Wiesz NICOŚĆ, kilka lat temu zdałem sobie spraw, że na ziemi nie ma nic czego bym pragnął. Nie znaczy to, że stałem się odludny, oschły, czy pozbawiony radości, zabawy... nie, chodzi tylko o to, że jestem jak wyrośnięte dziecko, które owszem jest w piaskownicy z innymi, ale już nie bawi je robienie rzeczy, jakie do tej pory sprawiały całkowicie absorbującą rozrywkę. Teraz patrzę w chmury.








