Skocz do zawartości





Zapraszamy do kolejnego konkursu. Tym razem literackiego. Dla wszystkich! Pora zademonstrować swoją wenę twórczą :)


Zdjęcie

W obronie Alkoholików.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
39 odpowiedzi w tym temacie

#1

Panjuzek
  • Postów: 1473
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 Ostatnio notorycznie natykam się na opinie w necie, że alkoholicy (i palacze) powinni sami opłacać leczenie dolegliwości związanych z nałogiem.

 Nie jestem bezstronny. Paliłem przez 22 lata. Od sześciu lat, żaden dym nie wypełnia moich płuc. 

 Piję praktycznie całe swoje dorosłe życie. 90% tego co umieściłem  na tym forum, było pisane po piwku albo dwóch. A i po czterech się zdarzało.

 Ale ja nie o tym.

 Chodzi o to że alkoholicy (nawet ci którzy nie zdają sobie sprawy ze swojego nałogu) i palacze, codziennie płacą haracz, który idzie między innymi na służbę zdrowia. Niewielu ludzi ma pojęcie, ze cena alkoholu to w zasadzie, głównie podatki i akcyzy. Wielu z was nie zdaje sobie sprawy, że butelka denaturatu, w wolnej sprzedaży powinna być droższa niż taka sama ilość czystego spirytusu. Powodem jest fakt, że denaturat to ten sam spirytus, który sprzedawany jest pod postacią wódki, tyle że zamiast wody dodawany jest zazwyczaj  benzoesan denatonium i metyloetyloketon. Powód jest jeden. Skażenie uniemożliwiające (teoretycznie) spożycie tego alkoholu.

 

 Teraz porównajcie sobie cenę "dykty" i Spirytusu Ratyfikowanego, i będziecie widzieć jak ogromne podatki płacą alkoholicy. Podobnie jest z tytoniem. Większość jego ceny w sklepie to podatki i akcyza.

  Nie wiem jakie są przychody do budżetu z tytułu akcyzy na alkohol i wyroby tytoniowe, ale jestem pewien że znacznie przewyższają koszty związane z leczeniem chorób związanych z ich zażywaniem. Gdyby było inaczej to już dawno mielibyśmy prohibicję.

 To taki dualizm, systemu wartości, rządu, który w ramach walki o zdrowie obywateli zwiększa akcyzę, ale tylko do poziomu po przekroczeniu którego ludzie przestają pić. Tak było w połowie lat dziewięćdziesiątych, gdzie zawyżona akcyza spowodowała spadek konsumpcji wódki, co przełożyło się na spadek wpływów do budżetu. No i w następnym roku akcyza został obniżona. 

 

Piszę to po to, aby uzmysłowić wszystkim prawilnym abstynentom, że spora część kosztów ich leczenia pochodzi z kieszeni alkoholików, i nikotynistów.  

 Pokusił bym się nawet o stwierdzenie, że wszyscy, którzy definitywne nie piją i nie palą, powinni uiszczać jakąś drobną opłatę przy okazji każdej wizyty w państwowej służbie zdrowia. Tak żeby było sprawiedliwie.

 

 Dla uściślenia, dodam, że mylne jest założenie że każdy alkoholik, to dynksiarz często odpoczywający na ławce w parku, oblany własnym "sosem".

 

 Alkoholizm to poważny problem, mający wiele twarzy. Idę o zakład że wielu z was czytających tego posta, ma problem z alkoholem. Ale niewielu zdaje sobie z tego sprawę. Tak czy inaczej. Twierdzenie,że alkoholicy  powinni płacić za swoje leczenie, jest oznaką wypranego mózgu.     


  • 2



#2

Bohun
  • Postów: 116
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Dobre. Niech żyje alkoholizm!

 

Aczkolwiek z tym stwierdzeniem by abstynenci płacili dodatkowo za służbę zdrowia to poszedłeś za daleko. Gro abstynentów to byli alkoholicy, więc jakby patrzeć w ten sposób to za swoje leczenie już zdążyli zapłacić.


  • 1

#3

Wszystko
  • Postów: 7712
  • Tematów: 53
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A co jeśli koszty leczenia alkoholików przekraczają wpływy z akcyzy i innych podatków związanych ze sprzedażą alkoholu? 

Pewnie da się to sprawdzić, ale nie chce mi się dziś szukać.

Ja nie piję alko prawie wcale.


  • 2



#4

Panjuzek
  • Postów: 1473
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Ja nie piję alko prawie wcale.

 Prawie robi wielką różnicę :)


  • 0



#5

Daniel.
  • Postów: 3089
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Pokusił bym się nawet o stwierdzenie, że wszyscy, którzy definitywne nie piją i nie palą, powinni uiszczać jakąś drobną opłatę przy okazji każdej wizyty w państwowej służbie zdrowia. Tak żeby było sprawiedliwie.

:facepalm: :facepalm: :facepalm:
Nieźle cię poniosło. Mam płacić za to, że nie pije i nie pale, bo mam rozum i nie truje swojego organizmu?

Ja bym się pokusił o to, że państwo powinno mi uiszczać jakąś więcej niż drobną opłatę miesięczną za to, że wszędobylscy palacze zatruwają mi powietrze, przez co psują mi zdrowie, a alkoholicy stwarzają zagrożenie.


  • 4



#6

Legendarny.
  • Postów: 897
  • Tematów: 175
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Trafne spostrzeżenie na temat akcyzy - wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego jak dużą część ceny alkoholu stanowi akcyza. Ale sprawa nie jest taka prosta, pamiętajmy że środki z akcyzy spływają do budżetu centralnego, z którego finansowane są tylko niektóre specjalistyczne świadczenia zdrowotne i ratownictwo medyczne. Większość lekarzy i zabiegów opłacamy sobie składką na NFZ. Zresztą między innymi w tym też właśnie tkwi niewydolność polskiej służby zdrowia i zamiast szukać kozłów ofiarnych powinno się naciskać na naprawę całego systemu, bo kolejek do lekarzy nie tworzą tylko alkoholicy.


  • 0



#7

TheToxic

    Faber est quisque suae fortunae

  • Postów: 1055
  • Tematów: 30
  • Płeć:Kobieta
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Piję, czy dużo tego nie wiem. Ostatnimi czasy po tygodniu pracy oraz obowiązków domowych często się resetuję. Od poniedziałku do piątku grzecznie i spokojnie, za to w weekend totalna demolka. Wódka, piwo, drinki, shoty za kołnierz nie wyleję a i pobawić się lubię - jedynie czego unikam to kolorowych wódek. Koniaki nigdy mi nie smakowały a z whiskaczy to Danielek mi pasuje z colą, chociaż wolę kwaśne drinki.

 

Co do palenia to palę elektronika - (w grudniu będzie rok) przeszłam na elektronika ze względów finansowych. Nie mam zamiaru napełniać pustej kasy państwu moim nałogiem dlatego zdecydowałam się na e-papierosa. To nieprawda, że są bardziej szkodliwe - ludzie którzy tak uważają krzyczą bo właśnie nie ma profitów z akcyzy. Zamiast substancji smolistych jest gliceryna, no i oczywiście nikotyna która uzależnia palącego, ale państwo już położyło łapę na liquidach i od nowego roku butelka 10 ml będzie miała nałożoną akcyzę 0.50 gr. Totalna głupota moim zdaniem ale nie wnikam.

 

Rząd nie ma swoich pieniędzy dlatego aby jednemu dać na dzieciaka innemu zabiera uderzając w słabe punkty, a najsłabszym punktem jest nałóg. Alkoholik musi napić się piwa czy wódki, tak samo jak palacz musi zapalić. Nie ważne jest jedzenie czy opłacony rachunek, musi być na papierosy i alkohol.

 

Jestem tym typem palacza który nawet jak palił zwykłe śmierdzące papierosy to przeszkadzał mi dym papierosowy. Tak to prawda - bierne palenie jest nawet gorsze dlatego nigdy nie paliłam na ulicy i w miejscach publicznych. Żadnych przystanków czy parkingów albo w domu albo na balkonie lub w miejscach wyznaczonych do palenia. Pamiętam, że kiedyś oglądałam reportaż w którym podawali iż normalny palacz paląc papierosy zatruwa się w 40%, bierny w 80%. Pewnie statystyki się już zmieniły. Dlaczego zatem mam dopłacać do leczenia jakbym tak zachorowała na raka płuc? Z mojej akcyzy i podatków inni biorą profity, dlaczego z moich podatków mam utrzymywać pedofila w więzieniu?

 

Ja bym się pokusił o to, że państwo powinno mi uiszczać jakąś więcej niż drobną opłatę miesięczną za to, że wszędobylscy palacze zatruwają mi powietrze, przez co psują mi zdrowie, a alkoholicy stwarzają zagrożenie.

Czytałam niedawno, iż w pewnej firmie osoby niepalące dostały dodatkowo 6 dni urlopu ponieważ bezustannie pracowały i nie wychodziły na "dymka" jak inne palące osoby z firmy. Porozmawiaj z szefem i zaproponuj coś od siebie.
A co ze mną? Nie mam samochodu a przeszkadzają mi spaliny, też mam zażyczyć sobie zwrot kosztów oraz refundację leków? One też psują mi zdrowie.
Alkoholicy nie stwarzają zagrożenia póki nie zasiądą przed kółko.





#8

CzłowiekSarna
  • Postów: 1354
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ja tam browara lubię. codziennie wypijam wieczorem od jednego do trzech. Wódki nie tykam od jakiś trzech lat. Czy jestem alkoholikiem?


  • 0



#9

owerfull
  • Postów: 1133
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Alkoholicy nie stwarzają zagrożenia póki nie zasiądą przed kółko.

 

No w ogóle. Tylko jakoś pełno jest osób które stają się agresywne po spożyciu alkoholu.


  • 3

#10

Daniel.
  • Postów: 3089
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Alkoholicy nie stwarzają zagrożenia póki nie zasiądą przed kółko.

To przejdź się wieczorem/w nocy/nad ranem gdzieś w okolicach baru/pubu/klubu. :)


  • 1



#11

Panjuzek
  • Postów: 1473
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Dobre. Niech żyje alkoholizm!

 

Aczkolwiek z tym stwierdzeniem by abstynenci płacili dodatkowo za służbę zdrowia to poszedłeś za daleko. Gro abstynentów to byli alkoholicy, więc jakby patrzeć w ten sposób to za swoje leczenie już zdążyli zapłacić.

 

 W zasadzie masz rację :)  Niewiele jest ludzi którzy nigdy nie pili :)

 

CzłowiekSarna

 

Ja tam browara lubię. codziennie wypijam wieczorem od jednego do trzech. Wódki nie tykam od jakiś trzech lat. Czy jestem alkoholikiem?

 

Tak. Jesteś alkoholikiem. Jak duży masz problem możesz łatwo ocenić. Spróbuj obejść się bez browara przez jakieś dwa tygodnie.   O ile nie będziesz się oszukiwał to zobaczysz jak bardzo jesteś uzależniony. 

 Polecam również prosty test: http://alkoholizm-fo...t-na-alkoholizm

 

 Alkoholizm ma wiele twarzy. To o czym pisał Daniel ze alkoholicy stwarzają zagrożenie, to prawda, ale dotyczy niewielkiego odsetka wszystkich alkoholików. Wielu z nich żyje obok was, i nigdy nie posądzilibyście ich o alkoholizm. Jednym z elementow tego nałogu jest wyparcie.   

 

 Wielu ludzi popija sobie codziennie, a to browarka a to lampkę wina, nie stwarzają zagrożenia, wydaje się wręcz alkohol nie ma wyraźnego wpływu na ich życie. Ale prędzej czy później, ta choroba da o sobie znać.

 Poniżej mały cytat.

 

Typy alkoholizmu

 

Uzależnianie się od alkoholu może mieć różny przebieg, co związane jest z cechami osobowościowymi i fizycznymi danej osoby, wiekiem, płcią i wieloma innymi czynnikami. Dzięki licznym badaniom przeprowadzanym na przestrzeni lat, opracowano wiele typologii alkoholików, wśród których podstawową obecnie jest ta stworzona przez E.M. Jellinka. Jakie więc mamy rodzaje uzależnienia od alkoholu?

Podstawowe typy uzależnień Jellinka

 

    Alkoholizm typu Alfa – oparty na czynnikach psychologicznych. Teoretycznie najmniej groźny, ale również mający bardzo negatywny wpływ na życie uzależnionego, który nie jest w stanie poradzić sobie ze stresem albo trudnymi sytuacjami i sięga po alkohol. Uśmierza w ten sposób psychiczne i fizyczne cierpienia, pijąc zbyt dużo i w nieodpowiednich sytuacjach.
    Alkoholizm typu Beta – oparty na czynnikach społecznych. Picie spowodowane jest normami środowiskowymi, obyczajami i sytuacjami społecznymi, a podstawowymi problemami uzależnionych mogą być marskość wątroby czy niedożywienie wynikające z nadmiernego picia.
    Alkoholizm typu Gamma – najbardziej typowa forma choroby, postępuje od uzależnienia psychologicznego do fizycznego. Występuje stopniowa utrata kontroli nad piciem i zwiększająca się tolerancja. W przypadku zaprzestania picia można zaobserwować u uzależnionego trzęsienie się oraz drżenie.
    Alkoholizm typu Delta – uzależniony kontroluje ilość, lecz nie jest zdolny do całkowitego zaprzestania picia. Ma często związek z regularnym piciem napojów niskoprocentowych, które pozwalają na długotrwałe utrzymanie stałego poziomu alkoholu we krwi. Szkody dla organizmu pojawiają się powoli.
    Alkoholizm typu Epsilon – okresowe upijanie się osoby, która jest w stanie bez problemu wytrzymać bez alkoholu długi czas, ale po nim zaczyna spożywać alkohol bardzo intensywnie, aż do pojawienia się stanu osłupienia.

Czasami do tego podziału dodaje się również typ Zeta, który dotyczy osób dokonujących pod wpływem działania substancji przemocy, co ma związek z terminem psychiatrycznym – patologiczna intoksykacja.

 

http://osrodektrzezw...py-alkoholizmu/

 

Najtrudniejsze dla alkoholika jest przyznanie się przed samym sobą, ze ma się problem.

 

@Daniel

 

 

Nieźle cię poniosło. Mam płacić za to, że nie pije i nie pale, bo mam rozum i nie truje swojego organizmu?

 Nie twierdzę tak. Piszę jedynie że ludzie którzy pija i palą, wpłacają ogromne pieniądze do budżetu, z którego między innymi finansowana jest służba zdrowia.  

 

http://ps://www.mone...,0,1603938.html

 

https://businessinsi...tu-2016/dk0s9ds


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 05.11.2017 - 14:50

  • 0



#12

Zaciekawiony
  • Postów: 6910
  • Tematów: 73
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ja nie piłem i nie paliłem.

 

Teoretycznym uzasadnieniem akcyzy na używki, jest ograniczenie ich spożycia, podobnie rzecz się ma z akcyzą na przedmioty mogące służyć do hazardu (w tym karty i kije bilardowe). Obecnie stanowi ona wraz z innymi podatkami większość ceny. Kiedyś zrobiłem o tym wymowny obrazek, teraz pewnie się zdezaktualizował:

h5MvKbV.jpg


  • 0



#13

Staniq

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 4100
  • Tematów: 569
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 20
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Piłem i będę. Truję robala, zanim on mnie otruje. Nie, nie, do alkoholika mi daleko. Delektuję się raczej. Rudą na myszach i wódką Reyka. Za piwem nie przepadam, a wino tylko do wołowiny...

Paliłem i przestałem i już nie będę. Obiecuję tylko pić.


  • 1



#14

Master Zgiętonogi

    Capo di tutt'i capi

  • Postów: 178
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Tez ostatnio sie nad tym zastanawialem, nawet poruszylem temat ze znajomymi bo az zaczalem sie zastanawiac czy to jest normalne, ze potrafie sobie wypic 4-5 browarkow w tygodniu podczas wieczornych seansow czy gierki ze znajomymi przez neta. Okazalo sie, ze oni wszyscy wypijaja podobne ilosci i wszyscy uwazaja to za zupelnie normalne. Wg. mnie to juz alkoholizm.


  • 0

#15

asbiel
  • Postów: 302
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Ja chociaż piję rzadko to bywa u mnie regularna ochota na alkohol. To jest prawdopodobnie używka, która zawsze prowadzi do jednego. Trwałego alkoholizmu u człowieka. Gdyby to przemyśleć to jeżeli ktoś piję mało, bardzo mało, ale regularnie przez 10 lat, 12 piw rocznie, jedno miesięcznie też go kwalifikuje do alkoholizmu. Po prostu każdy człowiek po pewnym okresie picia często w młodości wpada w sidła uśpionego uzależnienia. Zobaczcie jak mało jest ludzi, którzy kompletnie nie piją. Choroba a raczej fakt alkoholizmu ma różne stany rozwoju od psycholigicznego w uśpionej formie po otwarte pragnienia i fizyczne przymuszenia. To już jest część ewolucji człowieka. Jednym zdaniem -wszyscy jesteśmy alkoholikami. Odważnym pytaniem jak mocno wpadliśmy w sidła choroby. Żyjemy czy żyjemy dla alkoholu. To jest ważny etap zrozumienia do podjęcia walki odzyskania swojej rzeczywistości.

Użytkownik asbiel edytował ten post 07.11.2017 - 01:33

  • 1


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u