Napisano 24.03.2013 - 12:59
Napisano 29.03.2013 - 09:53
Gość_ayalen
Napisano 29.03.2013 - 14:25
Napisano 29.03.2013 - 14:38
A może inne cywilzacje nie czekają na osiągnięcie przez nas jakiegoś konkretnego poziomu technologicznego (tak jak np. napęd warp w star treku). Może czekają, aż przestaniemy widzieć w nich obcych. Może to kwestia bardziej rozwoju duchowego... Moment, w którym człowiek pojmie, że w swej naturze nie jest oderwany, oddzielony od wszechświata, że wszechświat i człowiek to jedno - to będzie jak włączenie nagle wszystkich świateł w wydawałoby się dotychczas ciemnym zamczysku.
Napisano 29.03.2013 - 15:50
Napisano 29.08.2013 - 21:56
Teoria z grą komputerową lub programem jest intrygująca ale myślę że wtedy musiały by istnieć szyfry które potrafiły by tym manipulować, coś w rodzaju Magii.
Temat interesujący. Lubię taką tematykę. Liczę na więcej.
Napisano 29.08.2013 - 23:37
Użytkownik Wędrowiec edytował ten post 29.08.2013 - 23:38
Napisano 30.08.2013 - 23:33
Napisano 03.09.2013 - 01:06
Użytkownik manitoris edytował ten post 03.09.2013 - 01:08
Napisano 03.09.2013 - 21:29
Użytkownik piotrGTX edytował ten post 03.09.2013 - 21:45
Napisano 29.12.2025 - 01:06
Hipoteza kosmicznego ZOO od dawna krąży w dyskusjach o UFO i cywilizacjach pozaziemskich, ale im dłużej się nad nią zastanawiam, tym bardziej wydaje mi się ona wewnętrznie sprzeczna i… po prostu nielogiczna.
Zakłada ona, że istnieją bardzo zaawansowane cywilizacje kosmiczne, które celowo unikają kontaktu z ludzkością, obserwując nas z dystansu – jak zwierzęta w rezerwacie. Problem w tym, że każda taka cywilizacja musiała mieć swoją przeszłość. Nie powstała nagle na poziomie technologii zdolnej do podróży międzygwiezdnych. Musiała przejść etapy rozwoju społeczeństwa, nauki, konfliktów, błędów i odkryć – bardzo podobne do tych, które przechodzi ludzkość dziś.
I tu pojawia się zasadnicza sprzeczność.
Jeśli oni kiedyś byli „tacy jak my”, to:
musieli zadawać pytania o swoje miejsce we wszechświecie,
musieli się zastanawiać, czy są sami,
musieli pamiętać moment, w którym pierwszy kontakt był dla nich przełomowy lub przynajmniej istotny.
Trudno mi uwierzyć, że cywilizacja, która ma jakąkolwiek ciągłość historyczną i pamięć zbiorową, nagle uznaje, że najlepszym rozwiązaniem jest całkowite ignorowanie młodszej cywilizacji rozumnej. Zwłaszcza że sami prawdopodobnie marzyli kiedyś o tym, by ktoś starszy i mądrzejszy nawiązał z nimi kontakt.
Traktowanie ludzi jak „obiekt badawczy”, którego nie wolno informować o istnieniu obserwatora, brzmi raczej jak projekcja naszych ziemskich lęków i hierarchii niż realna strategia kosmiczna. To podejście zakłada też niemal absolutną jednorodność obcych cywilizacji – jakby wszystkie bez wyjątku zgodziły się na jeden kodeks milczenia. A to już samo w sobie jest mało prawdopodobne.
Krótko mówiąc:
jeśli istnieją zaawansowane cywilizacje pozaziemskie, to ich własna przeszłość powinna czynić je bardziej skłonnymi do kontaktu, a nie mniej. Hipoteza kosmicznego ZOO ignoruje ten fakt i przez to wydaje mi się bardziej filozoficzną wymówką niż sensownym wyjaśnieniem paradoksu Fermiego.
Ciekaw jestem, co o tym sądzicie.
Napisano 30.12.2025 - 19:16
I tu pojawia się zasadnicza sprzeczność.
Jeśli oni kiedyś byli „tacy jak my”, to:musieli zadawać pytania o swoje miejsce we wszechświecie,
musieli się zastanawiać, czy są sami,musieli pamiętać moment, w którym pierwszy kontakt był dla nich przełomowy lub przynajmniej istotny.
Trudno mi uwierzyć, że cywilizacja, która ma jakąkolwiek ciągłość historyczną i pamięć zbiorową, nagle uznaje, że najlepszym rozwiązaniem jest całkowite ignorowanie młodszej cywilizacji rozumnej. Zwłaszcza że sami prawdopodobnie marzyli kiedyś o tym, by ktoś starszy i mądrzejszy nawiązał z nimi kontakt.
Traktowanie ludzi jak „obiekt badawczy”, którego nie wolno informować o istnieniu obserwatora, brzmi raczej jak projekcja naszych ziemskich lęków i hierarchii niż realna strategia kosmiczna. To podejście zakłada też niemal absolutną jednorodność obcych cywilizacji – jakby wszystkie bez wyjątku zgodziły się na jeden kodeks milczenia. A to już samo w sobie jest mało prawdopodobne.
Twierdzenie, że zaawansowane cywilizacje powinny dążyć do kontaktu z tymi bardziej zacofanymi też jest niczym więcej, jak projekcją naszych, być może też zacofanych oczekiwań i wyobrażeń. Może z perspektywy niewspółmiernie dłuższego od naszego okresu rozwoju cywilizacyjnego wszystko w tak oczywisty sposób się nie prezentuje. Może wszystko ma swoją kolej rzeczy i my jeszcze do odpowiedniego miejsca nie dotarliśmy - wyciągnięcie niemowlaka z kołyski nie spowoduje, że zacznie chodzić.
Napisano 01.01.2026 - 21:47
Jakiś ogólny kontakt ze strony obcej cywilizacji, zasygnalizowanie że istnieją, nie oznacza jeszcze konieczności ingerencji w życie ziemian. Kontakt nie musi oznaczać ingerencji, przyspieszania rozwoju czy „cywilizowania na siłę”. Istnieje ogromna przestrzeń pomiędzy pełną ingerencją a absolutnym milczeniem i traktowaniem drugiej strony jak obiektu obserwacji.
Napisano 04.01.2026 - 19:29
Jakiś ogólny kontakt ze strony obcej cywilizacji, zasygnalizowanie że istnieją, nie oznacza jeszcze konieczności ingerencji w życie ziemian. Kontakt nie musi oznaczać ingerencji, przyspieszania rozwoju czy „cywilizowania na siłę”. Istnieje ogromna przestrzeń pomiędzy pełną ingerencją a absolutnym milczeniem i traktowaniem drugiej strony jak obiektu obserwacji.
Jeśli w Roswell faktycznie rozbiło się UFO, to możliwe, że już była próba kontaktu/obserwacji, ale doszło do wypadku. Tylko pytanie - czemu nie powrócili znowu? Albo faktycznie powrócili, ale lepiej przygotowani. Tylko jest mały problem - musieli się jakoś dowiedzieć co się stało z tym statkiem, bo co? Po prostu zaakceptowaliby fakt, że ich pojazd został zniszczony lub zaatakowany? A jeśli była w środku załoga, to jeszcze gorzej. Wrócili i nie znaleźli wraku? Gdyby znaleźli wrak, to mogliby uznać, że był wypadek, więc zabrali szczątki załogi i odlecieli. A jednak... Wrócili i statku ni ma. No to co teraz? ![]()
Trochę ciężko zweryfikować czy faktycznie kosmici nas odwiedzają, bo zdecydowana większość materiałów z UFO to szukanie taniej sensacji, przerobione zdjęcia i filmy, które po prostu pobudzają wyobraźnię, a dość mało jest materiałów, które faktycznie przedstawiają prawdziwe zjawiska. A i tak z tych "prawdziwych" trzeba wykluczyć te, które są oczywistymi zjawiskami świetlnymi.
0 użytkowników, 1 gości oraz 0 użytkowników anonimowych