Skocz do zawartości




Zdjęcie

Przetrwania - budujemy kompendium (zabawa)


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
30 odpowiedzi w tym temacie

#1

Universe24.
  • Postów: 831
  • Tematów: 54
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Witam. Ostatnio miałem do czynienia z ostrą debatą na temat 3 wojny światowej i przetrwania jej bez zapasów żywności i ewentualnej nowej technologii. Wpadłem na świetny pomysł zorganizowania gry umysłu. Powiedzmy że zaczyna się wojna bądz globalna katastrofa ekologiczna. Jesteśmy zdani tylko na siebie. Odrazu mówie, z dnia na dzień jest coraz trudniej, kończą się wyczerpywalne zapasy, więc będziemy musieli kombinować. Jedyne co możemy wziąść ze sobą do lasu to drobne zaopatrzenie w plecaku zredukowane do minimum: podstawowe leki i środki medyczne (bandaże, sprytus do odkażania, nożyczki, igły, chusteczki higieniczne, opaska uciskowa, maseczka do sztucznego oddychania), broń: Pistolet Glock 17 GEN 3 kaliber 9x19 MM, Karabinek AK (gdzieś nabyte - przecież trwa/trwała wojna), 4 granaty, 2 miny oraz: dwie latarki fotowoltaiczne, 5 sztuk krzesiwa, nóż, sznur, gwizek, lustro, kompas, śpiwór i ciepłe ciuchy na zmianę. Wszystko upakowane w jednym plecaku bądz w kieszonkach. W dodatku kilka książek i mapę, fotowoltaiczny odtwarzacz muzyki (dla poprawy nastroju ;d).

 

Sytuacja która nas zastała jest trudna. Większość czasu panuje trudna zima, temperatura spada do -20/30 stopni. Dwa miesiące w ciagu roku trwa lato, podczas którego temeratura sięga max 25-30 stopni. To ma być gra wyobraźni generująca kompendium różnych kombinacji przykrych rzeczy które nas mogą spotkać i nauki ich rozwiązywania. Od spotkań z dzikimi zwierzętami i polowania na nie, przez złamania, okaleczenia i urazy, poprzez kontrolę stresu i psychologiczną wytrzymałość, budowę szałasu, wspinaczkę i widzę jak np. uprawiać warzywa i żywić się : larwami, dzdzownicami. Jak organizować ćwiczenia fizyczne w lesie, budować schoronienie w ziemi, jak radzić sobie z zakarzeniami - czyli wiedza stricte medyczna, jak otwierać zamki, operować w trudnym terenie. 

Forma zabawy jest prosta. Podaje skrypt problemu na który napotykam a wy odpowiadacie. Za każdą logiczną odpowiedz sumujemy liczbę polubień postu . Przedstawionych zostanie kilkanaście problemów każdego miesiąca odemnie i ewentualnie od was. Pod koniec miesiąca sumujemy liczbę polubień i osoba która ma ich najwięcej jest MISTRZEM PRZETRWANIA (dostaje ikonke - mistrz przetrwania, zabieraną pod koniec przez kogoś innego - jak w boksie).

 

Zabawa ma formę ekstremalnie edukacyjną i istotną. Uczy czegoś naprawdę sensownego i potrzebnego nie tylko podczas wojny/katastrofy ale także uczy samodzielności i kreatywności - pobudza wyobraźnię i zwiększa nasze szanse na przetrwanie oraz wiedze ogólną o świecie. Na pewno stanowi to pomoc dla Gwardii Narodowej Antka Macierewicza..

1 dzień w ZONIE, las dwojga drzew.

 

1. Ruszamy w naszą podróż. Znajduję się na polnej drodze, temperatura spadła do -10 stopni. Zbliża się wieczór i muszę rozpalić ognisko i rozłożyć śpiwór. Mam 5 sztuk krzesiwa oraz niewielki lasek przed sobą w promieniu 500 metrów. Mam jeszcze pewne zapasy żywności (5 jabłek, bochenek chleba, kilka serków wodę i trochę mięsa).

 

Pytania:

a) Gdzie najlepiej rozłożyć śpiwór w tej konifguracji terenu? Las jest niewielki, równinny, nie wydaje się że mogą tam mieszkać groźne zwierzęta. Większość drzew stanowi : Brzoza brodawkowa i kilka dębów. Liści właściwie nie ma.

b) Jak obrać gałęzie z tego typu drzew? Suche, troche mokre? Jak je ucinać? Czy do rozpalania przyda się sucha trawa?

c) Jak zabezpieczyć teren wokół śpiworu? Co może stanowić zabezpieczenie. Z początku mamy miny, granaty - ale nie o to chodzi.

d) Jak poradzić sobie z mrozem podczas snu? Które częśći ciała powinny być ocieplone w wyjątkowy sposób aby nie nabawić się grypy/innej choroby?

 

Podsumowanie pod koniec tego tygodnia. W poniedziałek kolejny ruch i pytania. Mam nadzieje że zabawa się przyjmie. 


  • 0



#2

Lego.
  • Postów: 11
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

-5 sztuk krzesiwa, po co Ci 5 sztuk krzesiwa, jedno nie wystarczy? Jednym dobrym krzesiwem rozpalisz z 1000 ognisk, jeśli umiesz.

-Śpiwór który jest dostosowany do temperatur o jakich mówisz zajmuje raczej dużo miejsca, musisz mieć wielki plecak by to  wszystko upchnąć :)

-To o czym piszesz jest raczej nierealne, chciałbym zobaczyć jak zdobywasz tą całą broń w Polskich warunkach...

 

 

a) No ale ok...Skoro liści na drzewach nie ma, musimy położyć się w jak najmniej widocznym miejscu,musimy zrobić zadaszenie z patyków i liści zebranych z ziemi, zrobić izolację z patyków, liści leżących na ziemi, suchej trawy, wszystkiego co znajdziemy... im więcej, tym lepiej, dopiero na to śpiwór, o wiele bardziej groźna jest temperatura od ziemi, niż powietrza.

 

b) Skoro rośnie brzoza, zbieramy z niej białą część kory zeskrobując nożem(czasami odchodzi sama, wystarczy pociągnąć) trawa jak najbardziej się przyda, drewno zbieramy w kolejności małe suche patyki>wszystko co suche> wilgotna brzoza> wilgotny dąb. Ogień uzyskamy za pomocą krzesiwa i kory brzozowej, potem dołożymy patyków, potem coraz większe kawałki, na końcu drewno wilgotne, jednak jeśli chcemy pozostać w ukryciu, to musimy sobie je odpuścić, bo zacznie mocno dymić.

 

c) Możemy wykonać jednostronne zadaszenie z patyków, nie ochroni przed intruzem, ale będzie służyło jako ekran dla ogniska, przez co będzie nam cieplej, robactwa przy takiej temperaturze raczej nie powinniśmy się spodziewać, staramy się ustawić zadaszenie w ten sposób, aby chroniło nas przed wiatrem. Do zabezpieczenia przed intruzem można wykorzystać linę, rozpiętą wokół naszego małego obozu, jest szansa że ktoś skradający się potknie się i będziemy mieli dłuższy czas na reakcje, niż obudzeni z lufą przy głowie, lub zabici podczas snu...

 

d)Najważniejsze jest ognisko, musimy ciągle dokładać drewna, aby nie zgasło. Jeśli rozpalimy je w dobrej odległości od zadaszenia, może nam być aż za ciepło, trzeba tylko odgarnąć ściółkę i zabezpieczyć ognisko, żeby się nie zajęło od niego nasze schronienie/my sami. Najbardziej trzeba uważać na kończyny i głowę, gdyż najłatwiej o odmrożenia.

 

 

Nie wiem czy dokładnie o to chodziło, ale mam nadzieje że tak :)


Użytkownik Lego edytował ten post 13.01.2016 - 20:00

  • 1

#3

Dżolero.
  • Postów: 1610
  • Tematów: 14
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Najważniejszym problemem w takij sytuacji jest to, skąd wziąć wodę do picia w polowych warunkach. Nie mając tabletek do uzdatniania wody jest to dość trudne, nie napijesz się przecież wody z rowu czy stawu pełnej kijanek robactwa i bakterii a także bardzo prawdopodobne jest to że taka woda może być skażona chemikaliami np nawozami.

Co prawda mechaniczne i biologiczne  zanieczyszczenia wody jest dość łatwo usunąć poprzez filtrowanie np piaskiem i kawałkiem materiału, później taką wodę należy przegotować aby pozbyć się bakterii. Gorzej jest z zanieczyszczeniami chemicznymi, nie będe pisał o sposobie bo jeszcze ktoś podłapie i będzie chciał spróbować tego sposobu a zrobi nie tak jak trzeba i będe miał delikwenta na sumieniu :)

 

a) Gdzie najlepiej rozłożyć śpiwór w tej konifguracji terenu? Las jest niewielki, równinny, nie wydaje się że mogą tam mieszkać groźne zwierzęta. Większość drzew stanowi : Brzoza brodawkowa i kilka dębów. Liści właściwie nie ma.

 

W polskich lasach nie występują zwierzęta groźne dla człowieka.


  • 0



#4

Panjuzek.
  • Postów: 1978
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

"Krzesiwo":)  Brzmi romantycznie, ale ja, zaopatrzył bym się w kilka jednorazowych zapalniczek. Nawet gdy taka wpadnie do wody można ją stosunkowo łatwo przywrócić do życia. No i jest lżejsza od krzesiwa. I chociaż jedną zippo czy inną benzynówkę. Można do niej lać wszystko co się pali, a w razie potrzeby można ogrzać zgrabiałe ręce (jednorazówka niespecjalnie się do tego nadaje, plastik szybko się topi)

 

 Drewno.

 Należy zbierać z ziemi. Ewentualnie obłamywać martwe gałęzie. Świeże drewno liściaste słabo się pali. Jest -10 więc podejrzewam że jest śnieg.  pod śniegiem, wbrew pozorom, można znaleźć suchy chrust. Szukaj pod większymi dębami. Dąb jest dosyć rozłożystym drzewem, więc łatwiej pod nim znaleźć suche drewno. (suche w znaczeniu nadające się do palenia) Dodatkowo dębina jest bardziej kaloryczna więc potrzeba jej mniej niż brzozy do uzyskania tego samego efektu. 

 

 Ognisko

 Na początek drobne patyki (o trawę w tej sytuacji i miejscu raczej trudno)  ważne jest aby zrobić możliwie dużo popiołu, dzięki czemu nawet gdy zgaśnie ogień popiół będzie oddawał ciepło do rana. Dobrze jest przed snem wrzucić jeden lub dwa grubsze konary, Gdy się rozpalą będą dawały dużo ciepła przy małym płomieniu.  Im mniej nas widać tym lepiej.

 

Miejsce

 

Należy wybrać miejsce osłonięte od wiatru. Najlepiej jakieś skupisko małych drzew lub krzaków pomiędzy którymi niewielki9m nakładem sił można zbudować osłonę lub szałas. Ułożyć się pomiędzy osłoną a ogniskiem.  Jeżeli jest śnieg, (raczej w tych warunkach powinien być) można go wykorzystać do budowy wiatrochronu. przy odpowiedniej odległości od ognia do rana wytrzyma a świetnie nas osłoni od wiatru.

 

 

O ile nie masz odpowiedniego śpiworu czy chociażby namiotu (jedynka niewiele miejsca zajmuje)  Należy w pierwszej kolejności zadbać o stopy. Po długim marszu, skarpety mogą być wilgotne, należy je zmienić na suche. lub wysuszyć. Nie chodzi tu o higienę. Gdy śpisz na mrozie, stopy pierwsze ulegają odmrożeniu. Więc należy o nie zadbać szczególnie. 

 

 Zabezpieczenie terenu.

 

Jakieś linki połączone z pustymi puszkami albo co? Jeżeli chodzi o zwierzęta nie ma się czego obawiać, ogień je skutecznie odstraszy. Co do ludzi, tu może być trudniej.  I wszystko zależy od sytuacji w której się znalazłeś.  Przy takim mrozie śnieg trzeszczy pod stopami. Swoją drogą  dobrze jest przygarnąć jakiegoś bezdomnego psa.  Wprawdzie trzeba go karmić, ale w zamian mamy strażnika w nocy, i być może pomoc w polowaniu na dziką zwierzynę. Dodatkowo samotność nie będzie tak doskwierać. Bilans jest dodatni.

 

ps. edycja

 

Sebastian.@

 

W polskich lasach nie występują zwierzęta groźne dla człowieka.

 Owszem występują. Wprawdzie jest ich stosunkowo niedużo, ale w zimie są bardziej agresywne. Mowa o wilkach.  Dodatkowo w ekstremalnej sytuacji, którą naświetlił @Universe24 znajdą się pewnie watachy zdziczałych psów.

 

nie napijesz się przecież wody z rowu czy stawu pełnej kijanek robactwa i bakterii

 Tak się składa , że pijałem taką wodę. W leśnych rowach woda jest (przynajmniej kiedyś w Polsce taka była) zdatna do picia bez przegotowania.  Piszę tu konkretnie o lasach sosnowych rosnących na piaszczystym podłożu. A kianki i robactwo to tylko dodatkowe źródło białka :)  Co do stawów. Wystarczy upewnić się że mieszkają w nim Raki, Skorupiaki te żyją tylko w czystej wodzie. Więc jak widzisz raka, to możesz pić wodę z tego stawu. Chociaż przy -10 to raczej bez znaczenia.

 

@Zaciekawiony

  Dzięki że przypomniałeś o żółtym śniegu :)  To podstawowa zasada surwiwalu :beer2: .


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 13.01.2016 - 22:05

  • 2



#5

Zaciekawiony.
  • Postów: 7567
  • Tematów: 78
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@ PanJuzek

Zależy jeszcze o jakim krzesiwie mowa. W zestawach surwiwalowych pojawia się krzesiwo magnezowe o rozmiarach porównywalnych ze składanym nożem. Ciężkie to nie jest, choć faktycznie zapalniczka będzie lepsza, w końcu będzie się jej używać tylko do rozpalenia.

 

@ Sebastian

Jeśli to zima to śnieg jest całkiem niezłym źródłem wody po stopieniu, zwłaszcza jeśli nie jest to teren miejski. Byle tylko omijać ten żółty.


  • 2



#6

Dżolero.
  • Postów: 1610
  • Tematów: 14
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A taka woda ze śniegu na dłuższą mete nie jest szkodliwa? przecież to woda prawie destylowana, chyba że dostarcza się sole mineralne z żywnością, ale w survivalowych warunkach może to być trudne.
  • 0



#7

Panjuzek.
  • Postów: 1978
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Up@

Spróbuj kiedyś roztopić śnieg w szklance. Daleko tej wodzie do destylowanej. A w surwiwalowych warunkach, sole mineralne są akurat najmniejszym problemem.   


  • 0



#8

skittles.
  • Postów: 1323
  • Tematów: 8
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Dodatkowo dębina jest bardziej kaloryczna więc potrzeba jej mniej niż brzozy do uzyskania tego samego efektu.

 

Ale trzeba wziąć pod uwagę to, że kora brzozowa jest bardzo łatwopalna i podczas spalania daje bardzo wysoką temperaturę. Przy rozpalaniu ogniska "z tego co jest pod ręką" jest niezastąpiona.

 

 

Tak się składa , że pijałem taką wodę. W leśnych rowach woda jest (przynajmniej kiedyś w Polsce taka była) zdatna do picia bez przegotowania.  Piszę tu konkretnie o lasach sosnowych rosnących na piaszczystym podłożu

 

No ja nie byłbym taki odważny ;) Ogólnie rzecz biorąc powinno się unikać picia wody stojącej bez żadnej obróbki. Śnieg jest zdecydowanie najlepszym wyjściem.

 

 

Owszem występują. Wprawdzie jest ich stosunkowo niedużo, ale w zimie są bardziej agresywne. Mowa o wilkach

 

Szczerze mówiąc w polskich warunkach dużo bardziej obawiałbym się dzików niż wilków. Szczególnie pod dębami, czyli ich naturalnym miejscem żerowania.


Użytkownik skittles edytował ten post 14.01.2016 - 00:16

  • 0



#9

Panjuzek.
  • Postów: 1978
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

Ale trzeba wziąć pod uwagę to, że kora brzozowa jest bardzo łatwopalna i podczas spalania daje bardzo wysoką temperaturę. Przy rozpalaniu ogniska "z tego co jest pod ręką" jest niezastąpiona.

 

 O dębinie pisałem w kontekście płonącego ogniska.


  • 0



#10

Universe24.
  • Postów: 831
  • Tematów: 54
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Panowie dodam, że bez wahania można korzystać ze zdjęć, filmików,innych materiałów. 


  • 0



#11

Urgon.

    Młot na matolice

  • Postów: 1273
  • Tematów: 9
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

AVE...

Ja polecam zrobić sobie taki minipiecyk, zwany z amerykańskiego hobo stove. Taki piecyk z puszki/rury/wiadra ma jedną przewagę nad zwykłym ogniskiem: dużo efektywniej spala paliwo. Jak już ogień płonie, to nawet mokre gałęzie spali efektywnie.
Co do narzędzi do rozpalania ognia, to zalecam mieć w zestawie: zapałki sztormowe w wodoszczelnym pojemniku, zapalniczkę sztormową na benzynę, krzesiwo magnezowe oraz przygotowane zawczasu rozpałkę przez zeskrobanie suchego drewna na długie wióry. To też należy trzymać w wodoszczelnym pudełku. Inną metodą jest piroliza materiału z włókien roślinnych. Kawałek bawełny, lnu czy juty należy zamknąć w metalowym pojemniku, który posiada mały otwór. Taki pojemnik wsuwa się w ognisko i wygrzewa, póki ilość dymu ulatniająca się z otworu się nie zmniejszy. Taka tkanina zapali się nawet od pojedynczej iskry. Zawsze też można zrobić sobie hubkę z huby.

Hubka z huby - przepis (zebrany z różnych źródeł, ale jeszcze nie sprawdzony):
Z owocnika huby pospolitej (lub dowolnej innej) wydłubujemy miąższ spomiędzy części z porami, a wierzchniej skórki. Do garnka letniej wody wsypujemy popiół drzewny i gotujemy pół godziny. Wodę oddzielamy od popiołu (na filtrze papierowym), sypiemy do niej tyle saletry potasowej, ile się rozpuści. W tej wodzie gotujemy zebrany miąższ przez pół godziny, od czasu do czasu mieszając. Potem zostawiamy garnek na tydzień w spokoju. Miąższ wyjmujemy i suszymy. Suchy miąższ uciera się na proszek na przykład między dwiema deskami pełniącymi funkcję żaren. Tradycyjnie hubkę przechowuje się w woreczku wykonanym z moszny byka, ale dowolny, szczelny pojemnik się sprawdzi...

Użytkownik Urgon edytował ten post 14.01.2016 - 11:28

  • 1

#12

Lego.
  • Postów: 11
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ja polecam zrobić sobie taki minipiecyk, zwany z amerykańskiego hobo stove. Taki piecyk z puszki/rury/wiadra ma jedną przewagę nad zwykłym ogniskiem: dużo efektywniej spala paliwo. Jak już ogień płonie, to nawet mokre gałęzie spali efektywnie.
 

 

Przypominam że jest -10, ciężko będzie się hobo stove'm ogrzać tak dobrze jak małym ogniskiem, tylko coś za coś, jesteśmy o wiele bardziej widoczni.


  • 0

#13

Urgon.

    Młot na matolice

  • Postów: 1273
  • Tematów: 9
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

AVE...

Z hobo stove masz bardziej skoncentrowane źródło ciepła o wyższej temperaturze i większej wydajności spalania paliwa. Możesz siąść bliżej i się lepiej ogrzać w ten sposób. Bezdomni stosują ten patent od lat dwudziestych, jeśli nie dłużej, więc chyba działa dobrze nawet w zimie...
  • 0

#14

Panjuzek.
  • Postów: 1978
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

]Hobo stove. Okazuje się, że używałem taką wydumkę,  nie wiedząc że ma jakąś nazwę.

 

https://www.google.c...-DK0QMwhmKDgwOA

 

 

 

 

Problem polega na tym że jest to taka mini-kuchenka. Świetnie nadaje się do gotowania, lub ogrzania małego pomieszczenia, jakiejś mini jaskini, Porządnie zbudowanego małego szałasu.

 

 

Możesz siąść bliżej i się lepiej ogrzać w ten sposób.

 Problem polega na tym, że nie masz się tylko ogrzać. Masz przetrwać noc przy temperaturze -10.  W sytuacji opisanej przez @Universe24, pewnie nie ma tyle czasu aby taki szałas zbudować. Po ciemku, bez latarki ciężka sprawa. chyba że będziesz siedział całą noc, i dokładał do puchy. Ale wówczas,  rano będziesz zmęczony, co może mieć tragiczne skutki. Dobry patent, ale w tym wypadku nie zastąpi małego ogniska.

 

Porada:

 

 

Co do narzędzi do rozpalania ognia, to zalecam mieć w zestawie: zapałki sztormowe w wodoszczelnym pojemniku, zapalniczkę sztormową na benzynę, krzesiwo magnezowe oraz przygotowane zawczasu rozpałkę przez zeskrobanie suchego drewna na długie wióry. To też należy trzymać w wodoszczelnym pudełku. Inną metodą jest piroliza materiału z włókien roślinnych. Kawałek bawełny, lnu czy juty należy zamknąć w metalowym pojemniku, który posiada mały otwór. Taki pojemnik wsuwa się w ognisko i wygrzewa, póki ilość dymu ulatniająca się z otworu się nie zmniejszy. Taka tkanina zapali się nawet od pojedynczej iskry. Zawsze też można zrobić sobie hubkę z huby.

 W przypadku opisanym przez @Universe24 czyli:

 

1. Ruszamy w naszą podróż. Znajduję się na polnej drodze, temperatura spadła do -10 stopni. Zbliża się wieczór i muszę rozpalić ognisko i rozłożyć śpiwór. Mam 5 sztuk krzesiwa oraz niewielki lasek przed sobą w promieniu 500 metrów. Mam jeszcze pewne zapasy żywności (5 jabłek, bochenek chleba, kilka serków wodę i trochę mięsa).

 Do niczego się nie przyda.

 Pytanie tylko czemu nie wziąłeś zapalniczki, skoro miałeś dostęp do krzesiwa.


  • 0



#15

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5102
  • Tematów: 673
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 23
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Aby przetrwać w tak niskich temperaturach jest taki patent, ale znają go naprawdę nieliczni (nie wiem dlaczego). Prostota polega na tym, że budujemy dwa podłużne ogniska, w których na noc pozostawiamy długie pnie, aby się powoli spalały. Nasze legowisko jest pośrodku, w takiej odległości od źródła ciepła, aby było nam ciepło, jak i ziemia w pobliżu naszego legowiska też powinna z tego ciepła skorzystać. Jeżeli można, legowisko od ognia odgradzamy linią kamieni. Pomijam zagadnienia konstrukcyjne, bo to dość proste i każdy zdroworozsądkowy sobie poradzi. 


  • 2




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u