Skocz do zawartości




Zdjęcie

W obronie Alkoholików.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
45 odpowiedzi w tym temacie

#31

Daniel..
  • Postów: 3842
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

kokoszka

A jak ktoś lubi po pracy wypić sobie piwko, ale w każdej chwili może przestać to robić od już na całe życie, to jest alkoholikiem czy nie?

śmieszne macie te teorie. Podstawowa, naukowa definicja:

"Alkoholizm, choroba alkoholowa, uzależnienie od alkoholu, toksykomania alkoholowa – zaburzenie polegające na utracie kontroli nad ilością spożywanego alkoholu."

 

Aby móc mówić o uzależnieniu od alkoholu muszą wystąpić minimum trzy z następujących objawów:

 -Silna, natrętna potrzeba spożywania alkoholu (głód alkoholowy).
 -Upośledzona zdolność kontrolowania picia alkoholu (trudności w unikaniu rozpoczęcia picia, trudności w zakończeniu picia albo problemy z kontrolowaniem picia do wcześniej założonego poziomu).
 -Picie alkoholu w celu złagodzenia albo zapobieżenia alkoholowemu zespołowi abstynencyjnemu oraz subiektywne poczucie skuteczności takiego postępowania.
 -Objawy abstynencyjne (drżenia mięśniowe, nadciśnienie tętnicze, tachykardia, nudności, wymioty, biegunki, bezsenność, rozszerzenie źrenic, wysuszenie śluzówek, wzmożona potliwość, zaburzenia snu, nastrój drażliwy lub obniżony, lęk).
 -Zmieniona (najczęściej zwiększona) tolerancja alkoholu (ta sama dawka alkoholu nie przynosi oczekiwanego efektu, potrzeba spożywania większych dawek alkoholu dla wywołania oczekiwanego efektu).
 -Zawężenie repertuaru zachowań związanych z piciem alkoholu do 1-2 wzorców.
 -Postępujące zaniedbywanie alternatywnych do picia przyjemności, zachowań i zainteresowań.
 -Picie alkoholu mimo oczywistej wiedzy o jego szczególnej szkodliwości dla zdrowia pijącego.

Nigdzie, w żadnej definicji nie ma nic na temat symbolicznego spożywania alkoholu w przypadku jakiejś okazji, albo nawet zwykłej ochoty. Tak jak ktoś ma smaka na kebaba, ktoś na maka, ktoś na czekoladę, a ktoś na drinka i nie ma to nic wspólnego z żadnym "izmem".
 

A co z małolatami, którzy walą wódę w klubach co weekend, a nagle przychodzi "okres dojrzałości", kończą się imprezy a małolaty nie tykają w ogóle alkoholu? Tzn, że byli alkoholikami w wieku 16-18 lat i już nie są? Tak sobie o wyleczyli się? Śmiech po prostu. Uzależnionym się jest tylko wtedy, kiedy nie można przestać, kiedy musimy coś zrobić mimo, że nie chcemy, kiedy nie możemy bez tego funkcjonować. Można pić co weekend i nie być alkoholikiem.


  • 1



#32

Panjuzek.
  • Postów: 2470
  • Tematów: 20
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Małe sprostowanie, na temat opłat na leczenie pobieranych od niepijących.

 Napisałem to jako taki przykład poparty kilkoma argumentami, mający na celu podkreślenie że pomysł pobierania opłat za leczenie chorób związanych z uzależnieniami. Jest głupi i niesprawiedliwy. Osoby uzależnione płacą za to każdego dnia.  Nie wiem może niejasno się wyraziłem. A może wyrywacie to z kotnekstu, aby podeprzeć swoje racje.

 

@Daniel.

 

A jak ktoś lubi po pracy wypić sobie piwko, ale w każdej chwili może przestać to robić od już na całe życie, to jest alkoholikiem czy nie?

 

 Jeszcze nie, ale jest na najlepszej drodze aby nim zostać. Fajnym przykładem są palacze. Pogadaj ze znajomymi, którzy palą. większość z nich odpowie ci że palą bo lubią, bo palenie koi ich nerwy, i ze mogą przestać w każdej chwili. Problemy zaczynają się gdy ta chwila nadchodzi, i okazuje się to bardzo trudne. Oczywiście są ludzie jak @Dr Röck którzy przestają palić ot tak sobie, po kilkunastu latach, i nie mają z tym żadnego problemu. Ale jest ich niewielu. Uzależnienie od alkoholu i nikotyny (najczęściej idą w parze) opiera się na podobnym mechanizmie jak w przypadku heroiny. Oczywiście hera jest bez porównania bardziej destrukcyjna, ale sam mechanizm uzależnienia jest taki sam.  To tak jak by porównywać Malucha i Porsche  albo jakieś inne super auto. Wielu z was się żachnie, gdzie Maluch a gdzie Porschak, przecież to niebo a ziemia. Ale czy na pewno? Obydwa auta mają cztery koła kierownicę. Mają światła kierunkowskazy, prędkościomierz. Nawet silnik umieszczony z tyłu, działa na takiej samej zasadzie. W obu wypadkach są to niskoprężne silniki czterosuwowe.  Oczywiście wystarczy spojrzeć na te auta aby dostrzec kolosalne różnice, ale   podstawowy mechanizm działania jest taki sam.  Podobnie jest z alko i herą. 

 

 Jest z tym związany jeszcze jeden problem. stygmatyzacja alkoholików, jako maneli wykolejeńców itd, powoduje efekt wyparcia. Ludzie, którzy zaczynają swoją karierę alkoholika, wstydzą się przyznać nawet przed samym sobą że tracą kontrolę nad piciem. Wszyscy jak jeden twierdzą że mogą przestać w każdej chwili. Co ciekawsze wielu z nich, którzy mają już fizyczne objawy uzależnienia, nadal twierdzą że mogą przestać pić w każdej chwili. A piją bo lubią, ale na pewno nie muszą. Wszystko po to aby nie przyklejono im łatki alkoholika. Nie twierdzę że ktoś kto pije okazyjnie, czy nawet urżnie się od czasu do czasu to od razu osoba uzależniona. Ale żeby być świadomym tego z czym ma się do czynienia, trzeba trochę na ten temat wiedzieć.  Dla przykładu takie popijanie w samotności, nawet niewielkich ilości alkoholu często kończy się uzależnieniem. Z czasem robi się to coraz częściej, niekoniecznie człowiek musi się upijać. Ale przychodzi moment że bez lampki wina do kolacji ciężko się obejść. 

 

 "Podstawowa, naukowa definicja" którą podałeś @Danielu dotyczy zaawansowanej choroby alkoholowej. A wymienione objawy nie pojawiają się z dnia na dzień.  Ludzie pracują nad tym latami, i w tym stadium leczenie jest niezwykle trudne, i często nieefektywne. Gdyby ludzie byli świadomi, ze mają problem, na etapie piwka po pracy, czy weekendowego melanżu, to kluby AA nie miały by racji bytu.

 Jeszcze raz powtórzę. Żeby zmierzyć się z problemem, trzeba się do niego przyznać przed samym sobą. W przypadku alkoholizmu to jest właśnie najtrudniejsze.


  • 1



#33

kokoszka.
  • Postów: 31
  • Tematów: 1
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Daniel,

Napisałam, że uzależnienie jest wtedy gdy odczuwamy wewnętrzny przymus picia, a nie zwyczajną "ochotę". Jeśli ktoś NIE WYOBRAŻA sobie np.weekendu bez piwa albo nie napić się po pracy, jest przez to zirytowany i nie czuje, że bez alkoholu może zrelaksować się czy rozerwać tak samo dobrze jak z nim to ma problem, jest uzależniony. To, że jeszcze nie chleje litra czystej dzień w dzień nie znaczy, że mechanizm uzależnienia nie ruszył.

Uzależnienie – to nabyty stan zaburzenia zdrowia psychicznego albo psychicznego i fizycznego, który charakteryzuje się okresowym lub stałym przymusem wykonywania określonej czynności lub zażywania psychoaktywnej substancji chemicznej[1].

Jasne, że jak ktoś sobie od czasu do czasu łupnie kielicha, ale na serio (tak na serio, serio) mógłby przestać w każdej chwili raz na zawsze to jeszcze alkoholikiem nie jest. Jednak warto zauważyć, że tak jak Panjuzek napisał powyżej, wielu ludziom wydaje się, że mogą przestać w każdej chwili, a jakaś połowa czy nawet więcej z nich jednak nie potrafi przestać w każdej chwili.
Przecież to oczywiste, że taki alkoholik jeden z drugim nie zaczeli od wyżłopania wódy w samotności tylko w znakomitej większości pochliwali sobie towarzysko raz w tygodniu czy rzadziej i też myśleli, że mogą w każdej chwili przestać.

Jedna osoba będzie 3 piwka po pracy i druga. Jedna będzie uzależniona, druga nie. Jakim cudem skoro piją tyle samo i tak samo często? Ano takim, że tu ma znaczenie wewnętrzny stosunek do alkoholu, to czy wyobrażamy sobie życie bez niego czy nie. Jak ktoś dla próby na kolejne 3 dni wymieni sobie 3 piwka po pracy na jakikolwiek inny, nie procentowy napój i będzie czuł wyraźny dyskomfort i niezadowolenie, bo to już nie jest to samo kiedy nie zaszumi w głowie to faktycznie ma problem.

Ostatnio czytałam sprawozdanie jakiejś baby z tygodnia bez kawy. Normalnie pije po kilka kaw, w pracy chociażby żeby jakoś funkcjonować. Większość czasu chodziła wkurzona, zmęczona, bolała ją głowa, nie mogła się skupić i z irytacją patrzyła na to jak koleżanki popijają sobie kawke. Jakby nie była w jakimś stopniu uzależniona od codziennego karmienia się kofeiną o stałych porach dnia to kilka dni na zielonej herbacie nie zrobiłoby jej różnicy. A w jej przypadku pojawiły się objawy uzalżnienia psychicznego i fizycznego, pełna pula. Tak samo jest z alkoholem. Póki jest to jeden napój z wielu na który od czasu do czasu ma się ochote to spoko, ale kiedy robi się z tego szczęście w płynie, którego ciężko nie wypić chociaż jeden raz w tygodniu, bo jakoś tak smutno bez tego no to...lampka ostrzegawcza powinna się zapalić. Może to nie jest jeszcze alkoholizm w pełnej krasie, ale bez wątpienia pewien krok w jego stronę.
  • 1

#34

Daniel..
  • Postów: 3842
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ja też nie pisałem, że alkoholik to brudny menel spod biedronki. To może być prezes firmy, który po każdym dniu pracy wypija całą whisky, upija się w pracy, nie daje sobie rady, etc. I może być zadbany, bogaty, schludny(przynajmniej przez jakiś czas). Tylko, że uzależnienie jest wtedy, kiedy tracimy kontrolę nad tym co robimy. Ja jestem uzależniony od siłowni. Przynajmniej byłem przez długi czas i mogę to z całą pewnością stwierdzić:

-trenowałem 5-6 razy w tygodniu
-uciekałem z ostatnich lekcji, żeby iść na trening
-szukałem pracy takiej, żebym mógł trenować
-cały dzień miałem ustawiony pod trening
-chodziłem na treningi chory, przeziębiony, z gorączką
-jak siłownia była zamknięta w święta to jeździłem do właściciela po klucze
-jak nie poszedłem na trening to byłem zły, rozdrażniony, nerwowy
-jak nie miałem efektów to byłem załamany, nie widziałem w niczym sensu, nie chciało mi się nic robić

To było prawdziwe uzależnienie, mogę to przyznać z ręką na sercu, ale w pewnym momencie przyszedł czas na zrobienie rachunku sumienia i przegrupowanie pewnych spraw na ważne i ważniejsze. Oczywiście dalej nie wyobrażam sobie życia bez trenowania, ale to już nie taka faza jak wcześniej. I mechanizm uzależnienia w każdym przypadku jest taki sam. Alkoholików w Polsce jest lekko ponad 4%. Gdyby każdy pijący nim był to byłoby to 95%.

"Uzależnienie psychiczne (ang. psychological dependence), znane też jako psychologiczne, to nabyta silna potrzeba stałego wykonywania jakiejś czynności lub zażywania jakiejś substancji"


  • 0



#35

Panjuzek.
  • Postów: 2470
  • Tematów: 20
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@Daniel.

 

 

To było prawdziwe uzależnienie, mogę to przyznać z ręką na sercu, ale w pewnym momencie przyszedł czas na zrobienie rachunku sumienia i przegrupowanie pewnych spraw na ważne i ważniejsze.

 To było uzależnienie psychiczne.  W ten spsób można uzależnić się od czekolady czy też maryśki. W twoim wypadku, skończyło się dobrze, ale doskonale wiesz wielu kulturystów widząc że nie ma "efektów" sięga po środki, które dają te efekty. I wtedy kończy się zabawa. Ty się ogarnąłeś. Ale nie każdy daje radę. Kulturyści często umierają na serce. Bynajmniej nie z powodu uprawiania sportu. Tak samo jest z alkoholikami. Jeden podejmie decyzję, w momencie gdy problem nie jest poważny, ale już wywiera istotny wpływ na życie, a drugi brnie dalej twierdząc że jego problem nie dotyczy.

 

 

Alkoholików w Polsce jest lekko ponad 4%. Gdyby każdy pijący nim był to byłoby to 95%.

 Te 4%, to osoby, które przyznały się przed sobą że mają problem z alkoholem, i rozpoczęły leczenie. ogromna większość pijących alkoholików, nie zdaje sobie sprawy, lub nie dopuszcza do siebie możliwości że są alkoholikami. Sam napisałeś że 95% społeczeństwa pije. Biorąc pod uwagę że alkohol należy do do twardych narkotyków, te 4% jest bardzo niedoszacowane. To jest dokładnie to o czym piszę od początku. Alkoholicy nie przyznają się do do alkoholizmu nawet przed samym sobą. Powodem jest stygmatyzacja, i powszechne kojarzenie alkoholika z oszczanym menelem śpiącym w rowie. Notabene, ci menele z rowów, rzadko poddają się leczeniu. Zazwyczaj umierają w samotności. Zapomniani, i niepotrzebni, jak śmiecie. Nie wszyscy sobie na to zasłużyli. 


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 11.11.2017 - 18:49

  • 0



#36

Nick.
  • Postów: 1527
  • Tematów: 777
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A tymczasem w Watykanie... :))

 

Papież Franciszek zakazał sprzedaży papierosów w Watykanie. Rzecznik Stolicy Apostolskiej oświadczył, że Watykan nie powinien być związany z czymś, co szkodzi zdrowiu.

https://wp.tv/i,w-wa...,4051,klip.html


  • 1



#37

Children of the Sun.
  • Postów: 101
  • Tematów: 38
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ja mam nietypowe podejście do tematu, takie trochę nielogiczne.

(jako niepalący i sporadycznie pijący) mogę dopłacać do leczenia wszystkim uzależnionym, ot tak, z dobroci serca :szczerb:

Skoro tak gorliwie doprowadzają się do upadku, po jakimś czasie nadchodzi upadek, to czemu mam nie pomóc?

 

To tak jakby stanął przede mną człowiek i powiedział - spieprzyłem sobie życie, pomożesz mi? Bez zastanowienia pomagam :D


  • 0



#38

Master Zgiętonogi.

    Capo di tutt'i capi

  • Postów: 390
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Ja mam nietypowe podejście do tematu, takie trochę nielogiczne.

(jako niepalący i sporadycznie pijący) mogę dopłacać do leczenia wszystkim uzależnionym, ot tak, z dobroci serca :szczerb:

Skoro tak gorliwie doprowadzają się do upadku, po jakimś czasie nadchodzi upadek, to czemu mam nie pomóc?

 

To tak jakby stanął przede mną człowiek i powiedział - spieprzyłem sobie życie, pomożesz mi? Bez zastanowienia pomagam :D

To dobre podejscie i bardzo szlachetne aczkolwiek dobre jest wtedy kiedy nie jest przymusowe, a dobrowolne. Dlatega sa rozne fundacje pomagajace takze takim ludziom. Przymusowe pomaganie to absurd. Natomiast ja takze staram sie przeznaczac jakas kwote kazdego roku na takie rzeczy. Myslenie w stylu "nie pomoge alkoholikowi co sobie sam zycie zniszczyl" jest czesto bardzo mylne, w dodatku czesto pomagajac takiej osobie ratujemy nie tylko jej zycie, ale przy okazji takze dzieciom, zonie/mezowi czy innym bliskim. Po za tym sytuacje sa rozne. Sam mam takie zycie, a nie inne i jak szalenie by to nie brzmialo czasem sobie mysle, ze latwiej zyloby sie jako jakis odrzutek spoleczenstwa upijajacy sie do granic pod okoliczna zabka nie przejmujac sie niczym, choc psychike mam chyba dosc mocna. Zreszta pewnie nie tylko mnie w chwilach wielkich slabosci takie myslenie dopadlo.

 

Co do akcyzy - moja siostra jest ksiegowa w urzedzie gminy i z tego co mowi wlasciwie 100% pieniedzy z akcyzy alkoholu i papierosow jest przekazywane do budzetu na przeciwdzialanie alkoholizmowi i narkomanii. Nie tylko leczenie, kluby AA, ale takze np. spotkania w szkolach czy interwencje zwiazane z alkoholizmem lub narkomania w rodzinach.


Użytkownik Master Zgiętonogi edytował ten post 13.11.2017 - 11:41

  • 1

#39

nemed.
  • Postów: 1
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Co jak co, ale AA nie jest dotowane.

Wysłane z mojego LEX722 przy użyciu Tapatalka
  • 1

#40

Panjuzek.
  • Postów: 2470
  • Tematów: 20
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Co do akcyzy - moja siostra jest ksiegowa w urzedzie gminy i z tego co mowi wlasciwie 100% pieniedzy z akcyzy alkoholu i papierosow jest przekazywane do budzetu na przeciwdzialanie alkoholizmowi i narkomanii.

 

 Nie z akcyzy, tylko z koncesji na sprzedaż tych wyrobów. To dwie oddzielne daniny. 

 

I jak napisał @nemed kluby AA utrzymują się z dobrowolnych składek. Chociaż gminy czy parafie często udostępniają lokale na spotkania. 

 

 To tak w ramach sprostowania.


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 13.11.2017 - 20:28

  • 0



#41

Panjuzek.
  • Postów: 2470
  • Tematów: 20
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Pisałem o stygmatyzacji alkoholików, która jest niezmiernie szkodliwa. Człowiek wpadający w sidła nałogu, nie przyznaje się do tego nawet przed samym sobą, gdyż powszechny stereotyp jest prosty:   alkoholik=menel. A przecież gdy ktoś pracuje, ma rodzinę, dom, samochód, to  nie jest menelem, czyli nie może być alkoholikiem. I koło się zamyka.  Piszę o tym gdyż mamy przykład takiej stygmatyzacji, tu na forum.

 

 W tym temacie przyznałem się do problemu z jakim się borykam. Wielu userów, zapewne ma wyrobioną opinię na mój temat. Dobrą złą to akurat nieistotne. Ważne jest że gdy jednemu z użytkowników nie spodobała się moja opinia na temat jego pomysłów, wyciągną ciężkie działa:

 

 

i  przede wszystkim nie pij tyle lumpie.

 

a ten [wulg] pije przed monitorem i dokucza mi ze wsystkich stron.

 

 Jak widać, dla niektórych ludzi, myślę że nawet dla bardzo wielu, alkoholik kojarzy się właśnie tępym menelem, który nie ma nic mądrego do powiedzenia. A stwierdzenie Ty pijesz, równoznaczne jest ze stwierdzeniem jesteś nic nie wartym debilem.

 I właśnie ten stereotyp jest przyczyną wielu niepotrzebnych zgonów.  Ludzie nie rozumieją że alkoholizm to choroba. Oczywiście wywołana stylem życia, ale jednak choroba. jedna z wielu wywołanych naszym postępowaniem. 

 

 Piszę to wszystko nie dla tego żeby się "wybielić" , ja jestem świadomy swoich problemów. Piszę to przede wszystkim do tych z was, którzy z wyżej wymienionych powodów boją się nazwać sprawy po imieniu.


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 17.01.2018 - 21:28

  • 0



#42

TheToxic.

    Faber est quisque suae fortunae

  • Postów: 1576
  • Tematów: 59
  • Płeć:Kobieta
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Po pierwsze Panie Juzku to mam wrażenie, że masz małe poczucie wartości. Nie warto się przejmować nic nie znaczącymi wpisami w internecie. To, że komuś nie spodobała się Twoja opinia na temat akwarystyki i zaczyna ubliżać publicznie to świadczy tylko źle o stronie atakującej, pomyśl jaka ona jest słaba i płytka skoro musi wyżywać się na innej osobie aby jej dopiec, bo oczywiście ma brak argumentów. Ja przeczytałam cały tamten temat w tym Twoje posty szczególnie i jakoś nie zauważyłam uchybień w regulaminie lecz kolega nie popisał się inteligencją. Na to nie mamy wpływu, a nazwanie kogoś lumpem świadczy tylko i wyłącznie o jego bezradności.  To są działania defensywne (agresja słowna i fizyczna) prowadzące donikąd.

 

Alkoholizm pojęcie względne, jak świat długi i szeroki dla każdego człowieka wartość nałogu będzie inna. Dla całkowitego abstynenta - alkoholizm może utożsamiać się z piciem alkoholu w weekendy. Dla pijącego okazjonalnie już dwa piwa wypite dziennie może utożsamiać się z alkoholizmem, dla pijącego dwa piwa dziennie picie wódki czy innego mocniejszego trunku będzie wydawać się nałogiem, a prawda jest taka, że jeśli nie potrafimy się obejść bez alkoholu (obojętnie czy to tylko piwo czy lampka wina) wówczas mamy poważny problem.

 

Obraz alkoholika z typowym śmierdzącym menelem jest często mylący .Widzimy na ulicach żebraków i bezdomnych którzy w zimne dni piją tanie nalewki czy denaturat. To już skrajność, zaczyna się zawsze tak samo od tego pierwszego razu, każdy miał rodzinę, pracę i życie na poziomie. Niewiele partnerów zostaje aby móc wspólnie walczyć z nałogiem, zazwyczaj drugie połówki odchodzą (nie mam na myśli tylko kobiet ponieważ kobiety również piją) zostawiając problem samemu sobie, a taka osoba z problemem czuje się opuszczona, osamotniona, zostawiona na pastwę losu co prowadzi znów do częstszego sięgania po alkohol. Błędne koło.

 

Wiele ludzi nie przyznaje się do tego, że pije bo po prostu nie lubią bądź nie chcą przyznać się do swoich słabości. Każdy powie, że nie ma problemu i w każdej chwili może przestać pić bo przecież pije tylko dla rozluźnienia po stresującym dniu w pracy. Przecież mamy obowiązki, chodzimy codziennie do pracy, robimy zakupy, odbieramy dzieci ze szkół, czas wolny poświęcamy drugiej osobie więc co złego w tym, że napije się drinka. Niby nic złego lecz warto zachować zdrowy rozsądek - jak we wszystkim zresztą.

 

A stwierdzenie Ty pijesz, równoznaczne jest ze stwierdzeniem jesteś nic nie wartym debilem.

Jak dla mnie nie jesteś alkoholikiem ponieważ zdajesz sobie sprawę z problemu. I bardzo dobrze, że masz problem na uwadze. Nie wiem ile pijesz i nie pisz tutaj proszę bo niektórzy mogą to źle odebrać i robić niepotrzebne wycieczki osobiste lecz jeśli kontrolujesz swój problem to już jesteś wygranym. Przyznanie się do błędu to połowa sukcesu i jeśli Ty pijesz i nazywasz się alkoholikiem to ja również nim jestem.





#43

Panjuzek.
  • Postów: 2470
  • Tematów: 20
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@TheToxic

 

 

Po pierwsze Panie Juzku to mam wrażenie, że masz małe poczucie wartości. Nie warto się przejmować nic nie znaczącymi wpisami w internecie.

 

 Ego to mam akurat dość wybujałe :)  A ten wpis przedstawiłem jedynie jako przykład, funkcjonowania Januszowego stereotypu. Akurat ten user nie jest w stanie wyprowadzić mnie z równowagi :)  Pamiętam moją małą wojenkę z @NTM tam to były emocje, a i przeciwnik godny. :szczerb:

 

 

Nie wiem ile pijesz i nie pisz tutaj proszę bo niektórzy mogą to źle odebrać i robić niepotrzebne wycieczki osobiste

 

 Mam problemy z ciśnieniem, biorę leki czekam jeszcze na jedno badanie, i wyniki tych które zrobiłem. Od świąt nie piłem. A na sylwestra razem z synem obaliłem flaszkę Piccolo :beer2:


  • 2



#44

Taper.
  • Postów: 293
  • Tematów: 44
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Są ludzie i ludziska. Są alkoholicy i menele. Wato byłoby tego nie mylić.
  • 1

#45

Panjuzek.
  • Postów: 2470
  • Tematów: 20
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Trafiłem na ciekawy film. Pani Katarzyna Nosowska opowiada o swoich przeżyciach. Dowód na to że alkoholizm nie dotyka wyłącznie meneli.  Nie ma znaczenia pozycja społeczna. Ten problem dotyka wszystkich. 

 


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 15.12.2020 - 23:36

  • 0




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u