Skocz do zawartości




Dołączona grafikaSzaraki wesoło wybiegły ze szkoły, zapaliły papierosy, wyciągnęły flasz... eee... to nie tutaj... znaczy się zapraszamy do głosowania w kolejnej edycji Złotych Szaraków!Dołączona grafika


Zdjęcie

Ostatnia paranormalna rzecz


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
9 odpowiedzi w tym temacie

#1

ThePrz.
  • Postów: 164
  • Tematów: 8
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

*
Popularny

        Forum ma już swoje lata, przewineło się przez nie wiele historii, które od lat z wypiekami na twarzey czytałem I analizowałem. W tym czasie sam doświadczyłem kilku paranormalnych zdarzeń. Niektóre wyjaśniłem (a przynajmniej – tak próbuję sobie wmówić) niektóre do dziś stanowią dla mnie zagadkę (aczkolwniek nie są niczym co dało by się na siłę wyjaśnić za pomocą fizyki / zbiegów okoliczności).

Narastająca ekspansja mediów społecznościowych unicestwiła już wiele for internetowych, komunikatorów, a I na paranormalne ciężko już znaleźć zażarte dyskusje, po części za sprawą odpływu użytkowników a po części… w moim przekonaniu za sprawą braku tak zwannych “zwolennikow”. Pamięta ktoś użytkownika muhad? Bez dobrych dyskutanktów z obu stron ciężko o zażarte merytoryczne dyskusje, “Wszystko” jest zagorzałym sceptykiem, I zjada każdego zwolennika na śniedanie, także ja przez lata się takowym stałem I niejako przyczyniam się do śmierci forum.

Ale zanim całkowicie jak stalker z filmu Tarkowskich zeschnę jak drzewo I przestanę się rozwijać a w efekcie przypieczętuje swoją pozycję jako sceptyka chciałbym poruszyć ostatnią w moim mniemaniu paranormalną zagwozdkę ktore po tylu latach obecności tu nasuneło mi tylko (a może aż?) jedno pytanie.

 

       Czytelniku, czy przez cały okres istnienia forum, analiz, naszych(użytkowników) poszukiwań, dociekań natrafiliśmy na choć jedną paranormalną rzecz?
To trochę jak z paradoksem Fermiego – przecież “tam” musi coś być? Ale nie było – z miesiąca na miesiąc, z roku na rok, wszystkie historie o duchach, ufo, wilkołakach kryptydach, cienistych postaciach,  zostały rozłożone na czynniki pierwsze I wyjaśnione boleśnie na gruncie nauki, aż na forum zostali sami sceptycy, z dużą dozą przekąsu kolejny raz komentujący dostarczone zdjęcie “orba” będącym załamaniem światła w kropli wody.

 

    A więc zebrałem wszystkie te historie do kupy I wytypowałem tylko jedną rzecz która w całym tym układzie który przyszło nam obserwować za naszego życia na tej planecie mi nie pasuje do reszty układanki. Mianowicie podejście ludzkości do śmierci. Moim zdaniem w tym temacie panuje pewnego rodzaju paradoks I hipokryzja które nie dają się wytłumaczyć na gruncie nauki.

 

    Gdy ginie osoba/dochodzi do katastrofy, ludzi ogarnia smutek – a jednocześnie powstaje pewna otoczka którą ludzie powtarzają jak mantrę. “Szkoda”. “Wielka Tragedia’. “Szanujmy Zmarłych – nie mówmy o nich źle” I wreszcie, powtarzane też często przy wizycie na cmentarzach; “Taki młody, tyle życia przed sobą”. I w tym miejscu zaczyna mi się nakreślać hipokryzja/paradoks o którym wspomniałem wyżej: wszyscy umrzemy ale na codzień nikt się tym nie przejmuje. Nikt z tym nic nie robi. Ktoś może powiedziedzieć – ja prowadzę zdrowy tryb życia, odżywiam się zdrowo, biegam, ale czy ktokolwiek robi cokolwiek by faktycznie odsunąć kreskę czasu wyznaczającą jego koniec swojego życia? Ktokolwiek? Cokolwiek? Wydajemy pieniądze na fundacje, dzieci z afryki, bogaci wydają na walke z rakiem/ubóswem ale czy jakiekolwiek środki idą na walkę z naszym największym I jak się wydaje odwiecznym wrogiem: strzałką czasu?

Oczywiście możemy tu znaleźć pełno argumentów przeciwko mojej tezie jakoby:

 

pogodzenie sie wszystkich jednostek ludzkich z osobna/kolektywnie ze smiercią nie jest rzeczą naturalną.

 

Przecież jakieś tam badania prowadzimy (tak – ale wszystkie tylko nie specyficznie te).
Religia.
Ewolucjonizm behawioralny (który notabene z nauką nie ma wiele wspólnego na obecnym poziomie rozwoju, ale zostawmy go jako argument) -  ludzie którzy spokojniej przechodzili śmierć wprawiali w lepszy nastrój swoje otoczenie przez co te było bardziej skłonne do poświęceń / ekspansji I w rezultacie przekazywało swoje geny dalej.
Ludzka natura – po co martwić się czymś na co nie ma sięwpływu.
Filozofia – carpe diem.
Etc. etc.
Ale co z ludzką naturą? Gdzie nasza dociekliwośc I odkrywczość? Czemu mamy hobbystow fizyków/matematyków/elektroników, ale o forach dla biologach starających się o nieśmiertelność nikt nie słyszał?

 

    Czyżbyśmy wszyscy byli zaprogramowani w kierunku pogodzenia się ze śmiercią bardziej niż nam sięwydaje? Lata lecą a ja zadaję sobie wciąż, wraz z upływem czasu z coraz większym zgorzknieniem, ostatnie paranormalne w mojej ocenie pytanie:

 

Czy na tej planecie wszyscy zginiemy? Dlaczego? Dlaczego nic z tym nie robimy? Przecież odpowiedzi gdzieś tam są, prawda?


  • 5

#2

Mischakel.

    Ataman

  • Postów: 761
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Chyba każdy, kto nie boi się myśleć, walczy częściej lub rzadziej z myślami o śmierci.

 

I tylko zgoda na tę "hipokryzję", jak to nazwałeś, pozwala nam funkcjonować na co dzień i realizować swoje cele, które jeśli zbyt głęboko się zastanowić, nie mają sensu, jeśli zakładamy, że wszyscy umrzemy i nasze jestestwo zupełnie zaniknie.

 

Ale czy jednocześnie nasze podejście do śmierci nie definiuje tego, jak ludzcy jesteśmy? Jeśli nasze życie tutaj jest tylko tą krótką, nic nieznaczącą chwilą, to dlaczego wszyscy nie zrealizujemy swoich wszelkich zachcianek, nawet idąc po trupach? Bo jednak wierzymy. Jedni po prostu w Boga czy w bogów. Inni w odwiedzające nas UFO czy duchy zmarłych. A inni w to, że jest jakiś większy sens w zapewnieniu jak najlepszego bytu naszym potomkom. Jeszcze inni wreszcie mogą wręcz wierzyć w to, że dzięki stopniowemu rozwojowi ludzkości faktycznie pokonamy śmierć w naszym jej rozumieniu?

 

Śmierć mnie przeraża, i to dość często. Ale zaakceptowałem, że jako człowiek jestem za głupi, żeby ją zrozumieć i raczej nie łudzę się, że kiedyś zrozumiem. Więc żyję. Dla siebie, a przede wszystkim dla bliskich, przyjaciół. I staram się cieszyć każdą małą chwilą. A kiedy to wszystko się zakończy... Może jednak zacznie się coś nowego?

 

PS.

To chyba mój pierwszy post od kilku lat uśpienia i tylko okazjonalnego przeglądania forum. Cieszę się, że nadal istnieje. Śmiesznie poczytać własne posty sprzed lat i na ich podstawie widzieć, jak zmieniło się w tym czasie, jak się dojrzało albo wyzbyło pewnych złudzeń :)


Użytkownik Mischakel edytował ten post 26.11.2020 - 12:54

  • 0

#3

moniks1985.
  • Postów: 7
  • Tematów: 0
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Nie mamy władzy nad śmiercią.Mozemy przedłużyć życie ale nie możemy zatrzymać śmierci.Zreszta nie umieramy tylko my,wszystko przemija,nawet słońce kiedyś zgaśnie i ziemia przeminie.Mozna się zastanawiać po co w takim razie tu jesteśmy,jeśli może nie ma to żadnego sensu? A może jest sens,może to właśnie cały cykl życia świadczy o tym że istnieje ono dalej? Może odpowiedź jest obok ale nie umiemy jej zobaczyć bo jest oczywislta? Ja tak patrzę na to,może jesteśmy dokładnie jak dziecko w życiu płodowym? Musi dojrzeć przez 9 miesięcy by się urodzić,tak jak umieramy że starości,oczywiście rodzą się wcześniaki i młodzi ludzie też umierają przedwcześnie.Dziecko żyje w zamkniętym świecie łona matki, słyszy odgłos bicia jej serca,przepływy krwi i inne wewnętrzne odgłosy ale słyszy też przytłumione odgłosy świata zewnętrznego.My żyjemy tu w świecie materialnym,słyszymy jego odgłosy ale jesteśmy to dziecko w łonie,ale może gdy się wsłuchamy usłyszymy odgłosy może zniekształcone i przytłumione z tamtego świata? Może nie potrafimy tego słyszeć tak samo jak nie pamiętamy wogole życia płodowego,ale przecież wiemy że jest.No i śmierć,jak narodziny, dziecko musi przejść przez kanał macicy z ciemności do światła,każdy skurcz przybliża go do tego światła coraz bardziej,rodzi się w bólu tego bólu jednak też nie pamiętamy ,tylko matka zna ten ból.Umierajac może jest tak samo idziemy z ciemności do światła ,ból odczuwają najbliżsi,jak matka gdy rodzi.Ale to tylko moja teoria.Bo panami życia również nie jesteśmy,nie mamy tu władzy nieograniczonej,sami nie jesteśmy w stanie siebie stworzyć,owszem nasi rodzice są uczestnikami tego stworzenia ale też na wszystko wpływu nie mają bo jesteśmy niezależni od nich,mamy swoją wola,mogą nas wychowywać i nauczyć dobrych i złych rzeczy,prowadzić do dorosłości ale nie jesteśmy ich wlasnoacia.
  • 0

#4

pawaw1.
  • Postów: 568
  • Tematów: 29
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Przeżyją tylko meduzy z gatunku Turritopsis nutricula i genety topoli osikowej, a no i jeszcze jest coś takiego jak "zaniedbywalne starzenie się". Naukowcy, genetycy od lat starają się tą zdolność przetransferować do organizmu ludzkiego, oficjalnie się nie udało. Tutaj można by polecieć całą gamą teorii spiskowych, kosmitami, tajnymi badaniami i eksperymentami,  ale, aż tak nie chce mi się rozpisywać , a jest sporo wspólnych mianowników pomiędzy tym co uznajemy za wiedzę oficjalną, a tym co nie klei się z oficjalną nauką akademicką i przyjętymi aksjomatami.

Turritopsis nutricula – gatunek stułbiopława. Przed wyodrębnieniem z niego gatunku Turritopsis dohrnii uznawany był za jedynego przedstawiciela królestwa zwierząt posiadającego zdolność całkowitego powrotu do stadium niedojrzałego płciowo po osiągnięciu dojrzałości płciowej, co potencjalnie pozwala na biologiczną nieśmiertelność.

 

Genetami polikormonowymi są największe i najstarsze znane organizmy żywe na Ziemi. Na przykład pojedynczy osobnik (genet) topoli osikowej z gór Wasatch w stanie Utah liczy 47 tys. ramet (drzew), zajmuje powierzchnię 43 hektarów, osiąga łączną masę ok. 6,5 tys. ton i żyje być może już od miliona lat

 

Zaniedbywalne starzenie się – określenie stanu organizmu, w którym nie następuje proces starzenia się albo jest on zbyt wolny, aby dało się go stwierdzić. Organizmy, których starzenie się jest zaniedbywalne, nie mają maksymalnej długości życia, a ich zdolności reprodukcyjne nie maleją z czasem. Umierają one jedynie z przyczyn niezwiązanych ze starością (np. bycie zjedzonym, choroba lub wypadek). Prawdopodobieństwo śmierci u takich organizmów nie rośnie z czasem, w przeciwieństwie do organizmów starzejących się, u których gwałtownie rośnie w miarę zbliżania się do maksymalnej długości życia.

Badania nad zaniedbywalnym starzeniem się dostarczają istotnych informacji dla zrozumienia procesów starzenia się i pozwalają testować dotyczące ich teorie. Zjawisko to jest również przytaczane jako dowód możliwości opracowania technologii przedłużania życia u ludzi[.


  • 0



#5

Kwarki_i_Kwanty.
  • Postów: 420
  • Tematów: 42
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 13
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Czytelniku, czy przez cały okres istnienia forum, analiz, naszych(użytkowników) poszukiwań, dociekań natrafiliśmy na choć jedną paranormalną rzecz?
To trochę jak z paradoksem Fermiego – przecież “tam” musi coś być? Ale nie było – z miesiąca na miesiąc, z roku na rok, wszystkie historie o duchach, ufo, wilkołakach kryptydach, cienistych postaciach, zostały rozłożone na czynniki pierwsze I wyjaśnione boleśnie na gruncie nauki, aż na forum zostali sami sceptycy, z dużą dozą przekąsu kolejny raz komentujący dostarczone zdjęcie “orba” będącym załamaniem światła w kropli wody.


Gwóźdź wbity solidnie w mentalność, tą jakąś bytność współczesnego przeciętnego forumowicza i internauty, ba, w ogóle... człowieka. Wzięte w cytat fragmenty powyższego tekstu mają sens i odpowiednią moc przebicia. Sądzę, że nie istnieje rozsądna definicja pozwalająca opisać i wyjaśnić sedno istnienia zjawisk paranormalnych. Zjawiska te, czy też procesy, w ogóle wszystko to, co pod tym pojęciem się ujmuje, dla naukowców i zwykłych ludzi podchodzących do nich sceptycznie nie mają miejsca, jakby nie pasują do ,,zdefiniowanej empirycznie rzeczywistości", w której, my ludzie (takż wszystko to, co egzystuje obok nas, i nas otacza), jesteśmy zanurzeni. Niezmierna złożoność Wszechświata sprawia, że ,,zjawiska paranormalne", to być może (o ironio, przecież nikt ,,nie potwierdził tego empirycznie"!), to nieodkryta dotąd forma głębokiej konfiguracji struktury Kosmosu. W ich obrębie mogłyby się znaleźć jakieś ,,egzotyczne energie" zamknięte w pozostałych zwiniętych wymiarach Wszechświata pomiędzy warstwami rzeczywistości, które często w jakiś nieznany nam sposób - co nie oznacza, że nie jest on nieistniejący - uwalniają się i powodują narastanie takich zmian w tkance wszechrzeczy, dając początek takim właśnie procesom tudzież elementom paranormalnym. Wiem, możliwe, że to, co napisałem brzmi zgoła odmiennie bądź kontrowersyjnie, ale dopóki ludzkość nie zmieni swojego tendencyjnego podejścia ,,akceptowania rzeczywistości poprzez empiryzm", dopóty dalej będziemy ,,rzeczy paranormalne" traktować jako paranaukowe bagno, coś bezsensownego,.a nie - tak jak powinno być - jako tę nienazwaną, nieokreśloną do tej pory dziedzinę ludzkiego poznania.
  • 1

#6

pawaw1.
  • Postów: 568
  • Tematów: 29
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

@up 
Kierowanie się logiką i empiryzmem samo w sobie nie jest złe, ale masz rację, wielu rzeczy nasza oficjalna nauka nie jest w stanie wytłumaczyć, dlatego powstała paranauka, która stara się w jakiś sposób wytłumaczyć pewne fenomeny, które nas otaczają i są bardziej powszechne niż nam się może wydawać. Tak samo jak powszechne jest to , że większość ludzi przez całe życie nie doświadczyła żadnej anomalii lub jej nie dostrzegła , bądź wytłumaczyła sobie to w jakiś sposób nadinterpretacyjny. Myślę, że sedno problemu nie leży w tym, że ludzie nie chcą o tym rozmawiać, badać , poznawać tego, bo bardzo wielu ludzi chcę. Problemem jest ogólnie przyjęty nurt naukowy, ograniczanie nauki aksjomatami i ślepa wiara w nieomylność tej nauki, tworzenie kolejnych stałych, które często ni jak się mają do skali wszechświata. Niestety czy się tego chce czy nie, to dyskusja na temat świata nauki , zawsze ociera się o coś w stylu "teorii spiskowych". Pojawiają się zagadnienia w stylu zakazana archeologia, przekłamana historia, odkrycia  i technologie skrupulatne chowane przed światem, masoneria nadająca nurt naukowy czy kosmici którzy zaprogramowali ludzkość jako gatunek poddany. Teraz pojawia się kolejny problem jakim jest mechanizm wyparcia, w dużym skrócie , coś co nie pasuje do ogólnie przyjętego światopoglądu danego człowieka jest z automatu odrzucane , bez względu na siłę argumentacji - coś na zasadzie nie, bo nie. Idąc dalej w tych rozmysłach napotykamy na kolejny problem jakim jest niedopuszczanie do świadomości innych możliwości, chodzi mi o ortodoksyjny sceptycyzm i ślepą wiarę w oficjalną , naukę. Oczywiście są rzeczy pewne, być może pewne, niepewne, niedorzeczne , absurdalne , nie mieszczące się w ramach jakiegokolwiek pojmowania. Podsumowując to wszystko , tak w dużym skrócie najważniejsza jest otwartość umysłu na każdą możliwość, nie powinno się nic negować co wymaga chwili refleksji  , nie ma głupich pytań, a z odpowiedziami bywa różnie. Należy znaleźć odpowiedni balans między nauką , a tą niezbadaną częścią naszego świata, należy zadawać pytania, nie ograniczać się na jedno rozwiązanie jeżeli istnieją inne, nawet jeżeli nie wpisują się w nasz przyjęty światopogląd. Osobiście uważam, że nic człowieka nie ogranicza jak jedna ścieżka. Zawsze należy szanować rozmówcę, jego zdanie, poglądy, chociaż czytając niektóre posty jest to bardzo trudne, ale dożyliśmy takich czasów, że każdy może przelać swoją mantrę do sieci. Nadgorliwe usiłowanie przekabacenia kogoś na inne poglądy też jest bezcelowe. Każdy musi sam dojść do pewnego rodzaju oświecenia , to chyba najlepsze słowo na to wszystko co się dzieję. Łatwo wpaść w sidła ideologii i ukierunkować na jej bazie swoje życie, co też nie musi być jakieś złe dla tej osoby. Trudne jest rozważania trudnych zagadnień, takich które nawet nie są jasne dla nas do końca, a całkowite ich zrozumienie wymaga od nas nakładów czasu , którymi nie dysponujemy. Trudne, ale jest na to metoda jaką jest doza prawdopodobieństwa na jakąś teorie. Jeżeli nie możemy czegoś zweryfikować, to warto chociaż po krótce zapoznać się z możliwościami i rozłożyć jakieś prawdopodobieństwo - nawet według swoich indywidualnych preferencji, ale należy pamiętać o tym, że to tylko przypuszczenia i należy to podkreślać. Nauka jest ważna, potrzebna , ale czy nieomylna ? - no właśnie. Ja jestem zdania, że wielu kwestiach należy polemizować. Zamykając ten wywód, życzę wszystkim otwartości umysłu i niezamykania się na powszechne rozwiązania z zachowaniem trzeźwości, zdrowego realizmu i logiki w swoich rozmysłach. Na koniec postawiłbym znak równości między słowem "Paranormalne", a "Niezbadane" . 


Użytkownik pawaw1 edytował ten post 17.12.2020 - 01:37

  • 0



#7

Kwarki_i_Kwanty.
  • Postów: 420
  • Tematów: 42
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 13
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Idąc dalej w tych rozmysłach napotykamy na kolejny problem jakim jest niedopuszczanie do świadomości innych możliwości, chodzi mi o ortodoksyjny sceptycyzm i ślepą wiarę w oficjalną , naukę. Oczywiście są rzeczy pewne, być może pewne, niepewne, niedorzeczne , absurdalne , nie mieszczące się w ramach jakiegokolwiek pojmowania. Podsumowując to wszystko , tak w dużym skrócie najważniejsza jest otwartość umysłu na każdą możliwość, nie powinno się nic negować co wymaga chwili refleksji(...)


Człowiek, to stety czy niestety egoistyczna istota - i jako jednostka, i jako określona zbiorowość, którą on tworzy, jak np. Cywilizacja. I nie mówię tu o każdej osobie, czy całej około 7-miliardowej zbiorowości ludzi. Chodzi o ogólne ujęcie tego ,,jacy jesteśmy". A jesteśmy ciekawscy, owszem, bo ciekawość to jeden z najważniejszych aspektów funkcjonującego, co prawda potężnego, ale z lekka ograniczonego, umysłu gatunku przedstawiciela adamowego plemienia. Ciekawość niekiedy idzie w parze z egoizmem antropocentrycznym, bo człowiek to taka cfana istotka, która myśli, że jest w stanie zdobyć swym umysłem cały Wszechświat, a nie potrafi spojrzeć prawdzie w oczy i zbadać tego, co ,,ma się pod stopami": co, przykładowo, kryje się we wnętrzu Ziemi, jak skomplikowany ekosystem występuje w wodach mórz i oceanów.
  • 0

#8

kubinnn.
  • Postów: 17
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

       Czytelniku, czy przez cały okres istnienia forum, analiz, naszych(użytkowników) poszukiwań, dociekań natrafiliśmy na choć jedną paranormalną rzecz?

Po dłuższym przemyśleniu uważam, że nigdy w życiu nie spotkałem się ze zjawiskiem paranormalnym. Wszystkie zwidy, postaci gapiące się na mnie przez okno po zgaszeniu światła i tego typu rzeczy były wytworem wyobraźni, którą dawniej posiadałem dość bujną. Czasem nawet dopada mnie nostalgia i tęsknię za czasami, gdy wierzyłem w zjawiska paranormalne. Miało to w sobie jakąś romantyczną tajemniczość, której brakuje postawie sceptycznej. 

Podjąłeś ciekawy temat - to forum nie zmaga się wyłącznie z problemami odpływu użytkowników na rzecz mediów społecznościowych i tym, co nazywam zanikiem niszowych hobby. Dochodzi tutaj też fakt ogromnej popularyzacji postawy racjonalnej. Oczywiście uważam, że to dobry trend, ale zastanawiam się, czy nie sprawi on, że forum - jakby nie patrzeć, dotyczące spraw paranormalnych - umrze przez brak zwolenników wiary w sprawy paranormalne. Jestem nowym użytkownikiem, ale śledzę forum od lat, i z roku na rok widzę coraz mocniejszą tendencję sceptyczną. To tylko spekulacje, ale wydaje mi się, że jedną z przyczyn jest to, że jako społeczeństwo wiemy coraz więcej i nie potrzebujemy tworzyć sobie nieracjonalnych, paranormalnych wyjaśnień dla różnych sytuacji. Warto zapoznać się z hipotezą tzw. lewopółkulowego objaśniacza świata - zakłada ona, że w ludzkim mózgu istnieje ośrodek odpowiedzialny za tworzenie prostych wytłumaczeń dla zjawisk, których nie znamy, a które przebiły się do świadomości. Nie jest to w żadnym wypadku naukowe poznanie, a raczej jakiś sposób pozornie sensownego zrozumienia jakiegoś zjawiska.

 

 

wszyscy umrzemy ale na codzień nikt się tym nie przejmuje

Nie zgadzam się, że jest to nie do wyjaśnienia przez naukę. Fakt skończoności życia jest jednym z podstawowych lęków egzystencjalnych (obok m.in. faktu braku odgórnego sensu życia innego niż przetrwanie i reprodukcja). Nie jest on stały, bo człowiek nie jest po prostu przystosowany do ciągłego przeżywania lęku - uczy się wypierać takie rzeczy. Wyparcie nie jest jednak rozwiązaniem problemu, dlatego niepewność, stres czy strach związany ze śmiercią może wracać w różnych momentach życia. Więcej na ten temat pisze Irvin Yalom w zbiorze opowieści "Kat miłości".

 


  • 0

#9

Daniel..
  • Postów: 3617
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Niczego nie boje się tak jak śmierci. Gdy o niej myślę, a raczej o wiecznej nicości, która mnie czeka "po", to łapie mnie przerażenie, robi mi się gorąco, zaczyna się panika, więc staram się o tym myśleć jak najrzadziej, ostatnio prawie wcale. Bo uznałem, że to i tak nie ma sensu, niczego nie zmieni, szkoda na to czasu i zdrowia.

A czemu ludzie nic z tym nie robią? Myślę, że jesteśmy pogodzeni z bezradnością, nie możemy nic zrobić i nic zmienić. Możesz się zdrowo odżywiać, dbać o swoje ciało, dbać o kondycje psychiczną i za chwilę zginąć w wypadku samochodowym czy w pracy. Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć, ani na nie wpłynąć - nasze życie jest w rękach losu. Głównym czynnikiem kto ile będzie żył jest szczęście i genetyka, choć dobre geny to przecież też szczęśliwy traf. Z drugiej strony myślę też, że ludzi "uspokaja" to, że śmierć czeka nas wszystkich, niezależnie od majątku i statusu wszyscy skończymy tak samo, dla ludzi to sprawiedliwe i wystarczające, żeby nie robić nic poza tym co trzeba, godzimy się z tym, że taki jest los człowieka. Tak jak nie ma już nikogo kto żył 200 lat temu, tak za 200 lat nie będzie nikogo kto dziś stąpa po tej Ziemi. Gdyby nie pamięć o wielkich ludziach i owoce ich życia pozostawione nam to dziś nikt by o nich nie wiedział. Ich marzenia i plany, ich uśmiechy i smutki - to wszystko przepadło, nie ma i już nigdy nie będzie, a ich całe jestestwo stało się w zasadzie bezsensowne, tak jakby ich nigdy nie było. I tak samo będzie z nami i naszymi czasami. Umiera człowiek, umierają rośliny, "umierają" gwiazdy, planety, całe układy słoneczne. Nikt nie wie po co to wszystko powstało, jaki ma sens i kiedy i jak się skończy.


Użytkownik Daniel. edytował ten post 06.01.2021 - 11:24

  • 0



#10

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5777
  • Tematów: 714
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 24
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ja samej śmierci nie boję się, szybciej umierania. Może dlatego, że w oczy mi zaglądała kilkakrotnie i jakoś nie miała odwagi mnie wziąć ze sobą...

Bardziej od śmierci boję się o los moich bliskich, gdy mnie już zabraknie.


  • 0





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u