Skocz do zawartości




Ttegoroczna gala rozdania Złotych Szaraków odbędzie się w niedzielę 1. marca o godzinie 20:00. Zapraszamy!
Wymagany jest strój formalny, wieczorowy. W końcu użytkownik w krawacie jest mniej awanturujący się! :szczerb:

Zdjęcie

Greta jako twarz globalnego ocieplenia.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
56 odpowiedzi w tym temacie

#31

Canaris.

    God Emperor of Mankind

  • Postów: 482
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Bo kiedyś nie mówiono tyle o smogu co teraz.

 

To "mówiono" czy "czuć" ? Bo póki co to ja słysze wiecznie jak to smog czuć, jak to niby oddychać nie można itp. Prawie nikt w tej kwesti nie posługuje sie argumentem pt "mówi/nie mówi sie". 


  • 0



#32

Dżolero.
  • Postów: 1630
  • Tematów: 14
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Czuć czuć. Taka bańka informacyjna kiedyś smog był i mówili o nim lekarze i naukowcy ale nie przebijało się to w mediach. A teraz jest to temat ataku na przeciwny obóz polityczny. 


  • 0



#33

Daniel..
  • Postów: 3341
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

No właśnie ja nie do końca jestem przekonany, że to palenie w piecach jest największym problemem. Przykładowo ostatnio oglądałem mapki z ogólną jakością powietrza i np jedno z czystszych w Polsce było na Podlasiu. No bądź co bądź, ale jednak na Podlasiu pali się więcej w piecach niż np w Katowicach, które toną w smogu, podobnie jak Kraków zresztą. Kolejny argument to taki, że 20 lat temu paliło się 10x więcej w piecach niż dziś mimo wszystko, a problem smogu nie był aż taki jak teraz. Dodajmy jeszcze ile było czynnych kopalń w tamtych czasach. Oczywiście jak zwykle problemu szuka się nie tam gdzie powinno. Wprowadza się zakazy, wymusza eko piece, na które ludzi nie stać, a dotacje nie pokrywają nawet 50%, a w między czasie przeciętna 4 osobowa rodzina ma 4 samochody. Aut jeździ tyle, że korkują się już wszystkie większe i mniejsze drogi, na parkingach już dawno nie ma miejsc do parkowania. Parki, skwerki i "laski" znikają w mgnieniu oka z miast, a w ich miejsca powstają kolejne hale i magazyny. Ocieplenie jak i całe zanieczyszczenie powietrza to skutek uboczny rozwoju gospodarki i ogólnie cywilizacji.

Warto dodać np, że najbardziej zanieczyszczone powietrze na świecie mają:
-Arabia Saudyjska
-Egipt
-Katar
-Kuwejt

Czyli kraje, w których nie ma tych złych zim, które to oskarża się o złe powietrze. Nie wydaje mi się też, żeby w tych państwach ktokolwiek palił w piecu.

Za to najczystsze powietrze na świecie mają np: Szwecja, Finlandia czy Kanada, czyli kraje mocno zimowe, inwersyjne. Być może zakaz palenia w piecach węglem wpłynie w jakiś sposób na poprawę jakości powietrza, ale nie wydaje mi się, żeby to było rozwiązanie problemu.

 


  • 4



#34

D.B. Cooper.
  • Postów: 1175
  • Tematów: 108
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Zgadza się. Kiedyś wszyscy palili węglem w kaflakach i kuchennych i problemu nie było, teraz gdy zdecydowana większość ma piece gazowe lub elektryczne, nagle pojawił się smog. Ja tego nie kupuję. Fajny temat btw. Przylomniało się stare dobre forum. ;)
  • 0



#35

Wszystko.
  • Postów: 9265
  • Tematów: 72
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Kiedyś smog był o wiele gorszy niż teraz. Gimby nie pamiętają tych czasów.



#36

Panjuzek.
  • Postów: 2031
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

 

Warto dodać np, że najbardziej zanieczyszczone powietrze na świecie mają:
-Arabia Saudyjska
-Egipt
-Katar
-Kuwejt

Czyli kraje, w których nie ma tych złych zim, które to oskarża się o złe powietrze. Nie wydaje mi się też, żeby w tych państwach ktokolwiek palił w piecu.

Za to najczystsze powietrze na świecie mają np: Szwecja, Finlandia czy Kanada, czyli kraje mocno zimowe, inwersyjne. Być może zakaz palenia w piecach węglem wpłynie w jakiś sposób na poprawę jakości powietrza, ale nie wydaje mi się, żeby to było rozwiązanie problemu.

To proste. te ciepłe kraje mają sporo pyłów ponieważ wszędzie tam są pustynie. Kraje skandynawskie i Kanada mają bardziej wilgotny klimat. Woda wiąże pyły, i sprowadza na ziemię.  Całe to pitolenie o wymianie pieców itd, to po prostu nabijanie kasiory producentom kotłów. Tak czy inaczej za zapylenie dużych miast nie są odpowiedzialne piece ani samochody z silnikiem diesla. Możecie sobie po internetach poszukać. Okazuje się że większość tych wszystkich PM pochodzi z hamulców opon, i drobinek piasku mielonych na coraz drobniejsze frakcje przez koła samochodów. Ale trudno by było to opodatkować . Kiedyś po ulicach dużych miast, o świcie jeździły polewaczki.

https://pl.wiktionar...wiki/polewaczka

 

 Dzisiaj są rzadkością. A taka polewaczka wypuszczona na ulicę o świcie, zmyje wszystkie pyły osiadłe na ulicy przez noc gdy ruch jest dużo mniejszy, prosto do kanalizacji.


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 07.12.2019 - 16:15

  • 0



#37

Mariush.
  • Postów: 4093
  • Tematów: 59
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Całe to pitolenie o wymianie pieców itd, to po prostu nabijanie kasiory producentom kotłów. Tak czy inaczej za zapylenie dużych miast nie są odpowiedzialne piece ani samochody z silnikiem diesla. Możecie sobie po internetach poszukać. Okazuje się że większość tych wszystkich PM pochodzi z hamulców opon, i drobinek piasku mielonych na coraz drobniejsze frakcje przez koła samochodów. Ale trudno by było to opodatkować . Kiedyś po ulicach dużych miast, o świcie jeździły polewaczki.

Patrząc na charakterystykę zmian poziomu zapylenia w ujęciu rocznym i dobowym, np. w polskich miastach, trudno Twoją hipotezę obronić. W mojej miejscowości, jednej z rekordowych pod tym względem w Europie, minima emisji przypadają na lipiec i sierpień, a wyraźniejsze nasilenie emisji można obserwować w okresie październik-marzec, z maksimami przypadającymi na styczeń i luty. Wtedy normy przekraczane są tu regularnie, często wiele dni z rzędu. Najgorzej jest wieczorami i w nocy. Teraz i tak jest już lepiej, bo jakieś trzy lata temu (styczeń, luty 2017) średnie, dobowe stężenia PM10 dobijały do 700 µg/m3, a średnie godzinne przekraczały nawet 1000 µg/m3, czyli 1 mg/m3! ("chwaliłem" się tym nawet na forum). Te charakterystyki jakoś niespecjalnie korespondują z natężeniem ruchu samochodowego...

 

Korelują natomiast idealnie z natężeniem użytkowania wszelkich instalacji grzewczych. Starczy, że zrobi się trochę chłodniej, temperatura spada poniżej zera i zaraz to widać na wykresach. Na szczęście nie ma już takich ekstremalnych jazd jak jeszcze kilka lat temu - dofinansowywane akcje wymiany starych kotłów CO na nowe oraz zakazy używania niektórych rodzajów opału zaczynają przynosić już mierzalne rezultaty.


  • 0



#38

Dżolero.
  • Postów: 1630
  • Tematów: 14
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Warto dodać np, że najbardziej zanieczyszczone powietrze na świecie mają:
-Arabia Saudyjska
-Egipt
-Katar
-Kuwejt

Czyli kraje, w których nie ma tych złych zim, które to oskarża się o złe powietrze. Nie wydaje mi się też, żeby w tych państwach ktokolwiek palił w piecu.

Za to najczystsze powietrze na świecie mają np: Szwecja, Finlandia czy Kanada, czyli kraje mocno zimowe, inwersyjne. Być może zakaz palenia w piecach węglem wpłynie w jakiś sposób na poprawę jakości powietrza, ale nie wydaje mi się, żeby to było rozwiązanie problemu.

 

Porównajmy też gęstość zaludnienia w tych krajach i przestrzeganie norm emisji. Kraje skandynawskie są wręcz bezludne. 

 

Kiedyś smog był o wiele gorszy niż teraz.

 

 

 Kiedyś smog bym przemysłowy a dzisiaj głownie  z gospodarstw domowych.


Użytkownik Dżolero edytował ten post 07.12.2019 - 22:05

  • 0



#39

Daniel..
  • Postów: 3341
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Patrząc na charakterystykę zmian poziomu zapylenia w ujęciu rocznym i dobowym, np. w polskich miastach, trudno Twoją hipotezę obronić.

Nie będę może hipotezy Juzka bronił, bo na pewno zrobi to sam, ale jednak mimo wszystko wspomnę:

"Mamy coraz większe natężenie ruchu, nie do końca przemyślane systemy komunikacyjne w wielkich miastach. Mamy niestety nasze przyzwyczajenia, które powodują, że w godzinach szczytu mamy calutkie miasto zakorkowane, a przecież nie wszystkie pojazdy spełniają wyśrubowane normy emisji, dodatkowo hybryd i pojazdów elektrycznych mamy symboliczne ilości. Wprawdzie latem nie ma tego specyficznego nieprzyjemnego zapachu z ogrzewnictwa indywidualnego, ale jednak smog występuje i negatywnie wpływa na zdrowie społeczeństwa – ocenia w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Aleksander Sobolewski, dyrektor Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu."

"W raporcie Światowej Organizacji Zdrowia na liście 50 najbardziej zanieczyszczonych miast znalazło się 36 polskich. Pod względem zatrucia rakotwórczym benzo(a)pirenem sytuacja wygląda jeszcze gorzej – na 20 najbardziej zatrutych miast 19 leży w Polsce. Istotnym źródłem zanieczyszczeń powietrza jest transport drogowy, zwłaszcza w największych miastach. Szacuje się, że w Warszawie smog komunikacyjny może odpowiadać nawet za 60–80 proc. zanieczyszczeń"

Ciężko znaleźć jakieś dane dotyczące natężenia ruchu, ale czy aby na pewno w okresie letnim ruch jest większy niż zimą? W lato gdy mamy upały, bezchmurne niebo to ludzie rezygnują z komunikacji miejskiej, natomiast jak jest zimno to jeżdżą autami wszędzie. Trzeba też wziąć pod uwagę prace np silnika zimą, a latem, jego spalanie, użycie ogrzewania, etc. Tak samo zimą częściej mamy inwersje, bezwietrzną pogodę przy np większych spadkach temperatury. Wystarczy, że zimą przejdzie przez nasz kraj jeden konkretny front z zachodu i automatycznie powietrze staje się znośne. W okresie wiosenno-jesiennym częściej występują warunki korzystniejsze dla jakości powietrza.

I taka ciekawostka jeszcze:
"Z przedstawionych powyżej informacji wynika, że nie można jednoznacznie stwierdzić, w którą porę roku powietrze w Warszawie jest najczystsze. Smog występuje przez cały rok, a jedyna różnica polega na zmiennym stosunku jednego jego typu do drugiego."

Nie mieszkam co prawda w Warszawie, ale nie sądzę, że palą tam w piecach latem.

"W dużych miastach jednym z głównych źródeł zanieczyszczeń powietrza w okresie letnim są pojazdy spalinowe. Według danych Emmision Analytics , aż 97 proc. silników wysokoprężnych emituje więcej rakotwórczych tlenków azotu niż wynoszą normy. Z rur samochodów wydobywają się szkodliwe węglowodory wielopierścieniowe, tlenki azotu oraz tzw. lotne związki organiczne. Jednak spaliny to niejedyne źródło smogu. Zanieczyszczenia komunikacyjne to też te, powstające przy ścieraniu opon i klocków hamulcowych oraz pył zalegający na drogach, który jest wzbijany przez przejeżdżające samochody. Warto podkreślić, że te zanieczyszczenia znajdują się bliżej naszych dróg oddechowych niż te, wydostające się z kominów."


Użytkownik Daniel. edytował ten post 08.12.2019 - 05:08

  • 0



#40

Panjuzek.
  • Postów: 2031
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@Mariush

 

 

Patrząc na charakterystykę zmian poziomu zapylenia w ujęciu rocznym i dobowym, np. w polskich miastach, trudno Twoją hipotezę obronić.

 Wbrew pozorom nie jest to takie trudne.

 Ja nie twierdzę że palenie w piecu jest bez znaczenia. Staram się jedynie powiedzieć, że to tylko drobny element całej układanki. Nie bez znaczenia ale jego rola jest znacznie przeceniana.

 

 

z maksimami przypadającymi na styczeń i luty. Wtedy normy przekraczane są tu regularnie, często wiele dni z rzędu. Najgorzej jest wieczorami i w nocy.

 

 To oczywiste. Gdy temperatura spada poniżej zera wilgotność powietrza jest również zerowa(albo bliska zeru. Wieczór i noc jest oczywistą porą większego zapylenia, gdyż oprócz pyłów wzniecanych przez auta dochodzą te z kominów. 

 

Paradoksalnie najsuchsze miejsce na ziemi to Antarktyda gdzie znajdują się ogromne ilości słodkiej wody. Powód? niska temperatura. 

 

 Taki przykład. anegdotyczny co prawda, ale prawdziwy. Parę lat temu gdy mieszkałem jeszcze w Londynie, w styczniu zdarzyło się tak że przez ponad 2 tygodnie temperatura utrzymywała się poniżej zera. w radiu zaczęli gadać o zapyleniu, i o tym jakie to diesle są niedobre, do momentu gdy temperatura wzrosła i spadł deszcz. Pamiętam dobrze gdyż wydarzyło się to o świcie kiedy jechałem do pracy, a z nieba zaczęło padać błoto. Niestety skończył mi się płyn do spryskiwaczy, i doszło do tego że musiałem się zatrzymać żeby oczyścić przednią szybę (wycieraczki były wymienione 2 miesiące wcześniej) Tak się składa że w Londynie palenie w piecach czy też kominkach jest nielegalne jedyne akceptowane formy ogrzewania to gaz i prąd. Więc skąd ten smog??

 

Co do samochodów. hamulce tarczowe generują spore ilości pyłów PM. Nie można tego zabronić gdyż są one bardzo potrzebne. Jak wiele pyłów produkują? Nie wiem. Ale wystarczy spojrzeć na przednie felgi gdy auto nie było myte przez dłuższy czas, pamiętając o tym że większość tego syfu uleciała w powietrze. A co do diesli. Pamiętam gdy na początku lat 90-tych robiłem uprawnienia na wózki widłowe. Mieliśmy omawiane zasady BHP. Jedną z  nich było to że pojazd z silnikiem diesla może poruszać się wewnątrz budynków, pod warunkiem że silnik będzie cały czas obciążony. Innymi słowy, nie można pozwolić aby silnik pracował na wolnych obrotach gdyż wtedy emituje szkodliwe substancje. Dla porównania silniki benzynowe mogą być stosowane jedynie wtedy gdy spaliny odprowadzane są bezpośrednio na zewnątrz. W praktyce, nigdy nie widziałem widlaka zasilanego benzyną. Co to ma do zanieczyszczenia powietrza? A no tyle, że po pierwsze. Zawartość spalin diesla badana jest na wolnych obrotach. Gdzie te silniki faktycznie emitują sporo syfu, mimo że podczas pracy są dużo czystsze niż jednostki niskoprężne. Co za tym idzie, samochody wyposażone w silnik diesla nie są zbyt ekologiczne gdy stoją w korku. 

 

 

 

Powody smogu nie są oczywiste. Dochodzi do tego urbanistyka. Kiedyś projektowało się budynki z uwzględnieniem możliwości przewiewu między nimi. dzisiaj kasa dyktuje warunki. Inną sprawą jest geografia danego terenu. Dobrym przykładem jest Kraków, położony w dolinie, gdzie wiatr po prostu omija to miejsce, i tam faktycznie powinno się zakazać pieców na paliwo stałe, i ograniczyć ruch samochodów w centrum miasta. Tak jak ma to miejsce w Londynie. Problemem polskiego prawa jest to że wiele zapisów jest zbyt ogólnych. To co powinno być wprowadzone w danym mieście, niekoniecznie jest istotne w innych aglomeracjach. A po drugie, nowoczesne silniki diesla są  o wiele bardziej wydajne niż jednostki benzynowe. Osobiście mam 2.0 TDI, i spalanie nie przekracza siedmiu litrów. A na autostradzie, przy  spokojnej jeździe spada do 4.5. A auto ma swoje lata i przebieg 250 tysięcy.

 

 Problem zanieczyszczenia powietrza jest złożony. Podobnie jak problem efektu cieplarnianego. Niestety odgórnie sterowane są naciski,

 na sfery najmniej odpowiedzialne za te zjawiska, Ale najłatwiejsze do opodatkowania. Tyle w temacie. 


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 08.12.2019 - 07:56

  • 2



#41

Mariush.
  • Postów: 4093
  • Tematów: 59
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Na początek, tytułem wstępu, przedstawię jeszcze kilka pszczyńskich faktów, tym razem dotyczących ruchu samochodowego. Pszczyna nie jest może dużym miastem, ale jest miastem tranzytowym. W osi N-S przechodzi przez nią jedna z najważniejszych dróg o znaczeniu międzynarodowym DK1, w osi W-E para dróg o dużym znaczeniu regionalnym. To powoduje, że przez miasto przejeżdża dziennie bardzo duża liczba samochodów. W godzinach porannego szczytu (7-9) oraz popołudniowego (15-17) miasto, niezależnie od pory roku, po prostu grzęźnie w korkach, które nie omijają także ulic w ścisłym centrum. Korki na DK1 nierzadko wykraczają wtedy grubo poza granice administracyjne i mają nawet 10 km i więcej; na pozostałych drogach też ciekawie nie jest. Czasem na przejechanie 2-3 km nawet pół godziny nie starczy. I mimo tego stanu rzeczy, nie odzwierciedla się to specjalnie wykresach dla pyłu zawieszonego.
 

"W raporcie Światowej Organizacji Zdrowia na liście 50 najbardziej zanieczyszczonych miast znalazło się 36 polskich. Pod względem zatrucia rakotwórczym benzo(a)pirenem sytuacja wygląda jeszcze gorzej – na 20 najbardziej zatrutych miast 19 leży w Polsce. Istotnym źródłem zanieczyszczeń powietrza jest transport drogowy, zwłaszcza w największych miastach. Szacuje się, że w Warszawie smog komunikacyjny może odpowiadać nawet za 60–80 proc. zanieczyszczeń"

Ustalmy najpierw, o czym tu dyskutujemy, bo nam się zaczyna wątek rozjeżdżać. Do tej pory była mowa o zanieczyszczeniu pyłami zawieszonymi PM2.5, PM10 (są one najbardziej szkodliwe dla zdrowia), charakterystycznymi dla typowego dla zimy smogu typu londyńskiego. Dane powyższe dotyczą natomiast ogółu zanieczyszczeń i to prawdopodobnie w kontekście okresu letniego (bo tego dotyczy artykuł, który tu zacytowałeś). Wtedy faktycznie samochody "rządzą" w zestawieniu. Rządzi tez wtedy inny rodzaj smogu - smog fotochemiczny. Oczywiście, zanieczyszczenie pyłami zawieszonymi też wtedy się pojawia, ale jego poziom w porównaniu z okresem zimowym, jest względnie niski.
 
Ze smogiem fotochemicznym ma problem każde miasto - Londyn, Warszawa, Kraków, Pszczyna... Sęk w tym, że w Londynie jest to praktycznie jedyna forma smogu, która się tam pojawia. Smogu typu londyńskiego już tam prawie nie ma. To powoduje, że stężenia pyłów zawieszonych nie są tam przesadnie wysokie: PM10 - 19 μg/m3; PM2.5 - 13 μg/m3 (średniorocznie; źródło). W porównaniu z polskimi, podkręcanymi zimową emisją, wynikami sięgającymi odpowiednio 58 μg/m3 i 43 μg/m3 (źródło), to prawie wartości uzdrowiskowe. Nic w tym dziwnego, skoro pozaprzemysłowe spalanie związane z ogrzewaniem komunalno-bytowym odpowiada za 50% wszystkich emisji pyłów zawieszonych. Transport drogowy dokłada do tego 10% (źródło). I tego nawet pół miliona jednocześnie hamujących w Warszawie samochodów nie zmieni.
 
Zresztą w dalszej części artykułu (tuż za zacytowanym przez Ciebie fragmentem!) można przeczytać:
 
– W lecie mamy smog komunikacyjny, a w zimie do tego jeszcze dochodzi ogrzewnictwo. To jest właśnie ta kropla, która przelewa wiadro i to jest już nie do wytrzymania. Ale pracować trzeba nad wszystkimi metodami, które mają doprowadzić do tego, żeby dramatycznie zły stan jakości powietrza w Polsce diametralnie się zmienił w ciągu najbliższych lat – przekonuje Aleksander Sobolewski.
 
Zdaniem eksperta, kluczowe jest inwestowanie środków tam, gdzie rzeczywiście mogą coś zmienić. Zwłaszcza że całkowite wyeliminowanie smogu i źródeł zanieczyszczeń jest praktycznie niemożliwe. Jednym ze sposobów jest wspieranie zakupów aut elektrycznych i hybrydowych, innym – wymiana domowych pieców i kontrolowanie stosowanego do celów grzewczych paliwa. Krajowy Ośrodek Bilansowania i Zarządzania Emisjami ocenia, że za ponad połowę pyłów odpowiadają gospodarstwa domowe. Obecnie z ok. 5 mln domów jednorodzinnych w Polsce blisko 70 proc. jest ogrzewanych za pomocą kotłów węglowych.
 

Taki przykład. anegdotyczny co prawda, ale prawdziwy. Parę lat temu gdy mieszkałem jeszcze w Londynie, w styczniu zdarzyło się tak że przez ponad 2 tygodnie temperatura utrzymywała się poniżej zera. w radiu zaczęli gadać o zapyleniu, i o tym jakie to diesle są niedobre, do momentu gdy temperatura wzrosła i spadł deszcz. Pamiętam dobrze gdyż wydarzyło się to o świcie kiedy jechałem do pracy, a z nieba zaczęło padać błoto. Niestety skończył mi się płyn do spryskiwaczy, i doszło do tego że musiałem się zatrzymać żeby oczyścić przednią szybę (wycieraczki były wymienione 2 miesiące wcześniej) Tak się składa że w Londynie palenie w piecach czy też kominkach jest nielegalne jedyne akceptowane formy ogrzewania to gaz i prąd. Więc skąd ten smog??

Z samochodów prawdopodobnie też nie. Bo wtedy zdarzałoby Ci się to regularnie, a nie incydentalnie. A może nie był to nawet efekt smogu? Może przywiało pył znad Sahary, który następnie spadł z deszczem? Twój opis do takiego scenariusza elegancko pasuje.
 

Co do samochodów. hamulce tarczowe generują spore ilości pyłów PM. Nie można tego zabronić gdyż są one bardzo potrzebne. Jak wiele pyłów produkują? Nie wiem. Ale wystarczy spojrzeć na przednie felgi gdy auto nie było myte przez dłuższy czas, pamiętając o tym że większość tego syfu uleciała w powietrze. A co do diesli. Pamiętam gdy na początku lat 90-tych robiłem uprawnienia na wózki widłowe. Mieliśmy omawiane zasady BHP. Jedną z  nich było to że pojazd z silnikiem diesla może poruszać się wewnątrz budynków, pod warunkiem że silnik będzie cały czas obciążony. Innymi słowy, nie można pozwolić aby silnik pracował na wolnych obrotach gdyż wtedy emituje szkodliwe substancje. Dla porównania silniki benzynowe mogą być stosowane jedynie wtedy gdy spaliny odprowadzane są bezpośrednio na zewnątrz. W praktyce, nigdy nie widziałem widlaka zasilanego benzyną. Co to ma do zanieczyszczenia powietrza? A no tyle, że po pierwsze. Zawartość spalin diesla badana jest na wolnych obrotach. Gdzie te silniki faktycznie emitują sporo syfu, mimo że podczas pracy są dużo czystsze niż jednostki niskoprężne. Co za tym idzie, samochody wyposażone w silnik diesla nie są zbyt ekologiczne gdy stoją w korku.

Jakby z tą emisją pyłów przez samochody nie było, więcej niż ok. 10% w polskich warunkach nie wychodzi.
  • 0



#42

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5205
  • Tematów: 687
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 23
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Kiedy byłem szczęśliwym posiadaczem Mercedesa W123, nawet zimą na wolnych obrotach mało co dymił. Natomiast depnięcie po gazie uruchamiało wytwornicę dymu. Badania techniczne spalin też odbywały się na zwiększonych obrotach.


  • 0



#43

Daniel..
  • Postów: 3341
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Oczywiście, że palenie w piecach również przyczynia się do zanieczyszczeń, tego nikt nie neguje, ale ja uważam dokładnie jak:

Problem zanieczyszczenia powietrza jest złożony. Podobnie jak problem efektu cieplarnianego. Niestety odgórnie sterowane są naciski,

na sfery najmniej odpowiedzialne za te zjawiska, Ale najłatwiejsze do opodatkowania. Tyle w temacie.

Tu też jest ciekawy artykuł na temat palenia w piecach:
https://czysteogrzew...yste-powietrze/

"To jest granda: z jakiejś przyczyny w Polsce jedne paliwa kopalne są butowane (węgiel) a inne – głaskane (gaz, olej). Tymczasem Dania już kilka lat temu zakazała montażu kotłów gazowych i olejowych w nowych domach. Niemcy w tej chwili dotują zamianę gazu/oleju na OZE.
My na odwrót: chcemy zmuszać ludzi do używania jednego paliwa kopalnego, w dodatku głównie importowanego. "Bo wungl dymi a gaz nie dymi"


Mi to trochę przypomina problem z ociepleniem klimatu i próbę rozwiązania go poprzez zakaz spożywania mięsa( :facepalm:). Rozwiązujemy problem nie od tej strony co trzeba, w dodatku można odnieść wrażenie, że zamiast poprawiać to pogarszamy.

Chcą zmniejszyć ocieplenie klimatu wprowadzając zakaz spożywania mięsa, jednocześnie wycinając setki hektarów lasów czy stawiając nowe fabryki. Tak samo chcą poprawić jakość powietrza zakazując palenia węglem, jednocześnie niszcząc kolejne parki, lasy, skwerki i budując w ich miejscu kolejne hale produkcyjne i magazyny. To jest po prostu robota głupiego i myślę, że wszyscy tam na górze zdają sobie z tego sprawę, ale gdzie zysk i pieniądze tam wszystko przejdzie.

Swoją drogą uważam, że dziś i tak palenie w piecach jest dużo "lepszej jakości"(jeśli można to tak nazwać) niż powiedzmy 20 lat temu. Kto kiedyś na wsi przejmował się, że pali to czy tamto. Wrzucali stare buty, plastik i inne śmiecie, byle się rozpaliło. Mało tego - wtedy mieliśmy też dużo bardziej mroźne zimy co jednocześnie przekładało się często na bezwietrzne warunki(wyżowa pogoda, duże spadki mrozu, częste inwersje) oraz oczywiście - na dużo większe zużycie węgla/drewna. Teraz zim nie ma albo wcale, albo trwają w porywach 2-3 tygodnie na cały sezon, w dodatku jak już przyjdzie zima to i tak ani śniegu ani mrozu za wiele nie ma. Często mamy cyrkulacje zachodnią, która powoduje przechodzenie przez nasz kraj ośrodków niżowych, które to znowu niosą ze sobą więcej wiatru. Palimy rozsądniej, a przede wszystkim mniej.

Podsumowując kwestie palenia w piecach:
-Dziś palimy rozsądniej niż kiedyś
-Dziś palimy dużo mniej - krócej i rzadziej
-Dziś zimy są dużo cieplejsze, lub nie ma ich wcale
-Dziś warunki zimowe są dużo bardziej korzystne dla poprawy jakości powietrza
-Dziś mamy dużo mniej czynnych kopalń

Więc dlaczego to dziś tak bardzo rozdmuchany został problem palenia węglem? Coś tu chyba jest nie do końca tak jak powinno?


Użytkownik Daniel. edytował ten post 09.12.2019 - 02:21

  • 0



#44

Panjuzek.
  • Postów: 2031
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@Mariush

 

 A może nie był to nawet efekt smogu? Może przywiało pył znad Sahary, który następnie spadł z deszczem? Twój opis do takiego scenariusza elegancko pasuje.

 

 Kiedy przywiało pył znad Sahary to mieszkałem już w Leicester. To było niesamowite. zjawisko. I tego dnia nie padało.

 

 

Z samochodów prawdopodobnie też nie. Bo wtedy zdarzałoby Ci się to regularnie, a nie incydentalnie. 

 

 Nie bierzesz pod uwagę wilgotności powietrza. w Londynie nawet w upalne dni rzadko wilgotność spada poniżej 80%.. Mam zegarek z wiilgotnościomierzem , więc mam pewien ogląd na sprawę. Co w sumie nie powinno dziwić gdyż cała Anglia ogrzewana jest przez Gulf Stream niosący ze sobą masy wilgotnego powietrza.Więc nie jest to jakieś niezwykłe. przez te dwa tygodnie wilgotność powietrza spadła drastycznie. temperatury dochodziły nawet do -8 stopni ca na tutejsze warunki jest siarczystym mrozem.  Tak jak pisałem poprzednio wilgoć wiąże drobinki pyłu i sprowadza je na ziemię. Nie ma wilgoci pył swobodnie się unosi. i to właśnie się wydarzyło w opisywanym  przypadku. Dodam jeszcze raz. W Londynie nie ma dużego przemysłu, a mieszkania ogrzewane są gazem lub prądem. Nie wolno nawet dla przyjemności  palić sobie w kominku. Tak więc jedynym źródłem pyłów są miliony samochodów, zdzierające codziennie tony klocków hamulcowych i opon. Każdy kto miał okazję jeździć po Londynie wie jak to wygląda. Start 1,2 stop. i tak w kółko.  

 

@Staniq

 

Kiedy byłem szczęśliwym posiadaczem Mercedesa W123, nawet zimą na wolnych obrotach mało co dymił. Natomiast depnięcie po gazie uruchamiało wytwornicę dymu. Badania techniczne spalin też odbywały się na zwiększonych obrotach.

 Ja mam Audi A6 s-line. W sumie z rur leci lekki dymek, jedynie gdy jest zimno i silnik jest jeszcze nie rozgrzany. Przegląd robiłem miesiąc temu. I spaliny były sprawdzane na wolnych obrotach. 


  • 0



#45

Mariush.
  • Postów: 4093
  • Tematów: 59
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Oczywiście, że palenie w piecach również przyczynia się do zanieczyszczeń, tego nikt nie neguje, ale ja uważam dokładnie jak:

Problem zanieczyszczenia powietrza jest złożony. Podobnie jak problem efektu cieplarnianego. Niestety odgórnie sterowane są naciski,
na sfery najmniej odpowiedzialne za te zjawiska, Ale najłatwiejsze do opodatkowania. Tyle w temacie.

 

"Przyczynia się" -  łagodnie powiedziane. Gospodarstwa domowe są głównym emitentem pyłów zawieszonych. Odpowiadają za połowę całkowitej emisji. To nie są "sfery najmniej odpowiedzialne za te zjawiska".

 

Tu też jest ciekawy artykuł na temat palenia w piecach:
https://czysteogrzew...yste-powietrze/

"To jest granda: z jakiejś przyczyny w Polsce jedne paliwa kopalne są butowane (węgiel) a inne – głaskane (gaz, olej). Tymczasem Dania już kilka lat temu zakazała montażu kotłów gazowych i olejowych w nowych domach. Niemcy w tej chwili dotują zamianę gazu/oleju na OZE.
My na odwrót: chcemy zmuszać ludzi do używania jednego paliwa kopalnego, w dodatku głównie importowanego. "Bo wungl dymi a gaz nie dymi"


Mi to trochę przypomina problem z ociepleniem klimatu i próbę rozwiązania go poprzez zakaz spożywania mięsa( :facepalm:). Rozwiązujemy problem nie od tej strony co trzeba, w dodatku można odnieść wrażenie, że zamiast poprawiać to pogarszamy.

Ocieplenie klimatu... No właśnie. Po pierwsze nie mieszajmy ze sobą pewnych rzeczy - ograniczenia emisji pyłów zawieszonych z ograniczeniem emisji CO2. W tym pierwszym zakresie, jakże ważnym dla naszego zdrowia, piece olejowe i gazowe swoją rolę spełniają. W drugim, kluczowym głównie dla klimatu, już tak nie jest, bo olej opałowy i gaz, podobnie jak węgiel są paliwami kopalnymi i ich wkład w emisję CO2 jest podobny. Tu potrzeba czegoś więcej, czyli OZE (wierzba wiciowa, pompy cieplne, fotowoltaika, wiatr itp.). Dobrze by było, gdyby Polacy od razu masowo przechodzili na OZE, ale taka konwersja kosztuje znacznie więcej niż wymiana kotła. Bądźmy realistami, w tej chwili nie ma na to po prostu szans. Tu jest Polska, nie Dania czy Niemcy. Na wszystko przyjdzie czas. Najważniejsze, że coś się w tej materii dzieje.
 

Podsumowując kwestie palenia w piecach:
-Dziś palimy rozsądniej niż kiedyś
-Dziś palimy dużo mniej - krócej i rzadziej
-Dziś zimy są dużo cieplejsze, lub nie ma ich wcale
-Dziś warunki zimowe są dużo bardziej korzystne dla poprawy jakości powietrza
-Dziś mamy dużo mniej czynnych kopalń

Więc dlaczego to dziś tak bardzo rozdmuchany został problem palenia węglem? Coś tu chyba jest nie do końca tak jak powinno?

Nie jest tak jak powinno? Wzrost społecznej świadomości w zakresie wiedzy o czynnikach szkodzących zdrowiu i możliwości ich ograniczania jest czymś złym? Wolałbyś dalej, jak wcześniej, przez dziesiątki lat (m.in. w PRL-u), żyć w "błogiej" nieświadomości tego, że jesteś truty na potęgę? Faktem jest, że kiedyś było znacznie gorzej i nikt się sprawami naszego zdrowia specjalnie nie przejmował (takie to już były czasy). Ale nie znaczy, że dziś mamy też machnąć na to ręką. Dziwne masz podejście do sprawy.
 

przez te dwa tygodnie wilgotność powietrza spadła drastycznie. temperatury dochodziły nawet do -8 stopni ca na tutejsze warunki jest siarczystym mrozem. Tak jak pisałem poprzednio wilgoć wiąże drobinki pyłu i sprowadza je na ziemię. Nie ma wilgoci pył swobodnie się unosi. i to właśnie się wydarzyło w opisywanym przypadku. Dodam jeszcze raz. W Londynie nie ma dużego przemysłu, a mieszkania ogrzewane są gazem lub prądem. Nie wolno nawet dla przyjemności palić sobie w kominku. Tak więc jedynym źródłem pyłów są miliony samochodów, zdzierające codziennie tony klocków hamulcowych i opon.

Ja nie neguję, że ruch samochodowy, może powodować zapylenie, ale nie umywa się ono do zapylenia wspomaganego "piecowo". Liczby mówią same za siebie. Powtórzę: w Polsce gospodarstwa domowe dają ok. 50%, a transport ok. 10% wkładu w emisję pyłów zawieszonych. Średnie, roczne stężenia pyłów zawieszonych w brytyjskiej stolicy są kilkukrotnie niższe niż w polskich miastach-trucicielach.

W mnie w Pszczynie w styczniu 2017 średni poziom dobowy PM10 w ciągu 5 dni mroźnej, bezwietrznej pogody wzrósł prawie 17-krotnie, z mieszczących się jeszcze w normie 41 μg/m3 do przekraczających poziom alarmowy ponad dwukrotnie 686 μg/m3 (wartości godzinne sięgały wtedy niemal 1300 μg/m3)


  • 0




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u