Skocz do zawartości




To nie Nietzsche, lecz Einstein zabił Boga


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
23 odpowiedzi w tym temacie

#16 Gość_Tout Est

Gość_Tout Est.
  • Tematów: 0

Napisano

Przepraszam za archeologię, ale chciałem opublikować tutaj poprawioną i udoskonaloną wersję mojego artykułu.

Ile osób wierzących zna tak naprawdę definicje słowa dogmat? Jest on przyjmowany bezmyślnie z definicji. Toteż religia odbiera mądrość, ale nie inteligencje. Skoro nie wykorzystuje się wiedzy o niebezpieczeństwach jakie rodzi brak umiarkowanego sceptycyzmu. Nie znaczy to, że tacy ludzie wolniej się uczą, czyli są głupi. Mądrość, to tylko wykorzystywanie wiedzy nabytej za pomocą inteligencji.
Jednakże autorytety twierdzą inaczej, zgodnie z definicją słowa dogmat to: Zasada teologiczna objęta kanonem wiary, podana przez kościół do wierzenia jako niewzruszona prawda, nie podlegająca krytyce ani dyskusji. Twierdzenie przyjmowane bezkrytycznie za prawdę tylko na podstawie autorytetu, bez względu na zgodność z doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem. Słownik wyrazów obcych Władysława Kopalińskiego.
Zatem dogmat jest przyjmowany bezmyślnie, odruchowo. Definicją słowa głupota, jest słowo bezmyślność… W to każą wam wierzyć duchowni. To nie nasza wina. Mało ludzi jest głupich, tak jak mało ludzi jest mądrych. Pozwólcie, że wytłumaczę.

Zabójstwo jest złe, ale tylko do czasu kiedy nie pojawi się tyran. Wtedy człowiek który go zamorduje stanie się bohaterem nawet w oczach przestrzegających dekalog, co wydawać by się mogło absurdalne.

Każdy zdrowy człowiek kradłby żeby żyć, więc niemożliwe jest to by nieomylny Demiurg wbudował w nas reakcje, które warunkują nasze zachowanie na określone bodźce, które te reakcje uruchamiają. Głód jest przecież pragnieniem zapewniającym życie. Umożliwia przetrwanie.
Możliwe, że w takim razie jest sadystą, ale o takim wolelibyśmy raczej zapomnieć niż go czcić.

Czas jest względny. O tym wie wielu katolików i innych wyznawców, osób religijnych, ale prawa dekalogu już nie są zależne od kontekstu. Dlatego właśnie wiara w coś takiego wystawia wierzącego na próbę. Tak nazwaliby to teolodzy. Niektóre sytuacje wymagają innych rozwiązań niż te proponowane przez dogmat dekalogu, jeden algorytm. Bóg nie mógł się mylić, mylić mógł się jednak człowiek.

Nauka jest opisem zmieniającego się wszechświata, nieustannego obiegu energii. Natomiast religia jest statycznym absurdzikiem, wszakże nie ma rzeczy niezmiennych.

Weźmy za przykład Biblie. Bóg tak jak wszystko w niej jest metaforą lub konsekwencją megalomanii narodu żydowskiego. Koran jest konsekwencją megalomanii narodu muzułmańskiego i tak dalej, choć może być to inna cecha. Trudno sprecyzować czego metaforą JHWH jest, jednakże mówi o sobie w pierwszej osobie liczby mnogiej już w Starym Testamencie.

Co do niewierzących, to nie mają się oni o co martwić. Wystarczy, że przeczytają przypowieść o Abimeleku znajdującą się w Księdze Rodzaju. Jego nieświadomość rozwiał dopiero Jahwe, żydowski ten który jest. Jak wiemy wiara jest przekazywana przez wychowawców, opiekunów dzieciom, które nie mają czasu i wystarczającej wiedzy aby się zastanowić. Przeważająca część dzieci nie jest wybitna, więc ta większość jest bardziej podatna na przyjęcie treści wcześniej bezrefleksyjnie przyjętej przez ich nadzorców. Teraz przypomnijcie sobie definicje słowa dogmat. Mechanizm ten nazywa się w psychologii internalizacją. To zapominanie o tym, kto przekazał nam wiedzę. Nieświadomie uznajemy, że nasze poglądy, przemyślenia są tylko naszą zasługą. To w dużej mierze zasługa tych, którzy sami „odziedziczyli” tę wiedzę od rodziców, naszych dziadków.

Skoro nie wiemy co jest po śmierci, to znaczy że nie wiemy co jest po śmierci. To brak informacji. Jeśli coś faktycznie nie istnieje, nie można wymagać udowodnienia nieistnienia, bo to jest niemożliwe. Dlatego wymaganie od kogoś żeby udowodnił nieistnienie rzeczy nieistniejącej jest irracjonalne. Możliwie jest udowodnienie tego, że coś istnieje lub obalenie teorii, pod warunkiem że jej założenia same sobie nie zaprzeczają. W innym razie nie ma nawet potrzeby poddawania jej analizie naukowej. Wiara taka nie przebrnęłaby przez próbę wiary pomyślnie. Wierząca część naukowców zdaje sobie z tego świetnie sprawę. Dlatego przyczyny dla których nie obejmuje się tym samym spojrzeniem, nie poddaje się własnego już w życiu dorosłym zbioru przekonań duchowych są znane. To Carl Gustav Jung zauważył, że ludzka psychika dąży do wiary w rzeczy niepojmowalne, nie dające się wyjaśnić. Nie należy zwieść się temu uczuciu, ponieważ okazało się, że jest ono bardzo podobne do zjawiska samooceny. Posiadając trzy struktury osobowości wszyscy w mniejszym bądź większym stopniu oszukują samych siebie, nie zdając sobie z tego sprawy. Wcześniej szkoła psychoanalizy odkryła te właśnie zależności. Nieustanną walkę pomiędzy Tanatosem i Erosem, czyli ego i superego. Tak Freud i jego uczniowie (w tym Jung) ustalili i sklasyfikowali mechanizmy obronne, które mają uchronić świadomość od niechcianych myśli.

Kto chce ten wierzy, ale ten ktoś nie jest zbyt spostrzegawczy albo ktoś go szantażuje, lub też robi to samotnie. Zgodnie z gałęzią psychodynamiczną psychologii, wcześniej zwanej psychoanalizą groźba kompromitacji może ujarzmić moc umysłu, jeżeli nieprzestrzeganie dekalogu składającego się z dogmatów ma mieć zaplanowane przez kogoś objawienie tego, co miał okazje zobaczyć Dante.

Bóg jest z założenia nieomylny. Jest to podstawa koncepcji katolickiej. Jeśli przyjmiemy, że nie sprecyzował on kodeksu "właściwych zachowań" wtedy mamy do czynienia z człowiekiem, który stworzył go na swoje podobieństwo. Człowiek potrafi tworzyć rzeczy niedoskonałe, ale nie jest nieomylny w przeciwieństwie do Boga. Z tego by wynikało, że Bóg którego człowiek kultywuje także. Dlaczego taki Bóg również jest przenośnią? Czy zastanowiliście się dlaczego papież jako taki sam człowiek jak każdy z nas zapragnął być nieomylny? W Kościele katolickim władza papieża ma charakter wyjątkowy. Słowami konstytucji Pastor aeternus z 1870 roku można określić ją następująco: "najwyższa i pełna władza jurysdykcji nad Kościołem rzymskokatolickim zarówno w sprawach wiary i moralności, jak też w sprawach dyscypliny i rządzenia", a także władza "prawdziwie biskupia, zwykła i bezpośrednia nad każdym bez wyjątku Kościołem pozostającym w jedności z papiestwem i nad każdym bez wyjątku kapłanem i wiernym, niezależna od jakiejkolwiek władzy ludzkiej" (kanon 218, nr 1-2). Swoją władzę papieże sprawują za pośrednictwem kurii rzymskiej, mającej delegowane prawo do rozstrzygania szczególnych spraw.
Podczas gdy papież jest człowiekiem.

Żeby budynek istniał musi mieć podstawę. Zatem wraz z ewolucją myśli ludzkiej taka religia została pozbawiona wstępu do dyskusji, ponieważ nie posiada fundamentu.

Trójca Święta to metafora ludzi, ponieważ para ludzi tworzy kolejnego człowieka, ale my nie jesteśmy tak prymitywni by wyrywać żebra żeby to była dziewczynka. To oczywiście żart, tak samo jak owy Bóg - Imitacja. Jak na istotę nieomylną to pomylił się kilkadziesiąt razy. Pismo dla wielu Święte było pisane dosłownie, literalnie. Nikomu nie przyszło by wtedy do głowy, aby uznać pewne kwestie za metaforyczne. Kiedyś Biblia służyła ludziom jaką książka od wszystkiego. Nie bez powodu tak zaciekle walczono z teorią heliocentryczną, a sami duchowni nie mogli pogodzić się z tym, że poza sferą gwiazd stałych zabrakło miejsca dla nieba i piekła. Wracając do nieprawidłowości Biblii, pozwólcie że wymienię kilka z nich: Wpierw Jahwe stworzył światło, cztery dni później Słońce. Siódmego dnia kazano nam leniuchować. Nagroda za wsparcie finansowe. Już zerwanie jabłka skazało wiedzę na bycie złą. Ktoś mógł zauważyć podstęp, antycypowano powstanie nauki. Podczas gdy każde dobro i zło jest odbierane sensorycznie, jest subiektywne. Jeżeli to zracjonalizujemy i uznamy, że Najwyższa Inteligencja wytłumaczyła to nam tak żebyśmy zrozumieli, to przyjmując to twierdzenie za wiarygodne stajemy się ofiarami niedostrzegania różnicy pomiędzy człowiekiem, a Bogiem. Jak się okazuje nie ma zasadniczych. Dzięki temu ci którzy go stworzyli, mogą manipulować tymi którzy w niego wierzą.

Zostaje jedynie obawa przed śmiercią, ale to nie nasza wina że nie czciliśmy konkretnego Stwórcy za to tylko, że nas stworzył, ponieważ zapomniał nas poinformować o swoim istnieniu. Co gorsza nie wskazał konkretnego regulaminu, którego nieprzestrzeganie wiąże się ze skazaniem na wieczne pochodnie, w każdej religii różne, więc nie możemy narzekać na brak urozmaiceń. W takim razie Bóg bez udziału duchownych, wychowawców i innych wiernych nie powiedziałby nam co należy robić, aby trafić do raju. Sporo niewinnych musi się teraz smażyć przez wieczność, tylko dlatego że kiedyś nie było Biblii. Nie było ustanowione prawo, którego należy przestrzegać w celu wiecznej, a przy tym szczęśliwej egzystencji pozacielesnej.

Wolna wola to twór co najmniej zagadkowy, jeżeli znamy jej skutki. Gdybyśmy byli jej pozbawieni, to grzech by nas nie kusił. Bez niej nie wiedzielibyśmy nawet tego, że jej nie posiadamy. Bóg nie mógł się mylić, jedynie człowiek. Zgodnie z biologią molekularną, na poziomie genowym posiadamy tylko marną nadzieje na to, że decydujemy niezależnie od przedrostka nano. Wskazuję na to badania przeprowadzone przez Benjamina Libeta. Odkryto bowiem, że świadomość pojawia się wcześniej od wykonania prostej czynności, ale z kolei intencja pojawiła się przed świadomością. Aktywność mózgu rejestrowana była później od podjęcia decyzji. Ta myśl przerażała homo sapiens od niepamiętnych czasów i nadal wydaje się być mało przystępna.

Śmierć


Nie wiemy co staje się z nami po śmierci. Czy w ogóle coś się dzieje? Czy nasza świadomość przetrwa zjawisko rozkładu ciała? Dlatego powinniśmy pozbyć się religii monoteistycznej ze swojego życia, ponieważ bazuje ona na naszej wrodzonej ignorancji. Mechanizmach nieuświadomionych, a materialiści już wykorzystają naszą niewiedzę, o to można być spokojnym. Istnieje wiele świątyń, w których pobiera się opłatę, bo nie wypada nie dać skoro inni też dają.

Tak właśnie działają szarlatani. Są zdolni nawet stworzyć transcendentnego Kreatora, by wykorzystać nasze biologiczne słabości. Jeżeli pozbędziemy się obawy przed logicznym myśleniem, to żadne piekło nam nie straszne. Będziemy mieli tylko cięższy portfel. Zastanawiające, że ludziom od spraw niematerialnych, tak bardzo zależy na ciałach stałych.

Na czym więc to wszystko polega zapytacie?

Otóż przeczucie Boga wynika z tego, że psyche w sposób niezależny od naszej woli dąży do tajemnic. O tym już wspominałem.
Religie obrażają ludzki intelekt, bo wykorzystują ten fakt i ludzie nie uciekają się do rozumu. Ludzie wierzą w siły nadnaturalne, bo chcą żyć wiecznie. Każdy chciałby trafić po wsze czasy do Arkadii, to oczywiste. Dlatego ludzie niepotrzebnie krytycznie spoglądają na naukę, która tłumaczy wszystko w jak najbardziej niezależny sposób, a nie tak jak pragnąłby tego człowiek. To, że chcemy być nieśmiertelni, nie oznacza tego że posiadamy duszę, że ona istnieje. My tylko chcemy ją mieć i to jest właśnie religia. Obietnica bez pokrycia. Nie da się stworzyć czegoś poprzez pragnienie. Dlatego pojawił się Bóg, aby odciążyć człowieka, bo człowiek przygotował się na takie wnioskowanie. Ci, którzy pisali Święte Księgi byli bardzo mądrzy, gdyż zdawali sobie sprawę z tego, że ludzie bez namysłu zaakceptują istnienie absolutu, ponieważ jego nie można zbadać zmysłami i z tego powodu stanowi on największy autorytet. Wzbudza lęk jako niewiadoma. To była przyczyna tego, że Chrześcijaństwo przetrwało. To może okazać się szokujące, jednakże Rzymianie obawiali się Jahwe, z tego powodu iż go nie widzieli i bali się kary, co ma swoje przyczyny w regule niedostępności. Reguła tą można zobrazować na następującym przykładzie. Eksperymentator wkłada do czarnego pudełka gumową zabawkę. Dziecko nie widząc co jest w środku odczuwa obawę przed włożeniem ręki do środka. W tym przypadku jest to całkowicie uzasadnione, lecz Rzymianie nie mogli tego sprawdzić, gdyż nigdy nie było pudła, a lęk jest irracjonalny w przeciwieństwie do strachu. Tak samo jak lęk przed śmiercią, a to przecież tylko zmiana stanu materii.

Co na to poradzić?


Przecież jeżeli Bóg istnieje, to zostanę ukarany na wieczność bez możliwości poprawy. Trafię do piekła na czas niezmierzony. To logiczne, że jest to przerażające. Jednakże tylko człowiek byłby na tyle perfidny, ale także wyrafinowany żeby tak dobrze to wszystko wymieszać. Rozrzedzić do poziomu leku homeopatycznego i wykorzystać prawa psychologii, by było to obszerne i spójne logicznie. Człowiek zawsze chciał zawładnąć tymi, których uważał za inteligentnych, ponieważ sam był głupi, ale mądrzejszy. Ukarać tylko dlatego, że inni nie podzielają jego zdania. Taka kontrola ludźmi daje wręcz nieograniczone możliwości, jeżeli ludzie zaczną wierzyć, że Bóg nie jest dziełem człowieka. Prawo autorytetu jest niezwykle silnie, ponieważ trudno mu się oprzeć. Widzimy człowieka w uniformie, jest to ktoś ważny. Policjant wzbudza przecież respekt (przynajmniej w teorii). To zasługa warunkowania. Kojarzymy biały fartuch z osobą której należy zaufać. W większości przypadków jest to rozsądne postępowanie, ponieważ dzięki temu nie trzeba wszystkiego analizować. Tak przebiega proces uczenia się każdego z nas. Nie zostawiajmy jednak zawsze auto-pilota bez opieki. Wystarczy pomyśleć raz, a skrupulatnie.

Kim jest Bóg osobowy?

Jest on uzewnętrznieniem. Wyrazem chęci dominacji człowieka nad istotą ludzką. Kłamstwa też są logiczne, tylko ich przyczyną jest antynomia. Uboga logika, którą trudno uchwycić. Tak samo jak i substancje aktywną w lekarstwach medycyny konwencjonalnej. Ludzie nie chcą cierpieć, dlatego się nie zmieniają. Zmiana potrzebuje wyrzeczeń i w tym przypadku jest to pozbycie się lęku przed tym, że jesteśmy śmiertelni. Religia nie daje ukojenia, jest źródłem uprzedzeń i dzieli ludzi, ponieważ każdy człowiek chcę, żeby to jego system był tym prawdziwym, to zrozumiałe. Niestety dlatego też automatycznie umniejsza system, którego nie wyznaje, ale co gorsza drugiego człowieka, który jest jego zwolennikiem. Wielu ludzi nie miało o tym świadomości jak bardzo jest to niebezpieczne, stwierdziłem więc fakt. Zastanawiałem się nad tym wszystkim wiele lat, by dowiedzieć się dlaczego ludzie wierzą. Dlatego wymyślono, że ciekawość prowadzi do piekła. Stworzyciele Wiekuistego dobrze wiedzieli, iż ktoś może pokrzyżować ich plany.

Czym zastąpić religie?

Alternatywą jest nauka, która łączy ludzi współpracą o udoskonalenie świata oraz nas samych poprzez odkrycia i wynalazki. Nauka jest jedna, jest zarazem fascynującą przygodą z rzeczywistością. Jej cele mogą być osiągane przez zbiorowość, a współpraca jednoczy ludzi. Zatem powinna zastąpić dziurawe religie, które nie posiadają filtru, nie potrafią się sfalsyfikować. Są czysto subiektywną wiarą, nieuświadomionymi konfliktami. Załóżmy, że chcemy odróżnić przypadek od cudu. Nauka to wiara przepuszczona przez filtr metody naukowej i tak staje się wiedzą sprawdzoną, rzetelną, czyli wiarygodną. Wpierw ktoś musiał zaobserwować daną rzecz, proces, ale na tym się nie skończyło. Na tym polega różnica pomiędzy obiektywizmem, a subiektywnością. Jest to zmniejszanie wpływu tego drugiego za pomocą metody naukowej, stosowanej w tymże obiekcie. Dlatego nauka jest bardziej precyzyjna, skrupulatna w objaśnianiu wszechświata oraz znamy źródło jej wiedzy i stąd to jej możemy zaufać. Doświadczenie religijne poparte jest przeczuciem, jedną próbą, niewiedzą. Co prowadzi do ignorancji, co w konsekwencji jest przyczyną podatności na wpływy tych, którzy czerpią z niej zyski materialne. Takie jak pieniądze, pozyskiwanie władzy, czy umacnianie swojej pozycji na świecie jako oligarchów. Musimy mieć świadomość tego, że autorytety nie muszą mieć racji. W innym przypadku jesteśmy skazani na niewolnictwo, ponieważ nawet nie zauważamy sprawowanej nad nami kontroli. Im więcej osób wierzy, tym bardziej staje się to słuszne czyż nie? To stary mechanizm wykorzystywany przez praktyków wpływu społecznego. Doświadczenie naukowe poparte jest setkami prób. Tak nauka odróżnia ziarna od plew, czyli informacje bezwartościowe od wartościowych, gdyż jest regulowana zmiennym, zależnym od obecnych osiągnięć paradygmatem. Wiara, doświadczenie religijne jest zatem irracjonalne. Religia nie posiada filtru i tak każdy może nam wmówić wszystko, bo będąc religijni nie poddamy tego falsyfikacji. Nie odróżnimy przypadku od cudu, bo na jakiej zasadzie? Co jest przecież zgodne z dekalogiem, czyli dogmatami. Tylko Mojżesz słyszał Boga i tylko ci przez Boga natchnieni pisali Biblie, ale skąd osoby religijne wiedzą, że nie zostały przez nich wymanewrowane? Przecież skoro nikt nie udowodnił istnienia konkretnego Architekta uniwersum (przy założeni że człowiek istnieje na pewno), to zdecydowanie bardziej prawdopodobne, że Mojżesz i piszący Biblię kłamali, niż że to co zapisali zostało im podyktowane przez istotę o której nic nie wiadomo. Via negativa, a dla nich już nie? Skoro Bóg jest niepoznawalny, a jest noumenem. Dlatego wspiął się Mojżesz tak wysoko. Informacja pochodząca od obserwatorów, ludzi, którzy tylko widzieli go na szczycie Horeb w paśmie Synaj, ale nie słyszeli żadnego głosu. Jeżeli nie można poznać absolutu, to taka wiara jest nierozsądna, bowiem jest konsekwencją braku informacji. Co skutkuje nieuzasadnioną obawą. Skoro wiemy na pewno, że istnieje umysł, bo mamy mózgi to należy ufać im. Racjonalizmowi, a nie duszy, dopóki nikt nie potwierdzi istnienia jej, jak i istnienia Boga w procedurze naukowej, gdyż tylko taka eliminuje efekt obserwatora. Człowieka, który chciałby żeby było nie tak jak jest faktycznie, tylko zgodnie z jego potrzebami, na przykład emocjonalnymi czy materialnymi. Nie ma żadnej różnicy pomiędzy monoteistycznym Bogiem transcendentnym, a człowiekiem. Człowiek jedynie myślał, że nikt nie zauważy braku różnicy. Przecież właśnie dlatego prawd wiary nie poddaje się krytyce. Dlatego stworzono kodeks dogmatów. Wiara jak twierdzą jej przedstawiciele to dogmat, który z definicji akceptuje się bezmyślnie jak już wiemy. Definicja słowa głupota, to właśnie bezmyślność. Religia to tylko bardzo dobrze zbudowane narzędzie wpływu, bo jest spójna logicznie. Każdy człowiek jest omylny, ale wiarygodność jest domeną nauki. Każdy z nas mógł popełnić błąd i uwierzyć, że ktoś więcej niż człowiek sprawuje nad nami piecze. W tym nie pozostało już nic więcej, ale możemy wierzyć, że tak właśnie jest. Doszukiwanie się w tym duchowości jest nieuświadomione i bezzasadne, a duchowni na to właśnie liczą. Przed tym ostrzegał nas Carl Gustav Jung. Psyche, pamiętacie? Zatem osoby religijne nie powinni być naukowcami, ponieważ zerwanie jabłka było grzechem. Religia twierdzi, że wiedza jest złem, ponieważ zaprzecza jej merytorycznie, a religia broni się projekcją, gdyż poparta jest wiarą której nikt nie może sprawdzić. Wiarygodna wiedza, to wiedza naukowa. Matematyka, Fizyka i Chemia w sposób najbardziej doskonały wyjaśniają funkcjonowanie wszechświata i będą to robiły jeszcze doskonalej. Chyba, że to wszystko jest fraktalem. Dosłownie wszystko. Zbiorem Mandelbrota utworzonym z pikseli na ekranie komputera Arthura Clarka.

Życiodajna Nauka

Nauka oferuje nam sprawiedliwość, bo naukowcy nie są tak zepsuci by dawać nadzieje na pośmiertną egzystencje, gdyż jak wszyscy nie wiedzą czy jest to możliwe. To skąd ktokolwiek mógł się dowiedzieć? Tego nie wiemy, ale wiemy za to że mógł użyć wyobraźni, ponieważ miał bardzo dobry motyw. Nikt nie wie co myśli Bóg. Ci którzy go stworzyli za wszelką cenę nie chcą żeby ludzie dowiedzieli się co myślą jego kreatorzy. Dzisiaj sprowadziłoby to na nich zagładę, ale jeśli to dzisiaj zaczęłyby tworzyć się religie, to nikt nie uwierzyłby Jezusowi na słowo, tylko co bardziej prawdopodobne uznał za schizofrenika cierpiącego na kompleks Boga. Dano niczym nie poparte przyrzeczenie, aby przyrzekać na Boga, czyli na nich samych. Te osoby chcą zawładnąć umysłami i odebrać radość życia materialnego, gdyż wiedzieli o tym, iż każdy chciałby żyć wiecznie w szczęściu. Na tym polega wykorzystanie faktu, że nie wiemy jeszcze wszystkiego, a oni znają nasze potrzeby. To sensowny powód dla którego musimy poświęcić się, a przynajmniej jeśli nie mamy na to ochoty, zawierzyć nauce, by sprawdzić czy coś rzeczywiście występuje, czy jest tylko farmazonem. Toteż należy wykorzystać, brać pełnymi garściami z życia, co do którego nie mamy wątpliwości, że istnieje. Dla nich nie liczy się szczęście - Twórców religii. Zatem i Boga w tym kontekście interesuje jedynie przetrwanie i nadzieja na to, że dacie się zwieść wilkom w owczej skórze. Dlatego tak siebie nazwali. Bogiem jedynym. Dlatego wymyślili to określenie. To religie monoteistyczne, a nie religia monoteistyczna. Miejmy tego świadomość, że wszyscy ludzie nie wierzą w te same dogmaty.

Co zrobić by zmienić naturę człowieka?

Żeby komuś pomóc, potrzebna jest perswazja, ale nie musi być ona zła. Zamiary mogą być altruistyczne.
Zatem lepiej starać się zmieniać własną naturę, niż naturę drugiego człowieka. Dlatego ja sam się zmieniłem i teraz ufam poznaniu naukowemu, które zaspokaja potrzebę wiedzy drzemiącą w każdym z nas.
Niech ona się wyzwoli, bo przed zagrożeniami nas uchroni. Wszystko jest przecież względne, zgodnie z prawami natury. Każdy dekalog chcę im zaprzeczyć, gdyż dogmaty są niezmienne w czasie i przestrzeni. Tak oto Watykan wypaczył nauki Biblijne na swoją korzyść. Na ile najmniejsze państwo na Ziemi jest wyceniane? Jakie są przychody? Każdy z nas może sprawdzić, jak bajońskie są to sumy. Gdyby państwo papieskie naśladowało Jezusa, papież żyłby jak Antystenes i oddawał biedniejszym jak Robin Hood. Natomiast papież kradnie bogatym i wraz ze świtą kardynałów tłumaczy swoje zachowanie zespołem Alzheimera. Nie byłbym co do tego pewny, ani co do drugiej wymówki jaką jest amnezja.
Człowiek stworzył Ojca nas wszystkich, na podobieństwo naszych obaw i nadziei. W jakim celu? Odpowiedzcie sobie sami. Wystarczy się tylko zastanowić nad tym co napisałem i wysnuć własną refleksje bez pomocy osób trzecich. Duchowni mogą was kłamać, ja także mogę was kłamać, każdy może was okłamać, ale nie oszukujcie samych siebie. Zaufajcie swojej intuicji. To jest moje świadectwo, teoria opisująca fakt wiary w Bogów oparta na wiedzy z zakresu psychologii i fizyki oraz wieloletniego, codziennego rozmyślania nad wytłumaczeniem zjawiska religii. W celu oddania ludziom ich wolności w myśleniu. Nie mogłem już tego znieść w jaki sposób nami poniewierają. Zapisywałem więc i udało mi się połączyć swoje notatki w jednolitą całość. Nie dajcie się zwieść tytułom. Podręczniki od tych dwóch dziedzin można czytać samemu i sprawdzić to co napisałem, wydedukować. Ja tylko podpowiadam co należy robić, żeby nie zostać wykorzystanym. Pies dla psa jest przyjacielem, ale człowiek dla człowieka już niekoniecznie, choć nawet bardzo byśmy sobie tego życzyli.
Nie można nie ufać nauce tylko dlatego, że w przyszłości może nastać rewolucja. Nie mogę się winić o to, że tego nie dożyje, ale to nie jest wystarczający powód do powątpiewania w ludzkie poznanie, poddane mnogiej ilości analiz. Nauka potrafi się w bowiem pełni sfalsyfikować.

Światło

Światło jest efektem ubocznym tego co robią atomy. Atomy dzielą się elektronami, a ich nadmiar jest wydalany w postaci fali elektromagnetycznej, czyli fali utworzonej z niepotrzebnej energii, nazwanej fotonami. Widzimy światło, ponieważ fotony nieustannie drgają, nie istnieją w spoczynku. Kiedy zatem przestaną drgać, przestajemy także widzieć światło. Niesamowite, że ludzie potrafili to odkryć i wytłumaczyć, choć nazwy są tylko wymyślone to wszystkie te cząsteczki istnieją i ważniejsze żeby to zrozumieć. Niekoniecznie znać nazwy. To właśnie oferuje nauka. Dogłębne poznanie. Trzeba zadawać pytania i prosić o odpowiedzi nasz rozum. Wspaniałą maszynę mózg.

Nie martwcie się zatem. Bóg to niewiadoma w równaniu które nie ma rozwiązania, to niepotrzebny problem filozoficzny wykreowany przez instytucje. Niestety ludzie stworzyli religie, bo dopiero niedawno to odkryto i mogli wykorzystać naszą niewiedzę. Na tym polega ewolucja i jest brutalna. Bóg nauki jest odkryciem. Bóg religii jedynie wymysłem. Tak oto Islam, Katolicyzm, Scjentologia wykorzystują ludzką dobroć. Zatem nie bez powodu mówi się, że w Watykanie mieszkają sami ateiści. Ja stwierdziłbym, że niewierzący jest jedynie czubek tej góry.
Podziękujmy zatem największemu filozofowi, który zmarł w 1955 roku. Albert Einstein odkrył, że wszystko jest względne.


Publikuję to bardziej w ramach ciekawostki, moje poglądy od tamtego czasu uległy znacznej ewolucji.

Użytkownik Faur edytował ten post 18.12.2013 - 00:31

  • 0

#17

Zbeeanger.
  • Postów: 504
  • Tematów: 67
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 9
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Publikuję to bardziej w ramach ciekawostki, moje poglądy od tamtego czasu uległy znacznej ewolucji.

Ewolucji? wiesz co oznacza to słowo... ale będzie że się czepiam w końcu od początku założyłeś że wierzący nie wiedzą co oznacza słowo dogmat. No cóż każdy mierzy swoją miarką. A więc pozwolę sobie na krótki komentarz twoich przed ewolucyjnych poglądów.

Krytykujesz autorytety w słowach:

Jednakże autorytety twierdzą inaczej, zgodnie z definicją słowa dogmat to: Zasada teologiczna objęta kanonem wiary, podana przez kościół do wierzenia jako niewzruszona prawda, nie podlegająca krytyce ani dyskusji. Twierdzenie przyjmowane bezkrytycznie za prawdę tylko na podstawie autorytetu, bez względu na zgodność z doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem.


...świat nauki wykazał się nie raz, większym brakiem zdrowego rozsądku oraz bezkrytycznym przyjmowaniem pewnych błędnych twierdzeń. Historia nauki, to ciąg błędów i późniejszego ich poprawiania i prostowania. Nie jest wolna od naiwnych deklaracji, oszustw i nadużyć.

Generalnie znajdziesz zwolenników swoich przed ewolucyjnych poglądów. Tekst jest jaki jest chłodny, zimny, fizyczny i przyziemny, nie emanujący żadną energią. Mógłbym czepiać się każdego zdania w tych wypowiedziach ale powiem szczerze szkoda mi na to czasu.

Skoro uważasz że Boga nie ma i nie widzisz świadectw Jego działania cóż więcej mogę dodać... napisałeś w ostatnim fragmencie :

Nie martwcie się zatem. Bóg to niewiadoma w równaniu które nie ma rozwiązania, to niepotrzebny problem filozoficzny wykreowany przez instytucje. Niestety ludzie stworzyli religie, bo dopiero niedawno to odkryto i mogli wykorzystać naszą niewiedzę. Na tym polega ewolucja i jest brutalna. Bóg nauki jest odkryciem. Bóg religii jedynie wymysłem. Tak oto Islam, Katolicyzm, Scjentologia wykorzystują ludzką dobroć. Zatem nie bez powodu mówi się, że w Watykanie mieszkają sami ateiści. Ja stwierdziłbym, że niewierzący jest jedynie czubek tej góry.
Podziękujmy zatem największemu filozofowi, który zmarł w 1955 roku. Albert Einstein odkrył, że wszystko jest względne.


a twoje ostatnie zdanie jest zaprzeczeniem twoich poglądów i wszystkiego o czym piszesz, o ile dobrze rozumiemy pojęcie względny czyli możliwy do zaakceptowania.

P.S.
Jak Einstein mógł zabić Boga?... czy racjonalnie myślałeś pisząc taki tytuł.
Możliwe do zaakceptowania są przekonania każdego człowieka... jak będzie przekonamy się po śmierci.
Jak wierzysz tak masz... i możesz mi pisać referaty, przytaczać równania, całki, wzory, opowiadać o fotonach i bozonach innych cudach wiankach które są dookoła nas, ale to nie sprawi że przestanę wierzyć w Boga, bo nawet wg Einsteina moja wiara jest możliwa do zaakceptowania.

Użytkownik Zbeeanger edytował ten post 18.12.2013 - 07:51

  • 1

#18 Gość_Tout Est

Gość_Tout Est.
  • Tematów: 0

Napisano

Wykaż błąd w moim rozumowaniu o dogmacie. To prawda, że tak założyłem, ale miałem ku temu powody. To chyba główny powód, dla którego wierzący wierzą. Twoje projekcja jest aż nadto wyraźna. Rozumiem otuchę czy opium w rozumieniu Nietschego, ale są pewne granice. Starałem się z tym rozumowaniem rozprawić bezpardonowo. Jeśli Cię uraziłem to nie jest mi jakoś specjalnie przykro. Ja uważam, że warto szukać prawdy, a nie tkwić w ślepym zaułku. Zdecydowanie lepiej jest błądzić.

Owszem, naukowcy popełniali pomyłki, ale głównie dlatego że nie stosowali się do etyki. Część z nich miała także problemy ze sobą. W końcu Einstein nie był świadomy konsekwencji w postaci bomby jądrowej.

Nic na to nie poradzę, że taki jest wszechświat. Nie ja go wymyśliłem.

Świadectwa? Masz na myśli urojenia na tle religijnym i zlepek mechanizmów obronnych?

Względny, czyli zależny od układu odniesienia ;)

Zabić można idee. Eisntein dokonał tego przy pomocy swego wkładu w filozofie. Udownił jawny fałsz religii.

Użytkownik Faur edytował ten post 18.12.2013 - 14:44

  • 0

#19

Zbeeanger.
  • Postów: 504
  • Tematów: 67
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 9
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Nie muszę i nie mam zamiaru niczego Tobie wykazywać, może sam dostrzeżesz swoje błędne rozumowanie.

Ja uważam, że warto szukać prawdy, a nie tkwić w ślepym zaułku. Zdecydowanie lepiej jest błądzić.


:wtf:


Einstein wyraził swoje zdanie na ten temat, niczego nie udowodnił.


  • 0

#20 Gość_Tout Est

Gość_Tout Est.
  • Tematów: 0

Napisano

Nie muszę i nie mam zamiaru niczego Tobie wykazywać, może sam dostrzeżesz swoje błędne rozumowanie.

Ja uważam, że warto szukać prawdy, a nie tkwić w ślepym zaułku. Zdecydowanie lepiej jest błądzić.


:wtf:


Einstein wyraził swoje zdanie na ten temat, niczego nie udowodnił.



Nie musisz, ale też zapewne nie potrafisz.

A teoria względności to fakt.
  • 0

#21

Zbeeanger.
  • Postów: 504
  • Tematów: 67
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 9
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Nie musisz, ale też zapewne nie potrafisz.

A teoria względności to fakt.


Masz rację, nie potrafię... zniżyć się do takiego poziomu myślenia i nie zamierzam tego robić i jest mi z tym dobrze.







  • 0

#22 Gość_Tout Est

Gość_Tout Est.
  • Tematów: 0

Napisano



Nie musisz, ale też zapewne nie potrafisz.

A teoria względności to fakt.


Masz rację, nie potrafię... zniżyć się do takiego poziomu myślenia i nie zamierzam tego robić i jest mi z tym dobrze.


Czyli Alfa i Omega po najniższej linii oporu...

P.S: Wiem czym jest interpretacja kopenhaska, na pewno nie prawdą absolutną... Bez odbioru...
  • 0

#23

Shisui.
  • Postów: 2
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Wiem, że temat stary jednakże również i ja chciałbym odnieść się do całości,a więc jeśli przyjąć by to wszystko na sposób o którym piszesz to wniosek można by wysnuć jeden, że wszystko jest propagandą z jednej strony religia, która ma pomóc tym bardziej szczwanym i inteligentniejszym ludziom w wspinaniu się po lepsze życie na naiwności innych czerpiąc przy tym zysk, który to w ich oczach jest jedyna wartością, z drugiej strony zaś nauka, która również czerpie i będzie czerpać zysk na ludziach ,do badań potrzebne są pieniądze, aby wykształcić pokolenie również potrzebne są pieniądze chociażby na książki, wszystko się zapętla jeśli by tak to zrozumieć, wniosek jest jeden: nie ważne czy to religia czy tez nauka czy inna życiowa dziedzina, zawsze znajdzie się ktoś kto będzie bardziej kombinował i w jakiś sposób nas przechytrzy. Wyciągnąłeś konkretne wnioski ok, ale trzeba by się zastanowić czy to nie aby tylko twoja rzeczywistość ? Jak twierdził twój autorytet Einstein czas dla każdego płynie inaczej, więc skoro czas jest różny może i rzeczywistość jest również inna dla każdego z nas ? Kolejna teoria i kolejny znak zapytania, wiele rzeczy i osiągnięć zawdzięczamy nauce, lecz jak religia ma ona również swoje dziury, jest wiele teorii w które można wierzyć lub też nie, można by rzec, że gdyby w innej rzeczywistości inaczej zinterpretować obecne zjawiska świat mógłby być na wyższym stopniu niż obecnie, technika byłaby bardziej zaawansowana itp, lecz co z tego jeśli interpretując świat w jeszcze inny sposób można by zajść jeszcze dalej ? To w co wierzysz mogłoby wyglądać zupełnie inaczej, mogłoby być bardziej poprawne lub też mniej, mógłbyś dalej snuć psychologiczno filozoficzne idee czy tez pewnego rodzaju wnioski odnośnie tego co nas otacza, lecz co z tego skoro nawet nauka nie utrzyma Cie przy życiu wiecznie, umrzesz nie wiadomo co się z tobą stanie, miną tysiące lat powstaną nowe idee, religie, nowe przemyślenia, nowa nauka, co z tego jeśli nasz umysł nigdy nie będzie jak wszechświat nieskończony i nie pozwoli nam pojąć pewnych rzeczy. Twoje przemyślenia to dedukcja na podstawie nauki i psychologi, nic więcej. Czy żyjesz jako bogacz czy jako biedak, czy jako mądry czy jako głupi, czy szukasz odpowiedzi na pytania w nauce czy w religii i tak jednego nie unikniesz, wszystko wtedy runie jak domek z kart, pytanie dalej takie samo i po co to wszystko ? Nauka na to nie odpowiedziała i wątpię aby kiedykolwiek odpowiedziała, dlatego też powstała religia, owszem w obecnych czasach czerpie ona tylko zyski, lecz można się od tego wyrwać i zinterpretować ja również na swój sposób, odrzucając tą cała fikcje. Ja jestem osobą wierzącą lecz moja wiara wygląda nieco inaczej, to mój sposób interpretacji, nie rozumiem do końca chrześcijan i wyznawców innych wiar, lecz nie odrzucam wiary tylko staram się tak jak Ty znalezc wytłumaczenie,Ty szukasz go w dziedzinie nauki, ja zaś w religii, tak to już bywa, ludzie różnią się od siebie :) Można w coś nie wierzyć, ale nigdy nie można tego całkowicie odrzucić, co nauka już nam pokazała nie raz. 

 

 

"Dar siły umysłu, pochodzi od Boga, Boskiej Istoty, jeżeli skoncentrujemy nasze umysły na tą prawdę staniemy się dostrojeni z tą potężną mocą" Nikola Tesla

 

A jeśli tak bardzo lubisz naukę to zachęcam Cie to zainteresowania się zupełnie odmienną osobą niż Einstein a mianowicie Nikola Tesla, może to trochę zmieni twój sposób w jaki odbierasz świat.


  • 1

#24

Tachion.
  • Postów: 6
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Nieustanny atak na kościół, na religie, robienie z wierzących bezmyślnych debili którzy nie myślą a jedynie wierzą. Ciesze się, że przynajmniej temat nie został oklaskany a wierzący symbolicznie spaleni na stosie


Ateiści wierzą tak w brak Boga jak teiści wierzą w Boga. Jeden i drugi pogląd opiera się na równie subiektywnych przekonaniach, których nigdy nie da się udowodnić.


  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u