Skocz do zawartości




Zdjęcie

UWAGA! LECI DO NAS NIEZNANY OBIEKT - STATEK OBCYCH?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
58 odpowiedzi w tym temacie

#46

szatkus.
  • Postów: 211
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

I raczej nie chodziło mu o jakąkolwiek "grawitację" tylko taką, żeby osobniki należące do obcej cywilzacji czuło się w niej w miarę komfortowo.

 

Zaraz pewnie ktoś napisze, że niewiadomo czy obce cywilizacje nie rozwinęły się na jakiejś planecie ze znikomym przyciąganiem...


  • 0

#47

Daniel..
  • Postów: 3280
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Niesamowite jest to, że tak w zasadzie to my nie wiemy jak on wygląda. Wszystko to tylko analizy i próba kreacji na podstawie szczątkowych danych. Ciekawy jestem czy gdyby ten obiekt podleciał tak blisko, że stałby się widzialny np przez teleskop czy lunetę(wiem, że to nie możliwe) to czy faktycznie wyglądałby tak jak go teraz opisujemy. A może okazałby się zupełnie inny i oznaczałoby to, że nasze analizy na których opieramy się od lat, są tak na prawdę nic nie warte?


  • 2



#48

szatkus.
  • Postów: 211
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Cała astrofizyka opiera się na szczątkowych danych. Niesamowite jest, że w ten sposób dało się mnóstwo rzeczy przewidzieć. Niesamowite jest też to, że wykryliśmy ten obiekt pomimo tego, że to właściwie okruch w skali układu słonecznego.

 

Niczego nie można być pewnym, ale trochę już widziałem jak potężnymi narzędziami fizycznymi dysponujemy, więc jestem w stanie uwierzyć, że ten obiekt został precyzyjnie zbadany.


  • 0

#49

noxili.
  • Postów: 2627
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Obroty nie mają znaczenia. Każda masa wytwarza grawitację, niezależnie od tego czy się obraca, czy nie.

 

Owszem każda masa wytwarza grawitację, tyle tylko dla maleńkich mas to niestety szczątkową. Dla porównania Księżyc i maleńka grawitacja.

. Niezłe za to   zapowiada się przyspieszenie . Przy przyspieszaniu 1 g (9,81 m/s2) czyli takie jak ziemska grawitacja statek lecacy z takim przyspieszeniem osiągnie okolice 1c po prawie 10 latach do tego identycznie długie hamowanie i za darmochę mamy do 20 lat rozwiązany problem z grawitacją . PS 1G przyspieszenie mamy w samochodzie który osiada setę w 2,7  s. Statek z takim przyspieszeniem powinien lecieć 10 lat.

W naszych warunkach  niezłą namiastką grawitacji jest dość szybka rotacja i powstająca"siła odśrodkowa" . Przy promieniu  10 m stacji u będą się czuli w tym pojeździe kosmicznym jak na Ziemi, gdy będzie się on obracać z częstością 9,5 obrotów/min.

 

Coś jak w "Odysei Kosmicznej 2001".https://www.youtube....h?v=1wJQ5UrAsIY

 


  • 0



#50

Mariush.
  • Postów: 4035
  • Tematów: 59
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Dalej podtrzymuję tezę że żyjemy w najczystszej części US. Mechanizmy oczyszczania są intensywne. Planety masywne więc działają jak skuteczne odkurzacze. Pył jest efektywnie "wciagany "do planet.  Działaj dodatkowe mechanizmy czyszczenia naszej okolicy. Choćby Efekt Poyntinga-Robertsona.
 
Mimo to corocznie na Zimie spada ok 100 000 ton i to tylko z obłoku pyłu zwiazanego z powstawaniem światła  zodiakalnego.
 
http://web.archive.o....pl/2010/031101
Grafika
Ziemia niema znaczącego pierściernia pyłowego .  Dalej od słańca  jest duzo gorzej .

Cóż, podtrzymywać możesz, ale fakty są inne. Im bliżej Słońca, tym więcej pyłu. Nawet wygląd wspomnianego przez Ciebie światła zodiakalnego to ukazuje. Oczywiście oczyszczanie przestrzeni następuje, ale nowy pył też się nieustannie pojawia. Głównym źródłem owego pyłu są komety, a jak wiadomo tempo utraty przez nich materii wzrasta wraz ze zbliżaniem się do Słońca. I efekt tego jest, jak widać. A prezentowany przez Ciebie na grafice rozkład planetoid jest tu trochę nie na miejscu, bo z rozkładem pyłu w znacznej mierze się nie pokrywa.
 

Tak strasznie się zaczyna że ignorujesz istnienie zdecydowanie  większości pyłu kosmicznego . Mniejszego niż "komety  o kilmometrowej wielkości " i większego niż cząstki".

Nie ignoruję obiektów o mniejszych rozmiarach. Tutaj ograniczyłem się do obiektów rzędu ok. 2-3 milimetrów, ale w tej analizie rozpatrywałem efekty oddziaływania na statek drobin o przeciętnych rozmiarach (poniżej 1 mikrometra). Dla uzupełnienia i większego wyobrażenia problemu podam tutaj jeszcze kilka interesujących informacji dotyczących skal czasowych i odległościowych dla drobin 1 mm i mniejszych (dla Obłoku Oorta). Kolejno od lewej:
- rozmiar drobiny
- średni czas pomiędzy kolejnymi zderzeniami
- średni pokonany dystans w tym czasie przez statek lecący z 0,1 c.

- ilość zderzeń w czasie przelotu przez Obłok Oorta (ok. 100 000 j.a.)
 
1 mm; 2,5 roku; 0,25 roku św.; 6
100 μm; 22 h; 16 j.a.; 6,25 tys.
10 μm; 1,33 min; 2,4 mln km; 6,3 mln
1 μm; 0,08 s; 2400 km; 6,3 mld

100 nm; 0,08 ms; 2,4 km; 6,3 bln
 
Przy okazji polecam bardzo ciekawy artykuł podejmujący tematykę zderzeń statku międzygwiezdnego z pyłem kosmicznym.
 

Przy prędkości 0,1 c kamyczek 1mm 3(( ok 2-4 g)  generuje  niech policzę 0,5* 0, 001kg *30 000 000m/s *30 000 000m/s.
Czyli  450000000000J     czyli 0,45*  10 12J
 
Siła wybuchu jednej tony trotylu odpowiada  umownie energii 4,1x10 9 J. czyli kamyczek generuje wybuch o  ok 100 t TNT.

Jak już Zaciekawiony zauważył machnąłeś się w liczbach. O jakieś trzy rzędy wielkości w górę.
 

Właśnie to zrobiłem .I o czym truję od kilku postów. I z czym sie od kilku postów z uporem godnym lepszej sprawy się kłócisz. Jedynym wzglednie bezpiecznym pojazdem jest miedzygwiezdnym jest pojazd o kształcie cygara czy włóczni i mierzący  kilkaset metrów długości.Najlepiej złożony na orbicie z meteorytów żelaznych.I o tym że zupełnie przypadkowo ten kształt ma ten obiekt z przestrzeni miedzygwiednej.
PS o określenie  wzglednie bezpieczne to opiera się na założeniu podróży z prawdopodobnymi zderzeniami z drobinami do  powiedzmy 1-2 mm. max .A tak na prawde to raczej kilku mikrometrowych. Wszystk inne oznacza tak czy inaczej zagładę statku.
Dodajmy tez że przy tej predkości ( 0,1c) podróż do najbliższej nam gwiazdy alfy Centauri będzie realnie trwała ... nieco więcej niż 85 lat. :) :) Optymalnie przyspieszanie przez połowe trasy od 0 do 0,1c  i przez połowę czasu hamowanie od 0,1 do 0.

 Koncepcji statków międzygwiezdnych jest sporo, ale faktycznie wydłużony kształt z oczywistych względów jest zwykle jedną z ich charakterystycznych cech.
 
Wariant z rozpędzaniem się przez połowę i hamowaniem przez następną połowę trasy wcale nie jest optymalny. Przyspieszenie takiego statku wynosiłoby zaledwie 0,0023 g, co oznaczałoby siłę ciągu równą zaledwie 22,5 N na każdą tonę masy statku. Z drugiej strony rozpędzenie statku do 0,1 c za pomocą napędu termojądrowego typu Dedala wymagałoby 3-stopniowego układu o stosunku masy użytecznej do masy całkowitej na poziomie 1:2000. Wybitnie nieefektywne zestawienie. Statek o gabarytach Saturna-V (3000 t) napędzałyby silniczki o znikomym ciągu startowym 67,5 kN. Masa użyteczna wynosiła by zaledwie 1,5 tony (jakiś mały próbnik). 
 
Poniżej prezentuję dwa zoptymalizowane warianty.
 
Czasowy:
Zwiększenie ciągu przynajmniej do poziomu ciągu startowego Saturna-V (ok. 11,3 kN na każdą tonę masy statku) przy zachowanej masie użytecznej (1,5 t) pozwoliłoby na osiągnięcie przyspieszenia 1.16 g i rozpędzenie się do prędkości maksymalnej 0,1 c w ciągu miesiąca (w odległości ok. 40 mld km od Słońca). Po 43 latach lotu i miesięcznym hamowaniu nasza 1,5-tonowa sonda dotarła by do celu.
 
Transportowy:
Zwiększenie ciągu przynajmniej do poziomu ciągu startowego Saturna-V (ok. 11,3 kN na każdą tonę masy statku) przy zachowanym czasie podróży (86 lat) pozwoliłoby na osiągnięcie przyspieszenia 1.16 g i rozpędzenie się do prędkości maksymalnej 0,05 c w ciągu dwóch tygodni (w odległości ok. 10 mld km od Słońca). Po 86 latach lotu i dwutygodniowym hamowaniu nasz 110 tonowy ładunek użyteczny dotarłby do celu.

 

 

 

Wspomniane 0,1 c oparte na napędzie termojądrowym w zupełności wystarczy.

 Kłóciłbym się z tym  , zwłaszcza że cały arsenał nuklearny na Ziemii starczy na... rozpędzenie do tej predkości (0,1c)  pojazdu lżejszego niz hulajnoga. Bez kierowcy :).

 

Mam nadzieję, że powyższe przykłady wyraźnie wskazują, że Twoje obawy są mocno przesadzone. ;)


  • 0



#51

Taper.
  • Postów: 293
  • Tematów: 44
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Na początku obiekt mógł mieć oddolny kształt, ale tylu latach w kosmosie wygląda tak, jak wygląda.
  • 0

#52

๖ۣۜKhan.
  • Postów: 425
  • Tematów: 58
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Znane są ostateczne wyniki skanu dziwnego cylindrycznego obiektu, który przyleciał nagle do Układu Słonecznego

 

Niedawno cały astronomiczny świat zadziwił się odkryciem pierwszego w historii obiektu, który przyleciał do nas z przestrzeni międzygwiezdnej, lub z innego systemu planetarnego. Jego trajektoria była na tyle niezwykła, że zaczęto sugerować, że może to być pojazd obcych. Aby to potwierdzić wykonano dogłębne skanowanie emitowanych przez ten obiekt sygnałów radiowych. Znane są już ostateczne wyniki tego skanu.

 

Wygląda na to, że ów cylindryczny obiekt, który prawdopodobnie przybył z innego systemu planetarnego, jednak nie wyemitował sygnałów radiowych w okresie gdy prowadzono jego nasłuch. Tak przynajmniej wynika z oświadczenia uczestników projektu Breakthrough Listen, w ramach którego zakończono pełną analizę obiektu znanego astronomom jako 1i/2017 U1 nazywanego również po hawajsku Oumuamua.

 

Oficjalnie jest to pierwsza międzygwiezdna asteroida, która nas odwiedziła. Zdaniem ekspertów można całkowicie wykluczyć możliwość obecności na jej powierzchni jakichkolwiek nadajników radiowych o mocy 10 razy mniejszej niż typowy telefon komórkowy.

 

Eksperci NASA twierdza, że sprawdzono dogłębnie czy Oumuamua to naprawdę asteroida czy też tak jak pierwotnie sądzono, kometa. Usiłowano odnaleźć fale radiowe generowane zwykle przez obecne cząsteczki wody, ale nic takiego nie znaleziono. Ich zdaniem potwierdza to, że ten przedmiot jest asteroidą.

Wyniki te są zapewne nieco rozczarowujące dla ekspertów i sponsorów programu Breakthrough Listen. Ostateczna analiza zebranych dotychczas danych, wskazuje na to, że ślady pozaziemskich cywilizacji na obiekcie znanym obecnie jako Oumuamua są mało prawdopodobne lub całkowicie nieobecne.

 

Jednak chyba już na zawsze pozostanie niepewność w kwestii tego, czy nasi naukowcy dysponują obecnie technologią, która pozwala na rzetelne zbadanie tego dziwnego obiektu. Nie można bowiem wykluczyć tego, że to co miało pozostać nieodkryte, właśnie takim pozostało i zobaczyliśmy tylko to na co nam zezwolono.

http://zmianynaziemi...lecial-nagle-do

 

Lepiej wklejać całe artykuły, bo z tymi stronami nigdy nic nie wiadomo-Dzisiaj działa, a jutro już nie.

Wszystko


  • 1

#53

Agnieszka81.
  • Postów: 302
  • Tematów: 29
  • Płeć:Kobieta
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Naukowcy wiedzą, skąd przybyła do nas "Oumuamua". Przyleciała z tajemniczego układu

Kilka miesięcy temu cały świat huczał od informacji o odkryciu pierwszego gościa spoza Układu Słonecznego. "Oumuamua", czyli pierwszy posłaniec do dziś stanowi zagadkę. Naukowcy przez ten czas przyjrzeli się bliżej obcej asteroidzie.

 

NTM4ODU5Jz1ie2ByYQE2YH0HYCB7Qj49IFNhNDkaf2J1BXZ9YQ12YmAZfnxmAXpjfwx5cXpaLDc0GiU0Mg==.jpg

 

Ten obiekt spoza naszego układu jako pierwszy zaobserwował Rob Weryk z Instytutu Astronomii na Uniwersytecie na Hawajach. Odkrycia tej 200-metrowej asteroidy dokonał za pomocą teleskopu Pan-STARRS 1.

"Oumuamua" stanowi zagadkę dla ludzkości, odkąd tylko ją zauważono. Ostatnie badania rzucają jednak nowe światło na obraz sprawy. Według naukowców, najprawdopodobniej obiekt został wyrzucony przez układ gwiazd podwójnych. Jak podaje Monthly Notices of the Royal Astronomical Society, charakter obiektu wzbudził ciekawość zespołu, więc postanowiono dotrzeć do jego źródła. "Oumuamua jest skalistą asteroidą, i nie przypomina komety, co sugerowało, że został uformowany gdzieś w centrum układu planetarnego."

 

Według naukowców, dość dziwne wydaje się, że pierwszym obiektem przybyłym do naszego Układu Słonecznego "z zewnątrz" jest asteroida, a nie kometa. Wykrycie komety byłoby przede wszystkim łatwiejsze, a po drugie - układy planetarne o wiele częściej wyrzucają komety niż asteroidy. Tak twierdzi Alan Jackson, jeden z autorów badania.

 

Według zespołu naukowców, wyrzucenie asteroidy przez układ podwójny było najprawdopodobniejszym scenariuszem. W układach gwiazd podwójnych jest zdecydowanie więcej materiału skalnego. Prawdopodobnie ta planetoida wielkości Empire State Building została wyrzucona ze swojego macierzystego systemu miliardy lat temu, kiedy w systemie formowały się planety.

 

Od tego czasu asteroida samotnie wędrowała przez wszechświat, aż dotarła do Układu Słonecznego, gdzie zaobserwowali ją ludzie.

 

źródło


  • 2

#54

szatkus.
  • Postów: 211
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Nasz kosmiczny ulubieniec doczekał się TEDtalka.

 

https://www.ted.com/...star_system?rss


  • 0

#55

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 4950
  • Tematów: 651
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 22
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Oumuamua nieoczekiwanie przyspieszyła - poinformowało Europejskie Obserwatorium Południowe. Obiekt, który zauważono w Układzie Słonecznym pod koniec 2017 roku, porusza się nawet szybciej, niż przewidywali naukowcy. Po wielokrotnym sprawdzeniu pomiarów astronomowie doszli do wniosku, że z obiektu muszą wydobywać się gazy. To by wskazywało, że Oumuamua jest kometą, mimo że świetlisty ogon za nią nie jest widoczny. Być może długa podróż przez galaktyki spowodowała, że ogon jest niewidoczny. Teraz jednak astronomowie będą mogli już tylko gdybać. Oumuamua znajduje się już na wysokości orbity Jowisza. To za daleko, by móc wykonać kolejne obserwacje.

 

https://video.wp.pl/...l?ticaid=11b8cc

____________________________________...___________________________________________

Albo obcy włączyli napęd....


  • 4



#56

Zaciekawiony.
  • Postów: 7523
  • Tematów: 77
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

To by potwierdzało jedną z wersji wyjaśnienia Paradoksu Fermiego - obcy się z nami nie kontaktują, bo nas nie lubią!


  • 1



#57

๖ۣۜKhan.
  • Postów: 425
  • Tematów: 58
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

W październiku ubiegłego roku świat obiegły informacje o odkryciu w Układzie Słonecznym dziwnego obiektu. Początkowo sklasyfikowano go jako kometę, ale już po tygodniu uznano, że jednak jest to planetoida. Niepewność co do pochodzenia i budowy przyczyniła się do powstania wielu mniej lub bardziej szalonych teorii, lecz kilka dni temu sprawa wreszcie się wyjaśniła.

 

Dziwny obiekt przemierzający Układ Słoneczny został odkryty przez Pan-STARRS1, czyli teleskop PS1 działający w ramach programu Pan-STARRS. Jest to program skupiający się na ciągłej obserwacji nieba; w jego skład wchodzą kamery i teleskopy (aktualnie dwa, docelowo mają być cztery) oraz cały system przetwarzania danych. Teleskopy umieszczone są na szczytach dwóch hawajskich wulkanów – Mauna Kea i Haleakala. W latach 2010-2014 teleskop PS1 dwunastokrotnie przeskanował niebo; analiza danych pozwoliła wyodrębnić aż trzy miliardy obiektów, począwszy od wielkich galaktyk, na niewielkich kometach skończywszy.

19 października 2017 Pan-STARSS1 zaobserwował obiekt, który wydawał się pochodzić spoza Układu Słonecznego. Jeszcze w tym samym miesiącu przeprowadzono dodatkowe obserwacje – do pracy zaprzęgnięto między innymi Bardzo Duży Teleskop (nie pytajcie, kto wymyślał tę nazwę), należący do Europejskiego Obserwatorium Południowego, który wciąż jest jednym z największych wykorzystywanych obiektów tego typu. Dane, które przyniosły obserwacje, przez długie miesiące spędzały sen z powiek astronomów i innych badaczy.

 

PmdqkWx.png

 

Pierwszy z wielu

 

Oumuamua, bo tak nazwany został obiekt, w wolnym tłumaczeniu z języka hawajskiego znaczy tyle, co „pierwszy posłaniec”, „zwiadowca” albo „przybysz” – w internecie znajduje się kilka wersji tłumaczenia. Nazwany został nieprzypadkowo – jest pierwszym zaobserwowanym obiektem, który przelatuje przez Układ Słoneczny, a nie pochodzi z Układu Słonecznego. Komety, które mamy okazję obserwować w pewnych odstępach czasowych (choćby najsłynniejszą kometę Halleya), krążą wokół Słońca po mniej lub bardziej wydłużonych orbitach. Oumuamuę (chyba tak się to odmienia) mamy szansę obserwować tylko teraz, choć szansa ta z każdym dniem zanika. Obiekt minął już Słońce i w tym momencie znajduje się na drodze wylotowej, a ponieważ pochodzi spoza Układu Słonecznego, prawdopodobnie już nigdy go tutaj nie zobaczymy.

 

No dobra, ale czym on właściwie jest? Na początku wspomniałem, że w pierwszej chwili uznany został za kometę, jednakże już po krótkich obserwacjach stwierdzono, że jest to jednak planetoida. Różnica między tymi obiektami jest dość prosta – podczas przelotu w pobliżu gwiazdy komety wykazują aktywność; z ich jądra wyrzucana jest materia, która w reakcji z wiatrem słonecznym tworzy efektowną gazową otoczkę zwaną komą. Planetoidy natomiast są po prostu kawałkami skały, które zachowują się tak samo niezależnie od odległości od gwiazdy. Ponieważ Oumuamua nie zmieniał swojego zachowania w miarę zbliżania się do Słońca, uznano, iż jest to zwykła planetoida. Chociaż „zwykła” nie jest chyba zbyt dobrym określeniem.

 

To, co w Oumuamui jest dziwne, to sama jej osoba, jeśli można to tak nazwać. Obiekt nie jest bowiem podobny do żadnej z obserwowanych wcześniej planetoid – ma wymiary około 200 na 20 metrów, a więc kompletnie nie przypomina obiektu kulistego, których zdecydowanie jest najwięcej. Ba, gdyby opierać się tylko na obserwacjach, a nie przypuszczeniach, to Oumuamua jest pierwszym tak bardzo niekulistym zaobserwowanym obiektem. Cygarowata powierzchnia pokryta jest izolowaną warstwą bogatą w substancje organiczne, które powstały wskutek długotrwałego oddziaływania promieniowania kosmicznego. Nic dziwnego – jeśli Oumuamua pochodzi spoza Układu Słonecznego, to w swoją podróż wyruszyła prawdopodobnie miliony lat temu.

 

CaaE4p9.png

 

Skąd ta tajemniczość?

 

Szacuje się, że przez Układ Słoneczny przelatuje średnio jedna taka międzygwiazdowa planetoida rocznie, choć niektóre dane podają znacznie większą liczbę. Oumuamua jest po prostu pierwszą, którą udało się zaobserwować. Wzbudziło to ogromne zainteresowanie nie tylko astronomów, ale także zwykłych pasjonatów. Skoro pierwszy raz widzimy coś, co przybyło spoza Układu Słonecznego, to może jest to statek obcych? Dziwny kształt, zachowanie niepasujące do znanych wzorców, pochodzenie – to wszystko składa się na, można by powiedzieć, w miarę logiczną całość. Mało tego – tor lotu Oumuamui jest na tyle „precyzyjny”, że wiedzie obiekt pomiędzy Słońcem a Merkurym, czyli planetą najbliższą naszej rodzimej gwieździe. Prawdopodobieństwo, że naturalna planetoida trafi akurat pomiędzy te dwa ciała niebieskie, teoretycznie jest dość niskie. Chyba że byłaby sterowana przez… obcych.

 

Doniesienia o potencjalnej „obcości” były na tyle angażujące, że sprawą zainteresował się sam Instytut SETI. Dla przypomnienia – jest to wieloletni projekt naukowy, którego zadaniem jest znalezienie kontaktu z pozaziemskimi cywilizacjami. Przez kilka dni obiekt był nieustannie skanowany pod kątem emisji jakichkolwiek sygnałów, które mogłyby być pochodzenia sztucznego. Niestety, jak możecie się już domyślić, nic z tego nie wynikło. Ziścił się najbardziej prawdopodobny scenariusz, a Oumuamua przywitała nas tylko i wyłącznie ciszą radiową.

 

Trudna do wyjaśnienia pozostała jeszcze jedna kwestia – rotacja. Oumuamua obraca się wokół wszystkich trzech osi, a zostało to udowodnione za pomocą obserwacji zmian jasności. Ta kwestia również przysporzyła astronomom mnóstwo problemów – zmiany jasności były na tyle nieregularne i nieprzewidywalne, że same w sobie stały się przyczyną plotek o sztucznym pochodzeniu obiektu. Dokładniejsze obserwacje wykazały jednak, że odpowiada za nie po prostu sama złożona rotacja obiektu, chociaż wciąż nie znamy jej dokładnej przyczyny. I prawdopodobnie nigdy jej nie poznamy – Oumuamua minął (albo minęła) już Jowisza, a w przyszłym roku znajdzie się za Saturnem. Szanse na poznanie tajemnicy maleją z każdym dniem, a my możemy tylko i wyłącznie snuć przypuszczenia. Przypuszczenia, których nigdy nie będziemy w stanie potwierdzić.

 

385Q46V.jpg

 

Noc komety

 

Teraz jest ten moment, kiedy w artykule pojawia się naukowy zwrot akcji. Wspomniałem na początku, że w pierwszej chwili astronomowie uznali Oumuamuę za kometę. Jak się okazuje, mieli wtedy całkowitą słuszność, choć wówczas nie dysponowali jeszcze odpowiednimi dowodami. Jednakże, gdy nasz tajemniczy obiekt minął Słońce, zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Bynajmniej nie nadprzyrodzone, ale jednak na tyle istotne, że astronomowie musieli przewartościować wszystko, co wiemy o naszym obiekcie.

 

Okazało się bowiem, że prędkość Oumuamui zmienia się w sposób, który nie pasuje do bezwładnego kawałka skały. Po minięciu Słońca kometa oczywiście zaczęła zwalniać, natomiast obliczenia wykazały, że zwalnia minimalnie za wolno. A ponieważ wykluczyliśmy już wpływ obcych cywilizacji, rozwiązanie mogło być tylko jedno – kometa. A ściślej mówiąc to, co z kometą się wiąże, czyli uwalnianie materii w przestrzeń. Odrzut związany z wyrzucaniem części materii powodował nieznaczne zmiany w prędkości obiektu. Ukoronowaniem teorii stało się zaobserwowanie tej samej zależności, co w przypadku innych komet – im dalej od gwiazdy, tym mniejszy jest wpływ na prędkość obiektu. Powód jest prosty – im zimniej, tym mniej zewnętrznej warstwy lodu jest roztapiane i tym mniej materii z jądra wydostaje się w przestrzeń.

 

Fakt, że Oumuamua jednak jest kometą, tłumaczy również dziwny sposób rotacji obiektu. Każdy odrzut związany z uwalnianiem się materii z jądra komety nie tylko powoduje zmianę prędkości, ale również wpływa na własny obrót obiektu. Jeśli kometa podróżowała już przez kilka układów słonecznych, to za każdym razem, poprzez pozbywanie się części siebie, wpływała na to, w jaki sposób się obraca. Jest to niewykluczone; choć obiekt nadleciał od strony Vegi, to szanse na to, że rzeczywiście pochodzi od tej gwiazdy, są raczej nikłe.

 

Cenna lekcja

 

Obserwacja Oumuamui (palce sobie można połamać podczas pisania tej nazwy!), choć kometa praktycznie była tylko dziwnym kawałkiem skały, wywołała dość spore poruszenie w całej społeczności astronomów. Pierwszy raz w historii zaobserwowaliśmy obiekt, który ewidentnie nie pochodził nawet z najdalszych zakątków Układu Słonecznego. Niestety, nie byliśmy w stanie zbadać go dokładniej – ponieważ prędkość komety jest większa niż prędkość ucieczki z Układu Słonecznego, to by móc przeprowadzić jakiekolwiek bezpośrednie badania, sami musielibyśmy dysponować nieco szybszym pojazdem. Ktoś może spytać – ale co nam po badaniu takiego kawałka skały? Cóż, taki kawałek skały gdzieś musiał powstać. Być może dokładniejsza analiza Oumuamui powiedziałaby nam coś o tym, jak powstają inne układy słoneczne. Tego nie dowiemy się już nigdy – teraz pozostaje nam tylko odprowadzić wzrokiem tajemniczego przybysza z nadzieją, że następnego zauważymy już niebawem.

 

 

Źródło: https://www.tabletow...rozwiazana/amp/


  • 0

#58

FoxX.
  • Postów: 109
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Badacze z Harvarda sugerują, że Oumuamua to statek UFO?

 

gf-9qpv-M1JY-YkAb_oumuamua-harvard-sugeruje-ze-to-statek-ufo-jak-jest-naprawde-664x442-nocrop.jpg

 

W październiku 2017 roku do Układu Słonecznego dotarł obiekt o nazwie Oumuamua. Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda twierdzą, że może być to statek badawczy wysłany przez obcą cywilizację - pisze CNN.

19 października 2017 roku teleskop Pan-STARRS 1, który znajduje się na Hawajach, zarejestrował obiekt przemierzający nasz Układ Słoneczny. Mierzy on niemal 400 metrów długości i został nazwany „Oumuamua”, co w dialekcie hawajskim oznacza tyle, co „posłaniec”.

Badacze od początku zainteresowani byli jego nietypowym i podłużnym kształtem, a także jego długością, która dziesięciokrotnie przewyższa jej szerokość, gdyż Oumuamua ma 400 na 40 metrów. Jest to dość nietypowe zjawisko dla obiektów z naszego Układu Słonecznego. Do tej pory były one maksymalnie trzy razy dłuższe w porównaniu do swojej szerokości. - Mamy szczęście, że nasz teleskop do obserwacji nieba szukał odpowiedniego miejsca we właściwym czasie, aby uchwycić ten historyczny moment - powiedział w zeszłym roku Lindley Johnson z NASA. - To nieoczekiwane odkrycie jest dodatkową nauką mającą na celu znalezienie, śledzenie i charakteryzowanie obiektów, które potencjalnie mogą stanowić zagrożenie dla naszej planety - podkreślił.

Oumuamua ma kolor zbliżony do czerwonego, co zawdzięcza promieniowaniu, na które był narażony przez miliony lat. Składa się także najprawdopodobniej ze skał oraz metalu.

 

AR-181109698.png

 

Naukowcy niemal od razu po dokonaniu odkrycia starali się dowiedzieć, skąd dokładnie pochodzi obiekt. Na początku nazwali go kometą, później planetoidą, a następnie „obiektem międzygalaktycznym”. Ta ostatnia kategoria stworzona została specjalnie po to, aby zakwalifikować Oumuamuę.

Jak podaje CNN, naukowcy z Harvard Smithsonian Center for Astrophysics, w artykule opublikowanym w prestiżowym magazynie „Astrophysical Journal Letters” stwierdzili, że Oumuamua może być „w pełni sprawną sondą wysłaną w kierunku ziemi przez obcą cywilizację”.

Badacze doszli do takich wniosków na podstawie niespotykanych wymiarów Oumuamuy oraz niespodziewanego przyspieszenia obiektu, które nastąpiło, gdy przeleciał on w styczniu 2018 roku przez nasz Układ Słoneczny. "Ze względu na jego sztuczne pochodzenie, jedyną z możliwości jest to, że Oumuamua jest lekkim statkiem, który pływa po przestrzeni międzygalaktycznej jako pozostałość po zaawansowanym technologicznie wraku” - napisali Abraham Loeb, kierownik katedry astronomii oraz Shmuel Bialy, doktor habilitowany z Harvard Smithsonian Center for Astrophysics. Autorzy tekstu zasugerowali także, że obiekt mógł być napędzany przez promieniowanie słoneczne i zaznaczyli, że podobne sondy zostały stworzone przez ludzi między innymi w ramach projektu Ikaros. „Lekkie żagle o podobnych wymiarach zostały zaprojektowane i zbudowane przez naszą własną cywilizację, w tym w ramach projektu IKAROS i inicjatywy Starshot. Technologia ta może być powszechnie używana do transportu ładunków między planetami lub między gwiazdami” - zaznaczyli naukowcy.

 

Źródło:

https://www.rp.pl/Ko...statek-UFO.html

https://www.eska.pl/...-3Ahf-4Q5e.html

 

 

przeniesiony.gif

 

TheToxic


  • 0

#59

Konrad_GK.
  • Postów: 278
  • Tematów: 89
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja Bardzo zła
Reputacja

Napisano

Pochodząca spoza Układu Słonecznego planetoida Oumuamua to jedno z najbardziej zagadkowych ciał kosmicznych, jakie w ostatnich latach udało się odkryć astronomom. Jak się okazuje, teoria według której obiekt ten jest obcym statkiem kosmicznym wciąż znajduje wsparcie naukowców z uniwersytetu Harvarda.

 

Warto nadmienić iż są to ci sami badacze, którzy głosili podobne tezy pod koniec 2018 roku, wywołując tym samym kolejną falę zainteresowania dziwną asteroidą. Profesorowie Abraham (Avi) Loeb oraz Shmuel Bialy pracują na Uniwersytecie Harvarda. Ich zdaniem Oumuamua może być czymś w rodzaju statku kosmicznego, który jest pokryty jakimś typem żagla kosmicznego. Tego typu napęd wykorzystuje ciśnienie światła gwiazdy i wywierane przez cząstki wiatru słonecznego do nadania pojazdom prędkości.

Sztuczne pochodzenie obiektu było już przedmiotem badania za pomocą urządzeń radiowych, ale nie wykryto żadnych sygnałów pochodzących z Oumuamua. Szczególnie interesujący wydawał się jednak sposób poruszania się obiektu w przestrzeni kosmicznej. Chodzi konkretnie o to, że w niezrozumiały sposób przyspieszał on i zmieniał kierunek lotu podczas samego zbliżenia do Słońca. Zupełnie, jakby ktoś nim sterował

 

Temat pozaziemskiego pochodzenia obiektu powrócił ponownie za sprawą wywiadu udzielonego przez wspomnianego wcześniej Avi Loeba dla niemieckiej gazety "Spiegel". Mężczyzna twierdził w nim, że obca cywilizacja usiłowała skontaktować się z nami przy użyciu pojazdu znanego przez nas jako Oumuamua (czyli z hawajskiego wędrowiec), jednakże my nie byliśmy w stanie odebrać nadawanego przez nich sygnału.
Badacz odnosił się między innymi do kwestii orbity tego obiektu, która nie sprawiała wrażenia, jakby była kreowana jedynie siłą grawitacji Słońca. Zasugerował, że za zmiany w orbicie obiektu musiała być odpowiedzialna jakaś nieznana siła.

 

Niezależnie, czy uznamy to za naturalne zjawisko fizyczne czy też dowód na istnienie obcych cywilizacji, nie, wygląda na to, aby dyskusja na temat pierwszego gościa spoza Układu Słonecznego miała ucichnąć.

 

Źródło:https://nt.interia.p...luc,nId,2796426

 

Regulamin 3.3 następnym razem będzie nagroda.

przeniesiony.gif

TheToxic


  • 0




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u