Skocz do zawartości




Zdjęcie

Spostrzeganie świata przez niewidomych

niewidomi oobe nde ślepota

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
15 odpowiedzi w tym temacie

#1

marcel0908.
  • Postów: 27
  • Tematów: 4
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Nie zastanawiało Was kiedykolwiek co niewidomi mogą widzieć jeśli już od czasu urodzenia byli ślepi ?

 

Oczywiście nie mogą widzieć niczego innego niż nieprzeniknionej czerni, prawda ? Śnią oni zwykle zapachami, dźwiękami, dotykiem i smakiem, bez obrazu, brzmi niezbyt przyjemnie.

Wpadłem całkiem przypadkowo na temat OOBE u niewidomych, teoretycznie nie powinni oni mieć daru widzenia, a może jednak ?

 

blind.jpg

 

W skrócie, podczas eksperymentu badana Vicki miała doświadczyć OOBE, wyznała ona, że podczas jej wyjścia z ciała, spoglądała ona na swoje ciało z wysokości sufitu. Rozpoznała je po cechach takich jak długie ciemne włosy, obrączce na lewej ręce oraz drugiej obrączce. Z jej opisu wynika iż nie tylko widziała ona scenę z góry, ale również odczuwała emocje i słyszała myśli osób które znajdowały się w tym samym pomieszczeniu.

 

Z grupy badanych, którzy przeżyli OOBE, wizualne przeżycia zgłosiło 9 osób, 1 nie była pewna, 0 w ogóle nie doświadczyło tych przeżyć.

 

Temat wydaje się być bardzo ciekawy oraz mający głębsze dno, w artykule w którym się posłużyłem opisane zostały również eksperymenty z NDE o czym możecie napisać co najwyżej sami, ponieważ szczerze mówiąc nie jestem aż tak zagłębiony w tematy OOBE i tym bardziej NDE  :>

Zapraszam wszystkich gorąco do dyskusji. 

 

Temat źródłowy którym się posłużyłem znajduje się pod tym linkiem: 

http://www.portal.sp...anicza-smierci/


  • 0

#2

Ana Mert.
  • Postów: 2348
  • Tematów: 19
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ten facet nieźle opowiada o tym jak widza niewidomi:

Potrafi określić czy w pomieszczeniu jest jasno czy ciemno - poza tym nie widzi nic.

 

Dobry był filmik jak rysował:

 

 


  • 0



#3

Endinajla.

    Empatyczny Demon

  • Postów: 2066
  • Tematów: 152
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Nie zastanawiało Was kiedykolwiek co niewidomi mogą widzieć jeśli już od czasu urodzenia byli ślepi ?

 

Teoretycznie nic. Oni sobie muszą te kolory jakoś wyobrazić, bez udziału wzroku. To tak jakby komuś powiedziano , że istnieje kolor "namasti" i dodano , że nie ma on nic wspólnego z tymi barwami które znamy. Trudno było by sobie go wyobrazić. Prawda?  Lecz podejmując na chwilę próbę zobaczenia tego koloru, jesteśmy w stanie, chociaż po części, wczuć się w osobę niewidomą od urodzenia.

 

A co do OOBE , to ja uważam że NDE, sny, OOBE, paraliże senne, LD ( świadome sny) etc., to stany w których inicjatywę przejmuje całkowicie lub częściowo nasza podświadomość, która czerpie informacje z nieświadomości. Dla niewidomego widzenie barw jest wyłączone ze świadomości , ale w nieświadomości te informacje istnieją. Podświadomość- dusza korzysta z ukrytych dla świadomości informacji i widzi "oczami" otoczenia.  :) Tak uważam.


Użytkownik Endinajla edytował ten post 29.07.2016 - 12:48

  • 0



#4

wolfen.
  • Postów: 4
  • Tematów: 0
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

W sumie zarejestrowałem się żeby dodać odpowiedź, bo dziwne że nikt tego nie poruszył:

 

Akurat właśnie w Polsce nieżyjąca już prof. Lidia Stawowska prowadziła badania nad reinkarnacją przy użyciu hipnozy regresywnej i badała również osoby niewidome od urodzenia. Po cofnięciu do poprzednich wcieleń ludzie ci widzieli, przy czym opisywali kształty, kolory i ruch w sposób raczej niemożliwy dla osoby nigdy nie widzącej. Po "powrocie" do współczesności i wybudzeniu z hipnozy oczywiście przestawali wiedzieć.

 

Ciekawostka: Przy jednym z wcieleń próbowano ustalić dlaczego ten człowiek urodził się niewidomy. Okazało się że wiele stuleci wcześniej mieszkał jako Indianin gdzieś w amazońskiej dżungli. Nazywano go "Ptasznikiem", bo zajmował się łapaniem ptaków. Żeby nie uciekały... wydłubywał im oczy.

 

Tu widzę w miarę sensowny artykuł: http://www.nieznanys...a-reinkarnacja


  • 0

#5

Wszystko.
  • Postów: 9009
  • Tematów: 70
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Człowiek o którym mowa stracił wzrok w obecnym życiu ale nastąpiło to w trakcie życia a nie od urodzenia Jak się okazało, wkrótce po ogłosze­niu w Polsce stanu wojen­nego, mężczyzna stracił wzrok, do czego doszło praw­dopodob­nie na tle emocjon­al­nym więc jak potem został cofnięty do życia gdy był indianinem to mowa tak jak rozumiem jest dalej o tym Stefanie.

Skoro karma go ukarała bo wydłubywał oczy ptaszynom to biada wszystkim mordercom świń, krów w rzeźniach i karpii na święta bo oni już dawno powinni wisieć na drążku i mieć głowy uciachane (taki sadystyczny żart troche).

Bez kitu jak człowiek ma przechodzić przez dziesiątki wcieleń to 90% ludzi powinno być kalekami bo każdy cos tam kiedyś przeskrobał i za to kara go spotka.



#6

wolfen.
  • Postów: 4
  • Tematów: 0
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Losy typa w ciekawostce moglem pomylić, pisałem z pamięci - natomiast wśród badanych były też osoby niewidome od urodzenia.

 

A co do karmy, być może wszyscy wielokrotnie bywamy po obu stronach tej barykady; z tego co wiadomo nie ma ona służyć jakiemuś "karaniu", lecz nauce.

 

p.s. Samo zabijanie niekoniecznie jest najgorsze, jest naturalne na tym świecie. Aberracją jest zadawanie dodatkowych cierpień. Facet robił rzecz tak paskudną (pozbawianie widzących i żyjących przestrzenią stworzeń wzroku), że ciągnęło się to za nim i musiał to w końcu "przepracować" w którymś ze swoich wcieleń.

 

p.s.2. Zdecydowanie więcej niż 90% ludzi prędzej czy później cierpi w życiu. Odwrotnie, tylko nieliczni farciarze kończą bez tego. To nie musi być kalectwo, to może być śmierć dziecka, życiowa przegrana, albo zdychanie przez wiele lat na raka, cokolwiek.


Użytkownik wolfen edytował ten post 25.12.2018 - 21:28

  • 0

#7

xprt.
  • Postów: 21
  • Tematów: 4
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Moim zdaniem nie chodzi o żadną karę czy naukę, tylko o czyste doświadczanie bez konkretnie wyznaczonego celu. Inaczej, tak jak pisze Wszystko, karma musiałaby działać bardzo precyzyjnie, a tego nie można potwierdzić. Mam w rodzinie dwie osoby, które mają wiedzę "nie wiadomo skąd" i to zmieniło bardzo ich życie, ale nic nie wskazuje na to, że ich obecne wcielenie to jakaś pochodna oceny poprzedniego. Skoro coś nie pasuje do rozkładu funkcji, musi być inna zasada.

 

Natomiast jeśli chodzi o niewidomych myślę, że jeśli ktoś ma informacje z poprzednich "żyć" to naturalnie opowiada słowami osób żyjących kiedyś, które widziały. W takim wypadku to nic dziwnego, tak samo jak przykładowo mowa językiem, której dana osoba teraz nie zna. Z tego co wiem takie przypadki zdarzają się też u dzieci, więc tu jest jakiś punkt zaczepienia.


Użytkownik xprt edytował ten post 25.12.2018 - 22:11

  • 0

#8

wolfen.
  • Postów: 4
  • Tematów: 0
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Też. Niemniej jeśli jest jakiś funkcjonujący układ, to musi istnieć i cel, co najwyżej my jako prymitywne, materialne istoty możemy go nie ogarniać.

 

Nie musi chodzić o poprzednie wcielenie, raczej zdecydowanie to tak nie działa - jak widać wyżej, może to być akurat sprawa sprzed wielu wcieleń. Dlatego właśnie wydaje mi się, że bardziej niż o kary chodzi o tzw. "przepracowywanie" różnych tematów.

Załóżmy, że jesteśmy tymi dziećmi boga. Znajdujemy się wciąż na niskim, zbliżonym do zwierzęcego poziomie, czyli jesteśmy małymi dziećmi w przedszkolu, które okładają się łopatkami w piaskownicy. Niemniej bóg powinien naprawdę mocno kochać swoje dzieci i jego system nie działa po to żeby je jakoś ostro musztrować, lecz wychowywać. Łobuz który za mocno bije łopatką kolegów musi sobie uświadomić, że ich to boli, że to groźne... a najlepszym sposobem uświadomienia i wyrycia raz na zawsze w duszy, jest przeżycie czegoś takiego samemu. Często wiele razy, aż do skutku. Starsze dusze są podobno łagodniejsze i bardziej empatyczne, choć jednocześnie silne i pewne swojej wartości - chyba ku temu to wszystko dąży.


  • 0

#9

xprt.
  • Postów: 21
  • Tematów: 4
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Niekoniecznie musi istnieć ściśle określony cel. Mogą istnieć tylko zależności pomiędzy elementami układu, a cała reszta to efekt dyspersji i zwiększenia stopnia skomplikowania całości. Układ może ewoluować, a dla nas schematy są niedostrzegalne, bo jesteśmy tylko małym trybikiem w maszynie. Jesteśmy o wiele bardziej inteligentni przykładowo od muchy, a nad nami może być wyższy byt, który góruje nad nami w podobnej skali. W tym momencie plaszczyzna porozumienia jest niemożliwa.

 

Na pewno masz rację - może chodzić o wcielenia daleko dalsze niż akurat poprzednie. Przy czym jeśli jesteśmy dziećmi boga, to nie obarczałbym JEGO jako wyższego bytu naszą ludzką logiką, emocjami i reakcjami. Poza tym możliwe, że każdy układ jest częścią większej całości, czyli jest to budowa fraktalna. Wtedy zrozumiałe byłoby ciągłe doświadczanie po to, aby przejść "na wyższy poziom". Przy czym cały czas wydaje mi się, że błędem jest przypisywanie nieznanemu bytowi ludzkich cech, niezależnie jak go nazwiemy.


Użytkownik xprt edytował ten post 25.12.2018 - 23:42

  • 0

#10

Wszystko.
  • Postów: 9009
  • Tematów: 70
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Reinkarnacja jest niedorzeczna tak samo jak to całe prawo karmy.

W ogóle to jest bez sensu, że jeden człowiek, jakiś Jan Malinowski ma odpowiadać za to co robił kiedyś John Wong żyjący 500 lat przed nim. Jeden o drugim nigdy nie słyszał, nie miał z nim nic wspólnego, ma zupełnie inne życie. Czemu ma naprawiać jego błędy? Nawet jeśli posiada jego duszę, to co z tego? Tyle tylko, że ma jakiegoś duchowego pasożyta.
I z tego powodu ma cierpieć? Ma dostać nauczkę w nowym życiu?
Wyobraźcie sobie, że jest jakaś komisja, która zna wszystkie wcześniejsze wcielenia każdego człowieka.
Pewnego dnia komisja was odwiedza:
- dzień dobry, jesteśmy z komisji znającej wszystkie poprzednie wcieleni
- i co z tego?
- wiemy że kiedyś żył john wong, który zabił wielu ludzi
- ale ja go nie znam
- jesteś jednak jego nowym wcieleniem, dlatego żeby odpłacić za jego grzechy, musisz iść do więzienia, dostajesz dożywocie
- ale to bez sensu, ja o nim nigdy nie słyszałem
- może i bez sensu, ale tak działa reinkarnacja



#11

wolfen.
  • Postów: 4
  • Tematów: 0
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

No to pretensje wyżej, kolego, bo reinkarnacja jest jedynym logicznym rozwiązaniem metafizycznym (w przeciwieństwie do monoteizmów i "jednego życia"). Masz skrajnie materialistyczne "ziemskie" podejście, tymczasem z duchowego punktu widzenia to wszystko jest mało ważne, a "sprawiedliwość" zupełnie inna, przypominam że twoje aktualne ego z króciutkiego życia jest tylko małym bachorem (a być może w ogóle tylko małpką), brzydko bawiącym się w piaskownicy.

A przede wszystkim reinkarnacja raczej na pewno istnieje. Mamy tysiące sygnałów z różnych stron, od śmierci klinicznej, poprzez NDE, OBE, aż po hipnozę regresywną i wspomnienia małych dzieci.

- I co ważne: dotyczą one zjawiska do niedawna mało znanego i do dziś niepopularnego w kulturze łacińskiej (wcześniej natomiast "pogańscy" Europejczycy oczywiście wierzyli w odradzanie się), zatem wśród dziesiątków tysięcy przeciętnych, randomowych ludzi nie można tego tłumaczyć tylko sugestią, wariactwem, obsesjami religijnymi - bowiem powinny one dotyczyć w zdecydowanej większości poglądów najbardziej zakorzenionych i rozpowszechnionych w społeczeństwie od stuleci, czyli chrześcijańskich. Nie zaś skrajnie przeciwnych. Tymczasem ile razy mamy jakąś w miarę wiarygodną relację z "tamtej strony", to dotyczy ona wcielania się i wędrówki dusz - zupełnie niezależnie od siebie z różnych źródeł, czasów i krajów.

 

Przy okazji: Za najcenniejsze uważam właśnie pierwsze badania i książki. Np. dr Raymonda Moody'ego, ponieważ zbierał on przypadki "życia po życiu" i jak wkrótce sam ze zdziwieniem odkrył "życia przed życiem" od przeciętnych, zwykłych ludzi, zachodzące już od lat 40/50-tych (choć najsłynniejszą książkę napisał na pocz. lat 70-tych) - zatem z czasów kiedy było to niemal zupełnie nieporuszane w popkulturze (która zresztą była wtedy mikra, zwykle jeden, dwa programy czarnobiałej tv), a oficjalnie panował światopogląd skrajnie ateistyczny, "naukowy", wszelkie nadprzyrodzoności uważano za ciemnotę i zacofanie, i ostro wyśmiewano.

O sugestii nie ma więc mowy, a w pierwszych książkach uderza, że bardzo wielu ludzi, z którymi rozmawiał, wręcz bało się komukolwiek powiedzieć o doświadczeniach ŚK czy NDE w obawie przed wyśmianiem i przypięciem łatki "wariata" i dopiero od Moody'ego dowiadywali się, że takich przypadków jest więcej (!!) Podobnie personel medyczny; w dużych miastach Zachodu panował wówczas taki terror "racjonalizmu", że lekarz który by coś pisnął o duszy na OIOM-ie - poza ewentualnie oficjalnym światopoglądem chrześcijańskim, choć i to niemile widziane - bałby się o pracę i praktykę. Dzisiaj już można sobie wyobrazić, że lekarz coś takiego opowie gazecie - i niektórzy zaczynają opowiadać - najwyżej go trochę wyśmieją, natomiast wtedy by go dosłownie zaszczuto. Dlatego pierwsze relacje z tamtych czasów są najbardziej wiarygodne. Plus przytacza się pojedyncze zapisane przypadki z poprzednich pokoleń, z XVII-XIX wieku, kiedy w kulturze chrześcijańskiej to był w ogóle odlot.

Dzisiaj mamy internet i taki miszmasz kulturowy, że wszystko można tłumaczyć sugestią, ale wtedy jeszcze tak nie było.


Użytkownik wolfen edytował ten post 26.12.2018 - 13:01

  • 0

#12

Wszystko.
  • Postów: 9009
  • Tematów: 70
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Nde, oobe I hipnoza regresyjna to nie są dobre argumenty za istnieniem życia po życiu. Zwłaszcza regresja past life jest najmniej wiarygodną. O tych zjawiskach, jak je rozumieć było pisane na forum wiele razy. Poszukam ci konkretne posty.
Regresja http://www.paranorma...e-4#entry461496
Artykuł o nde http://www.lucidolog...-death.html?m=1



#13

Zaciekawiony.
  • Postów: 7523
  • Tematów: 77
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Reinkarnacja została wymyślona po to, aby w ramach systemu metafizycznego o istnieniu czegoś nadnaturalnego dążącego do dobra, wyjaśnić czemu ludziom, którzy nic nie zawinili przydarza się coś złego. Przyczyna zostaje przeniesiona do wcześniejszego wcielenia, zatem obecne cierpienie jest tłumaczone "kiedyś dużo nagrzeszył i sam jest sobie winny". Nadal jednak jest to upatrywanie w cierpieniu jakieś kary, zesłanej przez metafizyczne byty/zasady.


  • 0



#14

letztenbrief.
  • Postów: 35
  • Tematów: 0
  • Płeć:Kobieta
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Nie chcę zmieniać niczyich poglądów na temat istnienia (lub nie) reinkarnacji, ale czytając Wasze wypowiedzi, przyszła mi do głowy pewna rozmowa, której byłam kiedyś świadkiem. Być może da to komuś z Was do myślenia i sprawi, że spojrzycie na ten temat z trochę innej strony. Wypowiadam się na portalu paranormalne i chociaż wiem, że udziela się tu masa sceptyków, chciałabym żebyście na moment postarali się odłożyć na bok własne uprzedzenia i postarali się otworzyć umysł na pewną teorię tego, co może dziać się z nami po śmierci. Nie mówię, ze zgadzam się z nią w 100%, ciężko byłoby zresztą zweryfikować jej prawdziwość - ale mimo wszystko brzmi dla mnie całkiem logicznie i jest najbliższa temu, w co sama wierzę.

Miałam kiedyś w swoim otoczeniu dwie osoby o dość skrajnych wydawałoby się poglądach - osobę, która jest ateistą w kontekście Boga katolickiego, ale wierzy w reinkarnację i osobę, która jest praktykującym katolikiem. Osoby te podczas wspomnianej przeze mnie rozmowy szukały wspólnego mianownika swoich teorii i to, do czego w tej rozmowie doszły, brzmiało dla mnie na tyle sensownie, że do dziś utkwiło w mojej pamięci.

Jak wiadomo, w ogromnym uproszczeniu, religia katolicka opiera się na wierze, że ze swoich uczynków na ziemi jesteśmy rozliczani po śmierci przez byt od nas mądrzejszy i potężniejszy, i w zależności od tego, jak przeżyliśmy własne życia, trafiamy do raju bądź do piekła. W rozmowie, o której mowa, pojawił się jednak wątek czyśćca, tak często pomijanej w ogólnych rozważaniach na temat tego, gdzie trafiamy po śmierci.

Wielu ludzi wyobraża sobie czyściec trochę jak korytarz u dentysty, gdzie dusze siedzą sobie na krzesełkach tak długo, aż Bóg-dentysta uzna, że dane dusze „odsiedziały swoje” i mogą zostać wpuszczone do Raju. Osoby, z ktorymi rozmawiałam, wpadły jednak na nieco inną teorię - wg której czyśćcem miałoby być właśnie życie na ziemi. Kolejne wcielenie. I nie chodzi tutaj o karanie za grzechy z poprzednich wcieleń, jak ironicznie w swoim przykładzie więzienia za przewinienia innego wcielenia wspomniał Wszystko. Nie chodziło wcale o to, że jeśli np. będąc w innym wcieleniu zabiłeś kogoś przez podcinanie gardła, to teraz musisz umrzeć na raka krtani. Bardziej chodziło o samo „przepracowanie problemu” - i tu pojawia się właśnie temat karmy, którą ktoś wyżej już wspomniał.
Wg tej teorii, ważniejszy jest powód, dla którego dany człowiek zrobił coś złego. Jeśli wiec motywem największego „grzechu” była np. zazdrość, wg tej teorii w kolejnym wcieleniu dusza człowieka znow będzie się musiała z zazdrością zmierzyć. Być może w odwrotnym sensie - być może nie będzie tej przykładowej zazdrości odczuwać sama, ale na jej drodze stanie bardzo zazdrosny partner, z którym ta dusza bedzie musiała się zmierzyć. I przepracować to w taki sposób. Nie chodzi o karanie i nagradzanie, chodzi o udoskonalanie duszy i udzielanie jej lekcji. Czyli mniej-więcej o to, czym miałby być katolicki czyściec. O relacjach karmicznych mówi sporo numerologia, ale nie chce się w to aż tak zagłębiać. Chodziło mi po prostu o trochę łagodniejsze potraktowanie reinkarnacji i skutków naszych decyzji w kolejnych wcieleniach. Nie mówię, ze wierze w to w 100%, ale na pewno brzmi to dla mnie dość logicznie, zwłaszcza w kontekście dość dużego prawdopodobieństwa występowania reinkarnacji samej w sobie.

Wracając do głównego wątku tematu, czyli do wzroku - jak najbardziej wg mnie osoba mogłaby pamiętać strzępki kolorów poprzez poprzednie wcielenia. Myśle jednak, ze nie ma sensu się w to aż tak zagłębiać. Skupiłabym się bardziej na czymś, co dobrze znamy sami. Mózg ludzki czasami sam potrafi pewne rzeczy tworzyć, jeśli istnieje taka potrzeba. Gdy zachorowałam i w dużym stopniu uszkodził mi się wzrok, wiele bodźców odbierałam przede wszystkim słuchem i dotykiem. Być moze przy dominacji innych zmysłów, osoba niewidoma wyobraża sobie kolory przy pomocy odczuć - np. Kolor żółty, znany z opowieści osób widzących, kojarzyłby się takiej osobie z ciepłem - wtedy mogłaby go sobie wyobrażać jako takie właśnie odczucie. Trochę brakuje mi precyzyjnych słów, by to dobrze wytlumaczyc, ale mam nadzieje, ze zrozumieliście co miałam na myśli :)
  • 2

#15

iLuminatek.
  • Postów: 1580
  • Tematów: 13
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Reinkarnacja jest wymysłem ludzi z tego powodu że ciężko sobie człowiekowi swiadomie myślącemu dopuścić myśl że po śmierci już nic nie ma. Tym się różnimy od zwierząt. Stąd te wszystkie wierzenia oparte na duchach zmarłych, boskich istotach i migracji świadomości. To taki wytwór kulturowy. 


  • 1




 


Inne tematy z jednym lub większą liczbą słów kluczowych: niewidomi, oobe, nde, ślepota

Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u