Skocz do zawartości




Zdjęcie

Prehistoria [Wydzielone z tematu: Windows 10 - system pod specjalnym nadzorem.]


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
7 odpowiedzi w tym temacie

#1

noxili.
  • Postów: 2792
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ja doradzam ubuntu z racji tego że to system od początku pomyślany jako ten dla poczatkujących . Mint to kolejna modyfikacja ubuntu :).

 

 

Windows 3.x pamiętam jako tragiczne wręcz dziadostwo i jako, że wtedy w domu stała u mnie Amiga, to Windows trójka wzbudzał u mnie jedynie śmiech aż do rozpuku :)

 

 

 

 

A gwoli ścisłóści ile zarobiłaś na swojej Amisi w życiu pieniędzy? Bo jak zero to wstrzymał bym się z takim śmiechem.

Ja na Win 3,11 dochrapałem sie stanowiska redaktora technicznego(pełznąć po drodze przez wszystkie poniższe stopnie kariery DTP). kilku gazetach nieruchomościowych. Ilość wydań gazety złożone na 486/90 z W3xx nie jestem nawet w stanie określić. Jedną stronę w Page Makerze paliło sie ok 1 godziny(skład polegał na tym, że odpalałem z 7 kompów na raz i hejaa!). Windows 3,11 był pierwszym znanym mi "koniem roboczym gdzie jednocześnie mogłaś użyć Page Makera, jakis fotoedytor, działał skaner na scisi, drukarka i dąło sie "naświetlać" do formatu odczytywanego przez profesjonalne naświetlarki w drukarni.

Ile z tych rzeczy potrafiła zabawkowa, prawie konsola Amiga?Jedyne profesjonalne zastosowanie amisi o jakim słyszałem to wgrywanie napisów na kasety VHS


W instrukcji do Ubuntu 14,04 na 100 stron instrukcji o linii komend jest może z 4-5 kartek, O GUI jest jakieś 40 procent dokumentu.Reszta to instalacja i dopieszczanie





#2

D.K..

    Semper invicta

  • Postów: 2489
  • Tematów: 2007
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A gwoli ścisłóści ile zarobiłaś na swojej Amisi w życiu pieniędzy? Bo jak zero to wstrzymał bym się z takim śmiechem.


Nie używam komputera do zarabiania pieniędzy (a przynajmniej nie domowego), więc dla mnie to średni argument :)
 

Ja na Win 3,11 dochrapałem sie stanowiska redaktora technicznego(pełznąć po drodze przez wszystkie poniższe stopnie kariery DTP). kilku gazetach nieruchomościowych. Ilość wydań gazety złożone na 486/90 z W3xx nie jestem nawet w stanie określić. Jedną stronę w Page Makerze paliło sie ok 1 godziny(skład polegał na tym, że odpalałem z 7 kompów na raz i hejaa!). Windows 3,11 był pierwszym znanym mi "koniem roboczym gdzie jednocześnie mogłaś użyć Page Makera, jakis fotoedytor, działał skaner na scisi, drukarka i dąło sie "naświetlać" do formatu odczytywanego przez profesjonalne naświetlarki w drukarni.


Słabo się orientuję w DTP, bo to zupełnie nie moja działka. Ale za to bardziej w kwestiach okołokomputerowych już bardziej, a na początku lat 90-tych nie słyszałam o żadnym poważnym wykorzystaniu pecetów do DTP. Do tych zastosowań były Macintoshe, Atari ST, albo Amigi. Kojarzę programy takie, jak Page Stream (Mac, Amiga) oraz Calamus. Page Maker także, ale na Macu. Możliwości programów nie oceniam, bo się nie znam na tym.
 

Ile z tych rzeczy potrafiła zabawkowa, prawie konsola Amiga?Jedyne profesjonalne zastosowanie amisi o jakim słyszałem to wgrywanie napisów na kasety VHS


Wszystkie i sporo więcej. Z całym szacunkiem, ale kojarzysz Amigę jedynie z prostym komputerkiem, jakim była 500-tka. A to gruby błąd.



#3

noxili.
  • Postów: 2792
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Może troche danych . Komputery w 90 były bardzo drogie , a nawet ekstremalnie drogie, za uzywanego 4-5 letniego peceta trzeba było zapłacić  najniższa krajową pensje. Mac to było coś niewyobrażalnie drogiego . W całym Wrocku miały je tylko o ile pamietam dwie redakcje pracujące na makach. Zresztą chyba oni mieli to z jakiś tam dotacji państwowych , musieli mieć najszybsze możliwe komputery, bo zamykali każdy numer codziennie. To były redakcje dzienników więc inny reżym pracy. Wszystkie innne mordowały się na niezbyt szybkich pecetach, była to norma zarówno w redakcjach jak i ... mniejszych drukarniach.Pod winde miałaś PSa, Corela( zarówno Draw jak i Photo) , Pagemakera i sporo mniej znanego softu. Nie było źle.


Przepraszam za offtop . Te wpisy niemają żadnego związku z tematem. Przepraszam bardzo.





#4

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5636
  • Tematów: 707
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 24
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Prace edytorskie, to ja pomagałem robić na komputerze Amstrad CPC (znanym również jako Schneider CPC). Pecety IBM miały taką samą moc obliczeniową, ale programowo nie potrafiły wcale więcej. Win 3.11 to był pierwszy prawdziwy pakiet biurowy dla klikających. Nie trzeba było się znać, aby używać. 

Moje pierwsze doświadczenia z takimi wynalazkami jak: ZX-80, ZX-81, ZX-Spectrum wskazywały, że nasze życie z komputerem, to będzie pasmo udręk związanych z ciągłym wpisywaniem kodu poleceń, aby komputer wyświetlił nam na ekranie kwadracik. Prostota języka Basic, przedkładała się na jego dość niską funkcjonalność. Dopiero IBM znalazł rozwiązanie w postaci systemu operacyjnego PC-DOS. Poprzednie jego propozycje: AIX i OS/2 nie zdobyły serc użytkowników. Poza tym, MCA, złącze klawiatury i myszy typu PS/2 i VGA to standardy, bez których nie było by dzisiejszych pecetów, ale i Windowsa, który to wykorzystuje. Zapewne nie było by też Linuxa, bo i tak wszyscy klepalibyśmy po klawiaturze używając otwartego DOS'a.

Nie wszyscy o tym wiedzą, ale IBM właśnie, zainwestowało miliardy dolarów w usługi i oprogramowanie oparte na GNU/Linuksie, a Lenovo powstało z chińskiego oddziału IBM, który został sprzedany.

Ale do tematu, bo się rozpędziłem. Mam Ubuntu (nawet nie wiem jaką wersję), kilka razy zdobyłem się na odwagę i zainstalowałem go na kompie. Pomijam drogę krzyżową z instalacją, najlepsze było potem. 

Potem nie mogłem zainstalować sterowników posługując się nabytą logiką, bo się okazało, że logika linuxowska jest inna. Bez podręcznika ani rusz. 

Jednak windowsowski pomysł aby po prostu klinąć na przycisk [Dalej] zdał egzamin. Nie mogłem się przemóc, aby wpisywać rządki literek, aby z tego wydłubać polecenie, zresztą, najpierw trzeba je wydłubać z zakamarków pamięci.

Wolę łatwo, lekko i przyjemnie...





#5

D.K..

    Semper invicta

  • Postów: 2489
  • Tematów: 2007
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Może troche danych . Komputery w 90 były bardzo drogie , a nawet ekstremalnie drogie, za uzywanego 4-5 letniego peceta trzeba było zapłacić  najniższa krajową pensje. Mac to było coś niewyobrażalnie drogiego.


Cena była jedną z głównych przyczyn szybkiej ekspansji pecetów. Drugą było ich "otwarcie" dla wszystkich. Gdyby nie szczególnie ten drugi krok autorstwa IBM-a, dziś prawdopodobnie pecet byłby tylko historią -- bo szczerze mówiąc jego architektura była absurdalnie wręcz beznadziejna. Jeśli komuś zdarzyło się liznąć asemblera x86 i np. Motoroli 68000, to zapewne doskonale zna ograniczenia intelowskich wynalazków.

.Pod winde miałaś PSa, Corela( zarówno Draw jak i Photo) , Pagemakera i sporo mniej znanego softu. Nie było źle.


No też nie demonizujmy. Photoshop pierwotnie wyszedł wyłącznie na Maca, dla Windows był dostępny chyba dopiero od 1995. Corele były niezbyt znaczącymi pozycjami. PageMaker także był produktem macowym. Przypominam, że mówimy o wczesnych latach 90-tych, a wtedy nikt nie traktował peceta jako sprzętu nadającego się do czegokolwiek bardziej zaawansowanego, niż maszyna do pisania. Uogólniając -- grafika i multimedia były domeną Amigi, dźwięk i muzyka -- Atari ST, DTP i grafika -- Maca. Pecet nie miał wtedy jeszcze ani rozwiązań sprzętowych w rozsądnej cenie (pamiętam cenę karty SVGA wynoszącą dwukrotność ceny Amigi 4000), ani systemu operacyjnego, ani oprogramowania, które pozwalałoby na jakieś poważniejsze prace.

Przepraszam za offtop . Te wpisy niemają żadnego związku z tematem. Przepraszam bardzo.


Spokojnie, robi się całkiem interesująca dyskusja, wydzielę z niej osobny temat -- choćby dla potomności :)



#6

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5636
  • Tematów: 707
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 24
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

W sumie, gdyby nie mała wojenka gierowych kompów, to pewnie dalej byśmy tkwili w ciemnych jaskiniach. Commodore 64 wstrzelił się idealnie, pomimo tego, że później utkwił w zaułku zwanym Basic i gdyby nie Amiga, umarłby tam z głodu. Atari próbowało, ale brak było ciągle sprzętu, który można by rozbudować o garnitur skrojony na miarę.
Mój pierwszy PC z prawdziwego zdarzenia, to było 486DX4/50Mhz. Płyta główna musiała być wzmocniona do tego proca, dzięki czemu po znalezieniu odpowiedniej zworki dopalony został na 85Mhz, a na radiatorze można było smażyć jajka. Windowsa 3.11 odpalało się z pod Nortona, jak i wiele innych programów. Fajne było to, że jako środowisko główne wielu z nas traktowało wówczas właśnie Nortona, a Windows był (przynajmniej dla mnie) takim tam sobie programem, niezbędnym do uruchomienia innych programów. RAM był zamontowany na stałe na płycie głównej i było go o ile pamiętam 64kilo. Karta SVGA do uzyskania grafy w max. rozdzielczości chyba 800X600, HDD 50Mb. Krótko mówiąc, pełny wypas + monitor 15" w kolorze.





#7

noxili.
  • Postów: 2792
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Miałem długo dostęp do pecetów na uczelni , a potem w pracy. Najwolniejsza maszynką z rodziny PC był  Pc/xt taktowane zegarkiem 10MHz   :) .W dzisiejszych czasach procki sterujące pralkami sa wielokrotnie szybsze. Mój instytut uzywał długo tych kompów jako terminali dołaczenia się z serwerem pracujacym pod Unixem.Miały karty graficzne typu Hercules które dawały "olśniewające" 720x348 pix za to potrafiła wyświetlać tylko albo czerń albo kolor biały (tak naprawde burszynowy bo tak wyświetlały natywne monitory).:Można było zlecić jakieś dłuższe obliczenia na serwerze(486) jeśli się miało układy z adminem a i dodatkowo napisało sie samemu taki program w C (czystym c żadne tam c++ czy inne visuale :) Mimo tego, że terminale były kosmicznie wolne mozna było po odpięciu sieci (siec po kablu koncentrycznym :)   odpalić Dosa i na nim np Prince Of Persia. W sumie na jednej dyskietce 1,2 Mb  mieścił sie system , volkow comander (lżejszy i dużo mnijeszy klon Norton Commandera) i właśnie ta gra. 1,2 Mb !!!!To były czasy !!!

 

Najwiekszym problemem czasów PCtowskich do 1995 roku (Win 95) było to, ze jeśli chcieliśmy poużywać "normalnie " komputera to każdy program musiał  mieć komplet własnych sterów . Komplety własnych sterów miały pierwsze AutoCady (tak były wersje pod DOSa) ,wszystkie graficzne przegladarki plików GIF(wtedy jeszcze bez animacji a JPG nie było),  i gry. Pamietam , miałem taka bardzo szybka i małą przegladarke plików graficznych (wtedy to BMP i GIF)  nieco przypominająca  Norton Commmandera. W swoim katalogu miała ponad 70 sterów do różnych kart graficznych .Najwiekszy kabaret był z grami: musiały mieć komplet sterów do grafiki i do dźwięku.Na rynku było sporo kart dźwiękowych ale tylko kilka było obsługiwanych przez gry . Posiadacze SoundBlasterów mieli najlepiej ale za to te karty były bardzo drogie.Przeciętna gra wtedy  "3D" dysponowała oszłamiająca grafikę rzędu 200x300 , bardzo rzadko 640 x480.





#8

D.K..

    Semper invicta

  • Postów: 2489
  • Tematów: 2007
  • Płeć:Kobieta
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Największym problemem peceta w czasach zamierzchłych ;) była trącąca o paranoję architektura, łatana niemożliwie z każdej strony. Kiedy trafiał się nowy program lub gra na Amigę, to po prostu się wkładało dyskietkę i uruchamiało program, albo instalowało na dysku twardym. A w przypadku PC? Najpierw było pół dnia (jeśli miało się szczęście) zgrzytania zębami. Albo chce ponad 600 KB pamięci bazowej, albo musi mieć EMS-a, albo XMS-a, ze SmartDrive'm nie pójdzie, bo nie, sterownik myszy też mu się nie podoba i mysz nie działa, a jak ma wczytany sterownik do sieciówki to wisi na twardo...a najlepiej to weź się złap lewą stopą za prawy warkoczyk i posmyraj nim po kości ogonowej. To samo z peryferiami i w ogóle całym dodatkowym sprzętem. Port 240 nie, bo zajęty, 220 też nie, bo się karta dźwiękowa wiesza, przemodeluj człowieku całą konfigurację BIOS, żeby znaleźć jakieś przerwanie, na którym wszystkie graty się łaskawie dogadają, a jak nie daj borze sosnowy masz oprócz karty dźwiękowej jeszcze sieciową, modem i drukarkę, z czego każdy grat chce swojego przerwania, bo współdzielić żaden nie umie... no to trzeba było lubić łamigłówki, bo inaczej umarł w butach. 

 

Ktoś, kto tego nie zna, niech się cieszy. To było coś, co skutecznie zniechęcało do pecetów.

 

Tak odnosząc się do programów -- Dos Navigator nakrywał Nortona i Volkova czapką :), a tą małą przeglądarką do obrazków nie była czasem Display? Program był iście rewelacyjny. Mały, bardzo sprawny, a takiej obsługi różnych egzotycznych formatów i miliona funkcji dodatkowych nie miał chyba żaden inny znany mi program.







Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u