
Czy znasz kogoś, kto - zamiast pracować, uczyć się lub szukać pracy - woli spędzać czas w internecie, grając w gry komputerowe lub oglądając telewizję? Jeśli tak, to istnieje duża szansa, że masz do czynienia z osobą cierpiących na NEET. Skrót ten oznacza "Not currently engaged in Employment, Education or Training" (Nie zainteresowani Zatrudnieniem, Edukacją lub Szkoleniem zawodowym) i jest nowym problemem społecznym krajów wysoko rozwiniętych. Opisany został pierwszy raz w Wielkiej Brytani, w której ukuto dlań nazwę. Pierwotnie odnosić się miał do grupy wiekowej 16-18 lat, szybko jednak odkryto, że dotyka i osoby trzydziestokilkuletnie, a nawet starsze. Co gorsza cierpiący na NEET nie wyrastają ze swojego schorzenia z wiekiem. Przeciwnie, płyną przez życie nie robiąc niczego i tylko się starzejąc.
Chorzy na "NEET" nazywani też złośliwe "No-Life" ("nie mam życia"), dobrowolnie rezygnują z udziału w życiu społecznym lub ograniczają je wyłącznie do internetu. Nie chodzą do szkoły (lub w ogóle nie przykładają się do nauki), nie są zainteresowani podjęciem pracy, kontaktami z rodziną ani przyjaciółmi, nie szukają też partnerów życiowych. Większość z nich nie zawiera też małżeństw. W odróżnieniu od Geeks (subkultury maniaków komputerowych), którzy także większość swego życia spędzają w sieci NEET nie są zainteresowani zdobywaniem umiejętności technicznych ani rozwijaniem swojego hobby (które dla większości Geeks są treścią życia). Najczęściej utrzymują ich rodziców. Dlatego też nazywani są czasem "pasożytniczymi singlami". Inni korzystają z rozbudowanych systemów opieki społecznej.
Co ciekawe, większość NEET to mężczyźni, przeważnie młodzi (choć wraz z upływem czasu ich średni wiek rośnie). Wiele z nich, z uwagi na kiepskie wyniki w nauce, nieatrakcyjny wygląd i brak popularności czuje się odtrącona w grupach rówieśniczych oraz prześladowana przez nauczycieli. Zwykle są to też osoby, których nadopiekuńczy lub również nie radzący sobie z życiem rodzice nie przygotowali do znoszenia codziennych obciążeń. W skrajnych przypadkach NEET cierpią na kompleksy, chorobliwą nieśmiałość i depresję, połączoną z lękiem zarówno przed ludźmi jak i jakąkolwiek krytyką. Sprawiają one, że NEET dobrowolnie zamyka się w domu lub pokoju i nie wychodzi zeń.
Problem ten dotyka oczywiście społeczeństw wysoko rozwiniętych. Zjawisko to występuje najczęściej w Wielkiej Brytanii, w mniejszym stopniu w USA. Skalę plagi przybrało jednak w krajach azjatyckich, zwłaszcza w Japonii. Szacuje się, że samych "hikikomori" (jap. "ludzi z szafy"), jak złośliwie określa się tam cierpiących na najcięższą formę NETT jest tam nawet 480 tysięcy. Faktyczna ich liczba nie jest znana. Osoby najbardziej poszkodowane przez NEET są często tak chorobliwie nieśmiałe, że nie opuszczają swego pokoju. Wiele japońskich rodzin ze wstydu ukrywa istnienie jakichkolwiek problemów, dlatego też rząd niekiedy szacuje liczbę "hikikomori" nawet na 800 tysięcy. Wedle najczarniejszych prognoz problem w mniejszym lub większym stopniu może dotyczyć nawet 60% rodzin.
A jak to wygląda w Polsce? NEET nie jest u nas jeszcze szeroko znany. Zdarzają się przypadki osób ciężko uzależnionych od internetu, jednak na razie nie stanowią one problemu społecznego, a ich przypadłość często nie są traktowana jako choroba.
Źródło: emetro








