Zacznijmy od Egiptu, bo tutaj mamy dość konkretną tezę, którą da się normalnie sprawdzić bez wchodzenia w domysły.
Chodzi o pomysł, że część egipskich dynastii mogła panować równolegle, a późniejsi historycy mieli ustawić je jedna po drugiej, przez co cała chronologia Egiptu zostałaby sztucznie wydłużona nawet o setki lat.
I tutaj pierwsza niespodzianka: sam punkt wyjścia jest prawdziwy. Część dynastii rzeczywiście panowała jednocześnie w różnych częściach Egiptu. Tyle że nie jest to żadne ukrywane odkrycie ani problem, którego egiptologia nie zauważyła. Współczesna chronologia właśnie dlatego nie polega na prostym dodawaniu długości wszystkich dynastii jedna po drugiej.
Najlepiej widać to w okresach, kiedy Egipt był politycznie podzielony. Pod koniec I Okresu Przejściowego dynastie z Herakleopolis rządziły na północy, podczas gdy w Tebach rozwijała się równoległa linia władców, z której wyrosła XI dynastia. W II Okresie Przejściowym Hyksosi kontrolowali znaczną część północy, a równocześnie na południu funkcjonowali władcy tebańscy. Jeszcze większy bałagan mamy w III Okresie Przejściowym, gdzie dynastie XXII, XXIII, XXIV i XXV częściowo nakładają się na siebie.
I to można pokazać nawet na prostych liczbach. Gdyby potraktować dynastie XXI–XXV jako następujące kolejno po sobie i po prostu zsumować czas ich trwania, dostalibyśmy ponad pięćset lat. Tymczasem cały ten okres zajmuje około czterystu lat, właśnie dlatego, że część tych władców panowała równocześnie w różnych częściach kraju.
Czyli samo stwierdzenie „dynastie mogły panować równolegle” jest prawidłowe. Problem w tym, że egiptolodzy już to uwzględniają. Nie odkryto tutaj mechanizmu, który pozwala nagle odjąć od historii Egiptu kilkaset lat.
Podobnie wygląda sprawa tzw. chronologii pływającej. Brzmi to trochę podejrzanie, jeśli przedstawi się to jako wymysł historyków służący do łatania dziur, ale samo pojęcie jest zupełnie normalne. Oznacza po prostu sytuację, w której znamy kolejność wydarzeń i odstępy między nimi, ale nie jesteśmy jeszcze pewni, do którego dokładnie roku naszego kalendarza przypiąć całą sekwencję.
Przykładowo możemy wiedzieć, że król A panował 20 lat, po nim B przez 10, a po nim C przez 15. Znamy więc ich wzajemną chronologię. Jeśli jednak nie mamy pewności, czy A rozpoczął panowanie w 1600 czy 1580 roku p.n.e., cała sekwencja może zostać przesunięta o te dwadzieścia lat. I właśnie to oznacza „pływanie” chronologii. Nie oznacza to, że można dowolnie przesuwać historię o kilkaset czy kilka tysięcy lat.
Oczywiście chronologia Egiptu nie jest ustalona co do jednego roku. W niektórych okresach istnieją różnice między tzw. wysoką i niską chronologią, czasami wynoszące kilkadziesiąt lat, a dla najstarszych okresów nawet więcej. Tyle że czym innym jest dyskusja, czy jakiś faraon objął tron w 2650 czy 2590 roku p.n.e., a czym innym twierdzenie, że cała historia Egiptu została sztucznie wydłużona o kilkaset lat.
Co więcej, datowania nie opierają się wyłącznie na listach faraonów i późniejszych kronikarzach. Mamy kilka niezależnych sposobów sprawdzania tej chronologii.
Jednym z nich jest datowanie radiowęglowe. Badano próbki organiczne związane z konkretnymi okresami dynastycznymi i wyniki w ogólnym zarysie zgadzają się z chronologią ustaloną przez archeologów i historyków. Nie wychodzi z nich, że Stare Państwo powinno zostać przesunięte o pięćset czy tysiąc lat. Spory dotyczą raczej dziesięcioleci.
Do tego dochodzą obserwacje astronomiczne zapisane przez Egipcjan. Pewne wydarzenia można próbować powiązać np. z heliakalnym wschodem Syriusza czy cyklami księżycowymi. Takie datowania oczywiście mają własne problemy i zależą od miejsca obserwacji, ale stanowią kolejną, niezależną warstwę kontroli.
Jeszcze ważniejsze są kontakty Egiptu z innymi cywilizacjami. Egipt nie istniał w próżni. Prowadził wojny, handel i dyplomację z państwami Bliskiego Wschodu. W źródłach egipskich pojawiają się władcy i państwa znane z dokumentów hetyckich, asyryjskich czy babilońskich. Jeśli przesuniemy chronologię Egiptu o kilkaset lat, zaczynają się rozsypywać także te synchronizmy i trzeba byłoby jednocześnie przesunąć historię kilku innych cywilizacji.
Dobrym przykładem są listy z Amarny. Mamy korespondencję faraonów z władcami Babilonii, Mitanni, Asyrii i innych państw. To nie jest więc jeden egipski zapis, który można dowolnie przesunąć, tylko sieć niezależnych źródeł pochodzących z różnych krajów.
Dlatego sama świadomość, że dynastie mogły się nakładać, nie prowadzi do wniosku, że cała chronologia starożytności jest błędna. W rzeczywistości właśnie dzięki uwzględnianiu takich równoległych dynastii współczesna chronologia jest krótsza, niż byłaby przy naiwnym dodawaniu wszystkich okresów panowania.
Jeszcze słabszy jest dalszy wniosek, że skoro w historii Egiptu moglibyśmy pomylić się o kilkadziesiąt czy nawet kilkaset lat, to być może obecnie nie mamy 2026 roku, tylko np. 1726 albo 2326.
Jedno z drugiego w ogóle nie wynika.
Możemy jutro odkryć, że Cheops żył sto lat później, niż obecnie sądzimy, i nadal będzie rok 2026. Zmieni się tylko liczba lat, które przypisujemy wydarzeniom sprzed naszej ery. Żeby twierdzić, że obecnie mamy np. 1726 rok, trzeba byłoby wykazać, że kilkaset lat zostało sztucznie dopisanych już do chronologii naszej ery. To zupełnie osobna hipoteza i nie ma nic wspólnego z tym, czy źle datujemy któregoś faraona.
Podsumowując: tutaj Lalak zaczyna od rzeczy prawdziwej. Tak, część egipskich dynastii panowała równolegle. Tak, chronologia starożytnego Egiptu ma miejsca niepewne i nie zawsze jesteśmy w stanie wskazać konkretny rok z dokładnością do jednego roku.
Tyle że egiptologia o obu tych problemach doskonale wie i od dawna je uwzględnia. Chronologia jest dodatkowo sprawdzana za pomocą C14, astronomii i synchronizacji z historią innych państw. Nie ma więc podstaw, żeby z faktu istnienia równoległych dynastii wyciągać wniosek o sztucznym dodaniu setek lat do historii Egiptu, a już tym bardziej o tym, że obecnie możemy żyć w zupełnie innym roku.
Czyli ten punkt można moim zdaniem uznać za sprawdzony: ciekawy problem istnieje, ale nie prowadzi do wniosku, który próbuje się na nim zbudować.








