Skocz do zawartości




Zdjęcie

Pierwsza sekunda wielkiego wybuchu - dylemat


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
39 odpowiedzi w tym temacie

#1

Universe24.
  • Postów: 831
  • Tematów: 54
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Mam pewien dylemat. Jest pierwsza sekunda Wielkiego Wybuchu. Wcześniej nie było czasoprzestrzeni - tak? To jaki prawem nie możemy "pokroić" tej sekundy na nieskończone kawałki..do tyłu - np: 0.0000000000001 sekundy - czy to jest koniec? Nie? Bo wcześniej nie było nic? Druga sekunda - ok, redukujemy do pierwszej. Przecież sekunda to nie jest jakiś umowny znak, liczba, tylko konkretna właściwość fizyczna. Czy ktoś mi to wyjaśni? Już samo to mówi za siebie że z tym wszechświatem i jego materialnością jest jedno wielkie pic na wodę..? I ok, możemy zakładać - wszechświat istniał wiecznie..tylko czy to coś zmienia?


Użytkownik Universe24 edytował ten post 13.11.2016 - 07:31

  • 0



#2

Wszystko.
  • Postów: 9138
  • Tematów: 71
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Obecnie znane prawa fizyki pozwalają śledzić zmiany zachodzące we Wszechświecie po upływie ok. 10–43 s od wybuchu, gdy gęstość materii była rzędu 1097 kg/m3, a temperatura — rzędu 1032 K. W chwilach wcześniejszych (era planckowska) o stanie materii decydowały efekty kwantowe, do których opisu byłoby konieczne zastosowanie (nieistniejącej jeszcze) kwantowej teorii grawitacji.
http://encyklopedia....ia;3995734.html



#3

Universe24.
  • Postów: 831
  • Tematów: 54
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Obecnie znane prawa fizyki pozwalają śledzić zmiany zachodzące we Wszechświecie po upływie ok. 10–43 s od wybuchu, gdy gęstość materii była rzędu 1097 kg/m3, a temperatura — rzędu 1032 K. W chwilach wcześniejszych (era planckowska) o stanie materii decydowały efekty kwantowe, do których opisu byłoby konieczne zastosowanie (nieistniejącej jeszcze) kwantowej teorii grawitacji.
http://encyklopedia....ia;3995734.html

 

Ale co to tłumaczy? Napisz mi prościej o co chodzi? Był czas czy nie było czasu? Co to znaczy decydowały efekty kwantowe? Czyli nie mamy teori grawitacji? Czyli nic nie wiemy?


Użytkownik Universe24 edytował ten post 13.11.2016 - 08:55

  • 1



#4

Wszystko.
  • Postów: 9138
  • Tematów: 71
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Prościej to znaczy tyle, że nie wiemy co było wcześniej, bo nie potrafimy tego policzyć. To znaczy fizycy nie potrafią.

 

mamy teorię grawitacji newtona, einsteina i inne teorie. Wzory ogólnej teorii względności dobrze sprawdzają się w obliczeniach ruchu planet, ale nie działają w przypadku obliczeń dotyczących osobliwości na początku wszechświata.





#5

TheToxic.

    Faber est quisque suae fortunae

  • Postów: 1448
  • Tematów: 56
  • Płeć:Kobieta
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Sprecyzuj " wszechświat ". Co przez to rozumiesz ?

Nasz glob ? , Lata ? Nasza galaktyka ? Kosmos ? 

 

Nikt nie jest w stanie powiedzieć kiedy powstał kosmos. Zawsze fizycy mówią " w przybliżeniu ". 





#6

Wszystko.
  • Postów: 9138
  • Tematów: 71
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Pierwszym i najważniejszym problemem — niejako matką wszystkich innych problemów — jest znalezienie takiej matematycznej struktury, której struktury ogólnej teorii względności i mechaniki kwantowej (wraz z teoriami pól kwantowych) byłyby odpowiednimi przybliżeniami. Istota tego problemu polega na tym, że matematyczne struktury obu tych teorii nie tylko są bardzo odmienne, ale także odznaczają się cechami, które zdają się wzajemnie wykluczać. Ta ostatnia możliwość nie zniechęca jednak badaczy. Nie można wykluczyć, że znajdzie się dostatecznie ogólną strukturę, w której nawet pozornie wykluczające się cechy będą mogły zgodnie współistnieć. Poszukiwania idą więc w kierunku zidentyfikowania dostatecznie ogólnej struktury, w której struktury teorii grawitacji i teorii kwantów byłyby w jakimś sensie szczególnymi przypadkami. Uogólnianie tylko wyjątkowo jest procedurą jednoznaczną, zwykle może ono przebiegać w różnych kierunkach. Brak danych doświadczalnych, które wskazywałyby kierunek właściwy, stanowi poważne utrudnienie i jest źródłem wielości podejść do kwantowania grawitacji. Stąd różnorodność proponowanych teorii i metod: teoria superstrun (z jej najnowszym uogólnieniem tzw. M-teorią), teoria pętli kwantowych, teoria dynamicznej przyczynowej triangulacji, metody grup kwantowych i geometrii nieprzemiennej — żeby wymienić tylko najbardziej znane tropy poszukiwań. Nic więc dziwnego, że dotychczasowe wyniki tych poszukiwań mają często większe znaczenie dla matematyki niż dla fizyki. Aby być w kontakcie z fizyką, nie pozostaje nic innego, jak tylko stawiać czoła różnym problemom, z jakimi boryka się fizyka fundamentalnego poziomu (poziomu Plancka). Model, który może się wykazać większą liczbą w „naturalny sposób” rozwiązanych (lub przynajmniej odpowiednio „ustawionych”) tego rodzaju problemów, może liczyć na większe zainteresowanie ze strony fizyków, zajmujących się kwantowaniem grawitacji i kwantową kosmologią.

http://www.urania.ed...grawitacji.html





#7

Universe24.
  • Postów: 831
  • Tematów: 54
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Pierwszym i najważniejszym problemem — niejako matką wszystkich innych problemów — jest znalezienie takiej matematycznej struktury, której struktury ogólnej teorii względności i mechaniki kwantowej (wraz z teoriami pól kwantowych) byłyby odpowiednimi przybliżeniami. Istota tego problemu polega na tym, że matematyczne struktury obu tych teorii nie tylko są bardzo odmienne, ale także odznaczają się cechami, które zdają się wzajemnie wykluczać. Ta ostatnia możliwość nie zniechęca jednak badaczy. Nie można wykluczyć, że znajdzie się dostatecznie ogólną strukturę, w której nawet pozornie wykluczające się cechy będą mogły zgodnie współistnieć. Poszukiwania idą więc w kierunku zidentyfikowania dostatecznie ogólnej struktury, w której struktury teorii grawitacji i teorii kwantów byłyby w jakimś sensie szczególnymi przypadkami. Uogólnianie tylko wyjątkowo jest procedurą jednoznaczną, zwykle może ono przebiegać w różnych kierunkach. Brak danych doświadczalnych, które wskazywałyby kierunek właściwy, stanowi poważne utrudnienie i jest źródłem wielości podejść do kwantowania grawitacji. Stąd różnorodność proponowanych teorii i metod: teoria superstrun (z jej najnowszym uogólnieniem tzw. M-teorią), teoria pętli kwantowych, teoria dynamicznej przyczynowej triangulacji, metody grup kwantowych i geometrii nieprzemiennej — żeby wymienić tylko najbardziej znane tropy poszukiwań. Nic więc dziwnego, że dotychczasowe wyniki tych poszukiwań mają często większe znaczenie dla matematyki niż dla fizyki. Aby być w kontakcie z fizyką, nie pozostaje nic innego, jak tylko stawiać czoła różnym problemom, z jakimi boryka się fizyka fundamentalnego poziomu (poziomu Plancka). Model, który może się wykazać większą liczbą w „naturalny sposób” rozwiązanych (lub przynajmniej odpowiednio „ustawionych”) tego rodzaju problemów, może liczyć na większe zainteresowanie ze strony fizyków, zajmujących się kwantowaniem grawitacji i kwantową kosmologią.

http://www.urania.ed...grawitacji.html

 

 

No ale dalej nie mam odpowiedzi. Bo co to znaczy kwantowanie grawitacji? To grawitacja jest odpowiedzialna za powstanie czasoprzestrzeni? Bo to co wkleiłeś powyżej to są jakieś ogólniki i ładnie brzmiące teorie (zapewne tylko matematyczne), coś bardziej obrazowego, szczegółowego co dosadnie odpowie na moje pytanie - czy pierwsza sekunda wszechświata nie jest nieskończona licząc...w tył?


Użytkownik Universe24 edytował ten post 13.11.2016 - 13:05

  • 0



#8

Wszystko.
  • Postów: 9138
  • Tematów: 71
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

https://pl.m.wikiped...ki/Czas_Plancka

Kwantowanie grawitacji oznacza poszukiwanie najmniejszych elementów tego odziaływania. Obecnie przyjmuje się że promieniowania takie jak pole elektromagnetyczne to fotony. Więc to samo próbuje się zrobić z grawitają.
https://pl.m.wikiped...g/wiki/Grawiton

Użytkownik Wszystko edytował ten post 13.11.2016 - 14:16




#9

Zaciekawiony.
  • Postów: 7567
  • Tematów: 78
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Nie można podzielić realnej sekundy w nieskończoność, bo w końcu dojdziemy do czasu w którym nie zdąża się cokolwiek zmienić w stanie świata.


  • 0



#10

Mariush.
  • Postów: 4055
  • Tematów: 59
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Mam pewien dylemat. Jest pierwsza sekunda Wielkiego Wybuchu. Wcześniej nie było czasoprzestrzeni - tak? To jaki prawem nie możemy "pokroić" tej sekundy na nieskończone kawałki..do tyłu - np: 0.0000000000001 sekundy - czy to jest koniec? Nie? Bo wcześniej nie było nic? Druga sekunda - ok, redukujemy do pierwszej. Przecież sekunda to nie jest jakiś umowny znak, liczba, tylko konkretna właściwość fizyczna. Czy ktoś mi to wyjaśni? Już samo to mówi za siebie że z tym wszechświatem i jego materialnością jest jedno wielkie pic na wodę..? I ok, możemy zakładać - wszechświat istniał wiecznie..tylko czy to coś zmienia?

Niestety sekunda jest właśnie, jak to napisałeś, umownym znakiem. Jest tylko umownym interwałem czasowym, będącym wynikiem arbitralnego podziału jak i dnia, tak i nocy na 12 części (godziny), a tychże dalej na mniejsze interwały (minuty i właśnie sekundy) poprzez kolejne dzielenie przez 60. Mówiąc inaczej, sekunda jest tylko artefaktem obowiązujących dawniej systemów liczbowych opierających się na liczbach 12 i 60. Zatem nie licząc bardzo odległego powiązania z ruchem wirowym Ziemi, w sekundzie nie ma ani krztyny fizycznego uzasadnienia. Chronologię Wszechświata lepiej opisywać w bardziej naturalnych skalach czasowych adekwatnych do czasów trwania procesów charakteryzujących poszczególne etapy jego ewolucji. Fizycznie nie wnosi to niczego nowego (to tylko inny sposób mierzenia czasu), ale pozwala uniknąć m.in. takich dylematów jak Twój.

 

O co zatem chodzi?

Gdy przyglądamy się historii Wszechświata dostrzegamy, że im bliżej jesteśmy owego mistycznego początku, tym poszczególne etapy ewolucji (tzw. ery) są krótsze. Obecnie trwająca, mająca jeszcze większość czasu przed sobą, era gwiazdowa (galaktyczna) trwa już prawie 14 mld lat (od ok 380 000 roku po Wielkim Wybuchu - WW). Kolejne wcześniejsza ery były znacznie krótsze - kilkaset tysięcy lat, 15 minut, 10 sekund, jedna dziesięciotysięczna sekundy i tak dalej aż do czasu Plancka będącego granicą dla dziś obowiązujących teorii fizycznych. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że w tych krótszych epokach, w coraz mniejszych skalach odległości wszystko przebiegało znacznie bardziej dynamicznie. Przykładowo 15 minut epoki pierwotnej nukleosyntezy w odniesieniu do czasu trwania procesów charakterystycznych dla tego okresu (bardzo małe ułamki sekund) wyda się praktycznie całą wiecznością. Wiecznością, w której naprawdę bardzo, bardzo wiele zdążyło się wydarzyć.

 

Wyobrażenie sobie tego faktu przyjdzie nam łatwiej, gdy przyjmiemy bardzo prostą strategię odmierzania czasu. Mówi ona: Używaj jednostek czasu adekwatnych do czasu trwania opisywanych nimi procesów. Jeśli coś trwa krótko, niech opisywane jest odpowiednio krótkimi jednostkami czasu. Najprostszym sposobem na pójście w tym kierunku jest zlogarytmowanie czasu. Ten matematyczny zabieg spowoduje, że jednostka czasowa wraz ze zbliżaniem się do momentu WW będzie stawać się coraz krótsza. Jeśli za czas odniesienia przyjmiemy 1 sekundę, to wtedy chwila odpowiadająca 1 sekundzie po WW w nowych jednostkach będzie odpowiadać momentowi zerowemu (bo log1 = 0). Kontynuując w obie strony otrzymamy zatem ciąg:

 

...

0,001 s => -3 (bo log0,001 = -3)

0,01 s => -2 (bo log0,01 = -2)

0,1 s => -1 (bo log0,1 = -1)

1 s => 0 (bo log1 = 0)

10 s => 1 (bo log10 = 1)

100 s => 2 (bo log100 = 2)

1000 s => 3 (bo log1000 = 3)

...

itd.

 

Warto zauważyć, że takie podejście do sprawy usuwa nam problem chwili początkowej. Każda coraz bliższa WW chwila odpowiada po prostu coraz mniejszej wartości ujemnej wyrażonej w logarytmicznej jednostce (np. koniec ery Plancka przypada przy ok.  -43), a sam moment początkowy w nowych jednostkach odsuwa się do minus nieskończoności (bo log0 => - ∞). Można zatem powiedzieć, że z tej perspektywy Wszechświat nie ma początku w czasie - istnieje od zawsze. Zmiana czasu odniesienia (zamiast 1 s można np. użyć 13,7 mld lat - wtedy zero wypadnie teraz) niczego w tej kwestii nie zmieni. Przesuną się tylko wartości na skali. Fizycy dla tej nowej, logarytmicznej jednostki ukuli nawet nazwę - kosmologiczna dekada.


  • 2



#11

Universe24.
  • Postów: 831
  • Tematów: 54
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

 

Mam pewien dylemat. Jest pierwsza sekunda Wielkiego Wybuchu. Wcześniej nie było czasoprzestrzeni - tak? To jaki prawem nie możemy "pokroić" tej sekundy na nieskończone kawałki..do tyłu - np: 0.0000000000001 sekundy - czy to jest koniec? Nie? Bo wcześniej nie było nic? Druga sekunda - ok, redukujemy do pierwszej. Przecież sekunda to nie jest jakiś umowny znak, liczba, tylko konkretna właściwość fizyczna. Czy ktoś mi to wyjaśni? Już samo to mówi za siebie że z tym wszechświatem i jego materialnością jest jedno wielkie pic na wodę..? I ok, możemy zakładać - wszechświat istniał wiecznie..tylko czy to coś zmienia?

Niestety sekunda jest właśnie, jak to napisałeś, umownym znakiem. Jest tylko umownym interwałem czasowym, będącym wynikiem arbitralnego podziału jak i dnia, tak i nocy na 12 części (godziny), a tychże dalej na mniejsze interwały (minuty i właśnie sekundy) poprzez kolejne dzielenie przez 60. Mówiąc inaczej, sekunda jest tylko artefaktem obowiązujących dawniej systemów liczbowych opierających się na liczbach 12 i 60. Zatem nie licząc bardzo odległego powiązania z ruchem wirowym Ziemi, w sekundzie nie ma ani krztyny fizycznego uzasadnienia. Chronologię Wszechświata lepiej opisywać w bardziej naturalnych skalach czasowych adekwatnych do czasów trwania procesów charakteryzujących poszczególne etapy jego ewolucji. Fizycznie nie wnosi to niczego nowego (to tylko inny sposób mierzenia czasu), ale pozwala uniknąć m.in. takich dylematów jak Twój.

 

O co zatem chodzi?

Gdy przyglądamy się historii Wszechświata dostrzegamy, że im bliżej jesteśmy owego mistycznego początku, tym poszczególne etapy ewolucji (tzw. ery) są krótsze. Obecnie trwająca, mająca jeszcze większość czasu przed sobą, era gwiazdowa (galaktyczna) trwa już prawie 13 mld lat (od ok 380 000 roku Wielkim Wybuchu - WW). Kolejne wcześniejsza ery były znacznie krótsze - kilkaset tysięcy lat, 15 minut, 10 sekund, jedna dziesięciotysięczna sekundy i tak dalej aż do czasu Plancka będącego granicą dla dziś obowiązujących teorii fizycznych. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że w tych krótszych epokach, w coraz mniejszych skalach odległości wszystko przebiegało znacznie bardziej dynamicznie. Przykładowo 15 minut epoki pierwotnej nukleosyntezy (ok. 15 minut) w odniesieniu do czasu trwania procesów charakterystycznych dla tego okresu (bardzo małe ułamki sekund) wyda się praktycznie całą wiecznością. Wiecznością, w której naprawdę bardzo, bardzo wiele zdążyło się wydarzyć.

 

Wyobrażenie sobie tego faktu przyjdzie nam łatwiej, gdy przyjmiemy bardzo prostą strategię odmierzania czasu. Mówi ona: Używaj jednostek czasu adekwatnych do czasu trwania opisywanych nimi procesów. Jeśli coś trwa krótko, niech opisywane jest odpowiednio krótkimi jednostkami czasu. Najprostszym sposobem na zrobienie tego jest zlogarytmowanie czasu. Ten matematyczny zabieg spowoduje, że jednostka czasowa wraz ze zbliżaniem się do momentu WW będzie stawać się coraz krótsza. Jeśli za czas odniesienia przyjmiemy 1 sekundę, to wtedy chwila odpowiadająca 1 sekundzie po WW w nowych jednostkach będzie to odpowiadać momentowi zerowemu (bo log1 = 0). Kontynuując w obie strony otrzymamy zatem ciąg:

 

...

0,001 s => -3 (bo log0,001 = -3)

0,01 s => -2 (bo log0,01 = -2)

0,1 s => -1 (bo log0,1 = -1)

1 s => 0 (bo log1 = 0)

10 s => 1 (bo log10 = 1)

100 s => 2 (bo log100 = 2)

1000 s => 3 (bo log1000 = 3)

...

itd.

 

Warto zauważyć, że takie podejście do sprawy usuwa nam problem chwili początkowej. Każda coraz bliższa WW chwila odpowiada po prostu coraz mniejszej wartości ujemnej wyrażonej w logarytmicznej jednostce (np. koniec ery Plancka przypada przy ok.  -43), a sam moment początkowy w nowych jednostkach odsuwa się do minus nieskończoności (bo log0 => - ∞). Można zatem powiedzieć, że z tej perspektywy Wszechświat nie ma początku w czasie - istnieje od zawsze. Zmiana czasu odniesienia (zamiast 1 s można np. użyć 13,7 mld lat - wtedy zero wypadnie teraz) niczego w tej kwestii nie zmieni. Przesuną się tylko wartości na skali. Fizycy dla tej nowej, logarytmicznej jednostki ukuli nawet nazwę - kosmologiczna dekada.

 

 

Czyli wszechświat istnieje wiecznie, ale miał początek..aha. Teoretyczne więc się nie mylę. Bo skąd wiemy jaki jest najmniejszy proces albo ile tych procesów było przed erą plancka? Czyli teoretycznie można pociąc tę logarytmiczną jednostkę czasową na nieskończone kawałki. Nie zaprzeczysz temu - bo jeśli tak, to nie wiem, jednostka czasowa musiałaby..być gdzieś po drugiej stronie? Cofać się? Słyszałem też o jakiejś słynnej bitwie między cząstkami na początku wszechświata. Czy może mi ktoś przypomnieć o jakie cząstki chodzi?


Użytkownik Universe24 edytował ten post 13.11.2016 - 16:29

  • 0



#12

Panjuzek.
  • Postów: 1972
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Istnieje również hipoteza, mówiąca o tym iż wszechświat po wybuchy rozszerza się, następnie zwalnia. czarne dziury zasysają całe galaktyki, a następnie same siebie.  W efekcie tego cała materia wszechświata zostaje zebrana w jednym miejscu, w wyniku czego osiąga masę krytyczną i ..... buuum.  Powstaje nowy wszechświat. Pierwsze sekundy itd. 

 Niestety rodzi to też następne pytania.  Który z kolei był nasz? I skąd się wziął ten pierwszy.

 Im głębiej w las, tym więcej drzew.

 

 ps.

Oczywiście wiem, że na dzień dzisiejszy wszystko wskazuje na to że wszechświat się rozszerza, ale są dowody że większość galaktyk ma w swoim jądrze czarne dziury, wokół których krążą gwiazdy. Więc prędzej czy później, te dziury wchłoną wszystko, a następnie zaczną się przyciągać na wzajem. Takie mega masywne obiekty mogą uwstecznić entrtopię wszechświata, sprowadzając go do jednego punktu.

 Oczywiście nie dzisiaj ani jutro. nie jestem pewien czy dysponujemy nazwą określającą liczbę lat potrzebną dla tego procesu. Tym bardziej że jeżeli faktycznie tak się dzieje, to jesteśmy raptem w pierwszej milisekundzie istnienia naszego wszechświata.  


  • 2



#13

Mariush.
  • Postów: 4055
  • Tematów: 59
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Czyli wszechświat istnieje wiecznie, ale miał początek..aha. Teoretyczne więc się nie mylę. Bo skąd wiemy jaki jest najmniejszy proces albo ile tych procesów było przed erą plancka? Czyli teoretycznie można pociąc tę logarytmiczną jednostkę czasową na nieskończone kawałki. Nie zaprzeczysz temu - bo jeśli tak, to nie wiem, jednostka czasowa musiałaby..być gdzieś po drugiej stronie? Cofać się? Słyszałem też o jakiejś słynnej bitwie między cząstkami na początku wszechświata. Czy może mi ktoś przypomnieć o jakie cząstki chodzi?

W myśl tego, co napisałem ów wieczny Wszechświat nie ma początku. To, co interpretujemy jako jego początek (przed 13,7 mld lat) jest tylko konsekwencją przyjętego punktu widzenia, sposobu odmierzania czasu.

 

Nie można wykluczyć, że za barierą czasu Plancka, której pokonanie ma umożliwić teoria kwantowej grawitacji nie trafimy na następną.

 

Co do "bitew", to we wczesnej historii Wszechświata było ich wiele, na różnym poziomie i pomiędzy różnymi "przeciwnikami". Tutaj trochę na ten temat.


  • 0



#14

Universe24.
  • Postów: 831
  • Tematów: 54
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

 

Czyli wszechświat istnieje wiecznie, ale miał początek..aha. Teoretyczne więc się nie mylę. Bo skąd wiemy jaki jest najmniejszy proces albo ile tych procesów było przed erą plancka? Czyli teoretycznie można pociąc tę logarytmiczną jednostkę czasową na nieskończone kawałki. Nie zaprzeczysz temu - bo jeśli tak, to nie wiem, jednostka czasowa musiałaby..być gdzieś po drugiej stronie? Cofać się? Słyszałem też o jakiejś słynnej bitwie między cząstkami na początku wszechświata. Czy może mi ktoś przypomnieć o jakie cząstki chodzi?

W myśl tego, co napisałem ów wieczny Wszechświat nie ma początku. To, co interpretujemy jako jego początek (przed 13,7 mld lat) jest tylko konsekwencją przyjętego punktu widzenia, sposobu odmierzania czasu.

 

Nie można wykluczyć, że za barierą czasu Plancka, której pokonanie ma umożliwić teoria kwantowej grawitacji nie trafimy na następną.

 

Co do "bitew", to we wczesnej historii Wszechświata było ich wiele, na różnym poziomie i pomiędzy różnymi "przeciwnikami". Tutaj trochę na ten temat.

 

 

No to ładne obejście problemu, bez jego wyjaśnienia. Czyli całą logike szlak trafia a czas to złudzenie. Mnie to kompletnie nie przekonuje.Co z warunkami początkowymi? Skąd  taka osobliwość upakowana materią i głównie energią się wzięła ? I ok, załózmy że jesteśmy którymś z kolei wszechświatem, ale jak to było w tym pierwszym? Przecież te wszystkie teorie wirtualnej cząstki czy fałszywej próżni komplikuje problem i go zapętla. Poza zasięgiem ludzkiej wyobraźni..


Użytkownik Universe24 edytował ten post 13.11.2016 - 17:08

  • 0



#15

Panjuzek.
  • Postów: 1972
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

up@

 

 

Skąd  taka osobliwość upakowana materią i głównie energią się wzięła ?

 

 Hipoteza, którą przedstawiłem ładnie to tłumaczy. (mimo że rodzi więcej pytań iż odpowiedzi)

 

 

A co do czasu.

 Nie można zapominać że upływ czasu jest powiązany z prędkością i grawitacją.

 W pierwszej sekundzie życia wszechświata, gdy cała materia była upakowana niezwykle ciasno, grawitacja działająca na wszystkie jej cząstki była niesamowicie wielka. Do tego ogromna prędkość, narzucona wszystkim cząstkom, daje możliwość, "prawie" zatrzymania czasu( z naszego punktu widzenia)

Wszechświat nadal się rozszerza, ale nie przyspiesza. czyli prędkość początkowa, musiała być bliska, lub równa prędkości światła. Czyli z naszego punktu widzenia, czas prawie nie płyną. a więc ta pierwsza sekunda, mogła trwać biliardy ZIEMSKICH  lat.

 

 

a czas to złudzenie.

 

 Dokładnie.


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 13.11.2016 - 17:52

  • 0




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u