Skocz do zawartości




Zdjęcie

Niebezpieczne związki


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
20 odpowiedzi w tym temacie

#16

Normand.
  • Postów: 123
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Tacita
Ja jestem standardowym mężczyzną - staram sie aby moje wypowiedzi były klarowne i jednoznaczne na tyle na ile sie da( wiem że czasami z różnym skutkiem ;-) ). Nie szukaj podwójnego dna. Ja pisze tylko to co czuje i to w jaki sposób odbieram świat.
Bardziej chodziło mi o to że taki "typek" na początku próbuje na ile może sobie pozwolić i to powinno być pierwszym sygnałem że coś jest nie tak. Powinno być hmmm... troche więcej świadomości.

Wiem że to co napisałem wygląda jak przepis a w rzeczywistości nie jest tak sielankowo. Miłość jest pięknym uczuciem które potrafi cudownie budować człowieka - niestety bywa też ślepa i daje efekt przeciwny. Nie ma czegoś takiego jak uniwersalna rada czy przepis " jak sie nie uwikłać w toksyczny związek " każdy człowiek jest inny. Gdy dodamy do tego różnice płci związane z odczuwaniem wtedy wszelka "uniwersalna rada" staje sie delikatnie mówiąc głupotą. Każdy jest inny- jest wyjątkowy i to jest wspaniałe. Nie ma wzoru matematycznego na człowieka...

#17

Tacita.

    Ukryty wymiar

  • Postów: 859
  • Tematów: 53
  • Płeć:Kobieta
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Bardziej chodziło mi o to że taki "typek" na początku próbuje na ile może sobie pozwolić i to powinno być pierwszym sygnałem że coś jest nie tak. Powinno być hmmm... troche więcej świadomości.

Oczywiście, że powinno! Ale tak nie jest.

Wiem że to co napisałem wygląda jak przepis a w rzeczywistości nie jest tak sielankowo.

Otóż to..

Nie ma czegoś takiego jak uniwersalna rada czy przepis " jak sie nie uwikłać w toksyczny związek " każdy człowiek jest inny

Owszem. Jednak w toksyczny związek można wejść w pełni świadomie - mężczyzna poznany w barze, który na drugi dzień nie pamięta imienia swojej przyszłej żony, już w pierwszej chwili rokuje źle (to samo tyczy się kobiet).
Ale są osoby, które - jak już pisałam wcześniej - świetnie się maskują. Jest pięknie i cudownie, ale do czasu.. Później ciężko jest zmienić cokolwiek, bo to tak, jak z waleniem głową w mur - prędzej sam się pokaleczysz, niż ściana Ci ustąpi.

I najważniejsza sprawa - ofiara w takim związku jest tak samo uzależniona od partnera/partnerki, jak narkoman od heroiny. Dlatego pomoc na pewno się przyda, ale na nic się zda, gdy sam pokrzywdzony nie będzie chciał jej przyjąć.

Ps. Pewnych spraw po prostu nie da się zrozumieć, gdy nie doświadczy się ich na własnej skórze.



#18

Asieńka.

    Wiedźma

  • Postów: 979
  • Tematów: 28
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 1
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Znalazłam artykuł, który trochę rozjaśnia jak to jest z tymi mężczyznami oprawcami, ale żeby panowie nie czuli się źle dodam, że są kobiety, którym bardzo blisko do tych panów.

Domowy agresor

Mężczyzna stosujący przemoc domową może być z pozoru łagodny jak baranek
I zawsze, w swoim przekonaniu, absolutnie niewinny. Bo skoro to ona prowokuje, dlaczego on nie miałby się bronić?
"Biję moją żonę. Budzi we mnie najgorsze instynkty i wyprowadza mnie z równowagi. Myślę, że chce, żebym ją bił". "Wiem, że on jest inny, nie mogłam się aż tak pomylić. Łączyło nas tak wiele, byliśmy przyjaciółmi, rozmawialiśmy". "Myślę, że jest bardzo rozpieszczona. Musiałem spuścić jej lanie, bo nie dostawała w skórę od ojca, gdy była mała". "Teraz jest jak głaz. Ma być tak, jak on chce i już. Jest, jaki jest i nie zamierza się zmieniać". "Nie wiem, czy potrafię ją zadowolić; jeżeli nie, odejdzie z innym, młodszym, który więcej może ... boję się, że mnie rzuci... jest bardzo ładna ... to byłaby dla mnie klęska, na oczach wszystkich ... nie wiem, jak ją utrzymać, odseparować od wszystkiego...". "Nie chcę od niego odejść; chcę, żeby był taki, jak przedtem". "Stary, to przecież przez nią czuję się pantoflarzem".

Dołączona grafika
Fot. Getty Images/FPM


Te zdania pochodzą z wydanej w Hiszpanii książki "Przemoc wobec kobiet. Perspektywa multidyscyplinarna i praktyka sądowa" opracowanej przez 34 specjalistów z różnych dziedzin. Ukazuje ona prawne, filozoficzne, psychologiczne i socjologiczne aspekty przemocy wobec kobiet. Czy można mówić o konkretnym profilu psychologicznym prześladowcy? Laura Vaccarezza, lekarka, psychoanalityk i współautorka studium twierdzi, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Istnieją jednak pewne wspólne cechy zachowania domowego napastnika. Zrzucanie winy na kogoś innego – na kobietę – oto co łączy wszystkich mężczyzn używających przemocy wobec kobiet. Jednak Vaccarezza chce rozbić panujące stereotypy: – Mówi się, że charakteryzuje ich określona kultura, pozycja społeczna i brak wykształcenia; w praktyce jednak spotykamy mężczyzn, o których nikt nigdy by nie pomyślał, że są zdolni do przemocy. Mężczyzn wspaniale wykształconych, na prestiżowych stanowiskach – opowiada.

Vaccarezza proponuje, by nazywać ich "prześladowcami w białych rękawiczkach". "Stykałam się z mężczyznami – mówi autorka – których na pierwszy rzut oka można by było uznać za męskich szowinistów: taki mają zawód, tak się wyrażają, do takiej warstwy społecznej należą. Okazywało się jednak, że otaczają swoje żony całkowitym szacunkiem. Natomiast inni, którzy na pozór o nie dbają i rozumieją je okazują się w ukryciu pełni agresji".

"Ona mnie prowokuje". Te słowa padły z ust pewnego wykształconego prawnika. – To był niezwykły przypadek – wspomina Vaccarezza – bo prześladowcy zwykle do mnie nie przychodzą. Nie uważają się za ludzi z problemami. Autor tej wypowiedzi z absolutnym spokojem tłumaczył lekarce, że zamykanie w więzieniu mężczyzn, którzy biją swe żony wydaje mu się dobre i słuszne; jego przypadek jest jednak zupełnie inny. To ona go prowokuje i budzi w nim agresję: "Zawsze w miejscach publicznych poniża mnie, albo krzyczy, albo robi jakąś scenę, jak ostatnio, kiedy zaczęła tańczyć w domu moich rodziców ... z dziećmi! Nie można z nią nigdzie pójść, tracę przez nią autorytet; wyobrażam sobie, co wszyscy muszą o mnie myśleć: co za mięczak; u nich to na pewno rządzi żona!".

Vaccarezza tłumaczy takie przypadki rolą, jaka historycznie przypadała mężczyźnie. Społeczeństwo narzuciło mu wizerunek ojca posiadającego władzę i autorytet. Właśnie ta historyczna pozycja stała się przyczyną nieporozumień zarówno wśród mężczyzn, jak i kobiet. Przede wszystkim jednak doprowadziła do nadużywania władzy przez tych pierwszych. Wymaga ona bowiem, by on tłumił w sobie wszystko, co kojarzy się z kobiecością. Nie wolno mu zatem okazywać uczuć. Wszystko po to, by zachować "odpowiedni wizerunek" i być "prawdziwym mężczyzną".

Wynikająca z tej dominującej roli samokontrola daje mężczyźnie poczucie pewności siebie. Uważa, że jeżeli czegoś mu potrzeba, nie powinien prosić, lecz rozkazywać. Przyznanie się, że czegoś potrzebuje, byłoby przecież okazaniem słabości. Dlatego też, jeżeli istnieją jakieś uczucia uznawane za męskie, to jest to wściekłość, chęć walki i tak dalej. Wizerunek uzupełnia jeszcze potencja seksualna, powodzenie u kobiet i władza nad nimi, która jest potwierdzeniem tej potencji. – Przemoc wobec kobiety jest więc sposobem, który ma mężczyźnie pomóc w odzyskaniu utraconej pozycji – mówi Vaccarezza.

Odziedziczona po naszych przodkach koncepcja ról kobiety i mężczyzny sprawia, że często oni szukają "kogoś, kto będzie o mnie dbał, prowadził dom". Kobieta staje się rodzajem własności, zdobyczą, "czymś", a nie "kimś". Im bardziej mężczyzna ceni kobietę lub jej potrzebuje, tym bardziej boi się ją utracić: za każdym razem, gdy ona wykazuje niezależność, w nim pojawia się strach przed taką stratą.

Tak zatem wyglądałby, według wskazówek Vaccarezzy, psychologiczny profil prześladowcy: to mężczyzna, który kwestionuje wszystko, co robi jego żona, krytykuje jej przyjaciół, rodzinę i pracę, starając się, by utraciła wszelki kontakt z rzeczywistością zewnętrzną i była "cała jego". Kobieta staje się obsesją domowego agresora. W tym momencie mężczyzna ów gotów jest nawet zabić: nie potrafi poradzić sobie z wizją utraty swojej "własności" i woli widzieć ją martwą niż "należącą do kogoś innego". (...)

Źródło Kiosk-Onet.pl
Charlotte Pavard La Vanguardia



#19 Gość_Queen Henemet Amon Hatszepsut

Gość_Queen Henemet Amon Hatszepsut.
  • Tematów: 0

Napisano

W temacie nie chodzi o przemoc domową ale o psychiczne uzależnienie od partnera, bardziej wyniszczające niż fizyczne znęcanie.

#20

Asieńka.

    Wiedźma

  • Postów: 979
  • Tematów: 28
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 1
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Przemoc fizyczna też ma związek z psychicznym uzależnieniem od partnera, przeczytaj uważnie artykuł. On dręczy kobietę, która i tak nie potrafi odejść, bo go kocha i wierzy, że się poprawi bo przecież taki nie był. Przemoc fizyczna zawsze idzie w parze z psychiczną i z uzależnieniem od partnera. To toksyczne związki z podwójnym zapłonem.



#21 Gość_Queen Henemet Amon Hatszepsut

Gość_Queen Henemet Amon Hatszepsut.
  • Tematów: 0

Napisano

W poprzednich wypowiedziach celowo pomijaliśmy element przemocy fizycznej, odnosząc sie do artykułu tytułowego w którym nie ma o niej ani słowa. O to mi chodziło.


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u