Skocz do zawartości


Zdjęcie

Sny "zwykłe"


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
161 odpowiedzi w tym temacie

#121

craven.
  • Postów: 164
  • Tematów: 9
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

To i ja podzielę się z wami moimi (tym razem) nocnymi halunami, bo normalnym snem tego raczej nie mogę nazwać :)

Jakoś 2-3 dni temu miałem 2 ciekawe sny, jeden po drugim, które moim zdaniem były ze sobą połączone (oba są porąbane i surrealistyczne więc czytacie na własną odpowiedzialność :D)

Sen 1:
Idę na parking z jakąś paczką, wsiadam do auta - ku zdziwieniu patrze na kierowce - postać narysowana jak w anime, patrze na swoje ręce - również narysowane (co dziwniejsze zauważyłem również że mam piersi - byłem kobietą :D). Ale mniejsza z tym, zapinam pasy i jedziemy rozmawiamy sobie po drodze, i nagle widzę, że jesteśmy prawie pod jakimś wiaduktem.
Sytuacja ja + kierowca na jednym pasie, a na przeciwległym pasie dziewczynka na rowerze a za nią ciężarówka. Teraz już dokładnie nie pamiętam - ale po sytuacji miałem wrażenie że to moja wina - dziewczynka wpadła pod tego tira, a sądząc po odgłosach to spotkało ją tylko jedno...

Urwany film...

Sen 2:
Biegnę przez jakiś korytarz z bronią, spotykam jakiegoś kolesia - krótka wymiana ognia - rozbiegamy się podbiegam do apteczki(?) I w tym momencie przebłysk - kurde! przecież to jest quake!
Kilka potyczek - nikt nie ginie, rozmawiamy nawet podczas ostrzeliwania się, ogólnie atmosfera o dziwo raczej przyjacielska. Nagle zauważam że jakoś długo nie widzę przeciwnika, nagle słyszę krzyk : "gdzie jesteś?!" odpowiadam: "zgadnij" i zaczynam biec w jakimś nieznanym kierunku.
Dobiegam do schodów (pierwszy raz je widze) prowadzących w dół prosto w atramentową ciemność. Zaczynam schodzić w dół, ale mój przeciwnik mnie wyprzedza i zbiega przede mną. Ku mojemu zdziwieniu - ja się zatrzymuje i cofam.
Po dłuższej chwili patrze - koleś wychodzi : blady jak kreda, oczy jak 5cio złotówki, nic do mnie nie mówi, nie celuje do mnie tylko idzie gdzieś. Idę za nim, patrze - grafitowo-stalowe drzwi które koleś otwiera:
Widzę korytarz gdzieś 40-50 metrów, ściany jakby z czarnego szkła, a na końcu otwór w kształcie drzwi wypełniony mlecznym (albo raczej trupim) światłem. Nie zatrzymuje go, a po tym jak przekracza próg zatrzaskuje za nim drzwi i zaczynam się maniakalnie śmiać...
I tutaj się budzę.

Pierwszy raz miałem takiego tripa we śnie, co mnie uderzyło w obydwu snach - miałem wrażenie, że dziewczynka i ten koleś zginęły przeze mnie (w mniejszym lub większym stopniu)

#122

Romczyn.
  • Postów: 757
  • Tematów: 76
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Ciekawy ten twój drugi sen craven, taki tajemniczy.

Ja też napiszę co mi się przyśniło kiedyś.

Sen nie ma właściwie początku ani końca i był bardzo krótki.
Noc, ja siedzę w domu w kuchni w pewnym momencie za oknem salonu wychodzącym na południe pojawiają się jakieś błyski, jak wybuchy w oddali (normalnie widać z niego góry, ale to było tak jakby to kilometry dalej było więc musiałoby być płasko). Gdy podszedłem do okna widziałem Myśliwce SU 33 albo 35, mniejsza o to, lecące na zachód. W głowie wiedziałem że to 3 Wojna światowa, ale to nie była nagła myśl, po prostu to wiedziałem. Ostatnio zapominam szybko sny, a ten tak jakoś mi został w pamięci.



#123

cichy45.
  • Postów: 372
  • Tematów: 2
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Mi to się ostatnio śniło o sprawdzianie z pytaniem "Czy miska może się rozbić na idealne kwadraty?" na biologi :> A pisaliśmy go w podręcznikach :)



#124

JooqooL.
  • Postów: 47
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Sen, który mnie natomiast nawiedził, nie był całkowicie obcy. Pamiętam, że już kiedyś go miałem, ale tylko raz, notabane uświadomiłem to sobie już w trakcie samego śnienia. W tym oto śnie odgrywałem, a po części przyglądałem się z boku samemu sobie w roli Muldera, tego z archiwum X. To dziwne, bo nie przepadałem nadzwyczajnie za tym serialem, a właściwie to widziałem zaledwie kilka odcinków. Bądź co bądź, na początku snu znajdowałem się w sporawym pomieszczeniu, ze mną była agentka Scully i jakiś grubszy koleś, który wydawał się być jakimś profesorkiem. Tam, chyba na kogoś czekaliśmy. Ale tam też doszło chyba do stosunku mojego ze Scully, a przynamniej tak mi się wydaje. W kolejnej scenie, wyglądało na to, że gdzieś jechaliśmy we trójkę, a po części byliśmy przez kogoś ścigani. Tym kimś, a raczej czymś był czarny kozioł, którego już w tym momencie poznałem jako wcielonego demona czy wprost Szatana we własnej osobie. To jednak nie powstrzymało mnie od obrzucenia go kilkoma obelgami i wyśmiania. Z resztą dokładnie w ten sam sposób zachowałem się w momencie, gdy już dotarliśmy na miejsce, a mianowicie była to jakby restauracja czy stołówka w jakimś budynku. Tam też postrzępiłem sobie język wyzywając kozła-szatana od „szatanków” i jawnie kpiąc sobie z niego. Na tym właściwie zakończył się mój sen, a jego znaczenie pozostaje mi nieznane, mimo że to nie pierwszy raz, gdy miał okazję go śnić. Ciekawi mnie natomiast fakt, że byłem taki bezczelny i odważny, skoro wiedziałem z kim mam do czynienia. Czyżby miało to oznaczać, że zmężniałem, czy że dawne niebezpieczeństwa po prostu przestały na mnie robić wrażenie. Tak czy inaczej, pozostaje nadzeja, że czas objawi mi znaczenie tego i może pozostałych powtarzających się co jakiś czas snów. Bo to nie był pierwszy i przypuszczam też nie ostatni. Już co najmniej kilka snów powtórzyło się w moim życiu. Z tego co wyczytałem w internecie, powtarzające się sny mają ponoć bardzo istotne znaczenie. Jednak niekoniecznie owo znaczenie w momencie, gdy sen się powtórzy musi być identyczne, z tym które posiadał za pierwszym razem.


edit: Burnago
Zainteresowanych odsyłam do tego tematu. Dowiecie się tam jak lepiej zapamiętywać sny.


#125

shanti.
  • Postów: 71
  • Tematów: 3
  • Płeć:Kobieta
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

A mnie się dzisiaj śniło, że miałam lecieć do Egiptu. Ale to było dziwne, bo lotnisko wyglądało jak poczekalnia u lekarza ;p samolot się spóźnił. A jak wylądowałam w Egipcie, to tam nie było lotniska, tylko pustynia.

#126

craven.
  • Postów: 164
  • Tematów: 9
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Wczoraj przytrafił mi się jeden z dziwniejszych snów w moim życiu.

Normalnie w śnie mam widok jakby z 3 osoby, i nie mam zbytnio wpływu na to co się dzieje, po prostu jakbym oglądał jakiś film w 3d. Myślę, że około 95% snów ma u mnie taki przebieg, jednak ten ostatni był zupełnie inny. A więc do rzeczy:

Jestem u siebie w domu, w detalach wszystko dobrze odwzorowane, dopiero sprawdzenie rzeczywistości (przestałem oddychać, no i organizm nie zaczął domagać się powietrza) przekonałem się, że to jednak sen.
Moją pierwszą myślą było "tak, w końcu mam LD z prawdziwego zdarzenia" - jednak w momencie gdy chciałem wykonać jakąś czynność poczułem się tak jakbym był przywiązany na jakiś sznurkach, i jedyną czynnością jaka przebijała mi się przez myśli było "szukaj informacji". rozejrzałem się po pokoju, i na stole zobaczyłem jakieś ulotki, takie w stylu spamu z sklepów elektronicznych. Ruszyłem w jego stronę, uświadamiając sobie, że uczucie skrępowania zniknęło.
Siadam na sofie i biorę do ręki ten papierek - przeglądam go - wygląda jak zwyczajna ulotka, jednak nagle gdy go przekartkowałem, poczułem niesamowity ciężar w rękach, jakbym trzymał co najmniej 600 stronicowy tom formatu A3. Odwracam kolejną stronę, a tam ku mojemu zdziwieniu brak pralek czy monitorów, lecz dziwne rysunki techniczne. W tym momencie pole widzenia zwęziło mi się tylko do obszaru kartki, a raczej kartek, bo obrazy się zmieniały. Ciemnoniebieskie strony z niezrozumiałymi napisami i szkicami czegoś co mogło być jakimiś budynkami lub maszynami, wszystko wykonane jakby fluorescencyjnym tuszem na tych ciemnych kartkach. Nie pamiętam dokładnie ile tego było, ale myślę, że koło 20-30 stron zanim się obudziłem.

Dodam tylko że sen nie był typowo nocny, tylko w trakcie drzemki w godzinach 6:00 - 8:30 (wyłączyłem budzik i jeszcze chciałem pospać)
Nie chciałem specjalnie do tego zakładać nowego tematu na forum, ale jak ktoś ma jakieś ciekawe przemyślenia i/lub miał podobne sny to czekam na odpowiedź.

#127

cmal.
  • Postów: 21
  • Tematów: 0
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Miałem założyć nowy temat, ale znalazłem ten, więc napiszę to tutaj ;)

Otóż od trzech dni jestem chory, więc wczoraj ok. godziny 15 postanowiłem się zdrzemnąć, spałem półtora godziny i było to najbardziej niesamowite półtorej godziny jakie przeżyłem, ale od począku.

Sen zaczął się na otwartym powietrzu, jakieś spotkanie, czy coś w ten deseń, mnóstwo ludzi, nie wiem skąd, ale wiedziałem, że Ci ludzie to obcokrajowcy, po prostu to wiedziałem, nikt mi nic nie powiedział, nic nie usłyszałem. Wszyscy siedzieli chyba na krzesłach, nie jestem pewien i w pewnym momencie nie wiem z jakiego powodu odwróciłem głowę w lewo i zobaczyłem że obok mnie, jakieś 1,5m ode mnie siedzi dziewczyna... Najpiękniejsza dziewczyna jaką widziałem(wystarczyło jedno spojrzenie i od razu wiedziałem jak wygląda mój ideał... I wcale nie wygądała ona jak jakieś gwiazdy wielkiego ekranu, czy coś w tym stylu, ani nawet jak mój dotychczasowy ideał, była poprostu ponadprzeciętna, ale nie tak bardzo jak mogło by się wam wydawać), spojrzałem jej się w oczy i w tym momencie ona spojrzała w moje i tak jakby się lekko speszyła, bo szybko odwróciła wzrok, by zaraz znów się spojrzeć i uśmiechnąć się do mnie... Nie mogłem oderwać wzroku od jej oczu, w życiu nie czułem się tak jak wtedy, to było takie inne... Nie wiem jak to opisać, ale w normalnym życiu jeszcze nigdy nie czułem czegoś co mogło się z tym równać... Nigdy też nie myślałem, że sen może u mnie, całkiem przyziemnego faceta wywołać aż takie emocje... Ale wracając do samego snu, w tym momencie w moich rękach pojawiła się kartka i długopis, napisałem na niej swój nr gg, żeby się z nią po tym wszystkim skontaktować, bo nie miałem nawet pojęcia jak ma na imię, ale coś mnie drgnęło... "Przeciez ona nie jest z Polski, nie zna na pewno gg..." Spojrzałem się jeszcze na moment i w tym momencie wszyscy wstali i rozeszli się, a ja straciłem ją z oczu... Zapanował niezły kocioł, zacząłem się rozglądać żeby ją dojrzeć, ale nie udało mi się... Wszystko tak jak by się przewinęło, zostało tu kilka osób, ale jakieś 500m ode mnie zobaczyłem jakiś pociąg do którego wszyscy wsiadali, pomyslałem, że ona tam moze być i zacząłem biegiem pędzić w tamtą stronę... W połowie drogi ktoś z domowników musiał zrobić hałas bo się obudziłem... Po niemiłej pobódce od razu zacząłem tęsknić za nią jak za kimś kogo znałem od urodzenia...

Mieliście coś podobnego?

#128

żaba.
  • Postów: 1070
  • Tematów: 32
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

cmal - ja miałem często takie coś :) z tym, że nie tylko o kobiety chodziło, ale też np. o miejsca. takie niesamowite uczucie człowieka ogarniało :D podejrzewam, że mówimy o tym samym. Dla tego tak lubię śnić :D

#129

z1elony.
  • Postów: 7
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Świadomego śnienia próbowałem jakiś czas temu (około miesiąca). O dziwo udało mi się pierwszej nocy, bez żadnego przygotowania. Po prostu myślałem o tym w trakcie zasypiania. A o to treść snu: Jestem na jakimś skrawku ziemi (20mx20m, kwadrat) i dookoła jest wolna przestrzeń (przepaść) zielone krajobrazy. Pojawiają się stopniowo jakieś posągi dookoła mnie (coś jak w assasinie, tak powoli się pojawiało wszystko), w śnie nie byłem osobą, ani żadnym zwierzęciem, lecz tak jakby niczym. Poruszałem się tak jak w counter strike na tzw. obserwatorze. Latałem, a zarazem chodziłem, ciężko to określić, aczkolwiek wzrok miałem na poziomie głowy człowieka. Skręcam w prawo i widzę duże stare schody. W tym momencie uświadamiam sobie że to jest sen. Próbuję zawładnąć nim opanować myśli, ale jest to niemalże niewykonalne. Mam 100myśli na sekundę i po krótkim czasie zapominam, że to jest sen. Nadal jestem koło tych schodów. Po lewej jest wielka brązowa brama. Wychodzi z niej dwóch mnichów. Mają złożone ręce. Przechodzą koło mnie, nie zauważając mnie. I w tym momencie urywa mi się film.

2 sen:

Jestem w szkole. Wiem, że mam mieć zaraz lekcje ale nie mam planu. Chodzę po szkole jest pusto. Jestem tylko ja. Spotykam mojego kolegę, z którym w rl rozmawiam o świadomym śnieniu. W momencie spotkania go uświadamiam sobie że to sen. Pierwsze myśli to że mam władze. Jako że mam 16lat pierwsze na myśl przyszło mi uprawianie sexu. :mrgreen: Dzieje się tak jak chce, z tym że nie przynosi mi to żadnej przyjemności. Nagle znikam i pojawiam się w innym odcinku szkoły. Dalej nie pamiętam.

3sen: Nie jest to może świadome śnienie, ponieważ nie mogę robić w śnie co chcę, ale mam świadomość, że jest to sen. No więc śni mi się że budzę się. Jest to najrealniejszy sen w moim życiu. Miałem go w wieku 7-8lat. Siedzę na łóżku, drzwi mam otwarte. Widzę ojca idącego gdzieś. Wstaje z łózka, wychodzę z pokoju i widzę w salonie Power Rangers :roll: Zbliżam się do nich i znikają. Idę przez kuchnie, potem korytarz i widzę znów Power Rangers, po chwili znikają. Postanawiam wrócić do pokoju. Po prawej od moich drzwi przy oknie stoi postać odwrócona do mnie plecami. Wysoka, potężnie zbudowana, długie włosy. Jest to mężczyzna odwracający się powoli do mnie. Uśmiecha się do mnie dziwnie, a ja w moich myślach mam *Proszę chce się obudzić, wiem że to sen*

Sen był tak dawno, a pamiętam go jak by był dziś w nocy.

#130

Syrinks.
  • Postów: 324
  • Tematów: 6
  • Płeć:Kobieta
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Ostatnio miałam potrójny sen-kombos.
etap 1. miałam jechać gdzieś tramwajem, spieszyłam się więc skróciłam sobie drogę przez stadion dziesięciolecia w Warszawie. Może ktoś nie wie więc powiem, że na stadionie handlowali głównie w godzinach rannych, a po godz. 12/13 to już tam mało kto zostawał. Więc w moim śnie szłam przez ten opustoszały stadion i widziałam, że otwarte były tylko niektóre budy, jakiś hazard tam się dział i inne ciemne interesy.
etap 2. zamiast na tramwaj dotarłam na polną drogę gdzie spotkałam znajomego z klasy z liceum i jeszcze ze 2-3 osoby, nie wiem kim byli, ale we śnie byli niby moimi dobrymi znajomymi. Z jakiegoś powodu uciekaliśmy, i wielką ulgę poczułam gdy zobaczyliśmy dom, w którym można się schować. A w rzeczywistości dokładnie tak wygląda dom mojej babci 100km od Warszawy. Wbiegliśmy tam, w środku było pusto jakby od dawna nikt nie mieszkał. Wyjrzeliśmy przez okno na pole, i zobaczyliśmy dziewczynę, która szła w naszą stronę, miała zaszyte grubą czarną nicią usta. Tak się przestraszyłam, że to w ogóle zniknęło i pojawiła się w ogóle inna sceneria.
etap 3. znowu w Warszawie, biegłam przez dworzec centralny i krzyczałam do ludzi "gdzie jest mój mąż?", jakiś żul siedzący pod ścianą powiedział mi, że mój mąż nie żyje, a potem zaczepił mnie facet w wojskowym mundurze i kładąc mi rękę na ramieniu powiedział "pani mąż był dobrym człowiekiem".
Potem się obudziłam.

Inny sen, troche wczesniejszy- byłam w jakimś obcym mieszkaniu, w wannie leżały zwłoki, a ja próbowałam je poćwiartować. Nagle pomyślałam sobie "kurna, co to w ogole jest za mieszkanie i kto leży w wannie... przecież ja bym nikogo nigdy nie zabiła", potem stwierdziłam, że to musi być sen, postanowiłam skoczyć z balkonu - uznałam, że jeśli faktycznie kogoś zabiłam to zgniję w więzieniu więc już lepiej się zabić, a jeśli to sen to nic mi się nie stanie. Oczywiście po skoku z balkonu poleciałam sobie spokojnie i po chwili się obudziłam.

Masakra, czuję się po czymś takim jakby w ogóle przez noc nie odpoczęła.

#131

Psych00l.
  • Postów: 11
  • Tematów: 1
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Mi kiedyś, chyba z 10 lat temu śniło się coś w stylu, że śpię a po obudzeniu się siedzi w pokoju dziadek a ojciec poszedł wynieść śmieci i do sklepu po papierosy i makaron. Ja zagadałem do dziadka i rozmawialiśmy o tym czy miał jakieś brania poprzedniego dnia na rybach. Opowiedział mi co złowił. No cóż obudziłem się i sen jak sen myślę sobie ale nagle spostrzegam dziadka w tym samym miejscu co we śnie! Myślę sobie o co biega? Pytam jak tam na rybach wczoraj a on mi odpowiada, że miał parę brań, na to ja przerwałem mu jak chciał opowiadać co złowił i powiedziałem to co on we śnie mi powiedział, że złowił. Okazało się, że złowił to co powiedziałem. Nagle przychodzi ojciec do pokoju i pyta dziadka jak tam na rybach, na to on odpowiada żeby mnie spytał bo wiedziałem o tym chociaż mi nie opowiadał co złowił, ja pytam ojca czy kupił papierosy i makaron? On taki zmieszany, że tak ale skąd wiem, widziałem czy co? A ja mu na to, że mi się przyśniło. To był jedyny taki "proroczy sen" :o
Ostatnio mi się śniło, że skakałem przez balkon, żeby potem wrócić do mieszkania i skoczyć znowu. Mieszkam na 1 piętrze ale we śnie jestem w starym mieszkaniu na 4 piętrze. Bez sensu trochę to skakanie :D
Jeszcze inny sen to, że jadę samochodem i jest korek. Ja żeby przejechać przez ten korek to "zwężam" samochód na szerokość motocykla i jadę na chama przez korek. Nagle wyskakuje policjant i krzyczy, że zwężanie pojazdów jest niedozwolone i dostanę mandat. Ja wyskakuje z samochodu i nagle zmienia się w łódź. Mówię, że przecież to jest łódka i nie da się nią jeździć więc nie może być mandatu. Policjant nagle przyznaje mi rację i w ramach zadośćuczynienia za stratę mojego cennego w tej chwili czasu podwozi mnie swoim rowerem (!) na miejsce mojego spotkania z gadającym mostem...

#132

Alembik_Vina.
  • Postów: 1030
  • Tematów: 16
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Dzisiaj miałem jakiś długaśny sen, ale w nocy obudziłem się, ponieważ było mi duszno. Jednak nierozważnie usnąłem nie zamykając oczu. Dziwne doświadczenia w snach to dla mnie normalka, ale dzisiaj spotkałem się z syndromem zmory. W pewnym sensie, ponieważ nie była to jakaś szczególnie silna zmora. Ale spać nie mogę, bo wiem, że zaraz przyśnił by mi się jakiś makabryczny sen.

Zamknąłem oczy i krótko śniły mi się jakieś bzdury o kaktusach ukradzionych przez ojca i że koleżanka chciała, żebym jej coś wreszcie przekazał. I wtedy ktoś mi powiedział o tajemniczych odciskach bosych stóp w glinie. Zacząłem się we śnie nad tym zastanawiać i oczywiście ostro się wkręciłem, jak to w snach ;) Doszedłem do wniosku, że duch może zostawić odcisk stopy a rzadziej odcisk dłoni, bo może to jakieś dla niego łatwiejsze. Wtedy coś zaczęło się zbliżać, żeby mi coś powiedzieć, ogarnęła mnie melancholia i strach. Miałem ochotę płakać i uciekać.

Obudziłem się. Leżę w łóżku z otwartymi oczami (jestem pewien, że nie spałem i że oczy miałem otwarte, ale ciemność w pokoju była absolutna i zobaczyłem zawieszoną w powietrzu niewyraźną twarz. Takie rzeczy mi się już kiedyś zdarzały. Wizje z otwartymi oczami w absolutnej ciemności nie są niczym trudnym) No ale ta twarz patrzyła tak smętnie, że odwróciłem się i usnąłem.

Wtedy oczywiście usypiając zaczęły się wibracje, typowe dla OOBE. Ale jako, że byłem wkręcony w 'ducha' wibracje przerodziły się w trzy, straszne, paraliżujące zmysły krzyki. Tego już było mi za wiele, więc się zbudziłem i włączyłem światło. Jakaś ćma palnęła mnie w ucho. Słyszę u drzwi drapanie. Otworzyłem. Pod szafę czmychnęła mała ryjówka, położyłem się i chciałem spać, ale ponownie usłyszałem drapanie ;p Wpuściłem do pokoju małą ryjówkę, obiegła kąty oczyszczając je z pająków i innego śmiecia. Ani trochę się mnie nie bojąc przebiegła po łóżku. Później wszedłem za nią do kuchni, wypuściłem ją do sieni i grzecznie, acz stanowczo wyprosiłem na dwór.

I teraz mam taką rozkminę. Czemu właściwie czwarta nad ranem to idealny czas do OOBE podróży? Może nasi przodkowie, małe ryjówkowate stworzenia o tej właśnie porze wychodziły z nor na łowy :D

A duch, jak to duch. Tym razem z całą pewnością mój wymysł, zwłaszcza, że jest duszno.

#133

Atomowy_jogurt_zagłady.
  • Postów: 505
  • Tematów: 27
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Ja mam tyle snów... Tylko ich nie pamiętam.
Ale taki sen z tego tygodnia, który jako jedyny pozostał w mej pamięci:
Coś robię, gadam z kimś, i pęka mi nagle szkło od okukarów (prawe) miałem je na sobie w tamtym momencie. Co może oznaczać pękające szkło od okularów? Gdyby to było rozbite szkło to w senniku od razu bym znalazł. Tu mam problem. :)

Nie licząc snów o kismitach to chyba jedyny normalny sen jaki zapamiętałem w ciągu ostatnich dni.

#134

Czekolada-Tano.
  • Postów: 7
  • Tematów: 1
Reputacja Kiepska
Reputacja

Napisano

Mnie się dzisiaj śniło, że jestem Percy'm Jacksonem. Na początku grałam w zdobywanie sztandaru na boisku, potem poszłam na śniadanie/obiad/kolację, nie wiem, a potem robiłam sztylety dla znajomych (z reala) z foli aluminiowej :o :o :o :o. Czyli mój normalny sen.

#135

Produkcja_Chaosu.
  • Postów: 49
  • Tematów: 1
  • Płeć:Kobieta
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

No to ja mam trochę chorą psychikę w tym wypadku.
Śniło mi się, że obcy koleś się do mnie przytula, by potem mi się oświadczyć Oo. Po czym okazuje się, że mogę kraść auta jak w GTA, a że ktoś mnie gonił to się chowałam za jakimś ogrodzeniem. Potem ukradłam komuś rower, a co zabawniejsze kierownica była niżej niż siodełko i jechałam na nim.
Potem zmiana scenerii, ja i kumpela grałyśmy w jakąś 'grę' z obcym facetem w opuszczonym budynku. Po czym okazało się, że jest to jednak wielopiętrowy pociąg. I goniłam się tak z tym kolesiem. Po czym wywaliłyśmy go z wagonu, odkręcając klamki, a co gorsza... POCIĄG RUSZYŁ. Dzwoni do nas ten facet i mówi, że ten pociąg to do Rzeszowa jedzie. Od czasu do czasu na dworcach się zatrzymywał, ludzie wsiadali, a potem koleś zaczął kraść telefony jakimś młodziakom w przedziale. A jak doszedł do nas, to się obudziłam: D


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych