Skocz do zawartości




Zdjęcie

Haunted Cork Sneek Peek, czyli duchy z Charles Fort.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1 odpowiedź w tym temacie

#1

Staniq

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 4598
  • Tematów: 616
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 22
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Pułkownik Warender był jednym z pierwszych dowódców w Charles Fort, a ostra dyscyplina, niedługo stała się jego wizytówką. Surowe kary spotykały jego żołnierzy za najmniejsze przewinienia, zwykle chłosta batem, albo rozstrzelanie przez pluton egzekucyjny. 

 

   W forcie mieszkała z nim również jego córka Wilful, znana z urody i nienagannych manier. Nie trzeba oczywiście dodawać, że szybko wpadła w oko kilku oficerom. Szczęśliwcem, którego zaloty nie poszły na marne i zakończyły się zaręczynami, był Sir Trevor Ashurst. 

Pułkownik zaręczyny zatwierdził, będąc pewnym, że Sir Trevor jest dobrym oficerem, którego oddanie wojsku dorównuje jego miłości do Wilful. 

Ustalono szybko datę ślubu i wkrótce Sir Trevor i Wilful stanęli na ślubnym kobiercu. Oczywiście wesele stało się okazją, aby pochwalić się zarządzanym fortem i kochający ojciec, ale i sumienny dowódca zaprosił wszystkich oficerów z regionu, aby pokazać swój fort.

Uroczystość obchodzono z wielką pompą, alkohol lał się strumieniami i tańczono, dopóki słońce nie schowało się za horyzontem.

 

fort_001.jpg

fot.Haunted Cork - Darron Mann

 

Po wielu godzinach spędzonych na tańcu i piciu wina, nowożeńcy zapragnęli zostać sami. Niezauważeni uciekli poza mury obronne, aby razem obejrzeć zachód słońca. W jego zachodzących promieniach Wilful zauważyła rosnące na skałach kwiaty. Powiedziała, że wyglądały by pięknie w ich kwaterze i poprosiła, aby jej nowo poślubiony mąż narwał ich dla niej. Sir Travor zgodził się zejść na dół, ciepło ją zapewniając o szybkim powrocie. Kiedy Wilful wróciła, on zdał sobie sprawę z tego, że wypił dużo wina i wyprawa po kwiaty może być zbyt niebezpieczna.

 

fort002.jpg

fot.Haunted Cork - Darron Mann

 

  Trząsł się z zimna, gdyż wieczornego wiatru nie był w stanie zatrzymać jego cienki, galowy uniform. Niedaleko ujrzał wartownika, owiniętego w ciepły pled. Nakazał mu zerwać kwiaty i je przynieść. 

 

Wartownik nie był szczęśliwy, że musi wykonać takie polecenie, gdyż wiązało się to z opuszczeniem stanowiska wartowniczego, a za to groziła surowa kara. Sir Trevor zrozumiał protesty wartownika i poprosił go o pled, aby nim owinięty mógł stanąć na straży, podczas gdy żołnierz zejdzie po kwiaty. W ciepłym pledzie, znużony zabawą i winem nawet nie wiedział kiedy zasnął.

 

  Pułkownik Warender zdał sobie sprawę, że niedługo zabawa dobiegnie końca i to już ostatnia okazja, aby pochwalić się fortem i zaprowadzonymi porządkami. Szybko zebrał najwyższych rangą gości i postanowił zabrać ich na wycieczkę po forcie. 

 

  Na każdym posterunku, wartownicy po rozpoznaniu swojego dowódcy oddawali mu honory, będąc w nieskazitelnym umundurowaniu i pełnym rynsztunku, czym zasłużyli na pochwały nie tylko od pułkownika, ale i jego gości. Opływając w komplementy, pułkownik Warender wraz z grupą gości doszedł do ostatniego posterunku; tego, gdzie zamiast żołnierza miał na straży stać Sir Trevor. Warender, jak było w zwyczaju zawołał, lecz nie usłyszał odpowiedzi, pomimo tego, że od strażnika dzieliło go kilkanaście kroków. Dowódca zawołał raz jeszcze i znowu nie było odpowiedzi. Zrozumiał, że wartownik zasnął na służbie. Za taki akt niesubordynacji była tylko jedna kara, Warender wyciągnął pistolet i zastrzelił wartownika, nie wiedząc, że to jego świeżo upieczony zięć.

 

fort003.jpg

fot.Haunte Cork - Darron Mann

 

   Strzał z broni zaalarmował innych żołnierzy, którzy przybiegli do miejsca, gdzie ich dowódca zastrzelił śpiącego wartownika. Pułkownik nakazał im, aby przeciągnęli ciało na plac apelowy i wezwali wszystkich w forcie, gdzie będą mogli zobaczyć, co czeka tych, którzy nie wypełniają należycie swoich obowiązków. 

Kiedy na placu zebrali się wszyscy żołnierze i goście weselni, pułkownik Warender podniósł uroczyście głowę zastrzelonego człowieka i ze zgrozą spojrzał w otwarte oczy Sir Trevora. Obecna podczas tej sceny Wilful z krzykiem uciekła poza mury fortu i rzuciła się ze skał w miejscu, gdzie ostatni raz widziała się z ukochanym. 

 

   Pułkownik zdał sobie sprawę z tego co zrobił i odszedł wciąż trzymając w ręce pistolet, którym zabił Sir Trevora. Chwilę później rozległ się kolejny strzał, to Warender odebrał sobie życie z tej samej broni.

Po dziś dzień, duch Wilful snuje się po zabudowaniach fortu i w okolicach skał, gdzie rosły kwiaty.

 

Sama historia była by bez wartości, gdyby nie miała jeszcze otoczki. Wszystko wskazuje na to, że pierwsza udokumentowana obserwacja miała miejsce około 1820 roku. Ówczesny dowódca fortu major Black, zauważył młodą kobietę w białej sukni przez drzwi swojego mieszkania. Kiedy postać zbliżyła się do schodów, Black ciągle myślał, że kobieta się zgubiła i próbował za nią pójść. Kiedy podszedł bliżej, zawahał się, zdając sobie sprawę, że coś było nie tak. Po chwili już wiedział, że odzież kobiety była nie na miejscu, staromodna, a jej kroki nie wydawały żadnego dźwięku na kamiennej podłodze. Major Black wziął się w sobie i postanowił podejść jeszcze bliżej. Tymczasem kobieta wsunęła się do sypialni. Kiedy major tam wszedł, w środku nie było nomen omen żywego ducha.

 

Wydarzenie utkwiło w pamięci majora i przy najbliższej odprawie oficerów podzielił się nim z kolegami. Okazało się, że podobne wydarzenie miało miejsce kilka dni temu, kiedy to dziecko jednego z nich bawiąc się na dworze w pobliżu kwatery majora widziało podobną kobietę w bieli wewnątrz pomieszczenia. 

 

W następnych latach zaobserwowano wiele manifestacji kobiety w bieli, ale najgorsze miało dopiero nadejść. 

Sto lat później, wojskowy lekarz, który spadł ze schodów poinformował, że "wypadek" miał miejsce w wyniku popchnięcia i pociągnięcia przez niewidzialną siłę. Tuż przed utratą przytomności widział szybko oddalającą się kobietę w białej ślubnej sukni. 

 

Niedługo później, jeden z oficerów doniósł, że widział kobietę w bieli w swoim pokoju. Kiedy chciał się do niej zbliżyć, nagły podmuch wiatru pozbawił go równowagi. Następnie został popchnięty przez korytarz i zrzucony w dół ze schodów.

 

Następnych ataków fizycznych już więcej nie odnotowano. Być może owa dama dotarła do kresu swojej drogi, znalazła zbawienie. 

Obecnie duch Wilful objawia się w letnie wieczory w miejscu, gdzie są kwiaty pod murami. Trzeba tylko uważnie patrzeć wzdłuż murów...

 

Tłumaczenie i opracowanie: Staniq

 

Źródło: haunted_cork.jpg książka Haunted Cork.

 

 


  • 8



#2

Blantinho
  • Postów: 316
  • Tematów: 34
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja Żałośnie niska
Reputacja

Napisano

Dobry artykuł, ale ciekawe ile prawdy jest w tych "fizycznych" atakach ducha na ludzi
  • 0



Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u