Skocz do zawartości




Zdjęcie

Historia Walentynek


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
5 odpowiedzi w tym temacie

#1

Cait Sith.
  • Postów: 685
  • Tematów: 159
  • Płeć:Nieokreślona
  • Artykułów: 3
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Historia Walentynek

 

 

WALENTYNKI przypadają na dzień 14 luty, czyli dzień, kiedy w Kościele katolickim wspomina się świętego Walentego. To od jego imienia pochodzi popularna nazwa Dnia zakochanych.

Co ciekawe święty Walenty jest także patronem epileptyków, którzy również 14 lutego mają swoje święto.

 

Św. Walenty - Walenty z Rzymu, również Walenty z Terni (ur. ok. 175 w Interamnie, zm. ok. 268-269 w Rzymie) – biskup i męczennik chrześcijański, święty Kościoła katolickiego, ścięty w czasie prześladowań chrześcijan za panowania cesarza Klaudiusza II Gockiego.

 

Walenty z wykształcenia był lekarzem, z powołania duchownym. Żył w III wieku w Cesarstwie rzymskim. Cesarz Klaudiusz za namową swoich doradców zabronił młodym mężczyznom wchodzić w związki małżeńskie w wieku od 18 do 37 lat. Uważał on, że najlepszymi żołnierzami są legioniści niemający rodzin. Zakaz ten złamał biskup Walenty i błogosławił śluby młodych legionistów. Został za to wtrącony do więzienia, gdzie zakochał się w niewidomej córce swojego strażnika. Legenda mówi, że jego narzeczona pod wpływem tej miłości odzyskała wzrok. Gdy o tym dowiedział się cesarz, kazał zabić Walentego. W przeddzień egzekucji Walenty napisał list do swojej ukochanej, który podpisał: „Od Twojego Walentego”. Egzekucję wykonano 14 lutego 269.

 

 

3518xtf.jpg

( św. Walenty )

 

 

Pogańskie prapoczątki

 

Jednak początków dzisiejszych walentynek szukać trzeba nie w chrześcijaństwie, lecz w pogańskim Rzymie. O ich dacie zadecydowała sama przyroda. W połowie lutego bowiem ptaki gnieżdżące się w Wiecznym Mieście zaczynały miłosne zaloty i łączyły się w pary. Uważano to za symboliczne przebudzenie się natury, zwiastujące rychłe nadejście wiosny.Z tej racji Rzymianie na 15 lutego wyznaczyli datę świętowania luperkaliów - festynu ku czci boga płodności Faunusa Lupercusa. W przeddzień obchodów odbywała się miłosna loteria: imiona dziewcząt zapisywano na skrawkach papieru, po czym losowali je chłopcy. W ten sposób dziewczyny stawały się ich partnerkami podczas luperkaliów. Bywało, że odtąd chodzili ze sobą przez cały rok, a nawet zostawali parą na całe życie...

Gdy w IV w. chrześcijaństwo stało się religią panującą w cesarstwie rzymskim, pogańskie obchody stopniowo zastępowano przez święta chrześcijańskie. Luperkalia były na tyle popularne, że utrzymały się aż do końca V w. Zniósł je dopiero w 496 r. papież Gelazy I, zastępując je najbliższym w kalendarzu liturgicznym świętem męczennika Walentego. Okazuje się jednak, że miał on wiele wspólnego z zakochanymi.

W średniowieczu święto to upowszechniło się w Anglii. Jego patronem jest św. Walenty. Był on męczennikiem, który poniósł śmierć jako biskup Terni pod Rzymem w czasach cesarza Klaudiusza II Gota około 269 roku. Sam opis śmierci oraz okoliczności poprzedzających męczeństwo w barwnych słowach przywołuje m. in. ks. Piotr Skarga.

Święty Walenty w czasie prześladowań uzdrowił ze ślepoty córkę jednego ze sług cesarskich i doprowadził do nawrócenia całej jego rodziny. To sprowadziło na niego gniew władcy, który kazał biskupa bić maczugami, a późnej ściąć. Kult świętego dość szybko się ożywił. W miejscu, w którym męczennik został pochowany, już IV wieku papież Juliusz I kazał wznieść bazylikę. Za sprawą historii świętego, ale także legend z nim związanych, kult świętego biskupa rozszerzył się szybko w całej chrześcijańskiej Europie.
Święty Walenty czczony jest jako patron chorych. Jedna z hipotez powiada, że przypisano mu tę dziedzinę za sprawą podejmowanych na gruncie języka niemieckiego prób etymologicznych. Wywodzono bowiem znaczenie imienia świętego od niemieckiego bezokolicznika fallen - padać. To, że św. Walenty zakorzenił się w polskiej tradycji religijnej jest skutkiem niemieckich właśnie wpływów. Kult świętego przywędrował do nas z Bawarii i Tyrolu.
 

 

Na zachodzie Europy święty patronuje zakochanym co najmniej od XV wieku.

 

 

Jedni wyjaśniają to zbieżnością dnia świętego z porą łączenia się na Wyspach Brytyjskich ptaków w pary. Może dlatego jest tak dużo motywów związanych z nimi na wysyłanych kartkach (głównie gołębie). Inni uzasadniają to adaptacją przez chrześcijaństwo pogańskiego zwyczaju wypisywania przez chłopców (w dniu bogini dziewcząt, 15 lutego) imion swych ukochanych. Walentynki szczególnie sprzyjają nieszczęśliwie lub niefortunnie zakochanym, którym brakuje odwagi lub nie potrafią wyznać swoich uczuć. W Austrii w dniu Sankt Valentin odbywają się uliczne pochody. a w dzisiejszej Ameryce - po prostu wysyłają e-maile. Jednak najbardziej uroczyście obchodzi się ten dzień w ojczyźnie św. Walentego. Co roku w niedzielę najbliższą 14 lutego w katedrze w Terni odbywa się Święto Zaręczyn. Zgromadzone przy grobie św. Walentego setki par narzeczeńskich, przybyłych nieraz z różnych stron świata, przyrzekają sobie miłość i wierność na czas do dnia ślubu. W 1997 r. krótki list do zgromadzonych w Terni narzeczonych napisał papież Jan Paweł II. Jego treść została wyryta na płycie wmurowanej w pobliżu grobu św. Walentego.

Świętu towarzyszą koncerty, spektakle, projekcje filmów, konferencje, wystawy i imprezy sportowe, które trwają niemal przez cały luty. W ubiegłym roku ogłoszono także konkurs na najlepszy SMS o tematyce miłosnej. 14 lutego w Terni jest wręczana nagroda "Rok miłości". Są tam też organizowane walentynki dla wdów i wdowców oraz ludzi starszych i chorych

 

Polskie miasto zakochanych?

 

Wiele miast w Europie przyznaje się do posiadania relikwii św. Walentego, w tym Lublin, Kraków i Chełmno. Wszędzie tam 14 lutego organizowane są obchody ku czci patrona zakochanych. W bazylice św. Floriana w Krakowie gościem wieczoru, na który zaproszeni są nie tylko zakochani, ale także wszyscy szukający prawdziwej miłości, jest sam św. Walenty, jako że jego relikwie znajdują się w świątyni. W Chełmnie, obok modlitw przy relikwiach świętego ma miejsce barwny przemarsz ulicami miasta z orkiestrą dętą i ułożenie walentynkowego serca ze świec na rynku. Czy uda się uczynić z Chełmna miasto zakochanych, na wzór Terni - czas pokaże...

 

 

Obchody Walentynek w Chełmnie :

 

1z35wl4.jpg

 

 

W Polsce Walentynki obchodzone są zaledwie od kilku lat. Obchodzi je każdy bez względu na to, ile ma lat i jakiej jest płci. Walentynkowe wyznanie można ukradkiem włożyć do kieszeni, wsunąć do skrzynki lub wysłać pocztą. Otrzymują je najczęściej osoby, które darzymy ciepłym uczuciem: przyjaciele, przyjaciółki, czasami nauczyciele czy sąsiedzi.

Przodkiem tego święta w Polsce były „Kupały” obchodzone 22 czerwca w pierwszy dzień lata. Noc ta miała specjalne znaczenie jeszcze w średniowiecznej Europie, kiedy to w wielu kulturach towarzyszyły jej zbiorowe obrzędy związane z kultem ognia, wody i płodności, nazywane Kupałą lub nocą Kupały, a na obszarze Polski sobótką. W tę noc miał również kwitnąć kwiat paproci, którego odnalezienie oznaczało pomyślność.

 

Pochodzenie nazwy „Kupała” jest nie do końca jasne. Bywa ona utożsamiana z imieniem bóstwa solarnego Słowian, któremu ponoć oddawano cześć w noc przesilenia letniego, a wedle innych źródeł Kupała to starosłowiańska bogini płodności. Najprawdopodobniej jednak obrzędy były poświęcone Dadźbógowi i Swarożycowi, synom słowiańskiego bóstwa Swaroga. Termin „Kupała” bywa więc wywodzony z pradawnego, wspólnego ludom euroazjatyckim języka indoeuropejskiego, w którym forma „kump” oznaczała po prostu zbiorowość, grupę. Późniejszy, rodzimy wyraz „sobótka”, jest natomiast prawdopodobnie zdrobnieniem wyrazu „sabat”, jako że w czasie chrystianizacji Słowian starano się skojarzyć formę obrzędów z sabatem czarownic.
        

Święto Kupały zaczynało się od rozpalenia ognisk za pomocą płonącego drewnianego koła od wozu, przetaczanego od ogniska do ogniska. Wszędzie pojawiały się wówczas łuny i łańcuchy ogni. Uczestnicy obrzędów tańczyli wokół płonących stosów i przeskakiwali przez nie wierząc, że uchroni ich to przed nieszczęściami. Palono również zioła, którym przypisywano magiczną moc, i składano ofiary z upolowanych zwierząt oraz ptaków.
Tej samej nocy na rzekach pojawiały się wianki z płonącymi łuczywami. Był to również element związany ze świętem płodności, kiedy to wiele młodych par kojarzyło się bez pośrednictwa swatów i starszyzny. Niezamężna i niezaręczona dziewczyna puszczała na wodę wianek, symbol swego dziewictwa i dorosłości, a chłopcy stojący dalej starali się go schwytać, by zyskać w ten sposób przychylność dziewczyny.
Świeżo skojarzone pary odbywały symboliczne zaręczyny i szukały w sobótkową noc kwiatu paproci. Zwyczaj ten stał się później przedmiotem baśni o magicznym kwiecie kwitnącym raz w roku i spełniającym ludzkie życzenia, o ile człowiek nie podzieli się z nikim uzyskanymi w ten sposób dobrami.
W tym dniu panny na wydaniu, aby zwrócić uwagę kawalerów stosowały też inny magiczny sposób: wrzucały im do herbaty kostkę cukru, którą wcześniej przez 9 dni nosiły pod pachą.

 

O Dniu Kupały pisał Józef Ignacy Kraszewski w „Starej Baśni”.
       

  "Nadszedł dzień Kupały - święto w całym pogańskim obchodzone świecie, dzień Białego Boga dnia i światłości. Dzień Kupały - najdłuższy w roku, noc Kupały - najkrótsza, były jednym ciągiem wesela, śpiewu, skoków i obrzędów.
         Na górze świętej nad jeziorem, kędy się z sąsiednich mirów na Kupałę najwięcej ludu zbierało, już o wschodzie słońca z kąpieli wychodzące tłumy, przybrane w wieńce, poprzepasywane bylicą, postrojone ziołami kwitnącymi, otaczały starych gęślarzy.
         Od rana widać tu już było młodzież znoszącą suche gałęzie, łuczywo, bierwiona świeżo ucięte, gdyż martwego drzewa jak na budowę chaty nikt nie używał, tak i na ogień święty nosić go nie było wolno. Gałęzie nawet suche z żywego drzewa musiały być obłamywane, bo w tych, które na ziemi leżały, mieszkała już śmierć.
         Ze wszech stron widać było sunące sznurami niewiasty w bieli, całe w wiankach i opaskach zielonych, chłopaków w narzuconych na ramiona siermięgach. Zewsząd po gajach i lesie brzmiały przedśpiewy zwiastujące nocną uciechę.
         Nagotowane ogniska widać było u skraju lasu, pod dębami i głębiej jeszcze. Kamiennymi siekierkami łupano drzazgi na podpał. Każda gromada obejmowała dawne miejsce i zgliszcze swe świąteczne. Gwar wesoły i śmiechy przebrzmiewały po lesie.
         Czekano, gdy ostatni jego promień zniknie z drzew pozłoconych wierzchołków, aby ognie rozniecić i pieśni a korowody rozpocząć.
         Starsze niewiasty siedziały na ziemi, a około nich cebry i garnki, i niecki z mięsiwem, i kołacze a korowaje świąteczne widać było; młódź się kręciła i goniła po błoni klaskając w ręce. Dziewczęta trzymały się gromadą, kupkami na nie nacierali chłopcy, rzucano słowy, wyścigano się krzycząc i odpędzano chustami napastujących.
- Kupało! Kupało! Łado! - odzywały się tu i owdzie śpiewne głosy.
         Chłopcy tymczasem suche tarli drzewo, aby zrobić ogień boży, który by sam się zrodził, młodym był i nowym, a potem przez rok cały na domowym palił się ognisku. Był to ogień, którego z domu nikomu wynosić obcemu nie dawano. Kto ogień wynosił z chaty, brał z niej życie.
         Niewiasty stawały kołem biorąc się za ręce osobno, osobno mężczyźni, i pieśni brzmiały po lesie dokoła.
         Po polach, na puszczy, w całej okolicy przed chwilą cichej i głuchej wszystko przeszło w radosne drganie i okrzyki. Zdało się, że i drzewa, i wody, i obłoczki na niebie, i trawy na polu pieśnią tą i radością odbrzmiewąją.
         Ledwie pieśń pierwsza przebrzmiała chórem ze swymi zwrotkami, dała się słyszeć druga. Chóry dalekie odpowiadały sobie. Zrazu śpiew ciągnął się powolnie, krokami szły ociężałymi, potem pieśń żywiej brzmieć zaczęła, ruch coraz szybszym się stawał, rozgorączkowywał głos, miotały ręce, podnosiły głowy i oczy... Stare niewiasty oparte na kijach, siedzące na ziemi, które pójść nie mogły z korowodem, poklaskiwały siedząc, poruszały głowami, całym ciałem drgały wspomnieniem młodości.
         Las płonął światłami i huczał pieśnią, i tętniał skokami.
         Gdzie indziej chłopcy brali kąpiel płomienną skacząc przez ogniska i przykłaskiwano ich skokom, kiedy niekiedy krzyk dał się słyszeć, bo parobcy rzucali się na dziewczęta, a wśród tego szału, zamętu nocy działo się często, co tylko na Kupałę przebaczonym być mogło.
         Niewiasty jeszcze wiodły tany, gdy chłopcy z zapalonymi żagwiami zaczęli przeskakiwać ogniska, a potem wyścigać się po łące i wybiegać na polanki z nimi. Gdzie indziej lano miód w ogień na ofiarę Białemu Bogu, przygasał płomień na chwilę i buchał potem z nową mocą. Parobczaki nieraz spotkali się w skoku, wśród płomieni i dymu uderzyli o siebie... nieraz się śmiejąc chwytali za bary, padali na ziemię i tarzali mocując.
         U wszystkich ognisk razem rozpoczęły się te skoki, a wnet potem z ogniem pogony. Z zapalonymi żagwiami, których ogień w biegu nie powinien był zagasnąć, obiegano posiane zboża, barcie, łąki, wołając Kupały.
         Cisza nastawała ze dniem.
         W dali słychać było ze śpiewami odciągające gromady. Słońce zajrzało w głąb lasu, na wzgórzu nie było już nikogo."

 

 

Noc kupalna na obrazie Henryka Siemiradzkiego

 

344cns7.jpg

 

 

 

Współcześnie także obchodzi się tę noc :

 

 

14kbqzt.jpg

 

11v2tki.jpg

 

 

 

( wikipedia.pl, http://parafiapruszcz.x.pl/ )

 

 

 

 

 


  • 3



#2

Zaciekawiony.
  • Postów: 7664
  • Tematów: 80
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Walentynki są przede wszystkim tradycją anglosaską, i to późną. Swoją drogą pięknie widać na przykładzie tego świętego, jak tworzyły się hagiografie.

 

Najstarszym źródłem wspominającym o męczenniku Walentym, jest Martyrologium Hieronymianum skompilowane z rozproszonych źródeł w V wieku, nieco wcześniejszy spis męczenników znany jako Kalendarz 356 nie wspomina o takiej osobie. Autor twierdził, że mało o nim wiadomo, ale był człowiekiem sprawiedliwym i bogobojnym, a po męczeńskiej śmierci pochowano go w pobliżu Via Flammia.

Kolejny raz męczennik pojawia się w martyrologiach biskupa Bedy w VIII wieku, gdzie Walenty miał dokonać uzdrowienia ze ślepoty córki sędziego. Sędzia pod wpływem cudu nawrócił się i ochrzcił resztę rodziny i sług, łącznie prawie 40 osób. Wieść dotarła do cesarza, który wezwał Walentego na rozmowę, żądając porzucenia chrześcijaństwa. Walenty oczywiście się nie zgodził i został zabity i pochowany w pobliżu Via Flammia.

Historia ta zostaje rozwinięta w XII wiecznej Złotej Legendzie, gdzie dodatkowo podkreślona zostaje odwaga świętego. To już tysiąc lat po śmierci i nadal brak powiązania z miłością.

 

Historia ze Złotej Legendy zostaje wreszcie zmodyfikowana i w Kronice Norymberskiej z 1493 roku pojawia się wersja, że Walenty pomagał chrześcijanom brać śluby i unikać poboru do wojska. Jeszcze późniejsza, bo XVI wieczna wersja dodaje, że w tym czasie cezar miał zakazać ślubów, oraz że w noc przed egzekucją Walenty wysłał list do uzdrowionej córki sędziego, podpisując go Twój Walenty.

 

Kojarzenie Dnia Walentego z romantyczną miłością pojawia się sporadycznie w wierszach i legendach z XIII-XIV wieku we Francji i Anglii. W Hamlecie o dniu Walentego wspomina Ofelia. Wydaje się że święto było kultywowane tylko w kilku krajach, aż wreszcie pod koniec XVIII wieku w Anglii stało się zjawiskiem masowym - wszyscy wysyłali sobie ozdobne kartki, wydano kilka zbiorów wierszyków walentynkowych, dla tych co nie potrafią wymyśleć własnych, pocztówki walentynkowe weszły w masową produkcję i właściwie to stamtąd komercyjne walentynki rozlały się na resztę świata.


  • 0



#3

Aidil.

    Są ci co wstają z łózka, i ci co ewentualnie wstają z kolan.

  • Postów: 4377
  • Tematów: 85
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Życzę wszystkim wszystkiego tego co niesie ze sobą dzisiejszy dzień czyli czas budzenia się natury ze snu zimowego^^,


  • 0



#4

Wszystko.
  • Postów: 9446
  • Tematów: 72
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jak tam obchodzicie walentynki, czy uważacie że to żydowskie święto żeby wyciągnąć kasę?



#5

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 5451
  • Tematów: 696
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 23
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Fajne święto, bo nie dyskryminuje nikogo. Najgorsze jest tylko to, że potrafi zabić miłość i przyjaźń u ludzi, którzy spodziewają się więcej niż mogą dostać...


  • 0



#6

Dżolero.
  • Postów: 1692
  • Tematów: 14
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jak tam obchodzicie walentynki, czy uważacie że to żydowskie święto żeby wyciągnąć kasę?

 

Jak najbardziej, komercha na każdym kroku tak jak z Bożym Narodzeniem czy Wielkanocą. Ale co tam, w końcu tak działa wolny rynek :)

Fajne święto, bo nie dyskryminuje nikogo.

 

W dzisiejszych realiach wszystko może być dyskryminacją o ile dobierze się do tego odpowiednie argumenty. Także śmiem twierdzić że walentynki dyskryminują singli. 


Użytkownik iLuminatek edytował ten post 14.02.2019 - 22:37

  • 0





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u