Skocz do zawartości




Zdjęcie

"Obecność" oparta na faktach?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
11 odpowiedzi w tym temacie

#1

Tyr.
  • Postów: 65
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Wiem, że onet to mało rzetelne źródło, ale ten artykuł bez wątpienia pasuje do tego portalu.


Wydarzenia przedstawione w filmie "Obecność" ("The Conjuring") miały ponoć miejsce naprawdę. Kiedy rodzina Perronów nabyła stary dom na farmie w Harrisville, szepty, zawodzenie dziecka i tułające się po domu cienie uświadomiły im, że nie są tam sami. Nękało ich co najmniej kilka duchów, z których jeden szczególnie uwziął się na panią domu. Najstarsza córka Perronów, która spisała tę historię w formie książkowych wspomnień mówi, że dwugodzinny film nie jest w stanie oddać 10 lat prawdziwego horroru, jaki przeżywali co dnia…
  • 0

#2

manitoris.
  • Postów: 790
  • Tematów: 4
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

"Obecność" oparta na faktach?


Tak samo jak "Blairwitch Project"? :roll:

Sformulowanie "Oparte na faktach", jest tyle samo puste samo w sobie co potezne w oddzialywaniu na wyobraznie potencjalnych odbiorcow.. a przeciez to samo w sobie jest wyjasnieniem, ze jest tylko "oparte", czyli wystarczy ze istnialo jakies malzenstwo z pieciorgiem dzieci, i mieszkajace w strasznym domu.. a nawet wystarczy ze poprostu w domu, a nawet ze nie mialo 5 dzieci, tylko 2 albo i wogole, ale za to bylo malzenstwo, albo to moze rodzenstwo bylo.. i mieszkali w bloku.. u babci.. no poprostu wystarczy ze ktos tam byl a my NIBY na nim oprzemy nasza historie ktora mozemy stworzyc kompletnie od podstaw i majac kogos tam jako punkt odniesienia mozemy oglosic wszem i wobec ze to oparte na faktach.. zawsze lepiej sie to sprzeda niz poprostu kolejny horror..

Użytkownik manitoris edytował ten post 31.07.2013 - 14:37

  • 1

#3

erebeuzet.
  • Postów: 863
  • Tematów: 31
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

W skrócie.
Przez ponad 20 lat detektywi zjawisk paranormalnych Ed i Lorraine Warren oraz rodzina Perron starali się zainteresować kogoś swoją opowieścią. Ed Lorraine jak podaje ich oficjalna strona jest demonologiem, a jego żona medium i razem zwalczają złe duchy, często proszeni o pomoc przez Kościół.
Rodzina Perron podobno jest zadowolona z efektu końcowego filmu opowiadającego wydarzenia sprzed 20 lat.

Oto wywiad z nimi, opowiadającymi o tych wydarzeniach:
http://www.youtube.com/watch?v=PHh7Vd7ljgM

A tu o Warrenach:
http://www.youtube.com/watch?v=eXBh-8TzCbE

Film jest oparty na prawdziwej historii profesjonalnego dochodzenia prowadzonego przez Lorraine i Ed Warren w roku 1970 w gospodarstwie rodzinnym Perron w Harrisville, Rhode Island.

Andrea Perron miała zaledwie jedenaście lat, kiedy przeniósła się do wiejskiej zwanej Estate Arnold z rodzicami i jej czterema młodszymi siostrami. Napisała książkę o swojej rodzinie, o przerażających doświadczeniach paranormalnych w domu, w latach1970/80 .pt "House of Darkness House of Light: The True Story".

Zaczęło się od samoistnie otwierających się drzwi i stukania w ściany. Na początku nikt z domowników nie brał pod uwagę nawiedzenia.

Dzieci w swoich pokojach słyszały głosy, ich łóżka poruszane były przez niewidzialną siłę. Głosy powiedziały: Jest siedem martwych żołnierzy pochowanych w ścianie. Jeden głos scalał się w kilka. Zdanie to było wciąż powtarzane.

Około 4,5cio letnia obca dziewczynka pojawiała się w domu mówiąc, że jej matka płacze. Czasami widziano ją jako normalnie ubraną, a czasem w sukience do trumny.

Dom został wybudowany w 1736 r. Perron dowiedzieli się, że przed nimi żyło tam osiem pełnych pokoleń jednej rodziny.

Matka pani Perron Carolyn, prowadziła szeroko zakrojone badania na temat ludzi, którzy mieszkali w domu od samego początku. Chciała pomóc duchom przejść na drugą stronę.

Duchy dzieliły się na dobre i złe. Jeden z najbardziej przyjaznych duchów był człowiekiem o pseudonimie "Manny". Lubił oprzeć się o drzwi i obserwować dzieci. Przy próbie nawiązania kontaktu wzrokowego natychmiast znikał.

Najbardziej złą istotą zamieszkująca dom była kobieta zwana Batszeba. Pożądała ojca Andrei i nienawidziła jej matki. Starała się przejąć kontrolę nad domem i rodziną z matką. Batszeba Sherman była nastolatką oskarżoną o zabójstwo noworodka.Wbiła igłę w podstawę czaszki niemowlaka. Nigdy jej nie skazano, ale wszyscy w jej okolicy mówili o Niej straszne rzeczy. Nazywano ją czarownicą. Ona sama zwała się czcicielem diabła. Czwórka jej własnych dzieci zmarła w dzieciństwie. W 1885 roku, gdy Batszeba zmarła, lekarz stwierdził, że jej ciało "dosłownie zamieniło się w kamień."

Istnieje wiele, wiele więcej duchów zamieszkujących w starym gospodarstwie, a Andrea Perron opowiada o nich czytelnikom w swoich książkach.

Tyle znalazłem i przetłumaczyłem na szybko.

(sic!)


Źródło 1
Źródło 2
  • 0

#4

Antymateria.
  • Postów: 392
  • Tematów: 22
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Na razie oglądałem tego trailera filmu "Obecność" i po nim samym wnioskuję że to w góra 5% prawda i 95% wymyślone wydarzenia przez reżysera.Film jest za bardzo zabarwiony i przesadzony.Wierzę w duchy no ale ten film jest raczej zbyt nieprawdopodobny że aż niemożliwy.

Użytkownik Stoner edytował ten post 31.07.2013 - 18:40

  • 0

#5

Pajal.
  • Postów: 1
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Drodzy sztygarowie, a ja poszukuję ebooka PL tej Perron ma ktoś namiar?
  • 0

#6

erebeuzet.
  • Postów: 863
  • Tematów: 31
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Drodzy sztygarowie...


My nie moderatorzy 8D

Tych książek na polski nie tłumaczono.
  • 0

#7

ollka22.
  • Postów: 8
  • Tematów: 2
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Dla mnie fakt.
  • -1

#8

Irey.
  • Postów: 421
  • Tematów: 56
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja Nieszczególna
Reputacja

Napisano

Wydarzenia przedstawione w filmie "Obecność" ("The Conjuring") miały miejsce naprawdę. Kiedy rodzina Perronów nabyła stary dom na farmie w Harrisville w stanie Rhode Island, szepty, łkanie dziecka i wędrujące po domu cienie uświadomiły im, że nie są tam sami. Nękało ich co najmniej kilka duchów, z których jeden szczególnie uwziął się na panią domu. Najstarsza córka Perronów, która spisała tę historię w formie książkowych wspomnień mówi, że dwugodzinny film nie jest w stanie oddać 10 lat prawdziwego horroru, jaki przeżywali co dnia…
 
fright-find-the-real-conjuring-house.jpg
 
Rodzina Carolyn Perron długo szukała miejsca, gdzie mogłaby zapuścić korzenie. Jej pięć córek wychowało się w Willimantic (Connecticut), skąd potem Perronowie przeprowadzili się do większego domu w Cumberland (Rhode Island). Ich najstarsza córka, urodzona w 1958 r. Andrea, miała wtedy 6 lat. Szybko okazało się, że nie jest to wymarzone miejsce do wychowywania dzieci. Wbrew woli męża, biznesmena Rogera, kobieta zaczęła rozglądać się za "prawdziwym" domem, tym bardziej, że na jego zakup mogli sobie pozwolić. W czerwcu 1970 r. Carolyn znalazła w gazecie ogłoszenie. Ktoś chciał sprzedać stary dom i ziemię w niedalekim Harrisville…

"Zostawiajcie światła na noc"

Roger Perron dał się ostatecznie uwieść urokowi tego miejsca. Długi parterowy dom z poddaszem zbudowany w XVIII w., stodoła i 200 akrów ziemi wydawały się sielskim rodzinnym siedliskiem. Spędziwszy ostatnie Boże Narodzenie w Cumberland, rodzina szykowała się do przeprowadzki. Jak wspomina Andrea, drzwi starego domu zatrzasnęli za sobą w styczniu 1971 r., w środku śnieżycy. W takich okolicznościach przywitało ich Harrisville, choć Perronom do głowy nie przyszło, że będą kiedyś przeklinać ten dzień.

Po przyjeździe w domu zastali jeszcze pakującego ostatnie rzeczy poprzedniego właściciela. Dał on Rogerowi dobrą, ale dziwną radę: "Zostawiajcie na noc włączone światła". Nim wyszedł stało się coś, co uświadomiło Andrei, że w domu mieszka ktoś jeszcze. Jak wspomina, przechodząc do kuchni przez jadalnię zauważyła w kącie człowieka, który obserwował, jak stary właściciel i jego syn przygotowują się do pożegnania domu. Nie wiedziała, kto to.

- On po prostu sobie stał - mówiła. - Powiedziałam "cześć", ale mnie nie zauważył. Nie miał ze mną kontaktu wzrokowego i patrzył na tamtych. Ja przywitałam go jednak jak na dobrze wychowaną dziewczynkę przystało. Spoglądając na niego, przeszłam do kuchni. Zaraz potem przyszła moja siostra, Cindy, która zapytała mamę: "A co to za człowiek w jadalni?". Mama na to: "Przecież to pan Kenyon i jego syn". "Ale tam jest ktoś jeszcze!" - dodała Cindy.

Postać z jakichś powodów była widoczna tylko dla dzieci. Ale prawdziwe "straszenie" w Harrisville miało się dopiero zacząć. Perronowie byli tak pochłonięci remontami, że początkowo nie zwracali uwagi na to, co mówią dzieci. Tłumaczyli to emocjami związanymi z aklimatyzacją w nowym miejscu. Z czasem 8-letnia Cindy zaczęła jednak skarżyć się, że boi się spać w swoim pokoju. Jak mówiła, szepczące bezcielesne głosy jak mantrę powtarzały jej: "W ścianach pochowali siedmiu żołnierzy, w ścianach pochowali siedmiu żołnierzy…".

perron-family.jpg

Życie wśród zmarłych

Niebawem tajemnicze zjawiska zaczęły zahaczać o pozostałych domowników. O tym, co się działo, tak wspomina w swej książce Andrea Perron: "Carolyn widziała dziewczynę odzianą w jedwabny strój, który potem opisała jako ubranie do trumny. [...] Kroki na schodach, dobywające się ze ścian szepty, łkanie dziecka, śpiew korowodu [...] i coś, co brzmiało jak przytłumiony dźwięk trębacza - to wszystko bezustannie przerywało nam ciszę".

Przez większą część swojego istnienia posiadłość należała do rodziny Arnoldów i była świadkiem wielu zawirowań amerykańskiej historii. Sędziwe domowe instalacje często się psuły i Roger zmuszony był spędzać w piwnicy sporo czasu. Tam, jak się okazało, również "ktoś" mieszkał. Nowy gospodarz zauważył, że kiedy tam przebywa czuje, że ktoś go dotyka - czasami w taki sposób, w jak kobieta dotyka mężczyznę... Była to tylko jedna z wielu odsłon dziwnych wydarzeń w nowym domu Perronów. Wydawało się jednak, że ktokolwiek bądź cokolwiek tam jest, żywi szczególną niechęć do Carolyn, a nawet… próbuje ją opętać.

Także dzieci niełatwo znosiły ciągły stan napięcia. W buncie przeciw bezradności wobec tego, co się działo w domu Cindy postanowiła zorganizować ze swoją przyjaciółką zabawę w "seans", który miał przepędzić duchy. Dziewczynki zostały wtedy brutalnie zaatakowane przez niewidzialną siłę. Andrea wspomina, że jej rodzinie dosłownie przyszło żyć w domu pełnym umarłych. Perronowie czuli się tam jak zaszczuci intruzi, nie wiedząc, kiedy duchy znowu dadzą o sobie znać.

Codziennemu życiu stale towarzyszyły oznaki obecności gości z zaświatów. Po domu błąkały się zjawy, przedmioty samoczynnie zmieniały położenie, korytarze wypełniał dziwny chłód, a czasami samoistnie wybuchały pożary. Po czterech latach męczarni ktoś ze znajomych Perronów zgłosił ich przypadek małżeństwu Warrenów. Demonolog Ed (1926-2006) i medium Lorraine (ur. 1927) specjalizowali się w tego typu sprawach, a ich nazwisko łączyło się z najgłośniejszymi przypadkami demonicznych nawiedzeń w Stanach. Mówiono, że potrafią oni pomóc każdemu, u kogo zagnieździła się negatywna nadprzyrodzona siła. Pewnego dnia stanęli na progu domu w Harrisville, mówiąc, że niosą pomoc...

Ale było jeszcze gorzej

Przez krótki czas wydawało się, że wizyta Warrenów podziałała i duchy odeszły. Spokój trwał kilka miesięcy, a potem - jak wspomina Andrea - wszystko zaczęło się od nowa. Wydawało się nawet, że brama do zaświatów rozwarła się jeszcze szerzej i nikt nie wiedział, jak ją zamknąć: "To, co się pojawiało było czystym złem" - przyznała. Perronowie mieli problem z opuszczeniem feralnej posiadłości, tym bardziej, że interesy Rogera szły gorzej niż kiedyś. W sumie w Harrisville wytrzymali 10 lat. Ich znajomi, widząc co się tam dzieje, dziwili się, jak znosili to psychicznie (zdarzało się, że ludzie uciekali stamtąd z krzykiem). Rodzina miała jednak pretensje do Warrenów, że nie tylko nie pomogli, ale pogorszyli sytuację, przez co ich stosunki w późniejszych latach nie układały się najlepiej.

Zagłębienie się w historię domu pozwoliło Perronom rzucić nieco nowego światła na przyczyny tego, co się u nich działo. W Harrisville żyło i umarło kilka pokoleń Arnoldów. Los wielu był tragiczny. W stodole powiesił się 93-letni John Arnold. Ducha młodego człowieka widzianego w dniu przeprowadzki identyfikowano z nastolatkiem, który otruł się w jednym z pokojów. Najbardziej aktywny i problematyczny był upiór, którego rodzina nazwała Bathshebą, wiążąc go z legendą o kobiecie z sąsiedztwa posądzonej o zabicie dziecka. Choć nie udało się ustalić, gdzie ono zmarło, Perronowie nie wykluczali, że płacz, który słychać w domu i pojawiająca się dziecięca zjawa mogą być w jakiś sposób powiązane z tą tragedią.

Duch Bathsheby wyglądał szczególnie odrażająco, choć fizycznie ukazywał się tylko Carolyn: "Jej głowa była przechylona na bok, szara i okrągła. Przypominała przegniłe gniazdo szerszeni. Nie widać było na niej niczego - żadnych oczu ani ust. Wyglądała jak zwitek pajęczyn..." - wspominała relację matki Andrea. Zabójczyni, z braku dowodów, uniknęła kary, choć krążące po okolicy plotki oskarżały ją o czarnoksięstwo i złożenie dziecka w ofierze. Bathsheba zmarła w 1885 r.

"Dom mroku, dom światła"

Otrząsanie się z potwornych doświadczeń zabrało Perronom całe lata. Ani Roger ani Carolyn nie mieli zamiaru nagłaśniać tej historii. Nie dzielili się tym z prawie nikim aż do czasu, gdy Andrea - z zawodu pedagog - postanowiła spisać swoje wspomnienia w trzytomowej książce "Dom mroku, dom światła" (tom I wydano w 2011 r.). O tym samym opowiada film "The Conjuring", który stał się jednym z bardziej kasowych horrorów ostatnich lat (Perron twierdzi, że producenci początkowo uznali tę historię za "zbyt straszną" dla kinematografii!). Takie rozliczanie się z przeszłością to jednak niełatwa sprawa. Andrea mówi, że dwie godziny filmu tylko częściowo oddają 10 lat ich gehenny.

Obecni właściciele przyznają, że w domu w Harrisville nadal zdarzają się dziwne rzeczy, ale nie w takiej skali jak dawniej. Kiedy Perronowie odwiedzili jednak "stare śmieci", wciąż mogli poczuć tę samą nadprzyrodzoną "obecność". Warrenowie z kolei twierdzili, że to, co zastali na Rhode Island było najcięższym i najbardziej przerażającym przypadkiem nawiedzenia, z jakim zetknęli się przez 50 lat praktyki, a przecież widzieli niemało. Zajmowali się m.in. sprawą morderstwa dokonanego przez opętanego człowieka w Brookfield (1981), a także niesławną historią z Amityville (1976) - nawiedzeniem, które okazało się mistyfikacją. Jednak oprócz bardzo luźnego podejścia do badanych zjawisk, Warrenów krytykowano też za zbytnie religijne inklinacje i, mówiąc szczerze, nie uważano za ludzi poważnych.

Czy mieli oni rację uznając sprawę Perronów za przypadek szczególny? Niestety, wspomnienia Andrei to wszystko, co z niego zostało. Ona, jako przestrogę dla ciekawskich, którzy chcieliby doświadczyć tego samego na własnej skórze dodaje: "Żaden człowiek nigdy nie powinien przechodzić przez coś takiego…".
 
Źródło:
 
https://facet.onet.p...aprawde/q7kp0z9
 
W serii dokumentalnej 'PARANORMAL WITNESS' jeden z odcinków był poświęcony historii rodziny Perronów (link do wideo poniżej):
 
https://www.cda.pl/video/47978103?a=1
  • 2

#9

Daniel..
  • Postów: 3302
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

W domach straszą duchy, a kiedy ludzie - sceptycy jadą do takich pomieszczeń, żeby w końcu zmienić swoje zdanie i siedzą tam i czekają i nagrywają dniami i nocami to żadnego ducha nie mogą znaleźć. No, ale wiem wiem, duchy objawiają się tylko wybranym. Dlatego ja ducha nigdy nie zobaczę...


  • 2



#10

Irey.
  • Postów: 421
  • Tematów: 56
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja Nieszczególna
Reputacja

Napisano

Zastanawiam się dlaczego kłamiesz. W USA różne ekipy jeżdżą do nawiedzonych domów, i zbierają przekonujące dowody nagrane na taśmę wideo. Tak właśnie było m.in. z domem w którym kiedyś mieszkali wspomniani w artykule Perronowie. Obecna właścicielka tego domu, zaprosiła w 2005 roku (na długo przed powstaniem filmu "Obecność") ekipę badającą zjawiska paranormalne wraz z telewizją do jej domu. Powiedziała im, że dzieją się tam dziwne rzeczy. I rzeczywiście tak było. Chłopcy nagrali na taśmę jak potężne drewniane drzwi same się otwierają i zamykają. Potem doszli do konkluzji, że wiatr nie mógł tego zrobić, a w domu przecież nikogo obcego nie było. Można obejrzeć odcinek tego show telewizyjnego, z tym domem poniżej:

Zaczyna się od 20:15

https://www.dailymot...m/video/x33pwj7

Użytkownik Irey edytował ten post 23.07.2018 - 16:38

  • -1

#11

Wszystko.
  • Postów: 9166
  • Tematów: 71
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

W sumie było http://www.paranorma...ron#entry569760
Dlatego łączę z poprzednim.

Na stronie sceptical inquier jest ciekawy artykuł Joe Nickella który był w tym domu i sprawdził w jaki sposób da się wyjaśnić zdarzenia opisane przez rodzinę Perronów. 

Na przykład poprzedni właściciel powiedział tym Perronom żeby zostawili światło włączone w nocy. Chodziło o to że w domu była jedna łazienka. Żeby wszyscy domownicy do niej dotarli, musieli najpierw przejść przez wile różnych pokojów, a ci co byli na drugim piętrze musieli schodzić na dolne piętro.

Carolyne Perron pewnego dnia obudziła sie ze snu i zobaczyła jakiegoś groteskowo wyglądającego ducha. Ona w tym czasie była sparaliżowana. Wygląda więc na to że był to paraliż senny. 

Co do drzwi. One się same otwierały, co potwierdza obecna właścicielka domu.

Młoda Cindy Perron twierdziła, że ​​czuje duchy w swojej sypialni.Dostrzegła także "całą masę ludzi jedzących w naszej jadalni" i kilka "małych duchów dzieci.

Są też różne legenty o tym ile ludzi miało umrzeć w tym domu. Ale nie potwierdzają tego lokalne źródła historyczne. Wielu z tych ludzi zmarło w innych miejscach.

link do artykułu

https://www.csicop.o...conjuring_house





#12

Daniel..
  • Postów: 3302
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Obecna właścicielka tego domu, zaprosiła w 2005 roku (na długo przed powstaniem filmu "Obecność") ekipę badającą zjawiska paranormalne wraz z telewizją do jej domu. Powiedziała im, że dzieją się tam dziwne rzeczy. I rzeczywiście tak było.

Mówisz o ekipie pokroju nautilus.pl?

Tak w ogóle to film nie był nawet kręcony w tym rzekomym domu, tylko na potrzeby filmu został wybudowany inny budynek.
pfrmh.jpg

A zdanie "oparty na faktach" odnosi się jedynie do tego, że istniał sobie taki dom i żyli w nim tacy ludzie, którzy podobno przeżyli taką historię. I o tym nakręcono film i to są TE FAKTY, a nie że faktycznie tam straszyło.

To tak samo jak  ja bym opowiedział, że w moim domu straszy i jakaś ekipa filmowa postanowiłaby o tym nagrać film, mogliby mnie nawet wziąć, żebym wypowiedział się "realnie" przed kamerą, co w ogóle można by było nazwać nawet filmem "dokumentalnym na faktach". Co finalnie dalej nie świadczyłoby w sumie o niczym więcej niż o tym, że jakiś Daniel podobno ma duchy w domu.

 

Demonolog Ed (1926-2006) i medium Lorraine (ur. 1927)

Bardzo wiarygodna para sceptyków, demonolog i medium...
 

Prawdziwi Perronowie mieszkali tam około dziesięciu lat.

 

Skoro dom był nawiedzony i tak ciężko tam było żyć, nie mogli się po prostu przeprowadzić?
 

Cała rodzina Perronów także wspierała filmowców, przy okazji promując także wydaną w 2011 roku książkę zatytułowaną House of Darkness House of Light, której autorką była jedna z córek, Andrea.

No tak, marketing dźwignią handlu...

Pewnie o domu z Amityville też byś pisał to samo, gdyby nie to, że oficjalnie okazało się to wszystko mistyfikacją...

 


  • 0





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u