Skocz do zawartości




Ciągle trwa jeszcze głosowanie w kolejnej edycji Złotych Szaraków! Kliknij tutaj i zagłosuj w tej jakże prestiżowej imprezie!


Zdjęcie

Mali Szwajcarzy z wolnego wybiegu

Szwajcaria dzieci wychowanie

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
20 odpowiedzi w tym temacie

#16

Endinajla.

    Empatyczny Demon

  • Postów: 2099
  • Tematów: 159
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Czasami zakazy czegoś działają wprost odwrotnie. Zakazany owoc kusi bardziej. Zauważyłam to chodząc  na koncerty. Im więcej ochroniarzy tym tłum bardziej napiera. Raz zdarzyło mi się być na koncercie na plaży na którym nie było ani jednego ochroniarza. I  co? Siedziałam sobie za sceną na pogaduszkach z jednym z raperów. Inni z zespołu normalnie chodzili sobie pośród publiki, bez barierek , bez niczego. Dosłownie jak u kumpla na urodzinach. Nikt nie  napierał, całkowity luz i przyjazna  atmosfera. 

 

To samo z dziećmi. Im się czegoś bardziej zabrania tym bardziej napierają i wtedy mamy problemy, bo dziecko zawsze grzeczne ( grzeczne bo trzymane krótko w domu) nagle zaczyna w  szkole ( po za domem) dopuszczać się złych rzeczy. Sądzę, że zamiast zastawiać na dzieci puste zakazy, to powinno się je edukować. Zamiast mówić "Nie pal bo jak się dowiem to dostaniesz tak po tyłku, że przez tydzień na nic nie siądziesz!", to można po prostu powiedzieć dziecku, że papierosy powodują raka i pokazać mu ( najlepiej na filmach) jak rozwija się rak płuc, jak przebiega chemioterapia i takie tam. Zakładam, że po obejrzeniu takich strasznych filmów i obrazków, dziecko szybciej weźmie sobie do serca prośbę rodzica niż jakiś bezpodstawny zakaz.


Użytkownik Endinajla edytował ten post 20.02.2019 - 23:31

  • 0



#17

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5160
  • Tematów: 682
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 23
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Endi@

Wątpię w to, że tłumaczeniem (samym) daleko zajdziemy. Człowiek ma taką naturę, że lubi doświadczać dobrego i złego. Dopiero przeżycia pomagają mu zrozumieć gdzie popełnił błąd. Tak! Dokładnie! Uczymy się na własnych błędach, bo cudze, pokazują, gdzie ktoś był i jak on to doświadczył, a nie my.

Rozsądny człowiek wyciągnie wnioski również z błędów cudzych.

Zakazy i nakazy muszą być, inaczej się nie da. Ja swoje dzieci wychowuję bez zbędnego karania. Nazywam to konsekwencjami, a nie karą. Kara boli i buntuje, a konsekwencje uczą.


  • 1



#18

Endinajla.

    Empatyczny Demon

  • Postów: 2099
  • Tematów: 159
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@Staniq

Zgadzam się z tym, że konsekwencje uczą. Konsekwencja jest ważna, tylko trudno na bazie konsekwencji i uczenia się na własnych błędach wybić z głowy dzieciom próbowania narkotyków. Nie mam na myśli Marihuany, bo to, to jeszcze pół biedy - gorsze są papierosy, ale już np. taka Amfetamina na początku powoduje pożądane efekty - rozjaśnia umysł, więc... sądzę, że w tym przypadku nie wskazane by było uczyć się na własnych błędach, bo potem może być już za późno... przedawkowanie Heroiny i takie tam.


  • 0



#19

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5160
  • Tematów: 682
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 23
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

... nie wskazane by było uczyć się na własnych błędach, bo potem może być już za późno... przedawkowanie Heroiny i takie tam.

 

Dlatego napisałem:

Rozsądny człowiek wyciągnie wnioski również z błędów cudzych.

 

Pamiętaj, że rozsądku nie otrzymasz genetycznie, to rzecz wyuczona.


  • 0



#20

Legendarny..

    King of Nothing, Slave to No One

  • Postów: 954
  • Tematów: 182
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Kontrast pomiędzy Szwajcarami a emigrantami jest wręcz rażący. Widać tu jednak, że zaufanie społeczne zostało wypracowane przez lata. O ile potrafię zrozumieć podejście do wychowywania dzieci, zachęcanie ich do samodzielności - bo jest to jak najbardziej słuszne - podobnie jak uczenie ich możliwości popełniania błędów, o tyle mimo wszystko zastanawiam się, na ile takie warunki pozwalają przestępcom realizować swoje zamiary. Bo mimo wszystko dziecko nawet odpowiedzialne, uczone nie rozmawiania z innymi itp., wciąż ma w sobie spore dozy naiwności, wciąż pozostaje dzieckiem i wciąż inaczej ocenia rzeczywistość niż my, dorośli. Zgubienie się dziecka to jeszcze pół biedy - co jeśli ktoś je zagada pod pretekstem oglądania "kotków w piwnicy"? Pal licho przekraczanie prędkości, to - jak widać na przykładach Szwajcarów - da się wypracować, gorzej z inną gałęzią przestępczości. Porwania? Morderstwa? Może to marginalne przypadki, ale w jakich warunkach zostały dokonane? 
Zastanawia mnie, jak w ogóle w Szwajcarii wygląda współczynnik przestępczości, bo o nadużycia w moim odczuciu przy takich warunkach nie byłoby trudno. Może to wychowanie w bardziej 'nowoczesnych' czasach, ale jednak mimo wszystko brak kontroli, gdzie jest dziecko, z kim rozmawia, jest dość niepokojący. Jak rozumiem podejście Szwajcarów, tak nie rozumiem tej jednej rzeczy. Może to kwestia mojego wychowania w nieco innych, nawet niedawnych czasach, ale dziś rozumiem także rodziców (może dlatego, że takie sprawy są coraz bardziej głośne i medialne, a może dlatego, że mnie jednak też odstawiano pod szkołę i do domu). 

 

Trzeba patrzeć na to bardziej kompleksowo, bo nie chodzi tu tylko o wychowanie dzieci, a o model relacji społecznych i ideologię jaką kieruje się społeczeństwo w ogóle, odbijającą się w obyczajach i przepisach prawnych dotyczących każdej sfery życia oraz w relacji obywatel-państwo. Społeczności z wysokim poziomem tzw. zaufania społecznego jak szwajcarskie kantony, kraje nordyckie (przynajmniej zanim postanowili podzielić się swoją idyllą z przybyszami z południa) czy niektóre hrabstwa w USA cechują się bardzo niskim wskaźnikiem przestępczości i myślę, że jedno z drugim potęguje się wzajemnie - z powszechnego, wzajemnego zaufania i poczucia, że płynie się na tym samym statku wynika marginalność tendencji antyspołecznych, co z kolei dalej utwierdza to zaufanie. Członkowie takiego społeczeństwa kontrolują się wzajemnie w subtelny sposób i istnieje powszechne przekonanie, że państwo jest dla nich a nie oni dla państwa, a jego funkcja jest jedynie pomocnicza. Postawy i zachowania antyspołeczne mają tutaj po prostu bardzo mało miejsca i okazji do rozwoju, bo zostałyby bardzo szybko zauważone i zduszone w zarodku. Z kolei dla wyrosłych w społeczeństwie takim jak polskie takie wzajemne dbanie o siebie czy, jak kto woli, patrzenie sobie na ręce, zakrawa na tak negatywnie nam się kojarzące donosicielstwo, a długa tradycja antagonizmu pomiędzy państwem a obywatelem doprowadziła do sytuacji w której każdy cywil jest traktowany nie jako "suweren", a jako potencjalne zagrożenie, którego trzeba pilnować i obwarowywać biurokratycznym systemem pozwoleń i zakazów. Na co cywil natomiast reaguje traktowaniem państwa jako okupanta, ale okupanta potrzebnego jako wspólnego wroga przy braku którego cywile rzuciliby się sobie nawzajem do gardeł. Biurokracja zastępuje naturalne, zdrowe relacje międzyludzkie, a państwo zaczyna przypominać więzienie gdzie więcej zasobów ludzkich i energii przeznacza się na pilnowanie tych co są wewnątrz niż na pilnowanie ich przed czym co na zewnątrz. I w takim społeczeństwie łatwo o wszelkie elementy antyspołeczne rozwijające się w izolacji, której sprzyja takie traktowanie się nawzajem przez obywateli, obywateli przez państwo i państwa przez obywateli, a antyspołeczne zachowania z tego wynikające znów traktuje się jako przesłankę za utrzymaniem panującego systemu "bo inaczej wszyscy się pozabijają" i tworzy się błędne koło.

 

Oczywiście w takiej Szwajcarii wciąż może się zdarzyć skrajny przypadek, zwłaszcza tam gdzie przyjmuje się z otwartymi ramionami imigrantów wyrosłych w innej mentalności, ufając im naiwnie z przyzwyczajenia tak samo jak rodakom, ale wciąż jest to jeszcze prawdopodobieństwo typu jeden na milion. Czy z powodu jakichś "może kiedyś" warto zmieniać wypróbowany system wychowawczy i przyzwyczajać dziecko nie do samodzielności, a do klosza ochronnego i kontroli? Czy z powodu tego, że może kiedyś trafimy na ulicy na rabusia warto nie wychodzić z domu, itd. itp.?


Użytkownik Legendarny. edytował ten post 22.02.2019 - 19:22

  • 5



#21

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5160
  • Tematów: 682
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 23
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 Czy z powodu tego, że może kiedyś trafimy na ulicy na rabusia warto nie wychodzić z domu, itd. itp.?

No właśnie podobne pytanie sobie ciągle zadaję:

- czy z tego powodu, że kiedyś na pewno się przewrócę, powinienem założyć na głowę i resztę ciała ochraniacze, czy może raczej od razu się położyć?...


  • 3




 


Inne tematy z jednym lub większą liczbą słów kluczowych: Szwajcaria, dzieci, wychowanie

Użytkownicy przeglądający ten temat: 5

0 użytkowników, 5 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u