Skocz do zawartości




Zdjęcie

Globalne ocieplenie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
745 odpowiedzi w tym temacie

#736

Panjuzek.
  • Postów: 2189
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 Jakąś dziwną logikę prezentujesz. Po pierwsze strumień GCR docierający do Ziemi nie ma wyraźnie widocznego cyklu dobowego. Są nieznaczne wahania (rzędu 0.5%), ale maksimum przypada na dzień. Po drugie, nawet gdyby miał, to chmury już utworzone nie są stricte zależne od docierającego do Ziemi strumienia GCR i automagicznie nie znikną gdy wstanie Słońce, tylko 

 

 Przepraszam. Nie doczytałem. coś tam słyszałem ale jak widać nie do końca. O wpływie GCR na tworzenie się chmur pisał bodajże @Ruban.  Tak czy inaczej twierdzenie że chmury mają definitywnie wpływ chłodzący, nie jest pełnoprawne. Tak jak pisałem w dzień chłodzą w nocy grzeją. Te oddziaływania znoszą się wzajemnie. Chociaż w różnych rejonach świata, różnie to wygląda. 

 

 

 

Stężenie pary wodnej nie może w atmosferze wzrosnąć "ot tak". Nawet jeśli wyemitujesz olbrzymie ilości pary wodnej do atmosfery, to w danej temperaturze skropli się ona w skali tygodnia i jej wpływ (jako gaz cieplarniany) na klimat będzie nijaki.

 No właśnie Napisałeś "to w danej temperaturze" Atmosfera to nie laboratorium. Nie ma czegoś takiego jak "dana temperatura". Druga sprawa to sposób emisji. Płonąca dżungla Amazońska, to nie tylko i wyłącznie emisja pary wodnej w "danej temperaturze". Razewm z parą emitowane są ogromne ilości ciepła. Oczywiście w porównaniu ze słońcem są to wartości niewielkie, ale dżungla nie pali się tylko w nocy. NA ttą dodatkową emisję ciepła nakłada się to promieniowanie podczerwone pochodzące ze słońca. I nie ma jóż danej temperatury, tylko mamy do czynienia ze wzrostem temperatury, co skutkuje, zwiększoną pojemnością powietrza na parę wodną.  Oczywiście odpowiesz że to efekt lokalny, a nie globalny. Ale czy na pewno?

 

 

Według Specjalnego Raportu IPCC, dotyczącego globalnego ocieplenia klimatu o 1,5°C z 2018 roku „jest mało prawdopodobne, aby dotychczasowe emisje [gazów cieplarnianych] wystarczyły do spowodowania globalnego ocieplenia w wysokości 1,5°C”. Jednak, nawet gdybyśmy natychmiast wyłączyli inne źródła emisji, to prowadzona w obecnym tempie wycinka lasów tropikalnych ma potencjał – wraz z innymi zmianami dotyczącymi użytkowania terenów – doprowadzić do przekroczenia progu wzrostu średniej globalnej temperatury powierzchni do 2100 roku o 1,5oC, a być może nawet do 2oC (N. M. Mahowald i in., 2017).

https://naukaoklimac...drologiczny-358

 

 Jak widzisz, to że zakłócanie obiegu wody, poprzez wycinkę, ma ogromny wpływ na klimat, to nie jest jedynie moja opinia. 

 

 Zacytuję jeszcze raz wnioski z symulacji której rezultaty podałem w jednym z moich poprzednich postów. 

 

 

 

Uśredniając i zaokrąglając wartości z tabeli 1., możemy przyjąć w przybliżeniu, że średni wpływ pary wodnej na efekt cieplarniany (wraz z chmurami) w aktualnym stanie planety to 75%, wpływ dwutlenku węgla to 20%, a pozostałych gazów cieplarnianych – łącznie około 5%.


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 23.07.2020 - 19:24

  • 0



#737

pdjakow.
  • Postów: 1338
  • Tematów: 10
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Przepraszam. Nie doczytałem. coś tam słyszałem ale jak widać nie do końca. O wpływie GCR na tworzenie się chmur pisał bodajże @Ruban.  Tak czy inaczej twierdzenie że chmury mają definitywnie wpływ chłodzący, nie jest pełnoprawne. Tak jak pisałem w dzień chłodzą w nocy grzeją. Te oddziaływania znoszą się wzajemnie. Chociaż w różnych rejonach świata, różnie to wygląda.


Znoszą się tylko częściowo. O ile pamiętam chmury pozbawiają nas ok. 40W/m2, a "zysk" związany z pochłanianiem LW to ok 30W/m2.
 

No właśnie Napisałeś "to w danej temperaturze" Atmosfera to nie laboratorium. Nie ma czegoś takiego jak "dana temperatura".


Rozpatrując kwestię pary wodnej jako gazu cieplarnianego, jak najbardziej jest. Bez podniesienia średniej temperatury planety nie spowodujesz, że ilość pary wodnej w atmosferze wzrośnie jakoś znacząco.
 

Razewm z parą emitowane są ogromne ilości ciepła. Oczywiście w porównaniu ze słońcem są to wartości niewielkie, ale dżungla nie pali się tylko w nocy. NA ttą dodatkową emisję ciepła nakłada się to promieniowanie podczerwone pochodzące ze słońca. I nie ma jóż danej temperatury, tylko mamy do czynienia ze wzrostem temperatury, co skutkuje, zwiększoną pojemnością powietrza na parę wodną.

 

Ale tylko w tym konkretnym miejscu. W przeciągu kilkunastu minut gorące powietrze się wzniesie, ochłodzi, a para wodna skropli tworząc np. pyrocumulusy. Dodatkowo dym z pożarów rozniesie się na znaczą odległość, blokując dopływ promieni słonecznych.

 

Jak widzisz, to że zakłócanie obiegu wody, poprzez wycinkę, ma ogromny wpływ na klimat, to nie jest jedynie moja opinia.



Fajnie, tylko Mahowald et al. wskazują tu na emisje metanu, tlenków azotu, czy CO2 związane z użytkowaniem terenu i powiązanymi z nim zmianami tegoż terenu, a nie na zakłócenia obiegu wody.
 
 

Uśredniając i zaokrąglając wartości z tabeli 1., możemy przyjąć w przybliżeniu, że średni wpływ pary wodnej na efekt cieplarniany (wraz z chmurami) w aktualnym stanie planety to 75%, wpływ dwutlenku węgla to 20%, a pozostałych gazów cieplarnianych – łącznie około 5%.



Super, tylko jak Ci już wielokrotnie wskazywano, średnie stężenie pary wodnej nie ma jak wzrosnąć w atmosferze o z grubsza stałej średniej temperaturze.

Użytkownik pdjakow edytował ten post 24.07.2020 - 10:36

  • 0

#738

Panjuzek.
  • Postów: 2189
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Rozpatrując kwestię pary wodnej jako gazu cieplarnianego, jak najbardziej jest. Bez podniesienia średniej temperatury planety nie spowodujesz, że ilość pary wodnej w atmosferze wzrośnie jakoś znacząco.

 

Wylesianie ma też konsekwencje w mniejszej skali. Lasy wpływają ochładzająco na lokalny klimat. Dzieje się tak częściowo poprzez zacienianie gruntu, ale także poprzez uwalnianie wilgoci z liści. Ten proces, zwany transpiracją, wymaga energii (ciepło parowania), która pozyskiwana jest w szczególności z otaczającego drzewo powietrza, co w rezultacie je schładza. Pojedyncze drzewo może transpirować setki litrów wody dziennie, co – jak obrazowo wyjaśnia Ellison – daje efekt chłodzący taki sam jak 2 domowe klimatyzatory (D. Ellison i in., 2017).

Tyle że ta mniejsza skala trwa od początku epoki przemysłowej. Obecnie co roku wycinane są lasy o powierzchni Połowy Polski.

 

 

Ale tylko w tym konkretnym miejscu. W przeciągu kilkunastu minut gorące powietrze się wzniesie, ochłodzi, a para wodna skropli tworząc np. pyrocumulusy. Dodatkowo dym z pożarów rozniesie się na znaczą odległość, blokując dopływ promieni słonecznych.

 

Na indonezyjskiej wyspie Sumatra, gdzie lasy wycinane są pod uprawy palmy olejowej szybciej niż gdziekolwiek indziej na świecie, badanie przeprowadzone w 2017 roku pokazało przeciętny wzrost temperatury powierzchni o 1,05°C od 2000 roku. We wciąż zalesionej części ten wzrost wyniósł 0,45°C. Clifton Sabajo z niemieckiego Uniwersytetu w Getyndze stwierdził, że różnice temperatur pomiędzy zalesioną a wykarczowaną częścią lądu mogą w niektórych częściach Sumatry dochodzić do 10°C. W Amazonii, pomiędzy zalesionym parkiem Xingu, a otaczającymi go pastwiskami i polami, różnica ta wynosi ok. 3°C (M. N. Macedo i in., 2013, C. R. Sabajo i in., 2017, C. A. McAlpine i in., 2018).

 

 

 

Fajnie, tylko Mahowald et al. wskazują tu na emisje metanu, tlenków azotu, czy CO2 związane z użytkowaniem terenu i powiązanymi z nim zmianami tegoż terenu, a nie na zakłócenia obiegu wody.

 

 

 

Jednym z takich najważniejszych „nie-węglowych” efektów jest wpływ wylesiania na opady deszczu. Kolejnym – na przykład to, że zdrowy las uwalnia wiele lotnych związków organicznych, które w wyniku przekształceń w atmosferze tworzą biogeniczny aerozol wpływający ochładzająco na klimat, głównie poprzez rozpraszanie w kosmos promieniowania słonecznego. Wycinka lasów powoduje, że efekt ten zanika, co przyczynia się do globalnego ocieplenia (C. E. Scott i in., 2018). Do tego wycięte lasy są zastępowane głównie przez tereny rolnicze, a rolnictwo jest odpowiedzialne za znaczącą część światowych emisji gazów cieplarnianych. Gdy zsumujemy te wszystkie efekty okazuje się, że całkowity skumulowany udział wylesiania w globalnym ociepleniu od 1850 roku rośnie z 30% do aż 40%.

 

 

Super, tylko jak Ci już wielokrotnie wskazywano, średnie stężenie pary wodnej nie ma jak wzrosnąć w atmosferze o z grubsza stałej średniej temperaturze.

 

 Efekt skali. Wycinka lasów powoduje lokalnie podwyższanie się temperatury. Dodaj do tego miejskie wyspy ciepła, przemysł ciężki i energetykę, I już masz niewielki co prawda ale jednak wzrost, średniej temperatury w skali globu. Rozróżniam efekty lokalne od globalnych. Ale pamiętać trzeba że ta średnia globalna jest sumą wszystkich pomniejszych skal. Nie można mówić o średniej globalnej w całkowitym oderwaniu do tych lokalnych pomiarów, gdyż jedno wynika z drugiego.

 

 

Ale wzrost temperatury to tylko początek problemów. Kolejnym jest susza i to nie tylko na terenach, które były wcześniej zalesione i wokół nich, ale także o wiele dalej. Nowe badania zmuszają nas do ponownego przemyślenia, dlaczego właściwie pada tam, gdzie pada. Przyzwyczailiśmy się, by myśleć o opadach jako końcowym rezultacie parowania wody z oceanów. Na wybrzeżach zasadniczo tak właśnie się dzieje. Okazuje się jednak, że większość opadów w głębi kontynentów pochodzi często z wody, która wielokrotnie spadła na ziemię i odparowała, tworząc „łańcuch” opadów przemieszczający się zgodnie z kierunkiem wiatru. Im dalej w głąb lądu, tym większe znaczenie ma ten „recykling” wody. Jego częścią jest bezpośrednie parowanie z jezior, rzek i wilgotnej gleby, większość zaś to wynik przyspieszania krążenia wody przez rośliny, głównie drzewa, których korzenie pozyskują wilgoć z głębi gleby. Uwalnianie wilgoci do atmosfery poprzez liście w ramach transpiracji utrzymuje obieg wody w tym systemie. Według jednego z oszacowań roślinność lądowa wymusza w ten sposób krążenie prawie 200 km3 wody dziennie, w czym 10% udział (czyli więcej niż dzienny spływ rzeki Amazonki) mają same tylko lasy Amazonii (J. S. Wright i in., 2017).

 

 

Badając wylesione obszary tropikalne po stronie zawietrznej lądów odkryto, że masy powietrza, które w poprzednich dniach przemieszczały się nad bujną roślinnością, dają co najmniej 2-krotnie więcej opadu niż (analogiczne) masy powietrza, które przemieszczały się nad terenem z małą ilością roślin. Badacze przewidują, że dalsza wycinka lasów Amazonii doprowadzi do zmniejszenia tamtejszych opadów w czasie pory suchej o ponad 20% już do 2050 roku (D. V. Spracklen, S. R. Arnold i C. M. Taylor, 2012). Z kolejnego badania wynika, że 1/3 opadów spadających w zlewni Amazonki pochodzi z wilgoci krążącej na tym obszarze, głównie w wyniku transpiracji drzew. Najwyraźniej widać to po zawietrznej stronie lądu, w zachodniej, położonej dalej od Oceanu Atlantyckiego części Amazonii. W przypadku wycięcia 1/5 lasów Amazonii rośnie ryzyko susz na tych obszarach (A. Staal i in., 2018). Już teraz obserwuje się spadek ilości opadów i wydłużanie pory suchej w Rondônii, amazońskiej prowincji Brazylii przy granicy z Boliwią (M. T. Coe i in., 2017). Coraz krótsze są opady w Andach Kolumbijskich, niższa jest wilgotność i mniej jest chmur (S. K. Herzog i in. 2011). Niektórzy badacze twierdzą, że wysychanie Ameryki Południowej może objąć obszary od Argentyny, poprzez Karaiby aż do Ameryki Północnej. Uważa się, że dzięki Amazonii wilgoć pojawia się nawet w tak odległych miejscach jak środkowy zachód USA, który aż 50% swoich opadów otrzymuje z wody parującej z lądu (D. Lawrence i K. Vandecar, 2015).

 

 Jak widać Sama Amazonia ma wpływ na klimat dwóch kontynentów. A tego typu lasy są również w afryce czy też Azji. I wszędzie są karczowane głównie pod uprawy. 

 

 Chciałbym zwrócić uwagę na daty tych publikacji. Są to dość świeże badania, i zapewne wiele na ten temat jeszcze się dowiemy. 

 

 

Zajmujący się tematem badacze uważają, że klimatolodzy razem z politykami powinni pilnie zająć się tematem wpływu wylesiania na opady, aby chronić miejsca kluczowe dla obiegu wody. Wskazują przy tym na istniejące umowy dotyczące zarządzania przepływami rzek, których bieg znajduje się na terenie kilku państw. W przypadku wpływu lasu na redystrybucję wody brak jest nie tylko szczegółowych danych pomiarowych (to nowy temat i dane są jeszcze bardzo nieliczne) ale i pomysłów zarządzania procesem. Egipt i Etiopia spędziły wiele lat nad wypracowaniem umów dotyczących zarządzania przepływami wody w Nilu. Okażą się one jednak bezwartościowe, jeśli opady na wyżynach Etiopii będą zmniejszać się z powodu wylesiania odległej doliny Kongo. Dlatego pojawiają się głosy, że w obecnej, zdominowanej przez ludzi erze antropocenu, „procesy takie jak krążenie wilgoci […] mogą i powinny być poddane regulacjom”.

 Wynika z tego że nie wiemy jeszcze jak to dokładnie działa w skali lokalnej, więc kategoryczne wykluczanie oddziaływania na poziomie globalnym, nie jest uprawnione.

 

 

Wszystkie cytowane przeze mnie fragmenty pochodzą z tego artykułu.

https://naukaoklimac...drologiczny-358

 

 

A tak mniej więcej wygląda zjawisko zwane rzekami atmosferycznymi:

 

5c799926b9bbf_tpw-earth.jpg

 

https://naukaoklimac...anie-chmury-350


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 26.07.2020 - 11:54

  • 0



#739

pdjakow.
  • Postów: 1338
  • Tematów: 10
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Efekt skali. Wycinka lasów powoduje lokalnie podwyższanie się temperatury. Dodaj do tego miejskie wyspy ciepła, przemysł ciężki i energetykę, I już masz niewielki co prawda ale jednak wzrost, średniej temperatury w skali globu. Rozróżniam efekty lokalne od globalnych. Ale pamiętać trzeba że ta średnia globalna jest sumą wszystkich pomniejszych skal. Nie można mówić o średniej globalnej w całkowitym oderwaniu do tych lokalnych pomiarów, gdyż jedno wynika z drugiego.


Zatem GO jest nieco silniejsze, niż nam się wydaje. Bo nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale wzrost temperatury globalnej, reprezentowany jest przez jej pomiary na standardowej wysokości 1.5-2m, a mierzony jest na podstawie danych ze stacji meteorologicznych. A więc lokalne efekty o których piszesz nie są w ogóle uwzględnione (w zasadzie nie istnieją takie stacje, które położone były w dżungli, którą wycięto). Z danych pomiarowych wynika zresztą, że najsilniejsze trendy wzrostowe mamy zupełnie gdzie indziej.

Jak widać Sama Amazonia ma wpływ na klimat dwóch kontynentów. A tego typu lasy są również w afryce czy też Azji. I wszędzie są karczowane głównie pod uprawy.


Lasy mamy nie tylko w Amazonii i Afryce, a transpiracja to nie tylko lasy. Zarówno "zazielenienie" planety, jak i transpiracja od co najmniej 1981 roku rosną, a nie spadają.

Wynika z tego że nie wiemy jeszcze jak to dokładnie działa w skali lokalnej, więc kategoryczne wykluczanie oddziaływania na poziomie globalnym, nie jest uprawnione.


Tym bardziej nieuprawnione jest sugerowanie oddziaływania na poziomie globalnym, skoro nie znane są szczegóły oddziaływań na poziomie lokalnym.

A tak mniej więcej wygląda zjawisko zwane rzekami atmosferycznymi:


Mam nadzieję, że chodzi Ci o te "rzeki" pow. równika, a nie o ITCZ.
  • 0

#740

Zaciekawiony.
  • Postów: 7808
  • Tematów: 82
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Równie dobrze można twierdzić, że klimat ocieplają chłodnie kominowe.

 

Tymczasem na Spitsbergenie zanotowano wczoraj rekordowo wysoką temperaturę: 21,7 w stolicy archipelagu.  Bardzo ciepło było też na polskiej stacji arktycznej Hornsund: +16,5.


  • 0



#741

Panjuzek.
  • Postów: 2189
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@pdjakow

 

 

reprezentowany jest przez jej pomiary na standardowej wysokości 1.5-2m, a mierzony jest na podstawie danych ze stacji meteorologicznych. A więc lokalne efekty o których piszesz nie są w ogóle uwzględnione (w zasadzie nie istnieją takie stacje, które położone były w dżungli, którą wycięto).

  To ciekawe jak zarejestrowano wzrost średniej temperatury po wycięciu dżungli. Tym bardziej że te lasy wycinane są od dekad.  Tak czy inaczej, to nie jest tak że wycinasz las a zmiana dotyczy tylko i wyłącznie terenu gdzie rósł. Raczej nie kojarzę granicy która by uniemożliwiała oddziaływanie na sąsiednie tereny. 

 

 

Lasy mamy nie tylko w Amazonii i Afryce, a transpiracja to nie tylko lasy. Zarówno "zazielenienie" planety, jak i transpiracja od co najmniej 1981 roku rosną, a nie spadają.

Tak jasne. Rosną. Ale tylko w krajach najbardziej rozwiniętych. USA, ostatnio Chiny zrobiły pokazówkę, no i w Polsce. Na pewno jest jeszcze kilka krajów. Ale to właśnie lasy deszczowe i tropikalne mają największy wpływ na klimat. A te wycinane, i wypalane są na ogromną skalę. Bilans jest ujemny. Z resztą nawet te drzewa posadzone w 1981 roku, nie osiągnęły jeszcze nawet wieku rębnego. 

 

Tym bardziej nieuprawnione jest sugerowanie oddziaływania na poziomie globalnym, skoro nie znane są szczegóły oddziaływań na poziomie lokalnym.

 Tym bardziej nieuprawnione jest negowanie odziaływania na poziomie globalnym,  a a szczegóły na poziomie lokalnym powoli poznajemy, i jednym z nich jest wzrost temperatury.

 

 

Mam nadzieję, że chodzi Ci o te "rzeki" pow. równika, a nie o ITCZ.

 Przeczytaj artykuł, który linkowałem. To będziesz wiedział.

 

 

@Zaciekawiony

 

Równie dobrze można twierdzić, że klimat ocieplają chłodnie kominowe.

 Podejrzewam że nawiązujesz do chłodzącego wpływu lasów na klimat. Zauważ że to nie mój pomysł tylko J. S. Wright w pracy z 2017 

 

 

Tymczasem na Spitsbergenie zanotowano wczoraj rekordowo wysoką temperaturę: 21,7 w stolicy archipelagu.  Bardzo ciepło było też na polskiej stacji arktycznej Hornsund: +16,5.

 I co? Uważasz że CO2 jakoś magicznie skupiło się nad tymi rejonami, i tak bardzo je ogrzało? Czy może bardziej prawdopodobne są zakłócenia w w prądzie północno-atlantyckim, lub jego części składowych, które ogrzewają północ europy i Skandynawię. To by się pokrywało ze zmianami w przepływach rzek atmosferycznych. Przypominam że nie mamy jeszcze szczegółowych danych z tych rejonów. Więc może jednak para wodna?


  • 0



#742

pdjakow.
  • Postów: 1338
  • Tematów: 10
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@pdjakow
 To ciekawe jak zarejestrowano wzrost średniej temperatury po wycięciu dżungli. Tym bardziej że te lasy wycinane są od dekad.


Nie wiem jak, być może za pomocą jakichś kampanii pomiarowych. Ale tego typu dane nie są podstawą do analiz globalnych, bo to za krótkie szeregi czasowe.

Tak czy inaczej, to nie jest tak że wycinasz las a zmiana dotyczy tylko i wyłącznie terenu gdzie rósł. Raczej nie kojarzę granicy która by uniemożliwiała oddziaływanie na sąsiednie tereny.


To nie ma znaczenia. W tamtych regionach ogólnie mamy problem z długimi seriami pomiarowymi. Jakimś dziwnym sposobem, np. kraje afrykańskie mają z tym problem.

Tym bardziej nieuprawnione jest negowanie odziaływania na poziomie globalnym,  a a szczegóły na poziomie lokalnym powoli poznajemy, i jednym z nich jest wzrost temperatury.


Który nie wchodzi do analiz temperatury globalnej, więc nie możesz tym potencjalnym wzrostem tłumaczyć nawet grama GO.


Przeczytaj artykuł, który linkowałem. To będziesz wiedział.

 
 
Czytałem go dawno, pytałem co Ty z niego rozumiesz. Przy okazji - wylesianie nie ma na nie większego wpływu.

I co? Uważasz że CO2 jakoś magicznie skupiło się nad tymi rejonami, i tak bardzo je ogrzało? Czy może bardziej prawdopodobne są zakłócenia w w prądzie północno-atlantyckim, lub jego części składowych, które ogrzewają północ europy i Skandynawię. To by się pokrywało ze zmianami w przepływach rzek atmosferycznych. Przypominam że nie mamy jeszcze szczegółowych danych z tych rejonów. Więc może jednak para wodna?


Jezusie, ani CO2 się magicznie nie skupiło, ani prąd nie uległ zakłóceniu, ani zmianie nie uległ przepływ "rzek atmosferycznych", ani nie była za to odpowiedzialna para wodna.

W rzeczonym przypadku panowała pogoda wyżowa i sucha. W dniu, w którym padł rekord średnie zachmurzenie znacznie spadło, podobnie w dwóch dniach kolejnych, które się o rekordy otarły. Gdyby panowało wówczas pełne zachmurzenie, o rekordzie nie byłoby mowy.
  • 0

#743

Panjuzek.
  • Postów: 2189
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

To nie ma znaczenia. W tamtych regionach ogólnie mamy problem z długimi seriami pomiarowymi. Jakimś dziwnym sposobem, np. kraje afrykańskie mają z tym problem.

 Ma znaczenie, bo jak poprzednio cytowałem, dżungla amazońska kształtuje klimat części ameryki północnej, jak i Afryki. Wklejałem linki i cytaty. Nie będę się powtarzał. 

 A to dopiero pierwsze wnioski, wpływu na klimat rzek atmosferycznych. Tak jak już kilka razy pisałem, dane są skąpe, gdyż są zbierane od niedawna. 

 

 

Który nie wchodzi do analiz temperatury globalnej, więc nie możesz tym potencjalnym wzrostem tłumaczyć nawet grama GO.

 Średnia globalna temperatura, to wypadkowa wszystkich lokalnych, które są mierzone. A te lokalne mogą się zmieniać chociażby dla tego że wycinane są lasy. Jak wyżej wpływ Amazoni na klimat Ameryki północnej i Afryki.  Było linkowane i cytowane. 

 

 

Czytałem go dawno, pytałem co Ty z niego rozumiesz. Przy okazji - wylesianie nie ma na nie większego wpływu.

 

 Czyżby?

 

Coraz więcej dowodów wskazuje, że trwające od lat niszczenie lasów tropikalnych zakłóca przemieszczanie się wody w atmosferze. Powoduje to duże zmiany w opadach, co w rezultacie może doprowadzić do susz na głównych obszarach rolniczych Chin, Indii i Stanów Zjednoczonych.

 

 

Michael Wolosin z amerykańskiego think tanku Forest Climate Analytics i Nancy Harris z World Resources Institute piszą w norweskim raporcie, że: „utrata lasów tropikalnych ma większy wpływ na klimat niż się powszechnie uważa” (M. Wolosin i N. Harris, 2018). Ostrzegają, że wylesienie na dużą skalę którejkolwiek z trzech głównych stref lasów tropikalnych na świecie: afrykańskiej kotliny Kongo, południowo-wschodniej Azji, a szczególnie Amazonii, może zakłócić cykl hydrologiczny wystarczająco, by „stworzyć istotne ryzyko dla rolnictwa w kluczowych «spichlerzach» połowy świata: w części USA, Indii i Chin”.

https://naukaoklimac...drologiczny-358

 

A to wylesianie  postępuje od początku ery przemysłowej. Koreluje również ze wzrostem temperatury i zawartością CO2 w atmosferze

 

 

 

Jezusie, ani CO2 się magicznie nie skupiło, ani prąd nie uległ zakłóceniu, ani zmianie nie uległ przepływ "rzek atmosferycznych", ani nie była za to odpowiedzialna para wodna.

W rzeczonym przypadku panowała pogoda wyżowa i sucha. W dniu, w którym padł rekord średnie zachmurzenie znacznie spadło, podobnie w dwóch dniach kolejnych, które się o rekordy otarły. Gdyby panowało wówczas pełne zachmurzenie, o rekordzie nie byłoby mowy.

 

 A Tobie się wydaje że jak nie ma chmur to powietrze jest suche?

 

Jak bym chemoludka czytał.

 

 

 

Svalbard leży w strefie klimatu polarnego, jednakże zachodnia i południowo-zachodnia część archipelagu znajduje się pod wpływem łagodnych mas powietrza polarnomorskiego. Zachodnie wybrzeże jest obmywane przez ciepłe prądy morskie będące odnogą Prądu Zatokowego – Golfsztrom. Tym prądem jest ciepły Prąd Zachodniospitsbergeński. Wschodnia i północna część Svalbardu znajduje się pod bezpośrednim wpływem mas arktycznych. Wody wzdłuż zachodnich wybrzeży Spitsbergenu są wolne od lodu przez większą część lata, co sprawia, że jest to najbardziej na północ wysunięty obszar Arktyki dostępny dla zwykłych statków. Klimat różnych części archipelagu różni się dość znacznie. Zachodnia część jest cieplejsza, wnętrze Spitsbergenu Zachodniego ma klimat bardziej kontynentalny.

Temperatury
Działanie ciepłego prądu morskiego powoduje relatywnie wyższą temperaturę powietrza w tym rejonie Arktyki. Średnie temperatury zimowe są do 20 stopni wyższe od notowanych na podobnych szerokościach geograficznych np. w Kanadzie. Absolutnie minimalną temperaturę w ostatnich latach -46,3 °C zanotowano w marcu 1986 roku w Longyearbyen. Maksymalną temperaturę +21,3 °C zmierzono w tym samym miejscu w lipcu 1979. Typowo jednak rzadko spada poniżej -20 °C i przekracza plus kilka stopni. Najniższa średnia temperatura występuje w lutym i wynosi -20 °C, najwyższa średnia temperatura wynosi +4,4 °C i występuje w lipcu. Temperatury w zimie wahają się zwykle między -25° a maksymalnie w ciągu dnia do +5 °C, w lecie między +2° a maksymalnie w ciągu dnia do +18 °C.

.https://pl.wikipedia...rafia_Svalbardu

 

 Więc jednak para wodna. 


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 03.08.2020 - 20:01

  • 0



#744

Zaciekawiony.
  • Postów: 7808
  • Tematów: 82
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A tobie się wydaje, że jak są chmury to słońce ogrzewa ziemię.


  • 0



#745

Panjuzek.
  • Postów: 2189
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A tobie się wydaje, że jak są chmury to słońce ogrzewa ziemię.

No nie. To bez sensu. Ale w nocy, to właśnie chmury, utrzymują ciepło przy powierzchni ziemi. A nawet nie chmury, tylko para wodna, której emanacją są właśnie chmury. 

 Prościej mówiąc. Jest wilgotno, jest stabilnie. Jest sucho... bez słońca zaczyna pizgać. Czego nie rozumiesz?

 

 Ciepłe prądy oceaniczne, niosą ze sobą wilgotne powietrze. Para wodna jest najsilniejszym gazem cieplarnianym.energia słoneczna ogrzewa parę wodną. A a nie oddaje ciepła w stosunku 1 do jednego. Generalnie, jest mokro jest ciepło. (tropiki) jest sucho jest zimno. Noce na pustyniach, czy chociażby warunki panujące na Antarktydzie

 

 

Pod względem średnich warunków Antarktyda to najzimniejszy, najsuchszy i najbardziej wietrzny kontynent, ma także najwyższą średnią wysokość ze wszystkich kontynentów. Antarktyda jest uznawana za kontynent pustynny, z roczną sumą opadów równą 200 mm wzdłuż wybrzeża i znacznie mniej w głębi lądu. Temperatura na Antarktydzie spada poniżej −90 °C. Kontynent nie ma stałych mieszkańców, ale w ciągu roku od 1000 do ponad 4000 osób przebywa na stacjach badawczych rozsianych po całym kontynencie. Tylko organizmy przystosowane do zimna są w stanie przetrwać na Antarktydzie, w tym wiele gatunków archeonów, bakterii, grzybów, protistów, niektóre rośliny i niektóre zwierzęta, w tym nicienie, niesporczaki, pingwiny, płetwonogie i roztocze. Zbiorowiska roślinne mają charakter tundry.

 

Antarktyda jest najzimniejszym spośród kontynentów Ziemi. Jej surowy, unikalny klimat bywa określany terminem „klimat glacjalny”[59]. Antarktyda jest chłodniejsza niż Arktyka z trzech powodów. Po pierwsze, znaczna część kontynentu leży na wysokości ponad 3000 m nad poziomem morza, a temperatura w troposferze spada wraz z wysokością (dodatkowo polarna troposfera jest cieńsza niż w obszarach bliżej równika). Po drugie, północną strefę polarną obejmuje Ocean Arktyczny: ocean oddaje ciepło przez pak lodowy, co zapobiega spadkowi temperatury do wartości spotykanych na kontynencie antarktycznym; w dodatku otwarte wody mają znacznie niższe albedo niż pokrywa lodowa, przez co pochłaniają ciepło. Po trzecie, w lipcu, gdy na Antarktydzie panuje zima, Ziemia jest w aphelium (czyli najdalej od Słońca), a w styczniu (antarktyczne lato) w peryhelium. Mimośród ziemskiej orbity jest jednak mały i efekt ten ma mniejszy wpływ niż dwa pierwsze[78].

 


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 03.08.2020 - 21:56

  • 0



#746

pdjakow.
  • Postów: 1338
  • Tematów: 10
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano


Ma znaczenie, bo jak poprzednio cytowałem, dżungla amazońska kształtuje klimat części ameryki północnej, jak i Afryki. Wklejałem linki i cytaty. Nie będę się powtarzał.


Zacytowałeś fragment mówiący m.in. o wpływie na sumy opadów na środkowym zachodzie USA. Więc powiedz mi, jaki jest trend sum opadów na środkowym zachodzie USA w ostatnich 100 latach?
Problem z tym, co cytujesz polega na tym, że są to prognozy tego co się stanie, jeśli wylesianie będzie silnie postępować dalej, a nie skutków obecnie obserwowanych. Wrócimy do tego na końcu.

 

Czyżby?


Tak. Rzeki atmosferyczne mają swoje źródło nad oceanami.

 

A to wylesianie postępuje od początku ery przemysłowej. Koreluje również ze wzrostem temperatury i zawartością CO2 w atmosferze


Taka mała uwaga: każdy niemal stale rosnący od początku zeszłego wieku parametr będzie ładnie korelował z CO2 i temperaturą.

 

A Tobie się wydaje że jak nie ma chmur to powietrze jest suche?
Jak bym chemoludka czytał.
(...)
Więc jednak para wodna.



W ogóle nie zadałeś sobie trudu sprawdzenia, jak zmieniła się wilgotność względna, czy prężność pary wodnej na rzeczonym lotnisku w Svalbardzie w chwili, gdy bity był rekord (szczególnie średniej dobowej temperatury powietrza).
Otóż wilgotność względna spadła, a w dniu, w którym średnia temperatura dobowa była najwyższa, prężność pary wodnej była zbliżona (co do 1hPa) do dni chłodniejszych. Prawdziwą przyczyną tego, że zrobiło się aż tak ciepło był rozkład ciśnienia - wyż nad Morzem Karskim w towarzystwie niżu nad północnym Atlantykiem. To umożliwiło adwekcję ciepłego i suchego powietrza z południowego wschodu:
https://www.wetterze...020072712_1.png
To zaś w połączeniu z pogodnym niebem pozwoliło na osiągnięcie wysokich temperatur maksymalnych (oraz minimalnych).

Zamiast tego wklejasz notkę z wiki i jesteś wielce z siebie zadowolony.
I nie. Fakt, że Svalbard ma tak wysokie temperatury nie wynika głównie z pary wodnej. Wynika z obecności ciepłego prądu, który - jak sama nazwa wskazuje - niesie ze sobą ciepłe wody. To zaś powoduje, że zimą ten region (szczególnie na południe od wysp) nie pokrywa się stałym i grubym lodem. To z kolei powoduje, że jakikolwiek lód w pobliżu Svalbardu dość szybko topnieje wiosną (czasem za wyjątkiem
fragmentów położonych na wschodzie i północy). Reszta to ponownie albedo i efekt transformacji napływających mas powietrza nad otwartym morzem, a nie nad pokrywą lodową.

 

Prościej mówiąc. Jest wilgotno, jest stabilnie. Jest sucho... bez słońca zaczyna pizgać. Czego nie rozumiesz?


To wyjątkowe uproszczenie. Po pierwsze: jeśli jest wilgotno, to nie jest stabilnie, szczególnie nad lądami gdy jest równocześnie ciepło. A jeśli jest sucho, to gdy równocześnie jest pogodnie, to rośnie amplituda temperatur, co nie oznacza automatycznie, że zaczyna pizgać.
To zależy od temperatury maksymalnej dnia poprzedniego (wychłodzenie radiacyjne ma swoje granice), prędkości wiatru oraz ukształtowania terenu.

 

Noce na pustyniach, czy chociażby warunki panujące na Antarktydzie


Dalej wierzysz polskiej wiki i ignorujesz rzeczywiste pomiary, jak widzę ;)
 

Generalnie, jest mokro jest ciepło.


Pewnie to dlatego jak latem pada, to jest cieplej, niż jak jest sucho ;) BP, MSPANC :D

A więc wracamy do wycinki lasów. Piszesz m.in.:
 

To ciekawe jak zarejestrowano wzrost średniej temperatury po wycięciu dżungli.


To istotnie ciekawe, bo cały Twój tok myślenia prowadzi do tego, że powinno się tam ochłodzić. Po pierwsze - jest tam wówczas bardziej sucho, po drugie rośnie albedo.

Co do zachmurzenia, to pisałem Ci, że:

Znoszą się tylko częściowo. O ile pamiętam chmury pozbawiają nas ok. 40W/m2, a "zysk" związany z pochłanianiem LW to ok 30W/m2.


No nie. To bez sensu. Ale w nocy, to właśnie chmury, utrzymują ciepło przy powierzchni ziemi. A nawet nie chmury, tylko para wodna, której emanacją są właśnie chmury.


Chmury są emanacją _skroplonej_ pary wodnej, czyli wody. Zresztą, wróćmy do tych nieszczęsnych stratocumulusów, które wg Ciebie przez "ciepły deszcz" (wynikający z ogrzania wierzchołków przez Słońce :) ) miał prowadzić do ocieplenia oceanów.
Otóż albedo Sc sięga 0.7, podczas gdy ocean posiada albedo od 0.04 do 0.4*). Nadal nie mogę dojść do tego, jak Ci wyszedł dodatni bilans ogrzewania oceanu w przypadku pokrycia nieba przez Sc w stosunku do nieba czystego, szczególnie między 50S a 50N.
Rozumiem, że do tego pił @Zaciekawiony.

*) https://www.research...face-albedo.pdf

Zresztą:
https://climatekids..../cloud-climate/
https://www.nature.c...1561-019-0310-1
https://www.research...nd-Analysis.pdf


Użytkownik pdjakow edytował ten post 04.08.2020 - 10:56

  • 1


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u