Skocz do zawartości




Zdjęcie

Świecąca kula


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
16 odpowiedzi w tym temacie

#1

shaggy.
  • Postów: 3
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Witam, jestem tu nowy ale trapi mnie jedno przeżycie z lat młodzieńczych zdarzyło się to na wsi, szedłem na ostatniego PKS-a oddalonego od mojej miejscowości o jakieś 5może 6 km i moja babcia już wtedy dość mocno posunięta w wieku powiedziała mi żebym szedł wzdłuż potoczku to mnie światełko odprowadzi do samej drogi a później wróci, myślałem że chce mnie nastraszyć dodam że był na wsi jeszcze pies który był nadzwyczaj uzdolniony pod względem tego że wiedział kiedy iść po kogoś na PKS-a i zawsze wszystkich odprowadzał na przystanek i potem wracał skubaniec ;) ale wracając do mojej drogi na przystanek wiedziałem że ostatni PKS odjeżdża około 22.30 więc wyszedłem z domu o 21 była to późna jesień a że ja jeszcze chodziłem do szkoły i na wieś tylko na weekendy przyjeżdżałem i nie było telefonów żeby zadzwonić do matki że sie będzie jutro to trzeba było iść, latarki oczywiście nie miałem ale drogę się znało bo się często chodziło więc wyruszyłem w podróż i faktycznie doszedłem do potoku i nagle pies zaczął szczekać więc troszke przyspieszyłem bo jednak samemu to strach jak ciemno ale widziałem już z daleka światło tak jakby latarki za mną więc w sumie się ucieszyłem że nie będe szedł sam ale to światło się przybliżyło na dość dobrą odległość że mogłem zobaczyć że nikogo wokół tego światła nie było, więc na przystanek busa pobiegłem najszybciej jak się dało ale można by uznać że to mnie goniło do momentu dopóki nie doszedłem do głównej drogi pies ujadał jak nigdy i tylko gdy wszedłem na drogę to to zawróciło i poszło w tą samą stronę co przyszło dodam że to się pojawiło nad samiutkim potokiem, gdy zapytałem się babci co to było odpowiedziała że nie wie ale pojawia się to zawsze przy kimś kto przechodzi koło rzeki w nocy, może ktoś z was forumowiczów mi wytłumaczy co to było ja obecnie mam 41lat wtedy miałem 17/18 i do teraz nie wiem co to było ale ludzie we wsi mówili że to normalne. niestety potok wysechł i jest przysypane ale do dzisiaj mam ciarki jak o tym pomyśle.
  • 6

#2

Bliss.
  • Postów: 213
  • Tematów: 35
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

gdy zapytałem się babci co to było odpowiedziała że nie wie ale pojawia się to zawsze przy kimś kto przechodzi koło rzeki w nocy,


ech te nasze babcie i ich spokój stoicki na nieznane i niesamowite :)
Nie korci Ciebie żeby tam pójść? Teraz jako człowiek dorosły? Może dalej to zjawisko występuje mimo że potoczku już nie ma?
Tylko raz tego doświadczyłeś?

strasznie intrygujące :)
  • 0



#3

Shay.

    Herszt Bandy

  • Postów: 356
  • Tematów: 33
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Raczej nie udzielam się w tym dziale. Kiedyś chciałem spisać historie krążące wśród starszych ludzi na wsi u moich dziadków, które słyszałem w dzieciństwie. Jedną z nich słyszałem wielokrotnie i do dzisiaj pamiętam ją dosyć dokładnie.

Gdy moja babcia miała 7- 8 lat, udali się całą rodziną na wesele( kogoś znajomego ze wsi, może rodziny- nie wiem). Moja babcia ma czworo rodzeństwa, jednak było to przed narodzinami dwóch najmłodszych sióstr. Z racji tego, że moi pradziadkowie byli tam z małymi dziećmi, postanowili wrócić wcześniej i z relacji babci wynika, że było to między północą a pierwszą w nocy. Byli tam w pięć osób- moja prababcia i pradziadek, babcia, dwa lata starsza siostra i jakieś 4- 5 lat starszy brat( najstarszy z rodzeństwa). Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, że to co opowiadała mi babcia zdarzyło się bez mała 70 lat temu.

Wesele odbywało się w jednej z sąsiednich wsi. Wracając mieli dwie drogi do wyboru. Długa droga gminna albo szybszy powrót do gospodarstwa niejako" od tyłu"- babcia wymieniała mi nawet nazwiska gospodarzy, za których gospodarstwami( domy, stodoły i zwykle przylegający do nich kawałek pola- większe tereny ówcześni rolnicy posiadali w innym miejscu) musieli przejść, by w końcu wrócić do domu. Byli zmęczeni i postanowili skrócić sobie drogę. Był to jeden z ciepłych miesięcy, także pomimo eleganckich strojów nie ryzykowali ich zniszczenia- ziemia była sucha, a oni nie szli stricte po polu tylko jak to babcia ujęła" po polnej ścieżce obok".

Około w połowie drogi zaczęli mijać" staw". Babcia twierdzi, że właściwie był to rów z wodą, ciągnący się za kilkoma gospodarstwami. Wracając tą drogą, usłyszeli plusk wody, jakby ktoś coś do niej wrzucił. Obrócili się i spostrzegli, że ktoś idzie za nimi z" bateryjkami" jak moja babcia nazwała ówczesne latarki( przełom lat '40 i '50), tyle, że nie świeciły one w przód, lecz wyglądały jak" dwie kule światła" wiszące w powietrzu. Pradziadek zatrzymał się, obrócił, i krzyknął" chodźcie panowie z nami, będzie nam raźniej". Jednak nie otrzymał odpowiedzi. Postanowili iść dalej- wtedy światła ruszyły za nimi. Gdy zwalniali, światła też zwalniały, gdy przyśpieszali, światła również. Babcia opowiadała, że gdy się poruszały, wydawały charakterystyczny dźwięk, który nasilał się gdy przyśpieszali. Po jakimś czasie pradziadek ponownie się zatrzymał, światła również od razu stanęły. Dziadek zawołał jeszcze raz, że razem będzie raźniej i prosił, by nie straszyć mu rodziny. Oczywiście odpowiedzi żadnej. Wtedy naprawdę się wystraszyli. Przyśpieszyli kroku jednak światła cały czas znajdowały się w identycznej odległości od rodziny mojej babci. Gdy dochodzili do końca stawu, pradziadek zatrzymał się po raz trzeci, przeżegnał się i powiedział" Czego dusza potrzebuje". W tym momencie światła momentalnie" wskoczyły" do stawu i można było tylko usłyszeć, jakby ktoś wrzucił tam dwa kamienie.

Babcia do dzisiaj nie wie co im się wtedy przytrafiło a ja jestem przekonany, że historia jest prawdziwa. Co prawda nigdy nie rozmawiałem na ten temat ani z jej bratem( mieszka bardzo daleko od miejsca zamieszkania mojej rodziny, widziałem go może raz w życiu) ani cioci( siostry babci) gdyż widuję ją również bardzo rzadko i jakoś nigdy nie przeszło mi przez myśl, by o to spytać gdy byłem młodszy. Ale do dzisiaj moja babcia twierdzi, że mogę zapytać Kazika lub Manię( rodzeństwo) to mi to potwierdzą.

Ponadto moja babcia słyszała jeszcze kilka opowieści o podobnych przypadkach i zawsze mówiła mi, żeby się do tego nie zbliżać, bo inaczej prąd nas porazi tak jak piorun. Oczywiście od dziecka kojarzyło mi się to z piorunem kulistym( od małego byłem zafascynowany tym zjawiskiem, słyszałem opowieści ludzi mówiących, że widzieli przelatujący piorun kulisty przez ścianę do innego pokoju) jednak nie da się go pogodzić z opowieścią mojej babci. Twierdzi ona, że te światła wyskoczyły( czego nie widziała, jedynie słyszała) z wody a na koniec do niej wskoczyły.

Na koniec rada mojej babci, która przeżyła kilka dziwnych historii. Jeśli coś was" straszy" wystarczy wykonać znak krzyża i powiedzieć" czego dusza potrzebuje". Jakiekolwiek paranormalna aktywność zawsze( w jej przypadku) wtedy się kończyła. Starsi ludzie uważają, że historie taka jak mojej babci, autora tematu czy inne" straszenie" spowodowane było tym, że dawniej ludzie nie byli chrzczeni. Nie wiem ile w tym prawdy, ale z ogromnym zaskoczeniem czytałem post autora tematu, który opisuje sytuację niemal bliźniaczą do tej, którą słyszałem od babci. Pewną historię z tym związaną opowiadał mi jeszcze za swego życia mój świętej pamięci dziadek z czasów, gdy był jeszcze kawalerem, ale nie pamiętam wszystkich szczegółów- wiem jedynie, że motywem przewodnim były również te dziwne światła/ światło.

Jestem zaskoczony tym bardziej, że w ostatnich dniach opowiadałem tę historię( po latach) jednemu znajomemu i że autor tematu to kolejna osoba, która doświadczyła czegoś podobnego.

Użytkownik Shay edytował ten post 14.01.2013 - 17:40

  • 7

#4

manitoris.
  • Postów: 790
  • Tematów: 4
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Takich histori jest duzo, ja sam znam kilka zaszlyszanych od rodziny, jak np. ze u ciotecznej babki za domem bylo pole az do lasu - tak samo mieli sasiedzi, kilka domow w jednej lini wzdluz glownej drogi jak to w malych wioskach.. i jak ludzie wychodzili wieczorem w pole, wykonywac prace czy po prostu szli do lasu to czesto jak wracali do domow to odprowadzaly ich kule ogniste do konca pola i znikaly.. byly duze, wygladaly jak rozpalone snopki siana ktore toczyly sie po ziemi.. i zjawisko bylo to tak powszechne ze nikt juz nawet tam nie zastanawial sie nad tym tylko robili swoje w polu.. dla wujka ktory sie tam wychowal bylo to tak normalne ze dopiero po latach gdy o tym wspomnial to zaczal sie zastanawiac co to moglo byc.. znal to odkad pamieta i rodzice jedyne co mu mowili ze ma sie ich nie bac, tylko zeby sie nie zblizal do nich..

Użytkownik manitoris edytował ten post 14.01.2013 - 18:16

  • 0

#5

Ana Mert.
  • Postów: 2348
  • Tematów: 19
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

"To był gaz bagienny odbijający światło z Wenus" - moja pierwsza myśl... i jak się okazuje wcale nie taka głupia:

Błędne ogniki:

Ognie błędne, naturalne ognie powstające wskutek samozapłonu metanu i innych węglowodorów, wydzielających się podczas gnicia odpadów roślinnych bez dostępu powietrza, np. na niektórych terenach bagnistych.

http://portalwiedzy.onet.pl/70085,,,,ognie_bledne,haslo.html
  • 1



#6

Shay.

    Herszt Bandy

  • Postów: 356
  • Tematów: 33
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Moim zdaniem niektóre zjawiska w obecnych czasach tłumaczy się pseudonaukowym językiem, skrajnie rzadko występującymi zjawiskami byle tylko wyglądało na" wyjaśnione". By obalić legendy. A za 200lat, gdy będziemy wiedzieli więcej, nasi potomkowie będą się śmiali z nas tak jak my z naszych przodków- że za wszelką cenę wyjaśniając coś chcą by pasowało to do ogólnej koncepcji.

I nie mówię tu o linku powyżej, gdyż nie pasuje to nawet to opisu. Błędne ogniki( jeśli w ogóle występują) palą się przez bardzo krótki czas, poza tym łatwo zauważyć, że jest to płomień. Nie wiem jak autor tematu, ale światła z mojego postu babcia opisywała jako bardzo jasne( białe/ żółte), regularne światło, dosłownie każde z nich było" kulą światła".

Czego nie dodałem a co właśnie sobie przypomniałem- babcia mówiła mi, że ludzie tłumaczyli to tak, że to nasze oczy" wyciągają" te kule światła z wody. Jest to jedno z niewielu niewyjaśnionych zjawisk, w które wierzę. Nie pierwsza i pewnie nie ostatnia relacja, którą słyszę, a w przekazie( tradycji) zjawisko znane od dawna, z którym jednak niewielu miało bezpośrednią styczność.

Użytkownik Shay edytował ten post 14.01.2013 - 19:34

  • 2

#7

Szarak.
  • Postów: 20
  • Tematów: 3
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Widzę, że sporo takich sytuacji miało miejsce, więc opisze też to, co opowiadała moja babcia.

Mieszkam na małej wiosce. Mój dom stoi mniej więcej po środku między lasem, a drogą główną. Wzdłóż lasu biegnie polna droga, a wraz z jego końcem zaczyna się asfalt i po ok. 300m są kolejne domy. Między polem a lasem jest dość spore pole. Podobno kiedy moja babcia była młoda, i wracała od koleżanki właśnie tą drogą, to po drugiej stronie tego pola (biegnie tam inna polna droga) bardzo często widziała (i nie tylko ona) takie świecące kule jak opisywaliście powyżej. Przeważnie było ich kilka, jedna za drugą. Poruszały się równo z tą osobą, która szła, i kilka metrów przed lasem znikały. Było to bardzo dawno temu, i teraz już nie słyszałem o niczym podobnym ani sam tego nie doświadczyłem, jednak wierzę w to co mówiła moja babcia.

Przypomniałem sobie też, że niedaleko tamtej drogi gdzie widziano te światła było niewielkie jezioro, ale wyschło jakieś 20 lat temu.

Użytkownik Szarak edytował ten post 14.01.2013 - 20:17

  • 1

#8

Arkadiusz.

    Pilot in command

  • Postów: 757
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Ciekawa sprawa. Na pierwszy rzut oka faktycznie mogłoby to wyglądać jak błędne ogniki. Zgadzają się warunki, w których zjawisko powstaje - zbiorniki i cieki wodne, podmokłe łąki. Problemem pozostaje jednak fakt podążania za obserwatorem i reakcje na jego "manewry". Tego błędne ogniki nie robią.
  • 0



#9 Gość_c✪nvers

Gość_c✪nvers.
  • Tematów: 0

Napisano

Zainteresowało mnie to zjawisko. Warto by zebrać jak najwięcej danych o warunkach powstawania tych świetlistych obiektów i porównać te warunki z obecnymi, a następnie zastanowić się czemu już nie obserwuje się tych zjawisk.
  • 0

#10

anti.
  • Postów: 13
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ciekawe że wszystko działo się w pobliżu terenów gdzie była woda..
  • 0

#11

Daniel..
  • Postów: 3297
  • Tematów: 51
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ciekawa sprawa. Na pierwszy rzut oka faktycznie mogłoby to wyglądać jak błędne ogniki. Zgadzają się warunki, w których zjawisko powstaje - zbiorniki i cieki wodne, podmokłe łąki. Problemem pozostaje jednak fakt podążania za obserwatorem i reakcje na jego "manewry". Tego błędne ogniki nie robią.


Fakt podążania i manewry na reakcje ludzi to może być już tylko zwykłe złudzenie. Z tego co wyczytałem to zwykle to pojawia się albo późnym wieczorem, albo nocą. Oczy są przemęczone, człowiek też, w dodatku w ciemności wzrok lubi płatać figle. Przeważnie wszystkie cuda, cudawianki dzieją się nocą i nie ma w tym nic dziwnego - tak jak napisałem wyżej.

Wcale nie wykluczyłbym też głupiej zabawy. Ktoś podchwycił, że można tak nastraszyć ludzi i kontynuował. Zwykła zabawa mocną latarką czy innym źródłem światła, tak jak dziś bawi się laserami świecąc po ludziach w ukryciu. Oczywiście nie traktujcie tego jako pewne wyjaśnienie, jest to tylko jedna z teorii. Do tego można dopisać jak ludzie lubią koloryzować i mamy super opowieść bez wyjaśnienia, a w rzeczywistości może to być normalne wydarzenie z racjonalnym wyjaśnieniem.
  • 0



#12

MEfi..
  • Postów: 412
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Bardzo ciekawe zjawisko, też o czymś takim kiedyś słyszałem, o "towarzyszeniu" ludziom, itp. I też w związku z ciekiem wodnym.
Trochę pogadałem z ludźmi i wyciągnąłem kilka wniosków: gaz bagienny odpada, słyszałem o przypadku, gdy światełko podążało za wozem konnym, a nawet przysiadło na kłonicy. Owady odpadają, bo były przypadki widzenia zjawiska zimą. Aha, ten człowiek co mu to coś przysiadło na wozie opowiadał, że biło od niego ciepło, bał się strasznie, obserwował tylko kątem oka, ale przestał się bać jak zdał sobie sprawę że nie boi się ani koń, ani pies biegnący obok wozu. W pewnej chwili znikło.
  • 0



#13

shaggy.
  • Postów: 3
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Ostatnio zmusiłem się żeby tamtędy iść ale wziąłem ze sobą syna i latarkę ;) była już godzina 22 zima=ciemno, w tym miejscu gdzie to mniej więcej się pojawiło jest teraz dom i doprowadzona droga, nie powiem bo się trochę bałem ale przed synem zero emocji ;) (jeszcze by pomyślał że jakiś dziwny jestem ) jak mu opowiedziałem tą historie i pokazałem mu gdzie to się mniej więcej pokazało widziałem po nim że jednak coś go rusza, najlepsze było w tym to jak żona do mnie zadzwoniła oboje podskoczyliśmy ;D ale niestety nie pojawiło się to coś. Kuzyn który tam mieszka mówi że nie słyszał o tym od dawien dawna ani też nie widział od dawna, ale mówi że to było kiedyś normalne i nikogo to nie przerażało we wsi, a mówi się że na wsi to ludzie tacy zabobonni no cóż teraz za każdym razem jak będę na wsi będę tam chodził co wieczór a może się uda przyłapać.
  • 0

#14

kudi.
  • Postów: 161
  • Tematów: 9
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Kiedyś rok bodajże 2010 zaobserwowałem na niebie na wsi mojej ex-dziewczyny na niebie 2 kule białe które jakby ganiały się jedna za drugą lecz w jednym kręgu? dosłownie jak by ktoś miał w ręku piłeczki tenisowe przywiązane do siebie sznurkami podpalone i kręcił nad głową tylko nie było za nimi żadnej smugi po prostu latały w koło i jedna zatrzymywały się po chwili i znowu przyśpieszały, było to na niebie dosyć wysoko.. ale nie oto tutaj chodzi a o te kule z pola, wtedy babcia mojej ex-dziewczyny złapała mnie za ramie i powiedziała,że jak była młoda to widziała nie pamiętam kilka krotnie czy tylko raz właśnie kule które przelatywały nad polem w stronę lasu, miały barwę czerwoną i wylatywały zza pola i wyglądały jak by słońce bo tak mocno uderzały po oczach po czym w bardzo szybkiej prędkości wleciały do lasu i tam znikły. Szkoda ,że nie mam babci ani dziadka pewnie by opowiedzieli mi dużo takich historii jak nie te to inne ale również ciekawe :<. Tyle ,że w tych czasach jak dla 95% ludzi mówisz o tym co widziałeś to mówią "piłeś ,ćpałeś , omamy miałeś" ja natomiast wierze w te rzeczy bo byłem świadkiem nie jednej takiej sytuacji typu światła na niebie czy widzenie czegoś kątem oka,czucie obecności mojej zmarłej Mamy(tak myślę) dosyć często i nie chce nikomu nic wmawiać ani udowadniać po prostu niech ktoś sam to zobaczy i uwierzy chociaż mamy teraz dużo sceptyków ,że ja wysiadam 8) .Pozdrówka!
  • 0

#15

real.
  • Postów: 241
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja Zła
Reputacja

Napisano

Jakies dwa lata temu moja babka równiez mówila mi ze widziała ufo ( kule tańcowały po niebie :mrgreen: ) okazało sie ze bylo to urzadzenie o nazwie SKY ROSE z miasta oddalonego o około 22km po lini prostej, najlepiej to widac w pochmurne noce.
http://www.youtube.c...h?v=sn-HdJxcB3Q

Użytkownik real edytował ten post 30.03.2013 - 13:44

  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u