Skocz do zawartości


Zdjęcie

Roopkund – zagadkowe Jezioro Szkieletów


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
32 odpowiedzi w tym temacie

#31

noxili.
  • Postów: 2850
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

 

Dlatego nadal najbardziej mnie przekonuje wersja przemarszu przez zamarznięte jezioro i nagła śmierć na skutek jakiegoś niespodziewanego i gwałtownego wydarzenia.

Gradobicie tu nieźle pasuje.

 

Mnie akurat gradobicie nie pasuje wcale.

Klimat mamy podobny do ówczesnego.Świat jest jednak nieco inny .Jest nas  o wiele więcej . W Tybecie panuje./panowałaniedawno  najbardziej fundamentalistyczna wersja buddyzmu chroniaca wszystkie żywe istoty nawet włącznie z robalami. Więc stroje futrzane  które doskonle chronią nie tylko przed zimnem jak i przed urazami mechanicznymi sa zakazane dla wiekszości tamtejszych ludzi. W X wieku wędrowcy byli "pancerni" w stosunku do współczesnych odzianych tylko w tkaniny Buddystów. Mimo to słyszy się o setkach ofiar lawin czy osuwisk ziemi a tylko po kilka ofiar(1) gigantycznych gradobić. I giną ludzie zasadniczo gdy dostana po pierwszych uderzeniach z nagłego i niespodziewanego bólu wylewu czy zawał lub zawali sie na nich jakaś konstrukcja przygnieciona jednocześnie kulami z lodu jak i wiatrem.I to są efekty gigantycznych  gradobić w gęsto zaludnionych miejscach gdy ludzie nie mogą za szybko ewakuować się z placu.

 

Co oni mieli czaszki z szkła? i Jeszcze nie nosili czapek?

 

Opis potęznego gradobicia w Sofii w Bułgarii

To były najgorsze chwile w moim życiu. W czasie burzy stałam na przystanku, oczekując na autobus. Czułam, jak o moje ciało odbijają się kule lodowe. To sprawiało mi ból, który odczuwam do teraz” – powiedziała lokalnej stacji telewizyjnej mieszkanka Sofii. Ulice miasta niemal całkowicie zmieniły się w rwącą rzekę – studzienki kanalizacyjne nie były w stanie przyjmować tak dużych ilości wody. Wichura powyrywała drzewa, uszkodziła dachy, bilbordy oraz pozrywała linie energetyczne. Część stolicy zostało pozbawionych prądu elektrycznego.
Burza zabiła starszego mężczyznę, który w czasie podroży rowerem przygniótł konar upadającego drzewa. Jest też kilkudziesięciu rannych, którzy wymagali interwencji lekarza.
Dwoje innych ofiar nawałnicy: kobieta i mężczyzna zginęli w podobnych okolicznościach.

 

Zresztą nawet w takich ekstremalnych przypadkach na 1 zabitego przypada od 15 do kilkuset rannych. Żeby zabić 600 tam musiało by nastąpić coś nieznanego albo być tam obecne kilkadziesiąt tysięcy osób.

 

 

Przypomniała mi sie też jeszcze jedna wersja. Tybetańczycy nie chowają swoich zmarłych.  Może to ofiary czegoś zupełnie innego które tam porzucono z jakiego  tam nieznanego nam powodu ? 

 

http://pl.wikipedia....rzeb_powietrzny

 

Uwaga link drastyczny

http://www.wykop.pl/...ogrzeb-na-sepa/

 

No i kolejna teoria zahaczona już poprzednio . Roztopy i gradobicie. :) Gdy szpiedzy papiescy Jan  Carpini i Benedykt Polak przebywali w czasie swej misji w obozowisku Wielkiego Chana (16 kwietnia 1245 roku do 18 listopada 1247 roku). Spadł tak intensywny opad gradu ze śniegiem i deszczu że w  lodowatej roztopowej wodzie potopiło się 160  ludzi i mnóstwo zwierząt .W lodowatej wodzie ok 0 stopni czas przeżycia to maks kikadziesiat albo raczej kilknascie minut. Jeśli jest to połaczone z silnym wiatrem i brakiem schronienia szanse przetrwania wynoszą zero . Oglądałem film dokumentalny Bearem Grilsem który poprosił o przerwanie nagrywania filmu i ratunek  własnie w takich warunkach. :)Silny wiatr, marznący deszcz z śniegiem i brak schronień na takiej właśnie hali górskiej .To był jedyny taki przypadek w czasie kręcenia tych filmów.


  • 0



#32

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Mnie akurat gradobicie nie pasuje wcale.

Okej. Zostawmy zatem tą konkretną przyczynę śmierci na boku, skupiając się tylko na przeprawie przez skute lodem jezioro i nagłej śmierci na jego środku - może być? Pytanie - co mogło tą nagłą śmierć (na środku jeziora) spowodować?

 

Przypomniała mi sie też jeszcze jedna wersja. Tybetańczycy nie chowają swoich zmarłych.  Może to ofiary czegoś zupełnie innego które tam porzucono z jakiego  tam nieznanego nam powodu?

To może być dobry trop. Tylko dwa pytania:

1. ofiary czego?

2. dostarczano je tam "hurtem", czy pojedynczo?

Pytanie pierwsze nawiązywałoby jakoś do kwestii przeprawy przez zamarznięte jezioro. Pytanie drugie daje dwie możliwości.

Możliwość pierwsza (hurtowego pochówku) prowokowałaby pytanie o przyczynę śmierci takiej ilości ludzi naraz (czyli wracamy tak na prawdę do kwestii przeprawy przez jezioro).

Możliwość druga (pojedynczego pochówku - dorzucania zmarłych) prowokuje pytanie inne. Czym dla współczesnych ofiarom było tak na prawdę to jezioro, skoro znosili na nie swoich zmarłych, w oczekiwaniu na to żeby w nim zatonęli?


 Wersja załamania lodu nie tłumaczy, dlaczego bardzo wiele kości leży na zboczach wokół jeziora.

Trochę sam sobie odpowiedziałeś - bo

jezioro jest bardzo małe

A skoro tak, to kilkaset osób nie mogło się znaleźć tylko na jego środku. Część musiała znajdować się przy jego brzegach, w momencie... tego czegoś, co ich zabiło.


  • 0



#33

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 6843
  • Tematów: 810
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 58
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Przez ostatnie lata, kilkukrotnie wpadały mi w oko różne artykuły, jak i fragmenty książek, w których opisywano to miejsce. Były to albo bardzo rozdmuchane teorie, albo bardzo konkretne prace, które wykazywały, jak bardzo mogliśmy mylić się do tej pory. Cóż, przysłowiowe "szkiełko i oko" mają jednak tą przewagę, że widzą więcej, a nawet potrafią zaglądać w przeszłość.

W tym przypadku, odgrzany kotlet można zajadać z przyjemnością...

 

Wprowadzenie: jezioro, które nie powinno istnieć w historii

Jezioro Roopkund, położone na wysokości około 5029 metrów nad poziomem morza w indyjskich Himalajach, od dziesięcioleci fascynuje archeologów, antropologów, genetyków i historyków. Niewielki polodowcowy zbiornik wodny, przez większą część roku pokryty lodem i śniegiem, stał się sławny nie z powodu swojego położenia, lecz z powodu setek ludzkich szczątków odnalezionych na jego brzegach i dnie.

Przez większą część XX wieku Roopkund uznawano za miejsce jednej wielkiej tragedii. Dominowała teoria, że wszyscy zmarli należeli do jednej grupy pielgrzymów lub podróżnych, którzy zginęli podczas katastrofalnej burzy gradowej. Jednak rozwój metod datowania radiowęglowego oraz badań genomowych doprowadził do rewolucji w rozumieniu tego stanowiska archeologicznego.

Okazało się, że Roopkund nie jest świadectwem jednego wydarzenia, lecz prawdopodobnie kilku różnych epizodów rozciągniętych na wiele stuleci.



Geografia i środowisko naturalne

Roopkund znajduje się w paśmie Trisul, w pobliżu świętej góry Nanda Devi. Region ten należy do najtrudniej dostępnych obszarów Himalajów.

Charakterystyka miejsca:

  • wysokość około 5029 m n.p.m.;
  • średnica jeziora około 40 metrów;
  • przez większość roku pokryte lodem;
  • ekstremalne warunki klimatyczne;
  • ograniczona zawartość tlenu;
  • bardzo niska temperatura.

Warunki te sprzyjały niezwykłemu zachowaniu materiału biologicznego. Wiele kości, fragmentów skóry, włosów, a nawet elementów odzieży przetrwało przez setki lat w stanie znacznie lepszym niż w większości stanowisk archeologicznych świata.



Odkrycie naukowe i pierwsze hipotezy

Choć miejscowa ludność znała jezioro od wieków, świat nauki dowiedział się o nim dopiero w 1942 roku.

Brytyjski strażnik leśny Hari Kishan Madhwal zauważył liczne kości i czaszki wokół zbiornika. W czasie II wojny światowej odkrycie wywołało niepokój władz brytyjskich.

Hipoteza japońska

Początkowo podejrzewano, że szczątki mogą należeć do żołnierzy japońskich próbujących przedostać się przez Himalaje podczas wojny.

Teoria została jednak szybko odrzucona.

Argumenty przeciw:

  • brak współczesnego wyposażenia wojskowego;
  • zaawansowany stopień mineralizacji kości;
  • obecność starożytnych artefaktów;
  • wyniki pierwszych badań antropologicznych.


Legendy lokalne

Zanim pojawiły się badania naukowe, funkcjonowały miejscowe opowieści tłumaczące obecność zmarłych.

Najbardziej znana legenda związana jest z boginią Nandą Devi.

Według przekazu król Jasdhaval wraz z rodziną i świtą miał udać się na pielgrzymkę. W czasie wyprawy uczestnicy zachowywali się w sposób uznany za obraźliwy wobec bogini.

W odpowiedzi Nanda Devi zesłała na nich niszczycielską burzę lodowych kul.

Przez wiele lat legendę traktowano jako folklor. Paradoksalnie późniejsze badania częściowo przywróciły jej znaczenie.



Pierwsze badania antropologiczne

W latach 50.–90. XX wieku prowadzono kolejne ekspedycje.

Badacze odnaleźli:

  • ponad 300 szkieletów;
  • drewniane przedmioty;
  • fragmenty skórzanych sandałów;
  • biżuterię;
  • pozostałości tkanin;
  • żelazne włócznie i laski.

Wstępne ustalenia

Antropolodzy zauważyli, że:

  • Wśród zmarłych znajdowali się zarówno mężczyźni, jak i kobiety.
  • Wiek zmarłych był zróżnicowany.
  • Większość osób nie wykazywała śladów walki.
  • Część czaszek posiadała charakterystyczne uszkodzenia.

To właśnie ostatni punkt stał się podstawą najpopularniejszej teorii XX wieku.



Teoria zabójczego gradu

W 2004 roku przeprowadzono szczegółową analizę urazów czaszek.

Główne obserwacje

Badacze zauważyli:

  • obrażenia koncentrowały się na górnej części głowy;
  • brak urazów na przedramionach;
  • niewiele uszkodzeń klatki piersiowej.

Takie rozmieszczenie obrażeń sugerowało uderzenia spadających z góry obiektów.

Rekonstrukcja wydarzenia

Według tej teorii grupa pielgrzymów została zaskoczona przez gwałtowną burzę gradową.

Grad miał osiągać średnicę nawet 7–10 cm.

Na wysokości ponad 5000 metrów schronienie praktycznie nie istnieje.

W efekcie uczestnicy wyprawy mogli zginąć w ciągu kilkunastu minut.

Przez wiele lat uznawano tę teorię za niemal pewne rozwiązanie zagadki.



Rewolucja genetyczna

Przełom nastąpił dzięki badaniom starożytnego DNA (ancient DNA).

W 2019 roku międzynarodowy zespół naukowców opublikował wyniki analiz genomowych obejmujących 38 osób.

Rezultaty całkowicie zmieniły obraz sytuacji.

Metody badań DNA

Próbki pobrano głównie z:

  • kości skroniowej;
  • zębów;
  • fragmentów kości długich.

Następnie przeprowadzono:

  • analizę genomową;
  • datowanie radiowęglowe;
  • analizy izotopowe.

Badano między innymi izotopy strontu, tlenu i węgla.



Odkrycie pierwszej grupy: mieszkańcy Azji Południowej

Najliczniejsza grupa posiadała pochodzenie charakterystyczne dla subkontynentu indyjskiego.

Datowanie

Większość tych osób zmarła między VII a X wiekiem.

To właśnie oni najprawdopodobniej odpowiadają za pierwotną legendę o pielgrzymach.

Charakterystyka

  • kobiety i mężczyźni;
  • różne grupy wiekowe;
  • brak bliskiego pokrewieństwa;
  • wspólne pochodzenie geograficzne.

Analiza wskazuje raczej na grupę podróżnych lub pielgrzymów niż rodzinę czy oddział wojskowy.



Odkrycie drugiej grupy: zagadka śródziemnomorska

Największą sensację wywołała obecność osób o pochodzeniu związanym ze wschodnią częścią Morza Śródziemnego.

Genomy wykazały podobieństwo do populacji:

  • Krety;
  • Grecji;
  • regionu Morza Egejskiego.

Dlaczego to było szokujące?

Między Himalajami a Morzem Egejskim znajduje się ponad 5000 kilometrów.

Nie znaleziono:

  • greckich artefaktów;
  • dokumentów;
  • zapisów historycznych opisujących taką podróż.

Jeszcze bardziej zaskakujące okazało się datowanie.

Osoby te żyły około XVII–XIX wieku.

Oznacza to, że przybyły do Roopkund około tysiąc lat po pierwszej grupie.



Analiza izotopowa grupy śródziemnomorskiej

Badania izotopów dostarczyły dodatkowych informacji.

Dieta

Osoby te:

  • spożywały więcej produktów charakterystycznych dla regionu śródziemnomorskiego;
  • jadły mniej prosa i ryżu;
  • miały dietę odmienną od mieszkańców Himalajów.

Wyniki sugerują, że nie byli potomkami dawnych migrantów zamieszkujących Indie.

Najprawdopodobniej rzeczywiście pochodzili z regionu śródziemnomorskiego.



Trzecia grupa genetyczna

W materiale odnaleziono także osobę o pochodzeniu południowo-wschodnioazjatyckim.

Pokazuje to, że Roopkund nie był miejscem jednego wydarzenia.

Stanowisko mogło być odwiedzane przez różne grupy przez wiele stuleci.



Analiza konkurencyjnych hipotez

Hipoteza pielgrzymkowa

Argumenty za:

  • obecność kobiet;
  • brak uzbrojenia wojskowego;
  • położenie na trasie kultu Nandy Devi;
  • zgodność z lokalnymi tradycjami.

Argumenty przeciw:

  • obecność osób śródziemnomorskich;
  • duży odstęp czasowy między grupami;
  • brak jednoznacznych zapisów historycznych.

Hipoteza ekspedycji kolonialnych

Rozważane są:

  • ekspedycje naukowe;
  • wyprawy geograficzne;
  • podróże arystokratyczne;
  • badania przyrodnicze.

Problem stanowi brak źródeł historycznych potwierdzających taką wyprawę.

Hipoteza kupców i podróżników

Za teorią przemawia wielowiekowy ruch handlowy przez Indie, jednak położenie jeziora jest wyjątkowo niepraktyczne dla tras handlowych.

Hipoteza religijna i mistyczna

Niektórzy badacze sugerują udział zagranicznych pielgrzymów, mistyków i podróżników duchowych odwiedzających Indie w XVIII i XIX wieku.



Problem liczby szkieletów

Dokładna liczba ofiar pozostaje nieznana.

Szacunki wahają się od około 300 do ponad 800 osób.

Powody rozbieżności:

  • ruch lodowca;
  • erozja;
  • zabieranie kości przez kolekcjonerów;
  • obecność szczątków pod osadami jeziora.


Co mówi współczesna genetyka?

Najważniejszy wniosek brzmi:
 

Roopkund nie jest miejscem jednej katastrofy.


Badania wykazały:

  • Obecność wielu populacji.
  • Brak wspólnego czasu śmierci wszystkich osób.
  • Co najmniej dwa główne epizody oddzielone około tysiącem lat.
  • Prawdopodobny udział różnych rodzajów wypraw.


Nierozwiązane pytania

Do dziś nie wiadomo:

  • dlaczego osoby ze wschodniego regionu Morza Śródziemnego znalazły się w Himalajach;
  • jaką trasą podróżowały;
  • czy zginęły podczas jednego wydarzenia;
  • czy wszystkie szczątki należą do osób zmarłych na miejscu;
  • jaką rolę odgrywały lokalne pielgrzymki;
  • czy pod osadami jeziora znajdują się kolejne szkielety.


Znaczenie Roopkund dla nauki

Roopkund jest obecnie jednym z najważniejszych stanowisk archeogenetycznych świata. Łączy badania archeologiczne, historyczne, antropologiczne i genetyczne. Stanowi doskonały przykład, jak nowoczesne metody analizy DNA mogą całkowicie zmienić interpretację wydarzeń historycznych.

Jeszcze kilkanaście lat temu wydawało się, że zagadka została rozwiązana przez teorię śmiercionośnej burzy gradowej. Dziś wiadomo, że była ona prawdopodobnie jedynie fragmentem znacznie bardziej złożonej historii obejmującej ludzi pochodzących z różnych regionów świata i żyjących w różnych epokach.

Roopkund pozostaje jednym z największych nierozwiązanych archeologicznych misteriów XXI wieku.

Autor: Staniq

Kopiowanie fragmentów i całości do innych serwisów

tylko za pozwoleniem.

Bibliografia

  • Harney É. i in., Ancient DNA from the skeletons of Roopkund Lake reveals Mediterranean migrants in India, Nature Communications, 2019.
  • Gutschow N., Pilgrimage, Politics and Property in the Himalayas.
  • Rautela P., The Mysterious Human Skeletons of Roopkund Lake.
  • Ali J.R., The Skeleton Lake of Roopkund.
  • National Geographic, DNA Study Deepens Mystery of India’s Skeleton Lake.
  • Atkinson E.T., The Himalayan Gazetteer.
  • Indian Archaeological Survey Reports.
  • Anthropological Survey of India – raporty terenowe.
  • Nature Communications – materiały uzupełniające do badań genomowych Roopkund.
  • UNESCO Himalayan Cultural Landscape Studies.





 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych