Skocz do zawartości


Zdjęcie

Strach się bać czyli gdy wywołamy nie tego ducha


  • Please log in to reply
27 replies to this topic

#1

livin.
  • Postów: 532
  • Tematów: 11
  • Płeć:Kobieta
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

*
Wartościowy Post

Gdy wywołamy ducha

Po kilku minutach przyjechało pogotowie i przewiozło go do szpitala, po czym na oddział psychiatryczny. Następnego dnia było jeszcze gorzej. Wszystko przewracał, rozlewał, bił się po twarzy, kaleczył. Po kilku miesiącach pobytu w szpitalu psychiatrycznym nic się nie zmieniało na lepsze, pomimo różnych terapii z elektrowstrząsami włącznie.

Wielu ludzi w żadnym wypadku nie chce pogodzić się z odejściem bliskiej osoby i nieustannie ją do siebie przywołuje. Krótko po śmierci jest to w miarę normalne zjawisko. Każdy chce wiedzieć, czy ukochany zmarły nie cierpi (jeżeli cierpiał za życia), czy ma się dobrze. Z drugiej strony staramy się pocieszać siebie, że gdy sami umrzemy, doznamy ukojenia.

Wiele osób nie poprzestaje jednak wyłącznie na okresie żałoby, a nawet czyni z kontaktu z drugą stroną pewien rodzaj rozrywki. Jedni korzystają z pomocy mediów, inni robią to sami. Bywa, że niektórzy nie mogą się temu oprzeć, łakną tego jak powietrza. Nie zdają sobie sprawy z tego, że takie otwieranie się na świat zmarłych i przywoływanie duchów przypomina zabawę materiałami wybuchowymi przy ognisku.


To intrygująca, podniecająca „gra”, lecz nadzwyczaj niebezpieczna. Wystarczy chwila i nieszczęście gotowe. Wiele osób być może w tym miejscu zaprzeczy. Stwierdzą, że nieraz kontaktowali się z duchami i wszystko było w porządku (albo w czasie seansu nic się nie wydarzyło). W taki sposób myślała większość tych, którzy zgłaszają się do mnie po pomoc. Są w poważnych opałach, opętani przez tłumy duchów.

Niestety, bardzo wielu ludzi zostaje w trakcie seansu na resztę życia pozbawionych możliwości decydowania o sobie. Stąd nigdy dość ostrzeżeń.

Wcześniej interesowano się duchami, ponieważ niewiele na ten temat wiedziano od strony naukowej. Seanse spirytystyczne unaoczniały ludziom, że istnieje coś więcej niż tylko życie fizyczne, że po śmierci egzystencja toczy się nadal. Jednak naukowcy ci ponieśli ogromne koszty swoich badań, gdyż znaczna ich część została opętana. Większość z nich skończyła w zakładach psychiatrycznych, wielu popełniło samobójstwo, a inni umarli w męczarniach od chorób, które przyniosły ze sobą duchy. Badanie zjawiska, które już dawno i pod każdym względem zostało zbadane, przypomina zatem wynajdowanie koła wciąż na nowo.

I tak uczestnicy seansów spirytystycznych wciąż od nowa (i najczęściej na próżno) przywołują ducha swojego zmarłego przodka (albo kogoś sławnego), nie zdając sobie sprawy z tego, że ów duch dawno odszedł za kurtynę śmierci i nie da się go przywołać. Pozostawił wszystkie ziemskie sprawy i nie ma stamtąd powrotu. Inna, bardzo duża grupa duchów pomimo śmierci ciała fizycznego nadal wierzy, że posiada fizyczne życie. Takie duchy nie wezmą udziału w seansie, ponieważ musiałyby przed samym sobą przyznać, że już od dawna nie żyją, co jest dla nich nie do przyjęcia.

Jakie zatem duchy pojawiają się na seansach spirytystycznych? Patrząc z perspektywy niebezpieczeństwa nawiedzenia można powiedzieć – najgorsze, a mianowicie takie, które do ostatka walczyły o fizyczne życie. Pomimo śmierci nie pogodziły się z utratą fizycznego ciała. Obecnie z największą chęcią pojawiają się na różnych seansach, aby za wszelką cenę pozyskać fizyczne ciało od goszczących na nich ludzi. I najczęściej im się udaje, ponieważ w trakcie seansu jesteśmy bardzo otwarci i zapominamy zabezpieczyć swoje ciało, aby nie pozwolić go sobie ukraść (o ile w ogóle wiemy jak, co też nie daje gwarancji sukcesu).


Ciągle na nowo zgłaszają się do mnie ofiary wywoływania duchów. A gdy raz spróbujemy wywoływać duchy, powstaje w nas pragnienie powtarzania tego ciągle na nowo. Pochodzi ono i jest podsycane przez ducha, podczas gdy my nawet nie zdajemy sobie sprawy z jego przebiegłej manipulacji. Takie ciągoty przypominają każdy inny nałóg, któremu jakże często nie jesteśmy się w stanie oprzeć. Z każdym następnym razem duchowi jest coraz łatwiej namówić nas na seans, aż nadchodzi smutny dzień, w którym kradnie czy przejmuje nasze ciało.

Tego typu praktyki nie są wyłącznie domeną dorosłych. Dzieci również się tym „bawią”. Jakże często słyszę opowieści o wywoływaniu duchów w szkolnej ubikacji czy w krzakach po lekcjach. Niejednokrotnie nastolatki pragną zdobywać tą drogą odpowiedzi na pytania związane z klasówką czy wypracowaniem. Gdy znajdą się w szponach ducha, robią to już z przymusu. Wskazują na to zmiany w zachowaniu łatwo zauważalne przez dorosłych. Czasami są tak duże, że dziecko nie jest już w pełni zdrowe fizycznie ani psychicznie.

Wirujące talerzyki czy tablice Quija stają się zatem przedmiotami przykuwającymi do świata astralnego. Ich używanie jest jeszcze groźniejsze niż same seanse. Na całym świecie sprzedawane są niejednokrotnie całkowicie nieświadomym ludziom pod przykrywką gry (ogólna sprzedaż tych tablic jednego tylko producenta od roku 1966 osiągnęła w USA liczbę 25 milionów egzemplarzy). Tymczasem to bardzo groźny instrument w rękach duchów i przenigdy nie powinno się go używać, jeżeli chcemy pozostać przy zdrowych zmysłach
Czasami medium z różnym skutkiem potrafi przywołać i odwołać ducha. Gdy robimy to sami, jesteśmy zdani tylko na siebie. Na świecie jest może garstka ludzi, którzy to potrafią w każdym calu. Nie muszę oczywiście wspominać, że nie parają się oni wywoływaniem duchów. Im lepiej ktoś potrafi obchodzić się ze światem astralnym, tym mniej chce się nim zajmować.

Jak groźne to zjawisko postaram się opisać na podstawie przykładu. Podczas wizyty u swojego kolegi Roman, student trzeciego roku medycyny zobaczył jakąś planszę, która go w dziwny sposób zaintrygowała, jakby do siebie wabiła. „Co to?” – zapytał kolegi. „A, nie wiem, siostra się tym bawi” – usłyszał w odpowiedzi. Został w pokoju sam i się jej przyglądał. Nagle jego ręka sama zaczęła przesuwać się po literach. „Ale fajna zabawa…” – pomyślał. Stracił świadomość czasu. Gdy kolega wrócił, był już późny wieczór. Pożegnał się szybko i wyszedł na dwór. Tam zauważył, że stało się z nim coś dziwnego. Miał świadomość siebie, ale zupełnie nad sobą nie panował. Chciał skręcić w prawo, a coś go zmuszało do pójścia prosto.


Chciał podnieś rękę, a ona sztywniała, chciał za coś złapać a ona była jak z waty. Im bardziej starał się zapanować nad ciałem, tym mniej mu się to udawało. Nagle usłyszał pisk opon i krzyki kierowców. Zauważył, że stoi na środku skrzyżowania, lecz nie potrafił stamtąd odejść. Po kilku minutach przyjechało pogotowie i przewiozło go do szpitala, po czym na oddział psychiatryczny. Następnego dnia było jeszcze gorzej. Wszystko przewracał, rozlewał, bił się po twarzy, kaleczył. Po kilku miesiącach pobytu w szpitalu psychiatrycznym nic się nie zmieniało na lepsze, pomimo różnych terapii z elektrowstrząsami włącznie. Ktoś polecił mu moją książkę „Opętani przez duchy”. Szybko ją przeczytał i poprosił rodzinę, aby zadzwoniła do mojego biura. Pomimo ciągłego odprowadzania duch odszedł dopiero po bardzo długim czasie. Obecnie Roman jest normalnym człowiekiem. Pozostał w nim jednak wielki lęk, że duch mógłby powrócić.

To wcale nie jest odosobniony przypadek. Jego wyjątkowość polega na tym, że duch ujawnił się w bardzo krótkim czasie i nie zdążył zawładnąć psychiką Romana. Zwykle tego typu nawiedzenie następuje powoli, lecz konsekwentnie i bywa dla danego człowieka niemal niezauważalnie. Gdy duch przejmuje kontrolę nad ciałem człowiek zdążył już zatracić własną świadomość, niejednokrotnie wcale nie ma go już w jego własnym ciele fizycznym.

Tak oto bywa, że stajemy się marionetkami w rękach sprytnego ducha. Sądzę jednak, że nie takim obrotem wydarzeń zainteresowani są amatorzy „dreszczyku emocji” przy „zabawie” zwanej wywoływanie duchów.




źródło;Onet

Użytkownik livin edytował ten post 27.11.2010 - 11:03

  • 6



#2

Syrinks.
  • Postów: 324
  • Tematów: 6
  • Płeć:Kobieta
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

No czytałam to już dziś na onecie. Artykuł może ciekawy dla kogoś kto po raz pierwszy w ogóle by się zetknął z tematem. Bo w zasadzie to same oczywiste oczywistości są tu napisane i strasznie infantylnym językiem.
  • 0

#3 Gość_mag1-21

Gość_mag1-21.
  • Tematów: 0

Napisano

Livin
Wlasciwie pozostaje mi tylko potwierdzic z wlasnych doswiadczen, to co jest w artykule pani Wandy. Jednoczesnie ciesze sie bardzo, ze zamiescilas ten artykul, bo glupota i nieodpowiedzialnosc, nie tylko nastolatkow, ale tez doroslych ludzi, pod tym wzgledem jest nieskonczona jak wszechswiat i wciaz sie poszerza. Najpierw udaja sceptykow i probuja udawadniac, ze to tylko zabawa, albo traktuja to jak zabawe wogole, nie myslac, ze to wszystko jest mozliwe. A potem przerazenie, szok i tragedia, nie tylko ich wlasna, bo rodzin tez. Wciaz panuje jakies dziwne przekonanie, ze duch, jesli jest, to niewidzialny i dlatego nic nie moze nam zrobic, bo to "nie materia"Dla nas moze nie, bo nie da sie dotknac, ale wogole to jest materia!No i co z tego, ze my go nie widzimy, ale on nas swietnie widzi! To my jestesmy smieszni i glupi, on nie. Czlowiek rozumny postrzega ducha jak inna Istote, a skoro tak, to ma takie same prawa jak my i...moze wszystko, jesli tylko zechce, zupelnie jak ludzie.
Nalezalo by potraktowac artykul jako przestroge, dla ubogich w rozum.
Ja potraktuje to jak wsparcie w tym co mowie i pisze o tych sprawach na forum. Dzieki Livin!
Ps. Syrinks

Bo w zasadzie to same oczywiste oczywistości są tu napisane i strasznie infantylnym językiem.

Tu sie liczy tresc i itencja autorki, a nie forma, bo to nie poezja. Oczywiste oczywistosci, jak piszesz, nie sa tak oczywiste dla wszystkich, bo nie byloby artykulu...
Pozdrawiam
  • 0

#4

Wszystko.
  • Postów: 10021
  • Tematów: 74
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A ja jestem ciekawy którzy badacze spirytyzmu zapadli na choroby psychiczne. Szkoda że nie ma podanych w tym tekście żadnych przykładów.

J. Ochorowicz zmarł na atak serca w Warszawie w 1917 roku i został pochowany w rodzinnym grobie na Cmentarzu Powązkowskim.

Harry Price również zmarł na atak serca. Był jednym z największych badaczy spirytyzmu

Randi był na seansach wiele razu, ma 83 lata i trzyma się całkiem nieźle

Derren Brown również brał udział w seansach i ma się dobrze.

Houdini też na wielu seansach gościł i żadnej choroby psychicznej nie złapał.
  • 0



#5

Norberg.
  • Postów: 8
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

WOW nigdy nie miałem zamiaru przywoływać jakiegokolwiek ducha bo się właśnie boje opętania , ale ten temat mną wstrząsnął . Jak jakiś znajomy będzie chciał przywoływać duchy to mu wyśle linka do tego :mrgreen: .
  • 0

#6

Aidil.

    Są ci co wstają z łózka, i ci co ewentualnie wstają z kolan.

  • Postów: 4469
  • Tematów: 89
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A ja jestem ciekawy którzy badacze spirytyzmu zapadli na choroby psychiczne. Szkoda że nie ma podanych w tym tekście żadnych przykładów.

J. Ochorowicz zmarł na atak serca w Warszawie w 1917 roku i został pochowany w rodzinnym grobie na Cmentarzu Powązkowskim.

Harry Price również zmarł na atak serca. Był jednym z największych badaczy spirytyzmu

Randi był na seansach wiele razu, ma 83 lata i trzyma się całkiem nieźle

Derren Brown również brał udział w seansach i ma się dobrze.

Houdini też na wielu seansach gościł i żadnej choroby psychicznej nie złapał.


Wymieniłeś osoby które posiadały umiejętności, moc.
Podobnie wśród saperów są tacy którzy przechodzą na emeryturę lub zostają nauczycielami.
  • 1



#7

szkielkiem i sercem.
  • Postów: 16
  • Tematów: 0
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Bardzo glosno bylo kilka lat temu na ten temat w USA. Powodem tego byla bardzo duza liczba z pozoru niewyjasnionych samobojstw mlodych ludzi. W wyniku sledztwa policjanci zdolali jedynie ustalic, ze kazde z nich w dalszej lub blizszej przeszlosci wywolywalo duchy. Oczywiscie samobojstwo nadal pozostaje samobojstwem, a my mozemy jedynie domyslac sie co tych ludzi popchnelo do takiego kroku jak odebranie sobie zycia.
Ktos kiedys mi powiedzial, ze jesli nie potrafie odprowadzic ducha ktorego przywolam, lepiej dla mnie zebym takiej zabawy nie probowala.
Nigdy nawet tego nie probowalam a po historii w USA tym bardziej nie mam zamiaru. Mysle, ze nie zdajemy sobie sprawy z jakimi ogromnymi silami mamy wtedy do czynienia.
  • 0

#8

NIKA.
  • Postów: 1
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Wiele chorób umysłowych podobno jest oznaką opętania jak schizofrenia/opętanie jest niebezpieczne?

Wszystko wokół schizofrenii jest bardzo niebezpieczne. Pacjent jest przede wszystkim zagrożony tym, że jego dusza zostanie ukradziona, bo taki cel jest duchów tamtego, Po śmierci fizycznej, ta dusza nie wróci do rodziny duchowej i zostanie uwięziona przez duchy tamtego w międzyświecie.

Dla uzdrowiciela jest to zawsze w każdym przypadku wejście w konflikt z tamtym i jego duchami. Ja już przeżyłem 18 zamachów na swoje życie i mojej rodziny i straciłem kiedyś cały majątek wartości ponad ćwierć miliona dolarów (więcej informacji znajdziesz w moich książkach).

Jak przebiega uzdrawianie z schizofrenii? Mogą być dwa etapy.

1. Pełne profesjonalne uzdrawianie.

Uzdrawiana jest dusza i ciało pacjenta.:

Wiele chorób umysłowych podobno jest oznaką opętania jak schizofrenia/opętanie jest niebezpieczne?

Wszystko wokół schizofrenii jest bardzo niebezpieczne. Pacjent jest przede wszystkim zagrożony tym, że jego dusza zostanie ukradziona, bo taki cel jest duchów tamtego, Po śmierci fizycznej, ta dusza nie wróci do rodziny duchowej i zostanie uwięziona przez duchy tamtego w międzyświecie.

Dla uzdrowiciela jest to zawsze w każdym przypadku wejście w konflikt z tamtym i jego duchami. Ja już przeżyłem 18 zamachów na swoje życie i mojej rodziny i straciłem kiedyś cały majątek wartości ponad ćwierć miliona dolarów (więcej informacji znajdziesz w moich książkach).

Jak przebiega uzdrawianie z schizofrenii? Mogą być dwa etapy.

1. Pełne profesjonalne uzdrawianie.

Uzdrawiana jest dusza i ciało pacjenta.:

Dużo przeczytałam na ten temat ponieważ ktoś bliski mi choruje , a to jest maleńka cząstka
  • 0

#9 Gość_mag1-21

Gość_mag1-21.
  • Tematów: 0

Napisano

NIKA
Celem, nie jest jak sadzisz dusza i jej uwiezienie, choc poniekad tak sie dzieje...Celem jest cialo niestety, ktore jest "im" potrzebne jako narzedzie dalszego doswiadczania zycia, tylko ze teraz to jest "ich zabawka",wiec nie ma mowy o dbaniu o zdrowie, czy nawet zycie, bo to "ich" nie interesuje.
Z chwila smierci ciala, odchodza i szukaja innych naiwnych, ktorzy az sie prosza: pobaw sie moim cialem. Duch i swiadomosc, jest wtedy rzeczywiscie zawieszona "pomiedzy",ale to jej Wolna Wola decyduje, czy odejdzie i bedzie sie blakac, Bog wie gdzie, czy bedzie wiernie trwac i czekac chwili, w ktorej bedzie mogla powrocic na swoje miejsce. Ja nie uznaje schizowrenii za chorobe, ale za wlasnie wtargniecie cudzej swiadomosci i wypierania wglab Twojej wlasnej. Sama przezylam kilka atakow i nie tylko w mojej glowie sie to dzialo, na zewnatrz rowniez wyprawialy sie cudenka. Co mnie uratowalo?
Moj twardy charakter, bo jestem typem buntownika i w chwili, kiedy mi sie cos narzuca, lub spycha w dol, budzi sie we mnie pragnienie walki. Nie uznaje silniejszego ode mnie, a to dlatego, ze bardzo gleboko wierze w Moc Stworcy, ktorego jestem mala czastka, a od tej mocy nie ma zadnej innej wiekszej.
Sila Ducha. Kto jej zaufa bezwzglednie, nie da sie zadnym trolom przejac, ani z astrala, ani ze swiatow zewnetrznych, bo i to bywa, a szczegolnie kiedy wkraczasz na sciezke rozwoju w kierunku pozytywnym. Swiatlo duchowe zaczyna mocniej swiecic, to "ich" przyciaga. Jak widza duchy?
Kiedy staniesz u wylotu tunelu, nie widzisz co nadjezdza, widzisz tylko swiatlko w glebi tunelu, jesli uslyszysz do tego zaczecajacy dzwiek, to juz wiesz, ze to albo pociag, albo samochod. No i masz juz swietny pojazd, musisz sie tylko uchwycic i wykopac maszyniste (kierowce), dalej jedziesz juz sam, gdzie chcesz, nie patrzac czy rozbijesz samochod, czy nie, bo nie jest twoj.
Proby samobojcze...
Albo istota sama podejmuje taka decyzje, ratujac otoczenie przed skutkami dzialan negatywa, lub czesciej negatyw usmierca cialo, odbierajac szanse dalszego rozwoju w kierunku pozytywnym, bo najczesciej to jest jego misja.
A swoja droga, to bezmiar ludzkiej glupoty zadziwia mnie... Wsiadaja do samolotu, a nawet nie wiedza jak pozniej z niego wysiada i kto wlasciwie pilotuje...
Potem to juz pytanie przerazonych: Czy na pokladzie jest jakis pilot? Kto mi pomoze?
Odwieczna walka swiatla i ciemnosci...
  • 1

#10 Gość_coś_innego

Gość_coś_innego.
  • Tematów: 0

Napisano

schizofrenia nie ma nic wspólnego z opętaniem tak tylko wtrącę, bo widzę, że się kult tłumaczenia chorób psychicznych zjwiskami paranormalnymi zaczyna. Uważam za możliwe, że opętania istnieją, ale to jest zupełnie inna para kaloszy
  • 1

#11

seiw83.
  • Postów: 212
  • Tematów: 0
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

To może warto żeby opisać tą inna parę kaloszy? Ja chętnie wysłucham.

Warto zaznaczyć że to światełko miłości jest w pewnym momenie tak silne że żaden duch się do ciebie nie zbliży bo nie wytrzyma bólu który sprawia mu miłość. Człowiek jest wtedy bezpiezny i wolny od wszelkich wewnętrznych wpływów.
  • 0

#12 Gość_coś_innego

Gość_coś_innego.
  • Tematów: 0

Napisano

seiw83, schizofrenia to dysfunkcja w pracy mózgu a nie zastępowanie naszej duszy przez inny byt. Równie dobrze można uznać depresję za opętanie
  • 0

#13

Nicole-collie.
  • Postów: 783
  • Tematów: 25
  • Płeć:Kobieta
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Choroby psychiczne, a szczególnie schizofrenia nie jest żadnym opętaniem! Za dużo słuchania genialnych błogosławionych egzorcystów, którzy w każdym widzą demona czy ogólnie zły byt. Może oni też są chorzy psychicznie skoro mają takie omamy? Oglądałam dokument o dziewczynce, u której już w wieku 5 lat zdiagnozowano schizofrenię, ale ekspresja choroby ujawniła się tuż po porodzie. Ta dziewczynka ma halucynacje 24h na dobę. Wykryto u niej liczne mutacje genów odpowiedzialnych za tę chorobę (głównie geny kodujące białka mózgu). Nadal twierdzicie, że to sprawka duchów?
Poza tym określenie ludzi parających się spirytyzmem naukowcami jest poważną przesadą. Niewiarygodne, że zwykłe triki podczas seansów sprzed dwóch wieków nadal mają oddźwięk w XXI wieku, gdzie wydaje się, że ludzie wyrośli już z tych bzdur.
  • 0

#14 Gość_mag1-21

Gość_mag1-21.
  • Tematów: 0

Napisano

A ilu znasz schizofrenikow u ktorych stwierdzono znaczna dysfunkcje mozgu, oraz zmiany w kodzie DNA, bo ja zadnego. Tych co ja znam zdiagnozowano tak: masz omamy, czesto- schizofrenia. Boisz sie czegos? To dodamy paranoidalna, miewasz omamy, niekiedy? Dobra lekkiego stopnia...
Tabletki 3xdziennie i zrozum duchow nie ma to tylko zwidy!
Koniec wizyty, nastepny prosze!
Nie oszukujmy sie Nicole-collie, ze jest inaczej. A druga rzecz to jeszcze to, co nauka uwaza pod haslem dysfunkcja mozgu, bo tak na moje oko to ewolucja mozg tez obejmuje, no chyba ze sie myle i jest wylaczony spod tego prawa. Wiec jak mozna w 100% okreslic stan chorobowy, a nie ewolucyjny skok?
Moze przestanmy na sile tworzyc chore spoleczenstwo, a uczmy sie nowego "widzenia" swiata i starajmy sie nauczyc jak sobie radzic z nowymi mozliwosciami naszego mozgu!
  • 0

#15

Nicole-collie.
  • Postów: 783
  • Tematów: 25
  • Płeć:Kobieta
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Nie wierzę w opętanie i nigdy nie będę. Nie napisałeś tutaj czy po tabletkach im się poprawia. Nawet gdyby się nie polepszało to wcale nie znaczy, że im się poprawia. Dziewczynka o której pisałam brała leki i jedyne co polepszały to to,że jej "kotki i pieski" szły spać. Wracając jeszcze do osób, które znasz z tą niby nie chorobą- uważasz, że są opętani? Mówiłeś im to? Jesteś przekonany, że to opętanie? Bo tacy ludzie sami do końca nie wiedzą co się z nimi dzieje, więc skąd może wiedzieć o tym druga osoba. Odprawiałeś nad nimi egzorcyzmy?
Co do nowych możliwości mózgu- kpisz czy naprawdę tak uważasz? Ci ludzie nie są w stanie bez leków żyć na codzień, to ich wykańcza.
Niby w czym miałoby to polepszać jakość ich życia? Z tego co wiem ewolucja ma przystosowywać do zmieniających się warunków panujących na Ziemii i nie bardzo pojmuje co omamy słuchowe i wzrokowe mają z tym wspólnego. Dysfunkcja czyli nieprawidłowe działanie w tym przypadku nie działające białko lub działające odmiennie niż powinno. Ludzie umierający na raka (ja też znam pare osób) również zapadają na choroby psychiczne i raczej to niczego ich to nie przystosowuje.
  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych