Skocz do zawartości




Zdjęcie

9/11 - śmigłowce nad WTC


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
26 odpowiedzi w tym temacie

#1

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

W związku z 15-tą  rocznicą zamachów z 11 września 2001 r., postanowiłem nieco odgrzebać ten (zapomniany już trochę) temat, mając przy tym świadomość, że pewnie jestem jedną z niewielu osób na tym forum, które on nadal jakoś tam interesuje :D

 

Od czasu, kiedy pojawiłem się tutaj  (będzie już ponad 4 lata) i ja trochę zbastowałem w kwestii tych zamachów i moi zaciekli "wrogowie" (tu pozdrawiam głównie Mariusha :D) również co nieco odpuścili w tej kwestii - że nie wspomnę o moich "sojusznikach" sprzed lat (tu pozdrowienia głównie dla Robakatorianina :D, który dzielnie towarzyszył mi w moich rozważaniach, nie tylko na forum ale również na PW), którzy w ogóle opuścili to forum (nad czym okrutnie boleję) :/

 

Przyjmijmy więc, że temat ten jest nieco "lajtowy", bez dawnych napięć i zgrzytów - ot, w sam raz taki, żeby na luzie, po latach zmagań,  powymieniać opinie.

 

Do rzeczy więc.

 

Chciałbym zadać pytanie, które chyba w związku z wydarzeniami 9/11 jeszcze nie padło (przynajmniej na tym forum - ja go nie kojarzę), a które wydaje mi się szalenie ciekawe.

 

Tak po prostu - czysto poznawczo.

 

Wczoraj na Canal+ Discovery miała miejsce premiera filmu Dobry Amerykanin (A Good American)

 

Nie oglądnąłem go całego, więc nie bardzo chcę się wgłębiać w szczegóły, napiszę tylko, że opowiada on o jednym z najzdolniejszych analityków NSA - amerykańskiej agencji wywiadu elektronicznego, który wraz z kilkuosobowym zespołem opracował program służący zapobieganiu potencjalnym zamachom terrorystycznym poprzez inwigilację elektroniczną i który to program, gdyby nie został "wyrzucony do kosza" w (sic!) sierpniu 2001 r. najprawdopodobniej pozwoliłby na uniknięcie tragedii z 11 września (oczywiście, przy założeniu, że jej sprawcami było tych 19 zamachowców o nieco bardziej śniadej cerze - o których opowiada wersja oficjalna).

 

Tak czy siak, film sobie nagrałem i mam zamiar go obejrzeć do końca, więc może będzie okazja jeszcze o nim podyskutować (choć jak usłyszałem, że wspomniany analityk, czekając, rankiem, 11 września na swojego teścia w poczekalni u stomatologa, oglądał na ekranie telewizora jak PIERWSZY Boeing wbija się w Wieżę Północną, to pomyślałem sobie, że był chyba drugą i jedyną,  po prezydencie Bush'u osobą w USA, która tego dnia miała okazję to oglądnąć w telewizji - i to mnie jakoś na dystans ustawiło do całego filmu).

 

Mniejsza, bo zbytnio się rozgadałem - wracam więc do meritum.

 

W filmie tym puszczono nagranie z jednego ze śmigłowców latających nad Manhattanem - już po zaatakowaniu obu wież.

 

W śmigłowcu tym siedziała reporterka / dziennikarka, relacjonująca dziejące się na ziemi wydarzenia z jego pokładu.

I w trakcie tej relacji (chyba jednej z najbardziej dramatycznych jakie kojarzę z tego dnia), była uprzejma wyrazić zdziwienie, że (cytuję z pamięci) tylko śmigłowcom "reporterskim", czyli telewizyjnym, z poszczególnych stacji, pozwolono w tym czasie latać nad późniejszą Strefą Zero.

 

Oczywiście, wiemy, że to nieprawda, bo nad obiema wieżami latał wtedy (co najmniej jeden) śmigłowiec policyjny (a pewnie też jakieś z nowojorskiej straży pożarnej, również były tam obecne) z którego przecież też mamy nagrania z tamtych wydarzeń.

 

Tym niemniej, sam fakt, że w tak dramatycznym momencie, kiedy płonęły obie wieże i nikt nie miał już wątpliwości, że jest to najbardziej spektakularny atak terrorystyczny XX wieku nawet ona zwróciła na to uwagę, świadczyć może, że było to dość dziwne.

 

Warto to więc zapamiętać.

 

Musimy też pamiętać, że tuż po zaatakowaniu Wieży Południowej, kiedy wiadomo już było, że nie ma mowy o przypadkowej katastrofie (co podejrzewano jeszcze w przypadku ataku na Wieżę Północną), cały ruch lotniczy na terenie USA został uziemiony.

 

Służyło to oczywiście próbie wyłuskania spośród setek, czy nawet tysięcy samolotów rejsowych, tych, które ewentualnie mogłyby jeszcze nie zostać rozpoznane jako porwane i stanowiłby potencjalne zagrożenie dla innych obiektów w USA.

Nie zmienia to jednak faktu (i tak naprawdę zdałem sobie z tego sprawę dopiero teraz właśnie), że co najmniej dziwnym jest to, że nad miejscem tak spektakularnego zamachu terrorystycznego, mogły bez przeszkód latać sobie śmigłowce stacji telewizyjnych.

 

Dlaczego dziwne?  Z kilku co najmniej powodów.

 

 

Powód pierwszy - kwestie bezpieczeństwa.

Skoro terrorystom udało się bez przeszkód porwać samoloty rejsowe, to nikt nie mógł dać nikomu gwarancji, że nie porwą oni na przykład śmigłowców (z natury rzeczy dużo słabiej chronionych , łatwiej dostępnych i wymagających niepomiernie mniejszych umiejętności w pilotażu niż Boeingi) i nie będą z nich na przykład zrzucać na nowojorczyków ładunków wybuchowych chociażby. Albo próbować je rozbijać o co pomniejsze cele.

 

Czy wszystkie te ekipy telewizyjne były sprawdzane przez odpowiednie służby zanim się wzbiły w niebo? Wątpię. czy w związku z tym istniało ryzyko, że na pokładach śmigłowców wcale nie muszą znajdować się dziennikarze? Jak najbardziej.

Czy w związku z tym, coś z tym zrobiono? Z relacji tej reporterki wynika, że nie - bo nagranie z jej śmigłowca trwa co najmniej godzinę (jak nie lepiej - i to wiem już materiałów dostępnych na YT), i miała ona czas podczas jego trwania, nie tylko opowiadac o pożarach ale też komentować upadek obu wież.

 

 

Powód drugi - akcja ratunkowa.

Wiemy (bo dowiedzieliśmy się o tym już po atakach), że ewakuacja pracowników obu wież z ich dachów była niemożliwa.

Jako główny argument podaje się dwa zasadnicze powody - zadymienie tych dachów i cała masa 'infrastruktury technicznej" znajdująca się na nich, która połączona ze wspomnianym zadymieniem, mogła stanowić przeszkodę przy próbach podejmowania z tych dachów ludzi.

 

Jest jednak jeszcze jeden, zasadniczy powód, który uniemożliwiał ewakuację ludzi uwięzionych powyżej stref uderzenia samolotów, a mianowicie taki, że w obu wieżach, dostęp do dachów był zamknięty. Inaczej mówiąc, nikt, kto znalazł się na piętrach powyżej stref, w które uderzyły samoloty, nie miał szans na dach się wydostać - ergo, nie miał szans z nich być śmigłowcami ewakuowany.

 

Tego dowiedzieliśmy się już PO zamachach.

Pytanie brzmi - na ile ta wiedza była powszechna w trakcie rozgrywania się tragedii?

 

Tak, wiem. Uwięzieni pracownicy kontaktowali się telefonicznie z dyspozytorami (policji, straży, czy ochrony budynków), więc pewnie przekazywali też informację, że wyjścia na dachy są zamknięte.

 

Pamiętać jednak należy, że panował wtedy STRASZLIWY chaos informacyjny - tak duży, że nawet działania strażaków, trudno było skoordynować z działaniami policjantów (pisałem o tym w jednym z tematów tym dziale pt "Wstydliwa tajemnica" 9/11 ?)

 

Podejrzewam, że min. innymi z tego powodu było tak wiele ofiar wśród ratowników, bo informacje o zawaleniu się Wieży Południowej, zbyt późno dotarły to tych, którzy próbowali ratować ludzi w Wieży Północnej.

 

Można więc chyba przyjąć, że na tamtą chwilę (kiedy obie wieże jeszcze stały) KAŻDY śmigłowiec, który znajdował się w powietrzu w ich bezpośredniej okolicy, a którego celem nie było ratować uwięzionych w wieżach pracowników, stanowił tylko i wyłącznie przeszkodę dla służb ratowniczych.

A pomimo tego, latało ich tam (co najmniej) kilka.

 

 

Powód trzeci - obserwacja.

Ten powód łączy się z powodem drugim, bo sprowadza się do problemu przeszkody, który musiały generować śmigłowce latające wokół obu wież, a które w ten sposób, przeszkadzały służbom ratowniczym tak w ocenie sytuacji, jak i próbach działań mających na celu zminimalizowania skutków tych zamachów.

 

Tu sprawa jest bardzo prosta, bo ze względu na wysokość obu budynków oraz na miejsce uderzenia obu samolotów, miarodajna ocena sytuacji z ziemi była po prostu niemożliwa. Jedynym więc racjonalnym działaniem było wysłanie obserwatorów służb ratowniczych śmigłowcami "na poziom" pożarów i przekazanie tych obserwacji do sztabu działań, który na ich podstawie mógł spróbować je "ocenić'' i odpowiednio zareagować.

 

Swoją drogą, i to jest też dość ciekawe, nie natknąłem się na tego typu relacje - jedyne, które znalazłem pochodzą od strażaków, którzy NA PIECHOTĘ dotarli kilkadziesiąt pięter nad poziom chodnika i dopiero wtedy relacjonowali o tym, jak zachowują się pożary, jaki jest stan budynku i ilu ludzi czeka na ewakuację.

 

 

Ale mniejsza.

Tak czy siak, przyjmując, że "działania obserwacyjne" miałyby sens, trudno chyba zaprzeczyć, że wszelkie jednostki latające (czyli śmigłowce "reporterskie"), które nie brałyby w nich udziału, stanowiłby w nich przeszkodę.

 

Czy więc zrobiono coś, żeby ta przeszkodę usunąć - czytaj, zabronić lotów "reporterskich"? Moim zdaniem - nie.

 

 

 

Stawiam więc pytanie.

 

Skoro loty śmigłowców stacji telewizyjnych wokół palących się wież nie przynosiły żadnego pożytku, a służyły TYLKO I WYŁĄCZNIE dokumentacji całej tragedii, to kto i dlaczego podjął decyzję o zezwoleniu na nie?

 

Bo gdybym chciał być jakimś strasznym spiskowcem w przypadku 9/11 (a wszyscy, którzy czytali moje wpisy w tym temacie, wiedzą, że tak przecież nie jest :D), to postawiłbym śmiałą tezę, że JEDYNYM ich powodem był fakt, żeby relacja z tych dramatycznych wydarzeń, które rozegrały się 11 września miała na celu tylko podbicie bębenka tragedii narodowej - pokazania z bliska, jak dramatyczne są skutki pobłażania islamskim terrorystom.

 

Z czym oczywiście nie ma obowiązku się zgadzać, bo tylko i wyłącznie moje zdanie.

Z okazji 15 rocznicy 11 września.

 

Dziękuję za uwagę.


  • 0



#2

Maska.

    Entuzjastyczny sceptyk

  • Postów: 580
  • Tematów: 0
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Po pierwsze, co chciał bym nadmienić, że tragedia 11 września jest mi nieco obca (nie te lata) I chociaż niewątpliwie była to największa tragedia i (lub) atak terrorystyczny naszych czasów, to należy pamiętać o jednym. Państwa "cywilizowanego" świata co rusz stosują politykę grania na emocjach w celu podtrzymania władzy. Przykłady z całego świata, a między innymi również wszelkie akcje typu "false flag", które za sprawą Turcji są ostatnio na topie.
Nie głupim jest więc przypuszczać, że "islamscy" terroryści to była tak naprawdę przepustka na bliski wschód. Swoją drogą chyba nawet kojarzę z dzieciństwa jakieś wiadomości z tym zwiazane. Nie wiem tylko czy nie była to któraś z kolei rocznica. Tyle na temat mojej opinii o twojej teorii.

Pisane z telefonu...
  • 0

#3

riseman.
  • Postów: 598
  • Tematów: 27
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Kurka siwa, pamiętam ten dzień dość dobrze. Było jakoś po 15, jadłem obiad i przeniosłem go sobie przed telewizor by oglądać te wiadomości. Kawałki kotleta i ziemniaków stawały mi w gardle jak pojawił się drugi samolot (zabawne, pamiętać co się jadło 15 lat temu na obiad ;) )

 

Co do pytania, mnie się wydaje, że jeśli nie wierzyć w teorię spiskową to po prostu wszyscy byli tak spanikowani, że nie widzieli zagrożenia w tych reporterskich śmigłowcach albo procedury na to zezwalały. Jakby być zwolennikiem teorii to można dopatrywać się tu celowości, ale jakiej? Za późno dziś chyba na logiczne wnioskowanie u mnie ;)


  • 0



#4

Daniel..
  • Postów: 3291
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Minęło 15 lat, a pamiętam to jakby to było ze 3 lata temu, wiem nawet w jakim miejscu się znajdowałem i jakim autem jechaliśmy. Czas leci niesamowicie, jeszcze dwie takie "piętnastki", a będę już rozpoczynał "etap pana dziadka". Życie jest zdecydowanie za krótkie.

Co do samego tematu, gdyby to było tylko false flag to przez te kilkanaście lat, ktoś z tych tysięcy ludzi na pewno by się wygadał. Nie da się utrzymać w tajemnicy jednego z największych wydarzeń naszych czasów, w które musiałoby być wplątane może i nawet dziesiątki tysięcy osób. Nie ma szans, żeby chociaż jedna przez ten czas nie pisnęła nawet słówka.


  • 0



#5

Ana Mert.
  • Postów: 2348
  • Tematów: 19
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A co, mieli je zestrzelić? Chyba jedynie.

Mówimy tu przecież o helikopterach reporterskich - a media jak wiadomo to hieny. Dla dobrego materiału zrobią wszystko a atak na WTC był ogromną sensacją. Nagrania śmigłowców są warte fortunę.

Nawet jakby zakaz został wydany i tak by się nie zastosowali bo jakakolwiek kara nie byłaby bardziej bolesna niż utrata potencjalnego zysku. Nawet utrata życia czy dwóch wliczała się w cenę, jakkolwiek to brzmi.

Poza tym o ile mi wiadomo było ograniczenie na jaką może taki śmigłowiec podlecieć do wież (w którymś filmie o WTC obiło mi się to o uszy, jak reporterka w helikopterze mówi, że nie wolno im podlecieć bliżej) - więc ich obecność nie przeszkadzała w ewentualnej ewakuacji.

Do tego ciężej jest kontrolować wszystkie helikoptery (których jest setki - policja, szpitale, media, prywatne osoby...) niż samoloty rejsowe.


  • 0



#6

Don Corleone.

    Dispositif

  • Postów: 1116
  • Tematów: 68
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

wymagających niepomiernie mniejszych umiejętności w pilotażu niż Boeingi

To akurat dyskusyjne.


  • 1



#7

szczyglis.
  • Postów: 1174
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

No właśnie ja też chciałem się odnieść do powyższego, bo:

 

@pishor:

 

 

wymagających niepomiernie mniejszych umiejętności w pilotażu niż Boeingi

 

To nieprawda. Pilotaż śmigłowca jest o wiele bardziej skomplikowany, niż takiego Boeinga. Właściwie to takiego Boeinga, już przejętego po wystartowaniu to było prowadzić dość prosto (sam byłbym w stanie wlecieć w takie WTC, gdybyś dał mi wtedy stery i taką misję). Helikopter natomiast w powietrzu pokierować to już jest zupełnie inna bajka - tu nie ma ciągu jak w samolocie i steru kierunku. W śmigłowcu operuje się rotorami/nachyleniem łopat i wychylając się nabiera się prędkości. Dla kogoś bez doświadczenia i znajomości choćby podstaw fizyki - operowanie tym to prawie zawsze będzie gleba, gdzie podczas przejęcia samolotu pasażerskiego do pokierowania nim wystarczy praktycznie jeden drążek (przy założeniu, że nie ma się zamiaru lądować oczywiście).

 

A tak to robią mistrzowie w swoim fachu:

 

Zamachowcy w WTC (kimkolwiek byli) tak naprawdę nie dokonali niczego szczególnego i poszli praktycznie na łatwiznę. To nie był żaden wielki wyczyn to uderzenie w te budynki, gdy mieli już przejęty w powietrzu samolot i misję kamikadze bez konieczności łagodnego lądowania.

 

//edit: tak tylko dopiszę jeszcze, że dla mnie też to tak jakby to było wczoraj (atak na WTC w sensie). Nie mogłem wtedy uwierzyć w to co widzę, myślałem, że w TV pokazują urywki z jakiegoś filmu. Dopiero po kilku minutach do mnie dotarło, że to się dzieje naprawdę. To był niezły szok, nikt nie spodziewał się czegoś takiego. I też doskonale pamiętam, co wtedy robiłem i nawet z kim wtedy byłem, bo znajomy do mnie przybiegł (notabene obecnie konstruktor maszyn lotniczych), też nie mogący w to uwierzyć. Tyle lat temu, a pamiętam doskonale...


Użytkownik szczyglis edytował ten post 14.09.2016 - 16:36

  • 1



#8

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A co, mieli je zestrzelić? Chyba jedynie.

Mówimy tu przecież o helikopterach reporterskich - a media jak wiadomo to hieny. Dla dobrego materiału zrobią wszystko a atak na WTC był ogromną sensacją.

A niby dlaczego nie zestrzelić? Tego konkretnego dnia, w tej konkretnej sytuacji i w tych konkretnych godzinach, kiedy nie wiadomo było, co jeszcze może się wydarzyć.

Myślisz, że ktokolwiek przejmowałby się faktem, że jakaś jedna, czy druga stacja telewizyjna chce mieć dobre ujęcia do wiadomości?

Błagam - nie rozmawiamy tu o wypadku na autostradzie i gliniarzu z drogówki, który broni dostępu do miejsca zdarzenia papparazzi.

Dla przypomnienia - tego dnia wydano zgodę (o ile jej nie zrealizowano - bo to dziś nie jest do końca jasne) na zestrzelenie Boeinga, który się rozbił w Shanksville, więc zestrzelenie śmigłowca stanowiącego potencjalne zagrożeniem nie byłoby absolutnie żadnym problemem

 

@szczyglis

To nieprawda. Pilotaż śmigłowca jest o wiele bardziej skomplikowany, niż takiego Boeinga.

Nie będę się spierał, bo nie robiłem licencji ani na samolot, ani na śmigłowiec.

 

Ale z tym to już bym nie przesadzał

Właściwie to takiego Boeinga, już przejętego po wystartowaniu to było prowadzić dość prosto (sam byłbym w stanie wlecieć w takie WTC, gdybyś dał mi wtedy stery i taką misję).

 

Ja wiem, że czujesz w sobie moc ale nawet zamachowcy (ci, o których wspomina wersja oficjalna) nie wsiedli do tych Boeingów "z ulicy" - jakiś podstawowy kurs pilotażu jednak przeszli.

 

I o ile (być może rzeczywiście) trafienie rozpędzonymi do maksymalnej prędkości ponad stutonowymi samolotami, w cele tak duże jak wieże WTC nie było jakimś szczególnym wyczynem (choć pewnie można by na ten temat podyskutować - bo dla mnie nie jest to tak oczywiste) o tyle już cudowny manewr i atak na Pentagon w wykonaniu Hani Handżura, to majstersztyk, co do którego do dziś trwa spór, czy w ogóle był wykonalny (szczególnie dla gościa po podstawowym szkoleniu na Cesnie) ale też, czy sam samolot był w stanie go wykonać (przypominam, że był to samolot pasażerski, a nie myśliwski).

 

Wracając jednak do tematu.

Nawet przy założeniu, że dwuosobowy śmigłowiec trudniej jest pilotować po kilkudziesięcio godzinnym szkoleniu niż Boeinga (z czym pewnie paru pilotów rejsowych zechciałoby się nie zgodzić), to chyba przyznasz, że porwać trudniej jest jednak  Boeinga.

A w związku z tym fakt przebywania kilku co najmniej maszyn w strefie największego zamachu terrorystycznego XX wieku, w sytuacji uziemienia całego ruchu lotniczego, musi budzić co najmniej, zaciekawienie.

I dość słabym wytłumaczeniem jest chęć zdobycia dobrej jakości ujęć miejsca zamachu i przymykanie na to oka przez władze, w sytuacji kiedy nie mogły mieć one żadnej pewności, kto i z jakiego powodu, na pokładzie takich maszyn się znajdował.

A także w momencie kiedy próbowały one reagować nie tylko na skutki tego zamachu ale także na ewentualne kolejne działania terrorystów, których się spodziewano.

 

I głównie o to mi chodziło - kwestie pilotażu zostawiam tym, co się na nim znają.


Użytkownik pishor edytował ten post 16.09.2016 - 20:46

  • 1



#9

Panjuzek.
  • Postów: 1970
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Nawet przy założeniu, że dwuosobowy śmigłowiec trudniej jest pilotować po kilkudziesięcio godzinnym szkoleniu niż Boeinga (z czym pewnie paru pilotów rejsowych zechciałoby się nie zgodzić), to chyba przyznasz, że porwać trudniej jest jednak  Boeinga.

 

 Podejrzewam że Boeningiem trudniej jest wystartować lub wylądować. sporo systemów do ogarnięcia. Ale jak już leci, to leci :)  Kwestia wycelowania. Z helikopterem nie jest tak prosto. Wystarczy pobawić się takim zabawkowym, aby stwierdzić że nawet utrzymanie kierunku, nie jest takie hop-siup. Co do porwań? Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem :)))


  • 0



#10

szczyglis.
  • Postów: 1174
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@pishor:
 

Ja wiem, że czujesz w sobie moc ale nawet zamachowcy (ci, o których wspomina wersja oficjalna) nie wsiedli do tych Boeingów "z ulicy" - jakiś podstawowy kurs pilotażu jednak przeszli.

To nie tak, niczego takiego nie napisałem, że czuję w sobie moc, ale co nieco na ten temat wiem.

Nie opanujesz śmigłowca bez doświadczenia, za to systemy w Boeingu poprowadzą Cię wręcz za rękę. Przejmując samolot w powietrzu jesteś na gotowym i właściwie jesteś już jedynie zdany na ster od kierunku oraz wolanty od ciągu silników, gdzie przy czymś podobnym w śmigłowcu jest tego "trochę" więcej. Łagodnie mówiąc, bo to zupełnie dwie inne bajki, jeśli chodzi o pilotaż. Choć z jednym masz rację - tak precyzyjny strzał w Pentagon byłby dość problematyczny. W WTC natomiast to byłaby bułka z masłem. Przy takim wlocie jak w WTC wszystko rozbija się jedynie o ustawienie dobrej trajektorii, a potem możesz iść się nawet przespać na siedzeniu, samolot poleci praktycznie sam, gdzie przy śmigłowcu zdejmując nogi z pedałów prawie raczej na pewno w momencie zaliczysz spotkanie z Panem Bogiem ;)


Użytkownik szczyglis edytował ten post 17.09.2016 - 16:34

  • 0



#11

akuri770.
  • Postów: 90
  • Tematów: 0
Reputacja Zła
Reputacja

Napisano

 

 

co powszechnie uznawane jest za majstersztyk w sztuce pilotażu.

Tylko pod warunkiem, że było zamierzone. Że pilot chciał przelecieć na tej strasznie niskiej wysokości i uderzyć w parter, a nie że walczył o to aby dociągnąć.

 

Bo gdyby ktoś chciał powtórzyć manewr pilota naszego nieszczęsnego Tupolewa z przelotem na 6 metrach nad wzrastającym stokiem, to też byłby to strasznie trudny manewr - ale czy majstarszyk?

 

Jak wytłumaczysz fakt zawalenia się wieży wtc 7 , w którą nie uderzył żaden samolot nawet mam wierzyć w bajki o pożarze dla mnie to było kontrolowane wyburzenie  tak jak w przypadku 2 pozostałych wież , które paliły się i się paliły i nagle runęły jak domki z kart. Jak paliwo lotnicze o temp. 1000 stopni moglo stopić stal , która topi się dopiero w 1500 stopniach?


No otóż to - pisałem, że takie przeloty to się robi akrobatycznie, a i najlepszym nieraz się nie udaje dobrze obliczyć:

(trochę inny manewr i trochę inny samolot, ale daję jako przykład, że nawet najlepszym nie wychodzi)

 

 

Byłem świadkiem, byłem obok (obok kręcącego to nagranie), niestety śmierć na miejscu. Marek Szufa, znakomity pilot akrobatyczny zginął wtedy na moich oczach przywalając o taflę rzeki w moim mieście.

 

Do czego zmierzam? Ano do tego, że (pomijając teorie spiskowe) to był to naprawdę wyczyn, że ten samolot jednak w Pentagon przyłożył, zamiast roztrzaskać się po drodze jak wspominany przez Zaciekawionego Tupolew.

 

To oczywiście zupełnie inna bajka, to co zapodałem, ale kontekst ten sam, bo pokazuje jak jeden malutki błąd może doprowadzić do katastrofy - a przecież na nagraniu tutaj to jest leciutki Eagle do akrobacji, a nie kolos wielkości Boeinga 757.

Różnica jest taka , że w pentagon przyłożyła ale rakieta , a nie samolot ten manewr , o którym tak piszesz jest niewykonalny dla żadnego pilota proszę obejrzeć ten film , który w 100% obala rządowe brednie USA


Użytkownik akuri770 edytował ten post 18.09.2016 - 11:42

  • -2

#12

Zaciekawiony.
  • Postów: 7567
  • Tematów: 78
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Jak paliwo lotnicze o temp. 1000 stopni moglo stopić stal , która topi się dopiero w 1500 stopniach?

Tylko miłośnicy spisków mówią coś o topieniu. W rzeczywistości nagrzana stal utraciła wytrzymałość i zaczęła się wyginać.


  • 1



#13

szczyglis.
  • Postów: 1174
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Tak jak Zaciekawiony wyżej napisał - jeśli chodzi o WTC to tam nie doszło do żadnego stopienia stali. Stal z kratownic tam po prostu utraciła swoje właściwości (stała się plastyczna), co przy masie pięter wyżej po prostu nie wytrzymało i potem wszystko już poleciało w dół jak domino kosząc kolejne piętra. Reakcja łańcuchowa. Budynki poleciały w dół od samej góry, co nawet widać dobrze na filmach, gdzie najpierw zawala się góra i kolaps idzie do dołu zmiatając po kolei kolejne niższe piętra. To może wygląda niewinnie jak się widzi to z daleka, ale w rzeczywistości to była taka masa i taka energia, że raczej nic by tego nie wytrzymało.

 

Odnośnie natomiast Pentagonu - tutaj wciąż mam małe wątpliwości co do tego, co tak naprawdę walnęło w Pentagon. Wciąż ten manewr wydaje mi się dość dziwny jak na podobno "pilota" szkolonego jedynie na Cessnach i Flight Simulatorze.


Użytkownik szczyglis edytował ten post 18.09.2016 - 15:01

  • 0



#14

Mortalis.
  • Postów: 322
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

W takim razie jak wyjaśnisz stopniną stal pod gruzami WTC? Kilka tygodniu po zawaleniu strażacy i służby wspominają o rzekach roztopionej stali. 

 

 

Odnośnie śmigłowców, Twój temat mnie zainspirował do przejrzenia nagrań z nimi.. Jedno zwróciło moją uwagę. 

 

 

 

Te błysk są strasznie podejrzane biorąc pod uwagę fakt, że kilka sekund później wieża się zawaliła..


  • -1

#15

szczyglis.
  • Postów: 1174
  • Tematów: 23
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

W takim razie jak wyjaśnisz stopniną stal pod gruzami WTC? Kilka tygodniu po zawaleniu strażacy i służby wspominają o rzekach roztopionej stali.

Jesteś pewny, że tygodni?

Tak poza tym, przecież to wszystko lało się po szybie w dół, tam płonęło wszystko, temperatura tego wszystkiego była gigantyczna. Dolicz do tego ogromne ciśnienie jakie powstało, gdy doszło do kolapsu. To wygląda niewinnie na filmie, tak jakby zawalała się wieżyczka z klocków lego, ale w rzeczywistości tam zadziałały gigantyczne siły. Uwierz mi, że nie chciałbyś stać obok takiej sytuacji, bo same odłamki by Cię zdmuchnęły z tego świata. Już nawet nie wspominam o tych co byli w środku, bo to było natychmiastowe sprasowanie. Szybka w sumie śmierć, najbardziej szkoda tych co spłonęli żywcem i tych co skakali z okien, żeby nie spłonąć, bo tamci co oberwali kolapsem to już właściwie moment i szybka kaplica, przypuszczam, że nawet nie poczuli bólu.

 

 

Te błysk są strasznie podejrzane biorąc pod uwagę fakt, że kilka sekund później wieża się zawaliła..

Co sugerujesz? Że helikoptery strzelały laserami i zawaliły wieżę?

A może to zwykłe światła? Śmigłowce takowe posiadają.


Użytkownik szczyglis edytował ten post 20.09.2016 - 19:30

  • 0




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u