- A w czyich rękach są banki światowe? - pytał w Gorzowie Bohdan Poręba. I sam sobie odpowiadał: - Jeżeli ktoś ma jednodolarówkę, to są tam bardzo wyraźne symbole masońskie.
Bohdan Poręba, reżyser "Hubala" jeszcze 25 lat temu należał do piewców "narodowego komunizmu". Był założycielem antysemickiego Zjednoczenia Patriotycznego "Grunwald" i straszył niemieckim rewizjonizmem. W poniedziałek agencja artystyczna Drawex media-music zorganizowała w gorzowskiej bibliotece spotkanie z Porębą.
Reżyser podczas wykładu skupił się na obecnych problemach Polski. I szybko wskazał ich źródło. - Proszę mnie zapytać, w jakim stopniu ludzie, którzy rządzą Polską, są powiązani z masonerią? Jak to jest, że została odbudowana w Polsce loża masońska, w której uczestniczyć może wyłącznie jedna narodowość, loża, która została rozwiązana w 1937 r., bo była podejrzana o szpiegostwo. Mamy ją z powrotem, a ona chlubi się, że będzie walczyła z polskim nacjonalizmem. Oni tak nazywają patriotyzm - przekonywał Poręba i wyłożył swoje życiowe credo - Ja niczego się nie boję. Jestem żołnierzem narodowej i katolickiej Polski, obrońcą tradycyjnej cywilizacji chrześcijańskiej, która nie spekuluje i nie żyje dla pieniędzy, tylko uznaje prawdę, dobro i piękno za wytyczne życia człowieka.
Na czym polega odwaga Bohdana Poręby? Być może na głoszeniu, że dzisiejsza Polska została skolonizowana przez Zachód. - Bo ja to widzę tak - zaczął reżyser. - Był Związek Radziecki i była Ameryka. Związek Radziecki nie wytrzymał ciśnienia narzuconego przez Amerykę w wyścigu zbrojeń, wobec czego doszło do porozumienia, że Związek Radziecki zostanie zlikwidowany, a kraje, które były pod jego wpływem, zostaną odstąpione. Duch Zachodu nie pozwolił pozostawić tej ziemi. Trzeba ją było skolonizować. Program coraz większego ograniczania możliwości produkcyjnych Polski był i jest realizowany.
- Panie reżyserze, pan nie odpowiedział, kiedy wezmą się za nasze kopalnie między i węgla? - przerwał starszy pan z pierwszego rzędu.
- Jak to kiedy? Oni już się wzięli. Już części kopalni nie ma - emocjonował się Poręba. - Polska jest najbogatszym w węgiel krajem Europy. Gdy nam zamykano kopalnie, to Anglia i Niemcy wracali do energetyki węglowej. Różne rzeczy można myśleć o ojcu Rydzyku, ale dlaczego przeszkadzano mu tak bardzo w wierceniu wód geotermalnych? A znowu Polska jest najbogatsza w te źródła. I najpierw nam Sowieci zabraniali, a kto nam zabrania dziś? A on postawił na swoje. I dokopał się.
Globalizm to dla Poręby gorsza odmiana komunizmu. Więzi ekonomiczne między państwami są w porządku, ale przecież istnieć mogą bez jednego rządu światowego. - A w czyich rękach są banki światowe? - pytał reżyser. I sam sobie odpowiadał: - Jeżeli ktoś ma jednodolarówkę, to są tam bardzo wyraźne symbole masońskie.
Razem z dziennikarzami Poręby słuchało w sumie kilkanaście osób. Głównie starsze kobiety i mężczyźni, choć w pierwszym rzędzie zasiadły też wiceprzewodnicząca gorzowskiej rady miasta Grażyna Wojciechowska oraz radna Platformy Obywatelskiej - Halina Kunicka. Ta pierwsza od Poręby dostała książkę z dedykacją. Na spotkaniu została do końca.
Niską frekwencję sam reżyser tłumaczył terrorem "Gazety Wyborczej". O co chodzi? W piątek ujawniliśmy, że Bohdan Poręba będzie gościem honorowym poniedziałkowego koncertu niepodległościowego w gorzowskiej katedrze. Po naszym tekście od imprezy odcięło się Stowarzyszenie Budowy Pomnika Marszałka Józefa Piłsudskiego - na plakatach i zaproszeniach umieszczone jako jeden z organizatorów. Protest stowarzyszenia zdał się na niewiele.
Poręba przyjechał do Gorzowa i od razu przywdział szaty męczennika. - "Gazeta Wyborcza" stara się śledzić wszystkie moje kroki, żebym przypadkiem nie powrócił na arenę kultury narodowej. Zaproszenie mnie do Gorzowa jest aktem wielkiej odwagi - mówił Poręba.
Gazeta Wyborcza








