Skocz do zawartości




Zdjęcie

Mirin Dajo


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
25 odpowiedzi w tym temacie

#16

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 6125
  • Tematów: 733
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 25
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Popularny

W pierwszej połowie XX wieku świat zachwycił się Mirinem Dajo - wizjonerem, spirytystą, mnichem i medium. Pochodzący z Holandii mężczyzna do dziś jest ucieleśnieniem jednostki reprezentującej nadludzkie zdolności. Według wielu obiegowych opinii, jakie krążyły jeszcze kilkadziesiąt lat temu, człowiek ten obdarzony był tajemną i nadnaturalną mocą, która sprawiała, że niegroźne było dla niego przebicie mieczem, sztyletem czy nawet... strzał oddany w jego kierunku z broni palnej.

Mirin Dajo urodził się jako Arnold Gerrit Henskes. Na świat przyszedł 6 sierpnia 1912 r. w Rotterdamie. Dorastał jako zwykły młodzieniec, zupełnie nieświadomy swoich niezwykłych umiejętności. Początkowo, z racji swojego talentu plastycznego, zajmował się projektowaniem - założył wtedy nawet swoją własną firmę. Nagły zwrot nastąpił dopiero w czasie II wojny światowej, kiedy Henskes odniósł bardzo poważne obrażenia. Będąc rannym, spostrzegł, że jego okaleczenia bardzo szybko i niemal bezkrwawo się goją.

Dołączona grafika


Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy Dajo został ranny, doznał także całego cyklu niezwykłych snów oraz trudnych do wyjaśnienia objawień. Wydarzenia te jeszcze bardziej umocniły wiarę Holendra, który uznał wtedy, że dostał wielki dar od Boga. Uwierzył też wtedy, że ma wielką misję do spełnienia, a jej nadrzędnym celem jest pokazanie światu, aby nie podążał za mamoną.

Dołączona grafika


Po tym, jak nastąpiły tamte przełomowe wydarzenia, Arnold Gerrit Henskes opuścił swoje rodzinne miasto i przeniósł się do Amsterdamu, gdzie w pubach pod pseudonimem Mirin Dajo, co w języku esperanto oznaczało "Niesamowitego Dajo", rozpoczął karierę "człowieka, którego nic nie jest w stanie zabić". Szybko uznano go za fenomen, człowieka, któremu uczucie strachu jest obce. Wieść o pomysłach, które realizował w czasie swoich niezwykłych pokazów, szybko obiegła okolicę, a potem cały kraj.

Wielokrotnie, podczas swoich występów, Dajo nakłaniał przybyłych widzów do wbijania w jego ciało ostrych noży i sztyletów. Nie było dla niego niczym niezwykłym połknięcie żyletki czy zjedzenie szklanki. Dajo poczuł się niezniszczalny. Ta wiara w nieśmiertelność zakorzeniła się w nim tak mocno, że coraz częściej w trakcie swoich widowisk zezwalał na przebijanie swego ciała rozżarzonymi do granic możliwości prętami i nożami oraz na oblewanie się gotującą się wodą.



Jak się potem zaczęło okazywać, przeświadczenie Dajo o jego "pancernym" ciele nie do końca odnajdywało odzwierciedlenie w rzeczywistości. Pomimo błyskawicznej regeneracji, jego organizm nie dawał sobie rady z tak wieloma dotkliwymi okaleczeniami, co spowodowało powstanie na jego ciele kilku blizn. Najbardziej charakterystyczne były dwie szramy na głowie - pamiątka po eksperymencie z pistoletem, z którego Mirin był bardzo dumny, a który miał być dowodem na jego nieśmiertelność.

Kiedy o Dajo zrobiło się naprawdę głośno, zainteresowali się nim naukowcy oraz lekarze, którzy zaprosili go do Zurychu. Na własne oczy chcieli się oni przekonać o jego rzekomo cudownych umiejętnościach i niezwykłych właściwościach jego ciała. I Dajo, nie obawiając się żadnych prób ani testów, nie zawiódł ich.

W czasie jednego z pokazów, który został przeprowadzony przy obecności władz szwajcarskiej uczelni oraz na oczach studentów, ciało Dajo zostało wielokrotnie przebite. Aby wyeliminować jakiekolwiek prawdopodobieństwo, że to, co wyprawiał na scenie fakir, jest tylko zręczną sztuczką, wykonano serię zdjęć rentgenowskich. A te nie pozostawiły już żadnych wątpliwości. Ciało słynnego spirytysty naprawdę było przebijane. Materiały wyraźnie pokazywały, jak wnętrzności w jego ciele są perforowane. Naukowcy byli zdumieni, a wielu wydarzenia, które miały miejsce tamtego dnia uznało za cud.

Dołączona grafika

Kolejne doświadczenie z udziałem naukowców miało ponownie miejsce w Szwajcarii. Tym razem na jednej z uczelni w Bazylei Dajo został poproszony o wzięcie udziału w eksperymencie, podczas którego nie miał mu już towarzyszyć żaden pomocnik (w czasie pokazu dla naukowców w Zurychu wspierał go asystent, który zadawał mu rany). Holender znów bez żadnych oporów się zgodził. I ponownie wprowadził lekarzy w zdumienie.

Większość badaczy, którzy tym razem samodzielnie i wielokrotnie mieli okazję przebijać ciało mężczyzny, nie mogli znaleźć właściwej naukowej wykładni, która byłaby w stanie wyjaśnić fenomen. Co zaskoczyło lekarzy najbardziej, to fakt, że wbijanie szpady w ciało śmiałka nie wywoływało dosłownie żadnej reakcji. Kompletnie żadnej - jego twarz nie wykazywała grymasu bólu, a fakir po eksperymencie pozwalał sobie nawet na dowcipkowanie. Nie wystąpił żaden krwotok, a Dajo dalej poruszał się tak, jakby nic się nie stało.

Dołączona grafika


Fakir wierzył, że wszystko, co robi, ma w dużej mierze związek z jego duchowością. Zwracając na siebie uwagę świata swoimi nadnaturalnymi umiejętnościami, uważał, że ma do wykonania misję. Dzięki jego niecodziennemu darowi, jego głos podczas przemówień, w których mówił o konieczności zaprowadzenia pokoju na całym świecie, miał być jeszcze bardziej donośny. Co więcej, Dajo wierzył w to, że poszczególne jego działania są wspierane przez kilku jego osobistych Aniołów Stróżów.

Cała otoczka, którą wytwarzał wokół siebie Dajo, przyciągała do niego ludzi. A trzeba dodać, że poza jego wielkim darem, który wszyscy mogli podziwiać na własne oczy, mężczyzna parał się także działalnością uzdrowicielską - wielu wierzyło, że posiada on umiejętność leczenia chorych, znajdujących się w najbardziej beznadziejnej sytuacji. Często miewał też wizje, o których opowiadał słuchaczom. To wszystko sprawiało, że z czasem coraz więcej osób zaczynało go traktować jak mesjasza.

Śmierć fakira nadeszła nieoczekiwanie, gdy wiele z wykonywanych przez niego na scenie działań zaczęło być dla niego rutyną. 11 maja 1948 r. mężczyzna "posilił się" stalową igłą - jak twierdził, tak poinstruowały go głosy. Musieli interweniować lekarze, którzy po kilku dniach wyciągnęli z jego organizmu ciało obce. Wkrótce po zabiegu położył się do łóżka i nie wstawał z niego przez trzy dni, trwając jakby w stanie transu. Niedługo potem lekarze stwierdzili zgon Dajo. Sekcja zwłok miała wykazać, że śmierć nastąpiła z powodu rozwinięcia się w jego organizmie tętniaka rozwarstwiającego.

Źródło: niewiarygodne.pl

edit: Jeszcze jeden film do tematu. Przeoczyłem go wcześniej, dlatego zamieszczam teraz.


Użytkownik Staniq edytował ten post 12.07.2012 - 12:58

  • 11



#17

TTT.
  • Postów: 101
  • Tematów: 8
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Był już swego czasu wątek na forum o tym człowieku LINK.

Aczkolwiek temat wart przypomnienia.
  • 0

#18

manitoris.
  • Postów: 790
  • Tematów: 4
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Mozliwe ze mial jakas mutacje DNA, ktora objawiala sie szybka regeneracja, co w teori jest mozliwe bo nasze komorki maja ta zdolnsoc, tylko poprostu "nie chca" tego robic przy obecnym kodzie DNA, w taki szybki sposob oraz na taka skale.
Ciekawe, ze jesli antyczni herosi, mogli miec podobna mutacje, to wiele mitow o nich moglo byc prawda :roll:

Użytkownik manitoris edytował ten post 12.07.2012 - 13:27

  • 2

#19

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 6125
  • Tematów: 733
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 25
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

No to wyszukiwarka nawala. Nie dostałem odpowiedzi wcześniej. Dopiero teraz mam. Dziwne. To już drugi raz.
  • 0



#20

Muhomorniczy.Cylon.
  • Postów: 412
  • Tematów: 15
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Widać wsadzał se po miedzy organy. Dziś są tez takie fakiry co se powsadzają a potem idą na piwo.
  • -3

#21

Marian.
  • Postów: 278
  • Tematów: 8
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 25
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Problem cudów interesował mnie od dawna. O przypadku Mirin Dajo dowiedziałem się dopiero teraz. W latach siedemdziesiątych przeczytałem przedruk z jakiegoś miesięcznika niemieckiego, zilustrowany zdjęciami, o podonym fenomenie. Mężczyzna w średnim wieku, o nazwisku Schwartz (czy jakoś tak), przebijał sobie na wylot ramię zaostrzonym drutem do robienia swetrów. Nie odczuwał przy tym bólu, a po wydobyciu drutu rana krwawiła lub nie, według jego woli. Potem szybko się zabliźniała. Drut był celowo "upaprany" kurzem z podłogi.

Inne cudowne przypadki opisuje G.I. Szypow w swojej pracy "Teoria próżni fizycznej". W Rosji, w mieście Penza, żyje Anatoli Antypow, który przyciąga swoim ciałem trzy metalowe płyty o łącznej wadze 160 kilogramów. Władając tą zdolnością - przesuwa świadomością po swoim ciele płytę o wadze 60 kilogramów.

Szypow opisuje także zjawisko dermooptyki, tj. postrzeganie przedmiotów, nawet z pewnej odległości, przez skórę dłoni. Ze zjawiskiem tym zetknąłem się osobiście na Kongresie Psychotroniki, który odbył się w Monte Carlo w 1975-tym roku. Było ono także wykorzystywane w ośrodku dla dzieci niewidomych w Laskach, koło Warszawy. Uczono je czytać, nie dotykając palcami tekstu. Zajmował się tym zespół znanego parapsychologa Lecha E. Stefańskiego z udziałem lekarzy. Znane jest też zjawisko psychokinezy i wiele innych "cudów".

Dziś, na swój użytek, mam dość proste wyjaśnienie tych spraw. Wymaga ono jednak pewnej przebudowy pojmowania świata. Duch nie stwarza świata lecz Sam przejawia się, chyba "częścią" Siebie, jako Kosmos. W ten sposób "doświadcza" Siebie. Przechodzi od Jedności do mnogości i wraca znów do Jedności. Człowiek, jako element tej mnogości, jest obdarzony "boską mocą twórczą", której sobie nie uświadamia. W procesie ewolucji moc ta jest jednak ograniczana genetycznie i poprzez zmysły fizyczne. Pomniejszanie tych ograniczeń prowadzi do różnych zjawisk paranormalnych.

Przypuszczam, że takie pomniejszanie ograniczeń mocy twórczej może być wynikiem eksperymentów innych ludzi, może spoza świata fizycznego, którzy korzystają z prawa synergii, pozwalającego zwiększać władzę człowieka ziemskiego nad materią, nawet bez jego wiedzy. Być może nie jest to nawet pozbawione swoistego humoru, jakby chciało się pokazać: no to spójrzcie jak Duch włada materią, prezentując Sam Siebie.


  • 0



#22

Muhomorniczy.Cylon.
  • Postów: 412
  • Tematów: 15
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Żałosne wyczyny, Fakir wbija se a umiera na raka jak moja 70 letnia babcia . O jaki to cud i niezwykła istota ten Mirin Dajo. Zadał se śmiertelne rany kute gdyż był potężnym magiem a zmarł na poczciwego raka . Taki był mnich u bram oświecenia z niego.

Tandeciarz , dodam- idiota. Wystudiował anatomie ludzką i zgrywał Bóg wie kogo a życie z niego zakpiło nowotworem.

Użytkownik Muhomorniczy.Cylon edytował ten post 14.07.2012 - 22:48

  • -3

#23

Penguin.
  • Postów: 92
  • Tematów: 1
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Żałosne wyczyny, Fakir wbija se a umiera na raka jak moja 70 letnia babcia . O jaki to cud i niezwykła istota ten Mirin Dajo. Zadał se śmiertelne rany kute gdyż był potężnym magiem a zmarł na poczciwego raka . Taki był mnich u bram oświecenia z niego.

Tandeciarz , dodam- idiota. Wystudiował anatomie ludzką i zgrywał Bóg wie kogo a życie z niego zakpiło nowotworem.



Mówisz tak jakbyś miał wąskie horyzonty albo trollował. Wiadomo że facet nie mógł być nieśmiertelny i co ma rak do szabli?
  • 3

#24

manitoris.
  • Postów: 790
  • Tematów: 4
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Żałosne wyczyny, Fakir wbija se a umiera na raka jak moja 70 letnia babcia . O jaki to cud i niezwykła istota ten Mirin Dajo. Zadał se śmiertelne rany kute gdyż był potężnym magiem a zmarł na poczciwego raka . Taki był mnich u bram oświecenia z niego.

Tandeciarz , dodam- idiota. Wystudiował anatomie ludzką i zgrywał Bóg wie kogo a życie z niego zakpiło nowotworem.


Zaledwie 2 "durne" ludzkie komorki w ciagu 9 m-cy potrafia sie namnozyc, nadzielic i natworzyc miliony nowych w tym zupelnie odmiennych komorek, ktore tworza jeden skomplikowany, funkcjonujacy i "przewaznie" myslacy organizm, wiec czym niezwyklym byloby dla nich odbudowac kilka znisczonych?

Natomiast akurat rak, jako przyczyna smierci u kogos z "super regenaracja" jest bardzo logiczny, otoz rak to komorki wlasne organizmu, ktore z roznych przyczyn nagle zaczynaja zle fukncjonowac i sie "mnozyc", przejmujac kolejne organy organizmu swoimi zlymi komorkami.. a jako czesc organizmu (komorki wlasne) nie sa traktowane przez organizm jak intruzi (jak np. wirusy, bakterie..) i nie sa atakowane.. a tu nawet gdyby byly, to pamietajmy ze z pewnoscia zachowaly zdolnosc szybkiej regeneracji..

a skoro to zaden wyczyn dla ciebie, to wbij sobie pret chocby w posladek (bezpieczniej niz w jame brzuszna) i przejsc sie z tym po pokoju..

Użytkownik manitoris edytował ten post 17.07.2012 - 12:36

  • 1

#25

Mortimer.
  • Postów: 2
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano


  • 0

#26

GBZP.

    Chrześcijanin

  • Postów: 144
  • Tematów: 7
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Zobaczyłem temat i zastanowiło mnie, czy po jego śmierci wykonano jakieś badania na jego zwłokach ? Mogłoby to dać odpowiedz na wszystkie pytania...
  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u