Skocz do zawartości


Zdjęcie

Z innej beczki, o zwierzakach


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
7 odpowiedzi w tym temacie

#1

Wilkołak.
  • Postów: 172
  • Tematów: 26
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Niektóre zwierzęta znane są z oddania własnego życia w obronie człowieka:
Dołączona grafika

Chief To amerykański pitbull terier, pies Marlon`a Fronteras (Barangay Lapasan – Filipiny). Dzieci wołały jednak wołać na psa “kuya” – Wielki Brat. Z pewnością zasłużył na swoje imię w dniu, w którym poświęcił swoje życie aby chronić rodzinę. W poniedziałek 12 lutego, około 2 po południu, obronił panią Liberata la Victoria, 87, i jej wnuczkę Maria Victoria Fronteras przed zabójczą kobrą, która wślizgnęła się do domu przez otwór w kuchni.

Liberata la Victoria i Chief oglądali telewizję na kanapie, gdy nagle pies zauważył węża wypełzającego około 3ch metrów od nich. Z pomocą babci przyspieszyła wnuczka Maria, zabierając babcię i psa do oddzielnego pomieszczenia w nadziei iż wąż opuści dom. Jakież było jej zaskoczenie, gdy po jakimś czasie otworzywszy drzwi, stanęła niemal oko w oko z pnącą się ku górze kobrą z rozpostartym kapturem, gotową do błyskawicznego ataku lub przynajmniej plucia jadem!

Wtedy jakby “znikąd” pojawił się Chief i zajął pozycję między wężem a kobietami, używając siebie jako tarczy przeciw atakom kobry. Wąż wyprężył się do ataku, ale pies był szybszy – wpijając się w cielsko węża uderzał nim o podłogę, pokonując.

Było to jednak pyrrusowe zwycięstwo. Chief w walce doznał śmiertelnego ukąszenia w szczękę – w chwile później zaczął ciężko oddychać i upadł.

Rodzina zwróciła się o pomoc do weterynarza, ale powiedziano im, że już nic nie można zrobić. Według weterynarza, ugryzienie nastąpiło zbyt blisko mózgu Chief`a , i jad zaczął się rozprzestrzeniać . Maria Wiktoria zatelefonowała do męża, Marlona, który, oszołomiony tą wiadomością, natychmiast ruszył do domu.

Ian de la Rama, przyjaciel rodziny, mówi, że przeciągu 30 minut od ukąszenia, Chief stracił kontrolę nad swoimi kończynami oraz organami wewnętrznymi , niekontrolowanie oddawał mocz i kał. Mimo to wciąż usilnie trzymał się przy życiu.

Poddał się dopiero gdy przybył Marlone.

Chief odetchnął dwa razy głęboko, i umarł. Walczył długo i oszczędzał ostatnie resztki oddechu, aby zobaczyć spojrzenie swojego pana przez ostatnie dwie sekundy swojego życia. I zdążył jeszcze leciutko pomerdać ogonem…

Inne z ratowania ludzkich dzieci w potrzebie:
Dołączona grafika

Binti Jua Jest nizinną gorylicą, przetrzymywaną w Brookfield Zoo, na przedmieściach Chicago. Binti jest jednak bardziej znana dzięki swojej akcji, która miała miejsce 16 sierpnia 1996 roku, gdy miała osiem lat.

Tego dnia, na okalający jej wybieg mur wspiął się trzyletni chłopiec, i spadł na dno betonowej fosy, kilkanaście metrów poniżej. Chłopiec leżał na dnie nieprzytomny, ze złamaną ręką i zranioną twarzą. Tłum ludzi bezradnie przyglądał się temu, co za chwilę miało się wydarzyć..

Binti podeszła do chłopca, podczas gdy ludzie w panice krzyczeli, spodziewając się ataku gorylicy. Gdy kolejna, większa samica goryla zbliżyła się do dziecka, Binti warknęła odstraszając ją. Sama podniosła delikatnie chłopca i, tuląc w prawym ramieniu jak własne dziecko, podtrzymywała jego głowę. Próbując ocucić chłopca, zanurzyła na moment jego głowę w wodzie, oraz kilka razy delikatnie poklepała po plecach. Gdy jej starania nie przyniosły rezultatu, przeniosła go 18 metrów i ostrożnie położyła przed wejściem do wybiegu, by pracownicy zoo mogli go zabrać.

Podczas całego zdarzenia, do Binti tulił się jej własny, 17 miesięczny synek.

————–

Dziesięć lat przed Binti Jua, 31 sierpnia 1986 roku, w Jersey Zoo, 5-letni chłopiec wpadł do wybiegu goryli i stracił przytomność. Duży samiec o imieniu Jambo stał na straży chłopca aż do momentu przybycia karetki.

Najnowsze wiadomości zwierzęcych zachowań tego typu dotyczą grupy lwów chroniących 12-letnią etiopską dziewczynkę przed jej napastnikami.

12-latka została porwana przez grupę mężczyzn, którzy gwałtem i biciem chcieli wymusić na niej małżeństwo. 3 lwy, najprawdopodobniej zaalarmowane krzykiem ofiary, pojawiły się na miejscu i przegoniły napastników. Następnie zwierzęta pozostały z dziewczynką przez około pół dnia, jakby upewniając się, że nic jej nie grozi – do czasu, aż ujrzały nadciągająca pomoc. Początkowo ratownicy nie wiedzieli jak zachować się w takiej sytuacji, ale lwy powoli wycofały się, pozostawiając dziewczynkę jako “prezent”!


stop syjonizmowi
  • 10

#2

Slimok.
  • Postów: 233
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Zawsze byłem zdania, że zwierzęta są inteligentniejsze od niektórych- szczerze to bardzo wielu ludzi a te pokazały co tak naprawde kryje sie w zwierzętach które podobno w wiekszości posługują się "instynktem"
  • 0

#3

fux777.
  • Postów: 109
  • Tematów: 14
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Świetny temat.
Przypomniała mi się świetna opowieść, którą zacytuję. Z góry zaznaczam, że kopia rodem z "demotów" i nie wiem czy autentyczna, ale na pewno warta uwagi.

" Czekając na pociąg na dworcu w pewnej miejscowości, napotkałem mężczyznę siedzącego i płaczącego.
Podszedłem i zapytałem go, dlaczego siedzi cały zapłakany na ławce. Odpowiedział, że zginął jego przyjaciel.
Na samym początku pomyślałem o jego sąsiedzie czy przyjacielu z dzieciństwa. Powiedział, że stracił psa.
Ku mojemu zaskoczeniu, zapytałem się ile miał lat i co mu się takiego stało. Powiedział, że miał 7 lat i sam go zabił !
Opowiedział mi historię...
Przebywał sobie na wakacjach ( tereny Aurtralii ).
Kiedy planował udać się na zakupy, postanowił zostawić w domu swoje dwuletnie dziecko w łóżeczku oraz psa.
Podczas jego niobecności w domu wszedł wąż. Gad widząc leżące małe dziecko w łóżeczku, postanowił zrobić sobie z niego przekąskę.
Ratując dziecko, pies rzucił się na węża, zagryzając go śmiertelnie w łóżeczku. Dziecko w czasie całej akcji spadło pod łóżeczko.
Po pewnym czasie właściciel wrócił do domu. Zobaczywszy całe zakrwawione łóżko i psa leżącego w nim, popadł w szał, rzucił się na niego zabijając go w amoku.
Po chwili usłyszał płacz dziecka spod łóżka.
Zalewając się łzami, zaczął rozumieć co narobił... "

Opowieść mogła by się wydarzyć, ale czy się wydarzyła? Raczej nie. Jeśli ktoś wie więcej co do tej historyjki, niech się podzieli.
Ogólnie plusik ode mnie za ten temat :)
  • 0



#4

noxili.
  • Postów: 2850
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Świetny temat.
Przypomniała mi się świetna opowieść, którą zacytuję. Z góry zaznaczam, że kopia rodem z "demotów" i nie wiem czy autentyczna, ale na pewno warta uwagi.

" Czekając na pociąg na dworcu w pewnej miejscowości, napotkałem mężczyznę siedzącego i płaczącego.
Podszedłem i zapytałem go, dlaczego siedzi cały zapłakany na ławce. Odpowiedział, że zginął jego przyjaciel.
Na samym początku pomyślałem o jego sąsiedzie czy przyjacielu z dzieciństwa. Powiedział, że stracił psa.
Ku mojemu zaskoczeniu, zapytałem się ile miał lat i co mu się takiego stało. Powiedział, że miał 7 lat i sam go zabił !
Opowiedział mi historię...
Przebywał sobie na wakacjach ( tereny Aurtralii ).
Kiedy planował udać się na zakupy, postanowił zostawić w domu swoje dwuletnie dziecko w łóżeczku oraz psa.
Podczas jego niobecności w domu wszedł wąż. Gad widząc leżące małe dziecko w łóżeczku, postanowił zrobić sobie z niego przekąskę.
Ratując dziecko, pies rzucił się na węża, zagryzając go śmiertelnie w łóżeczku. Dziecko w czasie całej akcji spadło pod łóżeczko.
Po pewnym czasie właściciel wrócił do domu. Zobaczywszy całe zakrwawione łóżko i psa leżącego w nim, popadł w szał, rzucił się na niego zabijając go w amoku.
Po chwili usłyszał płacz dziecka spod łóżka.
Zalewając się łzami, zaczął rozumieć co narobił... "

Opowieść mogła by się wydarzyć, ale czy się wydarzyła? Raczej nie. Jeśli ktoś wie więcej co do tej historyjki, niech się podzieli.
Ogólnie plusik ode mnie za ten temat :)



Trudno powedzieć czy ta opowieść jest prawdziwa(czy jest w niej ziarno prawdy") ale wiemy z 100% pewnoscia ze krązy jako "legenda wiejska" od przynajmniej średniowiecza.

Święty pies


Rzecz dziać się miała w XIII wieku w Burgundii. Lokalny feudał, rycerz żyjący w zamku pod Villars-les-Dombes niedaleko Lyonu, wypuścił się pewnego dnia na innego feudała, jak to często-gęsto między feudałami bywało.
Zostawił w kołysce dziecko pod opieką swojego wiernego charta – Guineforta. Kiedy wrócił, jak pisała Agnieszka Osiecka – „chwały syty” (albo może i odwrotnie właśnie), oczom jego ukazał się bajzel nie z tej ziemi, który panował w komnacie dziecka.
Kołyska była wywrócona, niemowlęcia nie było. Wierny chart Guinefort natomiast, cały ucieszony i zakrwawionym pyskiem, skakał na pana i łasił się do niego.
Rycerz nie miał specjalnych wątpliwości, co też się wydarzyło. Jako człowiek skory do czynu, zadziałał. Tyle, że zanim pomyślał. Wyjął miecz i zaszlachtował zdziwionego psa. Dopiero później uchylił kotarę, za którą spał spokojnie jego syn. Obok leżał zagryziony wąż.


Dołączona grafika
  • 1



#5

Naele.
  • Postów: 110
  • Tematów: 5
  • Płeć:Kobieta
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Lubię sobie co jakiś czas zrobić na youtubie maraton filmików dotyczących bohaterskich psów ratujących ludzi lub bohaterskich ludzi ratujących zwierzęta. Poniżej jedno z najlepszych nagrań, przedstawiające owczarka, który doprowadził funkcjonariusza policji do płonącego domu.


  • 0

#6

ServusSnajper.
  • Postów: 240
  • Tematów: 4
  • Płeć:Kobieta
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

A niektórzy uważają, że zwierzęta nic nie rozumieją i nie mają uczuć względem innych istot. :( Czytałam też historię (były zdjęcia na udokumentowanie), że pies uratował małą dziewczynkę, która prawie wpadła pod samochód. Poświęcił się, sam stracił połowę pyska, ale żyje...

Użytkownik Namida edytował ten post 21.06.2013 - 22:30

  • 0

#7

Ilamtris1.
  • Postów: 72
  • Tematów: 4
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Co prawda dojrzały mężczyzna wie, że zwierzęta służą głównie do jedzenia, a czasem do zabawy, to jednak gdzieś tam tli się świadomość tego, że zwierzętom czasem zawdzięczamy coś więcej . Oto sytuacje, w których zwierzęta ratowały nam życie.
#1. Strażak Kot

Kot o imieniu Oreo (nie, to nie ten ze zdjęcia) uratował przed spłonięciem 7-osobową rodzinę. Jego właścicielka, Dianne Busscher, obudziła się wczesnym rankiem, słysząc dobiegający z garażu hałas. Na miejscu okazało się, że sprawcą zamieszania jest kot, próbujący rozpaczliwie uciec od rozprzestrzeniającego się ognia. Pożar strawił cały garaż i jeden pokój, ale dzięki Oreo nikt z mieszkańców nie ucierpiał.
#2. Ratownik Penny


W odróżnieniu od psa na zdjęciu, Penny uratował ludzkie życie, nie będąc „na służbie”. Jego właścicielka, Brenda Owens, wyprowadzała go właśnie na spacer, kiedy przy brzegu rzeki zobaczyła pusty wózek inwalidzki. Kiedy podeszła bliżej, w wodzie zobaczyła walczącą o życie kobietę. Wydała psu szybką komendę. Penny heroicznie wskoczył do wody i wyciągnął tonącą na brzeg.


#3. Delfin kontra rekin


Często słyszy się o tym, że delfin uratował komuś życie. Faktycznie, te zwierzęta niejednokrotnie ratowały ludzi z opresji. Todd Edris przekonał się o tym na własnej skórze podczas pływania na desce surfingowej, kiedy zaatakował go rekin. Ostre jak brzytwa zęby dosłownie przygwoździły jego nogę do deski, ale przez zły uchwyt zwierzę musiało na moment go puścić. Chłopakowi udało się uderzyć rekina, ale w dłuższej walce nie miałby szans. Z pomocą przypłynął delfin, który odganiał od niego rekina tak długo, aż Todd wydostał się na brzeg.


#4. Watussi ochroniarz


Ciekawa historia z wątkiem uratowania życia przydarzyła się Janice Wolf. Kobieta jest właścicielką rancza w Arkansas, na którym hoduje również watussi – rodzaj afrykańskiego bydła. Podczas jednej z przechadzek jedno ze zwierząt zagrodziło jej nagłym ruchem ścieżkę. Próbowała odsunąć je za rogi, ale zaczęło stawiać silny opór. Janice nie wiedziała o co chodzi do czasu, aż za cielakiem dostrzegła jadowitego węża, leżącego dokładnie na jej trasie. Nawet jeśli jad nie byłby zabójczy dla zdrowej dorosłej osoby, nieszczęście stanowi fakt, że kobieta była na niego uczulona.


#5. Ratownik delfin


Przed nami kolejny delfin, historia jednak zgoła odmienna. Uczynny ssak nie musiał ratować człowieka (Davide Ceci) przed obcym zagrożeniem, ale wyczuł, że chłopak nie umie pływać i za chwilę utonie. Davide pływał z ojcem łodzią niedaleko brzegu, kiedy nieopatrznie wpadł do wody. Samego upadku ojciec nie widział, a chłopak nie potrafił utrzymać się na powierzchni. Na pomoc pośpieszył delfin Flippo, lokalna atrakcja turystów, przyciągając chłopaka do burty i utrzymując go na powierzchni do czasu, aż wyciągnął go ojciec.


#6. Pies kontra wąż


Wydarzyło się to w Teksasie w 1982 roku. Bohaterski pies Arf uratował malutkie dziecko przed ukąszeniem jadowitego węża koralowego. Babcia 2-latka usłyszała, że pies zachowuje się bardzo dziko i ruszyła w jego stronę, obawiając się o bezpieczeństwo berbecia. Całkiem zresztą słusznie, ale jak się później okazało, to nie pies był zagrożeniem. Kiedy dotarła na miejsce, futrzak walczył zawzięcie z wijącym się wężem. Tego udało się kobiecie zastrzelić, ale Arf był już kilkukrotnie ukąszony.


#7. Pit Bull bohaterem


Zazwyczaj mówi się o tej rasie psów w niezbyt przychylnych słowach. Wielokrotnie zdarzało się, że zaatakowały i zabiły człowieka. W tym przypadku historia jest odwrotna. W 2008 roku młoda matka z dzieckiem wracała z placu zabaw do domu, kiedy drogę zaszedł jej pewien mężczyzna. Z nożem w ręku zaczął jej grozić i mówić, żeby nie próbowała robić niczego głupiego. W tym momencie jakby znikąd pojawił się pit bull, rzucając się na napastnika i prawdopodobnie ratując kobiecie i dziecku życie. Mężczyzna uciekł, a psa kobieta już później nie widziała.


#8. Troskliwa gorylica


W sierpniu 1996 r. w zoo w Brookfield 3-letni chłopiec wpadł do wybiegu dla goryli i uderzając o ziemię stracił przytomność. Samce tych zwierząt znane są z tego, że potrafią zabić swoje młode lub nawet człowieka, więc sytuacja była krytyczna. Na szczęście dla chłopca jedna z samic zaopiekowała się nim, trzymając z dala pozostałe goryle tak długo, aż przybyła po niego obsługa zoo.


#9. Morskie anioły


Na koniec powróćmy jeszcze raz do naszych ulubionych morskich ssaków. Ta niezwykła historia wydarzyła się u brzegów Nowej Zelandii, gdzie Rob Howes pływał ze swoją małą córeczką i dwójką przyjaciół. Nagle z wody wyłoniła się grupa delfinów, otaczając ich i starając się stłoczyć w jedno miejsce. Rob próbował się przez nie przedostać, ale bez powodzenia. Wkrótce zrozumiał, o co chodzi delfinom – w ich pobliżu grasował olbrzymi rekin! Delfiny utworzyły dookoła ludzi pierścień i przez pełne 45 minut trzymały drapieżnika na dystans, aż ten w końcu stracił zainteresowanie. Po tym, jak odpłynął, eskortowały całą czwórkę na brzeg.

Joemonster.org

Wiele takich historii można znaleźć w internecie.Jest nawet cała kompilacja filmików ze zwierzętami które pomagają ludziom i zwierzętom.Ja nie mogłem znaleźć.

Tu jeszcze jeden link http://www.joemonste...a_to_tez_ludzie

Użytkownik Ilamtris1 edytował ten post 22.06.2013 - 14:03

  • 0

#8 Gość_Mira

Gość_Mira.
  • Tematów: 0

Napisano

Jeśli chodzi o historie związane ze zwierzętami to nigdy nie zapomnę jednej z nich. Byłyśmy wtedy małymi dziewczynkami, które co jakiś czas przychodziły nawzajem do siebie pobawić się lalkami czy zwyczajnie pobyć razem. Wtedy nie było jeszcze komórek i po prostu przychodziłyśmy do siebie lub czekałyśmy pod drogą do swoich domów. Raz zdarzyło się, że pojechałam z tatą do sklepu i koleżanka idąca ze swoją suczką nie zastała mnie w domu. W związku z tym postanowiła wybrać się na spacer. Tu zaczyna się historia właściwa. Sąsiad miał "dzikiego" psa. To był duży wilczur, który czasem im uciekał i stawiał się wtedy niebezpieczny dla całego otoczenia. Moja mała koleżanka poszła wtedy z suczką rasy kundel-kundel do swojego wujka. Pech chciał, że bydle kręciło się w pobliżu i chciało zaatakować dziecko. Suczka widząc, że pies idzie w ich stronę zaczęła szczekać, a potem gryźć wilczura. Skończyło się na tym, że dziecko uciekło do domu, a suczka nie miała żadnych szans i weterynarz ją uśpił.

Wracam czasem do tej historii. Jest dla mnie bardzo smutna, bo też miałam takiego psa, który mnie ochraniał. Dla większości z was to wydaje się śmieszne. Ale wierzę w to, że zwierzęta mogą kryć w sobie uczucia podobne do naszych. Najlepiej zrozumie to ktoś kto od dziecka się nimi opiekował. One też sprawują nad nami opiekę. Wolę wierzyć w to niż bzdury o aniołach.
  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych