Skocz do zawartości




Zdjęcie

Śladami olbrzyma - Planety X


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
41 odpowiedzi w tym temacie

#31 Gość_muhad

Gość_muhad.
  • Tematów: 0

Napisano

Jak dla mnie Mariush, to sam się wpakowałeś w naginanie rzeczywstego stanu własnych wypowiedzi.Już niejednokrotnie ściemniałeś a dwa razy Cię przyłapano, więc chociaż tym razem nie wykręcaj się.

Bo to co opisałeś jest tym samym co mogło spotkać tiamat i marduka, tylko że opisałeś to mniej dosadnie ale jednak.

Dziwny koleś jesteś czasem...
  • 0

#32

Mariush.
  • Postów: 4063
  • Tematów: 59
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

muhad, osobiste uwagi kieruj proszę na PW. :) Jako tako, nic nie wnoszą do powyższego tematu, a niepotrzebnie zaśmiecają wątek. Aż się dziwię się, że moderatorzy tolerują takie Twoje nagminne postępowanie. W moim przypadku chyba nie byliby tak tolerancyjni (przynajmniej nie wszyscy) ;)

A skoro już oficjalnie się wypowiedziałeś...

Jak dla mnie Mariush, to sam się wpakowałeś w naginanie rzeczywstego stanu własnych wypowiedzi. Już niejednokrotnie ściemniałeś ...

Konkrety, konkrety! Przykłady z uzasadnieniami. Bo jak na razie jest to tylko bezpodstawne sugerowanie, że jestem oszustem. Aha, ewentualne kontrargumenty umieść w odpowiednich tematach.

...a dwa razy Cię przyłapano...

Niech pomyślę:
1. Czaszka dziecka-kosmity.
2. Sprawa marihuany.
Nie mylę się?

A więc:
Ad.1: To był żart, do którego się niemal natychmiast przyznałem.
Ad.2: Coż, to Twoje zdanie. Nie wiem już, jak mam Ci udowodnić, że się mylisz. Chociaż... Wpadnij do Pszczyny. Poznam Cię z kilkudziesięcioma różnymi osobami, z którymi paliłem i jeszcze większą liczbą osób, które wiedzą o moich przygodach z trawą. Pogadaj z moimi rodzicami, siostrą - wszyscy Ci powiedzą to samo.
Dobra, koniec OT.

DO RZECZY.

...więc chociaż tym razem nie wykręcaj się.

Konkretnie. Wskaż miejsce gdzie się mylę, wskaż lukę w moim rozumowaniu. Wtedy można jakoś rzeczowo porozmawiać. Na chwilę obecną Twoje stwierdzenie, to nic innego, jak tylko nic nie wnoszące personalne aluzje.


Bo to co opisałeś jest tym samym co mogło spotkać tiamat i marduka, tylko że opisałeś to mniej dosadnie ale jednak.

A mam Ci pokazać owe "zbieżności"? Proszę bardzo.

Otwieram "Dwunastą Planetę" na wizjach Sitchina dotyczących Układu Słonecznego. Co my tu mamy?

1. Sitchin twierdzi:
Neptun powoduje wybrzuszenie Marduka, a Uran wyrywa z niego cztery jego fragmenty, które stają się jego satelitami - "wiatrami", które wirują wokół Marduka (niczym "trąba powietrzna").


Ad.1: Wywołanie takich efektów wymagałoby niesłychanie bliskiego przejścia obu planet (w odległościach rzędu ich rozmiarów, w obrębie strefy Roche'a), bo opisy świadczą o destruktywnym oddziaływaniu sił pływowych. Owe przejście spowodowało by nie tylko zaburzenie orbit wszystkich zbliżających się ciał. Orbity Urana i Neptuna powinna cechować duża nieregularność, która mogłaby nawet spowodować późniejsze wyrzucenie tych ciał z Układu Słonecznego. A tymczasem orbity są prawie kołowe, regularne, nie świadczące o niczym z tego, co opisuje Sitchin. Ciekaw jestem jak mam sobie wyobrażać wirowanie satelitów jak "trąba powietrzna" - mam na dzieje, że nie dosłownie.


2. Sitchin twierdzi:
Marduk przelatuje następnie w pobliżu Saturna i Jowisza, gdzie z jego wnętrza zostają wyrwane trzy kolejne satelity - "wiatry". Grawitacja Jowisza posyła Marduka wprost na Tiamat
.

Ad.2: Kolejne dwa skrajnie bliskie przejścia Marduka w pobliżu planet. Ktoś mi powie, jakie jest prawdopodobieństwo zajścia kolejno czterech takich zbliżeń, rzekłbym "otarć"? Mało tego, już kolejna, piąta planeta jest na celowniku - Tiamat. Ten Marduk chyba jest zdalnie sterowany, gdyż mknie przez Układ Słoneczny niczym "Voyagery" w czasie swoich misji badawczych.


3. Sitchin twierdzi:
Siła ciążenia nadciągającego Marduka zaczęła odrywać od Tiamat jej fragmenty ("jedenaście potworów")


Ad.3: To musiało być kolejne skrajnie duże zbliżenie, skoro siły pływowe Marduka wyrywały z Tiamat jej fragmenty. Gdyby naprawdę obie planety przeszły tak blisko siebie, to ich wzajemne oddziaływanie grawitacyjne zmieniło by ich orbity w podobny sposób jak zostało to zaznaczone na rysunku czerwonymi liniami. Tiamat "poleciałaby" w zupełnie inna stronę niż chce to Sitchin.

Dołączona grafika



4. Sitchin twierdzi:
Ale to był dopiero początek. Następnie jeden z księżyców rozłupał Tiamat na połowę (ilustracja 107), a drugi ("Wiatr Północny") swoim uderzeniem wepchnął pozostałą w jednym kawałku połówkę Tiamat (przyszłą Ziemię) na nową orbitę, bliższą Słońcu (ilustracja 108).
(obie ilustracje tutaj)

Ad.4: Kosmos i to totalny. Bardzo interesujące wyobrażenie takiego kosmicznego zderzenia. Coś jak walnięcie młotem w kamień. Już wspominałem o rzeczywistej dynamice takiego procesu. Takie zderzenie w skali planetarnej to dość spokojnie wyglądający proces, trwający wiele długich godzin, bez fajerwerków na wszystkie strony, bez rozłupywania planet na kawałki i rozsmarowywania ich po całym Układzie Słonecznym.

Kilka grafik pokazujących przebieg takiego zderzenia dwóch dużych ciał niebieskich (hipoteza powstania Księżyca):

Na pierwszej symulacja pierwszych 30 minut uderzenia:

Dołączona grafika
źrodło: http://www.lpl.arizo...utreach/origin/


Na drugiej dalszy przebieg tego procesu. Odstęp między kolejnymi klatkami to ok. 30 minut (razem daje to ok. 8 godzin)

Dołączona grafika


Poniżej animacja zestawiająca powyższe 16 klatek:

Dołączona grafika
Przypominam rzeczywisty
czas trwania
tej sekwencji: 8 godzin



Jak widać wszystko wygląda zupełnie inaczej niż to sobie Sitchin wykombinował. Uderzenie jest niecentralne (w przypadku uderzenia centralnego impaktor utopił by się po prostu w pra-Ziemi, i nic by z tego nie było). Jak widać praktycznie cała materia uderzającego ciała (ok. 20% masy Ziemi) grzęźnie we wnętrzu planety, tylko niewielkie ilości materii ze zderzenia (kilka % masy Ziemi) orbitują w ziemskim polu grawitacyjnym. Część z tej materii opadnie na Ziemię, a z części (ok. 1% masy Ziemi) uformuje się przyszły Księżyc. Nic nigdzie się nie rozlatuje i nie tworzy żadnego pasa planetoid.

W kwestii spychającego działania "Wiatru Północnego" to aż ciężko się wypowiadać. Pomijając już fakt, że sam Marduk wyrzucił by Tiamat w zupełnie inna stronę (pkt. 3), nowa orbita Nowej Ziemi była by mocno eliptyczna i na pewno sama od siebie nie stała by się prawie kołowa, jak to jest obecnie.

Ale Sitchin przecież wie lepiej. Idźmy dalej.


5. Sitchin twierdzi:
Z części wyrzuconej w przestrzeń w czasie zderzenia wodnej powłoki Tiamat formują sie komety. Ich nieregularne orbity, często o obiegu przeciwnym do ruchu planet U. Słonecznego, mają być dowodem na ich katastroficzne pochodzenie.


Ad.5: Nie wiem ile tiamatowej wody wytrysnęło w kosmos podczas zderzenia, ale masę wszystkich komet Układu Słonecznego ocenia się na 2-3-krotną masę Ziemi. To odpowiada mniej więcej 1 do 1,5-krotnej masy całej planety Tiamat. Chyba nie trzeba komentować tego wyniku. A nieregularne orbity? No cóz, komety to drobne i lekkie ciała, więc ich ruch będzie nieustannie i na dłuższą skalę nieprzewidywanie zaburzany przez większe ciała naszego systemu planetarnego. Jestem pełen podziwu dla Sitchina, że po 4 miliardach lat dalej jest w stanie z ruchu komet odczytać ich pierwotne pochodzenie.


6. Sitchin twierdzi:
Z rozkruszonej połówki Tiamat powstał pas planetoid.


Ad.6: Pomijając już wcześniejsze absurdy Sitchina (pkt. 4) zastanówmy się nad tym problemem. Połowa Tiamat to materia o masie równej masie Ziemi. Z tej ilości materiału mogłoby się uformować około 4000 typowych planetoid rozmiarami dorównujących największej planetoidzie (a w sumie to już planecie karłowatej) Ceres. Tymczasem całkowitą masę Pasa Planetoid ocenia się na 3-krotną wielokrotność masy tejże planetki. Gdzie reszta owej materii? Aha i jeszcze jedno, w tym przypadku Sitchin już nie widzi kłopotu z tym, że praktycznie wszystkie planetoidy poruszają się zgodnie z kierunkiem obiegu planet naszego systemu planetarnego.


7. Sitchin twierdzi:
Marduk/Nibiru wraca w okolice Pasa Planetoid co 3600 lat.


Ad.7: Daje to nam ok. miliona powrotów. Aż dziw bierze, że taka masywna planeta nie zrobiła do tej pory żadnego spustoszenia w Układzie Słonecznym, szczególnie wśród jego lżejszych składników, do których należą także wewnętrzne skaliste planety. Każda wizyta Marduka w wewnętrznych rejonach Układu Słonecznego spowodowałaby powstanie zaburzenia orbity, którego stopień nasilałaby każda kolejna wizyta olbrzymiego intruza. Proste symulacje pokazują, że ciało o takie masie i o takim charakterze orbity bardzo szybko doprowadziło by do znacznych perturbacji orbit ciał Układu Słonecznego, a w wielu przypadkach nawet do drastyczniejszych rezultatów (np. wyrzucenie obiektu z dotychczasowej orbity lub nawet z danego rejonu układu). Tymczasem w Układzie Słonecznym widać spokój, wszystkie większe ciała, szczególnie w centralnych rejonach systemu nie wykazują żadnych śladów zaburzeń ze strony nieznanego obiektu. Orbity Merkurego, Wenus, Ziemi, Marsa, większych planetoid wykazują się wyjątkowo trwałą konfiguracją. W przypadku ciał w samym Pasie Planetoid widać ustabilizowane na przestrzeni wielu milionów lat rezonanse orbitalne z Jowiszem. Żadnych śladów Nibiru...

Wątpliwości można mnożyć. Książkę komentarzy tylko na temat astrofizycznych rewelacji Sitchina można byłoby napisać.
Ja skończę w tym momencie... :)
  • 0



#33 Gość_muhad

Gość_muhad.
  • Tematów: 0

Napisano

muhad, osobiste uwagi kieruj proszę na PW. :)


A Ty kierujesz? Od kiedy?



Jako tako, nic nie wnoszą do powyższego tematu, a niepotrzebnie zaśmiecają wątek. Aż się dziwię się, że moderatorzy tolerują takie Twoje nagminne postępowanie. W moim przypadku chyba nie byliby tak tolerancyjni (przynajmniej nie wszyscy) ;)


No nie byliby, hmmm ciekawe dlaczego ;-)
No nad tym sam pomyśl.


Konkrety, konkrety! Przykłady z uzasadnieniami. Bo jak na razie jest to tylko bezpodstawne sugerowanie, że jestem oszustem. Aha, ewentualne kontrargumenty umieść w odpowiednich tematach.


Bezpodstawne?? heh ;-) gdyby nikt Cię nie przyłapał to zapewne nie przyznałbyś się i tyle. Pewnie myślałeś ,że masz doczyniena z głupszymi od siebie? Czyż nie??

Coż, to Twoje zdanie. Nie wiem już, jak mam Ci udowodnić, że się mylisz. Chociaż... Wpadnij do Pszczyny. Poznam Cię z kilkudziesięcioma różnymi osobami, z którymi paliłem i jeszcze większą liczbą osób, które wiedzą o moich przygodach z trawą. Pogadaj z moimi rodzicami, siostrą - wszyscy Ci powiedzą to samo.
Dobra, koniec OT.


wybacz ale ja paliłem 7 lat i palacza rozpoznam z kilometra. To , co pisałeś na ten temat aż prosi się o politowanie. Chyba nie do końca zdajesz sobie sprawę jakie bzdury wypisywałeś, więc nie dziw się że zostałeś lekko wyśmiany przez wiele osób, które paliły w sporych ilościach.



Konkretnie. Wskaż miejsce gdzie się mylę, wskaż lukę w moim rozumowaniu. Wtedy można jakoś rzeczowo porozmawiać. Na chwilę obecną Twoje stwierdzenie, to nic innego, jak tylko nic nie wnoszące personalne aluzje.


kolega już wskazał i nie muszę się już powtarzać...



A mam Ci pokazać owe "zbieżności"? Proszę bardzo.


słuchaj, o niedokładności sitchinowskiej wizji tego zdarzenia to sam mam śwadomość ale ja go nie dyskredytuję.
W każdej teorii znajdują się błędy, co nie zmienia faktu że ta teoria nie musi być zła w całości
Bardzo fajnie że jesteś forumowym fizykiem i w ogóle ale zwróć też uwagę na inne kwestie o których sitchin pisał. Czepanie się samego marduka nic nie da.Wiadomo ,że w tym wątku coś jest nie tak, więc nie podniecajmy się tak.Jedne co jest pewne, to że puste miejsce gdzie jest tylko pas asteroid,to musiałaby być tam jakaś planeta. Nie ma jej , coś się stało, tylko nie bardzo wiadomo co. Jest luka, są szczątki, a planety nie ma.Katastrofa była ale jaka to inna bajka.Taki arument bardziej do mnie przemawia, aniżeli jakieś wyliczonka.

Ja większą wagę przykówam do samych sumerów.
  • 0

#34

Sitchin.
  • Postów: 72
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

muhad przecież jest udowodnione naukowo, że w miejscu orbity pasa planetoid siły scalające kosmiczny gruz są zbyt małe aby utworzyć planetę. Uniemożliwia to mi.in. oddziaływanie gazowego giganta Jowisza. Poza tym gdyby miała tam się znajdować planeta, to po "teoretycznym" uderzeniu, gruzowisko dzisiejszych planetoid powinno znajdować się w jednym miejscu. A tu wszystko porozrzucane niemal po całym pasie orbity. Ciekawe dlaczego? ;)
  • 0

#35

aph.
  • Postów: 684
  • Tematów: 3
  • Płeć:Nieokreślona
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

o niedokładności sitchinowskiej wizji tego zdarzenia to sam mam śwadomość ale ja go nie dyskredytuję.
W każdej teorii znajdują się błędy, co nie zmienia faktu że ta teoria nie musi być zła w całości
Bardzo fajnie że jesteś forumowym fizykiem i w ogóle ale zwróć też uwagę na inne kwestie o których sitchin pisał. Czepanie się samego marduka nic nie da.Wiadomo ,że w tym wątku coś jest nie tak, więc nie podniecajmy się tak.Jedne co jest pewne, to że puste miejsce gdzie jest tylko pas asteroid,to musiałaby być tam jakaś planeta. Nie ma jej , coś się stało, tylko nie bardzo wiadomo co. Jest luka, są szczątki, a planety nie ma.Katastrofa była ale jaka to inna bajka.Taki arument bardziej do mnie przemawia, aniżeli jakieś wyliczonka.

z jakiegokolwiek sensownego punktu widzenia przyklady podane przez mariusha pokazuja, ze napisal je czlowiek, ktory swoje wywody pozoruje na naukowe.
a to, ze nie jest naukowcem widac na pierwszy rzut oka. juz opisywany sposob powstania pasa planetoid pokazuje, ze mysli o tym zdarzeniu w ziemskich, a nie kosmicznych kategoriach. na ziemii typowe jest to, ze uderzone przedmioty sie rozlupuja i rozpadaja na kawalki, ale przy masach i predkosciach kosmicznych to ani troche tak nie wyglada.
Ty mowisz "nie ma powodu, zeby reszte tej teorii uznac na nieprawdziwa"
ja mowie "nie ma powodu, zeby reszte ten teotii uznac za prawdziwa"
i teraz kto daje sobie wciskac kit? ;)
  • 0

#36

Mariush.
  • Postów: 4063
  • Tematów: 59
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A Ty kierujesz? Od kiedy?

Racz zauważyć, że ja zawsze unikam wszelkich personalnych utarczek. Zawsze staram się tylko komentować prezentowane treści i nie mieszać do tego żadnych osobistych uwag. Niestety, jestem dość często prowokowany przez kilka osób i czasem na oficjalny atak muszę także odpowiedzieć oficjalnie.

No nie byliby, hmmm ciekawe dlaczego ;-)
No nad tym sam pomyśl.

Myślałem i wymyśliłem już jakiś czas temu. Oczywistym jest, że mój sceptyczny punkt widzenia nie przysparza mi na forum wielkiej sympatii. Część osób pewnie za mną po prostu nie przepada. Jeśli któraś z tych osób jest moderatorem, to wielce prawdopodobne jest, że będzie mi ona patrzyła dokładnie na "ręce" i zwracała uwagę na wszelkie, nawet niejednokrotnie nieznaczne uchybienia od regulaminu. Nie jest to reguła, ale zdarzały się już takie sytuacje
Ja tak to widzę.

Bezpodstawne?? heh ;-) gdyby nikt Cię nie przyłapał to zapewne nie przyznałbyś się i tyle. Pewnie myślałeś ,że masz doczyniena z głupszymi od siebie? Czyż nie??

Powiedz na czym mnie przyłapano, nie licząc tych dwóch wspomnianych już wyżej "demaskacji", (że już tak to nazwę)? Zwykle reakcje krytyczne na moje posty ograniczają się tekstów w stylu (nie są to cytaty, ale oddają sens):

"Przyszedł profesorek i powiedział co wiedział"
"A Ty oczywiście wiesz lepiej, mistrzu"
"Takie bajki to dzieciom, nie mnie"
"Przed komputerem to Ty se możesz udowadniać"
itd.

To są te rzeczowe kontrargumenty, obnażające moje nieprawidłowe rozumowanie? Gdzie pytania dotyczące wątpliwości wynikających z moich wypowiedzi? Prawda jest taka, że rzadko taki scenariusz ma miejsce. Zwykle to mam do czynienia ze zwykłym ignorowaniem, lub krytyką w formie, której charakter określają wyżej przedstawione przykłady wypowiedzi.

kolega już wskazał i nie muszę się już powtarzać...

Masz na myśli korbę? Zaprezentowany przez Ciebie artykuł mówił o bezpośrednim zderzeniu Marduka z Tiamat, więc i ja też nie starałem się wykraczać w jego krytyce dalej niż jest to potrzebne. A skoro Ty i korba wdaliście się w szczegóły, więc i ja zrobiłem to samo. Nie widzę w tym nic dziwnego.

Bardzo fajnie że jesteś forumowym fizykiem i w ogóle ale zwróć też uwagę na inne kwestie o których sitchin pisał. Czepanie się samego marduka nic nie da.

Ten dział dotyczy Planety X, więc tu poza tę tematykę nie staram się wykraczać. Na krytykę innych "koncepcji" Sitchina jest miejsce gdzie indziej.
A tak swoją drogą, to kwestie związane z Nibiru są rdzeniem całej koncepcji Sitchina (jeśli czytałeś jego książki, to chyba zdajesz sobie z tego sprawę), więc umniejszanie ważności tego zagadnienia jest co najmniej nie w porządku. ;)
  • 0



#37 Gość_muhad

Gość_muhad.
  • Tematów: 0

Napisano

Zawsze staram się tylko komentować prezentowane treści i nie mieszać do tego żadnych osobistych uwag. Niestety, jestem dość często prowokowany przez kilka osób i czasem na oficjalny atak muszę także odpowiedzieć oficjalnie.


Starasz się ale Ci to nie wychodzi ;-) Niestety bardzo często sam prowokujesz; Ty wiesz czym, albo udajesz że nie wiesz ;->

Oczywistym jest, że mój sceptyczny punkt widzenia nie przysparza mi na forum wielkiej sympatii. Część osób pewnie za mną po prostu nie przepada.


Pierwszy raz się z Tobą zgadzam ;-)
Może czas najwyższy na refleksje? :-)

Powiedz na czym mnie przyłapano, nie licząc tych dwóch wspomnianych już wyżej "demaskacji"


dla mnie wystarczają dwie wpadki, by wedzieć że usiłujesz manipulować innymi.


To są te rzeczowe kontrargumenty, obnażające moje nieprawidłowe rozumowanie?


No jeśli chodzi o marihuanę to Ty wybitnie wykazałeś się nieRZECZOWYMI KONTRARGUMENTAMI ;-)
heh...( haluny... ROFTL)

Masz na myśli korbę? Zaprezentowany przez Ciebie artykuł mówił o bezpośrednim zderzeniu Marduka z Tiamat, więc i ja też nie starałem się wykraczać w jego krytyce dalej niż jest to potrzebne. A skoro Ty i korba wdaliście się w szczegóły, więc i ja zrobiłem to samo. Nie widzę w tym nic dziwnego.


Kręć dalej a się zakręcisz ;-)

Ten dział dotyczy Planety X, więc tu poza tę tematykę nie staram się wykraczać. Na krytykę innych "koncepcji" Sitchina jest miejsce gdzie indziej.


Owszem i kończę OT , Narka ...

dj_cinex : Może wam pomogę i założę temat pt. "Muhad Vs mariush" w Hydeparku ? Tam sobie pogadacie co ? Proszę zakończyć wpisy tego typu (te słowne zaczepki) ... lub zapraszam na PW ? W następnej "interwencji" posypią się warniki, o ile już dawno nie powinny... ;)
  • 0

#38

Ladd.
  • Postów: 1115
  • Tematów: 49
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Project Camelot to przedsięwzięcie amerykańskich badaczy – Billa Ryana i Kerry Cassidy. Przeprowadzają oni wywiady z niezależnymi badaczami niezbadanych zjawisk, także z naukowcami tajnych badawczych placówek rządowych (najczęściej występują anonimowo). Jeden z takich wywiadów zwrócił moją szczególną uwagę, gdyż w części dotyczył sprawy Planety X.
We wrześniu 2006 r. Ryan i Cassidy przeprowadzili rozmowę z byłym pracownikiem The Lawrence Livermore National Laboratory (laboratoria Departamentu Energii USA, związane z Uniwersytetem Kalifornijskim w Livermore, wraz z Los Alamos National Laboratory zajmujące się bronią nuklearną), fizykiem, który zgodził się na wyjawienie swojej wiedzy pod warunkiem, że nie zostaną opublikowane jego dane osobowe, a ponadto wywiad nie będzie rejestrowany elektronicznie. „Henry Deacon”, pod takim pseudonimem pojawia się w wywiadzie, przez wiele lat pracował w zespołach zajmujących się tajnymi projektami rządowymi. Dzięki temu posiadł znaczną wiedzę o badaniach nad projektami, które oficjalnie nie istnieją.

„Deacon” potwierdził, że rząd USA wie o „Ciemnej Gwiażdzie”. Jej istnienie zostało odkryte przez wojskowych astrofizyków na podstawie zaobserwowanych grawitacyjnych anomalii (m.in. dziwne zachowanie sond kosmicznych Pioneer, zbaczających z kursu). Fizyk powiedział, że Dark Star, czyli Planeta X ma ekstremalnie eliptyczną orbitę o niezykle długim obiegu, jednak nie zna jej wielkości ani masy. Problem zaistniał kilka lat temu, kiedy wpływ Ciemnej Gwiazdy zaczął być widoczny w aktywności Słońca. Efekt ten to rezonans o naturze bardziej elektromagnetycznej niż grawitacyjnej. Naukowiec stwierdził, że chociaż bezpośrednio nie zajmował się tą sprawą wie, iż to właśnie Planeta X jest odpowiedzialna za wzmożenie aktywności Słońca i nagłe ocieplenie, które obserwujemy nie tylko na Ziemi, ale również na wszystkich pozostałych planetach Układu. „Deacon” dowiedział się o Planecie X podczas swojej pracy w NOAA (The National Oceanic and Atmospheric Administration). To ciało zostało nazwane „drugim słońcem”. Ma ono eliptyczną orbitę nachyloną pod pewnym kątem w stosunku do pozostałych planet. Obecnie ciało zbliża się, i według NOAA jest to pośrednią przyczyną zmian klimatycznych.
Naukowiec pośrednio potwierdził też, że domysły na temat roku 2012 mogą mieć coś wspólnego z odziaływaniem Planety X.
W dalszej części wywiadu „Deacon” opowiadał o innych tajnych rządowych projektach. Szczegóły wkrótce.

http://www.nautilus.org.pl/
  • 0

#39

Cashpoint.

    egoism

  • Postów: 641
  • Tematów: 126
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

NIEWIELE WIĘKSZA OD PLUTONA - Dziesiąta planeta zmierzona dzięki teles


Dołączona grafika

Naukowcy, dzięki teleskopowi Hubble’a określili wielkość rzekomej, dziesiątej planety, której nadano wdzięczne imię Xena. Okazuje się, że najdalsze ze znanych obecnie ciał naszego Układu Słonecznego, której okres obiegu wokół Słońca wynosi 560 lat, jest niewiele większe od Plutona.

Dotychczasowe gruntowne obserwacje tej planety, której oficjalną nazwą jest Kuiper Belt object 2003 UB313, sugerowały wielkość o 30% większą niż Plutona. Najnowsze obserwacje z grudnia 2005 dostarczyły nowych danych, które pozwoliły ustalić średnicę Xeny na ok. 2400 km (z dokładnością do 100 km). Średnica Plutona natomiast, mierzona również dzięki teleskopowi Hubble’a, to ok. 2290 km.

“Teleskop Hubble’a jest jedynym instrumentem zdolnym do określenia wymiarów Xeny na podstawie analizy światła widzialnego”– powiedział Mike Brown z California Institute of Technology w Pasadenie. To jego zespół dokonał odkrycia Xeny a wyniki tego wydarzenia zostały opublikowane w Astrophysical Journal.

Określenie średnicy najdalszej planety wymagało wykonania wielu zdjęć, ponieważ jest ona oddalona od nas o ok. 16 miliardów kilometrów a średnica to niecała połowa szerokości USA. Taka odległość zaowocowała odpowiednią wielkością w ramce teleskopu, co dało… 1,5 pixela. Choć to niesamowite, ale jednak wystarczyło do precyzyjnego określenia jej wymiarów.

Z uwagi na fakt, iż Xena jest mniejszym, niż się wcześniej spodziewano, lecz stosunkowo jaskrawym ciałem, astronomowie są przekonani, że to jeden z najbardziej błyszczących obiektów Układu Słonecznego. Jedynym obiektem, który może konkurować ilością odbijanego światła jest geologicznie aktywny Enceladus – jeden z księżyców Saturna. Jego powierzchnia jest nieustannie pokrywana wysoce odblaskowym lodem pochodzącym z „pracujących” tam nieustannie gejzerów.

Podejrzewa się, że tak wysoka odblaskowość Xeny może być wynikiem mroźnej powłoki metanowej, która na niej zalega. Być może planeta posiada atmosferę (gdy zbliża się do Słońca), która osiada na powierzchni w postaci mroźnej powłoki, gdy Xena dryfuje w oddaleniu od naszej Gwiazdy.

Inną możliwością, którą bierze się pod uwagę jest metan wydobywający się z cieplejszych obszarów wewnętrznych planety. Wydostając się na zimną powierzchnię błyskawicznie zamarza pokrywając zróżnicowany krajobraz, dzięki czemu tworzy prawie jednolicie jaskrawą powierzchnię, co jest w efekcie odbierane przez teleskop.

Brown zamierza użyć Hubble’a oraz innych teleskopów do obserwacji innych obiektów (wielkością zbliżonych do Xeny i Plutona), które zostały niedawno odkryte w Pasie Kuipera. Obszar ten jest ogromną połacią skrywającą komety zbudowane z pierwotnego lodu czy inne, duże ciała niebieskie.

źródło: www.nautilus.org.pl

Użytkownik Cashpoint edytował ten post 17.01.2008 - 13:22

  • 0



#40

spoko11.
  • Postów: 78
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Moim zdaniem Nibiru to czerwony karzeł i niedługo zbliża się jego kres wleci do naszej galaktyki i zrobi rozwałkę. the end- trzecia wojna światowa 999999999999 mln. lat po naszej erze. broń: patyki.
  • 0

#41

Nick.
  • Postów: 1455
  • Tematów: 723
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 2
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Czyżby Planeta X naprawdę istniała? Mistrzyni gry w chowanego…

 

Y3c9MTE3MCZjaD01MTM=_src_14526-2.1-Dziew

 

Wzrasta liczba poszlak i opinii naukowców, że istnienie dziewiątej planety, gdzieś daleko za orbitą Neptuna, jest prawdopodobne. Niestety, wciąż nie ma tego, co rozstrzygnęłoby kwestię - wiarygodnej obserwacji…

 

Na początku 2016 r. astronomowie Konstantin Batygin i Michael Brown, badacze z kalifornijskiego Caltech (California Institute of Technology), ogłosili, że mają dowody potwierdzające istnienie obiektu w odległości 700 j.a. (jednostek astronomicznych), o masie dziesięciokrotnie większej od naszej planety i z okresem obrotu dookoła Słońca rzędu 15 tys. lat. Dokładniejsze badania miały wyjaśnić zagadkowe rozmieszczenie orbit obiektów transneptunowych w Pasie Kuipera (2), które pośrednio zdradzałyby obecność dziewiątej planety w Układzie Słonecznym - a być może nawet dziesiątej.

 

Potem jednak naukowcy z kanadyjsko-francusko-amerykańskiego projektu OSSOS wykryli nieprawidłowości w metodach obserwacji przeprowadzonych w Caltech. Według nich, istnienie Planety 9 nie jest konieczne do wyjaśnienia odnotowanych anomalii. Z kolei zespół astronomów z Uniwersytetu Complutense w Madrycie zastosował nową metodę obserwacji obiektów transneptunowych. Skupiono się w niej na tych, które znajdują się w średniej odległości 150 j.a. i nigdy nie przekraczają orbity Neptuna.

 

Hiszpanie badali ich węzły orbit. Są to punkty, w których orbita obiektu przecina płaszczyznę ekliptyki w Układzie Słonecznym. Prawdopodobieństwo interakcji z innymi ciałami niebieskimi jest tam największe, dlatego też w węzłach obiekty transneptunowe mogą doświadczyć największych zmian w orbitach, a nawet kolizji. Po analizie danych hiszpańscy astronomowie odkryli, że węzły 28 badanych obiektów - jeśli owe obiekty są podobne w zachowaniu do komet wchodzących w interakcje z Jowiszem - potwierdzają obecność tajemniczej Planety 9 znajdującej się w odległości 300 do 400 j.a., która aktywnie wpływa na badane obiekty.

Dowody pośrednie

 

W październiku 2017 r. Juliette Becker, doktorantka z Uniwersytet Michigan, przedstawiła symulacje wskazujące na istnienie dużej planety poza orbitą Neptuna. W symulacjach testowano dwie różne wersje obecności hipotetycznej Planety X na obrzeżach Układu Słonecznego i ich wpływ na całość w kontekście tego, z czym mamy do czynienia obecnie.

 

- Z tej symulacji dowiedzieliśmy się, że można wskazać na kilka wersji orbit dziewiątej planety, które sprzyjają stabilności obiektów transplutonowych w czasie, zwiększając prawdopodobieństwo takiego właśnie kształtu Układu Słonecznego - wyjaśniała Becker w artykule na temat swoich badań. - Dzięki tym komputerowym symulacjom udało nam się ustalić, która z hipotez na temat dziewiątej planety, być może współtworzącej nasz Układ, byłaby prawdopodobna. Oczywiście przy zastrzeżeniu, że planeta ta w ogóle istnieje.

 

- Najlepsza byłaby jej bezpośrednia obserwacja, w postaci światła Słońca odbijającego się od jej powierzchni - dodała. - Ponieważ jednak wciąż nie udało nam się takiej przeprowadzić, mimo poszukiwań podejmowanych przez wielu ludzi, skazani jesteśmy na poszlaki i dowody pośrednie.

 

Hipoteza istnienia Planety X to w historii astronomii nie nowość. Badacze wypatrują jej od dawna. XIX-wieczni uczeni, wnet po odkryciu Neptuna, zorientowali się, że konstrukcja Układu Słonecznego nie funkcjonuje tak, jak teoretycznie powinna. Zarówno orbita Neptuna jak i sąsiedniego Urana wykazywały drobne anomalie, sugerujące, iż za granicą 4,5 miliarda km koniecznie powinno istnieć coś jeszcze. W 1930 r. odkryty został Pluton, ale jego masa okazała się zbyt znikoma, by wyjaśnić zaburzenia. W latach 70. XX wieku Joseph Brady, badając sławną kometę Halleya, doszedł do wniosku, iż na jej ruch wpływa jakieś duże ciało - może nawet gabarytów Jowisza, leżące co najmniej dwa razy dalej od Słońca niż Pluton.

 

dz04NjAmaD00ODQ=_src_14527-2.2-Hipotetyc

 

Hipotetyczne położenie dziewiątej planety, na podstawie obliczeń Browna i Batygina

 

Nie można też nie wspomnieć o koncepcji widzącej w tajemniczym obiekcie "nieudaną" gwiazdę, brązowego karła, co czyniłoby z Układu Słonecznego system podwójny. Mniej więcej połowa gwiazd widocznych na nieboskłonie to układy złożone z dwóch lub większej liczby składników. Nasz układ podwójny mógłby tworzyć żółty karzeł (Słońce) wraz z mniejszym i znacznie zimniejszym brązowym karłem. Jednak ta koncepcja obecnie wydaje się mało prawdopodobna. Nawet jeżeli temperatura powierzchni brązowego karła wynosi tylko kilkaset stopni, to nasza aparatura powinna pozwolić na jego uchwycenie. Obserwatorium Gemini, Teleskop Spitzera i WISE ustaliły już istnienie ponad dziesięciu tego typu obiektów w odległości do stu lat świetlnych. Jeśli brat Słońca naprawdę tam jest, powinniśmy go zauważyć dość dawno temu.

 

Po wystąpieniu Batygina i Browna rozpoczęło się kilka programów poszukiwawczych. W niektórych z nich mogą nawet uczestniczyć wszyscy chętni. "Backyard Worlds: Planet 9" to część większego programu społecznościowego Zooniverse, przeznaczonego dla amatorów, z wykorzystaniem danych z teleskopu WISE. W innym projekcie, "Planet 9", sięgnięto po dane z teleskopu SkyMapper należącego do Narodowego Uniwersytetu Australii. W ramach tego przedsięwzięcia armii 60 tys. ochotników udało się wyłonić aż cztery kandydatury na dziewiątą planetę.

 

Jesienią głos w sprawie tajemniczego, ale wciąż tylko hipotetycznego obiektu zabrała agencja NASA. Jej komunikat głosi, że całkiem prawdopodobne, iż nasz system słoneczny jest domem dla ogromnej, odległej dziewiątej planety…

 

Zdjęcia pochodzą z artykułu.

https://mlodytechnik...gry-w-chowanego


Użytkownik Nick edytował ten post 03.03.2018 - 16:41

  • 6



#42

kuba9449.
  • Postów: 173
  • Tematów: 2
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Zawsze byłem największym sceptykiem jeśli chodzi o dziewiątą planetę, ale coraz więcej wskazuje, że coś jest na rzeczy...

 


  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u