Skocz do zawartości


Zdjęcie

Najsłynniejszy w Polsce przypadek pamięci o swoim poprzednim życiu


  • Please log in to reply
340 replies to this topic

#91

Czort.
  • Postów: 55
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

witam, od pewnego czasu przeglądam to forum, dopiero po przeczytaniu tego tematu postanowiłem się zarejestrować. Co do istnienia reinkarnacji nie mam żadnych wątpliwości. Jesli jakies jeszcze były, to historia Marcinka ostatecznie je rozwiała.
Nie wiem, od czego zacząć moje własne "świadectwo", aby zabrzmiało jak najlepiej, dlatego napisze po prostu..

Kilka lat temu wpadła mi w ręce ksiązka Raymond'a Moody'ego "Życiem przed życiem". Autor opisuje wiele doświadczeń: za pomocą regresji hipnotycznej cofa swoich pacjentów/badanych do ich poprzednich wcieleń. Na końcu ksiązki zamieszczona jest instrukcja autohipnozy i regresji. Trans nie jest głęboki i wystarczy nagrać się na magnetofon według opisu. Zaznaczono tam, że pierwsze próby mogą zakończyć się fiaskiem lub nie obrazy z przeszłości moga byc niewyraźne. To prawda, pierwsze "seanse" były bez rewelacji, ale później było już lepiej. W końcu doszedłem do takiej wprawy w tej autohipnozie, że odstawiłem kasetę magnetofonową na bok i radziłem sobie sam.
Moody w swojej książce stwierdził, że niektóre dolegliwości w obecnym życiu mogą mieć swoją przyczynę w poprzednim wcieleniu (m.in. fobie, migrena).
W pierwszej z tych najbardziej udanych podróży w poprzednie żywota znalazłem wyjaśnienie moich problemów z lewym barkiem. Diagnoza ortopedy brzmi "nawykowe zwichnięcie barku". Niby książkowy przypadek, związany z niegdysiejszymi urazami, ale... podczas tej regresji zobaczyłem siebie na środku areny, gdzie po chwili wpuszczono jakieś dzikie koty (tygrysy? lamparty? może lwy? nie wiem). Jeden z tych kocurów rzucił się na mnie, odwróciłem się do ucieczki i wtedy pazurami wbił mi się w okolice lewej łopatki a zębami wgryzł w szyję. Brzmi jak bajka, prawda? W sumie sam bym to tak potraktował, gdyby nie znamię (nieco ciemniejsze od skóry, przypominające trochę bliznę) na lewej łopatce w kształcie łapy kształtem i rozmiarem odpowiadającej właśnie takiemu przerośniętemu mruczkowi. Dodatkowo nieco poniżej lewego ucha mam trzy plamki, które pasują do całości, tj. zębów tego kocura.

Inna regresja...
Młodośc raczej miałem za sobą (sądząc po siwych włosach). Byłem chyba wodzem jakiegos plemienia (na pewno kimś ważnym). Zabrałem ze sobą na jakąś łąkę pewną młodą dziewkę i umarłem podczas stosunku (razem z... stanęło mi serce?). Co ciekawe do chwili "pierwszego razu" bałem się seksu. Nigdy nie byłem nieśmiały, zawsze dobrze sie czułem w towarzystwie płci przeciwnej, ale gdy już byliśmy bardzo blisko siebie, jakiś lęk kazał sie wycofać. W końcu jednak się przełamałem i strach/lęk zniknął. (Moody pisał, że trzeba przezwyciężyć to, co przynieślimy z poprzedniego życia).

Podobnie wyjaśniłem sobie moje problemy z nauką. Z biegiem czasu, począwszy od ostatnich klas podstawówki, coraz niechętniej chodziłem do szkoły. Wiedzę chłonąłem z książek wypożyczanych z miejskiej biblioteki, z pism naukowych itp. ale szkoła.. Podczas jednej z wypraw do poprzednich wcieleń wylądowałem chyba gdzieś we Francji. Tutaj potrafię sprecyzować kiedy to miało miejsce. Nazywałem się Chris (lub Kris) Dżiorkeff (nie wiem jak to poprawnie napisac, więc fonetyczne brzmienie), urodziłem się w 1898 roku. Pierwsza wizja, to rok 1912, kamienista droga, w której pracował ojciec. Kimś ważnym w tej fabryce musił byc ktoś z rodziny, bo powtarzali, żebym się uczył, by pracować na wysokim stanowisku w tej fabryce. Fabryka produkowała jakieś konstrukcje do portów (statków?). Nie wiem dokładnie, bo.. rok prawdopodobnie 1956. Nadzorowałem prace w jakimś porcie i z dźwigu zerwał się ładunek i leciał na mnie, skoczyłem w bok do wody, ale głową wyrżnąłem o coś, co wystawało z tego pomostu i film się urwał.
Po wybudzeniu z regresji szybko spisałem to, co zapamiętałem, a także wrażenie towarzyszące mi zaraz po "powrocie": w głowie kołatała mi myśl "gdybym ich nie posłuchał i nie uczył się w tym kierunku to nie zginąłbym".


Sam staram się do powyższych przykładów zdystansować, ale to nie takie proste.. Jeśli nawet to wszystko, to tylko wytwór mojej wyobraźni (w co wątpię), to i tak zyskałem na tym: pokonałem uprzedzenia do szkoły (obecnie studiuję), w sypialni czuję się jak ryba w wodzie, a bark ma się coraz lepiej :)
Było też kilka innych wyrazistych regresji, ale bez związku z obecnym życiem. Jestem przekonany, że reinkarnacja to nie jakiś wymyślony element obcych religii (niczym nasze diabły z kopytami i widłami w szponach :D ).

Pozdrawiam!

...i witam, bo to mój pierwszy post :)
  • 1

#92

AwAke.
  • Postów: 95
  • Tematów: 0
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

:o :o :o :o :o świetny temat. czyli jednak reinkarnacja istnieje. Hmm szkoda ze nie pamiętamy poprzednich wcieleń (tzn. nie wszyscy)
  • 0

#93

Czort.
  • Postów: 55
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

:o :o :o :o :o świetny temat. czyli jednak reinkarnacja istnieje. Hmm szkoda ze nie pamiętamy poprzednich wcieleń (tzn. nie wszyscy)

spróbuj regresji - u mnie i znajomych, którym poleciłem, zadziałało :)
  • 0

#94

Roseb.
  • Postów: 650
  • Tematów: 9
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Czy mógłbyś zamieścić na forum sposób na tą autohipnozę? Sam jestem ciekawy ale nie znalazłem w necie tej książki.
  • 0

#95

viatora.
  • Postów: 303
  • Tematów: 2
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Przemo nie sadzilam ze trzeba bedzie to wyprostowac, no ale : ksiadz nie puka do wyznawcow innych religii i nie mowi : ,,macie tu ulotki, nasza religia lepsza, inne sa nieprawdziwe i zle" - a jesli juz ksiadz zapuka po koledzie to do swoich wyznawcow a nie w celu zwerbowania nowych ...
wlasnie, bardzo prosimy o ta autohipnoze, wartoby sie w to pobawic (o ile starczy mi cierpliwosci) :)
niestety co do prawdziwosci reinkarnacji - nie da sie jej potwierdzic, mimo wszystko nie da sie calkowicie odrzucic naukowych wyjasnien mowiacych, ze przypominamy sobie rozne zaslyszane/ogladane sceny z np dziecinstwa, o ktorych dawno zapomnielismy ale mimo to ktore tkwia gdzies w zakamarkach pamieci. Juz nie pamietam gdzie czytalam, ze w pamieci zostaje nam juz RAZ przeczytany tekst, sek w tym zeby go wydobyc (niestety nie potrafimy odtworzyc raz przyjetej informacji, a mimo to ona juz jest zakodowana w naszym umysle) - jesli to prawda to wynikaloby z tego iz posiadamy ogrooomny zasob informacji w glowie, a w takiej sytuacji latwo - podczas regresji hipnotycznej - gdy cos ,,wyjdzie" - wziac to za poprzednie wcielenie (czy ktokolwiek zrozumial co napisalam? :P )
  • 0

#96

angelo.
  • Postów: 386
  • Tematów: 18
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

viatora

Jeśli w NT pisze,że jako dusza-duch pochodzimy z Nieba,to po co jesteśmy na Ziemii?Bez istnienia reinkarnacji ,nie widać sensu naszego tu przebywania.

Nasza dusza wie wszystko.Jak bardzo byłaby nam pomocna w pracy i nauce,gdyby ludzie mieli z nią bezpośredni kontakt.Wszyscy znaliby prawdę,a kościól byłby już do niczego nie potrzebny.Dlatego nie leży w interesie kościoła ,ujawnianie tego typu tajemnic naszej duszy.Ponad 90% pojemności naszego mózgu,jest zarezerwowana wyłącznie dla naszej duszy.
  • 0

#97

viatora.
  • Postów: 303
  • Tematów: 2
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

angelo jakos nie widze zadnego zwiazku z tym co napisalam ja a tym co piszesz do mnie, ale ok.
  • 0

#98

Piotrek.
  • Postów: 290
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Po przeczytaniu opowiadań z poprzednich wcieleń Czorcicha Pierońskiego przyszło mi do głowy to, że reinkarnacja może być wtedy kiedy ktoś zginął wcześnie.
Ale nie rozumiem po co się reinkarmować jeżeli nie pamięta się nic z poprzedniego wcielenia? trzeba to wszystko przeżywać nanowo. Czyżby to miała być jakaś praca Syzyfowa do czasu aż odkupi się grzechy poprzedniego wcielenia i trafi do raju? ale to wszytko jest pogmatfane...
  • 0

#99

viatora.
  • Postów: 303
  • Tematów: 2
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

trzeba przezywac na nowo ale przezywamy wtedy calkiem nowe sytuacje - hierarchicznie isc nie musi ale mozemy np przechodzic wcielenia od zebraka poprzez przecietnego czlowieka do kogos wybitnego a w innych warunkach zachowujemy sie calkiem inaczej ; moze i mozna przechodzic podobne wcielenia po kilka razy we wzgledu na to, iz roznie mozemy ,,konczyc" - zebrak umiera jako zebrak, albo - zebrak dzieki pracy costam wiecej osiaga, itp :)
w sumie to jest po trochu syzyfowa praca i rzeczywiscie z poprzednich wcielen sie nic nie pamieta, ale moze nasz charakter po czesci odzwierciedla i przypomina to, jak zylismy w poprzednim wcieleniu?
  • 0

#100

Wildens.
  • Postów: 321
  • Tematów: 4
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Piotrek opiszę sens reinkarnacji najprościej jak potrafię, oraz tak, aby najłatwiej dla ciebie trafił :P
Twoja dusza to wielki dysk twardy (wiele razy większy od mojego 80 gb-owego xD ).
Podczas pobytu w Niebie, funkcjonuje tylko ten dysk twardy. Chcąc zapełnić swą pamięć, używa pamięci zewnętrznej (RAM), która zapamiętuje wszystko tylko chwilowo (na czas życia fizycznego). Zapisuje w pamięci miękkiej po kolei różne sytuacje, emocje. Dobrze wiemy, że pamięć RAM się kończy, dlatego umieramy. Po śmierci wszystkie zapisane na RAM informacje przenoszone są do dysku twardego (duszy) a na RAM nie zostaje po nich śladu (może jakiś mały promil ;) ) Pamięć dysku nie została jednak wypełniona, ponieważ jest ona o wiele większa niż miękka pamięć RAM, dlatego po raz kolejny wysyła do świata fizycznego pamięć miękką, aby "zaczerpnęła następną porcję doznań" i tak do całkowitego zapchania pamięci = całkowitego rozwoju, gotowości do spotkania się z Bogiem w Niebie.

Podkreślam, że ja tak rozumiem teorię reinkarnacji, co nie oznacza, że w nią wierzę :]
  • 0

#101

Jake Green.
  • Postów: 42
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Nie wiem co już myślec o tej reinkarnacji :/ Z jednej strony dobrze, że się rodzimy na nowo a z drugiej jak sobie pomyślę, że niby już żyłem, nie wiadomo ile razy, a teraz wogóle nie mam o tym zielonego pojęcia i zdaje mi się, że żyję po raz pierwszy - to trochę beznadziejnie bo co to za uczucie?. Nawet jakoś sobie logicznie nie mogę wyobrazic, ze jak teraz umrę w tym, życiu to w następnym będę inną osobą , np. kobietą, będę miał innych rodziców a tych których teraz kocham wogóle nie będę znał i pamiętał a może już teraz nie kocham rodziny sprzed 5000 lat??. Nie mogę opisac tego co czuję dokładnie i nie sądze by ktoś mnie zrozumiał, ale muszę przyznac, ze naprawdę mi się cos takiego nie podoba. Czyli już nigdy nie spotkamy swoich bliskich (i teraz nie wiadomo których, czy może w niebie spotkam 1000 matek?!) i będę się rodził cały czas na nowo nie mając o tym pojęcia i będąc dzieckiem, nastolatkiem, dorosłym i starcem i przeżywał wszystko począwszy od życia w luksusie kończąc na tragicznej smierci miliony razy ????





Nie podoba mi się. :/
  • 0

#102

Wildens.
  • Postów: 321
  • Tematów: 4
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Nie, jeśli już, to w kolejnych życiach nie będziesz przeżywał miliony razy tego samego. Duszy wystarczy, że przeżyjesz to raz. Jeśli zaś popełnisz ten sam błąd, który w poprzednim wcieleniu był ci potrzebny do rozwoju, ale teraz jednak jest już po prostu grzechem, zadziała twoje sumienie.
  • 0

#103

J.T Yorke.
  • Postów: 160
  • Tematów: 10
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Więc tak...
Historia jest niesamowita :o i ciężko było by to podważyć...

Ja wierzę w Boga ale też w Reinkarnację... Dokładnie nie wiem jakiego jestem wyznania bo mam powątpiewania że wiara Katolików nie jest tą prawdziwa... Może kiedyś dojdzie do tego że powstanie nowa religia która będzie tą prawdziwą ale myślę że sobie jeszcze poczekamy :/

Miałem kiedyś dziwna sytuację i ten temat chyba mi wyjaśnił o co chodziło pewnej kobiecie...
Miałem pracę domową w, której miałem przeprowadzić wywiad z przedstawicielem jakiegoś zawodu...
Wybrałem (może być śmieszna ale..) wróżkę...
Zadawałem pytania takie jak :
-Cym sie pani zajmuje?
-Czy ten zawód jest opłacalny?
-Skąd się pomysł na wybranie tego zawodu?
itd.
W pewnej chwili zapytałem się czy wierzy w reinkarnację...
Jej odpowiedź zapamiętam do końca życia...
"Tak wierzę i mogę ci powiedzieć bo znałam cię za czasów II wojny światowej, byłeś wspaniałym snajperem...
Lecz trafiłeś do Oświęcimia i tam zostałeś zabity podczas próby ucieczki"

Wtedy poczułem jak coś mi spływa po karku... Złapałem sie tam lecz nic nie poczułem ale nagle miałem coś podobnego do wizji... Przypomniało mi sie jak zostałem postrzelony... Wybiegłem z namiotu wróżki i poszedłem do domu myśląc że jest ona wariatką... A teraz jednak wierzę w jej słowa... Lecz ona nie żyje od pół roku :(
  • 0

#104

Czort.
  • Postów: 55
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Czy mógłbyś zamieścić na forum sposób na tą autohipnozę? Sam jestem ciekawy ale nie znalazłem w necie tej książki.

nie widziałem tej książki w necie, ale jaki to problem przejśc się do biblioteki? :) Poza tym lepiej czytać do poduszki tradycyjna książkę niz męczyć wzrok monitorem ;) Sposobu nie zamieszczę u, bo nie mam ksiazki (oddalem) a z kasety nie chce mi sie przepisywc (z reszta nawet nie wiem gdzie ta kaseta). W skrocie, to cala sztuka opierala sie na tym, ze wlasnym glosem (ktory sie zna i ktoremu sie ufa) wprowadzalo sie w stan glebokiego odprezenia, a pozniej skupialo na podswiadomosci, uwalnialo ja i skok w minione i zapomniane. Szczerze ci radze: biegusiem do biblioteki (w kazdej bibliotec jakiej bylem, napotykalem ta ksiazke, wiec to nie zzadkosc). Znajdziesz na pewno


Ja wierzę w Boga ale też w Reinkarnację...

jedno drugiego nie wyklucza. Powiem ci coś więcej! Nasza biblia często wspominała o reinkarnacji, ale na przestrzeni wieków władcy kościoła wykreślili wzmianki o reinkarnacji, by skutecznie ludzi straszyć piekłem.
Jasnowidz Edgar Cayce, który był bardzo pobożnym człowiekiem, każdego roku czytał Biblię od początku: i tak natrafił na wzmianki o reinkarnacji, które prawdopodobnie zostały przeoczone podczas cenzurowania Biblii: np.: ”Byłem dzieckiem dorodnym i dusza przypadła mi dobra, a raczej - będąc dobrym - wszedłem do ciała nieskalanego.” [Księga Mądrości (8: 19-20)].
  • 0

#105

Amrod.
  • Postów: 11
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Już na samym początku powiem, że jestem sceptykiem i racjonalistą. A co za tym idzie również ateistą. Nie powiem, że tekst w żaden sposób mnie nie zainteresował. Oczywiście ma w sobie coś, co przyciąga czytelnika, ale taka jest jego rola.

'Nie uwierzę dopóki nie dotknę' - nie ma żadnego źródła, z którego pochodzi ten tekst; równie dobrze mogła wymyśleć go moja siostra; podobne historyjki dostaję w łańcuszkach... Przeczytałem kilka Waszych postów i zauważyłem, że zdołaliście już znaleźć kilka porównań z biblią. Ale na jakiej podstawie? Nie podaliście dokładnie z której księgi owe podobieństwo wynika. Biblia ma to do siebie, że można ją interpretować podług uznania czytelnika, dlatego religia na niej oparta przetrwała przez tysiąclecia. Dzięki swojej wieloznaczności potrafi przystosować się do warunków panujących w danej epoce. Proszę zauważyć, jak ta religia wyglądała w czasach wypraw krzyżowych... rycerze zabijali z imieniem swojego boga na ustach, a dzisiaj propaguje miłość do bliźniego. Coraz więcej osób odchodzi od religii katolckiej, bo wydaje się juz przestarzała. Wielu wierzących zaczyna szukać w religiach zachodnich. I znaleźli tam np. zjawisko reinkarnacji, które pod wieloma względami wydaje się oferować więcej niż chrześcijańskie niebo. Ocywiście plus dla reinkarnacji, w którą wiara do niedawna była zakazana. Ale, jak to w tej religii często bywa i o czym juz wyżej pisałem, religia ta, stara się dostosować do wymagań odbiorcy i zezwala na reinkarnację, co więcej twierdzi, że można o niej przeczytać w księdze, na której owa religia się opiera. Nie mam ochoty przytaczać cytatów i negować ich prawdziwości, bo i tak spotka się z ostrą defensywą ze strony większości tego forum. Mogę powiedzieć tyle, że podobne teksty mają na celu zjednanie i 'nawrócenie' jak największej rzeszy wierzących. Wiem z własych doświadczeń, że biblia ma wiele błędów i sprzeczności wynikających z - idiotycznego wręcz - tłumaczenia z języka hebrajskiego i jego późniejszych translacji.

Podobne historyjki w żaden sposób do mnie nie przemawiają. Pobudzają jedynie wyobraźnie, która zawsze będzie pragnęła podobnych reczy, przyjmując je do swojej świadomości z wielkim zafascynowaniem. Aloha ;)
  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych