Skocz do zawartości


Zdjęcie

Psy rozumieją ludzką mowę


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
13 odpowiedzi w tym temacie

#1

Endinajla.

    Empatyczny Demon

  • Postów: 2169
  • Tematów: 162
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Psy rozumieją ludzką mowę - ustalili naukowcy. Ich mózgi pracują prawie jak u człowieka

 

 

z20626922V,W-badaniu-wzielo-udzial-13-sp

zdjęcie: Borbala Ferenczy / AP / AP

 

W badaniu wzięło udział 13 specjalnie wyszkolonych psów. Chodziło o to, żeby nauczyć zwierzęta grzecznego leżenia podczas tomografii komputerowej.

 

Psy rozumieją, co oznaczają niektóre ludzkie słowa - potwierdzili naukowcy z Węgier, którzy przebadali procesy myślowe kilkunastu zwierząt. Ich pracę opublikował magazyn "Science".

 

Choć zapewne wielu właścicieli czworonogów w ogóle nie uzna tej informacji za odkrycie, zdolności psów do interpretowania ludzkiej mowy naukowcy potwierdzili po raz pierwszy.

W badaniu wzięło udział 13 specjalnie wyszkolonych psów. Chodziło o to, żeby nauczyć zwierzęta grzecznego leżenia podczas tomografii komputerowej. W ten sposób naukowcy sprawdzali, co się dzieje w psich mózgach, gdy zwierzęta słyszą ludzką mowę.

Naukowcy mówili do zwierząt „good boy” (dobry chłopiec) i „well done” (dobrze zrobione) – zarówno chwalącą intonacją, jak i neutralnym głosem. W ten sam sposób wypowiadali inne słowa, których psy nie rozumieją, typu „jednak”. Okazywało się, że dopiero wtedy, gdy sens i intonacja łączyły się w spójną całość, psy odczuwały radość z pochwały.

Zdaniem naukowców to odkrycie stoi w sprzeczności z twierdzeniem, że psy reagują głównie na intonację i nie rozumieją znaczenia słów. Okazało się, że psie mózgi przetwarzają kierowane do nich słowa w sposób podobny do ludzkich. Lewa półkula odpowiada u nich za rozumienie sensu tego, co zostało powiedziane, a prawa – za odczytywanie emocji.

- Podział pracy, jaki odbywa się w ludzkim mózgu podczas przetwarzania przez niego mowy, jest dobrze znany – zaznacza kierujący badaniami dr Attila Andics z Eötvös Loránd University w Budapeszcie. – Ludzki mózg nie tylko analizuje osobno to, co mówimy i jak mówimy, ale też integruje te dwa rodzaje informacji, aby ujednolicić sens tego, co zostało powiedziane. Nasze wyniki sugerują, że psy również to potrafią, bo ich mózgi stosują podobne mechanizmy – cytuje naukowca brytyjski dziennik „Independent”.

 

źródło


Użytkownik Endinajla edytował ten post 07.04.2017 - 23:22

  • 4



#2

TheToxic.

    Faber est quisque suae fortunae

  • Postów: 1625
  • Tematów: 59
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Nie do końca się z tym zgadzam. Ostatnio codziennie odwiedzam centrum weterynaryjne, więc dużo rozmawiam z weterynarzami.

Tu nie chodzi o dane słowo ale gest + ton głosu np: 

Gdy mówimy do psa "podaj łapę" wykonujemy gest w postaci położenia otwartej dłoni poniżej łba psa, w efekcie pies podaje łapę. Sprawdziłam na innym słowie i również pies podał mi łapę, także teoria ze zrozumieniem obalona, ale. Moja suka jest po operacji ratującej życie, było to ropomacicze, biegiem do weta. Najpierw badanie krwi, usg i operacja. Szanse były 50/50 ale wybudziła się, dostała dwie kroplówki i antybiotyk. Dziennie kontrola aż tu nagle w czwartek równy tydzień po operacji urosła jej kula wielkości grejfruta między sutkami, jest to płyn przesiękowy. Chodzimy dziennie na ściąganie. Wbijają jej igłę w brzuszek i wylewają do nerki płyn, za każdym razem więcej ja panikuję niż sunia. Narzekam, że ja to boli (a musi boleć ponieważ pierwszego dnia Leksi aż weszła mi na mój bark) lekarz powiedział mi, że mam przestać tak mówić do psa bo one rozumieją nasze odczucia i że jak będę mówić "boli Cię?" to ją zacznie boleć naprawdę. Cóż. Spojrzałam na niego swoim wściekłym wzrokiem, pomyślałam swoje (że i tak wiem lepiej) zapłaciłam i wyszłam. Dziś też byłyśmy u tego sadysty no ale wdzięczna jestem, że ją uratował więc pewnie wie lepiej ode mnie co te pieski czują i co rozumieją.

 

Nagrałam nawet filmik z rana jak sobie tak rozmawiamy. Tzn ja mówię do piesia a ona mi szczeknięciem odpowiada. Fakt, wie cwaniara w której szafce mam schowane psie smakołyki i stoi zawsze pod nią i upomina się aby coś dostać. Także tak dokładnie to nie rozumieją, ale niektóre psy są o wiele mądrzejsze niż ludzie i tu się zgodzę w 100 procentach.





#3

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Zgodnie z sugestią Toxic

A o inteligencji psów zapraszam do tego tematu: http://www.paranorma...ja-ludzka-mowe/

 

Przenoszę tutaj swoje pytanie tego wpisu 

Rozumiem, że teraz jest okej?
 

Endinajla, dnia 08 Kwie 2017 - 12:33, napisał:

 

Albo nie wiem jak to zrobił, ale raz przyniósł kolę jak komuś spadło ciśnienie. To było naprawdę dziwne. Jakby wiedział, że kola zawiera kofeinę, a ta z kolei pomaga na spadek ciśnienia.

    

 

No, właśnie - jak on to zrobił?

Sam zobaczył, że komuś spada ciśnienie i poszedł (gdzie - do kuchni, pokoju?) po..."kolę", czy może ta osoba powiedziała np. "Ale mi spada ciśnienie - "koli" bym się napiła"?

A w czym ją przyniósł -  w puszce, w butelce, w szklance?

I później co zrobił - postawił tą..."kolę" przed osobą z niskim ciśnieniem, czy podał jej do ręki?

A czego nie przyniósł jej kawy? Kawa zawiera przecież więcej kofeiny niż ..."kola". Nie wiedział, że kawa zawiera kofeinę, nie potrafił jej przyrządzić, czy po prostu ta osoba nie pija kawy?


  • 1



#4

Endinajla.

    Empatyczny Demon

  • Postów: 2169
  • Tematów: 162
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@ The Toxic

Ale już wszystko z pieskiem o'k, tak? Ja bym chyba nie zniosła, widoku cierpienia mojego psa. :(

W tym artykule, co wstawiłam jest wzmianka o podobieństwie działania mózgu psa, do mózgu człowieka. Ale coś w tym jest, naprawdę. Ile razy jak mówiłam do Shadowa, to on patrzył we mnie jak w obraz i czasami nastawiał uszy, a czasami spuszczał. W sensie reagował na moją mowę. Nawet jego mimika twarzy się zmieniała, tak jakby  mnie rozumiał i przeżywał to co mówię. Tak jakby wyłapywał pewne słowa. Słuchał mnie w wielkim skupieniu. Raz mówiłam do niego, jak mi smutno, to patrzył, przekręcił łepek i przytulił się do mnie. Położył mi pyszczek na ramię.  Dosłownie, jakbym miała przed sobą człowieka i to jeszcze takiego co potrafi słuchać :) Wielu ludzi tak nie potrafi To był mój prawdziwy przyjaciel :)

 

@pishor

Jak on to zrobił? Chciałabym wiedzieć. Może za pomocą jakiegoś siódmego zmysłu to wyczuł. A może miał jakieś zdolności paranormalne, kto  wie...


Użytkownik Endinajla edytował ten post 08.04.2017 - 16:09

  • 0



#5

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

 

@pishor

Jak on to zrobił? Chciałabym wiedzieć. Może za pomocą jakiegoś siódmego zmysłu to wyczuł. A może miał jakieś zdolności paranormalne, kto  wie...

Nie tyle pytałem o to dlaczego on to zrobił ile w jaki sposób?


  • 0



#6

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 6612
  • Tematów: 763
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 28
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jak on to zrobił? Chciałabym wiedzieć. Może za pomocą jakiegoś siódmego zmysłu to wyczuł. A może miał jakieś zdolności paranormalne, kto  wie...

Nie nie, pishorowi nie o to chodziło, ale o to:

 

 

Endinajla, dnia 08 Kwie 2017 - 12:33, napisał:

 

Albo nie wiem jak to zrobił, ale raz przyniósł kolę jak komuś spadło ciśnienie. To było naprawdę dziwne. Jakby wiedział, że kola zawiera kofeinę, a ta z kolei pomaga na spadek ciśnienia.

    

 

No, właśnie - jak on to zrobił?

Sam zobaczył, że komuś spada ciśnienie i poszedł (gdzie - do kuchni, pokoju?) po..."kolę", czy może ta osoba powiedziała np. "Ale mi spada ciśnienie - "koli" bym się napiła"?

A w czym ją przyniósł -  w puszce, w butelce, w szklance?

I później co zrobił - postawił tą..."kolę" przed osobą z niskim ciśnieniem, czy podał jej do ręki?

A czego nie przyniósł jej kawy? Kawa zawiera przecież więcej kofeiny niż ..."kola". Nie wiedział, że kawa zawiera kofeinę, nie potrafił jej przyrządzić, czy po prostu ta osoba nie pija kawy?

Czyli nie chodziło o wyczucie sytuacji, ale o akcję.

Ja od siebie dokładam zadane w tamtym temacie pytania.





#7

Endinajla.

    Empatyczny Demon

  • Postów: 2169
  • Tematów: 162
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@pishor

W jaki sposób? Na ziemi stała plastikowa butelka z colą.Shadow złapał w zęby tą część butelki, gdzie jest nakrętka i przytachał ją :) To takie typowo ludzkie działanie, bo nikt nie kazał mu tego robić. Jednak często w jego towarzystwie mawiało się o coli i czasami jak ciśnienie opadało to ktoś po nią sięgał. Może wnikliwy umysł Shadow'a powiązał emocje lub jakiś niewidzialny dla człowieka bodziec z reakcją - sięganiem po colę. 


Użytkownik Endinajla edytował ten post 08.04.2017 - 16:37

  • 0



#8

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Inaczej mówiąc, opowiadasz o sytuacji, w której twój pies złapał w zęby stojącą na ziemi butelkę coli i przeniósł ją z miejsca na miejsce.

Czy tak?

 

Ale od takiej, typowej jednak dla psa czynności (bo psy często łapią w zęby różne przedmioty - w tym plastikowe butelki, które nie wiedzieć czemu, szczególnie lubią podgryzać), do zaplanowanego i przemyślanego działania, polegającego na przyniesieniu coli komuś, kto akurat sygnalizuje chęć napicia się jej, w tym konkretnym momencie (bo akurat spadło mu ciśnienie) trochę jednak daleka droga.

 

Stąd właśnie moje pytania, które w założeniu miały określić, na ile takie działanie wynikało z przypadku, a na ile z planu, który zrodził się na skutek przemyśleń wynikających z danej sytuacji.


  • 0



#9

Kronikarz Przedwiecznych.

    Ten znienawidzony

  • Postów: 2247
  • Tematów: 272
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 8
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@pishor

W jaki sposób? Na ziemi stała plastikowa butelka z colą.Shadow złapał w zęby tą część butelki, gdzie jest nakrętka i przytachał ją :) To takie typowo ludzkie działanie, bo nikt nie kazał mu tego robić. Jednak często w jego towarzystwie mawiało się o coli i czasami jak ciśnienie opadało to ktoś po nią sięgał. Może wnikliwy umysł Shadow'a powiązał emocje lub jakiś niewidzialny dla człowieka bodziec z reakcją - sięganiem po colę. 

 

To jest drogie dzieci, bardzo dobry przykład NADINTERPRETACJI. Totalnie normalne dla zwierzęcia zachowanie, i dodana do tego ideologia, która akurat pasuje. Idealny przykład. 

Albo to był faktycznie wyjątkowy pies...mógł przecież przynieść kapcia - czy komuś było wtedy zimno w stopy??


  • 1



#10

Endinajla.

    Empatyczny Demon

  • Postów: 2169
  • Tematów: 162
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

W sumie wiele faktów może ulegać nadinterpretacji lub całkowitemu bagatelizowaniu zjawiska. A co powiecie na temat psa, który pomimo, że był psem wyszkolonym w prowadzeniu ociemniałej osoby, nagle zostawia tę osobę i biegnie ratować tonące dziecko? 


  • 0



#11

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A co powiecie na temat psa, który pomimo, że był psem wyszkolonym w prowadzeniu ociemniałej osoby, nagle zostawia tę osobę i biegnie ratować tonące dziecko? 

Na podstawie "Albo kiedyś słyszałam w TV o labradorze..." to w ogóle niewiele można powiedzieć, bo pole do interpretacji jest mniej więcej wielkości Grunwaldu - zbyt mało danych, żeby się w ogóle jakoś sensownie do tego odnieść.

Psy potrafią uratować człowieka - to pewne. Cała reszta w tym przypadku to tylko domysły - i ryzyko nadinterpretacji.


  • 0



#12

Alis.

    "Zielony" uspokaja ;)

  • Postów: 690
  • Tematów: 171
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Temat umarł a zapowiadał się ciekawie biorąc pod uwagę te różne opowieści ;)

 

A mnie się przypomniał wiersz Jana Brzechwy :D

 

"Jak rozmawiać trzeba z psem"

 

Wy nie wiecie, a ja wiem,
Jak rozmawiać trzeba z psem,

Bo poznałem język psi,
Gdy mieszkałem w pewnej wsi.

 

A więc wołam: - Do mnie, psie!
I już pies odzywa się.

 

Potem wołam: - Hop-sa-sa!
I już mam przy sobie psa.

 

A gdy powiem: - Cicho leż!
Leżę ja i pies mój też.

 

Kiedy dłoń wyciągam doń,
Grzecznie liże moją dłoń.

 

I zabawnie szczerzy kły,
Choć nie bywa nigdy zły.

 

Gdy psu kość dam - pies ją ssie,
Bo to są zwyczaje psie.

 

Gdy pisałem wierszyk ten,
Pies u nóg mych zapadł w sen,

 

Potem wstał, wyprężył grzbiet,
Żebym z nim na spacer szedł.

 

Szliśmy razem - ja i on,
Pies postraszył stado wron,

 

Potem biegł zwyczajem psim,
A ja biegłem razem z nim.

 

On ujadał. A ja nie.
Pies i tak rozumie mnie,

 

Pies rozumie, bo ja wiem,
Jak rozmawiać trzeba z psem.


  • 0



#13

Napatencie.
  • Postów: 32
  • Tematów: 3
Reputacja Nieszczególna
Reputacja

Napisano

Wydaje mi się , że psy są manipulowane , z tego też wnioskuję , że rozumieją to co mówisz po czym następuje manipulacja zwierzęcia 


  • 0

#14

TheToxic.

    Faber est quisque suae fortunae

  • Postów: 1625
  • Tematów: 59
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A co powiecie na temat psa, który pomimo, że był psem wyszkolonym w prowadzeniu ociemniałej osoby, nagle zostawia tę osobę i biegnie ratować tonące dziecko?

Nie wierzę w tą opowieść dlaczego?

Pies przewodnik przechodzi specjalne szkolenie, jest nauczony chodzić zawsze przy nodze, poza tym na swoim grzbiecie ma specjalną drabinkę której trzyma się osoba niewidoma. Jeśli pies by się wyrwał osoba niedowidząca przewróciłaby się na ziemię i pies by ją pociągnął za sobą, a tego nie uczą na szkoleniach. Są wykastrowane po to aby wyeliminować zachowania naturalne jak np. pogoń samca za suczką z cieczką.

 

6eohop.jpg

 

"Pies asystujący jest to więc pies, który towarzyszy osobie z niepełnosprawnością i wykonuje dla niej specjalne zadania. Mówiąc w skrócie, jest to pies na co dzień mieszkający z osobą z niepełnosprawnością, różniący się od zwykłego, domowego psa tym, że jest specjalnie wyszkolony i potrafi pomóc swojemu opiekunowi w codziennych czynnościach"

 

"Szkolenie psów przewodników i psów asystentów to długotrwały i bardzo kosztowny proces. Wyszkolenie psa trwa ok. 2 lat i kosztuje 20-30 tys. zł. Nie każdej rasy psa można wyszkolić, a także nie każdy pies z danej rasy może być wyszkolony. W Polsce najczęściej szkolone są labradory i golden retrievery"

 

Nie chce mi się wierzyć, że pies po takim szkoleniu rzuca się w pogoń za topiącym dzieckiem. Mogę poprosić o źródło?







Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych