Skocz do zawartości




Zdjęcie

Sfałszowane kwity Gagarina


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

#1

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5690
  • Tematów: 708
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 24
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Było sześć różnych modeli Wostoków, ale ten pierwszy pozostaje najważniejszy. To w nim pierwszy człowiek na świecie poleciał na orbitę okołoziemską.

 

                                     wehikul-gagarina-622x415.jpg

                                     fot/© Piotr Mańkowski

 

Spacerując po Muzeum Techniki w Warszawie, w jednej z sal można było napotkać egzemplarz jednoosobowego pojazdu kosmicznego. W praktyce jest to wykonana przez ZSRR w skali 1:3 kopia legendarnej jednostki i podarowana przez ekipę Chruszczowa do zbiorów świeżo wybudowanego Pałacu Kultury i Nauki. Wnętrzności nie posiada – to jedynie estetyczna makieta składająca się z kadłuba oraz główki, będącej modułem pasażerskim.

 

Jest to Wostok 1, pierwszy z linii przygotowywanych przez ZSRR pojazdów, dzięki którym walczono z USA w przestrzeni kosmicznej. Określenie „pojazd” nieco nie pasuje do tej konstrukcji, przypominającej żaroodporną puszkę na krewetki. Umieszczenie się za sterami tego czegoś i wystrzelenie na orbitę świadczy tylko o tym pod jak wielką presją był Jurij Gagarin w kwietniu 1961 roku. Żaden normalny człowiek z prawidłowym instynktem samozachowawczym nie zgodziłby się wsiąść do takiej maszyny.

 

Żeby móc ogłosić dotarcie na orbitę, trzeba było mieć potwierdzenie od Federation Aeronautique Internationale (Międzynarodowej Federacji Lotniczej). Ta istniejąca od 1905 roku organizacja z siedzibą w Lozannie zajmuje się ustanawianiem norm we wszystkim co się wiąże lataniem. Zaczynała od rekordów samolotowych, ale gdy pojawiły się rakiety kosmiczne, stało się jasne, że to również FAI będzie sędzią w sprawach mocarstwowych.

 

Gagarin wleciał na orbitę, co po latach jest faktem bezspornym. Sowiety nie były w stanie sfałszować tego zdarzenia, bo już od kilku lat po orbicie fruwały amerykańskie satelity, zdolne do sprawdzenia co się dzieje na Bajkonurze i przyległościach, zwłaszcza w tajnej bazie Tiuratam, z której faktycznie wystartował Gagarin. Powrót na Ziemię był najtrudniejszy. Wostok 1 był sprzętem całkowicie nieprzygotowanym do lądowania, a dodatkowo nie odpalił silnik mający wyhamowywać maszynę podczas spadania na Ziemię.

 

Oznaczało to, że Wostok 1 bardzo szybko spali się podczas wchodzenia w atmosferę. Gagarin, żeby przeżyć miał tylko jedno wyjście – wyskoczyć z rozżarzonej konstrukcji na spadochronie. Zrobił to  w okolicach 7 kilometrów nad powierzchnią planety. Odrzucił pokrywę włazu i katapultował się, lecąc prawie 5 kilometrów lotem swobodnym i dopiero wówczas otwierając czaszę spadochronu.

 

Tymczasem kapsuła Wostoka, a właściwie jej nadpalone szczątki, zaliczyła twarde lądowanie. Pacnęła w ziemię, odbiła się od niej i ponownie upadła. W miejscu pierwszego impaktu powstał duży rów. Gagarin wylądował około 10 minut po trzepnięciu Wostoka 1 w ziemię. Zapewne nigdy nie dowiemy się, czy prawdą było, jak relacjonował później on sam, że ciągnącego spadochron, zobaczyli rolnik z córką, którzy zaczęli uciekać na jego widok. Miał on ich wówczas zapewnić, że nie mają się czego bać, gdyż jest sowietem, który przybył z kosmosu i poszukuje telefonu, żeby poinformować o tym zdarzeniu Moskwę

 

W tym oficjalnym przekazie Gagarina kryje się zagwozdka – skoro ciągnął swój spadochron, to potwierdził tym samym, że nie wylądował razem ze swoją maszyną. Ale ta wypowiedź padła już kilka lat po pamiętnym 1961 roku. Wówczas, zaraz po lądowaniu, Sowieci musieli się napocić, żeby przekonać FAI, a wraz z nią cały świat, że lot był prawomocny.

 

Według ówczesnej definicji FAI udany lot definiowany był poprzez to, że pilot wyleciał i powrócił w tym samym pojeździe. Wydawało się to logiczne – tak zawsze bito rekordy na samolotach. Sowiety w dokumentacji przesłanej FAI twierdzili więc, że Gagarin przybył na staruszkę Ziemi w swoim wiernym Wostoku 1. Amerykanie z jakiegoś powodu nie byli w stanie podważyć tej wersji, a może po prostu nie chcieli tego robić w najbardziej gorących latach zimnej wojny?

 

W każdym razie FAI uwierzyła w wątpliwą nawet dla laika wersję i wyczyn Jurija Gagarina został uznany za pierwszy w historii lot człowieka w kosmos. Gdy się przyglądamy liście nagród wręczanych przez tą organizację w zakresie astronautyki, raczej nie ma wątpliwości, że w latach sześćdziesiątych rządziły w niej lewicowo-komunizujące elementy, dla których lot na orbitę był słusznym prztyczkiem wymierzonym USA.

 

Dopiero w 1971 roku Sowiety przyznały, że Gagarin nie wylądował w Wostoku 1, lecz na spadochronie.

 

logo_tunguska1.png

 


  • 1



#2

noxili.
  • Postów: 2794
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Gagarin wleciał na orbitę, co po latach jest faktem bezspornym. Sowiety nie były w stanie sfałszować tego zdarzenia, bo już od kilku lat po orbicie fruwały amerykańskie satelity, zdolne do sprawdzenia co się dzieje na Bajkonurze i przyległościach, zwłaszcza w tajnej bazie Tiuratam, z której faktycznie wystartował Gagarin. 

 

Bądżmy realistami: nie jest to faktem bezpornym,Być może owe satelity były w stanie wykryć podejżany ruch na Bajkonurze (albo i niewykryć) ale miały szansę tylko wtedy jeśli akurat przelatywały bezpośrednio nad danym terenem i uznanoże warto zrobić zdjęcie danemu terenowi. Satelita szpiegowski wtedy przelatywał raz nawet na kilka dni nad  konkretnym obszarem Ziemii Na poczatku lat 60 cała fotografia była oparta na analogowych kliszach i zdjęcia wykonywano tylko wtedy gdy na "110%" warto marnować klisze. Klisze po naświetleniu  były wyrzucane na takich mikro ladownikach. Średni czas życia satelity:kilkanaście -kilkadziesiąt dni. Czasy długo funkcjonujących satelit wysyłających gigantyczne ilości danych( w tym cyfrowe zdjęcia) droga radiowa miały nadejść kilkanaście lat później.

Na pewno radary zwłaszcza subhoryzontalne (używane by wykryć potencjalny atak nuklearny wroga) były w stanie wykryc lot rakiety na pułapie kilku kilometrów wzwyż i późniejsze lądowanie. Nie było to  nic niezwykłego Sowieci mieli i rakiety interkontynentalne i wysłali sztuczne satelity choćby Sputnika. Sputnik został skonstrowany tak by dało się go wykryć radiowo sprzętem amatorski(był defakto radioboją) i zobaczyć w nieco lepszych teleskopach amatorskich.Zero tajemnicy.

Tego luksusu niema co do lotu Gagarina. Niema niezależnych dowodów że Gagarin wsiadł do tego pojazdu . że pojazd nie był pustą zdalnie sterowaną satelitą której wydano polecenie ladowania na terenie kontrolowanym przez Sowietów . Niema niezbitych dowodów, że Gagarin przebrany w skafander nie wyskoczył z spadochronem z przelatujacego obok spodziewanej strefy lądowania lądownika. Sowieci mieli okazję,powód(nie ryzykowali że pilot zginie w czasie lotu), możliwość i praktycznie pewność że sprawa się nigdy nie wyda. Zresztą kilka lat później Gagarin zginął w dość tajemniczej katastrofie lotniczej. Do dzisiaj Rosjanie zmieniają opowieści o przebiegu tej katastrofy.

W każdym razie lot Gagarina nie jest faktem bezspornym.

 

 

8KejqYI.jpg

 

Pytanie czy Gagarin byłby w stanie wyczołagć się z mikroskopijnej kapsuły w krótkim czasie , nie uszkodzic o rozżarzona powłoke spadochronu , nie wplatac sie w resztki spadochronu głownego za ladownikiem i zrobic to przy przyspieszeniu do 10G czyli ważac do tony.Przy takiej masie podpieranie się kończynami kończy sie złamaniem kości.Pytanie tez czy miał na sobie zbiornik powietrza, jesli tak to gdzie miał spadochron? Na fotach widać "niekosmiczny skafander"(z zwykłym suwakiem) i cos co moze być spadochronem (aczkolwiek ten który maiłem okazjemiec na sobie ma o wiele wiecej pasków. Jeśli nie miał butli to pytanie brzmi: czym oddychał w czasie wyczołgiwania się z kapsuły i skoku z 7 kilometrów?

239546.jpg.


  • 0



#3

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5690
  • Tematów: 708
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 24
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Społeczność międzynarodowa uznała, że tak było, a my nie mamy niezbitych dowodów, że to oszustwo.

Co do tajemniczej katastrofy, na pewno zostały tam złamane wszystkie przedstartowe procedury, jakie tylko można było wówczas złamać.

27 marca 1968 Gagarin i jego instruktor lotniczy Władimir Sieriogin zginęli w katastrofie samolotu treningowego MiG-15 UTI 21 km od miasta Kirżacz.

Przyczyny katastrofy przez długi czas nie zostały jednoznacznie wyjaśnione. Wszystkie znalezione szczątki samolotu zostały zaspawane w beczkach i przeznaczone do przechowania „na czas nieograniczony”. Według pułkownika Eduarda Szerszera, jednego z członków komisji powołanej do wyjaśnienia „Sprawy Gagarina”, do przyczyn katastrofy, które uznawano za pewne, należały:

-zamocowanie dodatkowych zbiorników z paliwem
-samolot nr 18 otrzymał zgodę na lot bez uprzedniego uzyskania od samolotu zwiadowczego meldunku o warunkach meteorologicznych w rejonie ćwiczeń; ani instruktor, ani pilot nie zostali więc powiadomieni
-na czkałowskim lotnisku nie działał radar, wieża kontrolna nie miała więc możliwości sprawdzenia, na jakiej wysokości faktycznie znajduje się startujący i wykonujący zadanie samolot; świadomy był tego również siadający za sterami Sieriogin
-organizując loty, całkowicie zaniedbano prowadzenie dokumentacji wcześniejszych awarii i napraw sprzętu
-wziąwszy pod uwagę powyższe, wieża kontrolna nie powinna była zezwolić na start MiG-owi nr 18 – jeszcze przed startem zostały złamane niemal wszystkie przepisy związane z bezpieczeństwem lotu.

 

W kilku książkach pojawia się opinia, że w samolocie zatrzymał się silnik, według innych źródeł – w kabinie pilota otwarty był nawiew powietrza, który spowodował dehermetyzację kabiny. Hipotez jest wiele. Prawdziwe przyczyny mogą być wyjaśnione, jeśli dochodzenie w sprawie katastrofy zostanie wznowione.

8 kwietnia 2011 roku Rosyjska Agencja Kosmiczna ogłosiła, że za katastrofę najprawdopodobniej był odpowiedzialny sam Gagarin. Na podstawie odtajnionych dokumentów komisji badającej wypadek poinformowano, że wypadek spowodował manewr wykonany przez pilota.

 

W sierpniu 2013 podano najbardziej prawdopodobną przyczynę katastrofy, w której zginął Gagarin. Aleksiej Leonow, który przebywał w pobliżu katastrofy po latach ujawnił okoliczności wypadku. Według jego opisu pilot samolotu Su-15 odbywający lot testowy na wysokości 10000 metrów zszedł na niższy pułap wbrew procedurze lotu. W wyniku zachmurzenia nie widział samolotu Gagarina i przeleciał niebezpiecznie blisko niego. Prawdopodobnie minął MiG-a o 10-15 metrów. W wyniku tego maszyna, którą pilotował Gagarin, zaczęła obracać się wokół własnej osi, wpadła w korkociąg przy prędkości 750 km na godzinę i w efekcie runęła na ziemię.

 

Oczywiście, nieżyjący nie ma jak potwierdzić lub zaprzeczyć powyższemu.


  • 0



#4

noxili.
  • Postów: 2794
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

U Rosjan niestety jest tak, że wszystkie dowody i wersje  historii ważnych momentów systematycznie się zmieniaja.

Np pamiętniki Żukowa :

 

W 1965 mógł przystąpić do pisania swoich wspomnień – praca komplikowała się na skutek ingerencji naczelnych władz partyjnych ZSRR. W 1967 przeszedł zawał serca. W marcu 1969 opublikowano pierwsze wydanie jego Wspomnień i refleksji - w milionowych nakładach, w 18 językach, a autor przystąpił do redagowania i uzupełnienia II wydania. Co ciekawe, każde kolejne wydanie (oprócz pierwszego wszystkie są pośmiertne) różni się od poprzedniego – stając się zgodne z aktualną linią oficjalnych kremlowskich pism wojskowych.

 

Podobny kabaret to zbieranie informacji o śmierci Berii , Stalina , ostatnich dniach Lenina czy Dzierżyńskiego.


  • 0



#5

Dager.
  • Postów: 3075
  • Tematów: 63
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Dawno mnie nie było na forum, lecz tekst o locie Gagarina nieco mnie zbulwersował, stąd mój wpis.

 

Panowie, piszecie o historycznym wydarzeniu, lecz nie przygotowaliście się jak należy, ponieważ gdy widzę takie kwiatki jak niżej, to muszę zareagować. :facepalm:

 

2133069.jpeg

 

Wszystkie loty statków WOSTOK (odbyło się ich sześć) kończyły się wedle jednego schematu: kosmonauta opuszczał kapsułę na wysokości 7km w wystrzeliwanym na zewnątrz krześle, opadał z nim do wys. 4km i dopiero wtedy oddzielał się od niego i otwierał osobisty główny spadochron. Pusta kapsuła Wostoka lądowała na własnym spadochronie z prędkością 10m/sek, kosmonauta przyziemiał z prędkością 5m/sek. Kapsuła statku o średnicy 2,2 m nie była "mikroskopijna", jeśli porównać ją do naprawdę maleńkiej kapsuły MERCURY.

 

Fotel z kosmonautą wystrzeliwany z kapsuły Wostoka.

 

2133068.jpeg


  • 6





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u