Skocz do zawartości




Zdjęcie

Ewangelia Św. Tomasza- Słowa Jezusa odrzucone przez Kościół Katolicki


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
48 odpowiedzi w tym temacie

#31

Abra.
  • Postów: 9
  • Tematów: 0
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

dokładnie niecodzienny

Dwa cytowane przeze mnie fragmenty są sprzeczne z nauką Jezusa, to oczywiste.


Dla mnie to nie jest oczywiste, kwestia interpretacji napisanych słów

Bądź łaskaw czytać ze zrozumieniem.


czytam ze zrozumieniem

Niczego nie muszę udowadniać, bo jak wcześniej zaznaczyłem, tekst tak zwanej "Ewangelia św. Tomasza" nie jest wart komentarza.


A ja myślę ,że jest wart komentarza ,bym chciała poznać wasze argumenty.Uważam ,że wszystko o czym się mówi z przekonaniem powinno być poparte dowodami .
Skąd wiesz ,że nie są to słowa Jezusa. ?mówisz o czterech ewangeliach i na tym opierasz swoje zdanie? Skąd wiesz , JAKA była nauka Jezusa ?

Użytkownik Abra edytował ten post 30.01.2011 - 20:17

  • 0

#32 Gość_radoslaw

Gość_radoslaw.
  • Tematów: 0

Napisano

Nic dziwnego, że ten tekst nie wszedł do kanonu świętych ksiąg chrześcijaństwa, skoro są w nim takie kwiatki jak choćby ten:
37 Spytali uczniowie Jego: "Którego dnia objawisz się nam i którego dnia ujrzymy ciebie?" Odrzekł Jezus: "Jeśli będziecie mieli zwyczaj ukazywać nie wstydząc się te części ciała, które godzi się zakrywać, i będziecie brać szaty wasze i rzucać je pod wasze stopy, jak małe dzieci, i będziecie je deptać, wówczas ujrzycie Syna żywego i nie będziecie się bać".


Nie widzę w tym fragmencie nic poza "bądźcie jak dzieci".

lub ten:
55 Rzekł Jezus: "Kto nie znienawidził swego ojca i swej matki, nie będzie moim uczniem; i kto nie znienawidził swych braci i swych sióstr, nie dźwiga swego krzyża tak, jak ja, nie będzie mnie godnym".


Ten rzeczywiście dziwny. Dzięki za zwrócenie uwagi.

W porównaniu z prawdziwą nauką Jezusa, tzw. "ewangelia św. Tomasza" to mętny bełkot, nie warty komentarza.


Jedyny dokument starszy od Ewangelii Tomasza wygląda tak:

Dołączona grafika
link

...reszta to kopie kopii kopii, często oddalone od "oryginałów" po 200-300 lat.
Nie muszę chyba wyjaśniać komu i po co mogło zależeć na utkaniu z tej całej historii bajki o zupełnie innym znaczeniu niż tej która się wydarzyła.

Tak więc ta "prawdziwa nauka Jezusa" może być bardzo dyskusyjną sprawą. zwłaszcza gdy przeanalizuje się chronologię Ewangelii kanonicznych i ilość bajek tam zapisanych.

Gnostyckie teksty są bardzo niewygodne dla KK, przedstawiają bowiem Jezusa jako zwykłego człowieka, mówiącego do innych ludzi że mogą być tacy jak on.
Drugi problem to zapisy jasno wskazujące że Jahve to przesiąknięty ignorancją demon.

Wnioski każdy może wysnuć sam.

pozdrawiam
  • 1

#33 Gość_Muhad

Gość_Muhad.
  • Tematów: 0

Napisano

..reszta to kopie kopii kopii, często oddalone od "oryginałów" po 200-300 lat.
Nie muszę chyba wyjaśniać komu i po co mogło zależeć na utkaniu z tej całej historii bajki o zupełnie innym znaczeniu niż tej która się wydarzyła.

Tak więc ta "prawdziwa nauka Jezusa" może być bardzo dyskusyjną sprawą. zwłaszcza gdy przeanalizuje się chronologię Ewangelii kanonicznych i ilość bajek tam zapisanych.

Gnostyckie teksty są bardzo niewygodne dla KK, przedstawiają bowiem Jezusa jako zwykłego człowieka, mówiącego do innych ludzi że mogą być tacy jak on.
Drugi problem to zapisy jasno wskazujące że Jahve to przesiąknięty ignorancją demon.

Wnioski każdy może wysnuć sam.

pozdrawiam


Żeby niektórzy ludzie zrozumieli coś tak oczywistego, to muszą się z tym pogodzić. W tej chwili wygląda to tak, że wierzą w piątą wodę po kisielu.
  • 0

#34 Gość_radoslaw

Gość_radoslaw.
  • Tematów: 0

Napisano

Tak jeszcze w kwestii uzupełnienia - Papirus Rylands, który zaprezentowałem wyżej jest co prawda starszy od Ewangelii Tomasza, ale to nie znaczy że musi być diokumentem autentycznym.

Jest zaledwie malutkim fragmencikiem prawdopodobnie pierwszej kopii Ewangelii Jana.

Żadna oryginalna Ewnangelia nie przetrwała do naszych czasów - teksty znane z Biblii to kopie kopii kopii.

W tym świetle mówienie o "sprzecznościach z naukami Chrystusa" jest bardzo nieprecyzyjne, właściwszym terminem byłoby "w świetle z naukami Chrystusa promowanymi przez KK".

pozdrawiam
  • 1

#35 Gość_Dolg

Gość_Dolg.
  • Tematów: 0

Napisano

55 Rzekł Jezus: "Kto nie znienawidził swego ojca i swej matki, nie będzie moim uczniem; i kto nie znienawidził swych braci i swych sióstr, nie dźwiga swego krzyża tak, jak ja, nie będzie mnie godnym".
Poniżej są słowa bliskiej mojemu duchowi osoby.

Chodzi o wyparcie się tego co materialne , fizyczne , na poczet duchowego. Jezus- symbol miłości , DUCHA , czyli niech bliższy będzie ci DUCH niż ziemskie więzy. Czasami bliska osoba , matka , ojciec itd. zatrzymują nas w swoich schematach , które są ograniczającą , niską wibracją i wymagają od nas abyśmy za nimi poszli , za ICH PRAWDĄ , a Jezus mówi - wybierz MIŁOŚĆ , a nie ograniczenia karmy rodowej.

Pozdrawiam.

ps. nie czyta sie umysłem , ale odczuwa duchem , wtedy takie pisma są zrozumiane.

Użytkownik Dolg edytował ten post 03.05.2011 - 15:15

  • 0

#36

konikdz.
  • Postów: 34
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Dziekuję za Ewangelię Tomasza i wiele innych pism apokryficznych . O czystej prawdzie i o dobru łatwiej jest pisać i polemizować na ten temat ale gorzej jest wdrożyć to w życie . Dla wyjaśnienia to Jezus był od udzielania rad i nauczania oraz dawała przykład do naśladowania a ci co zapisali to póżniej to od nich zależało jak to zrozumielii czesto moze nie dokładnie coś zapisali .To w co wierzycie , czy to prawdziwe przesłania od Jezusa żywego czy nie , zależy od was . Macie własne umysły i szukacie prawdy jak ja i czemu ta prawda jest ukrywana przez Kośćół to nie powiem wam . Cieszę się że mamy w dzisiejszych czasach możliwość wgłądu w to co ukryte i masę możliwości do analizy . Jest wiele nie wyjaśnione i nie łatwe do zrozumienia w rzyciu Chrystusa , i to co uważacie za prawdziwe zależy od waszej wiary i pokory do stwórcy . Pomyślcie dłaczego od powstania Kościoła Katolickiego nigdy nie dążono do prawdy tylko do władzy i nad ukrywaniem oraz paleniem ksiąg niezgodnych z poglądami kościoła . Polecam również inne apokryficzne pisma do analizy oraz pisma które odrzuca kośćiół katolicki i pomyślcie dlaczego .
  • 0

#37

MyślicielskiFilozof.
  • Postów: 7
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Drążąc ten temat to powiem wprost, jestem osobą wierzącą w Boga ! A nie w jakiś śmieszny zakon, Który bierze w łapę gorzej niż nasza Służba Zdrowia. Wielu nie podzieli mojego zdania, bo większość ludzi jest zacofana w rozwoju intelektualnym, Możecie mieć magistra, doktorat, ale nie wiecie jak rozróżnić prawdę od fikcji.

Polecam Obejrzeć Koniecznie Jako Lekturę Ten Film :

Stygmaty

A dowiecie się na czym to wszystko polega...Pozdro dla kumatych

  • 0

#38

Zaciekawiony.
  • Postów: 7538
  • Tematów: 77
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 4
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Mi najbardziej podoba się Ewangelia Dzieciństwa Jezusa. Historia ożywiania glinianych ptaszków mnie urzekła.
  • 0



#39

Bizi81.
  • Postów: 1
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Witam wszystkich,przeglądałem wypowiedzi i niektórzy chyba się pogubili. Kto poprostu raz przeczytał te nauki niech się nie wypowiada, należy otworzyć umysł, uwolnić od wszelkich dogmatów a wtedy prawdą będzie to co poczujemy w trzewiach a nie to co mówi ksiądz albo książki, za każdym razem czytając tą Ewangelię rozumiem więcej. To nie są słowa do czytania tylko do zrozumienia, wiem że wielu to odrzuci bo chcą pozostać w przekonaniu że wszystko robią dobrze - kto ma uszy niech słucha 🙂
  • 0

#40

Aidil.
  • Postów: 4287
  • Tematów: 78
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Witam wszystkich,przeglądałem wypowiedzi i niektórzy chyba się pogubili. Kto poprostu raz przeczytał te nauki niech się nie wypowiada, należy otworzyć umysł, uwolnić od wszelkich dogmatów a wtedy prawdą będzie to co poczujemy w trzewiach a nie to co mówi ksiądz albo książki, za każdym razem czytając tą Ewangelię rozumiem więcej. To nie są słowa do czytania tylko do zrozumienia, wiem że wielu to odrzuci bo chcą pozostać w przekonaniu że wszystko robią dobrze - kto ma uszy niech słucha

 

oczy niech zobaczy^^,

 

A co wyczytałeś?  

 

spam2.gif

 

Regulamin 3.2, 3.8, oraz 3.11

 

Poprzedni post poprawiłam, tego nie daruję bo znasz bardzo dobrze regulamin, a ciągle te same błędy.

TheToxic


  • 0



#41

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 4986
  • Tematów: 656
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 22
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

... za każdym razem czytając tą Ewangelię rozumiem więcej. 

No to czytaj, czytaj, aż zrozumiesz to, czego tam nie napisano. 

Takie pytanko na boku, a jaką Ewangelię czytasz? Ostatnio były cztery, chyba, że coś mnie ominęło od wczoraj.... 


  • 0



#42

Wszystko.
  • Postów: 9033
  • Tematów: 70
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Bardziej pasuje nazwa Ewangelie apokryficzne. Ale podniecają się nimi niedojrzali ateiści, tzw gimboateiści. To są tacy, których przekonania religijne są głównie oparte na niechęci do kościoła. Apokryfy są mniej wiarygodne niż 4 ewangelie, bo powstały dużo później.



#43

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 4986
  • Tematów: 656
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 22
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Apokryfy są mniej wiarygodne niż 4 ewangelie, bo powstały dużo później.

Niekoniecznie. Apokryfy, to pisma, których nie uznaje dany związek religijny. Wcześniej takie pisma były uważane za natchnione, ale w którymś momencie decyzją władz religijnych już nie. Zawartość takich pism jest kontrowersyjna z punktu widzenia doktryn danej religii, gdyż je burzy czasem u podstaw.

Dobrym przykładem jest doktryna kościoła katolickiego, gdzie uważa się, iż Jezus nie był żonaty. Wiele pism apokryficznych wskazuje na coś zupełnie odmiennego, co gryzie się z oficjalną nauką kościoła. W związku z tym, głowa kościoła podjęła decyzję, że niektóre z pism wcześniej uważanych za natchnione są niezgodne z doktryną i jako takie będą wyłączone z kanonu pism doktrynalnych.

Nie muszę tłumaczyć chyba, że decyzje takie są li tylko decyzjami umacniającymi władzę w kościele i zapobiegającymi trudnym pytaniom wiernych.


  • 0



#44

Amontillado.
  • Postów: 631
  • Tematów: 50
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 21
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Też nie do końca. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa nie ma podziału na Apokryfy i Ewangelie, tj. na pisma niekanoniczne i te oficjalne, bo nie ma jeszcze żadnego kanonu ani oficjalnej linii wedle której można dokonywać rozróżnień.

W czasach o których mówimy, Ewangelie mogą więc być pełnoprawnymi Apokryfami, pismami o ukrytym znaczeniu. Pisma wczesnochrześcijańskie to materialne przekazy wiedzy tajemnej. Różnią się między sobą co do treści "faktyczności", ale nie co do "prawdziwości". Wiedza w tych pismach jest wiedzą ukrytą, której pełne zrozumienie zależało od profilu grupki chrześcijan skupionych wokół danego dzieła i jego twórców. Pełne zrozumienie tekstów (które dziś zwiemy apokryfami) zniknęło wraz z grupkami, które pielęgnowały ich przekaz. Ewangelia Mateusza była więc czymś co moglibyśmy nazwać apokryfem żydowskim czyli wiedzą przeznaczoną dla grupy, której członkowie byli mocno związani z tradycjami żydowskimi; Ewangelia Łukasza - apokryfem pogańskim, który skrywał wiedzę przeznaczoną dla członków silnie związanych z tradycjami grecko-rzymskimi.

Grupki musiały koniecznie zniknąć, jeśli miał powstać silny Kościół. Kościół mógł zyskać na sile tylko poprzez unifikację, jednomyślność, rozpowszechnienie wiary chrześcijańskiej. Wiedza dotąd tajemna ma być odtąd powszechna. Trzeba okroić bogactwo i wieloznaczność treści apokryficznych - przyciąć to co odstaje, a nagiąć to co nieprzystawalne.

Pisma zbliżone treściowo i łatwe do przyswojenia dla myśli zachodniej (a właściwie judeo-grecko-rzymskiej) wyznaczyły ewangeliczny kurs. Pisma nazbyt hermetyczne nazwano apokryfami - ich wiedza tak się skryła, że odeszła bezpowrotnie z tymi, którzy potrafili ją niejako odczytać, wydobyć z tekstu. Zniknęła z tymi, którzy byli jej naturalnymi odbiorcami. Małym wyjątkiem w naszych Ewangeliach jest całkiem apokryficzna Ewangelia Jana. W całym zaś Nowym Testamencie takim reprezentatywnym dziełem, bardzo hermetycznym, jest Apokalipsa.
  • 1



#45

Staniq.

    In principio erat Verbum.

  • Postów: 4986
  • Tematów: 656
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 22
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Też nie do końca. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa nie ma podziału na Apokryfy i Ewangelie, tj. na pisma niekanoniczne i te oficjalne, bo nie ma jeszcze żadnego kanonu ani oficjalnej linii wedle której można dokonywać rozróżnień.

 

No właśnie, bo:

 Apokryfy, to pisma, których nie uznaje dany związek religijny. Wcześniej takie pisma były uważane za natchnione, ale w którymś momencie decyzją władz religijnych już nie.

 

 Wiedza w tych pismach jest wiedzą ukrytą, której pełne zrozumienie zależało od profilu grupki chrześcijan skupionych wokół danego dzieła i jego twórców.

Dlatego napisałem ogólnie o "związku religijnym", aby nie wskazywać na daną religię.

 

Przepraszam za skrót myślowy, ale napisałem to logicznie. Pisałem o związku religijnym, bo problem takich pism, to nie jest tylko problem chrześcijaństwa.

Apokryf to dzieło o niepewnej, podejrzanej autentyczności, ale również tajemnicze, o ukrytym znaczeniu. Protestanci nazywają je inaczej - pseudoepigrafy.

Apokryfami w religiach stają się pisma nie wnoszące nic do danej wiary, kłamliwe, bądź nie do końca wiarygodne. Apokryfami są również utwory, których autora nie sposób dowieść, bądź za autora uważa się osobę, która z różnych powodów takiego utworu by nie spłodziła. Pojęcie dość szerokie, trudne do wytłumaczenia. Sprawa określenia terminu "apokryf" jest jednak ciągle daleka od ostatecznego rozwiązania.

 

Być może słowo to nawiązuje do hebrajskiego imiesłowu ganuz (od czasownika ganaz - ukryć, schować w skarbcu, w kryjówce), który znaczy "wyłączony od użycia oficjalnego i liturgicznego, wykluczony z kanonu Pisma Świętego". Możliwe że ma ono związek z terminem gnostyków, którzy przyjmowali prawdy ezoteryczne i dlatego termin ten u nich miał znaczenie pozytywne. Chrześcijanie natomiast, odrzucając gnostycyzm, odrzucili również termin "apokryf". Już w II wieku Tertulian uważał, że samo słowo apokryf jest synonimem fałszu, a od wieku IV Ojcowie Kościoła uznają powszechnie te utwory za fałszywe i godne odrzucenia. Dekret Gelazjański (IV i VI w.) określa terminem "apokryf" nie tylko utwory apokryficzne w naszym tego słowa znaczeniu, ale i inne księgi, np. dzieła Tertuliana, które nie zostały zaaprobowane przez Kościół Rzymski. Sprawa określenia terminu "apokryf" jest jednak ciągle daleka od ostatecznego rozwiązania.

 

 Wiedza dotąd tajemna ma być odtąd powszechna. Trzeba okroić bogactwo i wieloznaczność treści apokryficznych - przyciąć to co odstaje, a nagiąć to co nieprzystawalne.

Też nie do końca. "Wiedza powszechna" w przypadku chrześcijaństwa, nastąpiła dopiero po wystąpieniach Lutra. Do tego momentu wiedza dla ludu była dostępna po łacinie, a łacina jako taka dostępna dla ludu nie była. Prosty lud nie czytał Pisma w domu, bo było:

- za drogo,

- nie rozumiał tego co tam napisano,

- "tłumaczeniem" zajmował się nauczyciel, ksiądz, zakonnik.

 

Początki były jednak zgoła inne.

Niektóre księgi, uznane później jako apokryfy, były szeroko stosowane i komentowane w życiu religijnym chrześcijan i cieszyły się dużym autorytetem w pierwszych wiekach, zanim ostatecznie ukształtował się kanon.

 

Apokryficzna literatura Nowego Testamentu nie ukształtowała się tylko w starożytności. Chociaż jej rozwój przypada głównie na II i III wiek, to jednak pisma te powstawały także w następnych wiekach, aż do średniowiecza (i później).

Apokryfów bynajmniej nie ukrywano. Nie są to bowiem księgi ezoteryczne, wręcz przeciwnie - były one powszechnie czytane i, co więcej, bardzo nawet popularne.

 

Do apokryfów Nowego Testamentu zalicza się również utwory chrześcijańskie, lecz nie odnoszące się treściowo do Nowego Testamentu, jak Ody Salomona - czterdzieści dwa krótkie utwory poetyckie związane teologicznie z Ewangelią Janową i liturgią chrzcielną lub Wniebowstąpienie Izajasza, zawierający legendę o śmierci męczeńskiej wielkiego proroka Starego Testamentu, który miał zginąć przepiłowany przez Żydów. Na ogół jednak są to utwory, których treść związana jest z Nowym Testamentem, choć w niektórych z nich mogą również występować postacie starotestamentalne, jak w Zstąpieniu do otchłani, gdzie pojawiają się patriarchowie.

 

Apokryfy Nowego Testamentu powstawały niemalże od początku powstania chrześcijaństwa, to jest od II wieku, a niewykluczone, że niektóre z nich, np. Ewangelie judeochrześcijańskie, powstały już w I wieku, a więc w epoce powstawania pism Nowego Testamentu. Wydaje się, że ślady tej twórczości widzimy już w Nowym Testamencie, kiedy to św. Paweł ostrzega mieszkańców Tessalonik przed tymi, którzy powołują się na natchnienie Ducha, na mowy prorockie lub na list, który On miał pomóc napisać (2 Tes 2,3). Didache, napisana w latach 60-120 i zawierająca naukę, którą miało przekazać dwunastu Apostołów, a więc w jakiś sposób może być uznana za apokryf typu prawnego (o nich będzie jeszcze mowa), mogła powstać nawet przed niektórymi pismami Nowego Testamentu, jak Ewangelia czy Apokalipsa Janowa.

 

Z pierwszej połowy II wieku pochodzą ewangelie judeochrześcijańskie, jak Ewangelia Hebrajczyków czy Ebionitów, być może Ody Salomona i Wniebowstąpienie Izajasza. Z drugiej połowy II wieku pochodzą takie utwory, jak Narodziny Maryi (niesłusznie nazywane Proteoewangelią Jakuba, choć nazwa ta jest powszechnie używana) i niektóre z pięciu wielkich dziejów Apostołów, które powstały na przełomie II i III wieku (Dzieje Piotra, Pawła, Jana, Andrzeja i Tomasza). W dwóch pierwszych wiekach chrześcijaństwa powstała wielka liczba ewangelii apokryficznych ułożonych przez różne grupy heretyków. Często znamy zaledwie ich tytuły, czasami tylko kilka cytatów (Ewangelia Marii, Apellesa, Ewy, Judasza i inne). Wiek II i III może być uznany za okres najbardziej twórczy w dziedzinie powstawania apokryfów, choć w czasach późniejszych każde pokolenie dorzucało garść nowych apokryfów - nieraz hojną i szczodrą ręką - do już istniejących. W dzisiejszym tego słowa znaczeniu termin "apokryficzny" jest przeciwstawny terminowi "kanoniczny". 

 

Zwróćmy uwagę na fakt, że kanon 27 ksiąg Nowego Testamentu ukształtował się definitywnie dopiero w IV wieku, natomiast w pierwszych wiekach istniała pewnego rodzaju płynność. Na ogół nie było wątpliwości, że cztery Ewangelie, Dzieje Apostolskie i Listy Pawłowe oraz I List św. Jana i I List św. Piotra stanowią Pismo Święte, podobnie jak Stary Testament. Świadomość tę utwierdził spór spowodowany wystąpieniem Marcjona w połowie II wieku, który przeprowadził rewizję Nowego Testamentu zachowując z niego jedynie Ewangelię św. Łukasza i dziesięć listów św. Pawła, i to w formie ocenzurowanej, odrzucając jednocześnie w całości Stary Testament.

 

Reakcją na to była podjęta przez chrześcijan obrona Starego Testamentu oraz gruntowne przemyślenie problematyki Nowego. Spór jednak się nie zakończył i w kościołach lokalnych ciągle rodziły się wątpliwości, jakie księgi mogą być czytane w czasie liturgii. Ustalanie kanonu ksiąg Pisma Świętego stanowiło formę samoobrony Kościoła, nie tylko przed nauką Marcjona, ale również i innych grup, mniej lub bardziej związanych z Kościołem, które przez te utwory nie tylko propagowały swoją naukę, ale i kompromitowały naukę Kościoła.

 

Kościół zaś, w myśl zasady: lex orandi est lex credendi (prawo modlitwy jest prawem wiary), w szczególny sposób bronił liturgii przed obcymi wtrętami. Wiemy bowiem, że nieraz na zebraniach liturgicznych czytano Pasterza Hermasa, Didache, List Klemensa Rzymskiego, Ewangelię Piotra. Stopniowo jednak te utwory znikają z listy ksiąg Nowego Testamentu, rozwiewają się wątpliwości co do niektórych pism i pojawiają się spisy ksiąg Nowego Testamentu coraz bardziej zbliżone do obecnego. Synod w Laodycei (360) podaje nasz kanon ksiąg Pisma Świętego, jednakże bez Apokalipsy, synody w Hipponie (393) i w Kartaginie (393, 419) podają listę ksiąg Nowego Testamentu taką, jakiej używamy dzisiaj w Kościele katolickim.

 

Powodów, dla których w ogóle takie pisma powstawały jest wiele. Zacznijmy od utworów związanych tematycznie z Ewangeliami. Już Celsus wiedział o wielości różnorodnych Ewangelii, kiedy pisał: "Niektórzy chrześcijanie, niczym ludzie, którzy po pijanemu działają na własną zgubę, zmielili trzy, cztery czy więcej razy oryginalny tekst Ewangelii i sfałszowali go, aby mieć odpowiedź na stawiane zarzuty". Posiadamy trzy utwory opisujące całe życie Jezusa: Ewangelię arabską Jana pochodzącą ze średniowiecza, Ewangelię Barnaby, zachowaną w tekście wczesnowłoskim, ale pochodzącą z czasów średniowiecznych, z pewnym zabarwieniem mahometańskim, oraz również średniowieczną Ewangelię gruzińską, zawierającą jednak aluzje do sporów chrystologicznych V wieku.

 

Jako utwory późniejsze nie budzą one większego zainteresowania badaczy. Znamy natomiast kilkadziesiąt tytułów Ewangelii: judeochrześcijańskich (Nazarejczyków, Ebionitów, Hebrajczyków i innych utworów powstałych w różnych sektach i grupach (Ewangelia Ewy, Macieja, Dwunastu Apostołów, i inne) oraz posiadamy fragmenty pism zachowanych na papirusach. Są to utwory pochodzące zazwyczaj z II wieku, ale zachowane tak szczątkowo, że trudno jest o nich powiedzieć coś więcej.

 

Apokryfy posiadamy we wszystkich niemalże językach wczesnochrześcijańskiego świata, a więc arabskim, celtyckim (staroirlandzkim), etiopskim, greckim, gruzińskim, koptyjskim, łacińskim, ormiańskim, starosłowiańskim, syryjskim, a nawet w językach krajów tak dalekich od basenu Morza Śródziemnego, jak ujgurskim czy sogdyjskim. Oczywiście, nie wszystkie te utwory stanowią teksty oryginalne, zazwyczaj są to przeróbki i parafrazy, w których znajdujemy interesujące warianty o kolorycie wybitnie lokalnym.


  • 0




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości oraz 0 użytkowników anonimowych

stat4u