Skocz do zawartości




Zdjęcie

Obserwacje UFO w Korei w latach 1413-1891

ciekawe historia ufo korea kosmici tajemnica

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

#1

Gorti.
  • Postów: 100
  • Tematów: 42
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

*
Popularny

W latach 1413-1891 na terenie Korei doszło do kilku ciekawych obserwacji UFO. Tysiące ludzi obserwowało tajemnicze obiekty o kształcie misy, które poruszały się wysoko na niebie. Wszystkie te obserwacje miały miejsce w czasach na wiele lat przed pierwszymi lotami samolotem. Co w takim razie widzieli wówczas ludzie?

 

 

Korea dynastii Joseon była rozwiniętym państwem o wysokim poziomie kultury oraz nauki. Koreańczycy posiadali wówczas dużą wiedzę z zakresu astronomii – potrafili z ogromną dokładnością obliczać zaćmienia oraz przelot komet. Zjawiska takie jak pojawienie się Wielkiej Komety z 1402 roku zapisywali w Rocznikach Dynastii Joseon. Była to wielka kronika dziejów dynastii, składająca się z 888 ksiąg spisanych w 1893 tomach. Na łamach roczników oprócz standardowych relacji na temat życia społecznego oraz politycznego, spisano także inne, bardzo intrygujące historie.

 

Pierwsza z nich pochodzi z 22 lipca 1413 roku, gdy władzę w królestwie sprawował Taejong. Tego dnia wieczorem na niebie nad Seulem pojawił się dziwny obiekt, który zwrócił uwagę mieszkańców miasta. Opisano go jako obiekt o kształcie misy, który przez długi czas krążył wysoko ponad miastem. Koreańczycy w zdumieniu przyglądali się temu zjawisku, do momentu aż tajemniczy obiekt nagle zniknął. Król Taejong natychmiast zebrał najlepszych astronomów, aby wyjaśnili czym mógł być ten niezwykły obiekt. Król sam interesował się astronomią i był świadkiem przelotu Wielkiej Komety z 1402 roku, jednak wiedział że tym razem nad miastem pojawiło się coś innego. Astronomowie nie byli jednak w stanie wyjaśnić tego zjawiska, a król Taejong, znany ze swojego okrucieństwa, postanowił ich ukarać. Zagadka niezwykłego zjawiska pozostała niewyjaśniona.

 

Drugie zdarzenie pochodzi z 26 września 1609 roku, kiedy to królestwem władał Gwanghaegun. Wówczas to mieszkańcy kilku miast znajdujących się na terenie dzisiejszej prowincji Gangwon byli świadkami nadzwyczajnego zjawiska. Wg relacji spisanej w Rocznikach, na przejrzyście czystym i bezchmurnym niebie pojawił się dziwny świecący obiekt o kształcie misy. Obiekt wydawał dźwięk niczym piorun co wstrząsnęło niebem oraz ziemią. Wg zapisków tajemniczy pojazd latał szybko niczym strzała. W pewnym momencie wydawało się że obiekt zamierza wylądować, ale potem przechylił się i uniósł w górę. Po chwili zniknął w iskrach, a osoba relacjonująca całe zdarzenie dodała, że wyglądało to tak jakby obiekt utrzymywał się w powietrzu za pomocą jakiejś energii.

 

Świadkami tego zdarzenia było tysiące osób z różnych okolicznych miast, co czyni je tym bardziej interesującym. Mimo dochodzenia nie udało się ustalić, czym mógł być ten niezwykły obiekt. Intrygujące zdarzenie z 1609 roku pozostaje mało znane w zachodnim kręgu kulturowym, zaś w Korei jest dziś kultowe i na jego podstawie powstają filmy oraz seriale. Obserwacje z 1413 oraz 1609 roku były widziane przez Koreańczyków, jednak wiele lat później w pobliżu Korei doszło do jeszcze jednego ciekawego incydentu, którego świadkami byli Brytyjczycy.

 

Ostatni incydent miał miejsce pod koniec panowania dynastii Joseon. 24 lutego 1891 roku w pobliżu wyspy Czedżu, załoga brytyjskiego statku HMS Caroline ok. godziny 22:00 zaobserwowała dziwne światła na niebie. Zdaniem kapitana Charlesa Norcocka, statek był wówczas w odległości 17 mil od wyspy. Oto co zapisał kapitan: „To była zimna, księżycowa noc. Na początku myślałem, że są to jakieś ognie z wybrzeża. Czasem były skupione w jedno światło, a czasem poruszały się w nieregularnych liniach, kuliste w kształcie. Im dalej oddalaliśmy się od lądu, tym szybciej rozumiałem że nie mogą to być obiekty z wyspy.”

 

Następnego dnia statek kontynuował podróż wzdłuż południowego wybrzeża Korei, gdy o 22:00 światła ponownie się pojawiły. Tym razem kapitan był przygotowany więc mógł się lepiej przyjrzeć dziwnym światłom, które poruszały się po przejrzystym, czystym niebie. „Kule ognia pojawiły się w nieco zmienionej formacji. Tym razem były w dużej grupie, z jednym światłem daleko po prawej. W pewnym momencie wyizolowana kula światła zniknęła a pozostałe utworzyły formację w kształcie półksiężyca lub diamentu i wisiały w zakrzywionej linii. Na horyzoncie pod światłami widać było wyraźne odbicie lub olśnienie. Światła wydawały się mieć czerwonawy kolor i emitowały cienki dym.” Tajemnicze światła poruszały się równolegle ze statkiem aż do poranka, kiedy to nagle zniknęły.

 

Po przybyciu do Japonii, kapitan Norcock odkrył że inne statki również widziały podobne światła. Kapitan William Castle ze statku HMS Leander, na początku uznał światła za sygnał od statku będącego w niebezpieczeństwie, jednak gdy podpłynął to kule uniosły się wysoko ponad poziom morza. Nie rozumiejąc takiego zjawiska, uznał je za aktywność wulkaniczną po czym wznowił kurs. Takie wyjaśnienie nie zadowoliło kapitana Norcocka, który jako człowiek interesujący się nauką rozpoczął własne dochodzenie. Po pewnym czasie odkrył że rybacy z Japonii znają historie o dziwnym zjawisku świetlnym na wodzie. Wg ich relacji czasami dziwne płomienie ognia pojawiają się tuż nad wodą na kilka sekund po czym znikają.

 

Norcock nie był przekonany co do takiego wyjaśnienia, gdyż to co obserwował zachowywało się zupełnie inaczej. Ostatecznie kapitan uznał że obserwowane zjawisko miało coś wspólnego z ogniami świętego Elma. Jest to zjawisko akustyczno-optyczne występujące w postaci łuny oraz wyładowań elektrycznych. Opis zachowania obserwowanych świateł nie pasuje jednak do takiego wyjaśnienia. Światła zmieniały swoją formację oraz wydawało się że świadomie podróżują za statkiem. Do dziś nie ma kompletnego wyjaśnienia czym była ta dziwna formacja świateł zaobserwowana przez załogę statku.

 

Czym zatem były te dziwne obiekty obserwowane w Korei za czasów dynastii Joseon? Świecące obiekty o kształcie misy oraz kule światła znad wody zachowywały się w inteligentny sposób. Wszystkie te obserwacje miały miejsce w czasach na wiele lat przed pierwszymi lotami samolotem. Co w takim razie widzieli wówczas ludzie? Czy niezwykłe obiekty były pochodzenia pozaziemskiego? Warto rozważyć taką hipotezę, ponieważ ludzie byli świadkami przelotu dziwnych latających pojazdów przez całą historię ludzkości – od starożytności, przez średniowiecze, nowożytność aż do czasów współczesnych. Być może już od tysięcy lat jesteśmy obserwowani przez zaawansowane cywilizacje z kosmosu.

 

Źródło: https://kosmiczneopo...tach-1413-1891/


  • 6

#2

Sheldon Cooper.
  • Postów: 40
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Zawsze przy temacie UFO nachodzi mnie myśl, że nie są to statki, lecz organizmy żywe, co zapewne spodobałoby się ekologom. Obiekty często opisuje się jako kule światła. Zakres znanych nam gatunków istot żywych jest dość skromny więc nie jest to niemożliwe, przynajmniej teoretycznie. Moja hipoteza nie pretenduje do naukowej, to tylko własne spostrzeżenie. Do zagadnienia podchodzę jednak sceptycznie, ale nie da się zaprzeczyć temu, że ludzie z różnych epok rzeczywiście coś widzieli. Co prawda wszelkie współczesne nagrania są słabej jakości (przynajmniej na inne nie natrafiłem). Urządzenia niewątpliwie coś rejestrują, dlatego masowa psychoza odpada.  


Użytkownik Sheldon Cooper edytował ten post 03.07.2017 - 04:51

  • 0

#3

Gorti.
  • Postów: 100
  • Tematów: 42
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

To ciekawa hipoteza, jednak należy pamiętać, że często z tych 'obiektów' wychodziły humanoidalne istoty. Samo zjawisko ogni św. Elma nie jest do końca zbadane, więc niczego nie można wykluczyć na 100%.


  • 0

#4

Wszystko.
  • Postów: 9460
  • Tematów: 72
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Do zapisów kronikarzy trzeba podchodzić sceptycznie. Część z tego co napisali było zmyślone. Taki przykład z polskich dziejów
,,Najzabawniejszą i dość niewiarygodną w skutkach historią z polskich kronik średniowiecznych jest zapisana przez Jana Długosza informacja, że w Polsce garnki... rosną w ziemi. „Dwie osobliwości są w krainie polskiej cudowne – pisał Długosz – Jedna, że na polach wsi Nochowa w pobliżu miasta Śremu w diecezji poznańskiej, a także we wsi Kozielsko w pobliżu miasteczka Łekna w powiecie pałuckim rodzą się w łonie ziemi garnki, same z siebie, wyłącznie sztuką przyrody, bez jakiegokolwiek dopomagania ludzkiego, wszelkiego rodzaju i różnych kształtów, do tych podobne, których używają ludzie, delikatne wprawdzie i miękkie, gdy tkwią jeszcze w rodzinnym swym gruncie w ziemi, przecie gdy się je wyjmuje [stają się] szczelne i stwardniałe na słońcu i wietrze”. 
http://odkrywcy.pl/k...8,martykul.html

Użytkownik Wszystko edytował ten post 04.07.2017 - 06:19




#5

Gorti.
  • Postów: 100
  • Tematów: 42
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Tak, wiem, że mogło tak być, jednak Roczniki Dynastii Joseon stanowią najdłuższy zapis dziejów jednej dynastii królewskiej na całym świecie. W tamtej Korei istniały specjalne procedury, zgodnie z którymi wyłaniano specjalnych historiografów, którzy zapisywali wszystko w neutralny sposób. Na królewskim dworze znajdowały się kompetentne osoby, o dużej wiedzy z zakresu nauki. Gdybyśmy mieli podchodzić sceptycznie do wszystkich dawnych zapisków to w ten sposób można podważyć całą historię świata, bo wiele rzeczy wiemy tylko z poszczególnych zapisków jakichś kronikarzy, którzy mogli to wymyślić lub mówić nieprawdę, tak jak przytoczona przez Ciebie historia, czy też np. wiedza o starożytnym Egipcie z relacji Herodota i Manethona.


  • 2




Inne tematy z jednym lub większą liczbą słów kluczowych: ciekawe, historia, ufo, korea, kosmici, tajemnica

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u