Skocz do zawartości


Zdjęcie

Analiza fresków z Bank of America


  • Please log in to reply
57 replies to this topic

#16

BrainCollector.
  • Postów: 1825
  • Tematów: 101
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

moje niezdarne tłumaczenie

kiedyś byłem małym dzieckiem
który tęsknił za innym światem.
lecz nie jestem już dzieckiem
już poznałem czym jest strach, (? chyba tak powinno być)
nauczyłem się nienawidzić...
jak tragicznie, następnie, być młodym (oj coś dziwne zdanie)
który żyje z wrogami,
ze sznurami z szubienicy.
do tej pory dalej wierze
śpie tylko dzisiaj,
wkrótce się obudzę,
ponownie jako dziecko
śmiejąc się
i bawiąc

Mam nadzieję, że pomogłem

Użytkownik shortez edytował ten post 19.12.2010 - 16:50

  • 3



#17

Dreamer.
  • Postów: 69
  • Tematów: 7
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

a pod spodem, bardzo niewyraźnie, jest napisane:

Imię i Nazwisko (niestety nie widzę dokładnie),
zmarł(a) jako dziecko, w wieku 14 lat, 18.12.1943 r.
Auschwitz (?) (sądząc po dacie, ma sens), (nie widzę niestety).
  • 1

#18

Erik.
  • Postów: 927
  • Tematów: 106
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Co do fresków myślę, że od czasu kiedy Fenicjanie wynaleźli pieniądze (nikt tego nie wie tak naprawdę), to zawsze bankowość będzie kojarzyć się z enigmą i konspiracją. Na pewno ktoś musiał owe freski zatwierdzić i wie o jakich treściach tam jest mowa, lecz czasem może to być przede wszystkim inspiracja artysty, tak jak dzieło Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej często uwłaczające władzy kościoła obok nawet niewidzących tego papieży.



Mag 21, Wiem, że nie całkiem w to jeszcze wierzysz ale jak sądzę twoje obecne życie to zaledwie ogniwo w długim łańcuchu wcieleń. I zapewne nie bez powodu przybrałaś sobie takie właśnie imię (Mag ), bo nie wiem czy wiesz pomału pozwala się kobietą na piastowanie coraz wyższych hierarchii pewnych kultów i religii. Są również żeńskie loża masońskie nawet i w Polsce.
Koleżanko zacytuję tobie twojego chyba ulubionego autora Paula Coelho: „Wojownicy światła mają zawsze w oczach osobliwy blask. Żyją na świecie, stanowią część życia innych ludzi, rozpoczęli swoją ziemską podróż bez tobołków i bez sandałów. Często bywają tchórzliwi i nie zawsze postępują tak jak trzeba. Wojownicy światła cierpią z powodu nieważnych spraw, bywają małoduszni, czasem uważają, że nigdy nie uda im się dorosnąć, albo sądzą, że nie są godni błogosławieństwa czy cudu. Nie zawsze wiedzą, co właściwie robią na świecie i często spędzają bezsenne noce, myśląc, że ich życie nie ma wcale sensu. Dlatego są wojownikami światła. Ponieważ się mylą. Ponieważ zadają sobie pytania. Ponieważ poszukują sensu i – z całą pewnością- KIEDYŚ GO ODNAJDĄ” POZDROWIENIA SZEROKIEJ DROGI POZNANIA ŻYCZY ERIK.

Użytkownik Erik edytował ten post 19.12.2010 - 18:07

  • 0



#19

mylo.

    Altair

  • Postów: 4511
  • Tematów: 83
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Dlaczego tak bardzo wiedze tajemna chroni sie przed kobietami? Zwiedzajac loze masonska w Londynie, uslyszalam od jednego ze zwiedzajacych wraz ze mna: Mezczyzni bronia dostepu do wiedzy kobietom, poniewaz...prawdopodobnie tylko kobieta potrafi ja wykorzystac/zastosowac.To ona jest kluczem do wszystkiego. Czy to prawda? Moze kiedys sie okaze, a poki co bede wykradac tajemnice meskiej czesci populacji.


Tak samo kobiety które zajmują się okultyzmem i wróżbiarstwem bronią swoich tajemnic przed mężczyznami. Nie dzielą się nimi z męskimi potomkami, tylko z córkami. Mam tu doszukiwać się jakiejś niesprawiedliwości dziejowej? Kapłaństwo nie daję wielkiej wiedzy, raczej zaciska kajdany dogmatów, a masoni są po prostu męskim klubem - na damskie ploty też nie wpuszcza się mężczyzn. Pojawienie się przeciwnej płci w homogenicznym towarzystwie całkowicie zmienia układy. Często jest to niepożądane, jak by nie gloryfikować równości płci.

Kluczem do wszystkiego. Nawet jeśli, to klucz nie potrafi samodzielnie otworzyć żadnych drzwi.
  • 0



#20 Gość_Horror

Gość_Horror.
  • Tematów: 0

Napisano

Może, żeby zabrać się za analizę fresków danego artysty, należy wpierw zapoznać się z jego innymi dziełami, jak też wpływami i oczywiście całym środowiskiem go otaczającym. Każdy artysta ulega jakimś wpływom. Szuka inspiracji i dąży do wyjątkowości swoich dzieł, bo te są prawdziwym jego podpisem. Na miano dzieł nie zasłużą freski z racji że tylko nimi są, choć to już i tak wyróżnienie w tych komercyjnych czasach. Może najlepiej byłoby zapytać samego artystę, co miał na myśli? Bo bez wątpienia miał. Ale nie sądzę by skłonny był do odkrycia tego, co oprócz samej kompozycji czyni z niego artystę, a nie malarza.

Sam jestem „twórcą” (dodam na marginesie, że edukowanym) i to czynnym, choć już niezawodowym (już z tego, kolokwialnie ujmując - nie żyję. Traktuję swoją drugą profesję jako hobby) i choć sztuka malarska nie jest moją domeną to wiem, że jeżeli dostałbym zlecenie na niebanalne dzieło to... no właśnie. Mając wielkie aspiracje, pewnie stworzyłbym dzieło intrygujące. Jeżeli dzieło z zasady nie może być „banalne” i jednoznaczne w odbiorze, to być może zapiąłbym w jego ramy ezoterykę, powszechną symbolikę, historię i wszystko to, co odróżnia od owego banału. Załóżmy, że dostaję zlecenie wykonania rzeźby do banku, która to ma ozdobić część centralną hallu. Czy mógłbym posłużyć się takimi symbolami? Przecież to nie są znaki zastrzeżone.

„Postać chłopca stojącego w rozkroku. Ów chłopiec zdaje się bawić, trzymając w uniesionej dłoni dysk. Za nim stoją rodzice. Ojciec dzierży teczkę a drugą dłoń wyciąga przed siebie. Matka beztrosko spogląda na uniesioną rękę syna, obejmując swój brzemienny brzuch”

Można uznać ich za szczęśliwą rodzinę. Ojca za symbol sukcesu i bezpieczeństwa, co łączy się tematycznie z interesami samego banku. Wykombinowane na biegu, bez fajerwerków.

Ale, ale, przecież chłopiec stoi w rozkroku, który symbolizuje piramidę. Ten dysk to nie ringo, tylko pojazd obcych. Matka niesie przesłanie o mieszaniu genów z inną rasą, a ojciec ma pieniądze i władzę, a jego wyciągnięta dłoń nad głową synka to nie symbol opieki – to faszystowskie Heil Hitler.

Eeee...

Nie traktuję tych fresków jako prorocze, choć każdy artysta by sobie tego życzył.

„Dzieło” na miarę miejsca w którym się znajduje. Osobiście nie zabawię się w odczytywanie myśli autora, ale chętnie przyjrzę się waszej analizie. Miłej zabawy.
  • 1

#21

Alexi Arduscoini.
  • Postów: 717
  • Tematów: 85
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Ah ta symbolika. . . coś w tym jest w połączeniu z artyzmem pamiętam jak sama malowałam zdarzyło mi się wtrącić jakiś drobiazg. W ogóle moje obrazy czy szkice były w większości w formie abstrakcjonizmu pełne groteski i absurdu żekła bym nawet paradoksalne elementy wiązały całość ;)

To w tym wszystkim jest właśnie piękne i tajemnicze.
A tak a propos znalazłam notkę która była również na Daily Mail o obrazie Leonarda da Vinci - Mona Lisa.


Dołączona grafika


Jak na moje oko to obraz sam w sobie jest już tajemniczy, szczególnie ten chłód wiejący z tła oraz z jej oczu, mimo delikatnego uśmiechu.

Prawdziwy kod z oczu Mona Lizy



W oczach Mona Lizy ukryte są litery i cyfry. Gołym okiem ich nie widać, ale pod szkłem powiększającym już tak – opowiada Silvano Vinceti, szef włoskiego Narodowego Komitetu Dziedzictwa Kulturowego.

W prawym oku wydają się widnieć litery LV, co może oznaczać Leonardo da Vinci. W lewym oku też są symbole, ale nie tak dobrze zdefiniowane. Trudno je odczytać, lecz wydaje się, że są to litery CE lub litera B. W łuku mostu w tle można dostrzec liczbę 72; może to również być L i cyfra 2. Trzeba pamiętać, że obraz ma [...] 500 lat i nie jest tak wyraźny jak wtedy, gdy właśnie powstał. Na podstawie wstępnego dochodzenia, jakie przeprowadziliśmy, jesteśmy pewni, że symbole nie są pomyłką i zostały tam umieszczone przez artystę.

Badania rozpoczęły się dzięki zdarzeniu, które spokojnie mogłoby trafić na strony książki sensacyjnej, np. Dana Browna. Jeden z członków Komitetu natrafił bowiem w antykwariacie na stary wolumin traktujący właśnie o symbolach w oczach Giocondy.

Vinceti tłumaczy, że Mona Liza była dla Leonarda da Vinci ważnym obrazem. Pod koniec życia wszędzie ją ponoć ze sobą zabierał. Wiemy także, że da Vinci był bardzo tajemniczy i wykorzystywał w swoich pracach symbole, by przekazywać wiadomości. Kto wie, może to nawet wyznanie miłości osobie uwiecznionej na obrazie.


Żrodło : tutaj

Użytkownik Alexi Arduscoini edytował ten post 20.12.2010 - 12:53

  • 1

#22

livin.
  • Postów: 532
  • Tematów: 11
  • Płeć:Kobieta
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Moze ja z racji urodzenia odniose sie do kobiety uwiezionej w szescianie, a raczej w klatce...Nie tylko masoneria odebrala kobietom prawo do zglebiania nauk, to rowniez islam i katolicyzm i wiele jeszcze innych religii, zabraniaja bycia "kaplankami", a wiec tymi ktore posiadaja wiedze ponad przecietna. Dlaczego tak bardzo wiedze tajemna chroni sie przed kobietami? Zwiedzajac loze masonska w Londynie, uslyszalam od jednego ze zwiedzajacych wraz ze mna: Mezczyzni bronia dostepu do wiedzy kobietom, poniewaz...prawdopodobnie tylko kobieta potrafi ja wykorzystac/zastosowac.To ona jest kluczem do wszystkiego. Czy to prawda? Moze kiedys sie okaze, a poki co bede wykradac tajemnice meskiej czesci populacji.


Mag; Marcel Mauss w Socjologia i Antropologia (rozdział Zarys ogólnej teorii Magii) pisał, że kobieta w niektórych plemionach pierwotnych była utożsamiana z ogromnymi mocami magicznymi (mimo tego, że czarownikami i szamanami są przeważnie mężczyźni), jako coś niezbadanego i niezananego. Ja odebrałam to tak jakby pisał,że moc kobiet była czym w rodzaju tabu, może źle zrozumiałam więc proszę się nie sugerować i sięgnąć po lekture ;).Nie tylko masoneria wpadła na ten pomysł jak widać, kto wie może jest w tym ziarnko prawdy?

Ponadto drodzy państwo musimy pamiętać o symbolice męskiej i żeńskiej; chociażby tak jak równoważące się yin i yang w chińszczyźnie, czy egipskie maat i hheka. Dla ciekawostki dodam, że Maat (siła kobieca) była tą, która utrzymuje ład i porządąk w wielkiem istocie zwanej światem, to przeniknięcie męskiej Hheka miało doprowadzić do końca losy wszechświata i przyczynić się do kolejnego wiecznego końca i powrotu.

To religia katolicka prowadziła kobiety do postaci gosposi na plebanii i wiecznie pokutującej zakonnicy.

Użytkownik livin edytował ten post 20.12.2010 - 16:30

  • 3



#23 Gość_Dolg

Gość_Dolg.
  • Tematów: 0

Napisano

moje niezdarne tłumaczenie

kiedyś byłem małym dzieckiem
który tęsknił za innym światem.
lecz nie jestem już dzieckiem
już poznałem czym jest strach, (? chyba tak powinno być)
nauczyłem się nienawidzić...
jak tragicznie, następnie, być młodym (oj coś dziwne zdanie)
który żyje z wrogami,
ze sznurami z szubienicy.
do tej pory dalej wierze
śpie tylko dzisiaj,
wkrótce się obudzę,
ponownie jako dziecko
śmiejąc się
i bawiąc

Mam nadzieję, że pomogłem



Oświecenie to ponowne stanie sie dzieckiem , oświecony zrozumie dziecko bo sam nim jest.

Dzieci nie robią czegoś z powodu jakiejś przyczyny , one robią to : " bo tak"

Tutaj chodzi o ponowne stanie się dzieckiem o pewien sposób patrzenia na świat , nie uzasadniania czegoś , po prostu żyć , dać sie ponieść rzece , nie walczyć z nurtem , nie rozróniać na dobre/złe.

+ Małe dziecko do pewnego wieku nie posiada ego.
  • 0

#24

CzstSrkzm.
  • Postów: 454
  • Tematów: 20
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

a pod spodem, bardzo niewyraźnie, jest napisane:

Imię i Nazwisko (niestety nie widzę dokładnie),
zmarł(a) jako dziecko, w wieku 14 lat, 18.12.1943 r.
Auschwitz (?) (sądząc po dacie, ma sens), (nie widzę niestety).


Wiersz jest autorstwa Hanus'a Hachenburg'a, czeskiego nastolatka który trafił do obozu koncentracyjnego w wieku 13 lat. Przytoczony tekst to tylko fragment - pełen tekst niżej:

That bit of filth in dirty walls,
And all around barbed wire,
And 30,000 souls who sleep
Who once will wake
And once will see
Their own blood spilled.

I was once a little child,
Three years ago.
That child who longed for other worlds.
But now I am no more a child
For I have learned to hate.
I am a grown-up person now,
I have known fear.

Bloody words and a dead day then,
That's something different than bogie men!

But anyway, I still believe I only
sleep today,
That I'll wake up, a child again, and
start to laugh and play.
I'll go back to childhood sweet like a briar rose,
Like a bell which wakes us from a dream,
Like a mother with an ailing child
Loves him with aching woman's love.
I low tragic, then, is youth which lives
With enemies, with gallows ropes,
I low tragic, then, for children on your lap
To say: this for the good, that for the bad,

Somewhere, far away out there,
childhood sweetly sleeps,
Along that path among the trees,
There o'er that house Which was once my pride and joy.
There my mother gave me birth into this world
So I could weep. . .

In the flame of candles by my bed,
I sleep
And once perhaps I'll understand
That I was such a little thing
As little as this song.

These 30,000 souls who sleep
Among the trees will wake,
Open an eye
And because they see A lot

They'll fall asleep again. . .


  • 0

#25 Gość_mag1-21

Gość_mag1-21.
  • Tematów: 0

Napisano

Livin

Dla ciekawostki dodam, że Maat (siła kobieca) była tą, która utrzymuje ład i porządąk w wielkiem istocie zwanej światem, to przeniknięcie męskiej Hheka miało doprowadzić do końca losy wszechświata i przyczynić się do kolejnego wiecznego końca i powrotu.

Akurat w tym miejscu to trafilas w samo sedno, bo to wlasnie o ten nowy porzadek chodzi. "Oni" sie boja, ze dorwiemy sie do wladzy z powodu naszych ukrytych zdolnosci i uporzadkujemy to wszystko po swojemu, czyli z glowa, a nie tylko z kasa i dla kasy. Trzeba przyznac, ze rzadzacy (chwilowo oczywiscie :mrgreen: ) musza sie tego baaardzo obawiac, nie sadzisz?
Ps. Zapomnialam dodac, ze chyba slusznie sie obawiaja...

Użytkownik mag1-21 edytował ten post 20.12.2010 - 21:04

  • -1

#26

Erik.
  • Postów: 927
  • Tematów: 106
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Drogie panie, nie myślę aby w tym „Nowym porządku” chodziło, aby Wam przeszkadzać w „dorwaniu się do władzy” , gdyż moim zdaniem „Oni” nie tylko biorą to pod uwagę, ale jak myślę dawno już to zaplanowali.
Ale może aby było to bardziej przejrzyste zacznę ot choćby ot objawienia w Fatimie. Wiedzcie, że tam nie koniecznie objawiła się Matka Boska, bo jak sama nazwa tego miejsca wskazuje – Fatima - to była ukochana córka Mahometa, która jako jedyna kobieta w Islamie jest utożsamiona ze świętością. Podobnie jak po wielu wiekach zmagań pewnych chrześcijańskich frakcji zrobiono to z Marią matką Jezusa, gdzie dogmat Wniebowzięcia ogłoszony został dopiero w 1950 r. przez Piusa XII . Natomiast dla św. Ambrożego ( 339-397) Maria była zwykłym człowiekiem, wybranym przez Boga „naczyniem” i nie wolno było się do niej modlić , a św. Epifaniusz na przykład nakazuje „Niech czczeni będą: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty, ale niech nikt nie czci Marii”. Papież Anastazy I (zm402r.) „ Niech nikt nie nazywa Marii Matką Bożą , bo Maria była tylko kobietą, i niemożliwe jest aby Bóg był zrodzony z kobiety”.
Od świętych kobiet w naszym pięknym patriarchalnym kościółku przejdę do tego co obecnie dzieje się w Polsce.
Bo myślę, że jeśli by ci „Oni” nie zamierzali od jakiegoś czasu przywrócić Wam panie godności i pozycji w tym świecie, to panowie sami z siebie by Wam jej nie dali.
A jeśli nadal w swej ufności i zaślepieniu co niektórzy nie widzą jeszcze nagłego jakby się mogło wydawać zwrotu w postrzeganiu Marii (Matki Jezusa) i obecnie przedstawianiu jej w roli bogini, to ja przedstawię oczywiście nieco więcej poszlak. Bo myślę, że jeśli by ci panowie na górze się nie zgodzili na osadzenie Marii jako królowej Polski, kosmosu a ostatnio nawet wszechświata, to chyba nikt by sam od siebie nie wpadł na taki pomysł, aby się do takiej Boskiej Marii modlić i aby obarczyć ją taką funkcją, jak to obecnie słyszy się w KK.?
Ja osobiście zdaję się obserwować stojący na rozdrożu kościelnych dewocji i pragmatyzmu świat i jak sądzę z tego miejsca doskonale mogę obserwować obie ścierające się siły. Tak więc nie jest to moim zdaniem tylko niestety pragnienie kilku zdewociałych osób, lecz wygląda na szeroko zakrojony kompleksowy plan.
W dalszym rozrachunku zmiana polityki i religii, będąca zmianą rządzących nami „Bogów” z przejściem od patriarchatu do matriarchatu i do kultu bogini, w tym przypadku przejście od Jezusa do jego Matki Marii, miałaby dać władzę kobietom.
Astronomiczno-kultowa współzależność wskazuje, że matriarchat istniał na Ziemi w paleolicie dokładnie 26 000 lat temu.
Miejsce i rola jaką w ostatnich latach „ Matka Boska” uzyskała sobie w Chrześcijaństwie, a w szczególności w Polskim Katolicyzmie Kościoła Rzymsko Katolickiego, wygląda na bardziej złożony i zawiły proces niż tylko pragnienie kilku zaangażowanych w ten ruch osób.
Niewątpliwie ważną w tej kwestii jest w ostatnich czasach duża liczba tak zwanych „ Objawień Maryjnych”. Jednak cofając się do genezy takich zdarzeń okaże się, że znajdziemy się w początkowym okresie Chrześcijaństwa, a nawet przed jego zaistnieniem, kiedy to ono było jeszcze dopiero wywróżone i przepowiedziane przez wszelkiego rodzaju proroków i wizjonerów.
Owe proroctwa w szerokim tego słowa znaczeniu wyglądają na realizację pewnego długoterminowego planu jako zapowiedzi nadejścia Ery Wodnika jako żeńskiej Ery Bogini i matriarchatu.
Z historyczno archeologicznego punktu widzenia podobny okres czczenia najwyższej Bogini zamiast Boga miał miejsce w paleolicie ok. 26-28000 lat temu. Jedną z wielu poszlak na ten temat może być np. znaleziona w 1908 roku figurka z epoki paleolitu nazwaną „ Wenus z Willendorfu” . Mierzy ona 11, 1 cm i przedstawia postać kobiecą.
Tak czy inaczej, postrzegając Polskę i Polaków jako pionki w jakiejś grze należy zauważyć, tak jak ktoś to napisał, że czasem to co jest nam objawione nie zawsze musi być dobre, nawet jak na pierwszy rzut oka takim się wydaje.
  • 2



#27 Gość_mag1-21

Gość_mag1-21.
  • Tematów: 0

Napisano

Erik

Z historyczno archeologicznego punktu widzenia podobny okres czczenia najwyższej Bogini zamiast Boga miał miejsce w paleolicie ok. 26-28000 lat temu. Jedną z wielu poszlak na ten temat może być np. znaleziona w 1908 roku figurka z epoki paleolitu nazwaną „ Wenus z Willendorfu” . Mierzy ona 11, 1 cm i przedstawia postać kobiecą.
Tak czy inaczej, postrzegając Polskę i Polaków jako pionki w jakiejś grze należy zauważyć, tak jak ktoś to napisał, że czasem to co jest nam objawione nie zawsze musi być dobre, nawet jak na pierwszy rzut oka takim się wydaje.

Podejrzewasz wojne mesko-damska o wladze nad planeta? Cos mi mowi, ze takie cos to juz bylo...
  • 0

#28

mylo.

    Altair

  • Postów: 4511
  • Tematów: 83
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

"Oni" sie boja, ze dorwiemy sie do wladzy z powodu naszych ukrytych zdolnosci i uporzadkujemy to wszystko po swojemu, czyli z glowa, a nie tylko z kasa i dla kasy.


Uśmiechnąłem się pod nosem. Kobiety u władzy = brak wojen, ogólne szczęście i dobrobyt. Brak biedy i pogoni za pieniądzem. Nie trzeba chyba dodawać jak bardzo ironiczny ton miałbym, gdybym mówił to na żywo. Proszę nie argumentować że to mężczyźni zmuszają kobiety do takich czy innych zachowań.


Erik@

Nie mogę się zgodzić co do powrotu matriarchatu. Leżał on u podstaw dawnych prymitywnych wierzeń związanych z instynktem i naturą. Czynnik żeński jest postrzegany jako mocno umocowany w naturze i naturalnym cyklu życia (tu chyba oczywiste). Następnie patriarchalizm związany z mocniejszym udziałem rozumu w kontemplowaniu wiary. Wiara instynktowna przeradzała się w tą spisaną i "naukową". Wątpię byśmy powracali do wiary instynktownej, widzimy raczej kierunek wiary bezosobowej. Będziemy czcić bezpłciowy absolut.
  • 0



#29

Erik.
  • Postów: 927
  • Tematów: 106
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Mag 21, Nie, to nie wojna, a po za tym taka wojna nie miałaby sensu, gdyż moim zdaniem już dawno zostało Wam przyznane nie zwycięstwo lecz cykliczno-astronomiczne panowanie nad tą Planetą.
Mylo, Moim zdaniem się myl-isz, i najprawdopodobniej nie będzie to ani mój ani Twój wybór, czy decyzja.
Nie wiem czy kojarzysz, że właśnie religie przede wszystkim jeszcze istnieją właśnie za sprawą i przyczyną wspierania ich przez kobiety, matki i babcie które wychowują przyszłych rabinów, pastorów, popów i księży.
Domeną mężczyzn jest wojna a nie duchowość, i jeśli takowa teraz miałaby być, to też właśnie po to, aby ukazać przez pryzmat jej bezsensu sposób rozumowania kobiet.
  • 0



#30

Yoh.
  • Postów: 617
  • Tematów: 11
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Mój angielski nie jest zbyt dobry więc pomagałem sobie translatorem. Tu z pewnością jest wiele błędów, ale starałem się przetłumaczyć to jak najzrozumialej xP:

Trochę nieczystości na brudnych ścianach,
I wokół drut kolczasty,
I 30,000 dusz które śpią,
Kto raz zapragnie się obudzić,
I raz zapragnie zobaczyć,
Ich własną przelaną krew.

Byłem raz małym dzieckiem,
Trzy lata temu.
To dziecko które tęskniło za innymi światami.
Ale już nie jestem dzieckiem
Nauczyłem się nienawidzić.
Teraz jestem dorosłym człowiekiem,
Znam strach.

Krwawe słowa, następnie martwe dni,
To coś innego niż wózek ludzi!

Ale tak czy owak, ja jeszcze wierzę że tylko
dzisiaj śpię,
Kiedy wstanę, znowu będę dzieckiem, i
znowu zacznę się śmiać i grać.
Wracam do dzieciństwa słodkiego jak dzika róża,
Jak dzwon który budzi Nas ze snu,
Jak matka cierpiącego dziecka,
Kochająca go z bólem kobiecej miłości.
Niska i tragiczna, to jest młodzieży, która żyje,
Z wrogów przy szubienicy
Niska i tragiczna, to dla dzieci na kolanach,
Aby rzec: To na dobre, że za złe,

Gdzieś daleko tam,
Dzieciństwo mocno śpi,
Wzdłuż tej drogi wśród drzew,
Tam rozwiną ten dom, który był niegdyś moją dumą i radością.
Tam gdzie moja mama urodziła mnie w tym świecie.
Mogłem więc płakać...

Płomień świec przy moim łóżku,
Śpię
I być może kiedyś zrozumiem,
Że był taki drobiazg,
Tak mały jak ta piosenka.

Te 30.000 dusz które śpią,
Wśród drzew się obudzi,
Wszyscy otworzą oczy,
A ponieważ widzą wiele

Oni będą znowu spać...


Oryginał, kilka postów wyżej lub:

That bit of filth in dirty walls,
And all around barbed wire,
And 30,000 souls who sleep
Who once will wake
And once will see
Their own blood spilled.

I was once a little child,
Three years ago.
That child who longed for other worlds.
But now I am no more a child
For I have learned to hate.
I am a grown-up person now,
I have known fear.

Bloody words and a dead day then,
That's something different than bogie men!

But anyway, I still believe I only
sleep today,
That I'll wake up, a child again, and
start to laugh and play.
I'll go back to childhood sweet like a briar rose,
Like a bell which wakes us from a dream,
Like a mother with an ailing child
Loves him with aching woman's love.
I low tragic, then, is youth which lives
With enemies, with gallows ropes,
I low tragic, then, for children on your lap
To say: this for the good, that for the bad,

Somewhere, far away out there,
childhood sweetly sleeps,
Along that path among the trees,
There o'er that house Which was once my pride and joy.
There my mother gave me birth into this world
So I could weep. . .

In the flame of candles by my bed,
I sleep
And once perhaps I'll understand
That I was such a little thing
As little as this song.

These 30,000 souls who sleep
Among the trees will wake,
Open an eye
And because they see A lot

They'll fall asleep again. . .


Ogólnie w całym wierszu nie widzę żadnego sensu. Chłopak napisał wiersz/piosenkę, kiedy był w obozie koncentracyjnym, opisywał mniej więcej swoje przeżycia, aczkolwiek w formie wiersza/piosenki.
Cóż.. Mam nadzieję że to Wam jakoś pomogło lub pomoże, a jak nie to mówi się trudno ^^

Użytkownik Yoh92 edytował ten post 21.12.2010 - 01:23

  • 1




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych