Skocz do zawartości





Zapraszamy do kolejnego konkursu. Tym razem literackiego. Dla wszystkich! Pora zademonstrować swoją wenę twórczą :)


Zdjęcie

Algorytm jest bogiem


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
13 odpowiedzi w tym temacie

#1

Nick
  • Postów: 427
  • Tematów: 158
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

dcda29ad6b3b9f72.jpg

 

 

Żyjemy w science fiction

 

Kilka prostych pytań. Jak działa Google? Od czego zależy kurs walut? Czy potrafiłbyś skonstruować tak banalny przedmiot jak telefon komórkowy? Oczywiście – nie wiesz, nie masz pojęcia i nie potrafisz, chyba że masz odpowiednio wąską specjalizację. Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak to wszystko działa, a przecież technologia kształtuje twoje życie.

 

Chcesz kupić kanapę. Co robisz? Prosta sprawa: wchodzisz do Google'a, szukasz sklepu z kanapami, kupujesz. Nie kupujesz jednak tego, co chcesz. Kupujesz to, co jest ci podsuwane. 95 proc. kliknięć w Google'u dotyczy pierwszej dziesiątki wyników wyszukiwania. W pierwszą pozycję klika ponad połowa szukających. Jeżeli rozglądasz się za jakimś towarem, najprawdopodobniej kupisz go u jednej z firm zajmujących najwyższe miejsca w wyszukiwarce.

 

iphone-exploded-313777-589a5fe58.jpg

Części typowego smartfona

 

Dlaczego akurat te firmy znalazły się tak wysoko? Jak konkretnie działa algorytm Google'a? Na jakiej podstawie ocenia, co powinniśmy zobaczyć, a czego nie? Nie mamy pojęcia, bo właściciel najpopularniejszej strony w internecie, będącej podstawą e-marketingu i bazą informacji o wszystkich wyobrażalnych tematach, trzyma to w tajemnicy. Ale powiedzmy sobie szczerze – nawet gdyby rzucił nam algorytmem prosto w twarz i tak byśmy go nie zrozumieli.

 

Nawet nie zauważyliśmy, że zaczęliśmy żyć jak bohaterowie powieści science fiction, którzy potrafią za pomocą technologii dokonywać cudów, ale na dobrą sprawę nie dostrzegają jej obecności.

 

Algorytm w nanosekundę

 

SF wkroczyło już m.in. do świata finansów — poprzez HFT, czyli High Frequency Trading. Transakcje giełdowe są przeprowadzane w mgnieniu oka, choć w porównaniu z możliwościami systemów komputerowych mgnienie okna to okres nieznośnie i niebezpiecznie długi. W czasie, który zajmuje ci pojedyncze mrugnięcie, systemy wykorzystujące skomplikowane algorytmy mogą wykonać dowolną operację finansową, i to dziesiątki razy. Czasu nie liczy się już w minutach ani sekundach, powoli również mikrosekundy stają się zbyt niedokładną jednostką.

 

Kilka lat temu media finansowe podały podlaną sensacyjnym sosem wiadomość: nowy, nieznany algorytm błyskawicznie wykonujący i anulujący transakcje odpowiadał za 4 proc. tygodniowego ruchu na Wall Street. Finansiści byli zszokowani imponującym pokazem możliwości, za pomocą których można wpłynąć na całą światową gospodarkę. Szok przerodził się w ścinający białko niepokój, kiedy stało się jasne, że nikt nie ma pojęcia, jak skonstruowano algorytm i w jaki sposób działał. Programu nie da się kontrolować – można go co najwyżej wyłączyć.

 

Z nowymi technologiami otwierają się nowe możliwości oszustwa. Gracze giełdowi o szybkim refleksie i zaawansowanej skoliozie moralnego kręgosłupa zaczęli już wykorzystywać to, że programy transakcyjne działają szybciej niż systemy, które je monitorują. Błyskawiczne, trwające nanosekundy „wojny algorytmiczne”, które toczą się na giełdzie każdego dnia, decydują o tym, kto zarobi a kto zbiednieje. Nie ma czasu na zabezpieczenia. Ich sprawdzanie trwa za długo, a czas to pieniądz — a raczej „pieniądze to czas”, jak mawiał bohater "Cosmopolis". Nie bez powodu biura maklerskie zatrudniają coraz więcej fizyków i specjalistów od IT, a traderów coraz częściej porównuje się do hakerów – oni również szukają sposobów na wykorzystanie dziur w zabezpieczeniach.

 

72f8cca41df292famed.jpg

https://comaware4s.c...quency-trading/

 

Domy giełdowe walczą o możliwość założenia biura jak najbliżej giełdy, bo przesył danych krótszy o nanosekundę może zadecydować o przewadze nad konkurencją. Szybkość i dokładność dokonywania transakcji wyszły poza granice ludzkiego pojmowania. Jednocześnie chęć zrozumienia programów – nie tylko tych odpowiadających za transakcje finansowe — przestała się liczyć. Po prostu zabrakło nam możliwości. I chęci zresztą też.

 

Osaczeni przez wiedzę

 

Stanisław Lem w „Obłoku Magellana” napisał, że jest tylko jedna rzecz gorsza od niebezpieczeństwa: nieznane. Owszem, boimy się nowego i zawsze się go baliśmy, ale przecież pomimo to nieustannie dążyliśmy do znalezienia, obejrzenia, dotknięcia, rozłożenia na czynniki pierwsze, zbadania, spisania, przeanalizowania, poznania i zrozumienia. A jeśli nie mieliśmy możliwości zrozumienia, zawsze szukaliśmy alternatyw.

 

„Hipoteza o Bogu daje z niczym nieporównywalną możliwość zrozumienia absolutnie wszystkiego, absolutnie niczego się nie dowiadując” - zauważyli bracia Arkadij i Boris Strugaccy. Jedną z najistotniejszych przyczyn powstania religii była potrzeba wyjaśnień. Zawsze, ale to zawsze chcieliśmy wiedzieć: dlaczego? To ironiczne, że teraz, kiedy odpowiedzi są w zasięgu ręki, wolimy od nich uciekać.

 

Technologia otworzyła nam oczy i uzmysłowiła, jak wiele jesteśmy w stanie się dowiedzieć. Wiedza jest wszędzie – jest jej tak dużo, że nikt nie jest w stanie jej przyswoić. Wielu nawet nie próbuje tego robić. Na pytanie, jak działa Google, odpowiadamy bez głębszego namysłu: wpisujesz frazę i klikasz „szukaj”; a jeżeli w lodówce pali się światło, wystarczy nam wyjaśnienie, że dzieje się tak dlatego, ponieważ otworzyliśmy drzwi.

 

Niewolnicy informacji

 

Philip K. Dick napisał: „my sami jesteśmy nasyceni informacją, informacja wchodzi w nas, jest przetwarzana i powtórnie wyrzucana na zewnątrz, już w zmienionej formie. Nie uświadamiamy sobie, że to robimy, że w istocie jest to wszystko, co robimy”. Ta myśl narodziła się w 1981 roku. Czy nadal jest aktualna?

 

Coraz bardziej zamykamy się na informację. Informacja nas przerosła. Zaczęliśmy uświadamiać sobie jej rolę, a następnie uzależniliśmy się od niej do tego stopnia, że przestaliśmy ją kontrolować. To informacja zaczęła kontrolować informację: światem kierują algorytmy, których nie zna 99,(9) proc. ludzkości, a decyzje są podejmowane tak szybko, że nie jesteśmy w stanie tego dostrzec. Przesada? Skądże znowu.

 

W 2011 algorytm odpowiadający za korektę cen w sklepie internetowym Amazon doszedł do wniosku, że książka przyrodnicza „The Making of a Fly” to biały kruk wart niemal dwa miliony dolarów. Ku rozbawieniu klientów cena szybko urosła do 23 milionów. Co się stało? Dwa pozostawione samym sobie programy zaczęły podbijać stawkę w odpowiedzi na zwiększenie jej przez konkurencyjnego sprzedawcę. Dopiero (mocno spóźniona) ingerencja administracji zakończyła pierwszą całkowicie wirtualną licytację. W tym przypadku chodziło tylko o książkę – a gdyby stawka była większa?

 

W roku 2010 doszło do wydarzenia, które dziś znamy pod nazwą Flash Crash. Nagle w wyniku błędu algorytmu dokonującego miliony błyskawicznych operacji indeks Dow Jones spadł o dziewięć procent, co doprowadziło do załamania cen na Wall Street. Nie wiadomo, dlaczego algorytm zachował się w ten sposób. Istnieją mniej lub bardziej prawdopodobne teorie, ale nie ma jednego solidnego wytłumaczenia.

 

0c19ef9c6d3ed4bfmed.jpg

https://www.benzinga...equency-trading

 

O losach świata miliony razy na sekundę decydują algorytmy, których nie potrafimy kontrolować. Zależy od nich nie tylko to, jaką sofę postawisz w salonie, lecz także to, czy nadal będzie ci wystarczało do pierwszego. Nikt nie jest w stanie uniezależnić się od systemu, a każda zmiana w nim nie tylko może, ale prawie na pewno wywoła opisany przez Bradbury'ego efekt motyla.
Apokalipsa według św. Wellsa i św. Ellisona

 

Harlan Ellison pisał o świecie, w którym los ludzkości zależał od komputerów: algorytmy stworzone przez człowieka decydowały o pokoju, wojnie, bogactwie, ubóstwie, a wreszcie o samym życiu. To, co jeszcze kilka dekad temu było fantastyką, dziś jest rzeczywistością. Staliśmy się Eloi, o których pisał H.G. Wells – istotami korzystającymi z luksusów pojawiających się znikąd. Nie zdajemy sobie sprawy, że nasze dobra wytwarzają Morlokowie – algorytmy kryjące się poza zasięgiem wzroku.

 

Nie wykorzystujemy maszyn – jesteśmy od nich całkowicie zależni, a zarazem nie mamy najmniejszego pojęcia, w jaki sposób działają. To niebezpieczne, ale nie dlatego, że znany z filmów "Terminator" Skynet może zyskać świadomość i dojść do wniosku, że jesteśmy zagrożeniem dla samych siebie. Nawet jeśli w systemie nastąpi zmiana, nie zauważymy różnicy, bo i tak nie wiemy, jak działa.

 

Prawdziwe niebezpieczeństwo wiąże się z tym, że Skynetu może zabraknąć. Apokalipsy nie wywoła jądrowy wybuch ani plaga, lecz upadek systemów giełdowych, awaria elektronicznej organizacji transportu i brak możliwości natychmiastowej komunikacji.

 

3b870abc6d3860db.gif

A to akurat Nowy Jork

https://giphy.com/gi...y-9yl4akifzCHzW

 

W stechnicyzowanym Hongkongu na każdym kilometrze kwadratowym żyje średnio sześć tysięcy osób. Miasto każdego dnia pochłania tony pożywienia i produkuje tony śmieci. Produkcja, dystrybucja i utylizacja są uzależnione od maszyn, programów, algorytmów. Zagadka: co zrobić, żeby niemal siedem milionów mieszkańców Hongkongu padło trupem? Odpowiedź: wystarczy wyłączyć światło.

źródło: http://puczynski.gad...jest-algorytmem

 


  • 4

#2

Endinajla

    Empatyczny Demon

  • Postów: 1772
  • Tematów: 119
  • Płeć:Kobieta
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Ciekawy temat.... I po co te wojny i straszenie zagładą nuklearną? ... Jak wystarczy wyłączyć prąd w miesiącach styczeń- luty , na półkuli północnej. Tak naprawdę, taka akcja zabiła by więcej ludzi niż eksplozja nuklearna. Może na wioskach ludzie by się uratowali, ale w większych miastach?

 

A co do boskiego algorytmu, to może prawo karmy jest takim algorytmem...


  • 0



#3

asbiel
  • Postów: 299
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Ja się nie martwię algorytmem lecz tym, że ludzie spędzają miliony godzin przed internetem oglądając odmóżdzajacy chłam ciesząc się do monitorów. Dzisiaj zwykle memy stają się faktami w dyskusjach. Na YouTube 98% contentu to filmiki jak ktoś robi z siebie idiotę. A na Instagramie przoduje bycie pusta laska, która chwali się gołym tyłkiem na jachcie.

To jest nonsensem. Po co kogoś zabijać bombami czy wyłączać prąd jeżeli od dziecka każdy rodzic zgodnie z modą/trendem daje iPhone/Samsunga z internetem, który produkuje wiernego po deskę grobowa konsumenta.
  • 0

#4

D.K.

    Semper invicta

  • Postów: 1174
  • Tematów: 663
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 12
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jak działa Google?

 

Sądzę, że potrafię w miarę trafnie opisać ten proces. Oczywiście bez schodzenia na poziom ekspercki, ale w ogólnym zarysie mogę powiedzieć, że wiem. Nie wydaje mi się to jakąś szczególną filozofią.

 

Od czego zależy kurs walut?

 

Podobnie jak wyżej.

 

Czy potrafiłbyś skonstruować tak banalny przedmiot jak telefon komórkowy?

 

W sensie takim, że zaczynam od taczki surowców? Oczywiście, że nie. Ale mając do dyspozycji odpowiednią infrastrukturę i ludzi, to bez żadnego problemu. Wiem, jak jest skonstruowany, wiem, co powinien robić itp. Wprawdzie sama nie bardzo wiem, za którą część lutownicy się łapie :) ale jeśli mogłabym wydawać odpowiednie dyspozycje fachowcom, to jest to do zrealizowania -- w sensie "weź kolego przylutuj to metalowe tutaj w to zielone". A jeśli do tego zadanie zezwala na kupowanie gotowych elementów (typu procesor, wyświetlacz itp.), to już w ogóle bułka z masłem.

 

Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak to wszystko działa, a przecież technologia kształtuje twoje życie.

 

I tak, i nie. Fakt faktem, że technologia jest mocno osadzona w dzisiejszych realiach i dla wielu osób, szczególnie starszych może wydawać się to wiedzą tajemną. Ale to złudzenie, tak naprawdę przy odrobinie wysiłku można się bez problemu orientować w praktycznie wszystkich jej arkanach. I z całym szacunkiem dla autora, to jednak wydaje mi się, że on tego wysiłku raczej nie podjął jak na razie, tak więc wszystko dookoła wydaje mu się takie niesamowite, skomplikowane i tajemnicze.

 

Chcesz kupić kanapę. Co robisz? Prosta sprawa: wchodzisz do Google'a, szukasz sklepu z kanapami, kupujesz. Nie kupujesz jednak tego, co chcesz. Kupujesz to, co jest ci podsuwane. 95 proc. kliknięć w Google'u dotyczy pierwszej dziesiątki wyników wyszukiwania. W pierwszą pozycję klika ponad połowa szukających. Jeżeli rozglądasz się za jakimś towarem, najprawdopodobniej kupisz go u jednej z firm zajmujących najwyższe miejsca w wyszukiwarce.

 

Niezupełnie. Przede wszystkim zanim kupię kanapę, to z reguły wiem dokładnie, jakiej szukam. Tzn. rodzaj (narożnik, rozkładana, skórzana, wersalka, itp.), kolor, materiał obicia, rozmiary i dodatkowe elementy (skrzynia na pościel, poduszki, podnóżek i tak dalej). Owszem, jeśli dostanę listę wyników z Google'a, to przeglądam z reguły pozycje z pierwszych miejsc, to raczej normalne :) Ale praktycznie nigdy nie jest tak, że kupuję w jednym z tych sklepów. Jeśli namierzę jedną lub dwie interesujące mnie kanapy, to po pierwsze, spisuję producenta i model, po drugie szukam sklepu stacjonarnego, w którym można tę kanapę obejrzeć. Jeśli oględziny wypadają pozytywnie, to następnie szukam sklepu (internetowego lub stacjonarnego), w którym mogę ją kupić jak najtaniej, z dostawą do domu i najlepiej jeszcze blisko miejsca, w którym mieszkam. I w przeważającej większości wypadków nie dokonuję zakupu w sklepie z pierwszej dziesiątki Google'a. Nie dlatego, że omijam je z bliżej nieokreślonych przyczyn, tylko udaje mi się dzięki Google znaleźć korzystniejszą ofertę.


  • 3



#5

asbiel
  • Postów: 299
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Ogólnie brak pełnej jawności algorytmu Google jest w pełni uzasadniona. Ponieważ manipulację jakich by dokonywano skończyło by się na oszustwach. Dzisiaj pełno czynników wchodzi w skład pozycjonowania adresu w wynikach, jak odnośniki od zaufanych serwisów, wiek domeny, certyfikaty, impulsy z serwisów społecznościowych, robót Google czytając treści jest wstanie określić czy ta treść ma wartość dla użytkownika czy jest papką marketingowa. Wiele więcej. Także artykuł traci bo jego autor szuka dziury tam gdzie ona jest uzasadniona funkcjonalnością na rzecz sprawiedliwej konkurencji.
  • 0

#6

Nick
  • Postów: 427
  • Tematów: 158
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@D.K.: Obawiam się, że z Twojego postu wynika po postu, że jesteś... nietypowa. ;)

 

Sądzę, iż ten artykuł odnowi się raczej do ludzi w całej ich masie, gdzie problem jest  prawidłowe podłączenie kina domowego czy zaprogramowanie nagrywania, a nie własnoręczne składanie smartfona. 

 

Masz rację pisząc:

 

...technologia jest mocno osadzona w dzisiejszych realiach i dla wielu osób, szczególnie starszych może wydawać się to wiedzą tajemną. Ale to złudzenie, tak naprawdę przy odrobinie wysiłku można się bez problemu orientować w praktycznie wszystkich jej arkanach.

 

Faktem jest jednak, że znakomita większość ludzi nie chce. Bo po po? Jak się kiedyś zepsuł telewizor, wzywało się magika z walizeczką i było dobrze. To samo robi się dziś z komputerami. Ścisła specjalizacja. Czy można zreperować awarię sprzętu we własnym zakresie? Jasne, sam to robię, ale trzeba mieć do tego części (czasem nawet po to,by tę awarię zdiagnozować).  W domu raczej nie trzymamy (przynajmniej większość nie trzyma) podręcznego warsztatu komputerowego, więc i wiedza o działaniu kompa na co dzień nie jest niezbędna. Tak jak i o działaniu większości wyrobów wysokiej technologii.

 

Zobacz: Smartfony najbardziej rozpowszechnione są w najmłodszej grupie wiekowej. Używa ich aż trzy czwarte osób w wieku 15-19 lat. Wraz z wiekiem udział ten maleje. W grupie 40-latków już tylko około połowy ma ten gadżet. A w grupie powyżej 60 lat - zaledwie 9 proc.

http://www.polskatim...wosci,id,t.html

 

To też normalny trend. Po prostu w pewnym wieku dopadany z tego technologicznego wyścigu, zajmujemy się czymś innym, nie chce nam się.... A, jak to drzewniej gadano ;), ekspres rewolucji naukowo-technicznej gna do przodu bez wytchnienia, a analfabetyzm technologiczny nie jest pustym pojęciem.

 

OECD [w 2015 roku] opublikowali raport z którego wynika, że prawie 30 procent dorosłych Polaków nie potrafi sprawnie obsługiwać urządzeń cyfrowych. Organizacja, która zrzesza najbardziej rozwinięte gospodarki świata, zajmuje się też promowaniem rozwiązań, które mają pozytywnie wpłynąć na rozwój ekonomiczny i socjalny ludzi z całego świata.
 

Raport „Dorośli, komputery i rozwiązywanie problemów” dotyczy państw bogatych i technologii. Dorośli z tych krajów rozwiązywali krótki test z obsługi komputera, a najlepsze wyniki osiągnięto w Holandii. 40 proc. ludzi dobrze radzi sobie z rozwiązywaniem problemów przed klawiaturą.

 

Najgorzej wypadły Irlandia, Polska i Słowacja. Aż 26 proc. dorosłych ma poważne problemy z obsługą komputera. Wśród przyczyn problemów OCED wymienia różnice w dostępie do internetu i częstotliwość, z jaką dorośli korzystają ze skrzynek e-mailowych. Organizacja odkryła również zależność między demografią kraju, wysokością zarobków i poziomem bezrobocia, a poziomem zaawansowania w korzystaniu ze sprzętu elektronicznego.

 

Wysoką znajomością obsługi komputera może zatem pochwalić się tylko jeden z trzech dorosłych użytkowników tego medium w badanych państwach. Jeden z czterech badanych w Polsce zgłosił brak doświadczenia w obsłudze komputera albo oblał prosty test z umiejętności obsługi urządzeń cyfrowych. Wśród zadań było pisanie na klawiaturze, korzystanie z myszki oraz podświetlanie tekstu. Jeden z dwóch mieszkańców Polski w wieku między 55 a 65 rokiem życia , czyli aż 51 proc. oblał tekst i przyznał, że nie ma żadnego doświadczenia w obsłudze komputera.

 

Organizacja uświadamia również, że ludzie, którzy dobrze radzą sobie z obsługą komputera zarabiają za godzinę o 9 proc. więcej. Wartość pracownika, który nie jest biegły w obsłudze maila spada aż o 15 procent.

http://natemat.pl/14...-na-klawiaturze


  • 0

#7

Aplikator
  • Postów: 191
  • Tematów: 6
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Kilka prostych pytań. Jak działa Google? Od czego zależy kurs walut? Czy potrafiłbyś skonstruować tak banalny przedmiot jak telefon komórkowy? Oczywiście – nie wiesz, nie masz pojęcia i nie potrafisz, chyba że masz odpowiednio wąską specjalizację. Nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak to wszystko działa, a przecież technologia kształtuje twoje życie.

 

Banalny przedmiot jak tel komórkowy? :) W takim pudełeczku znajduje się kilka milionów tranzystorów, których nie widach gołym okiem.

 

Nasza technologia to i tak nic w porównaniu do tego co potrafi ludzki mózg.

g_-_-x-_-_-_45453x20130806111758_0.jpg

 

Uczeni z japońskiego Okinawa Institute of Technology Graduate University oraz niemieckiego Forschungszentrum Jülich podjęli się próby symulacji aktywności największej jak do tej pory sieci neuronowej, wykorzystując do tego celu Fujitsu K computer – maszynę o mocy obliczeniowej 10,5 PFLOPS, zajmującą w 2013 roku pierwsze miejsce na liście Top500 superkomputerów.

 

Ponad 80 tysięcy procesorów Sparc64 VIIIfx (2 GHz, 8 rdzeni) i około 1 petabajt pamięci RAM pozwoliły na symulację jednej sekundy aktywności 1,74 miliarda komórek nerwowych, połączonych poprzez 10,4 biliona synaps. Połączenia międzyneuronalne wygenerowano losowo, przyznając każdemu z nich po 24 bajty pamięci dla utworzenia realistycznego modelu przekazywania sygnałów.

 

Czas wyliczania tej symulacji jednej sekundy – około 40 minut.


Użytkownik Aplikator edytował ten post 20.08.2017 - 13:07

  • 0

#8

D.K.

    Semper invicta

  • Postów: 1174
  • Tematów: 663
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 12
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@D.K.: Obawiam się, że z Twojego postu wynika po postu, że jesteś... nietypowa. ;)


Jakbym była typowa, tobym nie kupowała sobie w ramach hobby forum paranormalnego -- tak więc trudno mi się z Tobą nie zgodzić :)

Sądzę, iż ten artykuł odnowi się raczej do ludzi w całej ich masie, gdzie problem jest  prawidłowe podłączenie kina domowego czy zaprogramowanie nagrywania, a nie własnoręczne składanie smartfona.


Oczywiście, że tak. Tylko przesłanie artykułu (a przynajmniej tak, jak to ja odebrałam) było takie, że zdaniem autora cała otaczająca nas technologia to czarna magia pomieszana z zabobonami. A tymczasem przyczyną jej niezrozumienia jest zwyczajne lenistwo i niechęć ludzi do poznania czegoś nowego. Bo np. bądźmy szczerzy -- skąd wzięło się powiedzenie "jeśli wszystkie metody zawiodą, przeczytaj instrukcję"?

Żeby nie było, że jestem taka idealna -- w pełni rozumiem ten mechanizm. Bo o ile zawsze miałam ciągotki do poznawania czegoś, na czym się nie znam, o tyle nie obejmuje to wszystkich aspektów codzienności. Na przykład kompletnie nie znam się na samochodach. Wiem, gdzie nalać paliwa i potrafię nimi jeździć (chyba nawet nie najgorzej...), ale na tym koniec. Tu jestem ciemna jak tabaka w rogu. Nie wynika to jednak z tego, że jest to dla mnie za trudne i nie ogarnę tematu, bo wiem, że jestem w stanie bez większego problemu po miesiącu lub dwóch wgłębiania się w temat zagiąć połowę facetów -- tyle tylko, że zupełnie mnie to nie interesuje i taka wiedza jest mi w gruncie rzeczy nie dość, że zbędna, to jeszcze całkowicie obojętna.
Tak więc jestem w stanie zrozumieć wszystkich tych, który komputer, czy telefon traktują jak młotek i mają w głębokim poważaniu całą tę otoczkę. Tyle, że jednak tego nie pochwalam :)
 

Organizacja uświadamia również, że ludzie, którzy dobrze radzą sobie z obsługą komputera zarabiają za godzinę o 9 proc. więcej. Wartość pracownika, który nie jest biegły w obsłudze maila spada aż o 15 procent.[/i]


Tutaj jeszcze widzę pewien inny problem -- co innego nieumiejętność sprawnego obsługiwania komputera, czy telefonu w domu, a co innego w pracy. O ile rozumiem, że ktoś może pisać jednym palcem na klawiaturze szukając sobie w domu np. przepisów kulinarnych, o tyle takie coś w pracy jest dla mnie nie do zaakceptowania. Zawsze wychodzę z założenia, że jeśli ktoś pracuje na stanowisku wymagającym od niego posługiwania się komputerem, to ma w tym być biegły. A gdy pojawia się na ten temat dyskusja, to zawsze stosuję mój ulubiony argument typu "do jeżdżenia samochodem musisz mieć prawo jazdy. Do pracy na komputerze też powinno się dopuszczać tylko tych, którzy mają ECDL". Ot, odrobina wredności nie zaszkodzi :)
  • 0



#9

Nick
  • Postów: 427
  • Tematów: 158
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano


Tutaj jeszcze widzę pewien inny problem -- co innego nieumiejętność sprawnego obsługiwania komputera, czy telefonu w domu, a co innego w pracy. O ile rozumiem, że ktoś może pisać jednym palcem na klawiaturze szukając sobie w domu np. przepisów kulinarnych, o tyle takie coś w pracy jest dla mnie nie do zaakceptowania. Zawsze wychodzę z założenia, że jeśli ktoś pracuje na stanowisku wymagającym od niego posługiwania się komputerem, to ma w tym być biegły. A gdy pojawia się na ten temat dyskusja, to zawsze stosuję mój ulubiony argument typu "do jeżdżenia samochodem musisz mieć prawo jazdy. Do pracy na komputerze też powinno się dopuszczać tylko tych, którzy mają ECDL". Ot, odrobina wredności nie zaszkodzi :)

 

 

Nieee! Tylko bez certyfikacji! Kurcze, ilu Anglików może pochwalić się choćby First Certificate in English? A po angielsku mówią! ;)

A poważnie - czemu nie? Należałoby to (albo coś podobnego) wprowadzić do podstawy programowej i tyle. Jak czytanie i pisanie.

 

Natomiast to badanie, które cytowałem... Jakby tu, by nikogo nie obrazić i nie pojechać stereotypami... Może tak: Polska to północ i południe, wschód i zachód, duże miasta i małe wioski - takich podziałów dychotomicznych można podać więcej. Nie wiemy, jakie rejony to badanie OCED objęło, jaką przyjęli metodykę. Jednym zdaniem - sądzę, że wyniki, nie tylko w Polsce, mogą zależeć też od rozkładu geograficznego i tyle.

 

[wrzesień, 2016 rok]Energia elektryczna dotarła prawdopodobnie do ostatniego przedwojennego domu na Opolszczyźnie. Rodzina Kitów z Bodzanowa czekała na elektryfikację od września 1945 roku.
Rodzina Kitów z Bodzanowa w gminie Głuchołazy od września 1945 roku czekała na prąd. Udało się dopiero teraz. Firma Tauron Dystrybucja, dostawca energii, zgodziła się - ze względów społecznych, a nie ekonomicznych - pociągnąć mierzący 1,7 kilometra podziemny kabel do samotnych zabudowań. W XXI wieku cywilizacja dotarła wreszcie do mieszkającego na uboczu małżeństwa.

 

 

Jasne, że mogłabyś poznać techniki współczesnej motoryzacji. Ale raczej w ramach hobby. By serwisować auto potrzebny jest dziś komputer, oprogramowanie i... no, tak, części. Wszystko niby można kupić, ale potem dysponujesz dobrze wyposażoną stacją diagnostyczną. Dla jednego auta? :)

Tu właśnie może leżeć problem, w skali integracji.  Kończy się czas złotej rączki umiejącej wszystko naprawić, więc wielu myśli - a po co mi ta wiedza?

 

 

 
  • 0

#10

Staniq

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 4094
  • Tematów: 568
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 20
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jasne, że mogłabyś poznać techniki współczesnej motoryzacji. Ale raczej w ramach hobby. By serwisować auto potrzebny jest dziś komputer, oprogramowanie i... no, tak, części. Wszystko niby można kupić, ale potem dysponujesz dobrze wyposażoną stacją diagnostyczną. Dla jednego auta? :)

Sprawa jest dużo prostsza niż się wydaje. Jest coś takiego, co nazywa się z angielska: On-Board Diagnostic System - czyli OBD. Są w to wyposażona autka po 2000 roku (mogę się mylić). OBD ma często końcowe gniazdo w kabinie, do którego podpinamy ów komputer w warsztacie.

Ja mogę to zrobić inaczej i to własnoręcznie. Zakupiłem końcówkę/wtyczkę, którą wpinam w owe gniazdo i poprzez WiFi łączę z moim iPhonem, gdzie uruchamiam program do diagnostyki, usuwania błędów i zmian parametrów w czipie (jeżeli potrzeba). Nie potrzebuję stacji diagnostycznej, a sprzęt jest na tyle uniwersalny, że pomagam kolegom. Do wtyczki WiFi dostałem CD z programem na lapka, gdybym nie chciał (lub nie miał) smartfona używać do tego celu.

XXI wiek w końcu mamy.


  • 0



#11

Urgon

    Młot na matolice

  • Postów: 1161
  • Tematów: 8
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

AVE...

Po kolei:
1. Google nie ujawnia swoich algorytmów SEO z jednej prostej przyczyny: znając algorytm można nim manipulować i stworzyć nieuczciwą stronę, która zajmie pierwsze miejsce w każdym rankingu wyszukiwania. Z tego samego powodu nie znamy algorytmu rankingowania i wyszukiwania na YouTube, choć w bu przypadkach pewne rzeczy są wiadome. Na przykład im więcej linków z i do strony, tym wyżej jest rankingowana. Ale założenie dwóch stron linkujących do siebie nawzajem skończy się skreśleniem obu z rankingu, jak algorytm odkryje, że obie należą do tej samej osoby.
2. Specjalizacja jest niezbędnym aspektem naszej cywilizacji. Nikt nie jest w stanie znać się na wszystkim, bo wiedzy jest zwyczajnie zbyt wiele. Jeszcze 200 lat temu lekarz musiał wiedzieć, jak nastawiać złamane kości, jak "leczyć" przetokę, jak obcinać kończynę czy pierś i jak przyżegać rany po cięciach rozgrzanym żelazem. W tej chwili każda niemal część ludzkiego ciała i każdy organ mają swoich specjalistów. Jeszcze 50 lat temu jeśli umiałeś zaprojektować i zbudować nadajnik radiowy na lampach lub tranzystorach, to umiałeś wszystko, co jest potrzebne by naprawiać całą powszechnie dostępną elektronikę (radary były trochę bardziej złożone). Teraz zwykle każdy elektronik ma swoją wąską specjalizację, spec od układów radiowych nie zaprojektuje płyty głównej komputera, zaś projektant systemów wbudowanych nie zrobi radia.
3. Z drugiej strony jeśli idzie o elektronikę, to powszechność gotowych modułów i ogromny zasób wiedzy, jakim jest Internet sprawiają, że każdy laik może zrobić telefon komórkowy. Podstawowy model składałby się z kontrolera ładowania akumulatora litowo-jonowego za 5 złotych przetwornicy napięcia typu boost za kilka złotych, jakiegoś mikrokontrolera na płytce (Arduino na przykład) za 15-30 złotych, modułu telefonii komórkowej SIM900 za 50-60 złotych, złącza na kartę SIM, głośniczka i mikrofonu za kilka złotych, wyświetlacza za 10 złotych i klawiatury za 4 złote. Do tego trochę przewodów i tyle lutowania, ile potrzeba na dołączenia głośniczka, mikrofonu, zasilania i dwóch przewodów do sterowania modułem SIM900. Reszta roboty to napisanie programu dla mikrokontrolera, a Arduino da się opanować w 10 minut, ponadto do wszystkiego są tutoriale i gotowe biblioteki. Smartfon jest łatwiejszy: ładowarka + ogniwo + przetwornica boost + SIM900 + Raspberry Pi + wyświetlacz dotykowy do Raspberry PI (który kosztuje więcej, niż reszta elementów w tym zestawie). Da się? da, nawet laikowi, jak się uprze. Będzie działać? Będzie bez problemów. Czy będzie wyglądać tak seksownie jak najnowszy ajfon czy ciamciung galaksy? Raczej przypominałby Nokię 3110, którą rozjechał walec drogowy, ale która działa z pomocą taśmy samoprzylepnej.
Swoją szosą był kilka prób zrobienia smartfona z wymiennych modułów, ale zainteresowanie konsumentów było zerowe więc nic z tego nie wyszło...

Generalnie ludziom nie jest potrzebna wiedza, jak coś działa i jak to naprawić, jak przestanie, dlatego używają technologii, której nie rozumieją i nie mają z tym problemów. Co z tego, że potrafię zrobić własny telefon komórkowy, skoro są firmy, które robią to lepiej, taniej i szybciej, niż ja? Dla Amerykanina końcem świata byłby brak nowych ajfonów na rynku...
  • 0

#12

Dr Röck
  • Postów: 113
  • Tematów: 4
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja Żałośnie niska
Reputacja

Napisano

@staniq

Ja mogę to zrobić inaczej i to własnoręcznie. Zakupiłem końcówkę/wtyczkę, którą wpinam w owe gniazdo i poprzez WiFi łączę z moim iPhonem, gdzie uruchamiam program do diagnostyki, usuwania błędów i zmian parametrów w czipie (jeżeli potrzeba). Nie potrzebuję stacji diagnostycznej, a

 

Ten sprzet to tak naprawdę tylko zabawka, którą sobie możesz najwyżej zczytac bledy i je wykasować. Do tego zazwyczaj tylko w sterowniku silnika, rzadko kiedy elmy pozwalaja dobrac sie do czegos innego. Jasne, przydatna, ale to dalej tylko zabawka. Do poważniejszego grzebania trzeba mieć interfejs do konkretnego samochodu, np. solusa do japończyków, vcdsa do vagów, autocoma do europy itp. Wtedy masz dostep do prawie wszystkiego, czasem łącznie z wgrywaniem własnych map do sterownika.


  • 0

#13

asbiel
  • Postów: 299
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Z tą ilością linków do strony już dawno tak nie ma. Teraz liczy się jakość.. treści, popularności witryny linkującej, tematycznosc. Nawet opinie użytkowników ma teraz znaczenie czy odniesienia w mediach społecznościowych. Google stworzyło w ten sposób dziedzinę SEO/SEM, która daje zarobek wielu specjalistom. Ich zadaniem jest szukanie najlepszej receptury. Poznanie w pełni algorytmu tworzy z Ciebie miliardera. Nie przesadzam.
  • 0

#14

Staniq

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 4094
  • Tematów: 568
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 20
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Mam dostęp do wszystkich danych zapisanych w komputerze auta: 

- kontroler zakresu pracy silnika (EGR, układ spalinowy, powietrze, wyniki pomiarów dokonanych za pomocą sondy lambda - benzyniaki)

- spójność (wartości mierzone przez czujniki pojazdu wykraczające poza standardowy zakres roboczy)

- raporty (tworzy kompleksowe sprawozdania diagnostyczne)

 

Oczywiście, usuwa kody usterek z powiązanymi danymi diagnostycznymi, opisuje kody, opisuje zamrożone dane, czyli stan silnika podczas wystąpienia usterki. Posiada możliwość opisu komputera samochodu, znalezienia VIN w danych, identyfikatory kalibracji i jeszcze kilka innych.

 

Jak na zabawkę trochę tego jest, bo program jest płatny, a w programie diagnostycznym do lapka jeszcze więcej. Do własnych potrzeb to aż nadto, a otwierać warsztatu nie mam zamiaru. W usługach na pewno sprawdziłby się grubszy sprzęt. Dotychczas, nie było rozbieżności w diagnostyce z iPhona i warsztatowych kompów. Reszta nie jest mi (amatorowi) potrzebna. 


  • 0





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u