Skocz do zawartości




Zdjęcie

Tak się zastanawiam...


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
13 odpowiedzi w tym temacie

#1

Rozgwiazda.
  • Postów: 251
  • Tematów: 34
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Czy przy naszej obecnej wiedzy i świadomości (czy jak to nazwać), mogę stwierdzić, że jestem przeklęty lub ciąży na mnie klątwa?

 

Wróciłem po czasie bo jednak przewlekła depresja dała swoje znaki w postaci wyalienowania i wszechobecnej pustki. Jednak jak patrzę na swoją przeszłość i teraźniejszość (nie wliczam w to choroby) która jest skażona tragediami i klęskami to czy pytanie powyżej można uznać za możliwe do rozważenia? 

 

Chciałbym opisać wszystko co się działo i dzieje w moim CUDOWNYM życiu, ale to się plasuje na dość obszerny artykuł; nic nie wnoszący, a jedynie pokazujący jak bardzo tragiczne można mieć pecha. Dosłownie. 

Mam trzeźwy umysł i patrzę na to z dystansem, choć są pewne momenty spadkowe, sinusoidalne wręcz, że sięgnąłbym pomocy nawet wróżki lub innej osoby bo to przechodzi ludzkie pojęcie co może dziać się z życiem. 

 

Nie ma meritum ani podsumowania a jedynie pytanie które mogłoby być na samym końcu. Dajcie znać, obiektywnym okiem. 

 

Pozdrawiam!

 

Temat przenoszę ponieważ Twoja depresja to nie jest niewyjaśnione zjawisko.

TheToxic





#2

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5449
  • Tematów: 696
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 23
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ja swoje życie rozpoczynałem chyba z dziesięć razy od nowa. Co chwilę coś mi się sypało. Teraz jest dobrze.





#3

TheToxic.

    Faber est quisque suae fortunae

  • Postów: 1496
  • Tematów: 56
  • Płeć:Kobieta
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Siostra powiedziała mi kiedyś "Każdy ma to na co zasłużył" także ten no.... :/ :/





#4

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5449
  • Tematów: 696
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 23
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ja nie zasłużyłem. Jestem chodzącą dobrocią.

Chichot losu...





#5

Rozgwiazda.
  • Postów: 251
  • Tematów: 34
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ja nie zasłużyłem. Jestem chodzącą dobrocią.
Chichot losu...

Bądź dobry a dostaniesz po ****? Pułapka losu! A jednak wszyscy się tam pchają.

wulgaryzmy.gif

Edward





#6

Guenhwyvar.
  • Postów: 23
  • Tematów: 0
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Siostra powiedziała mi kiedyś "Każdy ma to na co zasłużył" także ten no.... :/ :/

 

**** o Szopenie

Niemowlaki umierające na raka czym sobie na to zasłużyły

Te denne ludowe mądrości....

wulgaryzmy.gif

Edward



#7

Endinajla.

    Empatyczny Demon

  • Postów: 2144
  • Tematów: 159
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Czasami  jest tak, że kiedy zdarza się jakiś pech, ludzie zaczynają to automatyzować i podświadomie zakładają. że coś znowu się wydarzy. To oczekiwanie powoduje, że naprawdę to się dzieje - tak zwana samosprawdzająca się przepowiednia. Spróbuj nie myśleć o tym.





#8

Rozgwiazda.
  • Postów: 251
  • Tematów: 34
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Czasami  jest tak, że kiedy zdarza się jakiś pech, ludzie zaczynają to automatyzować i podświadomie zakładają. że coś znowu się wydarzy. To oczekiwanie powoduje, że naprawdę to się dzieje - tak zwana samosprawdzająca się przepowiednia. Spróbuj nie myśleć o tym.

W tym rzecz, że jak jest dobrze i mam uśmiech na twarzy i w sercu to musi się coś zepsuć, tak z dnia na dzień. Chodzi o nagłe wydarzenia niszczące te dobre momenty. Stąd było moje pytanie. 

 

ps. Nie sądziłem, że w słowie ZAD (korygując poprzednie słowo) można dostać od razu upomnienie ;)


Użytkownik wiktor_44 edytował ten post 30.11.2018 - 23:05




#9

Daniel..
  • Postów: 3450
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ostatnio myślałem o czymś podobnym. Tzn od czego zależy to, że jeden ma wiecznie pecha, a drugi samo szczęście. Nikt mi nie powie, że to przypadek. Ktoś kto się "pechowo" urodził ma przerąbane. W pracy wszystko się wali, w rodzinie, zdrowie do bani, pieniędzy nie ma, same porażki, czegokolwiek byś nie dotknął to od razu katastrofa. Od ważnych rzeczy jak wspomniane zdrowie, przez rzeczy obowiązkowe jak np praca, aż po totalne błahostki. Na drugim biegunie są natomiast Ci szczęściarze, którzy czego nie dotkną to zamieniają w złoto. 

Ja ogólnie mam w życiu tyle pecha, że nie jeden na moim miejscu już by poszedł po sznur. I nie mam zamiaru się użalać, ba! Mnie to już nawet śmieszy, bo to jest tak nieprawdopodobne, że aż nie może być prawdziwe i choć nie wierze w boga, to aż sobie zadaje czasami sam do siebie pytanie "co ja ci chłopie zrobiłem, że się tak mścisz". Niektórzy znajomi to się już śmieją, że jak np puszczam jakiś kupon to żebym powiedział co to od razu to pominą, inni znowu żartują, że jak gdzieś jedziemy to lepiej, żebym jechał osobno. Po prostu ściągam na siebie wszystko co najgorsze i mógłbym tu wymienić dziesiątki przykładów od tych poważnych do tych błahych. 

Nie będę rozpisywał się o jakiś poważnych sprawach związanych z pracą czy bliskimi, ale choćby przykłady z ostatnich dni, takie totalne błahostki:

Wracam szybko z treningu, żeby zdążyć jeszcze zjeść przed pracą. Wchodzę do domu, na szybko robię sobie jedzenie - cyk, brakło mi gazu. Jest tyle dni w tygodniu i tyle godzin, no ale akurat musiało braknąć w ten dzień, w który jestem spóźniony i nie mam zrobionego jedzenia. Mówię, dobra mniejsza  z tym, po drodze do pracy mam kebaba, to na szybko wskoczę. Idę pod budkę, a tu "przepraszam, dziś nieczynne". 365 dni w roku jest otwarty, ale akurat dziś jest sobie tak o zamknięty. :D

Jeszcze, żeby takie coś zdarzyło się tam raz na rok to no dobra przypadek...ale ja tak mam codziennie w każdej dziedzinie życia. :D W pracy np muszę przenieść skrzynki, mówię...kurde no nie chce mi się, ale obok jest taki towar co schodzi raz na rok to położę go na nim. Co się okazuje? Nie mija dzień, oczywiście dostaje fakturę na której jest ten towar, który wczoraj przykryłem, a który stał nieruszany dobre kilka miesięcy. No oczywiście musiał go ktoś zamówić akurat zaraz jak go przysypałem, co więcej oczywiście ja musiałem wziąć to zamówienie na którym on się znajdował. :D No i tak każdego dnia - w domu, w pracy, na siłowni, na ulicy, w sklepie, itp, itd. 

A na drugim biegunie jest sobie ktoś kto ma wszystko i jeszcze więcej. Czego nie dotknie - sukces. Sukcesy w pracy, w rodzinie, zdrowie perfekt chociaż w ogóle o nie nie dba, kasy jak lodu, ale dla zabawy puści sobie losa - oczywiście wygrana, gradobicie stulecia, ale grad akurat omija jego nowe auto, a twoje stoi obok i akurat spadł na nie kamień, który w dziobie przenosił jakiś ptak, itp. :D 

Na pewno każdy z was spotkał się z takimi przykładami albo sam jest takim przykładem. Zresztą nieprzypadkowo powstały przysłowia typu "w czepku urodzony", czy "biednemu wiatr w oczy", 

I właśnie mnie zastanawia co na to wpływa. Bo ja rozumiem, że jedna sytuacja to może być przypadek, nawet 10 i więcej, ale nie ciągle. Jakbyś miał podjąć 100 różnych decyzji to podjąłbyś 100 złych. Prawdopodobieństwo tego, że zawsze trafisz źle i zawsze będziesz miał pecha, przez całe życie w milionach przeróżnych sytuacji, jest tak skrajnie niskie, że pewnie nie da się go nawet obliczyć. A jednak...jednak jest tak, że jak urodzisz się z tym "pechem", "klątwą"(zwał jak zwał) to po prostu nic na to nie poradzisz, nie ma najmniejszych szans.


Użytkownik Daniel. edytował ten post 01.12.2018 - 03:09




#10

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5449
  • Tematów: 696
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 23
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Daniel@

Kiedy bronię swoich ludzi, bo coś zrobili nie tak z produkcją (czasem całkiem nieświadomie) powtarzam:

- błędów nie popełnia tylko ten, kto nic nie robi.

Czasem jesteśmy przeświadczeni o tym, że los nas doświadcza celowo i złośliwie. Niestety, bywa że układa się jakiś czas dobrze, a potem zestaw przypadków robi nam pod górkę do tego stopnia, że mamy dość.





#11

Rozgwiazda.
  • Postów: 251
  • Tematów: 34
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@Daniel.

Można powiedzieć, że wyręczyłeś mnie w przypadkach typu "drobnego". Jak już jest czasami bardzo źle, to każda pierdoła wydaje się być gwoździem do trumny. 

No, ale fakt. Po pewnym czasie już się śmiejesz z tego, pytasz "Boga" z nadzieją na odpowiedź co takiego mu zrobiłeś. 

Mama powtarza mi często: każdy ma napisaną historię przez Najwyższego. Wtedy z wielkim ironicznym uśmiechem przychodzi mi na usta: to chyba ten "bóg" nas nie lubi za bardzo.


Użytkownik wiktor_44 edytował ten post 01.12.2018 - 18:58




#12

Wszystko.
  • Postów: 9442
  • Tematów: 72
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Daniel pisze, że to nie może być przypadek że jest tyle pecha w życiu. Tutaj warto się zastanowić czy jest jakaś granica maksymalna ilość sytuacji pechowych. Czy jak ktoś miał już 1000 razy jakichś nieszczęść w życiu to czy może mieć kolejne? Bo jeśli nie, to mógłby już robić cokolwiek, np. wkroczyć między lwy albo wyskoczyć z samolotu. Skoro miał już aż tyle nieszczęśliwych sytuacji, już więcej ich nie może mieć. 





#13

Daniel..
  • Postów: 3450
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Daniel pisze, że to nie może być przypadek że jest tyle pecha w życiu. Tutaj warto się zastanowić czy jest jakaś granica maksymalna ilość sytuacji pechowych. Czy jak ktoś miał już 1000 razy jakichś nieszczęść w życiu to czy może mieć kolejne? Bo jeśli nie, to mógłby już robić cokolwiek, np. wkroczyć między lwy albo wyskoczyć z samolotu. Skoro miał już aż tyle nieszczęśliwych sytuacji, już więcej ich nie może mieć. 

Myślę, że właśnie nie ma żadnej granicy. Bardziej mnie zastanawia co wpływa na to, że jeden ma wiecznie pecha, a drugi wiecznie szczęście? Naprawdę to tylko przypadek? Przecież to jest tak skrajnie nieprawdopodobne, że nie może być prawdziwe. 





#14

Master Zgiętonogi.

    Capo di tutt'i capi

  • Postów: 338
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Dlaczego nie?

Zreszta to tez jest zalezne od Twojego myslenia. Tez kiedys takie mialem, do tego moja nerwica tez mi tego nie ulatwiala. W ostatnim czasie wiele sie zmienilo i juz niezupelnie mysle o takich rzeczach i wydaje mi sie, ze przytrafiaja sie one kazdemu, tylko niektorzy zwyczajnie pomijaja je i nawet o nich nie wspominaja. Jak zarzuciles ten temat to tak zaczalem sie zastanawiac nad ostatnimi dniami...

 

Wczoraj caly dzien nic sie nie dzieje - koncze prace o 17:00, na 17:15 jestem umowiony ze znajomym na silownie. Caly dzien nie robilem nic w pracy - o 16:56, 16:59 i 17:02 dostalem zapytania ofertowe i musialem to ogarniac. Wyszedlem o 17:40 i oczywiscie nie potrenowalismy razem. Malo? Wracajac po treningu zahaczylem o sklep (Biedra) tylko po jedna rzecz - zepsuty system i kolejka na chyba z 15 osob przy jednej otwartej kasie. Dzisiaj o 12:00 wyskoczylem z pracy zeby zalatwic cos w banku - specjalnie o tej porze zeby bylo mniej ludzi, nawet wczesniej sie umowilem z przedstawicielka na ta godzine. Niestety przede mna przyszla jakas kobieta z dzieckiem otworzyc mu konto - 40 minut siedzenia i czekania. Kiedy juz dosiadlem sie do kobitki - awaria systemu i usuniety wniosek, ponowne wprowadzanie danych, przygotowanie dokumentacji itd - efekt 2,5h lacznie stracone. O, a moze cos z samochodem? 3 tygodnie temu - zlamana sprezyna po najechaniu na nierownosc, dwa tygodnie temu wystrzal kamienia spod tira i peknieta szyba, tydzien temu gosc zostawil auto na parkingu bez recznego i oparl sie na moim zderzaku.

 

Generalnie mozna by mnozyc i mnozyc wlacznie z takimi rzeczami jak np. trapiaca mnie choroba oczu, liczne zlamania, nerwice, chorobe serca, niska wydolnosc, patologiczne dziecinstwo i pewnie milion innych rzeczy... Ale wydaje mi sie, ze to nadal dosc "normalne". Po prostu niektorzy nie zwracaja na to uwagi, nie mowia o tym, nie mysla o tym jak o "pechu". Ja wlasciwie tez juz tak nie mysle. Po prostu zbiegi okolicznosci i totalna losowosc. Jedni maja wiecej szczescia, inni mniej, po prostu, a niektorzy popelniaja blad poznawczy zwany fenomenem sprawiedliwego swiata. Swiat nie jest sprawiedliwy.

 

A dodajac troszke takiego filozoficznego myslenia jest tak jak w cytacie na moim profilu z Lśnienia:

 

 

"Danny? Posłuchaj mnie. Porozmawiam z tobą o tym ten jeden raz i nigdy więcej tak samo. Pewnych rzeczy nie powinno się mówić żadnemu sześcioletniemu chłopcu na świecie, lecz rzadko bywa tak, jak być powinno. Świat to trudne miejsce, Danny. Jemu nie zależy. Choć nie żywi nienawiści do ciebie i do mnie, nie darzy nas też miłością. Dzieją się na nim rzeczy straszne, których nikt nie potrafi wytłumaczyć. Dobrzy ludzie umierają w zły, bolesny sposób i pozostawiają tych, co ich kochali, całkiem samych. Czasem się wydaje, że tylko złym ludziom dopisuje zdrowie i powodzenie. Świat cię nie kocha, ale kocha cię mama i ja także. Dobry z ciebie chłopiec. Smucisz się z powodu taty, a kiedy zbierze ci się na płacz, schowaj się w szafie albo pod kołdrą i becz, aż wszystko to z ciebie wyjdzie. Tak musi postępować dobry syn. Pamiętaj jednak, żeby robić swoje. Takie masz zadanie na tym trudnym świecie, musisz podtrzymywać swoją miłość i robić swoje, żeby nie wiedzieć co. Bierz się w garść i po prostu rób swoje."

 

Przy tym nie znam nikogo, ani nie slyszalem nigdy o kims kto mialby wieczne szczescie. Zreszta czesto opieramy zycie i szczescie na materii, ktora jest bardzo ulotna i wcale gwarantem tego szczescia nie jest. Sa rzeczy daleko bardziej istotne niz pieniadze i inne dobra materialne. Znam wiele osob kreujacych sie na szczesciarzy i uwazanych za szczesciarzy na podstawie tego jakim samochodem jezdza albo gdzie byli na wakacjach, a przy tym znam ich na tyle dobrze, ze wiem iz szczesliwi nie sa.

 

Znam nawet ludzi, ktorzy mnie nazywaja szczesciarzem i, ze w ogole tak super mi sie wszystko udaje cale zycie, ale przy jakims tam sukcesie moim zawodowym zapominaja o tym, ze jak mialem 8 lat to coca-cole widzialem raz na rok przez swieta, a kiedy robilem sobie kanapke z szynka i serem to mama upominala mnie, ze nie stac nas zeby jesc z tym i z tym rownoczesnie czy, ze teraz borykam sie z problemem powolnej utraty wzroku. Ot problemy jak u kazdego tak naprawde.





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u