Poza tym dosyć kuriozalnie brzmi ograniczanie liczby przedmiotów i usuwanie z programów poszczególnych przedmiotów materiału uznawanego powszechnie za "niepotrzebny". No ludzie.. chyba na tym polega edukacja, żeby czegoś się dowiedzieć, a nazwa "liceum ogólnokształcące" nie jest wymysłem Kubusia Puchatka, tylko określa rodzaj szkoły. Za moich czasów szkolnych liceum profilowane polegało na rozszerzeniu programu klasy ogólnokształcącej o dodatkowy program tematyczny, a nie ograniczanie omawianego materiału -- to ostatnie posunięcie jest po prostu absurdem.
Zresztą, co tu dużo mówić -- znalazłam na szybko zadania maturalne z matematyki z 2011 roku, poziom podstawowy. I czytam: 170 minut na rozwiązanie. 170 minut? Matura? Trudniejsze zadania pamiętam z ósmej klasy szkoły podstawowej, a maturalne z 2011 to się rozwiązuje w pamięci w ciągu 10-15 minut...
Nie chcę uprawiać czarnowidztwa, ale właśnie -- czarno widzę przyszłość naszego kraju z takim poziomem edukacji










