Skocz do zawartości




Pora zaSZAReć, jako że ruszyła kolejna edycja Złotych Szaraków -- zagłosuj i Ty!


Zdjęcie

Prowokacje wojenne Stanów Zjednoczonych w XX wieku


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
18 odpowiedzi w tym temacie

#1

ufo1987
  • Postów: 352
  • Tematów: 78
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 14
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Prowokacje wojenne Stanów Zjednoczonych w XX wieku



"Wojna jest wymuszeniem. [...] Wojna jest w dużej mierze sprawą pieniędzy. Bankierzy pożyczają pieniądze obcym krajom, a kiedy te nie są w stanie spłacić pożyczek, prezydent posyła piechotę morską, żeby je odzyskała". - Generał major piechoty morskiej Smedley D. Butler (1881-1940)

Autorzy piszący o konspiracji od dawna oskarżają członków tajnych stowarzyszeń o wykorzystywanie władzy i wpływów do rozpalania ognisk i wojny. Oskarża się ich m. in. o wywołanie zimnej wojny, obu wojen światowych, rewolucji amerykańskiej, rosyjskiej i francuskiej. W tym artykule skupimy się na konflikcie w Wietnamie, Zatoce Perskiej, Korei oraz I i II wojnie światowej. Wiele osób twierdzi, że ślady prowadzą prosto do tajnych stowarzyszeń z przeszłości. Wnikliwe badania historyczne pozwalają rzeczywiście odkryć liczne i wymowne ślady tajnych organizacji w dziejach wojen. Ze wszelkich rodzajów działalności ludzkiej wojna stwarza największe możliwości osiągnięcia zysków. Poza tym istnieją jeszcze głębsze uzasadnienia wojen, takie jak potrzeba odciągnięcia uwagi społeczeństwa od wewnętrznych trudności oraz tajnych planów władców. "Amerykański kapitalizm potrzebował międzynarodowej rywalizacji (i od czasu do czasu wojny), aby stworzyć poczucie sztucznej wspólnoty interesów bogatych i biednych" - pisze profesor historii Howard Zinn.



Wojna w Zatoce Perskiej


Głównym przywódca koalicji wojennej był Prezydent USA George Bush, były członek Rady polityki Zagranicznej, trylateralista, członek "Czaszki i Piszczeli". Jak w większości konfliktów bliskowschodnich, najważniejszą rolę odgrywała ropa. Zarówno prezydent Bush, jak i sekretarz stanu James Baker byli głęboko zaangażowanie w przemyśle naftowym.. Każde polityczne posunięcie Busha, które spowodowało wzrost cen ropy, oznaczało zwiększenie zysków jego przedsiębiorstw, przedsiębiorstw popierających go naftowców i oczywiście zdominowanego przez Rockefellera kartelu naftowego. Bush i Saddam Husajn utrzymywali przez wiele lat bliskie stosunki. Sprawując funkcję dyrektora CIA, a później wiceprezydenta, George Bush popierał Saddama w czasie ośmioletniej wojny z Iranem, toczonej po obaleniu szacha w 1979 roku. Z nadejściem 1990 roku Irak pod rządami Saddama stał się głównym zagrożeniem dla równowagi sił między Izraelem a jego arabskimi sąsiadami. Po wojnie iracko-irańskiej Irak nie był w stanie regulować zobowiązań finansowych. Działając pod presją międzynarodowych bankierów z powodu opóźnień w spłacie długów oraz Organizacji Krajów Produkujących Ropę naftową (OPEC), która nie pozwalała mu podwyższyć ceny ropy, Husajn skierował swoją uwagę na Kuwejt jako potencjalne źródło nowych dochodów. W tym czasie kraj ten był trzecim producentem ropy po Iraku i Arabii Saudyjskiej. Ponadto Kuwejt został wykrojony z terytorium irackiego przez Wielką Brytanię, która w 1899 roku, na mocy umowy z dyktatorską rodziną Sabahów, przejęła kontrolę nad jego polityką zagraniczną.
 

2djxijd.jpg

W Pentagonie wiedziano, że wojska irackie gromadziły się wokół granic Kuwejtu od połowy lipca 1990 roku. 25 lipca Husajn zwrócił się do Stanów Zjednoczonych o opinię w kwestii jego zamierzeń wobec Kuwejtu. Spotkał się z amerykańską ambasador April Glaspie, która powiedziała: "Mam bezpośrednie instrukcje od prezydenta Busha, nakazujące dążyć do poprawy naszych stosunków z Irakiem". Według zapisów opublikowanych długo po wojnie, Husajn tłumaczył, że chociaż jest gotów rokować na temat sporów granicznych z Kuwejtem, to jego zamiarem jest "utrzymanie całości Iraku w kształcie, w jakim chcemy go widzieć". Oznaczało to oczywiście: włącznie z Kuwejtem, który Husajn nadal uważał za część Iraku. "Co Stany Zjednoczone sądzą na ten temat?" - pytał. "Nie mamy żadnej opinii na temat arabsko-arabskich konfliktów, takich jak wasz spór z Kuwejtem - odpowiedziała Glaspie, - Sekretarz Baker polecił mi potwierdzić zapewnienie, po raz pierwszy udzielona Irakowi w latach sześćdziesiątych, że problem
kuwejcki nie dotyczy Ameryki". Konflikt wybuchł 2 sierpnia, kiedy wojska irackie wkroczył do Kuwejtu. Bush zamroził wszystkie irackie depozyty bankowe w Stanach Zjednoczonych, pogarszając sytuację finansową Husajna, która i bez tego była szczególnie zła od 1990 roku, kiedy międzynarodowi bankierzy odmówili mu dalszych pożyczek. Departament Stanu zabronił ambasador Glaspie wypowiadania się publicznie, aby amerykańska opinia publiczna nie dowiedziała się o dwulicowości Busha.
 

11v4b9f.jpg2vxolub.jpg

14v797n.jpg2elqh5k.jpg

34zhtur.jpg



Wojna w Wietnamie


Zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w Wietnamie rozpoczęło się w momencie zawarcia tajnych porozumień w Jałcie w czasie II wojny światowej. Amerykańską "strefą wpływów" w powojennym świecie miał być region Pacyfiku (nadal jeszcze USA są obecne na Filipinach i na wyspach południowego Pacyfiku) i Azja Południowo-Wschodnia. Jednakże po zakończeniu działań wojennych w Europie Francja przejęła kontrolę wojskową we francuskich Indochinach i realizacja planów USA w stosunku do tego regionu została wstrzymana. Historię wojny wietnamskiej symbolizuje Nguyen That Thanh, syn skromnego wiejskiego nauczyciela. Ten człowiek zmienił później nazwisko na Ho Chi Minh ("ten, który oświeca") i przez trzy dziesięciolecia był siłą napędową indochińskiego nacjonalizmu. W 1930 roku Ho założył Wietnamską Partię Komunistyczną, która potem na żądanie przywódców sowieckich, zmieniła nazwę na Indochińska Partia Komunistyczna, aby nie uznano jej po prostu za ruch wyzwolenia narodowego. Jednakże narodowy charakter partii Ho potwierdził się w 1941, kiedy sam jej przywódca i inni działacze przenieśli się do Wietnamu i założyli Lige na rzecz Niepodległości Wietnamu - Viet Minh. Kiedy Japończycy zajęli w 1945 roku Indochiny, Ho i generał Vo Nguyen Giap podjęli współpracę z amerykańskim Biurem Służb Strategicznych (OSS), wymierzoną przeciwko siłom okupacyjnym. Po kapitulacji Japonii 14 sierpnia 1945 roku i wycofaniu się Japończyków z Wietnamu Ho nadal korzystał z amerykańskiej pomocy.
 

29wvpzp.jpg2lm9e0x.jpg

Charles de Gaulle zdawał sobie sprawę, że Ho dąży do stworzenia niepodległego Wietnamu, który zapewniłby jego amerykańskim mocodawcom wejście do tego regionu. Dlatego w październiku 1945 roku wysłał francuskie wojska do Sajgonu. Mając nadzieję, że uda mu się przywrócić panowanie Francji we Wietnamie, de Gaulle obiecywał nawet przywrócenie do władzy cesarza wietnamskiego Bao Daja. Powstały na tym tle konflikt zakończył podział Wietnamu wzdłuż 17. równoleżnika. Ho zachował władzę na północy. Zgodził się na taki podział głównie dlatego, że porozumienia genewskie przewidywały referendum w sprawie zjednoczenia, mające się odbyć w obu częściach kraju, i wierzył, że obie wypowiedzą się za jego przywództwem. Porozumień tych nie podpisały Stany Zjednoczone. W Wietnamie Południowym, w którym znajdowała się większość bogactw i potencjału gospodarczego, władzę w końcu objął Ngo Dinh Diem, katolik mający rządzić krajem, gdzie 95% ludności wyznawało buddyzm. Rząd Diema, za zgodą Stanów Zjednoczonych, odroczył bezterminowo referendum zjednoczeniowe. "Wszystko wskazuje, że Stany Zjednoczone dążyły do storpedowania porozumień genewskich" - twierdzi dziennikarz Michael McClear. Stało się to przyczyną wybuchu wojny domowej w Wietnamie. Pomoc dla komunistycznego Wietnamu Północnego przychodziła z Rosji i Chin, podczas gdy Wietnam Południowy co raz bardziej uzależniał się od Ameryki. Między obu stronami ustaliła się równowaga sił. Sytuacja zmierzała do wojny.
Incydent w Zatoce Tonkińskiej z 1964 roku był pretekstem przystąpienia Stanów Zjednoczonych do wojny w Wietnamie. Otwarty konflikt pomiędzy USA a Wietnamem Północnym rozgorzał 5 sierpnia 1964 roku, gdy lotnictwo strategiczne Stanów Zjednoczonych rozpoczęło zmasowanie lotnicze bombardowanie terytorium Demokratycznej Republiki Wietnamu. Oficjalnym powodem reakcji amerykańskich wojsk był fakt, że w nocy z 2 na 3 sierpnia trzy kutry torpedowe DRW zaatakowały amerykański niszczyciel "Maddox", ponoć już na otwartym morzu. W 1999 roku - po upływie 35 lat - odtajnione zostały przez USA akta i dokumenty wojskowe, dotyczące tegoż incydentu, i nawet dowódca okrętu "Maddox" oraz wysocy urzednicy Departamentu Stanu i CIA wyjaśnili, że żadnego ataku nie było. Wszystko zostało wymyślone na użytek propagandowy, już po przygotowaniu się do wojny przez USA!
 

x6ha2r.jpg

2iu55qh.jpg2iho1m0.jpg

xmvi50.jpg

o6f9cz.jpg



Woja w Korei

Ten konflikt zrodził się wraz z utworzeniem Organizacji narodów Zjednoczonych po zakończeniu II wojny światowej. Nazwa "Narody Zjednoczone" odcisnęła się w świadomości społeczeństwa amerykańskiego w trakcie wojny, kiedy odnosiła się do krajów sprzymierzonych w wojnie przeciwko Niemcom, Włochom i Japonii. ONZ była po prostu repliką starej Ligi Narodów - poronionej próby stworzenia pierwocin rządu światowego. Szczegóły planu powołania ONZ zostały wypracowane na decydującej konferencji w Jałcie w lutym 1945 roku. Właśnie na mocy tajnych protokołów uzgodnionych w Jałcie nastąpił podział Korei wzdłuż 38. równoleżnika i oddanie Północy pod kontrolę Chin i Związku Radzieckiego.
W styczniu 1947 roku, po zerwaniu negocjacji w sprawie zjednoczenia, problem Korei został przekazany z powrotem do ONZ. Około roku 1949 zarówno Stany Zjednoczone, jak i Związek Radziecki wycofały większą część wojsk okupacyjnych z Półwyspu Koreańskiego. W wyniku wycofania się USA pozostało tam zaledwie 16 000 żołnierzy południowokoreańskich, uzbrojonych przeważnie w lekką broń, mających za przeciwnika armię komunistycznej Korei Północnej i liczącą ponad 150 000 ludzi, wyposażoną w nowoczesne czołgi, samoloty i artylerię. Kiedy generał Albert C. Wedemeyer, wysłany przez prezydenta Trumana, aby ocenił sytuację, zameldował, że komuniści stanowią bezpośrednie zagrożenie dla Południa, jego meldunek został zignorowany, a raport utrzymany w tajemnicy przed opinia publiczną. W styczniu 1950 roku premier Korei Północnej Kim Il-Sung ogłosił "rok zjednoczenia" i zaczął gromadzić wojsko wzdłuż 38. równoleżnika. Tak jak w czasie wojny w Zatoce Perskiej, zdominowany przez członków CFR Departament Stanu nie zrobił nic, a sekretarz stanu Trumana, członek CFR Dean Acheson oświadczył publicznie, że Korea leży poza strefą obronną Stanów Zjednoczonych. "Był to jasny sygnał dla Kima, który za poparciem sowieckim zaatakował w czerwcu Południe" - pisał Perloff.
Do szeroko pojętych i niezrozumiałych rozkazów ograniczających możliwość wyboru rozwiązań militarnych należy dodać zdumiewający fakt że dowódcy rosyjscy kierowali konfliktem po obu stronach. Zgodnie z umową jałtańską i dzięki temu, że zaopatrywali Koreę Północną w sprzęt wojskowy, oficerowie sowieccy mogli w szerokim zakresie kontrolować przebieg wojny. W komunikacie prasowym Pentagonu wymienionych jest dwóch oficerów sowieckich, którzy mieli kierować ruchem przez 38. równoleżnik. Jeden z nich, generał Wasiliew, był w rzeczywistości głównodowodzącym, który 25 czerwca 1951 roku wydał rozkaz ataku na Koreę Południową. Generał Wasiliew jako głównodowodzący wojsk sowieckich w Korei podlegał Moskwie, a za jej pośrednictwem zastępcy sekretarza generalnego ONZ do spraw politycznych i Rady Bezpieczeństwa. Z kolei generał MacArthur także podlegał za pośrednictwem prezydenta Trumana zastępcy sekretarza generalnego ONZ do spraw politycznych i Rady Bezpieczeństwa. Urząd ten sprawował wówczas Rosjanin Konstantin Zinczenko. Oznaczało to, ze oficerowie sowieccy nadzorujący strategię wojenną Korei Północnej podlegali swojemu koledze zasiadającemu w tym samym biurze ONZ, które koordynowało wysiłek wojenny wojsk sprzymierzonych. W rezultacie komuniści kierowali obu stronami wojny.
 

1446iq.jpg

25j9tvo.jpg21l5x8p.jpg

jifepc.jpg2ewcmdj.jpg

jheuya.jpg



II wojna światowa


W 1940 roku, kiedy Wielka Brytania była zajęta wojną z Hitlerem, stało się oczywiste, że tylko Stany Zjednoczone mogą powstrzymać japońską ekspansję w strefie Pacyfiku. Wrogość między obu krajami wzrosła, kiedy Japonia zagarnęła kolejne terytoria chińskie, tłumacząc swe postępowanie amerykańskim embargiem, które pozbawiło je surowców niezbędnych do życia. We wrześniu 1940 roku Japonia została sojusznikiem Niemiec i Włoch, przystępując do "paktu trzech" , który zobowiązywał do wzajemnej pomocy na wypadek przystąpienia Stanów Zjednoczonych do wojny.
Prezydent Franklin D. Roosevelt zareagował, wstrzymując dostawy amerykańskiej ropy naftowej, które pokrywały 90% japońskiego zapotrzebowania. 02.07.1941 roku Japonia wkroczyła do Indochin, które był najbliższym zastępczym źródłem tego paliwa. W odwecie Roosevelt zamroziła wszystkie japońskie aktywa w Stanach Zjednoczonych. Na najwyższych szczeblach władzy zdawano sobie jasno sprawę, że woja między Japonią a Stanami Zjednoczonymi jest nieunikniona.
Członko Rady Polityki Zagranicznej (CFR) byli zainteresowani wykorzystaniem drugiej wojny światowej - podobnie jak pierwszej - do uzasadnienia potrzeby powołania rządu światowego. Globaliści mieli nadzieję skorzystać z zagrożenia ze strony państw "osi", aby zmusić USA i Anglię do zawarcia stałego paktu atlantyckiego - pośredniego kroku w kierunku powołania rządu światowego. Ale przez cały rok 1941, nawet po napaści Hitlera na Rosję latem tego roku, amerykańska opinia publiczna uparcie sprzeciwiała się przystąpieniu do wojny. Ankieta Gallupa z 1940 roku wykazała, że 83% społeczeństwa była przeciwko. Potrzebny był więc dobry argument, skłaniający nieustępliwe społeczeństwo do zmiany stanowiska.
Od wielu lat trwa spór czy Roosevelt wiedział wcześniej o mającym nastąpić 7 grudnia 1941 roku ataku na Pearl Harbor. Chociaż nie ma na to bezspornego dowodu, liczne dostępne informacje skłaniają obecnie do przyjęcia tezy, że ten druzgocący atak był inspirowany, a doniesienia o nim celowo ignorowane w celu zmobilizowania poparcia opinii publicznej dla udziału Ameryki w wojnie. 25.11.1941 sekretarz wojny Henry Simson odbył rozmowę z Rooseveltem, której przebieg zapisał w swoim dzienniku: „Tematem rozmowy było, w jaki sposób możemy wmanewrować ich w sytuację , w której oddadzą pierwszy strzał, bez narażania nas na zbyt wielkie niebezpieczeństwo. […] Należy dołożyć wszelkich starań, aby Japończycy zrobili to w taki sposób, żeby nikt nie miał wątpliwości co do tego, kto jest agresorem”.
Ci, którzy zgadzają się z tezą, że Roosevelt i kilku wtajemniczonych wiedziało o mającym nastąpić ataku na Pearl Harbor, wskazują na następujące fakty:
1. W czasie manewrów morskich na Pacyfiku w 1932 i 1938 roku, którzy uważnie obserwowali attaches wojskowi Japonii, oficerowie marynarki wojennej USA w obu przypadkach teoretycznie zniszczyli Flotę Pacyfiku w Pearl Harbor.
2. Roosevelt polecił Flocie Pacyfiku przemieścić się na nieosłonięte pozycje w Pearl Harbor mimo energicznych sprzeciwów admirała Jamesa O. Richardsona, który został usunięty za odmowę wydania odpowiednich rozkazów.
3. Roosevelt, sekretarz stanu Cordell Hull i inni wysocy funkcjonariusze wiedzieli, że woja jest nieunikniona, a negocjacje z Kichisaburo Nomurą są skazane na niepowodzenie, ponieważ dzięki złamaniu szyfru do Waszyngtonu dotarł informacje, że Nomura otrzymał instrukcje odrzucenia twardych warunków Hulla.
4. Stany Zjednoczone wiedziały też, że silna japońska grupa uderzeniowa, w tym sześć lotniskowców, zniknęła z pola obserwacji po skierowaniu się w stronę Ameryki.
5. Uzyskane informacje skłoniły szefa sztabu USA George'a C. Marshalla, utrzymującego bliskie stosunki z wieloma członkami CFR, do wysłania do dowódców Pearl Harbor dziwnie sformułowanej wiadomości, datowanej 27 listopada 1941 roku: "Wrogie działania wojenne możliwe w każdej chwili. Jeżeli działań zaczepnych nie można będzie, powtarzam - NIE MOŻNA BĘDZIE - uniknąć, Stany Zjednoczone chcą, żeby Japonia otwarcie zaatakowała pierwsza. Te instrukcje nie powinny, powtarzam - NIE POWINNY - być rozumiane jako powstrzymanie was od działań, które mogłaby osłabić waszą obronę". Mimo tego jasnego ostrzeżenia, któremu towarzyszyła sugestia nie atakowania agresora, okręty Floty Pacyfiku pozostały na kotwicy, a samoloty stały zgrupowane blisko siebie, co miało ułatwić zabezpieczenie ich przed sabotażem.
6. W pierwszym tygodniu grudnia Amerykanie przechwycili japońską depeszę dyplomatyczną - "purpurowy" szyfrogram, polecający ambasadzie Japonii w Waszyngtonie zniszczenie wszystkich tajnych dokumentów i przygotowanie się do ewakuacji.
7. 4 grudnia wywiad australijski doniósł, że odkrył straconą z oczu grupę uderzeniową w drodze do Pearl Harbor, ale Roosevelt uznał tę wiadomość za pogłoskę rozpowszechnianą przez prących do wojny republikanów.
8. Agent brytyjski nazwiskiem Dustov Popov dowiedział się o japońskich planach ze źródeł niemieckich, ale jego sotrzeżenia kierowane do Waszyngtonu zostały zignorowane.
9. Według Johna Tolanda, niezależne ostrzeżenia przed mającym nastąpić atakiem na Pearl Harbor nadeszły od ambasadora USA w Japonii Josepha Grewa, dyrektora FBI J. Edgara Hoovera, senatora Guya Gillette'a, kongresmena Martina Diesa, generała brygady Elliota Thorpe'a i attache wojskowego Holandii w Waszyngtonie, pułkownika F. G. L. Wijermana, chociaż podawano w nich różne terminy planowania inwazji. Później holenderski oficer marynarki, kapitan Johan Ranneft powiedział, że 6 grudnia źródła wywiadu amerykańskiego informowały, iż japońskie lotniskowce znajdowały się zaledwie 400 mil na północny zachód od Hawajów.
10. W trakcie przeprowadzanego po ataku śledztwa Marshall i sekretarz marynarki Frank Knox zeznali, że nie mogą sobie przypomnieć, gdzie byli wieczorem 6 grudnia. Później wyszło na jaw, że obaj przebywali w Białym Domu z Rooseveltem.
 

hst6w2.jpg

et9kp5.jpgjt9u2o.jpg

sbrk0i.jpg

2rvy540.jpg347zkau.jpg

2sbwz1h.jpg



I wojna światowa


Jak zawsze w historii, potrzebna była prowokacja, aby popchnąć oporne społeczeństwo do wojny. Dobrym pretekstem stało się zatopienie statku pasażerskiego "Lusitania". Wykorzystanie tego dramatycznego zdarzenia jest intrygującym przykładem zakulisowej manipulacji. Winston Churchill, który w 1911 roku został mianowany pierwszym lordem Admiralicji, rozpaczliwie pragnął, aby Ameryka wystąpiła w charakterze sojusznika Anglii. W wydanej później książce "The World Crisis" Churchill pisał: "Posunięcie, które wprowadza na arenę sojusznika, jest równie korzystne, jak zwycięstwo w wielkiej bitwie". Zgodnie z obowiązującym prawem wojennym brytyjskie i niemieckie okręty wojenne powinny przed zatopieniem statku wroga dać jego załodze szanse uratowania się. W przypadku okrętów podwodnych oznaczało to konieczność wynurzenia się i stanięcie twarzą w twarz z wrogiem. W 1914 roku Churchill nakazał brytyjskim statkom handlowym nie zwracać uwagi na żadne zagrożenie, a jeżeli był uzbrojone - kontratakować. Ten rozkaz zmusił dowódców niemieckich okrętów podwodnych do wystrzeliwania torped pod wodą. Churchill rozkazał także brytyjskim okrętom wojennym usunąć nazwy i wywieszać flagi państw neutralnych w czasie postoju w portach.
Churchil otwarcie przyznał, że jego rozkazy miały na celu wciągnięcie innych krajów do wojny. Stwierdził: "Zanurzone okręty podwodne musiały coraz częściej uciekać się do podwodnych ataków i z tego powodu ponosił większe ryzyko, że pomylą statki państw neutralnych z brytyjskimi, narażą załogi tych statków na utonięcie i wciągną w ten sposób Niemcy w konflikt z innymi wielkimi mocarstwami". Akurat taka "pomyłka" zdarzyła się 7 maja 1915 roku, kiedy dowódca niemieckiego U-boota storpedował brytyjską "Lusitanię" płynącą z Nowego Jorku do Liverpoolu. Wraz ze statkiem poszło na dno prawie 200 ludzi, w tym 128 Amerykanów. Ta zbrodnia wywołała w całych Stanach Zjednoczonych burzę nastrojów antyniemieckich, podniecanych przez prasę zdominowaną przez Rockefellera i Morgana. Okoliczności zagłady brytyjskiego liniowca "Lusitania" wyszły na jaw dopiero po latach. Wbrew głoszonej przez Stany Zjednoczone polityce neutralności, statek wiózł 600 ton bawełny strzelniczej, 6 milionów sztuk amunicji, 1248 skrzyń szrapneli i inne materiały wojenne. "Opuszczając port w Nowym Jorku i udając się w swój ostatni rejs, "Lusitania" była w rzeczywistości pływającym składem amunicji" - pisze Griffin. Inny autor, Colin Simpson, informował, że Wilson polecił zamknąć w archiwum Departamentu Skarbu oryginalny konosament wymieniający wiezione przez "Lusitanię" materiały wojenne. Ambasada Rzeszy Niemieckiej w Waszyngtonie, w pełni świadoma, że tony materiałów są przewożone w rejon działań wojennych wokół Anglii, poza daremnymi protestami u rządu USA, podjęła starania, aby zapobiec tragediom. Urzędnicy ambasady próbowali zamieszczać ogłoszenia ostrzegające przed niebezpieczeństwem w 50 gazetach wschodniego wybrzeża. Jedno z nich głosiło: "Uwaga! Podróżnym zamierzającym odbyć podróż statkiem przez Atlantyk przypomina się, że Niemcy i ich sojusznicy oraz Wielka Brytania i jej sojusznicy pozostają w stanie wojny. Strefa działań wojennych obejmuje wody przyległe do Wysp Brytyjskich. Zgodnie z formalnym ostrzeżeniem rządu Rzeszy Niemieckiej statki pływające pod banderą Wielkiej Brytanii albo któregokolwiek z jej sojuszników mogą być na tych wodach zniszczone, a podróżni udający się do strefy działań wojennych statkami Wielkiej Brytanii albo jej sojuszników czynią to na własne ryzyko". Z pięćdziesięciu gazet, w których miało się ukazać ogłoszenie, wydrukowała je w oznaczonym dniu tylko "Des Moines Register". Inne gazety usunęły ogłoszenie na żądanie Departamentu Stanu USA. Funkcjonariusze rządowi zastraszyli wydawców, twierdząc że ze względu na możliwość procesów o upowszechnianie fałszywych informacji powinni najpierw uzyskać aprobatę prawników Departamentu Stanu. Popierając tych, którzy sądzą, że "Lusitania" została świadomie wydana na pastwę losu, brytyjski komandor Joseph Kenworthy, pełniący służbę, kiedy statek został zatopiony, ujawnił później, że eskorta wojskowa została wycofana w ostatniej chwili, a po wejściu na wody, gdzie zwykle operowały niemieckie okręty podwodne, kapitan nakazał zmniejszyć szybkość. Nietrudno wyjaśnić, dlaczego Niemcy zaatakowali statek - Wielka Brytania zrobiłaby to samo, gdyby amerykańską amunicję dostarczano Niemcom. "Niemcy, których torpeda trafiła w liniowiec, byli nieświadomymi wykonawcami lub też ofiarami spisku uknutego prawdopodobnie przez Winstona Churchilla" - konkluduje Simpson.
 

vgo6r6.jpg

2a61cnt.jpg


1178aox.jpgiwrwwh.jpg

2zi0u3n.jpg



Na podstawie książki "Oni rządzą światem" Jim'a Marrs'a


  • 3



#2

erebeuzet
  • Postów: 857
  • Tematów: 31
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Money makes the world go round...
  • 0

#3

Zaciekawiony
  • Postów: 7015
  • Tematów: 75
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jak zawsze w historii, potrzebna była prowokacja, aby popchnąć oporne społeczeństwo do wojny. Dobrym pretekstem stało się zatopienie statku pasażerskiego "Lusitania"

Lusitania poszła na dno w 1915 a stany przyłączyły się do wojny w 1917 - jak na prowokację mającą na celu danie pretekstu, czekali zaskakująco długo.
  • 1



#4

ufo1987
  • Postów: 352
  • Tematów: 78
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 14
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Jak zawsze w historii, potrzebna była prowokacja, aby popchnąć oporne społeczeństwo do wojny. Dobrym pretekstem stało się zatopienie statku pasażerskiego "Lusitania"

Lusitania poszła na dno w 1915 a stany przyłączyły się do wojny w 1917 - jak na prowokację mającą na celu danie pretekstu, czekali zaskakująco długo.

To była pośrednia przyczyna i jedna z kilku natomiast od niej wszystko się zaczęło. Później był kolejne podobne przypadki ale to nie wystarczyło opinii publicznej USA. Ale oliwy do ognia dolała cała sprawa z Meksykiem i Zimmermannem, tylko że to już bardziej kwalifikuje się o podżeganie drugiej strony.
  • 0



#5

Robakatorianin
  • Postów: 1732
  • Tematów: 41
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jak zawsze w historii, potrzebna była prowokacja, aby popchnąć oporne społeczeństwo do wojny. Dobrym pretekstem stało się zatopienie statku pasażerskiego "Lusitania"

Lusitania poszła na dno w 1915 a stany przyłączyły się do wojny w 1917 - jak na prowokację mającą na celu danie pretekstu, czekali zaskakująco długo.

Chodziło o uzyskanie poparcia ludu. Przed zatopieniem Amerykanie nie chcieli słyszeć o włączeniu się w wir wojny. Po zdarzeniu rekruci na "mięso armatnie" zaczęli szturmować koszary a bez chętnych żołnierzy nie można zarabiać na wojnie.
  • 2

#6

Simson
  • Postów: 164
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Znowu lewactwo na forum sieje antyamerykańską propagande
  • -7

#7

Robakatorianin
  • Postów: 1732
  • Tematów: 41
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ostrożnie ze słowami-zwłaszcza że to są fakty a nie propaganda.
Za co mamy kochać amerykańskie biznesowe wojny? Za co mamy lubić polityków którzy zabijają dla zysku i władzy własnych obywateli ?
  • 0

#8

Zaciekawiony
  • Postów: 7015
  • Tematów: 75
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Niemniej wygląda to dziwnie - jeśli po zatopieniu stany nadal nie przystąpiły do wojny, ani po eksplozji w Black Tom, to raczej trudno mówić aby ten wypadek nagle zmienił nastawienie.
Tak na prawdę przyczyna była inna - po Lusitanii Stany ustaliły z Niemcami że są neutralne i że ich statków proszę nie zatapiać. W 1917 zatopiono amerykański statek handlowy (USA cały ten czas prowadziła handel z obiema stronami), więc uznano to za złamanie umowy.
  • 0



#9

OpenYourMind
  • Postów: 272
  • Tematów: 4
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Simson
A masz coś może więcej do dodania na ten temat i rozwiniesz swój wywód i trolling?
  • -1

#10

Zbeeanger
  • Postów: 504
  • Tematów: 67
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 9
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Dołączona grafika

Do tej historii pasuje idealnie powyższy wzór.

Użytkownik Zbeeanger edytował ten post 12.01.2014 - 03:39

  • 0

#11

NoMeansNo
  • Postów: 1534
  • Tematów: 8
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Ostrożnie ze słowami-zwłaszcza że to są fakty a nie propaganda.
Za co mamy kochać amerykańskie biznesowe wojny? Za co mamy lubić polityków którzy zabijają dla zysku i władzy własnych obywateli ?

Hmmm. Odnosząc się tylko do podanych przykładów I i II wojny światowej - to mam takie nieodparte wrażenie, że te wojny już trwały a przyłączenie się Stanów przyczyniło się jednak do ich zakończenia i do (w pierwszym przypadku) odzyskania niepodległości, oraz (w drugim przypadku) do zakończenia niemieckiej okupacji? Abstrahując od "delikatnego" naginaniu faktów do pasującej tezy.
  • 1

#12

Company
  • Postów: 19
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

 

Ostrożnie ze słowami-zwłaszcza że to są fakty a nie propaganda.


Nie ma tam żadnych faktów, jest tylko stek bzdur.

Szczytem jest artykuł o wojnie w Korei, w którym autor robi wszystko by obwinić o nią Amerykanów, tylko nie ma jak. Absurd i paranoja.

Za co mamy kochać amerykańskie biznesowe wojny? Za co mamy lubić polityków którzy zabijają dla zysku i władzy własnych obywateli ?

 

Za co? Pewnie za nic. W 44 mogli spokojnie siedzieć w domach, ewentualnie walczyć o Pacyfik i z uśmiechem na ustach patrzeć jak Stalin dochodzi do Zatoki Biskajskiej a potem przepływa Kanał La Manche. Fajna wizja, nie?
Mogli też siedzieć w domach, gdy komuchy mordowały południowców z Korei a potem z Wietnamu. Też fajnie?

Te kilka razy ratowali świat w XX wieku, ale rozkapryszone trolle i inne nieuki będą grymasić, wybrzydzać i pisać pierdoły. W sumie nic dziwnego, na świecie musi być równowaga.
  • 4

#13

Daniel.
  • Postów: 3131
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Propaganda antyamerykańska w polsce jest tak duża jakby to amerykanie Nas bombardowali, a nie Wietnam. Oczywiście nikt nikomu nie każe lubić USA, ale wszyscy Ci, którzy wylewają taką nienawiść na stany, powiedzcie tak szczerze, co oni nam takiego zrobili?

Stawiam, że niewiele, a na pewno problem wiz nie jest tu przyczyną. Polacy to taki naród jezusowy, jak spytam kogoś dlaczego jako POLAK nie lubi amerykanów to co słyszę? Bo bombardowali IRAK, bo atakowali SERBIE, bo zabijali w WIETNAMIE...

Ale po skończonej dyskusji fajnie siąść do komputera i działać na amerykańskim winodwsie, a w przerwie, kiedy skończycie oglądać amerykańskie zdjęcia z amerykańskiej strony NASA wyjść do amerykańskiego mcdonalda na hamburgera, prawda? :)

Ja osobiście do stanów nic nie mam, ani ich kocham, ani nienawidzę, wiem natomiast, że gdyby nie oni to być może świat dziś wyglądałby zupełnie inaczej(gorzej, bardziej zacofany), a jak miałbym rozliczać kraje za wojny to musiałbym czuć nienawiść do każdego kraju, nawet swojego.


Użytkownik Daniel. edytował ten post 02.05.2014 - 00:32

  • 2



#14

Zbeeanger
  • Postów: 504
  • Tematów: 67
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 9
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Oczywiście nikt nikomu nie każe lubić USA, ale wszyscy Ci, którzy wylewają taką nienawiść na stany, powiedzcie tak szczerze, co oni nam takiego zrobili?

 

Nic nie zrobli, poza kilkoma faktami :

 

- obiecali znieść wizy...

- tarczę antyrakietową również obiecali...

- tajne więzienia CIA to im się udało ( torturowanie niewinnych osób na terenie naszego kraju ).

 

Zapomniałbym F-16 ( pierwszy lot w 1974 roku czyli całkiem nowoczesna 40-letnia technologia ), jak wiemy amerykanie przysłali nam bezużyteczne samoloty bez uzbrojenia i takimi samolotami co najwyżej będzie można uciec szybko z Polski. Ten, objaw bratniej pomocy Amerykanów dla Polski w razie wypadku agresji Rosji wyraźnie pokazuje kim jesteśmy dla USA... Prawdą jest i niektórzy twierdzą ( ludzie na wysokich stanowiskach obronnych kraju ) że to realna siła bojowa tak amerykanie namieszali im w głowie że zamiast mózgu mają smażone burgery.

Zresztą, podobno nic nie dali, tylko wysłali z Włoch  w związku z doraźną potrzebą.
 

 

Stawiam, że niewiele, a na pewno problem wiz nie jest tu przyczyną. Polacy to taki naród jezusowy, jak spytam kogoś dlaczego jako POLAK nie lubi amerykanów to co słyszę? Bo bombardowali IRAK, bo atakowali SERBIE, bo zabijali w WIETNAMIE...

 

Nie zrozumiałeś kompletnie tego o czym pisze UFO1987 pisze o zbrodniczych dokonaniach rządu USA tym samym narodu amerykańskiego który ten rząd prezentuje.

 

Ja osobiście do stanów nic nie mam, ani ich kocham, ani nienawidzę, wiem natomiast, że gdyby nie oni to być może świat dziś wyglądałby zupełnie inaczej(gorzej, bardziej zacofany), a jak miałbym rozliczać kraje za wojny to musiałbym czuć nienawiść do każdego kraju, nawet swojego.

 

To zdanie mnie powaliło na kolana... amerykanie są tam gdzie są, bo mają pieniądze. Po II W.Ś. zaadoptowali naukowców niemieckich wraz z ich technologią a stwierdzenie że świat byłby bardziej zacofany i wyglądał w czasach obecnych gorzej bez USA, jest ułomnym myśleniem, na niczym nie podpartych dowodach lub symulacjach.

 

Ten artykuł to dowód zbrodni wykonanych pod płaszczykiem demokracji, przez ludzi rządzących w USA, tych realnie rządzących, mających interes w każdym konflikcie zbrojnym prowadzonym przez ten kraj. Nikt nie twierdzi że wszyscy amerykanie są źli, oni też chcą pokoju co niejednokrotnie można było zobaczyć na licznych demonstracjach pod białym domem itp.

 

I dlaczego masz znowu pretensje do ludzi wierzących...? Masz z tym problem to się lecz.


Użytkownik Zbeeanger edytował ten post 02.05.2014 - 10:24

  • -2

#15

Daniel.
  • Postów: 3131
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Oj Zbeenager, Zbeenager dyskusje z Tobą są ciężkie, bo albo nie trzymasz się faktów, albo odwracasz kota ogonem na swoją korzyść. Gdzie ja napisałem tam coś o wierzących? To raczej Ty wpadłeś w paranoje wiary i wszędzie widzisz ataki na swoją religię, nawet w temacie wojennym.

No tak, nie znieśli nam wiz(wiesz w ogóle na jakiej zasadzie się to odbywa?), wysłali Nam stare samoloty(co tam, że ten ich "złom" to nasz najlepszy samolot obecnie), nie wybudowali tarczy antyrakietowej(w sprawie której sam nasz rząd nie mógł się zdecydować). To naprawdę poważne powody, żeby czuć nienawiść do narodu amerykańskiego.

To, że toczą wojny na różnych frontach to nic nowego, tylko co to ma do Nas? Już większą krzywde wyrządzili nam Ukraińcy, Austryjacy, a nawet Szwedzi i jakoś nie spotkałem się z AŻ TAKĄ nagonką na te państwa(na Ukraine teraz, przy obecnej sytuacji).


Użytkownik Daniel. edytował ten post 02.05.2014 - 13:55

  • 0




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 13

0 użytkowników, 13 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u