Skocz do zawartości




Zdjęcie

Refleksje na temat natury magii (doświadczenia praktyczne)


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
17 odpowiedzi w tym temacie

#1

katabas.
  • Postów: 294
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Jakiś czas temu na forum, przy okazji tematu w którym prosiłem o pomoc w magii, poczyniłem uwagę, że jak to – na forum paranormalnym nikt nie ma nic do powiedzenia o magii. Uczciwie muszę przyznać, że sam wówczas niewiele na jej temat wiedziałem. Pewna nieznośna sytuacja z mojego życia skłoniła mnie do uprawiania magii. Skoro tak, to podzielę się swoimi wrażeniami i refleksjami, zwłaszcza, że mogłem zacząć przygodę z magią dzięki informacjom, które ktoś gdzieś, także chyba tutaj, choć raczej nie w moim temacie, wstawiał.

 

 

Zacznę od tego, że jestem ateistą. Wychowany zostałem w wierze katolickiej, ale porzuciłem ją, głównie z dwóch powodów: pierwszego, nazwijmy go intelektualnego – nie wydaje mi się, aby na chmurze siedział jakiś dziadek i dzięki słuchaniu jego rozkazów miałbym osiągnąć szczęście itp., i drugiego – nawet gdyby wizja głoszona przez chrześcijaństwo była rzeczywistością, to nie chciałbym mieć do czynienia z bogiem, który jest gotów wybaczyć najgorszym zbrodniarzom i każe robić to także mnie, w gruncie rzeczy taki ktoś byłby moim wrogiem. Nie chcę nikogo urazić, każdy wyznaje takie poglądy jakie uważa, chcę przedstawić swoje. Do dzisiaj, pomimo swoich doświadczeń z magią, uważam światopogląd materialistyczny za najlepszy, przynajmniej jeśli chodzi o praktyczne zastosowanie w funkcjonowaniu państwa, nauce itp. W sferze prywatnej można moim zdaniem wierzyć w dowolne rzeczy.

 

 

Skąd więc u takiego człowieka zainteresowanie magią, która wg nauki i jego światopoglądu jest bzdurą? Znalazłem się w nieprzyjemnej sytuacji życiowej (konieczność dzielenia mieszkania z kimś bardzo dokuczliwym, ale nie jakoś moralnie złym – stąd wrzaski czy przemoc nie wchodziła w grę, a normalna perswazja nijak nie działała), dla kogoś być może byłaby to błahostka, dla mnie poziom wkurzenia (mam na myśli inne słowo ale regulamin chyba zabrania...) i obiektywny, m.in. finansowy brak możliwości rozwiązania sytuacji czyniły ją całkowicie nieznośną. Przedtem, jako że interesowały mnie zjawiska paranormalne, ich przypadki i możliwe wyjaśnienia, zetknąłem się z pojęciem magii. Pojawiła się myśl, żeby spróbować użyć jej dla rozwiązania mojego problemu. Coś podobnego do mojego podejścia do gry w totolotka – prawdopodobieństwo wygranej jest bliskie zeru, ale od czasu do czasu zdarza mi się wysłać jeden zakład. Podobnie tutaj uznałem, że nic stracić nie mogę, najwyżej trochę czasu, który i tak nie upływał mi nazbyt przyjemnie, a samo interesowanie się magią przyjemnie zajmowało czymś umysł.

 

 

Z takim oto podejściem wykonywałem pierwsze rytuały. Były bardzo biedne, znalezione gdzieś w internecie na w gruncie rzeczy debilnych stronach. Z perspektywy czasu jednak nie uważam ich za całkowicie bezsensowne. Przygotowywały umysł do jakiegoś takiego myślenia magicznego. Rezultaty jednak nie pojawiały się. Trafiłem na informację o sigilizacji. Jest to prosta technika magiczna, nie potrzeba do niej praktycznie niczego poza kartką papieru, długopisem, zapalniczką i popielniczką (o ile jako metodę niszczenia sigila przyjmiemy palenie go, uważam ją za najlepszą). Nie będę jej opisywał, bo opis jest łatwo dostępny w internecie, także i na tym forum natknąłem się na ten temat. Po wykonaniu rytuału trzeba było żyć dalej, a rezultaty nie nadchodziły. Kusiło mnie by spróbować innych metod np. voodoo, czego jednak nie uczyniłem. Nie mam nic do np. magii ceremonialnej, ale niespecjalnie mam czas się nią na poważnie zajmować (a z tego co mi się wydaje, to właśnie jest jej istotą, by robić to na poważnie, kształcić się i rozwijać). Ponadto, prawdopodobnie z powodu wychowania katolickiego, mam podświadomą niechęć do tego rodzaju magii i się jej obawiam, choć rozum podpowiada, że to tylko machanie nożem i mamrotanie jakichś formułek.

 

 

I oto pewnego dnia, zachowanie dokuczliwej osoby się zmieniło. Jej cechy charakteru niby pozostały takie same, a jednak przestała mnie denerwować swoim zachowaniem i właściwie zostawiła w spokoju. Na skali liczbowej 1-10 oceniam spełnienie życzenia na 9. Miałem oczy jak 5 złotych. Obchodzę ten dzień jako swoje osobiste święto. Pierwsza radość dotyczyła samego faktu zmiany mojego życia, stało się bardziej normalne i komfortowe, a przy tym obyło się bez żadnego uszczerbku dla tej osoby. Po prostu „sama” zmieniła swoje zachowanie. Po pierwszej euforii przyszła refleksja na temat natury samego zjawiska. Jestem całkowicie przekonany o związku wykonanego rytuału ze zmianą jaka zaszła. Wg mojego światopoglądu to nie ma prawa działać, ale zadziałało dokładnie tak, jak chciałem. Analizowałem tę sytuację wielokrotnie, w zasadzie po dziś dzień. Nie ma żadnej racjonalnej przyczyny, dla której taka zmiana miałaby zajść. Ani ja nie wpływałem w „konwencjonalny” sposób – przemocy chciałem uniknąć, perswazja była jak grochem o ścianę i po prostu dawno jej zaprzestałem jako nieskutecznej. W samym współlokatorze i jego życiu też nie zaszły jakieś zmiany, które by to logicznie wyjaśniały. Oczywiście możnaby to zrzucić na jakiś zbieg okoliczności, ale był w takim razie bardzo, bardzo szczęśliwy.

 

 

No to jedziemy dalej. Pewnego razu napotkałem na problematyczne zachowanie innej osoby. Skala tej niedogodności była wielokrotnie mniejsza niż poprzedniej, ale uznałem, że skoro coś raz się udało, to może uda się i drugi. Wykonałem rytuał i... osiągnąłem pożądany rezultat! Tym razem 10 na 10, choć trzeba przyznać, że skala „zadania” była mniejsza. To co najważniejsze, to fakt, że zmiana zachowania człowieka zaszła bez żadnej „konwencjonalnej” interwencji z mojej strony, nawet tego tematu z nim nie poruszałem, a zrobił dokładnie to, czego chciałem, sam z siebie. Tak jak poprzednio, uważam, że nastąpiło to w wyniku działania uprawianej magii. Uważam tak, bo mimo szczerych chęci nie znajduję normalnego powodu takiej zmiany, to było w obu przypadkach zbyt nagłe, i zawsze następowało w pewnym niezbyt długim czasie od rytuału.

 

 

Zauważyłem, że magia najlepiej działa jeśli celem jest wywarcie wpływu na drugiego człowieka. Tam efekty miałem niezwykłe i to one przekonują mnie o prawdziwości magii. Nie zmieniłem jednak swoich poglądów. Moje spojrzenie na magię jest takie, że nie są to żadne zjawiska nadprzyrodzone, tylko całkowicie przyrodzone, natury których jednak nie potrafimy jeszcze wyjaśnić z powodu naszej niedoskonałości, niskiej – jak na to zagadnienie – wartości naszych zmysłów i umysłów. Porównam to do sytuacji, gdy np. dajemy trzylatkowi tablet, co niestety wielu rodziców czyni. Dziecko patrzy na ekran, klika różne ikony, przesuwa ekrany i po pewnym czasie umie puszczać melodyjki, filmiki czy grać w proste gry. Ale dziecko przecież nie wie jak tablet działa. Nie ma pojęcia co to jest procesor, składające się na niego tranzystory, matryca wyświetlająca obraz... Nawet nie wie że istnieje coś takiego jak prąd elektryczny, może poza tym, że mama mówiła, że jest straszny i nie wolno dotykać gniazdka. Ta niewiedza nie przeszkadza jednak, by dziecko nauczyło się pewnych zależności przyczynowo-skutkowych i z tabletu korzystało, osiągając to, co chce – dźwięki, film itp. Tak samo jest moim zdaniem z magią. Nie wiemy, jakie dokładnie zjawiska za nią stoją, bo jesteśmy w porównaniu do nich jak ten trzylatek do elektroniki. Jednak przez wieki zauważono, że określone działania wywołują określone rezultaty, i choć nie wiadomo dlaczego, to to działa. Wiele osób uważa, że za działanie magii odpowiadają przyzywane w trakcie jej uprawiania byty, moim zdaniem to podobna nakładka, jak graficzny interfejs w oprogramowaniu. Trzylatek nic by nie zrobił na komputerze z DOS-em, poza wciskaniem losowych klawiszy. Gdy damy mu iluzję fizycznych przedmiotów na ekranie, już wiele potrafi.

 

 

Pojawiła się we mnie, przyznaję że nie od razu, refleksja na temat wolnej woli. Przecież przy pomocy działań magicznych zmieniłem, w swoim mniemaniu oczywiście, zachowanie tych osób w sposób dla nich niezauważalny, jeszcze bardziej niezauważalny, niż gdy posługujemy się jakąś zaawansowaną manipulacją np. NLP. Czy zatem wolna wola nie istnieje i ktoś znający proste sztuczki (sigilizacja naprawdę nie jest trudna) może sterować nami do woli? Nie byłaby to przyjemna rzeczywistość. Rozmyślałem kiedyś, czy nie spróbować wywołać u kogoś zachowania całkowicie sprzecznego z jego wartościami i ogólnie normami społecznymi np. że koleżanka pokaże mi to i owo w pracy – ale nie, że się z nią umówię, tylko ot tak, np. najbardziej szara myszka odwali jakąś inbę. Gdyby to się udało, to znaczyłoby, że wolną wolę można spuścić z wodą w kiblu, bo coś innego jest w stanie ją z ukrycia kontrolować. Mam jednak opory moralne, by tego próbować, i cichą nadzieję, że to by się nie udało.

Innym spostrzeżeniem odnośnie magii jest to, że dokładnie wykonuje zlecone zadanie. Przestrogi, by formułować je w jednoznaczny sposób, nie są wymysłem. Potwierdza to mój inny przykład. W pobliżu mojego bloku zainstalowano szyld LED, który nie świeci, a dosłownie wali światłem w nocy w moje okno. Jest to dla mnie irytujące. Jako że nie mam możliwości zadziałania konwencjonalnego – zniszczenia urządzenia itp. – a ściślej skończyłoby się ono pewnie kłopotami z prawem, postanowiłem zadziałać za pomocą magii. I cóż się stało? W dziwny sposób przestała świecić latarnia uliczna miejska akurat przy tym szyldzie. Kilkanaście innych przy tej ulicy ładnie się świeci. Oczywiście mogła zużyć się lampa sodowa czy układ zapłonowy, ale coś to jakieś takie dziwne... Co poszło nie tak? W życzeniu użyłem sformułowania „oświetlenie szyldu” zamiast „podświetlenie”. No i faktycznie, z zewnątrz już oświetlony nie jest... Przypadek? Nie sądzę xD. To jest ciekawe zagadnienie do rozważania odnośnie samej natury magii. Przyjęło się, że duże znaczenie ma wizualizacja, a wizualizowałem zgaśnięcie szyldu, wykonało się jednak to, co fizycznie było zakodowane w sigilu.

 

 

Pojawia się kwestia „zapłaty za usługi”. Religia katolicka głosi, że uprawiając magię, zawieramy pakt z szatanem lub złymi duchami, i to one wykonują zlecone zadania, a zapłata jakiej zażądają będzie straszna. Również strony ezoteryczne utrzymują, że zwłaszcza zlecanie zadań nieetycznych „brudzi w karmie”, a rosyjska strona, że każde użycie czarów odbiera nam cząstkę człowieczeństwa i duszy. Ja paradoksalnie podchodzę do magii w bardziej racjonalny sposób. To, że może być potrzebna zapłata jest dla mnie całkowicie normalne. Jeśli zmieniamy rzeczywistość w konwencjonalny sposób np. tniemy drewno, jedziemy na rowerze, troszczymy się o kogoś, perswadujemy mu coś, bijemy go, uszkadzamy jakieś urządzenie itp. to musimy zwydatkować jakiś wysiłek, by ta zmiana nastąpiła. Podejrzewanie, że wywołanie zmiany za pomocą magii miałoby tego nie potrzebować, byłoby naiwne, choć zapewne będzie to wysiłek inny aniżeli w tych tradycyjnych metodach. W sigilizacji istotnym elementem jest ładowanie sigila do podświadomości, co czyni się np. za pomocą masturbacji (z jednoczesnym patrzeniem na sigil), lub inne wywołanie stanu gnozy (wg twórcy sigilizacji Spare’a jest to stan, kiedy podświadomość przyjmuje wprost to co jej pokażemy). Te inne to np. hiperwentylacja, zadawanie sobie bólu, wywoływanie nienawiści itp. Osobiście stosowałem przede wszystkim wywoływanie nienawiści i szału, i jakby przelewanie tej energii na sigil. Sposób masturbacyjny jest polecany jako najlepszy, ale nie używam go, nie przez moralność, ale fakt, że po zniszczeniu sigila należy o nim zapomnieć, a tak nasuwałby mi się na myśl za każdym razem ;). Jednak uważam, że energia wkładana w stan gnozy jest zbyt mała, by wywoływać zmiany w rzeczywistości. Gnoza ma ułatwić sigilowi wejście do podświadomości. Czy zauważyłem, by magia pobierała ode mnie zapłatę za wykonane usługi? Bezpośrednio nie. Po pierwszych rytuałach czułem się nieco dziwnie, ale to raczej przez katolickie wychowanie obecne gdzieś w podświadomości i poczucie, że to działanie zakazane/złe. Miałem przypadki dziwnego, złego psychicznego samopoczucia, które przyszły ni stąd, niż zowąd, bez racjonalnej przyczyny, i mam pewne podejrzenia, że mogą to być skutki magii. Podobnie zauważyłem nasilenie pewnych natrętnych myśli (miewam je od czasu do czasu od dawna, nie uważam tego za jakiś problem, choć zaraz pewnie będę zaatakowany, że jestem psychiczny i ten tekst jest tego wynikiem). Może tu zachodzić związek z mieszaniem w podświadomości, co ma być i podejrzewam, że rzeczywiście jest częścią natury działania sigilizacji i taki może być skutek uboczny bądź wręcz cena takiego działania. Miewałem też dziwne wypadki naprawdę złych dni, kiedy dosłownie nic nie chciało iść po mojej myśli, i to też trzeba mieć na uwadze, choć tutaj już rośnie prawdopodobieństwo zbiegu okoliczności. Najdziwniejszym zdarzeniem, które możnaby podciągnąć pod „zapłatę dla magii” były przypadki dziwnego, skrajnie niesprawiedliwego traktowania mnie przez osoby, które nigdy nie zdradzały nawet cienia takich zachowań, przykładowo szef obsobaczył mnie za to, że dokładnie wykonałem jego polecenie, tak jak robię to od dawna, a potem w mgnieniu oka zachowanie wracało do normy i tu bym widział przesłankę związku tych zdarzeń z magią.

 

 

Reasumując: moje doświadczenia praktyczne pokazują, że magia istnieje i działa. Jestem najszczerzej przekonany, że zachodzących zjawisk nie wywołał zbieg okoliczności, było ich za dużo, a zmiana była zbyt zgodna z moim żądaniem, przy braku innej aktywności w tym kierunku niż magicznej. Chciałem się tym podzielić, bo uważam zagadnienie za nader ciekawe i zmieniło ono moje życie. Zmieniło, bo pomogło rozwiązać pewne problemy, ale i zmieniło, bo stwierdziłem, że naprawdę są na świecie rzeczy, jakie się filozofom nie śniły, a rzeczywistość jest daleko bardziej pop... zagmatwana niż się wydaje. Jeśli ktoś ma jakieś podobne doświadczenia i przemyślenia, zachęcam do podzielenia się. Zachęcam także do przeczytania co o magii ma do powiedzenia satanistka (nie taka od męczenia kotów gdzieś w piwnicy) na pewnej stronie, mam na myśli dział "Teoria". Przeczytałem je długo po pierwszych magicznych sukcesach i są zaskakująco zbieżne z tym co zauważyłem.

 

http://templum.cba.pl/html/poczatek/


Użytkownik katabas edytował ten post 12.10.2019 - 02:59

  • 2

#2

TęczowaEuropa.

    +C

  • Postów: 69
  • Tematów: 4
  • Płeć:Nieokreślona
Reputacja Zła
Reputacja

Napisano

Daj dowód, że magia istnieje, bo jak nie to Ci nikt tu nie uwierzy.


  • 0

#3

Wszystko.
  • Postów: 9134
  • Tematów: 71
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Katabas, ty jesteś autorem tego tekstu? Jeśli nie, to napisz co o tym sądzisz.



#4

katabas.
  • Postów: 294
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Ale jakiego tekstu, tego w moim poście? Tak, ja, link z kolei jest do strony okultystki, która ciekawie pisze o naturze magii, wiele spostrzeżeń jest zbieżnych z moimi, choć ona jest zaawansowana w magii, a ja stosuję tylko najprostszą sigilizację. Kobieta daje ciekawy przykład, gdy koleżanka dostała lekkiego fioła po pierwszych sukcesach w magii i chciała zobaczyć, jak durną rzecz to jest w stanie załatwić. Chciała, by pod jej oknem pojawił się żywy słoń. I któregoś dnia przejeżdżał tam taki jeden polityk (cisza...) na słoniu w ramach kampanii, i to jest fakt, bo przejeżdżał.

Ja opisałem, co doświadczyłem. Gdyby to były zbiegi okoliczności, to niezwykle szczęśliwe i zgodne z tym co sigilizowałem.
  • 0

#5

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5090
  • Tematów: 673
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 23
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ciekawe, że chciejstwo 10 milionów zeta nie chce się ziścić tym magom, tylko jakiś słoń i to nie wiadomo kiedy. Magia, zdaje się, nie polega na "niewiadomo kiedy" i/lub na sprawdzaniu (jak to napisałeś) czy działa na durne rzeczy.

Koleżanka miała sukcesy i wymyśliła numer ze słoniem? Wybacz, ale mnie to zalatuje bryndzą. Jak się ma sukcesy, to się wali gruby numer. Albo wyjdzie, albo nie, koszt to dycha za kupon totolotka.


  • 0



#6

­­ ­­ ­­ ­­ ­­.
  • Postów: 454
  • Tematów: 62
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

No właśnie odnośnie przykładu z tym prądem, czy nie uważa pan, że ten prąd może istnieć także w magii jako to niebezpieczne źródło do, którego ona jest podpięta?

 

Skąd pewność, iż: "na forum paranormalnym nikt nie ma nic do powiedzenia o magii"? tak się składa, że poznałem dwie osoby, które wydawały mi się ją praktykować, przepraszam, właściwie to jednej nie zdążyłem już poznać, bo ten ktoś już nie żyje, za to druga osoba żyje i twierdzi, że jest mistykiem... Nie wiem czy to ma coś wspólnego z magią, w każdym bądź razie... Tak przypuszczam. Rozumiem twoje poirytowanie lokatorem, ale czy powinniśmy wpływać na czyjąś wolną wolę? Nie sądzę. :) Nikt raczej nie chce być kontrolowany.

 

Takie książki do magii są dostępne nawet na kickstarterze, nie wiem czy posiadają tam też polskie - nie wydaje mi się, ale znalazłem ostatnio jedną po polsku, wysłałem ją w pw, tak samo jak i tą dziwną moim zdaniem stronę ezoteryczną. Może jest jeszcze czas na to aby się nawrócić i zaprzestać tych praktyk? bo jeśli to ma nieść za sobą negatywne konsekwencje to nie warto się tym zajmować.


Użytkownik ­­ ­­ ­­ ­­ ­­ edytował ten post 14.10.2019 - 00:34

  • 0

#7

Aidil.

    Są ci co wstają z łózka, i ci co ewentualnie wstają z kolan.

  • Postów: 4311
  • Tematów: 80
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

No właśnie odnośnie przykładu z tym prądem, czy nie uważa pan, że ten prąd może istnieć także w magii jako to niebezpieczne źródło do, którego ona jest podpięta?

 

 

 

Możesz jaśniej?


..., tak samo jak i tą dziwną moim zdaniem stronę ezoteryczną. 

 

Możesz rozwinąć/ 


 

... Może jest jeszcze czas na to aby się nawrócić i zaprzestać tych praktyk? bo jeśli to ma nieść za sobą negatywne konsekwencje to nie warto się tym zajmować.

 

Co miałeś na myśli?


  • 0



#8

­­ ­­ ­­ ­­ ­­.
  • Postów: 454
  • Tematów: 62
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

 

Możesz jaśniej?

Tak jak wtyczka jest podpięta do gniazdka to magia może być podpięta do jakiejś powiedzmy maszyny, która nie może być dotknięta podobnie jak prąd w gniazdku. No chyba, że ktoś chce świadomie zakończyć swój żywot. W skrócie ciekawość, która jest czyjąś obsesją, a właściwie obsesyjnym zachowaniem, czasami może prowadzić do... Czegoś bardzo nie przyjemnego, ale to tylko takie moje małe wyobrażenia. Może za dużo się horrorów naoglądałem, albo po prostu też mam jakąś obsesję i chwila... Muszę sprawdzić czy nie mam żadnych bytów w gniazdku... Ufff... Całe szczęście... Nie. Chociaż kto wie? zwykli ludzie nie wiedza co to jest prąd tak właściwie, to znaczy nie zupełnie, ale no, skąd to się bierze? z elektrowni... No tak, ale jak się wytwarza ten prąd? pocierając linijką o sweter? :D oczywiście, że nie, ale w dobie internetu wszystkiego można się dowiedzieć, ale w przypadku magii nikt nie ma pewności, bo magia to temat za bardzo tabu. Powiedzmy, że ktoś dowiedział się wszystkiego z internetu i od ludzi o prądzie, wie także, że nigdy nie warto igrać z prądem, np. Nie wkładać pod (odbezpieczony) kran włączonej suszarki. To grozi śmiercią, wie też od znajomych czy nieznajomych o różnych niefortunnych zdarzeniach z prądem, które zakończyły się dla ludzi zgonem poprzez nieuwagę bądź głupotę, a teraz jeśli chodzi o magię, słyszymy lub słyszeliśmy by ktoś przez nią umarł? albo ktoś dzięki niej osiągnął sukces i życie wieczne? nie... No właśnie.

 

 

Możesz rozwinąć/

Nie bardzo wiem jak. Dla mnie wszystkie strony ezo są dziwne. Na tej stronie jednak są zaklęcia i czary np. Odsyłanie pecha, przemiana sytuacji ze złej na dobrą albo przerywanie konfliktów (o czym wspomniał już tutaj ten pan), itp. Jest aż 13 stron tych zaklęć i czarów, a ta cyfra raczej nie kojarzy się zbyt miło. Chyba, że ze szczęśliwą 13-stką w rmfm. Chociaż no... W sumie to też się nie kojarzy dla mnie zbyt miło, bo ani razu jeszcze w to nie wygrałem, a pamiętam, że kiedyś sporo sms'ów się wysyłało na te i na inne konkursy. Ahem... Także.. Chyba się rozumiemy, prawda? mam nadzieje. :)

 

 

Co miałeś na myśli?

By nie popadać w obsesje na punkcie czegoś. Po prostu starać się zachować ostrożność. Myślę, że wszystko można przedawkować nie tylko alkohol czy leki. Zachowując ją unikamy niebezpieczeństwa. Nigdy nie wiadomo gdzie ono się czai.


  • 0

#9

Wszystko.
  • Postów: 9134
  • Tematów: 71
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jedyna magia jaka istnieje, to ta wykonywana przez iluzjonistów. Nie jest to magia w takim sensie jak rozumieją ją ezoterycy, to znaczy, że wszystkie efekty mają racjonalne wyjaśnienie. Gdyby klątwy czy inne czary mary działały, to ludzie by się w ten sposób wybijali. Ale jakoś nie dochodzi do masowych ludobójstw przy użyciu magii.



#10

premier75.
  • Postów: 6
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Pania Katabas, ja to myślę, że to nie Ty użyłeś magii ma swoim współlokatorze ale to Twój współlokator użył magii na Tobie abyś myślał i był przekonany,że on Ci wcale nie przeszkadza. Myślę, że nawet posunął sie dalej i użył tej magii do tego abyś kiedyś pomyślał, że spowodowałeś zgaśnięcie lampy stojącej obok podświetlonego szyldu LED.
  • 0

#11

katabas.
  • Postów: 294
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Skoro cisza wyborcza minęła, to dodam, że politykiem jeżdżącym na słoniu w kampanii (nie tej ostatniej oczywiście) był Janusz Korwin-Mikke.

 

@Staniq: Oczywiście, że zastanawiałem się nad użyciem magii do wygrania w totolotka. Nie daje to niestety, przynajmniej na razie, żadnych rezultatów. Wszystkie źródła jakie czytałem twierdzą, że magią nie da się wygrywać w gry liczbowe. Chodzić ma o to, że jeżeli np. magia wzmacnia moją wolę nawet razy 1000, to mogę wpłynąć np. na drugiego człowieka. Ale ile osób gra w totolotka? Jeśli w Lotto pula to 2 mln zł, a zakład kosztuje 3 zł, to przynajmniej 666666 osób musi zagrać, a i to nie uwzględniając zysku totalizatora, więc ta liczba jest dużo większa. A zatem moc mojej, przyznajmy się bardzo biednej magii musiałaby pokonać wolę około miliona osób, która każda myśli i pragnie by wygrać. Tak to tłumaczą ludzie bieglejsi w magii, i ma to moim zdaniem swój sens.

 

Po drugie, że magia ma działać od razu. Nie działa, tak twierdzą źródła, i to zauważyłem osobiście, zazwyczaj potrzeba około 3 tygodni na ziszczenie się życzenia.

 

Po trzecie, że pomysł ze słoniem jest głupi. No może faktycznie niezbyt mądry, ale po pierwsze nie mój, a po drugie dobrze pokazuje działanie magii. Ja doświadczyłem tego samego. Magia wykonuje zlecenie czasem na okrętkę, nie wiemy które zdarzenia prowadzą do ziszczenia się życzenia. Tak tutaj: akurat Korwin tam prowadził kampanię :) Natomiast to, że kobiecie odbiło, to wcale się nie dziwię, nie będę nawet pisał, do jakich mnie rzeczy kusi by spróbować, jak wielka głupota czy niedorzeczność by się ziściła.

 

Co do kwestii niebezpieczeństwa itp. Napisałem wyraźnie, że negatywne zjawiska jakie zaczęły się wraz z uprawianiem magii uważam za cenę i wkład, jaki trzeba wnieść, by magia zadziałała. Trzeba wziąć poprawkę, że część z nich mogła być po prostu zbiegiem okoliczności, gorszym dniem. Nawet jeśli wszystko złe, co mi się przytrafiło, było zapłatą dla magii, uważam, że była bardzo godziwa, w sensie otrzymałem od niej dużo więcej.

 

@Wszystko: ja co do zasady mam taki sam pogląd jak Twój. Światopogląd materialistyczny jest mi bliski, ale nie wymażę z pamięci tego co się stało w moim życiu poprzez te rytuały. Jestem święcie przekonany, że te rzeczy w normalny sposób by się nie wydarzyły, ale udowodnić tego nie ma jak. Jak masz czas, możesz spróbować sigilizacji, nawet dla jaj. Ja naprawdę w to nie wierzyłem gdy wykonywałem pierwsze rytuały, podszedłem jak do wysłania totolotka, "że co mi szkodzi spróbować". Spróbuj i Ty jakąś prostą rzecz. Nie uda się, utwierdzisz się w swoim przekonaniu, uda, przeżyjesz coś nader ciekawego.

 

Z tym wybijaniem się za pomocą magii to nie tak. Autorka strony którą podlinkowałem, uważa, że wszelka magia polega na zmienianiu swojej podświadomości, za czym mają iść zmiany w materialnej rzeczywistości, tak jakby pomiędzy jednym a drugim było jakieś połączenie, ale to połączenie nie jest 1 do 1, bo faktycznie, wtedy wystarczyłoby pomyśleć źle o szefie, albo zmartwić o żonę (wyobrazić sobie przez sekundę, że coś jej się dzieje), aby te zdarzenia zaszły. Natura mądrze postawiła tam jakąś barierę, i właśnie magia jest sztuką jej obejścia. Pozostaje też kwestia energii, podejrzewam, że najlepiej wykształcony w rzemiośle magii człowiek nie ma tyle energii by spowodować ludobójstwo czy coś w tym rodzaju, po prostu człowiek jest na to za mały.


Użytkownik katabas edytował ten post 15.10.2019 - 00:20

  • 0

#12

Wszystko.
  • Postów: 9134
  • Tematów: 71
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

To jest powszechny błąd rozumowania. Sam fakt, że zdarzenie B wystąpiło po zdarzeniu A, nie oznacza, że A było przyczyną B. Podobnie jest z antyszczepionkowcami. Kiedy jakieś dziecko umrze dzień po podaniu szczpionki, oni uznają że szepionka je zabiła.
Tak samo tutaj, twoje rytuały mogły nie być przyczyną zmiany zachowania tej osoby.



#13

katabas.
  • Postów: 294
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Jeżeli przez x miesięcy męczę się z kimś przy użyciu normalnych metod, a potem w ciągu 3 tygodni po rytuale następuje zmiana "ot tak", to wierzę, że to magia. Jeśli sigilizuję że X robi coś na moją korzyść, i nawet z nim o tym nie rozmawiam, a potem on to robi, mimo że odgrażał się, że zrobi na odwrót, to wierzę, że to magia. Jeśli sigilizuję awarię oświetlenia, i spełnia się dokładnie treść sigila, to wierzę, że to magia. To "dzianie się" rzeczy bez mojej konwencjonalnej ingerencji i dokładnie po mojej myśli jest dla mnie prywatnym dowodem istnienia i działania magii. Jeszcze raz zachęcam do spróbowania sigilizacji, w najgorszym razie zniszczycie kartkę papieru i zasmrodzicie pokój dymem z jej palenia (zresztą można sigil podrzeć albo rozpuścić w wodzie na papkę, ale uwaga: mi nie działało). Jakby mi ktoś około rok temu powiedział, że będę uprawiał magię i że ona będzie działać brzuch by mnie bolał od śmiechu. Ale działa. Tak wyśmiewany przykład ze słoniem ma sens o tyle, że w przypadku normalniejszych rzeczy jest prawdopodbieństwo, że to taki przypadek. No ale gdzie słoń... Można jeszcze założyć odwrotnie, że koleżanka okultystki nie wywołała, a przewidziała pobyt słonia w przyszłości w tym miejscu, co też byłoby nie mniej ciekawe (dywinacja to istotna część magii).


Użytkownik katabas edytował ten post 15.10.2019 - 17:46

  • -1

#14

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5090
  • Tematów: 673
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 23
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Po drugie, że magia ma działać od razu. Nie działa, tak twierdzą źródła, i to zauważyłem osobiście, zazwyczaj potrzeba około 3 tygodni na ziszczenie się życzenia.

Dlaczego? Nie ma racjonalnych powodów, aby działanie magii potrzebowało trzech tygodni na ziszczenie się. To nie jest fasolka, aby musiała wzrosnąć. To wygląda tak (z mojego punktu widzenia):

- trzy tygodnie, to taki kawałek czasu, w ciągu którego może się wydarzyć wiele nielogicznych zdarzeń, które można podpiąć pod magię,

- to jest tak jak z proroczymi snami, jak się nie spełni, to co, za mało "wkładu" było?

Teraz kwestia czarowania wygranej. Bez znaczenia jest fakt, że w totolotka gra dziesięć milionów ludzi, bo czarodziej czaruje liczby, a nie ludzi. Jeżeli jest tak jak piszesz, to czarodziej/magik powinien być mistrzem w pokera, albo BlackJacka, wszak krupiera, pojedynczego osobnika, można czarować chyba bez problemu, co?

Sam widzisz, że ta magia w szwach się rozłazi...


  • 0



#15

Zaciekawiony.
  • Postów: 7567
  • Tematów: 78
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Cóż, poruszamy się tu w sferze ocen subiektywnych "dana osoba była nieprzyjemna ale po pewnym czasie się zmieniła". To czy nazwiemy to magią zależy mocno od interpretacji. Równie dobrze mogły zadziałać inne, nieznane ci mechanizmy, w rodzaju ta osoba zmieniła nastawienie do ciebie z konkretnego, prywatnego powodu, a lampa przestała działać, bo zajął się tym ktoś komu także ona przeszkadzała.


  • 0




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u