Skocz do zawartości




Zdjęcie

Żyjemy w Matrixie. Jestem Kasia i jestem tzw. Targeted Individual.

duchowość system kontroli new world order obcy mind control gang stalking

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
62 odpowiedzi w tym temacie

#31

Bohun.
  • Postów: 229
  • Tematów: 1
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Endinjala

 

Z zapisu. Wiesz...Nasz Matrix, jest programem. A każdy program ma swój zapis, w sensie kod Nasza rzeczywistość mogła zostać stworzona na czyś, co powstanie długo po komputerach kwantowych. Tak naprawdę wszyscy jesteśmy ze sobą splątani. Oddziałujemy na siebie, a nasza świadomość może być w każdym miejscu naraz. Świat działa wedle pewnego algorytmu. Kto to wymyślił, ten zna prawdę  wie i jest w stanie spowodować, że zakodowana informacja uderzy w docelowe miejsce tj. w mózg i tam zostanie odkodowana w postaci np. wizji

To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Przesłać komuś informację pod postacią wizji, nie byłoby problemem - tylko najpierw, tą informację trzeba skądś zdobyć. Skąd? Tylko nie uciekaj w kwantowe kwiatki i kwarkowe gąsienice...


  • 0

#32

Legendarny..

    King of Nothing, Slave to No One

  • Postów: 944
  • Tematów: 180
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Jeżeli osobie, która twierdzi, że doświadcza tych wszystkich rzeczy, których ja twierdzę, że doświadczam, można przyczepić etykietkę wariata, "tego śmiesznego kolesia od hehe teorii spiskowych", osoby, która jest chora i potrzebuje pomocy, ponieważ (hit!) dostrzega, że świat, w którym żyjemy, jest tak naprawdę zaprzeczeniem wszystkiego, co sam głosi

 

Oj, dziewczyno, opisałaś całkiem dokładnie to jak ja sam, grupa ludzi z którymi podzielam poglądy i również te grupy z którymi ich nie podzielam często się czują w styczności z poglądami tzw. "normalnych" ludzi. A, cytując francuskiego rojalistę piszącego w czasach demokratycznej rewolucji, Antoniego de Rivarol, "kto ma rację dzień wcześniej od innych, ten przez dobę uchodzi za idiotę". Sięgając choćby do polskiego podwórka - Janusz Korwin-Mikke lubi powtarzać ten cytat i można zarówno ten jak i Twój wyżej wymieniony bez problemu odnieść do niego, i wielu innych ludzi o nietuzinkowych poglądach. Ekstremiści, zwolennicy teorii spiskowych, ludzie niepoważni lub wręcz niebezpieczni itd.

 

 

to dlaczego ze współmierną zapalczywością nie przyczepia się etykietki psychopaty dyrektorom korporacji, politykom, ludziom z mediów, wojskowym (heloł, oni tak jakby zabijają ludzi??)

 

Jak to nie?! A faszyści i narodowi socjaliści, najstraszliwsze zło, którymi się straszy dzieci jak niegdyś wiejskimi zmorami? A komuniści, niewiele gorsi, spod rąk których wychodziło zawsze tylko i wyłącznie samo zło, więc wszystko co z nimi związane należy palić jako nieczyste, choćby i Pałac Kultury zburzyć? A monarchiści, kler i burżuazja, którzy żyli tylko po to by wyzyskiwać i udręczać biednych, prostych ludzi? A Napoleon, który przez pierwsze lata po swojej porażce był postrzegany podobnie jak dzisiaj Hitler? A szereg antycznych i średniowiecznych władców, którzy kończyli wygnani lub brutalnie zamordowani, bo ktoś im przypiął etykietę "tyrana" by zaspokoić własną żądzę władzy i nie przynosił rzekomo udręczonemu ludowi niczego lepszego niż poprzednicy? Czy oni wszyscy też rozpracowali Matrixa czy po prostu padli ofiarą własnych i/lub cudzych ambicji? Co mają powiedzieć ludzie negujący Holokaust, którym w wielu krajach grozi za to najzwyczajniej więzienie? Albo przeciwnicy aborcji we Francji, których tamtejsze prawo zezwala skazać za samo odradzanie komuś poddania się temu zabiegowi? Londyńczyk, który w pewnych dzielnicach swojego miasta nosząc widoczny naszyjnik z krzyżem naraża się na reakcje otoczenia podobne do opisywanych przez Ciebie? To jak się czujesz nie wymyka się zbytnio znanym normom tego świata, inna jest tylko przyczyna. A co tak dokładnie jest nią u Ciebie? Dlaczego Matrix przyczepił się do Ciebie a nie przyczepia się np. do mnie mimo, że też co jakiś czas roztrząsam to zagadnienie i mam niepospolity światopogląd? 

 

Tak sobie czytam ten tekst Toma Montalka, który zamieściłaś na swoim blogu i wydaje mi się to interesujące, w pewnych elementach nawet spójnie pomyślane, ale zastanawia mnie bardzo jedno...

 

Cytuję Twoje tłumaczenie tekstu:

 

 

 

Czym jest Matrix? Szkołą lub więzieniem, w zależności od wybranej perspektywy. Z jednej strony, to hiperwymiarowy system uczenia, przyspieszający tempo duchowej ewolucji, poprzez zapewnianie katalitycznych doświadczeń, korespondujących z twoimi myślami, emocjami i duchową kompozycją.
Z drugiej strony, wiele z tych doświadczeń manifestuje się za sprawą drapieżnych sił, żerujących na twoich słabościach. Oczywiście, jedynym sposobem zapobiegania bycia manipulowanym przez te siły, jest odkrywanie, integrowanie i transformowanie twoich słabości w zalety (siłę), tym samym niebezpośrednie osiąganie wyższego celu Matrixu, czyli przekroczenie jego limitów.
Niemniej jednak, te drapieżne siły mają wolną wolę i własną agendę, na którą składa się poszerzanie ich siły i wpływów oraz utrzymywanie się w pełni sił poprzez karmienie się ludzkimi emocjami, a precyzyjniej: energiami emitowanymi przez te emocje, tak samo jak powstrzymywanie kogokolwiek przed staniem się wystarczająco świadomym, by był w stanie dodać destabilizujące wpływy do duchowego więzienia/duchowej farmy, którą prowadzą u nas na Ziemi.
Zsumowanie całej tej hiper wymiarowej manipulacji, może być określone terminem „Matrix Control System” (System Kontroli „Matrix”). To ciężka i trudna szkoła, która osłabia duchowo słabych i wzmacnia duchowo silnych, zgodnie z ich postanowieniem bycia ofiarą czy wojownikiem.

 

Skoro w interesie tych drapieżnych sił leży to byśmy nie wznosili się na wyższy poziom świadomości i egzystencji tylko tkwili w swoim łez padole by mogli się karmić naszą negatywną energią, a jednocześnie stwierdza się, że Matrix jest szkołą mającą przyspieszyć nasza duchową ewolucję i jego wyższym celem jest pozwolenie nam przekroczyć jego limity, to wydaje się logiczne, że te drapieżne siły tkwią w Matriksie tak samo jak my a nie są jego twórcami mającymi nad nim absolutną władzę. Wyższy cel Matrixa jest wszak niezgodny z ich własnym celem. Wydają się być jedynie graczem na wyższym poziomie w tej samej grze. Brakuje w tym wszystkim tylko siły wyższej stojącej ponad Matriksem by stwierdzić ogólne podobieństwo tego systemu do chrześcijańskiej koncepcji świata i sensu życia - życie jest po to byśmy się uczyli i wznosili na wyższe poziomy świadomości by zbliżać się do Boga opuszczając docelowo ten świat-szkołę, ale na drodze ku temu przeszkodą postawioną przez zamysł tworzącego system są złe siły, które mają nas popychać i rzucać kłody pod nogi, a są ku temu zmotywowane tym, że karmią się naszymi niepowodzeniami tak jak drapieżnik motywowany jest głodem by gonić za zwierzyną. Tylko po co w tym wszystkim te agresywne, nienaturalne reakcje systemu jak te opisywane przez Ciebie? W nas samych jest wystarczający potencjał by ukierunkowany w odpowiednią stronę mógł być wykorzystany jako "agent Matrixa". Jak pojawiają się ludzie chcący szerzyć dobro i ukierunkowywać innych na rozwój duchowy, zawsze pojawią się tacy którym się to nie podoba z różnych względów i tacy którzy w swoim własnym interesie będą gotowi między jednymi a drugimi zasiać ziarno niezgody i doprowadzić do ich wzajemnego wyniszczania się w myśl metody "dziel i rządź". Sami odwalamy całą robotę dla tych złych sił. Zagrożenie dla Matrixa znika, a konflikt który do tego doprowadza stwarza tyle "negatywnej" energii, że "drapieżne siły" mają jedzenia pod dostatkiem - dwie pieczenie na jednym ogniu. Po co te wszystkie surrealistyczne, paranormalne zjawiska, które mogą tylko utwierdzić taką osobę jak Ty, że jest na właściwej drodze? Wydają mi się one najmniej pasującym do tego wszystkiego elementem, tak jakbyś próbowała naciągać wyjaśnienie pod swoje objawy nie mające z nim nic wspólnego.

 

Jak dla mnie ten Matrix jest przepisaną na współczesny język koncepcją od dawna obecną w pewnych doktrynach filozoficznych i religijnych, na tyle ogólną by być ponadczasową, ale na tyle konkretną by dało się z niej wyciągnąć wskazówki odnośnie drogi rozwoju jaką powinno się podążać. Dawniej należało posługiwać się takimi terminami jak "ojciec niebieski", "królestwo niebieskie, które nie jest z tego świata", "nowe niebo i nowa ziemia, które w nastaną w pewnym momencie", "sąd ostateczny", "grzech". Ewolucja świadomości człowieka, idąca za ewolucją społeczną i technologiczną, uczyniła tego typu język archaicznym i dziś bardziej przystępnie jest mówić o innych wymiarach czy odnosić się do świata w którym żyjemy jako programu, hologramu, symulacji itd. Cel jest ten sam - poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o sens życia. Odnosisz się z pewną drwiną do religii chrześcijańskiej , a nie dostrzegasz, że w pierwotnym zamyśle nie różniła się ona zbytnio od tego w co sama wierzysz, z tym że używana jako narzędzie w rękach różnych ludzi, których można by określić jako tych "agentów Matriksa",została zniekształcona, zdeformowana, sparodiowana na różne sposoby, tak że w oczach wielu straciła wiarygodność. Nie dostrzegasz, bo może nie miałaś okazji a może miałaś, ale dostrzec nie chcesz.


  • 1



#33

kn_.
  • Postów: 12
  • Tematów: 1
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Tak czytam to co piszesz na swoim blogu i trudno mi uwierzyć, że nie zdiagnozowano u ciebie żadnych zaburzeń.

,,Jeśli nie uda się spacyfikować kogoś którymś z takich ataków, ich „rangi” wzrastają, aż ma się do czynienia z jawnym czytaniem myśli, atakami psychicznymi wywołującymi ból, „błędami” w Matrixie, hackowaniem snów i nastawianiem ich na treści o charakterze erotycznym lub zmuszające cię do zachowywania się w nich w sposób agresywny przez sugestie hipnotyczne, agentami zatrudniającymi się w twojej pracy lub nawet siłami czwartej gęstości STS fatygującymi się osobiście do wchodzenia z tobą w interakcje bezpośrednie".

Zbyt dużo tego jest. Przecież leki powinny pomóc. Poza tym czytanie cudzych myśli jest niemożliwe.

Trudno zdiagnozować jakieś zaburzenia komuś, kto nie pofatygował się do psychiatry czy psychologa :). Poza tym nie da się z całą pewnością stwierdzić, że czytanie cudzych myśli jest niemożliwe, tak samo jak tego, że leki powinny pomóc.Tak samo to, że czegoś jest dużo, a nawet zbyt dużo nie jest automatem gwarantem nieprawdziwości. Jeśli chcesz, możesz wierzyć, że mam schizofrenię, uszanuję ten wybór i na pewno się nie obrażę.

Skoro tak to ja mam moze takie pytanko - co daje nam to przebudzenie? Co zmienilo sie w Twoim zyciu od momenu przebudzenia? Po za tym, ze slyszysz glosy i mowia o Tobie w telewizji sniadaniowej.
 
Jezeli zyjemy w symulacji... to zyjemy w symulacji i to by bylo na tyle. Latwo mozna sobie to wyobrazic biorac pod uwage, ze jestesmy o krok od stworzenia ogolnej sztucznej inteligencji. Kiedy to osiagniemy (byc moze juz za kilka/kilkanascie lat?) bedziemy mogli tworzyc sobie takie symulacje dowolnie. Jezeli nasza slaba ludzkosc jest wlasciwie o krok od takiego przedsiewziecia to trudno wykluczyc to, ze inna cywilizacja wpadla na to juz wczesniej, skoro Wszechswiat liczy sobie juz te kilka latek.
 


Jednak jest wiele sytuacji, które mogą na to wskazywać - prorocze sny, wizje i inne, których jeszcze nie wyjaśniono.

Wyjasniono. Takie rzeczy nie istnieja. No, formalnie istnieja i nosza nazwe zbiegow okolicznosci.
 

 
To, że istnieje wiele zjawisk paranormalnych to fakt.

Za sjp.pwn.pl - fakt «to, co zaszło lub zachodzi w rzeczywistości»
Nie kojarze.
 
Natomiast Twoja definicja hmmm... Moglbym uznac, ze od 13:13 do 21:47 nie chodze na nogach tylko na uszach, w dodatku moja glowa przenosi sie dokladnie pomiedzy nogi i tam jest osadzona, a pozniej wszystko wraca do normy. Tylko, ze nikt nie widzial, ale naprawde tak jest. W dodatku moja siostra jest parapsychologiem i bada to zjawisko.
Mniej wiecej tak absurdalna jest ta definicja.
 

No słyszę głosów, czasami tylko odbieram telepatyczne wiadomości, ale nazwanie tej formy odbioru słyszeniem byłoby nadużyciem :). Co zmieniło się w moim życiu od momentu przebudzenia? Nie kontrolują mnie już żadne negatywne emocje, takie jak strach, złość czy wstyd. Widzę świat prawdziwszy, niż kiedykolwiek przedtem i jego wizja nie jest już dla mnie odpychająca, niesprawiedliwa czy okrutna. Odczuwam o wiele więcej pozytywnych emocji. Całkiem utraciłam potrzebę gromadzenia rzeczy materialnych, zabiegania o aprobatę otoczenia, o karierę zawodową oraz nie obchodzi mnie to, jak zostanę przez kogokolwiek odebrana. Nie skupiam się na przeszłości czy przyszłości w takim stopniu, w jakim wcześniej się skupiałam, w zamian żyję teraźniejszością i zwyczajnie cieszę się, że żyję. Oczywiście to, co dla mnie ma sens, bo doświadczyłam tego osobiście, dla Ciebie sensu mieć nie musi i może być absurdalne. Tak, jak napisałam wcześniej - nie zmuszam nikogo do wierzenia w to, co piszę. Zachęcam tylko do samodzielnego myślenia.
 

Pytania do autorki:
Kiedy rzekomo zaczęły się twoje doświadczenia?
 
Dlaczego akurat ciebie to spotyka? Czy zrobiłaś coś co mogło zaszkodzić temu "systemowi"? 
 
Czy nie uważasz, że świat jest taki, ponieważ stało się to poprzez naturalną drogę rozwoju cywilizacji, oraz przez ludzką naturę, to znaczy przez pożądanie władzy pieniędzy itp?

W moim przypadku zaczęło się to od bliższego kontaktu z osobami, które mogłabym określić mianem narcystycznych czy psychopatycznych. Osoby te nie wykazywały żadnej empatii, choć umiejętnie maskowały to niezawodną powierzchownością, charyzmą, pozorną troską i doskonale udawanymi emocjami. Zaangażowałam się w znajomość z tymi osobami, przez co popadłam w depresję, niskie poczucie własnej wartości i stałe zmęczenie. Osoby te potrafiły między innymi sprawić, żebym uwierzyła, że powiedziałam lub zrobiłam coś, co nie miało miejsca, naprzemiennie stosowały pochlebstwa i szyderstwa, podejmowały próby "uwarunkowywania" mnie na konkretne zachowania. Po zakończeniu tej znajomości czułam się wyzuta z wszelkiej energii i szczęścia. Nie mogłam uwierzyć, że istnieją ludzie, którzy nie czują zupełnie nic, poza zdenerwowaniem, wściekłością i niezdrową radością z czyjegoś nieszczęścia. Bardzo dużo czytałam o różnych chorobach psychicznych czy zaburzeniach osobowości, zwłaszcza o psychopatii i socjopatii. Przewertowałam praktycznie cały internet. Po jakimś czasie okazało się, że niektórzy ludzie z życia publicznego bądź z mojego bezpośredniego środowiska (praca, uczelnia) wpasowują się dokładnie w charakterystyki psychopatii. Sztuczne pochlebstwa, charyzma, powierzchowne relacje z innymi ludźmi, spłycona emocjonalność, silna tendencja do manipulowania - wszystko to maskowane nienaganną powierzchownością, "kulturalnym" zachowaniem, taktem, inteligencją, starannie udawaną troską. Jako że panuje pogląd, że psychopatia wiąże się z agresją i impulsywnością oraz że osoby psychopatyczne przeważnie powiązane są ze środowiskiem przestępczym bądź stanowią duży procent osadzonych oraz że takich osób jest w społeczeństwie ok. 3%, kłóciło mi się to z tym, co było dla mnie widoczne. Zaczęłam zauważać, że cechy osoby psychopatycznej są przejawiane przez sporą część studentów, kadry uczelni i współpracowników. Po jakimś czasie zaczęłam też odczuwać ich energie, wtedy jeszcze w sposób podświadomy. Co ciekawsze, te osoby wiedziały, że je wyczuwam. Wiedziały, że wiem, co skrywa się pod ich aktorskim kunsztem i dawały mi to odczuć. No i mniej więcej odtąd zaczęła się moja historia. Między innymi tym podpadłam Systemowi Kontroli. Bardziej szczegółowo opiszę wszystko w którymś poście na moim blogu.
Systemowi generalnie "podpaść" można na kilka sposobów, na przykład będąc bardzo pozytywną osobą, odporną na społeczne programowanie czy warunkowanie. System nie lubi też ludzi kreatywnych, wrażliwych i niemożliwych do "zaprogramowania" na agresywne zachowania oraz ludzi, którzy są równocześnie inteligentni i empatyczni. No i przede wszystkim System nie lubi ludzi, którzy zaczynają się wybudzać, przez co zaczynają "widzieć", jak naprawdę wygląda świat, w którym żyjemy.
Doświadczenia z atakującym mnie Systemem zaczęły się na dobre 10 miesięcy temu.
"Czy nie uważasz, że świat jest taki, ponieważ stało się to poprzez naturalną drogę rozwoju cywilizacji, oraz przez ludzką naturę, to znaczy przez pożądanie władzy pieniędzy itp?"
Bardzo ciekawe pytanie! Kiedyś rzeczywiście dopuszczałam taką możliwość, że być może człowiek manipulujący, odporny psychicznie, bez wyższych uczuć czy emocji jest po prostu ewolucyjną odpowiedzią na postęp technologiczny, że może tak właśnie musi być i empatia stopniowo zostanie wypleniona na drodze selekcji naturalnej. Jednakże szybko odrzuciłam tę możliwość, ponieważ:
  • Zawsze istnieli ludzie, którym można było przypisać powyższe cechy. Zawsze istnieli zarówno ludzie manipulujący, okrutni, odporni czy łaknący władzy, tak samo jak zawsze istnieli ludzie empatyczni, dobrzy, pragnący pomagać innym nawet za cenę własnego życia. Zawsze istnieli ludzie o słabej psychice, podatni na manipulacje tych pierwszych, tak samo zawsze istnieli buntownicy.
  • Skoro zawsze istnieli ludzie, którzy świadomie nie zachowywali się zgodnie z instynktem przetrwania i byli zdolni oddać życie dla kogoś innego lub w imię wyższych idei, to determinizm nie ma racji bytu. Co innego popchnęłoby ich do takich zachowań, jeśli nie wolna wola?
  • Świat zawsze był taki, tylko w każdej epoce w nieco inny sposób. Zawsze były bezsensowne wojny, w których maluczcy ginęli dla kilku tych u władzy, zawsze istniała manipulacja, tylko wcześniej wystarczały mniejsze starania.

Zgiętonogi zadał dobre pytanie - co z tego, że zaczęłaś interpretować świat jako Matrix?
 
Zresztą te postulowane działania Onych są nielogiczne: trzymamy ludzi w szachu kontroli i utrzymujemy swoje działania w utajnieniu, aby nikt się nie dowiedział, i dlatego właśnie ujawniamy swoje działania naszym przeciwnikom, dając im dowody na nasze działania, aby teraz oni... rozpowiedzieli o wszystkim w mediach? I pozwolimy im długo żyć i żyć i nic im nie zrobimy poza bólem głowy i cytowaniem myśli w telewizji śniadaniowej. Kompletny bezsens.
 
Zresztą - czemu niby mają w telewizji cytować akurat twoje myśli, jesteś jakaś szalenie ważna? Sądząc po liczebności stowarzyszeń ludzi uważających, że padli ofiarą kontroli umysłu, takich osób tylko u nas jest kilkadziesiąt, tygodnia by nie starczyło aby w Pytaniu na Śniadanie wycytować myśli każdej z tych osób, muszą mieć chyba bardzo napięty grafik.

"Zresztą - czemu niby mają w telewizji cytować akurat twoje myśli, jesteś jakaś szalenie ważna?"
Wcale nie trzeba być szalenie ważnym, żeby zadziały się takie czary:)
Dla Ciebie bezsens, dla mnie sens i nie ma w tym nic złego.


@Legendarny.
„to dlaczego ze współmierną zapalczywością nie przyczepia się etykietki psychopaty dyrektorom korporacji, politykom, ludziom z mediów, wojskowym (heloł, oni tak jakby zabijają ludzi??)”
Chodziło mi bardziej o ludzi żyjących współcześnie. Wydaje mi się, że (tak, jak lubi mawiać sam Janusz Korwin-Mikke), sporo z tego, co napisałam wcześniej, wyjąłeś z kontekstu i w inteligentny i zawoalowany sposób przedstawiłeś omijając sedno mojej poprzedniej wypowiedzi. Przedstawiłam tylko nieśmiałą obserwację, jakoby osoby psychopatyczne, nie będące antycznymi władcami, Napoleonami czy Hitlerami, tylko współczesnymi politykami, prawnikami, szefami korporacji, sędziami, prawnikami i przedstawicielami innych czołowych zawodów, nie były wystawione na równie intensywny odzew ludzi skłonnych wystawić im diagnozę, niż osoby, które twierdzą, że doświadczają rzeczy podobnych do tych, które ja twierdzę, że doświadczam. I jest to niezaprzeczalny fakt, o czym świadczą choćby komentarze pod moim wpisem na tym forum, tak samo jak komentarze pod filmami publikowanymi przez osoby twierdzące, że są ofiarami tzw. mind control, komentarze odnoszące się do treści publikowanych przez osoby, które uważają, że doświadczają porywania przez Obcych czy tajne organizacje militarne. Takim osobom niemal zawsze przypisuje się chorobę psychiczną, podczas gdy politycy, dyrektorowie, biznesmeni mogą tylko wzbudzać jakąś antypatię z powodu średnio kamuflowanej szujowatości lub zazdrość z racji zbyt wysokich zarobków. Nie wiem, dlaczego Matrix przyczepił się do mnie, a do Ciebie nie. Nie wiem też, czy piszesz prawdę, tak samo jak Ty nie wiesz, czy piszę ją ja.
„Skoro w interesie tych drapieżnych sił leży to byśmy nie wznosili się na wyższy poziom świadomości i egzystencji tylko tkwili w swoim łez padole by mogli się karmić naszą negatywną energią, a jednocześnie stwierdza się, że Matrix jest szkołą mającą przyspieszyć nasza duchową ewolucję i jego wyższym celem jest pozwolenie nam przekroczyć jego limity, to wydaje się logiczne, że te drapieżne siły tkwią w Matriksie tak samo jak my a nie są jego twórcami mającymi nad nim absolutną władzę. Wyższy cel Matrixa jest wszak niezgodny z ich własnym celem. Wydają się być jedynie graczem na wyższym poziomie w tej samej grze. Brakuje w tym wszystkim tylko siły wyższej stojącej ponad Matriksem by stwierdzić ogólne podobieństwo tego systemu do chrześcijańskiej koncepcji świata i sensu życia - życie jest po to byśmy się uczyli i wznosili na wyższe poziomy świadomości by zbliżać się do Boga opuszczając docelowo ten świat-szkołę, ale na drodze ku temu przeszkodą postawioną przez zamysł tworzącego system są złe siły, które mają nas popychać i rzucać kłody pod nogi, a są ku temu zmotywowane tym, że karmią się naszymi niepowodzeniami tak jak drapieżnik motywowany jest głodem by gonić za zwierzyną.”
 
Wydaje mi się, że w istocie jest bardzo podobnie do tego, co tutaj opisujesz. Nie posiadam jednak wystarczającej Wiedzy, żeby być kimś kompetentnym do potwierdzania prawdziwości Twojej hipotezy.
„Tylko po co w tym wszystkim te agresywne, nienaturalne reakcje systemu jak te opisywane przez Ciebie? W nas samych jest wystarczający potencjał by ukierunkowany w odpowiednią stronę mógł być wykorzystany jako "agent Matrixa". Jak pojawiają się ludzie chcący szerzyć dobro i ukierunkowywać innych na rozwój duchowy, zawsze pojawią się tacy którym się to nie podoba z różnych względów i tacy którzy w swoim własnym interesie będą gotowi między jednymi a drugimi zasiać ziarno niezgody i doprowadzić do ich wzajemnego wyniszczania się w myśl metody "dziel i rządź". Sami odwalamy całą robotę dla tych złych sił. Zagrożenie dla Matrixa znika, a konflikt który do tego doprowadza stwarza tyle "negatywnej" energii, że "drapieżne siły" mają jedzenia pod dostatkiem - dwie pieczenie na jednym ogniu. Po co te wszystkie surrealistyczne, paranormalne zjawiska, które mogą tylko utwierdzić taką osobę jak Ty, że jest na właściwej drodze? Wydają mi się one najmniej pasującym do tego wszystkiego elementem, tak jakbyś próbowała naciągać wyjaśnienie pod swoje objawy nie mające z nim nic wspólnego.”
 
Będę o tym pisać na moim blogu. Uważam, że pisząc tutaj o tym, przyniosłoby to więcej szkody, niż pożytku. Jeśli będziesz zainteresowany, zajrzyj od czasu do czasu na mojego bloga, na pewno pojawi się stosowny artykuł w najbliższym czasie :)
„Odnosisz się z pewną drwiną do religii chrześcijańskiej , a nie dostrzegasz, że w pierwotnym zamyśle nie różniła się ona zbytnio od tego w co sama wierzysz, z tym że używana jako narzędzie w rękach różnych ludzi, których można by określić jako tych "agentów Matriksa",została zniekształcona, zdeformowana, sparodiowana na różne sposoby, tak że w oczach wielu straciła wiarygodność. Nie dostrzegasz, bo może nie miałaś okazji a może miałaś, ale dostrzec nie chcesz.”
 
Odnoszę się, ale dostrzegam. Nie tyle wykpiwam religię chrześcijańską, co poddaję w wątpliwość obraz Boga przedstawiony w Biblii, ponieważ uważam, że jest wypaczony.
 
  • 0

#34

ppp.
  • Postów: 383
  • Tematów: 26
Reputacja Żałośnie niska
Reputacja

Napisano

kn_ to co piszesz zrozumiałem tak 

 

- nie ma Boga

- źli ludzie zamkneli nas w matrixie i nas wykorzystują

- nikt nam nie chce pomóc, może ktoś na tym forum mnie uratuje

 

Ja to widzę inaczej

 

- Bóg istnieje i istnieje świat, który On stworzył

- może to czego doznałaś nie wynika z matrixa

- tu raczej ci nikt nie pomoże przynajmniej w twojej wojnie

-


  • 0

#35

Bohun.
  • Postów: 229
  • Tematów: 1
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

kn_

 

Odnoszę się, ale dostrzegam. Nie tyle wykpiwam religię chrześcijańską, co poddaję w wątpliwość obraz Boga przedstawiony w Biblii, ponieważ uważam, że jest wypaczony.

Mogłabyś podać, jaki ten Bóg jest w istocie i jak to, go wypaczyli opisując w Biblii?


  • 1

#36

Panjuzek.
  • Postów: 1954
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Trudno zdiagnozować jakieś zaburzenia komuś, kto nie pofatygował się do psychiatry czy psychologa

 Chyba że psychiatra albo psycholog czyta  wynurzenia takiego kogoś. Diagnoza takich przypadków polega na słuchaniu, czytaniu obserwacji. Tuaj nie ma badań krwi, i osłuchiwaniu stetoskopem. 

 

 

Poza tym nie da się z całą pewnością stwierdzić, że czytanie cudzych myśli jest niemożliwe,

  Ale nie ma dowodów iż coś takiego się dzieje. (dowodów naukowych) . W związku z tym nie można stwierdzić że to jest możliwe.

 

 

tak samo jak tego, że leki powinny pomóc.Tak samo to, że czegoś jest dużo, a nawet zbyt dużo nie jest automatem gwarantem nieprawdziwości. Jeśli chcesz, możesz wierzyć, że mam schizofrenię, uszanuję ten wybór i na pewno się nie obrażę.

Biorąc pod uwagę błędy rzeczowe i logiczne pierwszej części tej wypowiedzi, ta  część nie ma żadnych podstaw, do uznania jej za logiczną i rzeczową. Może warto zastanowić się nad wizytą.


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 26.02.2018 - 21:40

  • 0



#37

kn_.
  • Postów: 12
  • Tematów: 1
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

kn_ to co piszesz zrozumiałem tak 
 
- nie ma Boga
- źli ludzie zamkneli nas w matrixie i nas wykorzystują
- nikt nam nie chce pomóc, może ktoś na tym forum mnie uratuje
 
Ja to widzę inaczej
 
- Bóg istnieje i istnieje świat, który On stworzył
- może to czego doznałaś nie wynika z matrixa
- tu raczej ci nikt nie pomoże przynajmniej w twojej wojnie
-

Trochę źle mnie zrozumiałeś.
  • Bóg jest
  • Świat, w którym żyjemy jest iluzją, która umożliwia uczenie się
  • Świat, w którym żyjemy jest też iluzją, która jest więzieniem zaaranżowanym przez wrogie byty istniejące poza linearnym czasem
  • Te negatywne istoty z wyższą technologią i inteligencją żywią się energiami kompatybilnymi z ich własnymi, czyli energiami pochodzącymi od negatywnych emocji, psychologicznego i fizycznego cierpienia czy dewiacji seksualnych
  • Tym siłom nie wystarczają negatywne energie pojawiające się naturalnie na drodze korzystania ludzi z Wolnej Woli i dobrowolnego angażowania się w niskowibracyjne zachowania, są chciwi i nakłaniają ludzi do angażowania się w negatywne emocje i zachowania
  • I tak, te istoty są z natury psychopatyczne a Ziemia i ludzie są równocześnie ich fermą energii i rodzajem gry
  • Nie szukam ratunku ani pomocy, chcę jedynie dzielić się Wiedzą z każdym, kto tego chce
  • Nie prowadzę żadnej wojny, nie czuję się też ofiarą Systemu Kontroli

kn_


 
Odnoszę się, ale dostrzegam. Nie tyle wykpiwam religię chrześcijańską, co poddaję w wątpliwość obraz Boga przedstawiony w Biblii, ponieważ uważam, że jest wypaczony.

Mogłabyś podać, jaki ten Bóg jest w istocie i jak to, go wypaczyli opisując w Biblii?

Zdążyłam już napisać, jaki Bóg na pewno nie jest. Nie jest gromowładnym, budzącym postrach Panem Bogiem, nie wymaga od nikogo oddawania mu czci, klękania przed nim czy jakiejkolwiek formy poddaństwa. Nie "nagradza" za "dobre", nie "karze" za "złe". Nie każe żałować za grzechy, nie wpędza w poczucie winy, wstyd, ani strach. Nie ma grzechu, wszystko jest lekcją, ze wszystkiego można się uczyć. Negatywne emocje wywołują jedynie więcej negatywności, miłość wywołuje więcej miłości. Szczęście wywołuje więcej szczęścia. Dobroć wywołuje więcej dobroci. Bóg jest wszystkim, co istnieje oraz wszystkim, co nie istnieje, bóg jest nieskończoną Świadomością. Wszystkie zniekształcenia w Biblii są efektem manipulacji wrogich hiperwymiarowych drapieżników, którzy chcą kontrolować ludzi przez negatywne emocje, hierarchiczność i dualistyczne myślenie. Chcą wpędzać ich w poczucie winy, strach i wstyd, chcą, by oddawano im cześć, chcą decydować, co jest dobre, a co złe, chcą mieć możliwość "karania" za to, co złe i "nagradzania" tego, co dobre, co jest kolejnym mechanizmem kontroli (warunkowanie).

 


 
Trudno zdiagnozować jakieś zaburzenia komuś, kto nie pofatygował się do psychiatry czy psychologa

 Chyba że psychiatra albo psycholog czyta  wynurzenia takiego kogoś. Diagnoza takich przypadków polega na słuchaniu, czytaniu obserwacji. Tuaj nie ma badań krwi, i osłuchiwaniu stetoskopem. 
 

 
Poza tym nie da się z całą pewnością stwierdzić, że czytanie cudzych myśli jest niemożliwe,

  Ale nie ma dowodów iż coś takiego się dzieje. (dowodów naukowych) . W związku z tym nie można stwierdzić że to jest możliwe.
 

 
tak samo jak tego, że leki powinny pomóc.Tak samo to, że czegoś jest dużo, a nawet zbyt dużo nie jest automatem gwarantem nieprawdziwości. Jeśli chcesz, możesz wierzyć, że mam schizofrenię, uszanuję ten wybór i na pewno się nie obrażę.

Biorąc pod uwagę błędy rzeczowe i logiczne pierwszej części tej wypowiedzi, ta  część nie ma żadnych podstaw, do uznania jej za logiczną i rzeczową. Może warto zastanowić się nad wizytą.
 

  • Żaden dobry psycholog czy psychiatra nie wystawiłby diagnozy komuś przez internet.
  • Nie ma też dowodów na to, że jest niemożliwe. Poza tym "dowodowanie" jest tylko kolejnym elementem "naukowej" i "tak-bardzo-pięciozmysłowej" opcji w dualistycznym Matrixowym wyborze pomiędzy religią a nauką.
  • Może warto, jednak wybiorę nie zastanawiać się nad tym.
  • Pozdrawiam i życzę miłego dnia :)
 
 
Koleżanko edytuj swoje posty poprzez naciśnięcie przycisku "edytuj" w prawym dolnym rogu,  a nie pisz jednego pod drugim. Bo mi się nie chce ich łączyć cały czas. Następnym razem będzie upomnienie za takie coś. 
Wszystko
  • 0

#38

ppp.
  • Postów: 383
  • Tematów: 26
Reputacja Żałośnie niska
Reputacja

Napisano

Bóg to taki starzec z kijem co uwolnił ludzi z egipskiej niewoli, może i ciebie uwolni. Zawsze istnieje dobro i zło, białe i czarne postaraj się znaleźć swojego przewodnika, który pomoże. Jeżeli będziesz silna pokonasz zło.


  • 0

#39

Bohun.
  • Postów: 229
  • Tematów: 1
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

kn_

 

Negatywne emocje wywołują jedynie więcej negatywności, miłość wywołuje więcej miłości. Szczęście wywołuje więcej szczęścia. Dobroć wywołuje więcej dobroci.

Skoro Bóg jest dobry, to chce naszego szczęścia, czyli tego żebyśmy my byli dobrzy i inni byli dobrzy. Żal za to że się nie jest wystarczająco dobrym jest główną motywacją do tego by nieustannie dążyć do tego by być coraz lepszym.

 

Nie ma grzechu, wszystko jest lekcją, ze wszystkiego można się uczyć.

To że coś jest lekcją, nie oznacza że jest dobre. Jak w logice, fałsz może dawać prawdę i fałsz, prawda tylko prawdę.

 

Bóg jest wszystkim, co istnieje oraz wszystkim, co nie istnieje, bóg jest nieskończoną Świadomością

Jeśli coś nie istnieje, to tego nie ma. A skoro tego nie ma to tam nie może być Boga, bo wszystko jest w bogu i nic nie ma, po za Bogiem.

 

[{Hiperwymiarowe istoty]Chcą wpędzać ich [ludzi] w poczucie winy, strach i wstyd, chcą, by oddawano im cześć, chcą decydować, co jest dobre, a co złe, chcą mieć możliwość "karania" za to, co złe i "nagradzania" tego, co dobre, co jest kolejnym mechanizmem kontroli (warunkowanie).

Kara i nagroda, albo jak wolisz "kara" i "nagroda" są w większej mierze, po śmierci. Po za tym, jakbyś poczytała Biblię, to dowiedziała byś się, że trzymając się Bożych przykazań, często człowiek ma pod górkę.

Po za tym, zakładając że dobro jest wartością obiektywną,  paradoksalnie najlepszą definicją jest stwierdzenie że "dobre jest, to co Bóg uważa za dobre". A więc, co ty uważasz za dobro?


  • 1

#40

Legendarny..

    King of Nothing, Slave to No One

  • Postów: 944
  • Tematów: 180
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Chodziło mi bardziej o ludzi żyjących współcześnie. Wydaje mi się, że (tak, jak lubi mawiać sam Janusz Korwin-Mikke), sporo z tego, co napisałam wcześniej, wyjąłeś z kontekstu i w inteligentny i zawoalowany sposób przedstawiłeś omijając sedno mojej poprzedniej wypowiedzi. Przedstawiłam tylko nieśmiałą obserwację, jakoby osoby psychopatyczne, nie będące antycznymi władcami, Napoleonami czy Hitlerami, tylko współczesnymi politykami, prawnikami, szefami korporacji, sędziami, prawnikami i przedstawicielami innych czołowych zawodów, nie były wystawione na równie intensywny odzew ludzi skłonnych wystawić im diagnozę, niż osoby, które twierdzą, że doświadczają rzeczy podobnych do tych, które ja twierdzę, że doświadczam.

 

Sięgnąłem zarówno po przykłady współczesne (do nich się nie odniosłaś) jak i historyczne (a grupy takie jak faszyści czy komuniści zaliczają się do obu), by zobrazować ciągłość tego zjawiska - od zawsze istniały konflikty między grupami ludzi i jednostkami wskutek niektórych pewne grupy i jednostki były, są i będą wprost nienawidzone i alienowane. Sednem mojej wypowiedzi miało być porównanie opisywanych przez Ciebie odczuć z odczuciami innych ludzi uważających się za w różny sposób prześladowanych czy alienowanych. Jeśli faktycznie wyjąłem fragment Twojej wypowiedzi z kontekstu to tylko po to by dać sobie punkt wyjścia do własnej wypowiedzi, a nie by omijać sedno Twojej, które cały czas miałem na uwadze. Jak przyjąłem, sednem było stwierdzenie (w skrócie): Nawet najgorsze męty społeczne nie są w tak zajadły sposób antagonizowane jak zwolennicy teorii spiskowych, a przede wszystkim jak mniemam Ci którzy znają prawdę o Matriksie. Próbowałem odnieść się do tego wyliczając przykłady ludzi, z których niektórzy zaliczają się do tych mętów, inni do zwolenników teorii spiskowych, inni do obu, a jeszcze inni do żadnych i byli/są antagonizowani w sposób równie lub bardziej bolesny niż Ty, próbując podważyć w ten sposób ten argument. Odniosę się do niego w jeszcze inny sposób.

 

Skoro sama przyznajesz w swoim nieco wcześniejszym poście, że:

 

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to, co opisałam, zahacza o objawy schizofrenii, a nawet IDEALNIE je odzwierciedla.

To dlaczego dziwisz się, że...

 

nie były wystawione na równie intensywny odzew ludzi skłonnych wystawić im diagnozę, niż osoby, które twierdzą, że doświadczają rzeczy podobnych do tych, które ja twierdzę, że doświadczam. I jest to niezaprzeczalny fakt, o czym świadczą choćby komentarze pod moim wpisem na tym forum, tak samo jak komentarze pod filmami publikowanymi przez osoby twierdzące, że są ofiarami tzw. mind control, komentarze odnoszące się do treści publikowanych przez osoby, które uważają, że doświadczają porywania przez Obcych czy tajne organizacje militarne.

...osoby u których można stwierdzić z duża dozą prawdopodobieństwa objawy takiej czy innej choroby są przez amatorów psychiatrii tak czy inaczej ochoczo diagnozowane? Odpowiesz być może tym o czym już pisałaś - że są wpływowe osoby, krótko mówiąc polityczny i biznesowy estabilishment, które również przejawiają objawy innej choroby (tutaj: psychopatii) a nie są pod taką diagnozowane równie chętnie. Można to wyjaśnić pewną istotną różnicą - Ci drudzy, w odróżnieniu od tych pierwszych, mówią i robią coś co jest popularne i podoba się masom ludzi. Ci pierwsi wręcz przeciwnie. Wśród polityków analogią do zwolenników teorii spiskowych są raczej ci politycy skrajnie niepopularni - i im również przypina się bardzo często etykietkę umysłowo chorych, w co przeciętny człowiek nie wdający się w detale zwykle wierzy i słysząc przypadkiem o jakiejś kolejnej "kontrowersyjnej" wypowiedzi takiego polityka czy działacza społecznego machnie ręką jak na wariata - nie brzmi znajomo? Odnoszę się uparcie do polityków, generalnie rzecz biorąc osób publicznych, bo to są przypadki dostępne dla wiedzy ogółu. Jako że sam nie znam osobiście żadnego "Kowalskiego" któremu mógłbym przypisać objawy psychopatii ani nie znam tych Twoich "Kowalskich" psychopatów, nie odnoszę się do pospolitych przypadków zwykłych chorobliwie ambitnych ludzi, o których również wspominałaś. Po prostu nie mam jak. Zaznaczam to od razu, żeby nie było znowu, że wyjmuję Twoje wypowiedzi z jakiegoś kontekstu i wsadzam we własny.

 

Cóż, tak czy siak, nie spodziewałem się, że w jakikolwiek sposób osłabię Twoją "linię obrony", bo jak sama stwierdziłaś na wstępie i tak nie jesteś w stanie tego udowodnić z czym ja się na wstępie zgodziłem, w związku z czym ta polemika raczej nie doprowadzi do niczego więcej niż do tej stymulacji samodzielnego myślenia. Obyś miała rację lub prędko przekonała się, że jej nie masz. Z zaproszenia skorzystam, na bloga zajrzę.


Użytkownik Legendarny. edytował ten post 27.02.2018 - 19:02

  • 0



#41

kn_.
  • Postów: 12
  • Tematów: 1
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

kn_

 

Negatywne emocje wywołują jedynie więcej negatywności, miłość wywołuje więcej miłości. Szczęście wywołuje więcej szczęścia. Dobroć wywołuje więcej dobroci.

Skoro Bóg jest dobry, to chce naszego szczęścia, czyli tego żebyśmy my byli dobrzy i inni byli dobrzy. Żal za to że się nie jest wystarczająco dobrym jest główną motywacją do tego by nieustannie dążyć do tego by być coraz lepszym.

 

Nie ma grzechu, wszystko jest lekcją, ze wszystkiego można się uczyć.

To że coś jest lekcją, nie oznacza że jest dobre. Jak w logice, fałsz może dawać prawdę i fałsz, prawda tylko prawdę.

 

Bóg jest wszystkim, co istnieje oraz wszystkim, co nie istnieje, bóg jest nieskończoną Świadomością

Jeśli coś nie istnieje, to tego nie ma. A skoro tego nie ma to tam nie może być Boga, bo wszystko jest w bogu i nic nie ma, po za Bogiem.

 

[{Hiperwymiarowe istoty]Chcą wpędzać ich [ludzi] w poczucie winy, strach i wstyd, chcą, by oddawano im cześć, chcą decydować, co jest dobre, a co złe, chcą mieć możliwość "karania" za to, co złe i "nagradzania" tego, co dobre, co jest kolejnym mechanizmem kontroli (warunkowanie).

Kara i nagroda, albo jak wolisz "kara" i "nagroda" są w większej mierze, po śmierci. Po za tym, jakbyś poczytała Biblię, to dowiedziała byś się, że trzymając się Bożych przykazań, często człowiek ma pod górkę.

Po za tym, zakładając że dobro jest wartością obiektywną,  paradoksalnie najlepszą definicją jest stwierdzenie że "dobre jest, to co Bóg uważa za dobre". A więc, co ty uważasz za dobro?

Nie ma czegoś takiego, jak bycie niewystarczająco dobrym czy wystarczająco dobrym, chyba jeśli chodzi o dostanie się do szkoły aktorskiej czy na studia na Oxfordzie. Bóg jest poza dualistycznym podziałem na "dobre" i złe". Bóg po prostu jest. Nie osądza. Nie chce, żeby ludzie byli coraz bardziej dobrzy, tak samo jak nie chce, żeby przestali być źli. Znowu, samo doświadczenie, dzięki któremu możemy się czegoś nauczyć wcale nie musi znajdować się w podziale dobre/złe, może być ono bardziej pozytywne lub negatywne oraz wpasowywać się w kanony czegoś, co (w zależności od przyjętej etyki) odebralibyśmy jako "dobre", "złe" lub "neutralne", ale jak określić poziom "dobrości" czy "złości" jakiegoś doświadczenia tak, żeby było zupełnie obiektywnie? Zgadza się, jeśli coś nie istnieje, to tego nie ma. Ale czym byłoby istnienie bez potencjału nieistnienia? Czy wtedy Kreacja byłaby kompletna i umożliwiłaby istnienie istnieniu? Czy dobro byłoby dobrem bez potencjału zła? Czy pozytywność byłaby pozytywnością bez potencjału negatywności? No właśnie, chyba wyszliśmy z innego założenia - ja uważam, że "dobro" jest wartością nieobiektywną. Co uważam za dobro? Wewnątrz iluzji za dobro uważam pomaganie innym, wtedy, kiedy rzeczywiście to pomoże, a nie przyniesie szkody. Za dobro uważam też Wiedzę i brak ignorancji, a także chęć na samodoskonalenie się. Dobrem jest też kreatywność, empatia, współczucie i miłość. Jednak wciąż dobro pozostaje subiektywne - dla kogoś innego "dobrym" może być coś, co ja określiłabym jako "złe".

 

@Legendarny.

Ależ się nie dziwię! Dlaczego miałabym się dziwić, wychodząc z założenia, że System Kontroli ukrywa swoje metody temperowania niewygodnych jednostek pod objawami tajemniczej choroby psychicznej, której pochodzenie pozostaje nie do końca zbadane? Zwracam tylko uwagę na to, że jest to FAKT. Ja i moi znajomi nie spędzamy wolnego czasu wertując internet w poszukiwaniach jakichś "wariatów", którym moglibyśmy napisać w komentarzu, że są "wariatami". Albo my jesteśmy jacyś niedzisiejsi i sami zaliczamy się do tych "nienormalnych", że nam się pomieszały wszystkie modalności i nie potrafimy tego rozpoznać u jakiejś osoby z internetu, albo... No właśnie. Dlaczego filmy "wariatów" nie są oglądane przez innych pomylonych, tylko przez "zdrowych psychicznie obywateli", którzy hurtowo drukują pod nimi diagnozę schizofrenii? Jeżeli zobaczyłabym filmik lub tekst, który (według mnie) podchodziłby pod konkretnie szurniętą treść, przestałabym oglądać/czytać i... żyłabym dalej. Na pewno nie odczułabym potrzeby, by napisać wariatowi, że jest wariatem. Dlaczego aż tylu ludzi odczuwa taką potrzebę? Autentycznie, oglądałam kiedyś filmik kobiety, która twierdziła, że doświadcza tzw. mind control, a pod nim jakieś 60-70% komentarzy zawierało hipotezę o niechybnej chorobie psychicznej. I to nie jest tylko ten pojedynczy filmik. Albo te osoby rzeczywiście wygadują tak-bardzo-bulwersujące bzdury, albo ktoś bardzo stara się, żeby sterować opinią publiczną.

Piszesz:

"Ci drudzy (domniemani psychopaci), w odróżnieniu od tych pierwszych, mówią i robią coś co jest popularne i podoba się masom ludzi."

Skąd ta pewność? Jak udowodnić, w jaki sposób to "podobanie się" jest rzeczywistą opinią ludzi, a w jaki sposób jest to wykreowane przez media i (domniemany) System Kontroli? Wychodząc z założenia, że rządzą nami psychopatyczne elity, jakim byłoby dla nich problemem manipulowanie opinią publiczną a nawet sposobem, w jaki myślą masy? Biorąc pod uwagę to, że psychopatia przeważnie idzie w parze z wysoką inteligencją? A "masy ludzi" są sukcesywnie ogłupiane przez "jakość" prezentowanych w mediach materiałów, socjalizację, edukację, trującą żywność, iluzją wyboru pomiędzy "lewicą" a "prawicą", iluzją wyboru pomiędzy "religią" a "nauką", "dobrem" a "złem"?

 

Dalej:

"Wśród polityków analogią do zwolenników teorii spiskowych są raczej ci politycy skrajnie niepopularni - i im również przypina się bardzo często etykietkę umysłowo chorych, w co przeciętny człowiek nie wdający się w detale zwykle wierzy i słysząc przypadkiem o jakiejś kolejnej "kontrowersyjnej" wypowiedzi takiego polityka czy działacza społecznego machnie ręką jak na wariata - nie brzmi znajomo?"

W takim razie kto i dlaczego przypina etykietki? I w jaki sposób je przypina, że przekonanie o tym, że to oni sami je przypięli udziela się masom przeciętnych ludzi?

 

"Jako że sam nie znam osobiście żadnego "Kowalskiego" któremu mógłbym przypisać objawy psychopatii ani nie znam tych Twoich "Kowalskich" psychopatów, nie odnoszę się do pospolitych przypadków zwykłych chorobliwie ambitnych ludzi, o których również wspominałaś."

Osoby zachowujące się w sposób, który idealnie odzwierciedla objawy psychopatii (brak poszanowania dla "wartości" reprezentowanych przez partię, manipulowanie, makiawelizm, pęd ku władzy i pieniądzom, charyzma, intencjonalne stosowanie zwodzącej mowy ciała i sposobu wypowiadania się) są po prostu "chorobliwie ambitni", natomiast osoby, które twierdzą, że doświadczają tego, czego doświadczam ja nie są "chorobliwie kreatywne, pomysłowe czy pozytywnie zakręcone" tylko mają schizofrenię! Tak samo - pod filmami z wypowiedziami polityków jak wiele istnieje komentarzy diagnozujących psychopatię? A ile diagnoz schizofrenii czy paranoi znajduje się pod filmami osób opowiadających o mind control, obcych czy gang stalkingu?

 

Oczywiście, że nie jestem w stanie tego "udowodnić", ponieważ sytuacja, w której się znajduję, wykracza poza dualizm "religia" - "nauka". Ludzie są skłonni wierzyć w istnienie osobowego Boga i jednocześnie zachowywać się przeciwnie do powszechnie podzielanej etyki dyktującej pojęcie "dobra", ale nie są skłonni uwierzyć w Obcych czy System Kontroli. Ludzie są skłonni uwierzyć w to, że woda wrze w 100 stopniach, w determinizm, naturalną selekcję, oraz że bitwa pod Grunwaldem była w roku 1410, ale już nie w to, że są częścią fermy energii dla wrogich istot o bardziej zaawansowanej technologii. Ludzie są skłonni uwierzyć w Życie Wieczne i całkowity brak Boga, ale nie w to, że rzeczywistość jest iluzją polegającą na uczeniu się.

 

@Wszystko

Przepraszam, jeszcze się nie nauczyłam obsługiwać forum, a średnio umiem w komputer. Może w najbliższym czasie uda mi się znaleźć przycisk "edytuj", póki co napisałam tak, jak umiałam w jednym poście.

 

Znalazłam!


Użytkownik kn_ edytował ten post 28.02.2018 - 20:58

  • 0

#42

Legendarny..

    King of Nothing, Slave to No One

  • Postów: 944
  • Tematów: 180
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Ależ się nie dziwię! Dlaczego miałabym się dziwić, wychodząc z założenia, że System Kontroli ukrywa swoje metody temperowania niewygodnych jednostek pod objawami tajemniczej choroby psychicznej, której pochodzenie pozostaje nie do końca zbadane? Zwracam tylko uwagę na to, że jest to FAKT. Ja i moi znajomi nie spędzamy wolnego czasu wertując internet w poszukiwaniach jakichś "wariatów", którym moglibyśmy napisać w komentarzu, że są "wariatami". Albo my jesteśmy jacyś niedzisiejsi i sami zaliczamy się do tych "nienormalnych", że nam się pomieszały wszystkie modalności i nie potrafimy tego rozpoznać u jakiejś osoby z internetu, albo... No właśnie. Dlaczego filmy "wariatów" nie są oglądane przez innych pomylonych, tylko przez "zdrowych psychicznie obywateli", którzy hurtowo drukują pod nimi diagnozę schizofrenii? Jeżeli zobaczyłabym filmik lub tekst, który (według mnie) podchodziłby pod konkretnie szurniętą treść, przestałabym oglądać/czytać i... żyłabym dalej. Na pewno nie odczułabym potrzeby, by napisać wariatowi, że jest wariatem. Dlaczego aż tylu ludzi odczuwa taką potrzebę? Autentycznie, oglądałam kiedyś filmik kobiety, która twierdziła, że doświadcza tzw. mind control, a pod nim jakieś 60-70% komentarzy zawierało hipotezę o niechybnej chorobie psychicznej. I to nie jest tylko ten pojedynczy filmik. Albo te osoby rzeczywiście wygadują tak-bardzo-bulwersujące bzdury, albo ktoś bardzo stara się, żeby sterować opinią publiczną.

 

Ja i moi znajomi również nie spędzamy. Zaryzykuję stwierdzenie, że nikt kto ma choć trochę rozumu, własne życie, jakiekolwiek inteligentne hobby, nie marnuje czasu na zajmowanie się czymś tak bezproduktywnym. Ale nie wszyscy ludzie tacy są. Dla niektórych spędzanie połowy czasu wolnego na czytaniu o tym co jakaś gwiazdeczka powiedziała, zjadła czy jaką sukienkę założyła lub oglądaniu głupawo śmiesznych filmików na YouTube jest przyjemnym hobby. Nie dziwi mnie więc, że są i tacy którym powymądrzanie się na temat czyjejś domniemanej choroby psychicznej lub ordynarne obrażanie kogoś sprawia przyjemność. Jest to skutek zwyczajnej irytacji i zmęczenia własnym monotonnym życiem i jego codziennymi problemami, gdzie się nie pojawią tacy ludzie szukają sposobu na wyładowanie na kimś swojej złości i podniesienie swojego ego. Dlaczego typ humoru biorący na cel ludzkie wady, błędy i głupotę cieszy się największa popularnością? Bo ludzie oglądając lub czytając taki humor sami sobie wydają się lepsi i mądrzejsi, nakpiwając się z innych delektują się faktem, że sami tacy nie są. Stąd wziął się taki odruch jak śmiech i na to jest właśnie reakcją, jest wytworem ludzkiego ego. Istnieje dużo dziwniejszych upodobań i fetyszów, nie dziwi mnie że znajdzie się sporo ludzi znajdujących na wieczór jakąś odmianę i odreagowanie po ciężkim dniu w oglądaniu rzeczy które uważają za dziwne czy chore, jak i znajdujących chorobliwą ekscytację w słuchaniu, czytaniu i oglądaniu zwolenników teorii spiskowych i diagnozowaniu ich chorób umysłowych. Nie każdego człowieka zmusisz do samodzielnego i kreatywnego myślenia, nie w każdym znajdziesz ukrytego inteligenta z którym zdołasz sobie elokwentnie podyskutować. Gorzka prawda o naszym gatunku jest taka, że większość jego przedstawicieli to ludzie prości, których zadowalają rzeczy proste, a we współczesnej zdegenerowanej kulturze wręcz prostackie, bez gustu, bez smaku, bez moralnej refleksji. Proporcje w składzie społeczeństwa są podobne jak w budowie góry: piękny i majestatyczny szczyt podtrzymywany przez raczej pozbawioną specjalnego uroku masę kamienia i ziemi. Zawsze tak było i zawsze tak będzie, ale rozwój technologii pogarsza ten stan, bo pozwala nie niespotykane nigdy wcześniej powszechne wygodnictwo. Wyraziłem tę opinię w pierwszym poście.

 

 

Skąd ta pewność? Jak udowodnić, w jaki sposób to "podobanie się" jest rzeczywistą opinią ludzi, a w jaki sposób jest to wykreowane przez media i (domniemany) System Kontroli?

 

Jak rozumieć tutaj tę "rzeczywistą" opinię? Taką którą człowiek wyraziłby lewitując w próżni odcięty od wszelkich bodźców? Opinia człowieka bierze się ze środowiska na którego działanie jest wystawiony. Całkowicie własną opinię człowiek może mieć na temat swoich całkowicie osobistych przeżyć, wyciągnąć ją z własnych doświadczeń i przemyśleń na temat tych doświadczeń. Jeśli ktoś nie jadł jakiejś potrawy, nie będzie miał własnej opinii na jej temat, może tylko kierować się cudzymi opiniami traktując je jako rekomendacje. Tak samo ma się to do wszystkiego innego. W demokracji ludzie nie mający z reguły bezpośredniej styczności a tym samym doświadczeń i podpartej nimi opinii na temat spraw związanych z zarządzaniem państwem wybierają ludzi którzy mają się tymi sprawami zajmować. Czym mają się kierować skoro własnym doświadczeniem nie mogą? Wrażeniem jakie te osoby sprawiają i tym co o nich mówią inni "mądrzy" ludzie, np. jakiś pan politolog z telewizji. Wyrabiają sobie w ten sposób jaką tam namiastkę swojej opinii i idą głosować. To, że łatwo im wcisnąć przysłowiowy "kit" i wybierają ludzi, którzy nie spełniają ich oczekiwań i nie dotrzymują słowa, nie umniejsza "rzeczywistości" ich opinii i ich głosu. Żaden Matrix nie kazał im zakreślić konkretnej pozycji na karcie do głosowania. A że taka sytuacja powtarza się przy każdych kolejnych wyborach świadczy tylko o intelekcie głosujących oraz wygrywających wybory.

 

 

Wychodząc z założenia, że rządzą nami psychopatyczne elity, jakim byłoby dla nich problemem manipulowanie opinią publiczną a nawet sposobem, w jaki myślą masy?

 

Jak widać, niedużym. 

 

 

A "masy ludzi" są sukcesywnie ogłupiane przez "jakość" prezentowanych w mediach materiałów, socjalizację, edukację, trującą żywność, iluzją wyboru pomiędzy "lewicą" a "prawicą", iluzją wyboru pomiędzy "religią" a "nauką", "dobrem" a "złem"?

 

W dalszym ciągu istnieje różnica między manipulowaniem czyjąś opinią za pomocą kłamstwa lub ukrywania/zakrzywiania prawdy, a preparowniem wprost czyjejś opinii. Każdy człowiek, nawet głupi, ma w dalszym ciągu swoją wolę i pewną swobodę decyzji. A skutkiem decyzji większości jesteśmy w stanie wyłonić ludzi popularnych i niepopularnych. Pierwsi są w stanie zdobyć zaufanie ludzi, prezentując postawy i poglądy, które ludziom się podobają, drudzy przeciwnie. Do drugich należą m.in. zwolennicy teorii spiskowych jak Ty i politycy wyrażający poglądy niezgodne z poglądami większości. Zarówno politycy popularni jak i niepopularni potrafią przejawiać objawy psychopatii, więc najwyraźniej nie to ma decydujący wpływ na popularność tych pierwszych tylko treść ich poglądów, jak i nie to ma decydujący wpływ na niepopularność poglądów takich jak Twoje, że przypominają objawy schizofrenii, tylko to że ich treść jest dla ludzi niewiarygodna.

 

 

W takim razie kto i dlaczego przypina etykietki? I w jaki sposób je przypina, że przekonanie o tym, że to oni sami je przypięli udziela się masom przeciętnych ludzi?

 

Przeróżni ludzie przypinają etykietki z przeróżnych powodów. Choćby wrogowie polityczni danego polityka. Albo Ci sami ludzie co nazywają zwolenników teorii spiskowych wariatami pod ich filmami, ot tak, dla zabicia czasu. A masy przeciętnych ludzi wierzą w plotki i jak zacznie krążyć plotka, że mleko takiego czy innego producenta jest skażone jakimiś bakteriami to ludzie widząc je w sklepie obok innego, choćby nawet nieco droższego, wybiorą to inne pomimo braku pewności o prawdziwości plotki, tak dla ostrożności. Podobna intuicja zniechęca ich od zagłębiania się w kontrowersyjne tematy i opinie kontrowersyjnych ludzi.

 

 

Osoby zachowujące się w sposób, który idealnie odzwierciedla objawy psychopatii (brak poszanowania dla "wartości" reprezentowanych przez partię, manipulowanie, makiawelizm, pęd ku władzy i pieniądzom, charyzma, intencjonalne stosowanie zwodzącej mowy ciała i sposobu wypowiadania się) są po prostu "chorobliwie ambitni", natomiast osoby, które twierdzą, że doświadczają tego, czego doświadczam ja nie są "chorobliwie kreatywne, pomysłowe czy pozytywnie zakręcone" tylko mają schizofrenię!

 

Nie wkładaj mi, proszę, w usta wniosków których nie wyciągam. Ani nie wykluczam psychopatii u żadnej z tych "chorobliwie ambitnych" osób (wręcz insynuuję jej możliwość przymiotnikiem "chorobliwie") ani nie wyrażam pewności co do osób jak Ty, że macie schizofrenię. Stwierdzam, że ta wypowiedź odnosi się do mnie, bo umieściłaś ją pod moim cytatem.

 

 

Tak samo - pod filmami z wypowiedziami polityków jak wiele istnieje komentarzy diagnozujących psychopatię?

 

Donald Trump:

http://www.independe...t-a8084726.html

 

Hillary Clinton:

http://yournewswire....illary-clinton/

 

Władimir Putin:

https://www.psycholo...ir-putins-brain

 

Emmanuel Macron:

https://www.infowars...ous-psychopath/

 

George Soros:

https://www.veterans...vladimir-putin/

 

Martin Shkreli:

http://pharmamkting....psychopath.html

 

Po jednym przykładzie do paru polityków i biznesmenów, którzy jako pierwsi przyszli mi do głowy. Zajęło mi to 5 minut, jakby poszukać dłużej to znajdą się setki i tysiące oskarżeń o psychopatię lub socjopatię rozsianych w postaci artykułów, notek na blogach i komentarzy pod artykułami lub filmami w wielu strefach językowych internetu, choć najistotniejsze są te pochodzące z ich własnych krajów, żeby wykluczyć motyw międzynarodowej rywalizacji politycznej (w przypadku Putina nie szukałem, bo znajomość cyrylicy u mnie raczkuje). Nie wziąłem nikogo z Polski żeby nie podpaść pod tutejszy regulamin, ale też są przykłady, sama możesz poszukać. Oczywiście pisałaś o komentarzach pod filmami, ale opinia "ekspertów" typu naukowcy z Oksfordu (patrz artykuł o psychopatii Hillary Clinton) jest chyba jeszcze bardziej obciążająca. W każdym razie rozumiesz chyba do czego zmierzam.

 

 

Ludzie są skłonni wierzyć w istnienie osobowego Boga i jednocześnie zachowywać się przeciwnie do powszechnie podzielanej etyki dyktującej pojęcie "dobra", ale nie są skłonni uwierzyć w Obcych czy System Kontroli.

 

Bo wiara w Boga spełnia w życiu ludzi podobną rolę jak wiara w Matriksa w Twoim. Pomaga znaleźć sens.

 

 

Ludzie są skłonni uwierzyć w to, że woda wrze w 100 stopniach, w determinizm, naturalną selekcję, oraz że bitwa pod Grunwaldem była w roku 1410, ale już nie w to, że są częścią fermy energii dla wrogich istot o bardziej zaawansowanej technologii.

 

Temperatura wrzenia wody, naturalna selekcja oraz to ile lat minęło od wydarzenia zwanego bitwą pod Grunwaldem to rzeczy, które dają się udowodnić empirycznie i/lub racjonalistycznie. To że jesteśmy częścią fermy energii dla wrogich istot - nie, i sama jesteś tego świadoma. Natomiast determinizm to teoria filozoficzna, dla której ludzie znajdują sobie za i przeciw (Ci którzy w ogóle to roztrząsają) w którą można wierzyć lub nie podobnie jak w religię czy nawet w Matrixa. Ale nie wywołuje to tyle kontrowersji co religia czy Matrix.

 

 

Ludzie są skłonni uwierzyć w Życie Wieczne i całkowity brak Boga, ale nie w to, że rzeczywistość jest iluzją polegającą na uczeniu się.

 

Były czasy, kiedy dla większości ludzi całkowity brak siły wyższej, jakichkolwiek praw kierującymi światem i życia po śmierci był równie niewyobrażalny jak dzisiaj jest dla nich Matrix. A Ci dawniejsi koncepcji Matriksa wyrażonej współczesnym językiem w ogóle by nie pojęli. Wraz z ewolucją cywilizacji, struktury społecznej czy technologii ewoluują również wierzenia ludzi.


Użytkownik Legendarny. edytował ten post 01.03.2018 - 01:59

  • 0



#43

Urgon.

    Młot na matolice

  • Postów: 1273
  • Tematów: 9
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

AVE...

 

Nie chciało mi się czytać licznych ścian tekstu, więc nie wiem, czy gdzieś jest napisane, ale ciekawi mnie, ile Autorko masz lat?


  • 0

#44

Zaciekawiony.
  • Postów: 7553
  • Tematów: 77
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

No tak, wielcy źli manipulują całym światem i wszystkimi ludźmi ale nie są w stanie powstrzymać jednej Kasi aby uzewnętrzniała się z tym wszystkim w internecie. Dlatego muszą jej pokazywać siłę w telewizji śniadaniowej, którą będąc "targeted individual" ogląda jak każdy przeciętny polak.


  • 0



#45

Bohun.
  • Postów: 229
  • Tematów: 1
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

kn_

 

Bóg jest poza dualistycznym podziałem na "dobre" i złe". Bóg po prostu jest. Nie osądza. Nie chce, żeby ludzie byli coraz bardziej dobrzy, tak samo jak nie chce, żeby przestali być źli.

A skąd wiesz czego chce Bóg?

 

Znowu, samo doświadczenie, dzięki któremu możemy się czegoś nauczyć wcale nie musi znajdować się w podziale dobre/złe,

I nikt takiego podziału nie robi. Podział na dobre/złe tyczy się działań, a te nigdy nie są lekcją. Lekcją mogą być co najwyżej konsekwencje działań naszych, bądź innych.

 

Ale czym byłoby istnienie bez potencjału nieistnienia? Czy wtedy Kreacja byłaby kompletna i umożliwiłaby istnienie istnieniu?

Istnienie bez potencjału nieistnienia dalej jest istnieniem.

 

Czy dobro byłoby dobrem bez potencjału zła?

Tak, zło jet brakiem dobra. Bez dobra zło, nie istnieje, lecz istnieje dobro bez zła.

 

Wewnątrz iluzji za dobro uważam pomaganie innym, wtedy, kiedy rzeczywiście to pomoże, a nie przyniesie szkody.

 Zakładając że istnieje tylko doświadczenie, nie istnieje szkoda i pożytek. A więc każda twoja pomoc jest dobra i zła jednocześnie.

 

Za dobro uważam też Wiedzę i brak ignorancji, a także chęć na samodoskonalenie się. Dobrem jest też kreatywność, empatia, współczucie i miłość.

Dlaczego?


  • 0


 


Inne tematy z jednym lub większą liczbą słów kluczowych: duchowość, system kontroli, new world order, obcy, mind control, gang stalking

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u