Skocz do zawartości




Zdjęcie

Spisek teorii spiskowych


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
103 odpowiedzi w tym temacie

#1

Tytus84.
  • Postów: 220
  • Tematów: 1
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

*
Popularny

NAJWIĘKSZY SPISEK ŚWIATA


Czy miałeś kiedyś wrażenie, że jesteś okłamywany, manipulowany? Że karmią cię kłamstwami a wszystkie informacje które pochłaniają ludzie są starannie przygotowaną papką, serwowaną tłuszczy tylko po to aby odciągnąć ją od rzeczy naprawdę ważnych? Czy wydaje ci się że wiesz więcej od innych ludzi, dostrzegasz więcej niż oni a twój umysł przebija się przez ułudę rzeczywistości i dogania PRAWDĘ? Czy czujesz się czasem bezsilny wobec uporu i zacietrzewienia innych ludzi, którzy nie są w stanie pojąć że wszystko co im mówiono - jest kłamstwem?

Gratulacje - jesteś jednym z nich.

Nie oburzaj się, nie przewijaj strony w dół aby naskrobać nienawistną odpowiedź. To tylko tekst na ekranie twojego komputera, zachęta do małej umysłowej gimnastyki. Dotrwaj do końca - a jestem pewien... że nic w swoim podejściu nie zmienisz. Jesteś już przeciez połknięty. Znasz PRAWDĘ, której nie odbierze ci przecież pierwszy lepszy głąb na forum... prawda??

Przyznam że nie wiedziałem gdzie dokładnie (w które podforum, znaczy się) wrzucić poniższy tekst. Rzecz tyczy się teorii konspiracyjnych, ale żaden z działów nie wydawał się odpowiedniejszy niż "Tajne Projekty" - a pomówić chcę o Spisku Teorii Spiskowych: w pewnym sensie ogromnym projekcie, w który zaangażowane jest mnóstwo osób na całym świecie. Jeśli moderatorzy znajdą dla tego artykuliku odpowiedniejsze miejsce, zapraszam do przeniesienia.

O co chodzi temu Tytusowi? - być może zaczynasz się w tym miejscu, czytelniku, niecierpliwie zastanawiać. Przejdźmy powoli do sedna. Chciałbym przedstawić ci swoje przemyślenia na temat największej konspiracji w dziejach. Konspiracji, o której nie wiesz (lub nie chcesz wiedzieć) a jednocześnie w której z dużym prawdopodobieństwem (skoro posiadasz tutaj konto) uczestniczysz. Chodzi o konspirację zawiązaną z tworzeniem i rozpowszechnianiem teorii spiskowych, w celu ogłupienia i manipulowania populacją.

Konspiracjami wszelkiego rodzaju interesowałem się od dawna - na młody umysł bardzo łatwo wywierają wpływ wszelkie historie o kosmitach, Atlantydzie, wyspach na których przetrwały dinozaury czy pozaziemskim pochodzeniu piramid. Dorastałem w określonych czasach - na mnie i moich rówieśników miały wpływ takie fenomeny kulturowe jak serial "Z Archiwum X" czy magazyn "Faktor X", skąd dowiadywaliśmy się o przeróżnych "nieziemskich" sprawach. Gdybym urodził się później, najpewniej głównym źródłem informacji byłby dla mnie - jak teraz - internet, a do tematów rozpalających moją wyobraźnię dołączyłyby zamachy na WTC, chemitrails, reptilianie, channeling i cała reszta dzisiejszej konspiracyjnej menażerii.

Jak się jednak rzekło - było to już dawno, człowiek dorósł, wyrósł też ze zgłębiania "wiedzy tajemnej", tak jak wyrasta się z wiary w bogów, Mikołaja czy potwora z szafy. Byłem przekonany że taka jest droga każdego - że w końcu rzeczywistość zaczyna się przebijać przez opary radosnych głupstewek którymi zajmuje się umysł w pewnym, naiwnym dość, wieku.

Ze zdziwieniem odkryłem jednak niedawno, kiedy pojawił się u mnie w pracy pewien "bardzo wtajemniczony" współpracownik, że zjawisko nie przygasa, a w niektórych wręcz przypadkach narasta wraz z wiekiem. Ów człowiek otworzył mi oczy na nowy, nieznany mi wcześniej, ocean ludzkiej naiwności. Gdyby nie on, nigdy nie dowiedziałbym się że coś takiego jak reptilianie czy chemitrails w ogóle zajmuje ludzkie umysły. Widać, od "moich" czasów pojawiło się multum nowych niesamowitości, a medium jakim jest internet dobitnie pomogło w ich rozpowszechnianiu i budowaniu ogromnej społeczności zgłębiającej te niedostępne szaremu Kowalskiemu zagadnienia.

Jak już wspominałem, w pewnym wieku przejrzałem na oczy i staram się do świata podchodzić racjonalnie. Po kilku rozmowach z K. poszukałem w "ynternetach", znalazłem Paranormalne.pl i zapisałem się, aby w zgodzie z metodą naukową osobiście zgłębić temat i na podstawie własnych obserwacji wyciągnąć własne wnioski.

Nie o nich będzie tu jednak mowa. Nie jest też moim celem polemika z najpopularniejszymi teoriami spiskowymi (wybaczcie jeśli nazwenictwo nie do końca zgadza się ze stanem faktycznym - do jednego wora wrzucam bowiem teorie o rozbitym talerzu z Area 51 jak i przepowiednie dokonywane za pomocą Tarota; bardzo jednak będę szczęśliwy jeśli nikt nie zacznie wytykać mi takiej błahostki), gdyż jak widać w odpowiednich miejscach forum - dyskusje takie można prowadzić nieomal w nieskończoność.

Zamiast tego chcę zaproponować pewne umysłowe wyzwanie.

Zakładam iż jesteś, czytelniku, zwolennikiem którejś ze spiskowych teorii. Miłośnikiem wiedzy tajemnej i odrzucanej przez ogłupione społeczeństwo. Chciałbym, abyś spróbował popatrzeć na sprawę obiektywnie, z neutralnej perspektywy. Wyobraź sobie, iż nie jesteś sobą, jesteś postronnym obserwatorem, kierującym się nie emocjami, ale intelektem - i rozważ moją Ultymatywną Teorię Spiskową.

Ultymatywna Teoria Spisku twierdzi, że wszystkie teorie konspiracyjne w rzeczywistości nie demaskują kłamstwa, ale same są kłamswem. Zakłada, że prawda nie kryje się w sensacyjnie brzmiących artykułach ludzi wachlujących tytułami naukowymi, ale w zwykłym zdrowym rozsądku.

Śmiem twierdzić, że wszystkie teorie konspiracyjne, o których czytałeś, są niczym więcej jak kłamstwami, bajkami, wymyślonymi i spisanymi przez inteligentnych ludzi - aby mogli zarobić pieniądze na twojej naiwności. Pomyśl tylko nad tym chwilę.

Teorie spiskowe rozpowszechniane są kanałami które przynoszą profity. Czy jest to książka, czy film, czy internetowy portal - zawsze po drodze jest ktoś kto za udostępnienie informacji zgarnia kasę. Autorzy, co oczywiste, inkasują pieniądze za napisanie ksiażki. Wydawcy za jej korektę, wydrukowanie, dystrybucję. Pani w księgarni za jej sprzedaż. Tak samo z dokumentalnym filmem, mówiącym - powiedzmy, o tym że za zamachami na WTC stał rząd USA. Do filmu należy napisać scenariusz, nakręcić go, zmontować, dystrybuować - kanał telewizyjny na którym oglądasz kolejny "objawiony" dokument zgarnia kasę z reklam lecących w trakcie emisji. Nawet portale internetowe, przez to że generują na swych stronach ruch udostępniając i pozwalając użytkownikom dyskutować na dany temat - zarabiają z reklam które niepozornie czają się gdzieś po boku.

Wystarczy wpisać w Google hasło "list of conspiracy books" aby zobaczyć na jak wielką skalę to zjawisko. Książek tego rodzaju powstają rocznie dziesiątki. Filmów paradokumentalnych - tuziny. O artykułach w internecie nawet nie ma co wspominać - jest to cała galaktyka przeróżnych "teoriospiskowych" treści.

Czy nigdy nie przysżło ci do głowy, zwolenniku tajemnicy, że wszystkie te informacje, które pracowicie przyswoiłeś, są tylko zmyślonymi przez kogoś bzdurkami? Bzdurkami z premedytacją spisanymi i sprzedanymi właśnie tobie - aby ktoś sprytniejszy od ciebie mógł przeskoczyć na droższy gatunek cygar?

Sprawdziłem jak wyglądają nakłądy takich publikacji - aby nie być gołosłownym i aby samemu nie tworzyć jakiejś bzdurki. Przyznaję - nie szukałem godzinami. Ot, wystarczyło mi spojrzenie na wyniki sprzedaży książki pod tytułem "9/11: The Big Lie". W pierwszym roku opchnięto 164 000 egzemplarzy, w kolejnych latach sukcesywnie podbijając do obecnego wyniku 300 000 (http://en.wikipedia....11:_The_Big_Lie). Trzysta tysięcy! Gdyby zebrać wszystkich czytelników tej książki w jednym miejscu, zajęliby niemałe miasto. Pomyśl teraz ile zarobił na tej książce jej autor. Fakt, nie są to kokosy na poziomie zarobków pani Rowling - jednak nadal większość ludzi woli przeczytać historyjkę o młodym czarodzieju niż o domniemanym spisku związanym ze słynnym zamachem. Jest to jednak na pewno zarobek pozwalający na wygodne życie. A mało który autor takich książek poprzestaje na jednej.

Nie zżymaj się też, czytelniku, na zestawienie w jednym akapicie ksiażki o WTC i o Potterze. W gruncie rzeczy obie osiągnęły sukces z tego samego względu - żerując na ludzkiej potrzebie oderwania się od rzeczywistości.

Świat który nas otacza, jest tajemniczy i okrutny. Na dnie oceanów żyją stworzenia dużo bardziej fascynujące niż zielone ludziki, a w Syrii codziennie ginie więcej osób niż zginęło kiedykolwiek przez któryś z zapowiadanych końców świata. Swiadomość ta często nas przytłacza - stąd uciekamy w świat wyobraźni, fantazji - do książek, filmów, gier. Odseparowujemy się od przykrego stanu faktycznego chwilowym oderwaniem uwagi.

Problem w tym, że niektórzy z nas ciężej znoszą rzeczywistość od reszty. Stąd osoby którym łatwiej uwierzyć że ich zły los to nie wynik ich własnych błędów, tylko na przykład "boskiego zamysłu". Łatwiej niektórym krzyczeć że ktoś zorganizował zamach na pewien samolot niż przyjąć na klatę fakt że ów samolot był rzęchem ruskiej produkcji a do lądowania naprowadzał go pan który bardziej koncentrował się zapewne na porannej kawce niż podaniu dokładnych informacji pilotom. Łatwiej oskarżać rząd całego kraju o zorganizowanie aktu terroru na własnym terytorium niż przyjąć do wiadomości fakt, że gdzieś tam istnieje całe społeczeństwo które nas bezpodstawnie nienawidzi i równie bezpodstawnie chce nas pozabijać.

Ludzi skłonnych uwierzyć w takie maskowanie rzeczywistości jest - jak się ze zdumieniem zorientowałem - więcej, niż zdrowy rozsądek podpowiada. Jednocześnie zaś istnieją też oczywiście ludzie którzy wiedzą jak ten fakt wykorzystać do swoich celów.

Najchętniej posłużę się przykładem pana który otwarcie kiedyś "zdradził" się ze swoich intencji. Chodzi mi o L. Ron Hubbard'a, znanego jako założyciel Kościoła Scjentologicznego. Hubbard, na początku kariery zajmujący się pisaniem science-fiction, wyznał niejednokrotnie według przekazów:

"I'm going to invent a religion that's going to make me a fortune. I'm tired of writing for a penny a word."
"Mam zamiar wymyślić religię dzięki której zbiję fortunę. Męczy mnie pisanie za cent od słowa."

Możesz w tym momencie próbować pobić mnie moją własną, czytelniku, bronią, twierdząc że powołuję się na niepewne źródła (wersji tej słynnej wypowiedzi można znaleźć multum; w tej czy innej formie, przekaz pozostaje co prawda taki sam). Tutaj chciałbym nawołać do użycia tak zwanego zdrowego rozsądku.

Podstawowym imperatywem kazdego człowieka nie jest, niestety, jak wielu by chciało, poszukiwanie prawdy, tworzenie poezji, budowanie świątyń. Podstawowym motorem wszelkiej naszej działalności jest przedłużenie gatunku. Tak, u podstaw wszystkiego, jeśli zdroworozsądkowo się zastanowić, leży seks. Od prapoczątków człowieka więcej seksu otrzymywał osobnik wyróżniający się od reszty (w pozytywnym znaczeniu oczywiście - jaskiniowiec bez nogi wyróżniał się z reszty plemienia, ale niekoniecznie stawiało go to na pozycji samca alfa). W miarę rozwoju ludzkości liczba posiadanych dóbr materialnych przekładała się na potencjał danego osobnika do przyciągnięcia partnerki. To dlatego tak lubimy złoto, błyskotki - są oznaką POSIADANIA, oznaką że posiadacz błyskotek może zapewnić swej wybrance i potomstwu byt lepszy niż osobnik posiadający błyskotek mniej.

Tak więc - w krzywym zwierciadle, ale jednak - pieniądze są jednym z najważniejszych motywatorów jakie dla nas istnieją. Kiedy mam przed sobą dwie wersje wydarzeń:

- Hubbard doznał bokiego olśnienia, miał wizję i ruszył na pomoc zbłądzonej ludzkości

lub:

- Hubbard założył swoją religię dla kasy i wpływów

to mój zdrowy rozsądek, w oparciu o doświadczenia wyniesione z obserwacji otaczającego mnie świata podpowiada mi tylko jedną możliwą opcję do wyboru...

Komercyjny sukces Scjentologów jest bezsporny - członkowie tej religii pompują w nią sporo kasy, Hubbard zaś pławił się nie w upomnieniach z urzędu skarbowego, a czci wyznawców (no i w ich dolarach). Patent nie był nowy - przeróżne religie i szarlatani na przestrzeni wieków sztukę manipulowania łatwowiarkami opanowali do perfekcji. Zdobycze nowoczesnej cywilizacji, jak szybki druk, telewizja czy obecnie internet pomogły w łatwy sposób poszerzyć grono odbiorców, powiększając potencjalny rynek.

Czy czymś aż tak nielogicznym wydaje się że i inni postanowili wskoczyć do tego pociągu?

Czy zastanowiłeś się kiedyś że prawdziwą zmową milczenia nie jest cisza przedstawicieli rządowych zapytanych o rozbite UFO - ale spisek pomiędzy autorami książek o UFO i "ufologami"? Czy nie pomyślałeś że ludzie ci mają między sobą cichy układ - autor czy reżyser umieszcza w swojej ksiażce czy filmie wywody takiego pana ufologa, dzięki czemu uzyskuje gotowy do sprzedaży produkt, a pan ufolog rozgłos i kolejnych klientów do swojego przydomowego muzeum UFO?

Czy nigdy nie przyszło ci do głowy że wszyscy ci "byli pracownicy rządowi" dzielący się ultratajnymi rewelacjami - to próbujący dorobić do emerytury oszuści?

Że badacze Atlantydy to spryciarze którzy dzięki przyznawanym z naszych pieniędzy dotacji siedzą wygodnie na swoim uniwerku i wymyślają kolejne sensacyjne dowody na istnienie zaginionego kontynentu?

Znając potęgę pieniądza, naprawdę ciężko mi przyjąć do wiadomości fakt że wszystkie teorie spiskowe są czymś więcej niż przeprowadzanym z premedytacją advertisingiem. Prawdziwa konspiracja - ta która ma na celu wyciągnięcie od określonej grupy ludzi określonej dawki pieniędzy - istnieje gdzieś w tle, i sami zwolennicy spisków nie chcą jej zauważyć. Pogodzenie się bowiem z tym że od lat wpajane ściemy są tylko zasłoną dymną za którą czai się okrutna rzeczywistość może być dla jednostki wydarzeniem prawdziwie dewastującym - jak dowiedzenie się że miłość naszego życia jest prostytutką mamiącą nas dla osobistych korzyści.




Zachęcam cię, czytelniku, abyś oglądając Zeitgeist po raz n-ty, czytając któryś raz z kolei przepowiednie Nostradamusa czy przewijając kolejny artykuł na Paranormalnych - zastanowił się nad tym że przyswajasz treść, która musiała mieć swój początek. I zapytaj sam siebie - czy ów początek nie jest zwykłą, od wieków znaną, chciwością.



Oczywiście, jak wszystkie teorie spiskowe, moja teoria powstała dla kasy i sławy.
  • 15

#2

optymista.
  • Postów: 504
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja Żałośnie niska
Reputacja

Napisano

Zgadzam się z główną myślą, że wiele teorii może być stworzonych w celach manipulacji, lub być rozwijana tylko po to, by na nich zarabiać. Z drugiej strony, często może być tak, że rozwijają się one dlatego, że znajdują się ludzie, których te teorie pociągają ze względów politycznych lub ideologicznych i nie robią tego dla pieniędzy.

To, że wiele teorii konspiracyjnych to bujda za którą stoją inni nie jest koncepcją nową, było nawet w Archiwum X :)

Spotykając każdą nową teorię trzeba skupić się na swoich przemyśleniach zamiast przyjmować na wiarę to to piszą w artykułach i pokazują w filmikach na YouTube. Swoją drogą niedawno starałem się coś takiego opisać w temacie o tym, czy NWO jest złe, czy dobre, czy w ogóle nie wiadomo jakie. Spotkało się to z krytyką i przylepiono mi plakietkę "propagatora NWO", a to tylko za to, że odrzuciłem szablony znane z artykułów na ten temat. Tak, że główna myśl artykułu nie jest sposobem na zarobienie plusów i zdobycie nowych znajomych :roll: :roll:
  • 2



#3

Avenarius.
  • Postów: 894
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

Nie o nich będzie tu jednak mowa. Nie jest też moim celem polemika z najpopularniejszymi teoriami spiskowymi (wybaczcie jeśli nazwenictwo nie do końca zgadza się ze stanem faktycznym - do jednego wora wrzucam bowiem teorie o rozbitym talerzu z Area 51 jak i przepowiednie dokonywane za pomocą Tarota; bardzo jednak będę szczęśliwy jeśli nikt nie zacznie wytykać mi takiej błahostki), gdyż jak widać w odpowiednich miejscach forum - dyskusje takie można prowadzić nieomal w nieskończoność.


To nie jest błachostka, tylko zasadniczy błąd. To że spiski, i to na najwyższych szczytach władzy istniały, jest faktem. Cezara zgładzono w wyniku spisku, w 1605r grupa spiskowców o mało co nie wysadziła angielskiego parlamentu, dojście Stalina do władzy było wynikiem spisku w ramach którego zatajono testament Lenina dyskredytujący go i sfałszowano wyniki głosowania delegatów partii. Teoria spiskowa domniemuje po prostu istnienie spisku, czyli tajnej zmowy pewnej grupy w celu osiągnięcia określonego celu - czasami takie spiski wychodzą na jaw, i wtedy teoria staje się faktem historycznym, a czasami nie, i wtedy pozostaje teorią. Zakładanie z góry że nic nie jest przed nami ukryte, że wszystkie wydarzenia na świecie mają calkowicie jawne i znane źródła jest po prostu idiotyczne. Nie twierdzę że wszystkie teorie spiskowe są równie wiarygodne, trzeba po prostu oddzielić ziarna od plew.

Czy nigdy nie przysżło ci do głowy, zwolenniku tajemnicy, że wszystkie te informacje, które pracowicie przyswoiłeś, są tylko zmyślonymi przez kogoś bzdurkami? Bzdurkami z premedytacją spisanymi i sprzedanymi właśnie tobie - aby ktoś sprytniejszy od ciebie mógł przeskoczyć na droższy gatunek cygar?


To że ktoś pisze książkę w celach zarobkowych nie oznacza od razu że treści w niej zawarte są fałszywe. Historia jako dyscyplina akademicka, wzięta jako całość obraca z pewnością większymi kwotami niż biznes literatury spiskowej, a przecież nie można poważnie twierdzić że historycy notorycznie zmyślają.

Nie zżymaj się też, czytelniku, na zestawienie w jednym akapicie ksiażki o WTC i o Potterze. W gruncie rzeczy obie osiągnęły sukces z tego samego względu - żerując na ludzkiej potrzebie oderwania się od rzeczywistości.


Względy dla których ludzie kupują literaturę opisującą teorie spiskowe nie ma żadnego związku z kwestią prawdziwości tych teorii. Ludzie lubują się rónież we krwii, przemocy i taniej sensacj, na co w swej ofercie odpowiadają czasopisma i serwisy infromacyjne, publikując co prawda czasem newsy wyssane z palca, ale z reguły donosząc o wydarzeniach faktycznie występujących.
  • 22

#4

Karaś.
  • Postów: 365
  • Tematów: 7
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Od pewnego czasu zacząłem traktować te wszystkie teorie spiskowe jako swego rodzaju "film 5D" - nie tylko trójwymiarowy, nie tylko to czujemy, ale też możemy uczestniczyć i współtworzyć.

Tak jak filmy powstają ku uciesze widzów i dla pieniędzy - tak ta cała otoczka wokół reptilian, nibiru itd tworzy zupełnie nowe zjawisko. Mi również czytanie i dyskutowanie na takie tematy dostarcza ogromnej rozrywki - nie, nie dlatego, że z tego kpię. To jest po prostu ciekawe, tak jak ciekawy jest Kod Leonarda Da Vinci, Batman, Skarb Narodów i inne filmy. Ale to tylko fikcja, a teorie spiskowe mają to "coś", które sprawia, że nie wiadomo jak by nie były niedorzeczne - to zazwyczaj są stworzone na tyle spójnie, i posiadają tyle podczepień do wydarzeń realnych, że niektórzy w to zaczynają wierzyć, albo przynajmniej zostawiają furtkę "choć mało prawdopodobne, może się wydarzyć".

To jest naprawdę lepsze od filmów, bo dzieje się w okół nas.

Użytkownik Karaś edytował ten post 10.12.2012 - 21:35

  • -1

#5

Phiaas De'Sarlan.
  • Postów: 119
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Daleki jestem od popierania jakichkolwiek teorii spiskowych, choć zawsze, z natury, zostawiam sobie tę niewielką dozę wątpliwości; czy to z przezorności, doświadczenia, czy strachu przed stawianiem pewnych sądów, nie będąc pewnym, co skutkowałoby w wielu/kilku/niewielu/żadnym przypadkach byciem w błędzie. Oczywiście nie ma nic złego w myleniu się, jednak pomyłka zawsze jest mniej dotkliwa, gdy można uczciwie powiedzieć: "Co prawda uważałem, że A jest prawdziwe, jednak nigdy nie stwierdziłem z całkowitą pewnością i nie odrzuciłem B, które ostatecznie okazało się prawdą". Koniec dygresji.

Co chciałem powiedzieć. Można popierać teorie spiskowe, można być ich przeciwnikiem. Dyskusja wówczas odbywa się na jednej płaszczyźnie; jedni twierdzą, że A jest prawdziwe, B fałszywe i w związku z tym uważają się za lepszych/inteligentniejszych od grupy ich adwersarzy, twierdzących, że B jest prawdziwe, a A fałszywe i na odwrót. Jednakże pojawia się trzecia grupa, która używając argumentacji jednej z grup, dochodzi do wniosków drugiej grupy i staje w opozycji do wszystkich, uważając siebie za jeszcze lepszych/inteligentniejszych od dwu pozostałych grup. Grupa pierwsza mówi "Z danych 'G' wynika, że A jest prawdziwe", druga, "Z danych 'H' wynika, że B jest prawdziwe", a wspomniana wcześniej trzecia, "Z danych 'G' wynika, że B jest prawdziwe".

I teraz mam problem, ponieważ, drogi autorze, nie wiem w której ostatecznie grupie się znajdujesz. Po nazwie tematu i początku postu myślałem, że w grupie trzeciej. Potem jednak, im dalej zagłębiałem się w tekst, uznałem, że chyba jednak w pierwszej. Miło czytało mi się Twój wywód, szczególnie, że okrasiłeś go wstawką związaną z ewolucją, co zawsze przyjemnie łechce moją próżność, gdyż sam lubuje się w odnoszeniu doń. Aż ostatecznie, pod koniec znów było to coś pomiędzy drugą i trzecią.

O co mi dokładnie chodzi. Piszesz, że zwolennicy teorii spiskowych uważają się za lepszych od tych szarych, nieoświeconych ludzi, którzy wierzą w to co wkładają im do ich umysłów media, władza etc., jednocześnie twierdząc, że teorie spiskowe to brednia, po czym wysnuwasz własną "teorię spiskową", która staje się Ostateczną Teorią Spiskową. Już dalej chyba nie da się posunąć, niż stwierdzić, że teorie spiskowe, to spisek mający na celu ogłupienie ludzi.

Oczywiście, jak wspomniałem na początku, nie mówię, że to nieprawda. Chodzi mi o samą, pewnego konkretnego rodzaju, bezczelność i arogancję (proszę nie bierz tego za obrazę!), jaką trzeba się wykazać, by, jak już pisałem, używając argumentacji grupy drugiej, wyciągać wnioski grupy pierwszej i uważać się za lepszego od obu grup.

Użytkownik Phiaas De'Sarlan edytował ten post 10.12.2012 - 21:46

  • 0

#6

marko895.
  • Postów: 173
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Tutaj problem leży w genezie teorii spiskowych. Nie uważam, żeby wszystkie, od początku do końca były wysysane z palca tylko po to by ktoś mógł sobie zarobić. Według mnie pierwotnie te teorie były tworzone by ukazywać to, co w przekonaniu ich autorów było prawdą. Potem się znalazło kilku ludzi, którzy zobaczyli, że można na tym nieźle zarobić i się zaczęło. Dlatego trzeba bardzo uważać, dokładnie analizować fakty i podchodzić do wszystkiego z pewną dozą sceptycyzmu. Są pewne sprawy, które tylko opisane przez "teorie spiskowe" nabierają sensu, bo wersje oficjalne są tak dziurawe i niespójne, że grzechem byłoby je przyjąć.
  • 0

#7

Tytus84.
  • Postów: 220
  • Tematów: 1
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

@Avenarius

Pisząc miałem na myśli raczej teorie z tych bardziej "karkołomnych". Ale fakt, podzielamy opinię że "trzeba oddzielić ziarno..." - to właśnie ten tak ukochany przeze mnie zdrowy rozsądek. Twoje przykłady historycznych spisków mnie przekonują - ale gdyby ktoś ci powiedział że "tylko tak ci sie wydaje że tak było - to ugrupowanie X dążące do władzy nad światem kazało napisać książki historyczne od nowa tak, żebyś tak myślał", to chyba zacząłbyś do tego podchodzic z dużą rezerwą...? Takie ekstrema raczej właśnie chodzą mi po głowie gdy rozpatruję zagadnienie.

Co do literatury - rozdzielmy literaturę historyczną od spiskowej. To że ksiażka pisana jest dla pieniędzy jest jasne w obydwu przypadkach, w kontekście rozpatrywanego przeze mnie tematu bardziej liczy się sposób w jaki te pieniądze się zdobywa. Umówmy się, że ksiażka znanego historyka ma dla mnie większą wartość i wiarygodność niż pana X który pisze książkę krzykliwie sprzeczną z ksiażką historyka tylko dlatego że wie że ileś osób to kupi.

Ale - roztrząsamy moje tezy na poważnie, a przecież oczekiwałbym feedbacku właśnie od tych którzy bez mrugnięcia wierzą w najdziwniejsze z tych teorii. Nie ukrywam - mechanizm przyswajania takich treści przez owych ludzi jest dla mnie w pewien sposób fascynujący, i bardzo chętnie przeczytałbym opinię przedstawiciela tej grupy który potrafi spojrzeć na sprawę z lekkim dystansem.

Edit:

W trakcie pisania juz się odezwaliscie, super ;)

@Phiaas De'Sarlan
Gwoli wyjaśnienia: moja teoria spiskowa jest tylko teorią spiskową! :) W rzeczywistości wcale nie uważam żeby istniał jakiś globalny spisek autorów ksiażek o ufo - to są raczej małe grupki osób które robią to w znacznej części we własnym gronie. Aczkolwiek śmiem twierdzić że 90% z nich sami nie wierzy w to co nam sprzedaje :) Do której z twoich "grup" należę - nie wiem, na pewno do którejś twierdzącej że X dowodzi Y, a czy te X bądź Y równają się A, B, H czy G - to zależnie od sytuacji. Każdy chyba tak ma przecież - nie ma ludzi twierdzących "skoro X, to... może Y a może F... albo Z"... To znaczy, moze i są, ale muszą być strasznie zagubieni :P

Użytkownik Tytus84 edytował ten post 10.12.2012 - 21:54

  • 0

#8

Tenhan.
  • Postów: 758
  • Tematów: 52
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Sytuacja nie jest czarno-biała. Tak jak nie każde działanie jest spiskiem tak nie można powiedzieć że wszystkie teorie spiskowe są wyssane z palca. Ja analizuje różne wydarzenia i tam gdzie widzę konkrety tam jestem skłonny w to uwierzyć. Ty piszesz że osoby głoszące teorie spiskowe zmyślają je po to żeby było o czym kręcić filmy czy pisać książki i kosić na tym hajs ale nikt mi nie powie że rządy czy wielcy ludzie biznesu wcale nie spiskują szczególnie że do zarobienia mają znacznie więcej niż ci co np. kręcą filmy o NWO. Chyba musielibyśmy się zacząć targować komu bardziej zależy na pieniądzach :P Tak jak niektóre rzeczy po prostu widać i już ciężko nazywać je teorią spiskową tak nie da się ukryć że w teoriach spiskowych są takie kwiatki jak np. reptilianie czy widzenie znaku Illuminati w każdym trójkącie (w filmie Illuminati- Przemysł Muzyczny 7 Up jako szatański napój, to było dobre). Jeżeli ktoś głośno krzyczy że telewizja kłamie a sam bezkrytycznie łyknie wszystko z pierwszego lepszego filmiku na YT z żółtymi napisami to tak naprawdę wcale wiele się nie różni od tych których krytykuje że są zmanipulowani. Aczkolwiek początek tego tematu mi się nie spodobał, przede wszystkim z tym że zasugerowałeś że jeżeli ktoś wierzy w jakieś teorie spiskowe to jest bardziej zmanipulowany niż człowiek który bezkrytycznie podchodzi do rzeczywistości. Jeżeli występuje to o czym przed chwilą wspomniałem to po części mogę się zgodzić jednak całkowicie nie mogę bo jak np. natrafiam na wypowiedzi typu (nie na tym forum) "gdyby coś się działo to przecież powiedzieliby o tym w telewizji i rząd by o tym poinformował" to już od kogoś takiego wolę typa co gada o reptilianach i channelingach ale przynajmniej jak będzie jakiś zamach to zawsze weźmie pod uwagę tą opcje że to może być false flag dla jakiś celów politycznych.

Mimo wszystko teorie spiskowe czy niektóre są trafne a niektóre nie jednak uczą tego że mogą być dwie strony medalu. Jeżeli ktoś bezgranicznie ufa mediom, politykom itd. to nie powiedziałbym że ten człowiek jest jest bardziej ogarnięty od tego co zgłębia NWO (nawet jak czasem ten od NWO też czasami łyknie jakąś dezinformacje). Tak naprawdę ten Świat jest tak przeżarty kłamstwami że zwykły szarak może się pogubić i sam na początku popełniłem kilka błędów. Warto poruszać takie tematy ale raczej nie warto przyjmować pozy jakiegoś proroka. Jednak nie można mieć takiego podejścia że wszystko co jest nazywane teorią spiskową jest be bo co jak za 20 lat w podręcznikach będzie że Polacy zamordowali 6 mln żydów a jak ktoś będzie mówił że to Niemcy to będzie tylko teoria spiskowa? I Polacy chcący bronić honoru Polski będą tylko bajkopisarzami którzy chcą zarobić? Największym kłamstwem jest powiedzenie niepełnej prawdy i wydaje mi się że to powoduje że osoby które uważają że są wolne od manipulacji też w jakiś sposób dają się złapać. Coś takiego jak np. Ruch Zeitgeist to jest największa mina. Kiedy ktoś przedstawi część prawdy żeby zdobyć zaufanie a głównym celem jest wciśnięcie innych kłamstw. Powtórzę to co pisałem w swoim temacie "reakcja na spisek" że jednak tyle już ludzkość doświadczyła że po prostu nie można z góry odrzucać każdej teorii spiskowej.

Użytkownik Tenhan edytował ten post 10.12.2012 - 22:49

  • 1

#9

Avenarius.
  • Postów: 894
  • Tematów: 12
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@Avenarius

Pisząc miałem na myśli raczej teorie z tych bardziej "karkołomnych". Ale fakt, podzielamy opinię że "trzeba oddzielić ziarno..." - to właśnie ten tak ukochany przeze mnie zdrowy rozsądek. Twoje przykłady historycznych spisków mnie przekonują - ale gdyby ktoś ci powiedział że "tylko tak ci sie wydaje że tak było - to ugrupowanie X dążące do władzy nad światem kazało napisać książki historyczne od nowa tak, żebyś tak myślał", to chyba zacząłbyś do tego podchodzic z dużą rezerwą...? Takie ekstrema raczej właśnie chodzą mi po głowie gdy rozpatruję zagadnienie.


Tym sposobem cały twój wywód zostaje tak rozwodniony że właściwie nic nie stwierdza. Jakie są kryteria teorii karkołomnych i niekarkołomnych poza Twoim mniemaniem ? Wątpię żeby istniało wiele osób które przyjmują za pewnik każdą teorię spiskową o jakiej się dowiedzą, raczej jest tak że różne osoby mają różne progi wiarygodności.
Jedni wierzą w Reptilian mając za dowód tylko channelingi, dla innych taki poziom uzasadnienia jest śmieszny. Ale kwestia co tak na prawdę jest wiarygodne a co nie, odsyła do odwiecznego problemu filozoficznego jakie uzasadnienie hipotezy jest wystarczające i konieczne dla wykazania jej prawdziwości, i nie da się tego tak łatwo rozwiązać powołując się na "zdrowy rozsądek".
  • 0

#10

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Czy nigdy nie przyszło ci do głowy, zwolenniku tajemnicy, że wszystkie te informacje, które pracowicie przyswoiłeś, są tylko zmyślonymi przez kogoś bzdurkami? Bzdurkami z premedytacją spisanymi i sprzedanymi właśnie tobie - aby ktoś sprytniejszy od ciebie mógł przeskoczyć na droższy gatunek cygar?

Za chwilę odniosę się do tego cytatu ale póki co, chciałbym odnieść się do głównej tezy Twojego wywodu, a mianowicie założenia, że istnieje możliwość (bo jak rozumiem, nie stwierdziłeś z pełną stanowczością, że jest to fakt) iż duża część, jeśli nie wszystkie, teorii spiskowych, tworzona jest głównie z chęci zysku. Przyjmując, że żyjemy w czasach, w których pieniądz jest motorem większości działań, można by pewnie zgodzić się, że i autorzy teorii spiskowych uwzględniają zysk w swoich działaniach.
Problem polega jednak na tym, że nie każda teoria dobrze się sprzedaje, a tylko dobra sprzedaż przynosi zysk...
Owszem, zawsze znajdzie się grupa ludzi, których uwarunkowania predysponują ich do tego, żeby uwierzyć we wszystko - w każdą, najbardziej nawet absurdalną teorię. Jednak jest to tylko grupa i jakkolwiek ona nie byłaby duża, trudno chyba zakładać, że da się na niej zbić majątek (tutaj pozostaje oczywiście jeszcze kwestia, co dla kogo jest zyskiem ale zakładam, że rozmawiamy o dużych pieniądzach, a nie o drobnych "na waciki") Dobry zarobek gwarantuje tylko dotarcie do mas, a żeby do nich dotrzeć, trzeba naprawdę się napocić, szczególnie w czasach kiedy problemy dnia codziennego potencjalnego odbiorcy skutecznie wypełniają głowę, a zła marka "teorii spiskowych" skutecznie odstrasza od afiszowania się zainteresowaniem nimi...
To co stanowi problem w dotarciu do mas, to głównie zły "pomysł na spisek". Tak jak w każdym biznesie, towar musi wychodzić naprzeciw oczekiwaniom klienta i jeżeli ich nie spełnia, to żeby był opakowany w nie wiem jak kolorowe opakowanie - zostaje przez tego klienta odrzucony.
Inaczej mówiąc, jeżeli teoria spiskowa zbudowana jest na zbyt wątłych podstawach, to zostanie przez masy zignorowana (poza wspomnianą wyżej grupą ludzi, która z radością ją sobie przyswoi).
Mocne zaś podstawy mogą być zbudowane tylko i wyłącznie na przesłankach, poszlakach, czy dowodach, które przynajmniej sprawiały będą wrażenie, że nie zostały wymyślone pomiędzy pierwszym, a drugim daniem niedzielnego obiadu.
Takich przesłanek nie można wymyślić - je trzeba znaleźć. A znaleźć je można tylko wtedy, gdy rzeczywistość skrzeczy, tzn. kiedy wersja oficjalna (do której się owa teoria odnosi) posiada luki lub niezgodności (że o ewidentnych przekłamaniach nie wspomnę). W takim zaś przypadku kwestia zarobkowa schodzi jakby na drugi plan, bo staje się nie motorem ale efektem działań związanych z budowaniem i rozpowszechnianiem teorii o spisku.
I wtedy trudno czynić zarzut, że ktoś na niej zarabia, szczególnie w czasach, gdy praktycznie każdy zarabia na jakiejkolwiek formie swojej aktywności (no, poza może pisaniem na forum 8)).

Wracam do cytatu.
Moim zdaniem jest on obraźliwy dla dużej części ludzi interesujących się teoriami spiskowymi (poza wymienioną wcześniej grupą), bo zakłada ich całkowitą bezwolność, żeby nie powiedzieć - bezmyślność, w przyswajaniu sobie "sprzedawanych" im (w taki czy inny sposób) historii.
Jako zwolennik przynajmniej jednej z teorii spiskowych, nie mam nic przeciwko temu, żeby ktoś, kto mi ją "sprzedaje" mógł dzięki temu poprawić sobie status życia. Uważam, że za każdą pracę należy się zapłata, a za pracę wykonaną dobrze, należy się ona tym bardziej. I to jest jedyny warunek, jaki stawiam autorom takich teorii - muszą one mieć ręce i nogi.
Muszą być one dobre. Udokumentowane i logicznie przeprowadzone.
A ja to muszę (w sposób mi dostępny) móc zweryfikować. A żebym mógł to zrobić, konieczne jest abym ruszył głową - wysilił szare komórki, uruchomił proces myślenia i poddał daną historię krytycznej analizie.
Oczywiście w miarę swoich ograniczonych możliwości...
A jeżeli tak, to nie chciałbym być szufladkowany jako "zwolennik tajemnicy faszerowany bzdurkami." Bo jest to po prostu dla mnie krzywdzące. Piszę ''ja" ale oczywiście nie tylko o mnie tu chodzi - odnoszę wrażenie, że dotyczy to sporej (jeśli nie przeważającej) części osób "spiskami" się zajmującymi...
Generalnie temat ciekawy. Wywód fajnie poprowadzony - zasługujący moim zdaniem na nagrodę.
Więc, chociaż z założeniem się nie zgadzam - daję +
Pozdrawiam.





Oczywiście, jak wszystkie teorie spiskowe, moja teoria powstała dla kasy i sławy.

Któż z nas jest bez winy? :mrgreen:
  • 2



#11

Tytus84.
  • Postów: 220
  • Tematów: 1
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Problem polega jednak na tym, że nie każda teoria dobrze się sprzedaje, a tylko dobra sprzedaż przynosi zysk...
Owszem, zawsze znajdzie się grupa ludzi, których uwarunkowania predysponują ich do tego, żeby uwierzyć we wszystko - w każdą, najbardziej nawet absurdalną teorię. Jednak jest to tylko grupa i jakkolwiek ona nie byłaby duża, trudno chyba zakładać, że da się na niej zbić majątek (tutaj pozostaje oczywiście jeszcze kwestia, co dla kogo jest zyskiem ale zakładam, że rozmawiamy o dużych pieniądzach, a nie o drobnych "na waciki") Dobry zarobek gwarantuje tylko dotarcie do mas, a żeby do nich dotrzeć, trzeba naprawdę się napocić, szczególnie w czasach kiedy problemy dnia codziennego potencjalnego odbiorcy skutecznie wypełniają głowę, a zła marka "teorii spiskowych" skutecznie odstrasza od afiszowania się zainteresowaniem nimi...


Tu bym się nie całkiem zgodził - popatrz dookoła ile kasy tłucze się obecnie na "końcu świata". To jest właśnie perfekcyjnie sprzedana teoria spisku, na której zarabiają podmioty niekoniecznie z ową teorią związane od początku. Zaczęło się od kogoś kto stwierdził że postraszy ludzi przepowiedzianym przez Majów końcem świata - a finalnie kasę zbija nawet Media Markt oferując specjalne "końcoświatowe" promocje :)

Wracam do cytatu.
Moim zdaniem jest on obraźliwy dla dużej części ludzi interesujących się teoriami spiskowymi (poza wymienioną wcześniej grupą), bo zakłada ich całkowitą bezwolność, żeby nie powiedzieć - bezmyślność, w przyswajaniu sobie "sprzedawanych" im (w taki czy inny sposób) historii.


W ten sposób to rozpatrując, to każda teoria spiskowa jest obraźliwa dla nieinteresujących się nimi, ponieważ zakłada że są tępymi bezwolnymi zombimi którzy "nie widzą prawdy" :) Tekst jest zresztą, było nie było, pisany przeze mnie, a moje subiektywne odczucia są takie że według mnie 90% teorii spiskowych to bullshit. Co do tego że są one "logicznie skonstruowane i spójne" - to jest właśnie owa manipulacja o której piszę. Autorzy teorii spiskowych nie są głąbami, doskonale wiedzą jak podobierać elementy układanki żeby oszukać ludzi. Przypomina mi to te wszystkie hece z puszczaniem "Stairway to Heaven" od tyłu, aby usłyszeć satanistyczne przekazy - otóż gdy puści się jakąkolwiek piosenkę od tyłu, to można wysilić się na znalezienie tam satanistycznych treści. Oto przykład:




Tym sposobem cały twój wywód zostaje tak rozwodniony że właściwie nic nie stwierdza. Jakie są kryteria teorii karkołomnych i niekarkołomnych poza Twoim mniemaniem ? Wątpię żeby istniało wiele osób które przyjmują za pewnik każdą teorię spiskową o jakiej się dowiedzą, raczej jest tak że różne osoby mają różne progi wiarygodności.



Jak nadmieniałem - chodzi mi o ekstrema. Facet u mnie w pracy wierzył nawet w latające dywany bo skoro były na ilustracjach w dawnych arabskich księgach to MUSIAŁY istnieć.

Użytkownik Tytus84 edytował ten post 11.12.2012 - 09:15

  • 0

#12

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

popatrz dookoła ile kasy tłucze się obecnie na "końcu świata". To jest właśnie perfekcyjnie sprzedana teoria spisku,

No, dobrze ale co w tym konkretnym przypadku miało by być według Ciebie spiskiem? I co lub kogo ta "teoria" miałaby demaskować?
Majów, którzy specjalnie tak nagmatwali w swoim kalendarzu, żeby nas zmylić?
Naukowców, którzy wiedzą ale nie powiedzą?
Czy samych głosicieli teorii o końcu świata, którzy ją głoszą bo chcą na niej zarobić? (tutaj występuje już wewnętrzna sprzeczność)
Moim zdaniem, to nie jest żadna teoria "spiskowa".
Byłaby nią, gdyby po 21 grudnia, ktoś zaczął forsować tezę, że koniec świata jednak się odbył ale jakiś rząd lub organizacja ukryła go przed nami w celu osiągnięcia konkretnych korzyści... :mrgreen:

W ten sposób to rozpatrując, to każda teoria spiskowa jest obraźliwa dla nieinteresujących się nimi, ponieważ zakłada że są tępymi bezwolnymi zombimi którzy "nie widzą prawdy"

Niekoniecznie, bo trudno nazwać tak kogoś, kto nie interesuje się danym tematem z braku czasu, możliwości lub po prostu w związku z faktem, iż inie ma on świadomości, że budzi on jakiekolwiek kontrowersje. A taki jest, w głównej mierze, powód braku zainteresowania większości ludzi danym tematem.


Oto przykład:

Jest to doskonały przykład na moje twierdzenie, że zawsze trafi się grupa odbiorców, którą zainteresuje wszystko (nawet taki bełkot) Ale przyznasz chyba sam, że nie może on być dowodem na Twoją tezę, że motorem "spiskowania" jest chęć zysku - nie przypuszczasz chyba przecież, że ktokolwiek dałby cokolwiek zarobić autorowi tego... czegoś? 8)
  • 1



#13

Tytus84.
  • Postów: 220
  • Tematów: 1
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano


popatrz dookoła ile kasy tłucze się obecnie na "końcu świata". To jest właśnie perfekcyjnie sprzedana teoria spisku,

No, dobrze ale co w tym konkretnym przypadku miało by być według Ciebie spiskiem? I co lub kogo ta "teoria" miałaby demaskować?
Majów, którzy specjalnie tak nagmatwali w swoim kalendarzu, żeby nas zmylić?
Naukowców, którzy wiedzą ale nie powiedzą?
Czy samych głosicieli teorii o końcu świata, którzy ją głoszą bo chcą na niej zarobić? (tutaj występuje już wewnętrzna sprzeczność)
Moim zdaniem, to nie jest żadna teoria "spiskowa".
Byłaby nią, gdyby po 21 grudnia, ktoś zaczął forsować tezę, że koniec świata jednak się odbył ale jakiś rząd lub organizacja ukryła go przed nami w celu osiągnięcia konkretnych korzyści... :mrgreen:


Oh, nie czepiaj się słówek, wiesz o co mi chodzi :) Teoria spisku czy apokaliptyczna przepowiednia - powiedzmy tak: wciskanie ludziom rzekomo prawdziwych informacji o czymś co się nie stanie - jest dla mnie swego rodzaju spiskiem. 22 grudnia, kiedy okaże się że bieguny się nie pzoamieniały, Nibiru w nas nie wjechało, ciemnosć nie nastała - potwierdzi się moja teoria.

Niekoniecznie, bo trudno nazwać tak kogoś, kto nie interesuje się danym tematem z braku czasu, możliwości lub po prostu w związku z faktem, iż inie ma on świadomości, że budzi on jakiekolwiek kontrowersje. A taki jest, w głównej mierze, powód braku zainteresowania większości ludzi danym tematem.



Śmiem wątpić. Brak czasu nie gra roli, bo kto na niego nie cierpi? Po prostu dostosowujemy swój czas do swoich zainteresowań. Jeśli ktoś spędza wolny czas na jeździe na nartach, to nie znaczy że teoriami spisku nie zajmuje się z braku czasu, tylko że... po prostu nie traci czasu na - nazwijmy to po imieniu - głupoty.

Jest to doskonały przykład na moje twierdzenie, że zawsze trafi się grupa odbiorców, którą zainteresuje wszystko (nawet taki bełkot) Ale przyznasz chyba sam, że nie może on być dowodem na Twoją tezę, że motorem "spiskowania" jest chęć zysku - nie przypuszczasz chyba przecież, że ktokolwiek dałby cokolwiek zarobić autorowi tego... czegoś? 8)



Po pierwsze, "to coś" ma pokazać właśnie absurd tych wszystkich doszukiwań się drugiego dna wszędzie. A po drugie, YT zarabia na reklamach które są wyświetlane obok tego filmiku. Autor może się pochwalić na FB jaką to śmieszną wrzutę zrobił i moż enawet jakaś laska dzięki temu zgodzi się z nim wyjść do kina. Zrobienie filmiku na YT to jednak nie napisanie książki, bądźmy realni, kokosów z tego nie będzie. Ale jakby się kolo postarał i napisał ksiażkę "Dekodowanie Chytrusa" i przeanalizował Biblię od tyłu to pewnie dla jaj sam bym to kupił :) A wielu by się znalazło takich co by ją wzięli na poważnie.

Użytkownik Tytus84 edytował ten post 11.12.2012 - 10:36

  • 0

#14

pishor.

    sceptyczny zwolennik

  • Postów: 4740
  • Tematów: 275
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 16
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Oh, nie czepiaj się słówek, wiesz o co mi chodzi :) Teoria spisku czy apokaliptyczna przepowiednia - powiedzmy tak: wciskanie ludziom rzekomo prawdziwych informacji o czymś - jest dla mnie swego rodzaju spiskiem.


To nie jest czepianie się słówek, tylko kwestia zasadnicza dla dyskusji na temat Twojego pierwszego wywodu. Chodzi mi to, jak rozumiemy pojęcie "teoria spiskowa" ?
Ja, być może mylnie, definiuję ją jako teorię, odnoszącą się do wydarzeń, które wydarzyły się, a nie - które mają dopiero mieć miejsce. I których przebieg wskazuje na to, że ich natura miała inny rodzaj niż głosi "wersja oficjalna". Moim zdaniem tylko wydarzenia "historyczne" ( w sensie - byłe) dają możliwość ich oceny i weryfikacji, a co za tym idzie, budowania na ich kanwie jakichkolwiek teorii dotyczących ich przyczyn, przebiegu i skutków.... Cała reszta (wydarzenia nadchodzące) to zwykłe teoretyzowanie i mało kto (poza grupą ludzi wspomnianych przeze mnie we wcześniejszych wypowiedziach) będzie miał ochotę, na poważnie je analizować (w sensie - udowadniać ich "spiskowy" charakter)... No, bo jak niby udowodnić, że nadchodzący koniec świata, to efekt spisku? Chyba, że uznamy, że "spisek" to wszelkie działania podejmowane wokół danego tematu, które mają na celu tylko i wyłącznie namieszanie ludziom w głowach, w celu zbicia na tym majątku. No ale ja z taką definicją zgodzić się nie mogę... Myślę więc, że tą kwestię trzeba by było doprecyzować, żeby uniknąć nieporozumień w dyskusji...

Po prostu dostosowujemy swój czas do swoich zainteresowań.

Tu się zgodzę ale nikt (rozsądny) nie postawi zarzutu osobie, której nie interesuje dana kwestia, że jest "tępym bezwolnym zombie" 8)
A o tym przecież rozmawialiśmy... To tak, jakby ktoś mi chciał postawić zarzut, że nie mam nic do powiedzenia w sprawie... no, powiedzmy kinematografii mongolskiej (której problemy - ze wstydem przyznaję, nie wywołują u mnie jakiegoś szybszego bicia serca :mrgreen:)

Podam Ci przykład...
Ostatnio trafiłem na jakieś szczątkowe forum, na którym jeden z użytkowników (mniej więcej 8-9 lat po fakcie :o) ze zdumieniem odkrył, że 11 września, w NY zawalił się również budynek WTC7. Byłem zdumiony, bo ja wiedziałem o tym praktycznie od razu ale to tylko dlatego, że interesowały mnie wydarzenia tamtego dnia. Jednak po chwili uzmysłowiłem sobie, że temu komuś, najwyraźniej wystarczyły informacje o wieżach i Pentagonie, które były jakby najbardziej eksploatowane i najprawdopodobniej nie znalazł sobie wystarczająco dużo siły żeby dotrzeć do informacji o budynku 7. Nie o kontrowersjach dotyczących jego zawalenia się - do informacji, że on się również zawalił tego dnia. Byłem lekko zszokowany ale nie postawiłbym mu zarzutu o jego "zombiowatości" (wiem, że to okropnie brzmi ;)) Po prostu przyjąłem to do wiadomości, rozumiejąc, że medialne wydarzenia tamtego dnia zaspokoiły jego głód informacji, a brak czasu (lub po prostu lenistwo) sprawił, że te kilka lat poświęcił na, powiedzmy, problemy związane z hodowlą rybek akwariowych , a nie na drążenie tego tematu... Dla mnie - no problem... ;]

Użytkownik pishor edytował ten post 11.12.2012 - 12:26

  • 0



#15

Tytus84.
  • Postów: 220
  • Tematów: 1
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

To nie jest czepianie się słówek, tylko kwestia zasadnicza dla dyskusji na temat Twojego pierwszego wywodu. Chodzi mi to, jak rozumiemy pojęcie "teoria spiskowa" ?


Nahh, jeśli przeczytałeś mój artykuł dokładnie to wiesz że chodzi mi o teorie spiskowe, apokaliptyczne przepowiednie, wróżby, "tajemne" prawdy - no, ogół tematów "nadprzyrodzonych", czy - może ujmując jeszcze prościej: tematów które twoja mama skwitowałaby zapewne krótkim "aj nie zawracaj mi głowy głupotami" :) Dla mnie teoria że WTC zburzył Bush jest tak samo wiarygodna i sensowna jak to że za kilka dni walnie w nas Nibiru lub to że Amerykanie trzymają UFO w tajnej bazie. Albo że wywróżę ci przyszłość z Tarota. Może nawet łatwiej jeszcze: chodzi mi o wszystkie tematy które z pełną powaga rozpoczynają użytkownicy tutejszego forum. Czy wystarczająco już określiłem grupę tematyczną którą rozpatruję? :)

Obecnie lansowany "koniec świata" postrzegam jako spisek - spisek wydawców, autorów, właścicieli kanałów dystrybucyjnych, pseudonaukowców i paradokumentalistów - mający na celu wyciągnąć od ludzi pieniądze żerując na ich lęku i łatwowierności. Widziałem niezliczone już wywiady z "gupimi Amerykanami" którzy całkiem serio przygotowują się na konieć świata - ile to pieniędzy poszło na zapasy żywności, amunicji, ile schronów pobudowano... Autor ksiażki która opisuje przepowiednie Majów i lansuje tezę że świat się skończy nie ma na celu chyba nic innego niż zarobienie pieniędzy na tej książce.

Tu się zgodzę ale nikt (rozsądny) nie postawi zarzutu osobie, której nie interesuje dana kwestia, że jest "tępym bezwolnym zombie" 8)
A o tym przecież rozmawialiśmy... To tak, jakby ktoś mi chciał postawić zarzut, że nie mam nic do powiedzenia w sprawie... no, powiedzmy kinematografii mongolskiej (której problemy - ze wstydem przyznaję, nie wywołują u mnie jakiegoś szybszego bicia serca :mrgreen:)


Ależ - postawi. Kolega z pracy, K., generalnie uznawał nas wszystkich za bezmyślne owce ponieważ nie interesowaliśmy się tajemną masońską symboliką amerykańskiego dolara! (przykład dosłownie zacytowany).

Podam Ci przykład...
Ostatnio trafiłem na jakieś szczątkowe forum, na którym jeden z użytkowników (mniej więcej 8-9 lat po fakcie :o) ze zdumieniem odkrył, że 11 września, w NY zawalił się również budynek WTC7. Byłem zdumiony, bo ja wiedziałem o tym praktycznie od razu ale to tylko dlatego, że interesowały mnie wydarzenia tamtego dnia. Jednak po chwili uzmysłowiłem sobie, że temu komuś, najwyraźniej wystarczyły informacje o wieżach i Pentagonie, które były jakby najbardziej eksploatowane i najprawdopodobniej nie znalazł sobie wystarczająco dużo siły żeby dotrzeć do informacji o budynku 7. Nie o kontrowersjach dotyczących jego zawalenia się - do informacji, że on się również zawalił tego dnia. Byłem lekko zszokowany ale nie postawiłbym mu zarzutu o jego "zombiowatości" (wiem, że to okropnie brzmi ;)) Po prostu przyjąłem to do wiadomości, rozumiejąc, że medialne wydarzenia tamtego dnia zaspokoiły jego głód informacji, a brak czasu (lub po prostu lenistwo) sprawił, że te kilka lat poświęcił na, powiedzmy, problemy związane z hodowlą rybek akwariowych , a nie na drążenie tego tematu... Dla mnie - no problem... ;]


Widzisz, tu się trochę róznimy chyba :) Ja uznaję takiego człowieka za głąba, bo o tym że WTC7 się zawaliło również mówili wtedy w wiadomościach (pamiętam to jak dziś). Facet nie wiedzący że zawaliło się WTC7 jest trochę zombie... Bo nie chodzi o to że do tych informacji trzeba jakoś szczególnie dociekać, to pokazywali na żywo w telewizji przecież! Jeśli ktoś był za młody wtedy, przyjmijmy że ma dziś 15 lat i zaczyna się interesować tematem, to na pierwszym lepszym źródle informacji (choćby wiki) dowie się jak wygląda lista zawalonych budynków. Za bezmózgie zombie nie uznam za to osoby która nie ma pojęcia o tym że ktoś się gdzieś czegoś doszukał i twierdzi że w Pentagon uderzyła rakieta a nie samolot. Fakty to fakty, teorie to teorie. Fakty powinien znać każdy, teorie - każdy sobie dopisuje.
  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u