Skocz do zawartości




Zdjęcie

Nie podoba mnie się to, że utrzymuje się, że dywagacje pt. "co bylo przed Wielkim Wybuchem" są pozbawione sensu


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
128 odpowiedzi w tym temacie

#106

Kwarki_i_Kwanty.
  • Postów: 510
  • Tematów: 44
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 14
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

To, czy rzeczywiście my zwykli ludzie czy jacykolwiek specjaliści w obrębie nauk astrofizycznych etc., nie wiemy, co zainicjowało reakcję (bardziej nazwałbym to procesem) ,,Wielkiego Wybuchu", czy bardziej ,,Wielkiego Odbicia" bądź "... Zderzenia M-Bran", nie jest do końca takie pewne. Przynajmniej, na chwilę obecną nie mamy pojęcia, co, jak i dlaczego wydarzyło się ,,tuż" przed kosmicznym aktem stworzenia; ba! nie mamy pojęcia czy cokolwiek takiego jak rozsławiony,,Big Bang" się wydarzyło, i w ogóle czemu miało by to nastąpić; czy można nadawać temu znaczenie i pojęcie umiejscowienia go na osi czasu egzystencji Wszechświata, jako czegoś co ,,miało miejsce", skoro ów akt stworzenia był punktem wyjścia dla czasu, wszelkiej materii i przestrzeni, które tworzą to co zwany Wszechświatem obecnie? Nie wiem, jak z takowym zagadnieniem ,,Wielkiego Wybuch" itp. stoi kosmologia kwantowa; jeśli się nie mylę, to, co nazywamy ,,Wielkim Wybuchem" w ujęciu fundamentalnym ma zupełnie inny obraz, znaczenie i rozmach - tak jakby sam akt stworzenia Wszechrzeczy w tym rozumieniu był jedynie następną fluktuacją lub jakąś wypadkową w polach kwantowej nicości przed Wielkim Wybuchem, gdzie wtedy czas istniał (według mnie) w formie wirtualnej, jako... czas skryty w kieszeni n-wymiarowej pól kwantowych, i gotowy do ,,eksplozji" wraz z Wielkim Wybuchem.

Nie ignorowałbym konceptu Wszechświata Cyklicznego, który mówiąc łopatologicznie, zakłada, że: Wszechświat istnieje jako tylko jeden, sam się zapada, sam rozszerza, sam niszczy i tworzy na nowo.

Big-Bounce-graphic-MOBILE-894x1720.jpg
  • 0

#107

Gorloj.
  • Postów: 10
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Czy Nicość może ewoluować? 
Czy "coś" mogło powstać z powolnego nawarstwiania się "niczego"? 
Pamiętajmy że 1 podzielone na nieskończoność daje zero. 
Mając nieskończoność ilość czasu, wszystko może się wydarzyć.

Wszechświat to fraktal, będący jedynie poszerzającym się pąkiem na nieskończonej gałęzi nieskończonego fraktalnego drzewa wieloświata. 


  • 0

#108

ppp.
  • Postów: 646
  • Tematów: 31
Reputacja Żałośnie niska
Reputacja

Napisano

Chinczycy przygotowuja experyment, ktory da odpowiedz czy czastki powstaja z niczego. Nazywa sie: "Station of Extreme Light".

 

https://www.thesun.c...ar-space-apart/


Użytkownik ppp edytował ten post 20.05.2021 - 18:00

  • 0

#109

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 6335
  • Tematów: 737
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 25
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Pamiętajmy że 1 podzielone na nieskończoność daje zero. 

My przyjęliśmy zero, bo nie jesteśmy w stanie policzyć, po ilu miejscach po przecinku pojawi się coś innego niż zero i czy się pojawi.





#110

Gorloj.
  • Postów: 10
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Miejsc po przecinku między zerem a jedynką jest więcej niż liczb między zerem a nieskończonością. 


  • 0

#111

Kwarki_i_Kwanty.
  • Postów: 510
  • Tematów: 44
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 14
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Czy Nicość może ewoluować? 
Czy "coś" mogło powstać z powolnego nawarstwiania się "niczego"? 
Pamiętajmy że 1 podzielone na nieskończoność daje zero. 
Mając nieskończoność ilość czasu, wszystko może się wydarzyć.

Wszechświat to fraktal, będący jedynie poszerzającym się pąkiem na nieskończonej gałęzi nieskończonego fraktalnego drzewa wieloświata. 

 

Dalekie, bardzo dalekie wnioski podchodzące pod filozofię, niemającej nic wspólnego z nauką empiryczną, ale, co ciekawe, tej nauce (np, kosmologia, astrofizyka) pomagająca. Z drugiej strony twoje słowa forumowiczu, brzmią intrygująco, a gdyby dłużej się nad nimi zastanowić, to dochodzimy dzięki nim do spekulacji/myśli podobnych do koncepcji - jeśli dobrze pamiętam - wiecznie regresywnego bytu: co stworzyło Boga, który stworzył Boga, tworzącego Boga, który... itd. itd.? Podobnie koncepcję tą można zawrzeć do ,,nicości" i ,,niczego"; czasu nie można mieć, jest on prawdopodobnie złudzeniem, czymś bardziej przypominającym zjawisko symultaniczne i plastyczne. A w ogóle czas może istnieć, jednak jako... ,,czas kwantowy", a to jest bardzo skomplikowane zagadnienie.

 

No właśnie: czy przed początkiem Wszechświata było ,,nic", czy ,,nicość"; czy ,,istniało/nie istniało" wtedy coś takowego, że przed wyłonieniem się naszej Wszechrzeczy w akcie, nazwijmy to, Wielkiego Wybuchu (ajć, lubię tę teorię) nie było absolutnie niczego: żadnych wirtualnych cząstek, pól i fluktuacji kwantowych, żadnych proto-reakcji i spontaniczności? Trudno sobie wyobrazić, że nie było niczego, bo wyobrażając sobie ,,nicość"... tak naprawdę zawsze sobie coś wyobrażamy: czarną, bezbrzeżną membranę, powierzchnię lub ,,to coś". Ale żeby nie było nic... 


Użytkownik Kwarki_i_Kwanty edytował ten post 25.05.2021 - 16:41

  • 0

#112

Panjuzek.
  • Postów: 2650
  • Tematów: 20
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Miejsc po przecinku między zerem a jedynką jest więcej niż liczb między zerem a nieskończonością. 

 

 Nie sądzę. Zbiór zero do jeden, jest zbiorem skończonym. Musi dojść do momentu że nie da się go podzielić na jeszcze mniejsze części. Inaczej mówiąc: gdyby zbiór z zakresu od zera do jeden umieścić na prostej, to otrzymamy odcinek. A odcinek z założenia jest skończony. W związku z tym zbiór liczb po przecinku pomiędzy zerem a jedynką jest skończony, i nie może być większy od zbioru liczb od zera do nieskończoności. Oczywiście możemy założyć że zbiór miejsc po przecinku jest nieskończony, ale wtedy okaże się że liczb po przecinku między zerem a jedynką jest tyle samo ile jest liczb pomiędzy zerem a nieskończonością, inaczej mówiąc w obu wypadkach jest ich nieskończenie wiele. 

 

@Kwarki_i_Kwanty

 

 

że przed wyłonieniem się naszej Wszechrzeczy w akcie, nazwijmy to, Wielkiego Wybuchu (ajć, lubię tę teorię) nie było absolutnie niczego: żadnych wirtualnych cząstek, pól i fluktuacji kwantowych, żadnych proto-reakcji i spontaniczności?

 

 Teoria Wielkiego Wybuchu, mówi o "początkowej osobliwości" A to już jest Coś. Co konkretnie? Tego nie wie nikt. Według jednych to był Bóg, według innych: nie wiadomo co, a jeszcze inni (w tym i ja) pomyślą że to jeden z etapów Cyklicznego wszechświata, gdzie czarne dziury po wchłonięciu całej widzialnej materii i siebie nawzajem, utworzyły jedną gigantyczną "czarną dziurę", zawierającą w sobie całą energię i materię poprzedniego wszechświata. Takie coś, musi w końcu eksplodować. A że jest to osobliwość, to i eksplozja, jest eksplozją tylko z nazwy.

 

 Osobiście jestem zwolennikiem wszechświata cyklicznego, tyle że koncept ten prowadzi do pytań, takich jak chociażby: Ile było wszechświatów przed naszym? A jeżeli jest to skończona liczba, to... Jak powstał ten pierwszy? 


  • 0



#113

Kwarki_i_Kwanty.
  • Postów: 510
  • Tematów: 44
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 14
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

 
 Osobiście jestem zwolennikiem wszechświata cyklicznego, tyle że koncept ten prowadzi do pytań, takich jak chociażby: Ile było wszechświatów przed naszym? A jeżeli jest to skończona liczba, to... Jak powstał ten pierwszy?


W kwestii odnalezienia ostatecznego pytania na pochodzenie i początek (a raczej to drugie) Wszechświata, warto się zastanowić, czy model Wszechświata Cyklicznego wskazuje na to iż jest to Wszechświat Nieskończony; czy w tym toku spostrzeżeń i wniosków nie wychodzi na jaw, że cyklicznie odradzający się Kosmos to model wiecznego Wszechświata, bez jawnego namacalnego początku i końca procesu powstawania: jakby ciągle i zawsze Wszechświat powstawał i się anihilował... I tak bez końca. Można dojść do wniosku, że nie ma spójności i ostateczności w teoriach ,,wielkowybuchopodobnych", które dały iskrę kreacji wszystkiego, co było, jest i będzie, co nazywamy Kosmosem. To przerasta ludzki trójwymiarowy mózg, który biologicznie nie został stworzony do takiego myślenia/pracy/funkcjonowania.
  • 0

#114

Panjuzek.
  • Postów: 2650
  • Tematów: 20
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 

 

W kwestii odnalezienia ostatecznego pytania na pochodzenie i początek (a raczej to drugie) Wszechświata, warto się zastanowić, czy model Wszechświata Cyklicznego wskazuje na to iż jest to Wszechświat Nieskończony; czy w tym toku spostrzeżeń i wniosków nie wychodzi na jaw, że cyklicznie odradzający się Kosmos to model wiecznego Wszechświata, bez jawnego namacalnego początku i końca procesu powstawania: jakby ciągle i zawsze Wszechświat powstawał i się anihilował... I tak bez końca. Można dojść do wniosku, że nie ma spójności i ostateczności w teoriach ,,wielkowybuchopodobnych", które dały iskrę kreacji wszystkiego, co było, jest i będzie, co nazywamy Kosmosem. To przerasta ludzki trójwymiarowy mózg, który biologicznie nie został stworzony do takiego myślenia/pracy/funkcjonowania.

 

 Wbrew pozorom nasz mózg pracuje w czterech wymiarach, gdzie czwartym wymiarem jest czas. Wszystko wokół nas ma swój początek i koniec, dlatego ciężko zrozumieć koncept nieskończoności. Pisałem już gdzieś o tym, że trudno nam wyobrazić sobie coś tak trywialnego jak "prosta". No bo jak by miała niby wyglądać? Przecież gdzieś musi się zacząć i gdzieś skończyć, a z punktu widzenia matematyki prosta nie ma ani jednego, ani drugiego. Wszystko co jesteśmy w stanie ogarnąć wyobraźnią to "odcinek". Podobnie rzecz się ma z BB. Jest to jedynie początek odcinka zwanego przez nas wszechświatem. Obserwacje wskazują że coś takiego najprawdopodobniej miało miejsce. Ale nie ma żadnej możliwości że dowiemy się co było przedtem.  A jeżeli BB był  prapoczątkiem wszystkiego, to pozostaje pytanie skąd się wzięła początkowa osobliwość, i gdzie ona była umiejscowiona, skoro nie było przestrzeni. 

 

  Dane obserwacyjne nie wykluczają hipotezy wszechświata cyklicznego. Prawo Hubble’a-Lemaître’a mówi nam że  Im większa odległość do danej galaktyki, tym przesunięcie jej widma ku dłuższym falom jest większe. Inaczej mówiąc Im dalej jest dana galaktyka, tym szybciej się od nas oddala.  Wprawdzie Stała Hubble’a opisuje tempo rozszerzania się Wszechświata w funkcji czasu. Ale mowa jest tu jedynie o prędkości z jaką dana galaktyka się od nas oddala. Prawo to nie bierze pod uwagę iż odległość od danej galaktyki ściśle wiąże się z tym "KIEDY" dana galaktyka oddalała się od nas z daną prędkością. Inaczej mówiąc. Najdalsze galaktyki oddalają się od nas najszybciej, Ale obserwacje te pokazują nam przeszłość. Im dalej, tym dawniej. Czyli jeżeli obserwujemy galaktykę odległą od nas o miliard lat świetlnych, to widzimy z jaką prędkością oddalała się ona od nas, miliard lat temu. Nie mamy możliwości obserwacji tego co się dzieje z tą galaktyką dzisiaj. Naprawdę nie rozumiem dlaczego ta zależność nie jest brana pod uwagę przy dywagacjach o ekspansji wszechświata. 

 

 W nauce nie ma praw absolutnych. Fizyka Newtonowska była niepodważalna przez kilka stuleci, do momentu gdy na scenę wkroczył znany wszystkim Albert. Być może również tak się zdarzy w omawianym przez nas przypadku

.

    Prawo Hubble’a (obowiązujące lokalnie) można wywnioskować na gruncie ogólnej teorii względności przy założeniu, iż Wszechświat jest jednorodny i izotropowy.  Tyle że najnowsze obserwacje poddają pod wątpliwość, izotropową strukturę wszechświata, a co za tym idzie prawo Hubble’a w stosunku do najbliższej nam przestrzeni, może zostać poddane rewizji. A to może zmienić postrzeganie ekspansji wszechświata. 

 

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81665%2Cwszechswiat-wcale-nie-musi-rozszerzac-sie-rownomiernie.html                                                                    


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 28.05.2021 - 08:27

  • 0



#115

Kwarki_i_Kwanty.
  • Postów: 510
  • Tematów: 44
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 14
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Nie chciałbym wkraczać w sedno zagadnienia Ekspansji Wszechświata, ciągnąc dalej ten wątek tematyczny, a chodzi mi o ,,początek Kosmosu" w każdym znaczeniu tego słowa - czyli stan jak najbardziej pierwotny, jak i stany wirtualne etc. przed nim. Bo, gdy mówimy o zjawisku elektromagnetycznym, ,,przesunięciu ku czerwieni", jest ono związane bardziej ku problematyce rozszerzenia się Wszechświata; ,,przesunięcie" stawia początek (choć to bardzo względne i subiektywne słowo; Einstein ze swymi marzeniami o wiecznym stabilnym Wszechświecie zapewne przewraca się teraz w grobie) Wszechrzeczy w bardzo niejasnym świetle. I doszło do tego, sądzę, że wciąż tkwimy w swego rodzaju naukowo-filozoficznym ,,niebycie" - mamy problem z wyjaśnieniem samej natury ekspansji Kosmosu, tego w ogóle, jak ten proces przebiega, jak różnicuje się w jego różnych częściach, jak bardzo powiązany jest (jaka istnieje zależność) z aktem jego wyłonienia się, czy raczej, odbicia. A co do Koncepcji Wszechświata Cyklicznego, miałem na myśli jego niejasność teoretyczną (wcześniejsze posty), tzn. istnieje możliwość ,,istnienia" Nieskończonego Wszechświata Cyklicznego: nie mającego początku ani końca, w tych swoich krutacznych odbiciach się poprzednich zapadań innych Wszechświatów, potem swoich zapadań, dających początek kolejnym i kolejnym odbiciom nowych Uniwersów. Nie wiem jak to inaczej określić, ale działoby się tak... bez końca, bez końca i bez końca do potęgi entej. I nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że nasz ,,obecny" Kosmos, to kosmos ,,któryś z kolei". Że sekret dowiedzenia tego ukrytego faktu tkwiłby w dziwnym modelu naszego rozszerzającego się Wszechświata.
  • 0

#116

ppp.
  • Postów: 646
  • Tematów: 31
Reputacja Żałośnie niska
Reputacja

Napisano

Może poprostu powinniśmy przyznać się do braku możliwości odpowiedzi na te tematy w zakresie dostępnej nam wiedzy i zadać sobie pytanie gdzie w tym wszystkim kończy się nauka a zaczyna bajkopisarstwo. Uczeni poprostu tworzą bezpodstawne teorie z których nie ma żadnego pożytku i niczego nie wyjaśniają w stopniu dostatecznym.


  • 0

#117

Panjuzek.
  • Postów: 2650
  • Tematów: 20
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Nie chciałbym wkraczać w sedno zagadnienia Ekspansji Wszechświata, ciągnąc dalej ten wątek tematyczny, a chodzi mi o ,,początek Kosmosu" w każdym znaczeniu tego słowa - czyli stan jak najbardziej pierwotny, jak i stany wirtualne etc. przed nim. Bo, gdy mówimy o zjawisku elektromagnetycznym, ,,przesunięciu ku czerwieni", jest ono związane bardziej ku problematyce rozszerzenia się Wszechświata; ,,przesunięcie" stawia początek (choć to bardzo względne i subiektywne słowo; 

 

 

 

  Po pierwsze to "przesunięcie ku czerwieni" to efekt falowy a nie elektromagnetyczny. To tak zwany efekt Dopplera.  Drugą sprawą jest to że na podstawie obserwacji tego co dziś dzieje się we wszechświecie, możemy snuć wnioski i domysły na temat tego co zainicjowało nasz wszechświat. To jedyna droga jaka jest dla nas dostępna, chyba że nauczymy się podróżować w czasie, a konkretnie w przeszłość. 

 

 

A co do Koncepcji Wszechświata Cyklicznego, miałem na myśli jego niejasność teoretyczną (wcześniejsze posty), tzn. istnieje możliwość ,,istnienia" Nieskończonego Wszechświata Cyklicznego: nie mającego początku ani końca, w tych swoich krutacznych odbiciach się poprzednich zapadań innych Wszechświatów, potem swoich zapadań, dających początek kolejnym i kolejnym odbiciom nowych Uniwersów. Nie wiem jak to inaczej określić, ale działoby się tak... bez końca, bez końca i bez końca do potęgi entej. I nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że nasz ,,obecny" Kosmos, to kosmos ,,któryś z kolei". Że sekret dowiedzenia tego ukrytego faktu tkwiłby w dziwnym modelu naszego rozszerzającego się Wszechświata.

 

   Dla tego pisałem że ta koncepcja stawia więcej pytań niż daje odpowiedzi.  Big Bang jest stosunkowo prosty. Jest osobliwość początkowa, która gwałtownie zmienia swoją strukturę. Skąd się wzięła?? Jedną z odpowiedzi może być koncepcja Boga. (to jedynie przykład) W przypadku wszechświata cyklicznego, Bóg nie jest żadną odpowiedzią na pytanie o początki. Bo tego początku mogło nie być. I to jest największy problem. Bo jak to sobie wyobrazić? 

 

@ppp

 

Uczeni poprostu tworzą bezpodstawne teorie

 

 Żeby jakakolwiek teoria zaistniała w świecie naukowym, to musi mieć podstawy. Wbrew powszechnej opinii, naukowcy to najczęściej ludzie którzy szukają luk i błędów w teoriach stworzonych przez innych naukowców. Święty Grall każdego naukowca, to odkrycie czegoś co zdyskredytowało by aktualną wiedzę na dany temat. Świetnym przykładem jest Albert Einstein Który wykazał że niepodważalna przez kilka stuleci fizyka Newtonowska, jest poprawna jedynie w bardzo małej skali, i nijak się ma do tego co możemy obserwować we wszechświecie. Również dzisiaj wielu naukowców, na wiele sposobów sprawdza poprawność Teorii Względności. Gdyby ktoś wykazał że ta teoria "nie ma podstaw" (Jak to określiłeś w swoim poście), to stałby się równie sławny jak sam Einstein. 

 

 

z których nie ma żadnego pożytku i niczego nie wyjaśniają w stopniu dostatecznym.

 

 To zależy czym jest dla ciebie wspomniany "pożytek". Jeżeli jest to dla Ciebie coś tak trywialnego jak np gotowanie kartofli, to fakt pożytku z tego nie ma. Iną sprawą jest poszerzanie wiedzy.  Tutaj ciężko jest powiedzieć jakie korzyści możemy odnieś z badania początków wszechświata, bo jeszcze nawet nie wiemy jakie odkrycia i wynalazki, staną się faktem dzięki tej wiedzy. Z drugiej strony te biliardy zielonych wydawane, na próby zrozumienia wszechświata też nie idą w błoto. Dzięki nim w naszych domach goszczą technologie które pół wieku temu były czystym s-f. 

 Urodziłem się w 1973 roku. Od dziecka interesował mnie zarówno kosmos jak i fenomen życia na ziemi. Ale to co najbardziej rozpalało mój umysł to nowinki techniczne. I na przestrzeni mojego średnio długiego życia widzę jak ogromny postęp techniczny, jest naszym udziałem. Wiele z rzeczy których używasz na co dzień, jest w mniejszym lub większym stopniu stworzonych dzięki temu że jacyś naukowcy badali jak powstawał wszechświat. 

  Dla przykładu, jeżeli masz ajfona to używasz co najmniej pięciu technologii stworzonych na potrzeby programów kosmicznych, takich jak chociażby teleskop Hubble'a. A dzięki spoglądaniu w głębokie pole Hubbla, możemy oglądać wszechświat takim jakim był niedługo po jego powstaniu. Czy to jest jakiś "pożytek" ? Mojm zdaniem tak.


Użytkownik Panjuzek edytował ten post 29.05.2021 - 09:49

  • 0



#118

ppp.
  • Postów: 646
  • Tematów: 31
Reputacja Żałośnie niska
Reputacja

Napisano

Cóż "gotowanie kartofli" - jest oparte na doświadczeniu, można przeprowadzić niezliczoną liczbę badań dotyczących tego procesu. Natomiast problem z Wielkim Wybuchem jest taki, że nie możemy go obalić ani potwierdzić doświadczalnie.
Sama nauka bez doświadczenia staje się bajką dla dorosłych, w którą możemy wierzyć lub nie.

Wikipedia:
"Metoda naukowa stanowi zbiór naukowych technik służących badaniu zjawisk fizycznych, zdobywaniu nowej wiedzy przyrodniczej, a także korygowaniu i scalaniu wiedzy już zdobytej. Metoda naukowa jest powszechnie oparta na empirycznych lub mierzalnych wynikach eksperymentów i obserwacji, które zostają poddane specyficznym dla nauki metodom rozumowania."
"Falsyfikowalność teorii jako kryterium odróżnienia nauki od nie-nauki została zaproponowana przez Karla Poppera i stanowi najsłynniejsze kryterium demarkacji. Została ona przedstawiona w opozycji wobec poglądu, że dobrym wyznacznikiem naukowości teorii jest duża liczba empirycznych potwierdzeń danej teorii. Ideę falsyfikacji można wyprowadzić z podstawowych własności implikacji logicznej w klasycznym rachunku zdań. W przypadku potwierdzenia mamy do czynienia z następującą formą rozumowania: „(Jeśli p, to q) i q” (przez p rozumiemy tu teorię naukową i/lub obecny stan wiedzy, a przez q przewidywane przez teorię zdarzenie). Przykładowo, mogę przewidywać, że biorąc pod uwagę prawo powszechnego ciążenia oraz obecne położenia ciał Układu Słonecznego (p), jutro w południe dojdzie do zaćmienia Słońca (q)"

 

Jeśli Chiny wykażą w eksperymencie "Station of Extreme Light", możliwość toworzenia się cząstek z nicości to i tak pozostajemy w obrębie tego samego zbioru praw i przestrzeni, który powstał po Wielkim Wybuchu. Możliwości cofnięcia się do chwili gdy nic nie istnieje nie ma nawet w matematyce.
Przekładając to na "gotowanie kartofli":
Jeśli istnieje jeden element w bazie danych (zbiorze) to możemy go wyrzucić i zostanie pustka, ale sama struktura bazy danych pozostaje (metadane), ale gdy taka baza danych jeszcze nie istnieje ciężko jest o niej dyskutować


Użytkownik ppp edytował ten post 29.05.2021 - 15:09

  • 0

#119

Panjuzek.
  • Postów: 2650
  • Tematów: 20
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

@ppp

 

 Hipoteza wielkiego wybuchu jest oparta na metodzie naukowej, której definicję przytoczyłeś. Czyli mamy eksperymenty, które pokazały nam że jest również falą, a także takie które pokazują jak światło zachowuje się w różnych warunkach, co pozwala nam interpretować to co obserwujemy przez nasze teleskopy. Na tej podstawie można wysunąć hipotezę. 

 

 

Hipoteza (gr. ὑπόθεσις hypóthesis – przypuszczenie) – zdanie, które podlega konfirmacji lub falsyfikacji. Stwierdza spodziewaną relację między jakimiś zjawiskami, stanowi propozycję twierdzenia naukowego, które zakłada możliwą lub oczekiwaną w danym kontekście sytuacyjnym naturę związku[1].

Stawianie i testowanie hipotez to jeden z podstawowych procesów twórczego myślenia oraz fundamentalny element procesu tworzenia nauki.

 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza

 

 Według hipotezy wielkiego wybuchu, nie cofamy się "do chwili gdy nic nie istnieje" Tylko do momentu w którym istnieje Początkowa Osobliwość. 

 

 

Osobliwość – punkt lub linia, gdzie przyspieszenie grawitacyjne lub gęstość materii są nieskończone.

Z opisu ewolucji Wszechświata określonej przez metrykę Robertsona-Walkera wynika, że osobliwość powinna istnieć na początku Wielkiego Wybuchu.

https://pl.wikipedia...ć_(astronomia)

 

Czyli nie mam mowy o powstaniu czegoś z niczego. Zupełnie inną kwestią jest to kiedy i gdzie powstała ta osobliwość, skoro nie istniały czas i przestrzeń. Tutaj faktycznie nauka się kończy.


  • 1



#120

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 6335
  • Tematów: 737
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 25
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

 Możliwości cofnięcia się do chwili gdy nic nie istnieje nie ma nawet w matematyce.

W matematyce nie ma pojęcia cofania się. Od tego zacznijmy.

Istnieje natomiast pojęcie nieskończoności, zarówno dodatniej, jak i ujemnej.

 

Biorąc pod uwagę teorię Wielkiego Bum, nie znajdziesz tam słowa o "nieistnieniu niczego". Tam była osobliwość, choć nie wiemy, jak długo tak trwała, ale była i to pomimo tego, że czas jeszcze nie istniał. Dlaczego nie istniał, bo było trwanie.






 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u