Skocz do zawartości


Zdjęcie

Tajemnicze światła za samochodem


  • Please log in to reply
16 replies to this topic

#1

miszyn.
  • Postów: 2
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Witam!

To mój pierwszy post na forum, tak więc witam wszystkich użytkowników Paranormalne.pl.

Cóż, muszę opisać sytuację która wydarzyła mi się dzisiejszej nocy. Między godziną 1:00 a 2:30 wracałem od znajomych z Tomaszowa Lubelskiego przez Zamość i dalej w stronę Kraśnika (droga krajowa 74). O tej porze rzadko jeżdżą samochody, więc spokojnie jechałem - max 90 km/h. W pewnej chwili z moim samochodem pojawiły się światła jakby drugiego samochodu - jego reflektory odbijały mi się symetrycznie w lusterkach. Wszystko wyglądało normalne - pewnie jakiś kierowca też wraca do domu, jednak do czasu. Wjechałem w światła latarni w miejscowości Zawada, zaraz za wiaduktem i światła, które znajdowały się za mną momentalnie zniknęły. Doszedłem do wniosku, że to pewnie jakieś złudzenie optyczne, albo auto jadące za mną skręciło na posesję, więc jechałem dalej. Wyjechałem poza teren zabudowany (nieoświetlony), przez kilka kilometrów w lusterkach widziałem tylko ciemność mijającej drogi.

Przed miejscowością Bodaczów znowu tajemnicze reflektory zaczęły mnie oślepiać w lusterkach - pojawiły się zupełnie znikąd, jakby jakieś auto któro za mną jechało mnie dogoniło w ciągu jednej sekundy. Samochód siedział mi przez jakiś czas na ogonie, jednak jadący z naprzeciwka kierowca minął mnie, i w tym samym momencie znowu te reflektory za mną zniknęły. Na kilka kilometrów znowu miałem spokój, ale to tajemnicze auto znowu się za mną pojawiło i tym razem próbowało mnie wyprzedzić z dwóch stron jednocześnie (!). Wtedy już coś wiedziałem że coś jest nie tak. Delikatnie zwolniłem, przez co włączyły mi się światła STOPu i w lusterkach zauważyłem, że nie widać praktycznie żadnych konturów samochodu jadącego za mną - tylko same reflektory, które mnie oślepiały.

Po 2-3 minutach próby wyprzedzenia mojego auta przez samochod-widmo z naprzeciwka nadjechał TIR, który mnie trochę oślepił. Odruchowo spojrzałem w lusterka - tajemniczych relfektorów już nie zobaczyłem do końca mojej podróży.

I teraz trochę faktów:

1. Mam pewność, że przede mną i za mną nie jechało żadne auto - od wyjazdu z Zamościa jechałem praktycznie sam w stronę Kraśnika.
2. To nie mogły być światła np. z przejść dla pieszych, które migają pomarańczowymi światłami ostrzegawczymi. Światła, które mnie śledziły były świeciły światłem ciągłym białym.
3. Wszystkie przedmioty, które mogłyby świecić wewnątrz pojazdu (np. telefon komórkowy) i odbijać się od szyb były schowane w kieszeni. Propozycja, że to mógł świecić któryś z elementów deski rozdzielczej odpada - jeździłem trochę w nocy i wiem, że żadna dioda z kokpitu nie świeci takim kolorem i tak mocno.
4. Nie mogły to być auta włączające się gdzieś w międzyczasie do ruchu i które mnie dogoniły - światła pojawiały się w mgnieniu oka, a żadne auto nie ma aż takiego przyśpieszenia.
5. Co więcej, gdyby jakieś auto jechało za mną, to widzałbym jego kontury albo chociaż tablicę rejestracyjną oświetloną przez moje światła STOPu, albo światła mijania aut jadących z naprzeciwka, w tym TIRa, który miał pokaźne oświetlenie.
6. Tajemnicze światła reflektorów znikały w tym samym momecie gdy wymijał mnie inny samochód lub wjechałem w jakieś źródło światła i nie pojawiały się przez dobrych kilka kilometrów - więc teza o odbijaniu się jakiegoś źródła światła w moim samochodzie też upada.

Może to wina zmęcznia, ale jakoś mi nie daje to spokoju. Co o tym sądzicie?
  • 0

#2

Jacaca.
  • Postów: 118
  • Tematów: 29
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Hmmm... Na pierwszą część wydaje mi się, że sam sobie odpowiedziałeś, tzn. ktoś jechał za Tobą i skręcił na własną posesje. A co do dalszych wzdarzeń to ja bym stawiał na zmęczenie. Ale może ktoś ma inne wyjaśnienie?
  • 0

#3

Beast.
  • Postów: 20
  • Tematów: 0
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Zaintrygowała mnie nieco Twoja historia. Próbowałam dokładnie sobie wyobrazić przebieg wydarzeń i mam kilka wątpliwości.

1) Co to znaczy, że światła odbijały się symetrycznie? Jedno w jednym lusterku, a drugie w drugim?
2) Co masz na myśli, pisząc, że samochód próbował Cię wyprzedzić z dwóch stron jednocześnie? Chodzi o to, że odległość między dwoma światłami nagle się powiększyła czy że z dwóch zrobiły się cztery?
3) Kiedy zwolniłeś i zauważyłeś brak konturów, to w jakiej odległości za Tobą był ten tajemniczy samochód? Jeśli w znacznej, to raczej normalne, że widzi się tylko światła.
  • 0

#4

Muhomorniczy..
  • Postów: 136
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja Kiepska
Reputacja

Napisano

Gdybym miał taka sytuację, zastanawiał bym się :

a) czy to nie jest paranormalnego pochodzenia znak ze zaraz będę miał śmiertelny wypadek i w tym momencie wahał bym się między zatrzymaniem a niebezpieczeństwem spotkania tego czegoś

b) czy to nie jest znak ze zaraz będę miał wypadek bo zaczynam mieć halucynacje, śnię na jawię, w tym momencie wahał bym się między zatrzymaniem a niebezpieczeństwem spotkania tego czegoś,
  • 1

#5

miszyn.
  • Postów: 2
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

@Jacaca: Cóż, ja mam taki nawyk wyrobiony, że co 1-2 minuty spoglądam w lusterka i jestem pewny, że za mną od Zamościa do wiaduktu nie jechało żadne auto.

@Beast:

1) Tak, dokładnie.

2) Nie, światła się nie rozdzieliły na cztery - tak jakby auto jadące za mną "rozpołowiło" się i każda lampa wyprzedała mnie z jednej strony. Dzisiaj zacząłem się nawet zastanawiać czy to nie mógł być motocykl, ale tak jakby kształ tego światła był podobny do typowego reflektora samochodowego - coś w tym stylu

3) Bardzo bliskiej - max. 10m od tylnego zderzaka. Jeżeli jeździsz samochodem, to wiesz że są tacy idioci, którzy potrafią się ciebie czepić i niby to próbują wyprzedzać, ale tego nie robią i drażnią tylko (co najmniej tak jest w moich stronach). Tak było i w tym wypadku.

@Muhomorniczy: cóż, akurat wtedy tak nie myślałem - jedyne co, to w tamtym momencie przypomniał mi się artykuł, który kiedyś czytałem (bodajże na stronach Fundacji Nautilius, nie pamiętam) o motocyklu, którego nie było widać, ale za to było słychać głośny dźwięk silnika - ale ta sytuacja tutaj nie pasowała. Skupiłem się maksymalnie na drodze, bo od momentu gdy te tajemnicze światła próbowały mnie wyprzedzić do domu miałem ok. 10km.

Użytkownik miszyn edytował ten post 08.06.2010 - 19:21

  • 0

#6 Gość_Swordsman

Gość_Swordsman.
  • Tematów: 0

Napisano

Ad.3) Niekoniecznie jest to szykowanie się do wyprzedzania ;) Osobiście zdarza mi się czasem komuś siąść na tyłku (wiem, że to niemoralne, no ale co począć ;)) i robię to, by ta osoba mi ustąpiła miejsca ;)
  • 0

#7

Eldim.
  • Postów: 461
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Jeżeli byłby to motocykl, przypuszczam, że dałoby się go usłyszeć.
  • 0

#8

Pawel1544.
  • Postów: 1
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Mi też się wydaje że jeśli były by to motocykle byłoby je słychać a co dopiero w nocy jak nie ma żadnych pojazdów na drodze..

Niestety tylko motory pasują do tego co pisałeś ze się rozdzieliły i osobno próbowały wymijać.

Możesz dokładniej opisać te światła ? jakie miały kształt jak napisałeś że do motoru nie pasowały może poszukaj w necie różnych jak znajdziesz podobne pokaż nam eksperci od motoryzacji już tu ocenią :P

PS. Nie mam pojęcia co to mogło być i jeszcze nagle się pojawiało, Nie mam zdania.
  • 0

#9

gruby asg.
  • Postów: 38
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Przyznam że opowieść intrygująca i ciekawa. Mam co do niej jeszcze jedno pytanie:

-Droga którą jechałeś była jedno czy dwupasmowa??
  • 0

#10

snoop.
  • Postów: 14
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Przeczytałem cały temat i bardzo mnie to zainteresowało ale mam pytanie czy jeżeli jechałeś samochodem i pojawiły się te światła to czy nic nie słyszałeś żadnego dźwięku wiadomo jak się jedzie to słychać różne odgłosy praca silnika huk opon toczących się po asfalcie (nie tylko ze swojego pojazdu ale też z innych) sam napisałeś że jechałeś ok 90km/h więc przy takiej prędkości dobiegają jakieś dźwięki, bo ja jak bym coś takiego zauważył to bym uchylił okno aby sprawdzić czy to coś wydaje jakieś dźwięki, aha jeszcze jedna sprawa bo niektórzy sugerują że to mogły być motocykle ale jeżeli by to były one a Ty jechałeś 90 km/h więc one by musiały jechać z dużo większą prędkością aby Cię dogonić więc było by słychać pracę silnika wiadomo motocykle pracują dość głośno przy większych prędkościach.
  • 0

#11

Mishka.
  • Postów: 310
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Ja bym stawiał na zabawę. Mojemu koledze, który jeździ tirami zdarzało się w nocy wyłączać w ogóle światła jadąc po autostradzie za swoim kolegą. Włączał je tylko gdy widział, ze z tyłu coś go dogania. Możliwe, że jakiś podobny szaleniec zabawiał się podobnie.
  • 0

#12

Arkadiusz.

    Pilot in command

  • Postów: 757
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Gdyby był to ktoś skręcający na swoją posesję, kolega zobaczyłby pewnie blask kierunkowskazu. Oczywiście można przyjąć, że kierowca nie sygnalizował manewru, bo widział że nikogo tym nie zaskoczy, ale włączanie migacza to raczej odruch (rzadko występuje u tych, którzy są na sąsiednim, równoległym do naszego pasie :) ). Osobiście stawiałbym na jakieś nietypowe złudzenie optyczne, może o tym świadczyć fakt, że światła znikały kiedy wjeżdżałeś na oświetlone odcinki drogi. Czy ich kształt nie przypominał kształtem świateł Twojego samochodu? Jakie były warunki? Mgła czy deszcz w połączeniu z mokrym asfaltem potrafi czasem w dziwny sposób odbijać nasze własne oświetlenie, choć sam nigdy nie spotkałem się z tym, żeby widzieć w lusterkach swoje własne światła.
  • 0



#13

km1972.
  • Postów: 67
  • Tematów: 3
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Bardzo ciekawa, dobrze opisana i w miarę prawdopodobna historia. Szkoda, że nie doczekała się kontynuacji, dlatego (albo mimo to) pozwalam sobie ją "podbić". Moim zdaniem, kluczem do rozwiązania zagadki mógłby być fakt, że gdy miszyn wjeżdżał w teren oświetlony lub w zasięg świateł pojazdu z przeciwka, to te tajemnicze światła gasły. Tak jakby ktoś (lub coś) chciało uniknąć dekonspiracji i gasiło światła właśnie przy świetle obcym (ale to trochę nielogiczne, bo w świetle obcym raczej należy palić własne światła, jeśli chcemy oślepić kogoś i sami pozostać w ukryciu). No i bardzo ciekawe co wtedy widzieli kierujący pojazdami z naprzeciwka. Czy też widzieli światła za samochodem miszyn, które nagle gasły?
  • 0

#14

katabas.
  • Postów: 306
  • Tematów: 24
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Dobrze, że to odświeżyłeś - raz, bo przeglądam forum dość pobieżnie (chroniczny brak czasu), i tylko przez to przeczytałem temat, po drugie bo jest bardzo ciekawy. Aczkolwiek jakoś specjalnie go nie rozpracujemy, bo chyba miszyn nie pojawia się na forum i będą to tylko spekulacje.

Historia jest nadzwyczaj ciekawa, i budzi rzeczywiście uczucie grozy. Samotne podróże nocą po pustych drogach zawsze mają jakiś ładunek tajemniczości. Raz, że poza snopem naszych świateł rozciąga się przepastna ciemność, w której nie bardzo wiadomo, co może się kryć - aczkolwiek logika podpowiada, że nic. Z drugiej - świadomość, że gdyby coś się stało, czy to drogowego, czy paranormalnego - w zasadzie znikąd pomocy. Nie dziwię się autorowi tematu, że nie otworzył okna by posłuchać, co się za nim dzieje. Sam bym nie otworzył, i raczej dodał gazu żeby te ciemne i odludne miejsca minąć. Stawiam, że to psychika tak działa, ale nienawidzę takich podróży i jak tylko mogę wybieram kolej. Współpasażerowie, drużyna konduktorska i jakoś tak raźniej...

Co do ścisłego tematu. Światła drogowe świecą na bardzo znaczną odległość, i możliwe jest odbijanie się ich w lusterkach bez widzenia konturów emitującego je auta. Samo zanikanie tych świateł da się wytłumaczyć faktem, że na obszarze zabudowanym oświetlonym świateł drogowych się nie używa, a świateł mijania po prostu nie widać z odległości w jakiej znajdował się rzekomy pojazd widmo. Również zanikanie światła kiedy jechał ktoś z naprzeciwka świadczy, że kierowca samochodu widma po prostu przełączył je na mijania, wskutek czego znikły. Zanikanie świateł można również wytłumaczyć zmieniającym się wzajemnym usytuowaniem aut - zawsze jedno jest troszkę wyżej, itp., nawet na równej drodze, a wraz ze wzrostem odległości te nierówności rosną. Motocykle wykluczam, byłoby je słychać. Również moim zdaniem odpadają halucynacje - autor opisuje szczegółowo sytuację, a więc nawet jeśli nie był wypoczęty, to początkowe zdarzenia rozbudziły go i z większym zapałem obserwował kolejne.

Przeciw mojej koncepcji świateł drogowych przemawia ich nieobecność przez długie okresy drogi, również nieoświetlonej. Być może szaleniec wyłączający światła, jak było wyżej zauważone. Za moją koncepcją - niknięcie światła na obszarze zabudowanym i przy wymijaniu innych aut - a wtedy właśnie gasimy światła drogowe.
  • 0

#15

km1972.
  • Postów: 67
  • Tematów: 3
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

A może po prostu ten pojazd widmo miał uszkodzone oba światła mijania (lub oba drogowe) i dlatego przy przełączaniu one całkowicie gasły? Co do "rozszczepiania" się tajemniczego pojazdu: może po prostu to auto widmo zostało dogonione przez jakiś nocny patrol policyjny na motocyklach? Nie jest powiedziane, że te światła "spójne" i "rozszczepione" pochodziły z tego samego pojazdu...
Co do dźwięku silnika/silników - nie bardzo wierzę, że zupełnie nie było nic słychać. Natomiast w konkretnych warunkach - tak, czasami pojazdy mają zaskakująco ciche silniki.

Użytkownik km1972 edytował ten post 18.12.2011 - 15:41

  • -1


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych