Skocz do zawartości


Zdjęcie

T-34 - najlepszy czołg II wojny światowej


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
87 odpowiedzi w tym temacie

#46

HidesHisFace.
  • Postów: 244
  • Tematów: 1
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Amerykanie mieli i zasoby i technologię, by wyprodukować lepszy czołg, TYLKO, że się to im po prostu nie opłacało. Nie byli zacofani - Sherman był jednym z pierwszych masowo produkowanych czołgów ze stabilizacją działa na ten przykład.

Fakt, faktem, amerykański program rozwoju wojsk pancernych był początkowo zacofany, ale dość szybko uczono się na błędach i wykorzystywano już gotowe elementy. Starczy powiedzieć, że zawieszenie Lee było oparte na wcześniejszych prototypach. Sam Lee był nieudaną konstrukcją jedną nogą stojącą w okopach pierwszej wojny światowej, ALE wiele jego komponentów wykorzystano w późniejszych konstrukcjach. M4A1 miał na ten przykład zawieszenie żywcem wyjęte z Lee, natomiast zawieszenie późniejszych wersji poczciwego M4 też opierało się o dość podobne części.
Tu wychodzi też na jaw burdel z amerykańskimi oznaczeniami, które wcale nie dyktowały, która wersja jest lepsza, bo takiego rozróżnienia w założeniu nie było - M4A1 wcale nie był czołgiem lepszym od M4A2 - oznaczenia te określały tylko standaryzowaną serię danych pojazdów.
Wykorzystanie części z nieudanych w sumie prototypów, choć ograniczało możliwości konstrukcyjne (stąd między innymi wysoka sylwetka shermana, czy wybitnie podobny kształt wieży większości amerykańskich pojazdów z tamtego okresu), miało jedną zasadniczą zaletę - fabryki przystosowane do produkcji starego pojazdu mogły produkować nowy bez wielkich zmian w liniach produkcyjnych, co zapewniało ogromną wydajność produkcji, pomimo tego, że pojazdy ledwo dorównywały wartością bojową niemieckiemu Panzer IV, na dłuższą metę taka taktyka się po prostu opłaciła.

Niemcy, dla porównania, wymagali wyspecjalizowanych fabryk dla większości modeli, a jeśli się nie mylę, niektóre komponenty produkowano w ogóle w oddzielnych zakładach, co bardzo wydłużało czas produkcji i zwiększało jej koszty do rozmiarów, które w wypadku przedłużającego się konfliktu grały na niekorzyść Rzeszy i to BARDZO.

Co do Shermanów - były jeszcze dwa zasadnicze powody dla których Pershinga nie wystawiono wcześniej - projekt bowiem celowo wstrzymywano. Amerykanie szykowali się w końcu do inwazji na Normandię, a to wymagało dostarczania dużej ilości sprzętu, barki desantowe i statki transportowe były przystosowane do przewozu Shermanów - za jednego Pershinga można było przewieźć bodaj 4 Shermany - prosta kalkulacja: prosty, sprawdzony model w dużej ilości, czy niepewna konstrukcja jeszcze przed chrztem bojowym. Pershing mógł się okazać skuteczny lub nie, sprawność Shermanów była zaś znana. Przy planowaniu takiej inwazji nie można sobie po prostu pozwolić na zbyt wiele niewiadomych, zwłaszcza w jednym z kluczowych rodzajów wojsk.

Drugą przyczyną był transport - o morskim już wspomniałem, ale była jeszcze kwestia transportu lądowego. Wagony transportowe były już przygotowane pod Shermany i przystosowywanie ich pod przewóz dużej ilości Pershingów po prostu by się nie opłacił - a wozy trzeba by przewieźć przez kawał lądu bowiem większość Shermanów produkowano bodaj w okolicach Detroit.

Kolejną sprawą jest to, że wedle amerykańskiej doktryny, Sherman nie miał być główną bronią w walce z czołgami - ta miała należeć do tanich, łatwych w produkcji niszczycieli czołgów opartych o konstrukcję Shermana. Doktryna po części zawiodła, bowiem załogi niszczycieli czołgów często w starciach wybierały za lżejsze cele i zmuszone do wycofania się zostawiały Shermanom właśnie Pantery i Tygrysy - tu problemem jest to, że to właśnie niszczycielom czołgów dawano większość specjalnej amunicji p-panc, która załogom Shermanów przypadało w udziale niezbyt często.
  • 0

#47

Asoto.
  • Postów: 64
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Kolejna ciekawostka:

"Pancerz Tygrysa, wykonany ze szlachetnej stali, był tak twardy, że pociski często pękały po trafieniu. W takiej sytuacji zdarzało się, że od wewnętrznej strony, przy dostatecznie dużej sile uderzenia, odrywały się kawałki stali i raziły załogę. Uczestnik walk w Normandii wspominał, że Tygrys ostrzelany z małej odległości, przez 3 Shermany, nagle zatrzymał się i przerwał ogień. Na jego pancerzu nie było śladów przebicia; po zajęciu terenu przez piechotę okazało się, że czołg był nie uszkodzony, ale cała załoga została wybita odpryskami pancerza. "
  • 0

#48

mylo.

    Altair

  • Postów: 4511
  • Tematów: 83
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Co do tygrysów można jeszcze przytoczyć ciekawostkę iż w końcowych miesiącach wojny ich pancerze w niczym nie przypominał pierwowzoru. Brak wolframu stosowanego do wyrobu wysoko wytrzymałej stali spowodował że ostatnie serie były znacznie mniej wytrzymałe.
  • 0



#49

Gmork.
  • Postów: 306
  • Tematów: 5
Reputacja Kiepska
Reputacja

Napisano

@ mylo + asoto

A teraz połączmy te dwie informacje i wyjdzie wam fakt. W "ostatnich" tygrysach pancerz był słabszy i dlatego odpryskiwał z drugiej strony uderzenia i często odłamki zabijały załogę.
  • 0

#50

Mortalis.
  • Postów: 331
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Mylo, chyba miałeś na myśli moliben. :)
  • 0

#51

mylo.

    Altair

  • Postów: 4511
  • Tematów: 83
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Tak, dokładnie. Dobrze że nie jestem inżynierem materiałoznawcą bo właśnie by komuś rękę ucięło. :mrgreen:
Właśnie dlatego pojawiały się odpryski wewnątrz czołgów.

(zamiast molibdenu, którego żródła pozyskiwania Niemcy już utracili użyto wanadu). Okazało się nawet, że po uderzeniu 3-4 pocisków mimo braku przebicia w pancerzu pokazały się wyraźne pęknięcia i odpryski, także od wewnątrz (te były szczególnie niebaezpieczne dla załogi).


link
  • 0



#52

Ironmacko.
  • Postów: 809
  • Tematów: 24
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Przepraszam czytelników debaty ale mój wpis ukarzę się dnia jutrzejszego, ponieważ moje tłumaczenie mogło by został odebrane jak tłumaczenie się 12 latka, któremu pies zjadł zadanie, tylko dla porządku je napiszę: mój kochany syn wyłączył mi komputer i ostatnie 2 godziny pracy szlak mi trafił..., wpis uzupełnię jutro.
  • 0

#53

cichy45.
  • Postów: 372
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Miałbym małą prośbę do obydwu stron prowadzących debatę aby, o ile to możliwe, w finalnych wpisach(lub innym miejscu które uznają za właściwe) umieścili odnośniki do materiałów z których korzystali, a to dlatego że i sam bym chętnie co nieco poczytał :) Jak do tej pory debata przebiega bardzo interesująco ;)

Użytkownik cichy45 edytował ten post 15.07.2012 - 00:15

  • 0



#54

mylo.

    Altair

  • Postów: 4511
  • Tematów: 83
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ciekawie się to toczy. Dużo interesujących detali. Też byłbym łasy na źródła pod koniec. : ]
  • 0



#55

HidesHisFace.
  • Postów: 244
  • Tematów: 1
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Pochyły pancerz kiepskim pomysłem? To czemu w takim razie prawie wszystkie późniejsze niemieckie czołgi z wyjątkiem pierwszego tygrysa kopiowały jak najęte tę "wadę"?
Takie tylko proste pytanie.
  • 0

#56

cichy45.
  • Postów: 372
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Niemcy pochylali tylko przednie i/lub tylne płyty. Boczne były(prawie) pionowe. Dlatego aliantom łatwiej przychodziło niszczenie czołgów niemieckich z lewa/prawa bo nie było tam pochyłości która by rekompensowała cieńszy boczny pancerz.
  • 0



#57

HidesHisFace.
  • Postów: 244
  • Tematów: 1
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Ośmielę się nie zgodzić.

Nachylenie płyt czołowych pantery wynosiło 55 stopni na kadłubie i 10 stopni na wieży.
Na Tygrysie II - nachylenie było niemal identyczne.
T-34? O ironio też niemal identyczne.

Płyty boczne? Proszę bardzo:
Pantera - Kadłub/Wieża - 40/25 stopni.
Tygrys II - 25/20 stopni - mimo wszystko daleko od pionu.
T-34 - 40/30 - to nie są jakieś wielkie różnice.

Różnicą natomiast jest MASA i wielkość.
  • 0

#58

Avenarius.
  • Postów: 894
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Aliantom przychodziło "łatwiej" niszczenie ciężkich niemieckich czołgów bo nawet Tygrysowi I mogli co najwyżej zapukać w ten 10 cm pancerz ze swoich 75 mm armatek.

Użytkownik Avenarius edytował ten post 15.07.2012 - 10:57

  • 0

#59

cichy45.
  • Postów: 372
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

@Avenarius
10 cm miał pancerz przedni, ja pisałem o bocznym.

@HidesHisFace
Rzeczywiście się pomyliłem. Jednak jak zauważyłeś, Pantery były większe, co prawdopodobnie wpływało na ilość wolnego miejsca wewnątrz.
  • 0



#60

HidesHisFace.
  • Postów: 244
  • Tematów: 1
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

To zdecydowanie, ALE ciasnota stanowiła pewien problem w większości radzieckich czołgów, także tych powojennych - w pewnym momencie konieczne było wręcz dobieranie odpowiednio niskich rekrutów - mówiąc prościej, była to pewna filozofia konstrukcji zapewniająca porównywalnie mniejsze rozmiary od konkurencyjnych maszyn, a nie wada konstrukcyjna jako taka.
Fakt jest jeden - wadą była dwuosobowa wieża pierwszych T-34 - dowódca miał po prostu zbyt wiele na głowie, choć to i tak było cudo w porównaniu z niektórymi przedwojennymi francuskimi konstrukcjami, gdzie dowódca był jednocześnie strzelcem i ładowniczym, bo główna wieża była jednoosobowa.

Użytkownik HidesHisFace edytował ten post 15.07.2012 - 11:39

  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych