Skocz do zawartości





Zapraszamy do kolejnego konkursu. Tym razem literackiego. Dla wszystkich! Pora zademonstrować swoją wenę twórczą :)


Zdjęcie

Człowiek, który zobaczył UFO


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
5 odpowiedzi w tym temacie

#1

Staniq

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 4100
  • Tematów: 569
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 20
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Każde zjawisko posiada moment, od którego wieści o nim zaczynają się szerzyć lotem błyskawicy. W przypadku obserwacji niezidentyfikowanych obiektów na niebie nie było inaczej.

 

czlowiek-ufo-rainier-622x415.jpg

Źródło grafiki: fanpop.com

 

Zdarzyło się to we wtorek 24 czerwca 1947 r. Kenneth Arnold (1915-1984) – biznesmen z Boise w stanie Idaho – leciał z Chehalis do Yakima w stanie Waszyngton pilotując swój prywatny  samolot. Wcześniej tego samego dnia zajmował się instalowaniem sprzętu przeciwpożarowego i usłyszał, jak ktoś mówił, że wyznaczono pięciu tysięcy dolarów za zlokalizowanie wraku transportowa C-46 należącego do korpusu marines, który zaginął gdzieś w okolicy szczytu Mount Rainier (na zdjęciu). Ta malownicza góra o wysokości ponad 4300 metrów wyłania się znad trawiastych pól niczym himalajski szczyt. Prawdopodobnie miejsce katastrofy było nieco oddalone od zamierzonej trasy przelotu, ale Arnold zdecydował się na niewielki odskok w rejon poszukiwań. Mimo że był człowiekiem majętnym i statecznym, oferowana nagroda podziałała na niego jak magnes na opiłki.

 

Gdy krążył na wysokości 2700 metrów, jego uwagę przykuł nagły błysk. W pierwszej chwili pomyślał, że w okolicy musi znajdować się inny samolot, który być może również zajmuje się poszukiwaniem wraku zaginionego transportowca. Przeczesał wzrokiem niebo, ale niczego nie zauważył. Wtedy, gdy spojrzał na północ od góry Rainier, zobaczył coś niezwykłego: dziewięć dziwnie wyglądających samolotów poruszających się w idealnym szyku na wysokości 3000 metrów. Co kilka sekund dwa lub trzy nurkowały albo lekko zmieniały kurs tak, że słońce odbijało się od ich błyszczących powierzchni.

 

Te dziwne obiekty wydawały się mieć kształt półksiężyca, bez śladu ogona. Arnold przypuszczał, że mogły to być odrzutowce nowego typu. Gdy przeleciały przed pokrytą śniegiem górą Mount Rainier, był w stanie dojrzeć więcej szczegółów i wówczas zdziwił się, gdyż nie miały one kształtu półksiężyca, lecz były okrągłe. Obiekty znajdowały się w dość dużej odległości – około 40km, jak oszacował pilot – co oznaczało, że musiały być duże aby pozostawać widoczne – rzędu liniowca DC-4.

 

Były również bardzo szybkie. Za pomocą swego zegarka Arnold zmierzył czas, w którym dyski przeleciały znany mu dystans pomiędzy Mount Rainier a innym górskim szczytem. Obliczenia wskazywały, że dyski poruszały się z prędkością 2700 km/h, nieosiągalnym dla samolotów w 1947 r.

 

Po wylądowaniu Arnold postanowił zgłosić swoje obserwacje w miejscowym biurze FBI, ale było ono zamknięte. Zwierzył się więc mediom i jego historia popłynęła w świat za sprawą Associated Press – nawiasem mówiąc, tej samej agencji, która dwa tygodnie później rozniosła wieść o Roswell. Po kilku godzinach od rozpowszechnienia relacji Arnolda, z całego kraju zaczęły napływać sprawozdania od ludzi utrzymujących, że widzieli podobne obiekty. Sam Arnold oblężony przez dziennikarzy, skomentował rzecz ironicznie: „Od tej chwili, gdybym miał się oprzeć na ilości prześledzonych przeze mnie sprawozdań, które opisywały inne spotkania z UFO, to pomyślałbym, że nie minie dużo czasu, a każdy będzie miał jedną z takich rzeczy w swoim garażu”. Skali narastającej ilości relacji i opisywanych obserwacji nie dało się już zatrzymać. Gdy dziennikarz Bill Begette ukuł określenie „latające spodki” (ang. flying saucers), stało się jasne, że narodził się nowy fenomen.

 

Źródło:  logo_tunguska.png


  • 0



#2 Gość_critter☆

Gość_critter☆
  • Tematów: 0

Napisano

Obiekty przypominające półksiężyce mogły być w gruncie rzeczy latającymi skrzydłami:

 

755px-YB49-2_300.jpg

 

613px-USAF_B-2_Spirit.jpg

 

Latające skrzydło to układ konstrukcyjny samolotu lub szybowca bez wyodrębnionego kadłuba.

Ponieważ skrzydło stanowi element nośny i jest niezbędnym elementem każdego samolotu, wyeliminowanie wszystkich innych części składowych samolotu (kadłuba, ogona) teoretycznie powoduje maksymalne zmniejszenie oporu powietrza. Odmianą konstrukcji "latające skrzydło" są konstrukcje bezogoonowe w których wyodrębniony jest kadłub, ale nie ma ogona – przykładem takiego samolotu jest Waterman Whatsit.

W tradycyjnych konstrukcjach skrzydło zazwyczaj jest umieszczone w takim miejscu kadłuba, by środek ciężkości samolotu wysunięty był nieco przed środkiem parcia, co z kolei powoduje, że samolot ma tendencję do lotu w dół. Aby temu przeciwdziałać, na długim ogonie samolotu zamontowane są małe powierzchnie (usterzenie poziome), które wyrównują układ sił, "podciągając" do góry nos i powodując, że samolot bez interwencji pilota może lecieć w linii prostej bez zmiany poziomu lotu. Taki układ ma cechy układu statecznego podłużnie, co sprawia, że lot na stałych parametrach lotu nie wymaga akcji pilota.


  • 0

#3

Vaqowsky
  • Postów: 772
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

w 1947r nie było żadnych latających skrzydeł chłopie :]


  • 0

#4

ThePrz
  • Postów: 156
  • Tematów: 7
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

w 1947r nie było żadnych latających skrzydeł chłopie :]

Były, były:

https://en.wikipedia.../Northrop_YB-35


  • 0

#5 Gość_critter☆

Gość_critter☆
  • Tematów: 0

Napisano

Już naziści kombinowali latające skrzydła do użycia włączać.


  • 0

#6

Piotr51p
  • Postów: 5
  • Tematów: 0
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

jest takich ludzi wiele tylko umierają dziwnie

 

offtop.gif

 

Nie masz nic do dodania - nie pisz. I nie dodawaj tej erotycznej reklamy w każdym poście, bo to sprzeczne z Regulaminem.

 

KP


  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u