Skocz do zawartości


Zdjęcie

Czy to normalne bać się Boga?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
45 odpowiedzi w tym temacie

#1

andar.
  • Postów: 561
  • Tematów: 70
Reputacja Żałośnie niska
Reputacja

Napisano

Od małego byłem nauczany, że Bóg jest miłosierny, sprawiedliwy, jednak od pewnego czasu na podstawie swoich doświadczeń i doświadczeń innych ludzi stwierdzam, że jest on na pewno uparty, a swoje plany względem nas wypełnia nie zawsze po naszej myśli poddając nas próbie, której nie chcemy. Czepia się, gdy ktoś nie korzysta z życia i zamiast zesłać dla niego pomocną osobę czy obdarzyć większą ilością zalet robi wszystko, by ją pogrążyć jednocześnie nie majac złych intencji. Chce w ten sposób wyrobić w nas osobowość o wyrobienie której w ogóle moglismy przecież nie prosić. Dlaczego on tak bardzo miesza się w nasze sprawy? Wiem, że może to dziwnie zabrzmi, ale Boga chce traktować jak dobrego kolegę, czasem ,,krzyczę" na niego, by przestał ingerować w los innych samemu nie odczuwając słabości, samotnosci, bólu. Pstryknąć palcem łatwo, za to mógłby coś dobrego podarować, a nie MOŻLIWOŚCI ku temu. Nie lubię go czasem :/ jak mu coś nie odpowiada, karze nas, rozumiem czasem trzeba stanowcze kroki podjąć, ale po co w taki sposób, są znaki, sygnały. Nie wierzę do końca by był taki dobry jak opisują, nie wiem jak to opisać, ale oczekuje od nas modlitw, które równie dobrze można by od razu pominąć. Niby jak wpływają one na niego? Nijak! Wszystko jest z góry ustalone, jeśli np. powiem coś nie tak mogę się spodziewać tego, że zostanę ukarany walnięciem się stopą o mebel czy poślizgnę się na mieście. Boję się jego decyzji, koniec końców są dobre, ale najpierw aby cos zrozumieć musimy trochę pocierpieć.
  • 1

#2

mariuszm.
  • Postów: 566
  • Tematów: 28
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Od małego byłem nauczany, że Bóg jest miłosierny, sprawiedliwy, jednak od pewnego czasu na podstawie swoich doświadczeń i doświadczeń innych ludzi stwierdzam, że jest on na pewno uparty, a swoje plany względem nas wypełnia nie zawsze po naszej myśli poddając nas próbie, której nie chcemy. Czepia się, gdy ktoś nie korzysta z życia i zamiast zesłać dla niego pomocną osobę czy obdarzyć większą ilością zalet robi wszystko, by ją pogrążyć jednocześnie nie majac złych intencji. Chce w ten sposób wyrobić w nas osobowość o wyrobienie której w ogóle moglismy przecież nie prosić. Dlaczego on tak bardzo miesza się w nasze sprawy? Wiem, że może to dziwnie zabrzmi, ale Boga chce traktować jak dobrego kolegę, czasem ,,krzyczę" na niego, by przestał ingerować w los innych samemu nie odczuwając słabości, samotnosci, bólu. Pstryknąć palcem łatwo, za to mógłby coś dobrego podarować, a nie MOŻLIWOŚCI ku temu. Nie lubię go czasem :/ jak mu coś nie odpowiada, karze nas, rozumiem czasem trzeba stanowcze kroki podjąć, ale po co w taki sposób, są znaki, sygnały. Nie wierzę do końca by był taki dobry jak opisują, nie wiem jak to opisać, ale oczekuje od nas modlitw, które równie dobrze można by od razu pominąć. Niby jak wpływają one na niego? Nijak! Wszystko jest z góry ustalone, jeśli np. powiem coś nie tak mogę się spodziewać tego, że zostanę ukarany walnięciem się stopą o mebel czy poślizgnę się na mieście. Boję się jego decyzji, koniec końców są dobre, ale najpierw aby cos zrozumieć musimy trochę pocierpieć.


Daj wolną rękę - od małego - swoim dzieciom to może zrozumiesz.
Z Twoich słów wynika, że dysponujesz wiedzą i doświadczeniem równym Bogu więc należy ci się samodzielne podejmowanie decyzji.
Z drugiej strony, skąd przekonanie, że to co ciebie boleśnie dotyka pochodzi od Boga?
Oceń sam siebie: dużo modlisz się, spełniasz sakramenty, jesteś miłosierny, życzliwy, nie masz złych myśli przeciw bliźniemu. Jednym słowem; nie grzeszysz ani myślą, ani słowem ani uczynkiem ani zaniedbaniem.
Tak żyjesz a życie się wali, jeśli dobrze rozumiem?
A modlisz się tak "o cokolwiek będziecie prosić Ojca mego w niebie wierząc że otrzymaliście, tak wam się stanie" ?,
czy też tak "wszystko czego się obawiałem przyszło do mnie" ?

Użytkownik mariuszm edytował ten post 15.02.2012 - 08:16

  • 1

#3

Connor.

    Kings Never Die

  • Postów: 1674
  • Tematów: 60
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Bo z reguły jest tak, że jak nam coś wychodzi, mamy szczęście i nam się udaje w życiu to mówimy, że pomaga nam Bóg. Ale jak już cierpimy, zachorujemy albo mamy poważne problemy to wtedy mówimy, że "taki jest boski plan".

Użytkownik Fisher edytował ten post 15.02.2012 - 11:40

  • 1



#4

mariuszm.
  • Postów: 566
  • Tematów: 28
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Bo z reguły jest tak, że jak nam coś wychodzi, mamy szczęście i nam się udaje w życiu to mówimy, że pomaga nam Bóg. Ale jak już cierpimy, zachorujemy albo mamy poważne problemy to wtedy mówimy, że "taki jest boski plan".


To zależy od filozofii społeczności jak i osobistych poglądów "ofiary"
W filozofii materialistycznej kiedy nam coś wychodzi lub nie to fart lub pech - jedno i drugie zalezne od atomowych ruchów Browna.

W filozofii zbliżonej do religijnych bywa różnie. Jak nam coś wychodzi - Bóg nie miał nic z tym wspólnego, sami doszliśmy do sukcesu pracą lub intelektem- pycha. Jak nie wychodzi a filozofia jednostki płytka - czemu Bóg taki niespraweidliwy, inni są gorsi i mają lepiej, zaraz też ogniskowa się poszerza i dziwnym trafem zauważamy cierpienie innych - a już winnego mamy.
Bywa też tak jak mówisz ale najczęściej mówią tak osoby głęboko religijne - sukcesów nie przypisują sobie(nie odbije bogactwo i sława), porażki tłumaczą w taki sposób aby nie załamać się - czyli idealny mechanizm ochronny stabilności jednostki.

Użytkownik mariuszm edytował ten post 15.02.2012 - 12:01

  • 0

#5

wieslawo.
  • Postów: 682
  • Tematów: 3
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

wystarczy uznać, że nie wiemy co nas czeka, a to co jest dziś, chociaż może wcale nie jest dobre, za jakiś czas może stać się kamieniem milowym i zaprowadzić nas do miejsca, którego istnienia nawet nie podejrzewaliśmy. Wszystko ma swoje miejsce i swoją przyczynę. Oczywiście mamy wolą wolę, odrzucając i walcząc albo dostrzegając, że to chwila i w końcu zawsze jest coś za coś i po burzy wychodzi słońce.
Jako malutkie żuczki w ogromie wszechświata nic nie wiemy. Każdy ma w swoim życiu wydarzenie, które może w okresie X było jednym z gorszych, lecz z perspektywy czasu było potrzebne, chociaż nie oznacza to, że było miłe. To się chyba nazywa wiara.

Użytkownik wieslawo edytował ten post 15.02.2012 - 15:00

  • 0

#6

MrOsamaful.
  • Postów: 550
  • Tematów: 14
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

To ja się zapytam tak. Czy to normalne bać się krasnoludków? Taki sam sens ma to pytanie jak to zadane w tytule tematu...

Zresztą, jeżeli Bóg istnieje(w co szczerze wątpię) to jest niezłym skurczybykiem. Każe ludziom cierpieć, żeby mogli wejść do jego królestwo, swojego syna skazał na śmierć, codziennie giną miliony ludzi a On jeżeli by istniał to mógłby temu wszystkiemu zapobiec w sekundę. Więc tak, jeżeli Bóg istnieje to należy się go bać bo jest nieźle walnięty w czachę.

Użytkownik MrOsamaful edytował ten post 15.02.2012 - 17:24

  • -3

#7

Mischakel.

    Ataman

  • Postów: 762
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Bóg dał nam wolną wolę, abyśmy sami kształtowali swoje życie. Gdyby on układał je za nas, bylibyśmy tylko bezmózgimi narzędziami w jego rękach. Dzięki wolnej woli mamy wiele problemów, ale i całe szczęście i satysfakcję z życia mamy także dzięki temu. I to jest nasz skarb i prezent od Boga - wolność.

Poza tym Osamaful - chrześcijańsko-judaistyczno-muzułmańska wiara w Boga zakłada życie po śmierci. Wg tej wiary życie na ziemi jest jedynie jakby sprawdzianem, więc całe cierpienia tu nie mają znaczenia, skoro możemy w nagrodę żyć w niebie, które uosabia nasze największe marzenia i pragnienia.

Wielu ludzi zbyt wiele wymaga od Boga, jakby był jakąś nimfą z drzewa która przechadza się po polanie i można do niej zagadać i poprosić o pomoc. A chrześcijański Bóg jest inny, bezosobowy, bo nie przypomina żadnej ze znanych nam istot. Wielu chrześcijan nie zna swojego Boga i traktuje go dość przedmiotowo. Wykorzystują go kiedy im potrzebny i porzucają, kiedy już wiedzie nam się lepiej.

Użytkownik Mischakel edytował ten post 15.02.2012 - 17:49

  • 0

#8

MrOsamaful.
  • Postów: 550
  • Tematów: 14
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Bóg dał nam wolną wolę, abyśmy sami kształtowali swoje życie. Gdyby on układał je za nas, bylibyśmy tylko bezmózgimi narzędziami w jego rękach. Dzięki wolnej woli mamy wiele problemów, ale i całe szczęście i satysfakcję z życia mamy także dzięki temu. I to jest nasz skarb i prezent od Boga - wolność.

Przecież Bóg skoro jest wszechmogący mógłby tak zrobić, że mielibyśmy wolną wolę i czerpalibyśmy szczęście i satysfakcję życia mimo tego, że nie wiedzielibyśmy co to zło i cierpienie. Skoro tego nie zrobił to znaczy, że lubi jak ludzie cierpią i czerpie z tego satysfakcję a kto nie cierpi ten jest karany piekłem czyli można powiedzieć, że Bóg ZMUSZA do cierpienia.

Poza tym Osamaful - chrześcijańsko-judaistyczno-muzułmańska wiara w Boga zakłada życie po śmierci. Wg tej wiary życie na ziemi jest jedynie jakby sprawdzianem, więc całe cierpienia tu nie mają znaczenia, skoro możemy w nagrodę żyć w niebie, które uosabia nasze największe marzenia i pragnienia.

A po co jest ten sprawdzian? Żeby sprawdzić kto jest godny pójść do nieba? Przecież tego sprawdzianu mogłoby nie być, nikt by nie grzeszył i każdy mógłby iść do nieba. Ale jak już wcześniej wspomniałem, Bóg lubi patrzeć jak jego dzieło cierpi.

Wielu ludzi zbyt wiele wymaga od Boga, jakby był jakąś nimfą z drzewa która przechadza się po polanie i można do niej zagadać i poprosić o pomoc.

A może zbyt mało. Skoro jest wszechmogący to może zrobić wszystko. Jak na razie robi wszystko, żeby ludzkość jak najbardziej cierpiała.

A chrześcijański Bóg jest inny, bezosobowy, bo nie przypomina żadnej ze znanych nam istot.

A myślałem, że przypomina człowieka, tzn my go przypominamy skoro zostaliśmy stworzeni na jego podobieństwo.

Wielu chrześcijan nie zna swojego Boga i traktuje go dość przedmiotowo. Wykorzystują go kiedy im potrzebny i porzucają, kiedy już wiedzie nam się lepiej.

Jak można wykorzystać Boga? Pomodlić się do niego o coś a potem nie uzyskać pomocy? Pomodlić się o pokój na świecie a uzyskać jeszcze więcej wojen? Wytłumacz mi jak można wykorzystać Boga bo chyba ktoś kto jest wszechmocny nie może zostać wykorzystany bo już od chwili stworzenia będzie wiedział, że osoba X będzie chciała go wykorzystać. Ale skoro to wie, to czemu nie sprawi, żeby osoba X nie chciała go wykorzystać? Czemu kompletnie w nic nie ingeruje, zachowuje się jak by go nie było, dziwne nie ;)?
  • 1

#9

Mischakel.

    Ataman

  • Postów: 762
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Wszechmoc Boga to idea stworzona przez ludzi ludzkim tokiem myślenia. Wszechmoc jako taka nie jest możliwa i wydaje się nie mieć sensu. Może nawet nie istnieje.

Bóg nie zmusza do cierpienia. Można go unikać na wiele sposobów. Próbować je zatrzymać i z nim walczyć - czy z drugiej strony uciekać lub samemu stać się oprawcą. Ludzie kształtują świat i to naszym zadaniem jest niwelowanie cierpienia lub powiększanie go.

Co do sprawdzianu i do podobizny Boga - może to właśnie wolna wola jest naszym podobieństwem? Pogląd, że to wyprostowana postawa, ręce i nogi czy zarost pod pachami przypomina nas do Boga jest przestarzały. To musi być coś "wewnątrz" nas, a wolna wola pasuje tu idealnie - im lepsi jesteśmy, tym bliżej Boga jesteśmy. Bo to własne, a nie wymuszone przez Boga dobro jest tym prawdziwym, bo stworzonym przez nas, a nie Boga. Podobnie zło - im szczersze i większe, tym bardziej oddala nas od ideału i zsyła na banicję. I po to ten ziemski sprawdzian - pokazuje, czy korzystamy z bożych podobieństw, czy siedzi w nas prawdziwe dobro, czy może jednak wybraliśmy ciemną stronę.

Ja osobiście odrzucam pojęcie absolutnej wszechmocy. Uważam, że niektóre rzeczy nie mogą powstać bez udziału ich przeciwieństw. Dlatego dla istnienia dobra potrzebne jest zło. Aby dostrzec światło musimy widzieć też cień. Czerń zaczyna być ciemna dopiero przy jaśniejszym kolorze.

Pomyśl sobie jaki świat by był, gdybyśmy "z bożej łaski" nie znali dobra i zła, cierpienia. Czy miłość byłaby taka upragniona, gdyby miał ją każdy za nic, gdyby nawet nie było ryzyka, że się ją straci? Czy człowiek, który jest dobry, bo tak ktoś go "zaprogramował" i nawet nie potrafi być zły, jest szczery w takiej dobroci? Bez wolnej woli świat byłby strasznie szary, wyblakły. Były jak Matrix - wszystko piękne, ale sztuczne. Nawet nie zdawalibyśmy sobie sprawy z tego piękna.

Oczywiście prawie każde moje słowo traci sens zakładając, że wszechmoc jednak istnieje. Ale mi wydaje się to mało prawdopodobne.
  • 0

#10

MrOsamaful.
  • Postów: 550
  • Tematów: 14
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Wszechmoc Boga to idea stworzona przez ludzi ludzkim tokiem myślenia. Wszechmoc jako taka nie jest możliwa i wydaje się nie mieć sensu. Może nawet nie istnieje.

Tak jest zapisane w biblii.

Bóg nie zmusza do cierpienia. Można go unikać na wiele sposobów. Próbować je zatrzymać i z nim walczyć - czy z drugiej strony uciekać lub samemu stać się oprawcą. Ludzie kształtują świat i to naszym zadaniem jest niwelowanie cierpienia lub powiększanie go.

Bóg mówi, że im więcej wycierpisz tym masz większe szanse na wejście do nieba, rzeczywiście to nie jest zmuszanie. Tak samo złodziej może przystawić pistolet do głowy i powiedzieć, że jak nie odda mu się pieniędzy to zabije. To też nie jest zmuszanie, tak jak w przypadku Boga, to jest propozycja nie do odrzucenia.

Co do sprawdzianu i do podobizny Boga - może to właśnie wolna wola jest naszym podobieństwem? Pogląd, że to wyprostowana postawa, ręce i nogi czy zarost pod pachami przypomina nas do Boga jest przestarzały.

Religia nie ewoluuje, nie możesz sobie zmieniać dogmatów religii. W biblii jest napisane, że Bóg stworzył człowieka na jego podobieństwo, więc tak musiało być. Nie ma określone na jakie więc wychodzi, że pod każdym względem.

To musi być coś "wewnątrz" nas, a wolna wola pasuje tu idealnie - im lepsi jesteśmy, tym bliżej Boga jesteśmy.

Skoro Bóg też ma wolną wolę i wybiera żebyśmy cierpieli to nie świadczy to o nim dobrze. Hitler też miał wolną wolę i wybrał, żeby ludzie cierpieli.

Bo to własne, a nie wymuszone przez Boga dobro jest tym prawdziwym, bo stworzonym przez nas, a nie Boga.

Dla boga dobro to co innego niż dla ciebie. Dla niego dobro to jest jak ktoś cierpi. Jeżeli tobie nic nie dolega, jesteś szczęśliwy i ci jest dobrze to wg Boga źle i pójdziesz za to do piekła.

Podobnie zło - im szczersze i większe, tym bardziej oddala nas od ideału i zsyła na banicję. I po to ten ziemski sprawdzian - pokazuje, czy korzystamy z bożych podobieństw, czy siedzi w nas prawdziwe dobro, czy może jednak wybraliśmy ciemną stronę.

Zgadza się. Ale wg biblii możesz być Hitlerem XXI wieku ale w ostatniej minucie swojego życia nawrócić się i pójdziesz do nieba, niezwykły dowód na sprawiedliwość Boga nie :)?

Ja osobiście odrzucam pojęcie absolutnej wszechmocy.

To nie jesteś chrześcijaninem. Albo wierzysz we wszystko albo nie wierzysz wcale. Albo wierzysz, że Bóg jest wszechmocny, istniał od zawsze i stworzył wszechświat w 6 dni, kobieta powstała z żebra Adama albo nie wierzysz w nic. Nie możesz sobie religii modyfikować pod siebie, żeby było ci wygodniej.

Uważam, że niektóre rzeczy nie mogą powstać bez udziału ich przeciwieństw. Dlatego dla istnienia dobra potrzebne jest zło. Aby dostrzec światło musimy widzieć też cień. Czerń zaczyna być ciemna dopiero przy jaśniejszym kolorze.

Bardzo poetycka wstawka tylko po co?

Pomyśl sobie jaki świat by był, gdybyśmy "z bożej łaski" nie znali dobra i zła, cierpienia.

Znalibyśmy dobro bo bóg by nas go "nauczył", w końcu jest wszechmocny. A jak byłby świat? Świetny, nie byłoby żadnych wojen, żadnych zabójstw, kradzieży itd. Byłoby dużo lepiej niż teraz.

Czy miłość byłaby taka upragniona, gdyby miał ją każdy za nic, gdyby nawet nie było ryzyka, że się ją straci?

Tak bo Bóg by tak zrobił, w końcu jest wszechmocny.

Czy człowiek, który jest dobry, bo tak ktoś go "zaprogramował" i nawet nie potrafi być zły, jest szczery w takiej dobroci?

Tak bo Bóg by tak zrobił, w końcu jest wszechmocny.

Bez wolnej woli świat byłby strasznie szary, wyblakły. Były jak Matrix - wszystko piękne, ale sztuczne. Nawet nie zdawalibyśmy sobie sprawy z tego piękna.

Byłaby wolna wola tylko człowiek by po prostu nie wiedział jak kogoś skrzywdzić, takie pojęcie by nie istniało i nigdy by nie powstało. Z tego co pamiętam to w matrixie była wolna wola :/

Oczywiście prawie każde moje słowo traci sens zakładając, że wszechmoc jednak istnieje. Ale mi wydaje się to mało prawdopodobne.

To nie jesteś chrześcijaninem.
  • 0

#11

Mischakel.

    Ataman

  • Postów: 762
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Z moich poglądów wynika co najwyżej, że nie jestem katolikiem czy prawosławnym. Bo wyznania protestanckie dopuszczają indywidualne interpretowanie Biblii (choć formalnie jestem katolikiem, ale papierkowe procedury mało mnie obchodzą).

Myślałem, że o wszechmocy powiedzieliśmy sobie wszystko - Ty uważasz, że o ile Bóg istnieje ona go obowiązuje a ja - że nie. Z tego już chyba więcej nie wyciągniemy.

Mówisz, że w Biblii są napisane pewne rzeczy. Owszem, ale Biblię spisał człowiek, a nie Bóg. Oczywiście pod natchnieniem Ducha Świętego, choć nie jest wytłumaczone, na czym te natchnienie polegało - nie oznacza, że dzięki niemu przez ewangelistów bezpośrednio przemawiał Bóg. Poza tym - ewangelie zdaje się, że powstały (przynajmniej część z nich) już po śmierci ewangelistów, więc teza o natchnieniu ewangelistów przez Ducha Świętego jest chyba kolejnym ludzkim dodatkiem do opowieści o Bogu.

Ja Biblię traktuję jako księgę alegorii, a nie faktów (nie licząc historiograficznych wstawek o narodach Ziemi Świętej). Ma nas uczyć postępowania, a nie słowo w słowo przekazać historię kontaktów ludzi z Bogiem w starożytności.

Podobieństwo Boga też nie jest w niej wytłumaczone, i nie możemy na podstawie tego faktu stwierdzić, że w związku z tym Bóg musi przypominać nas pod każdym względem. Wg mnie Bóg ma bardziej postać energii niż ciała. Dla mnie najlogiczniejszym podobieństwem między nami a Bogiem jest wolna wola i w ograniczonym dla nas spektrum moc sprawcza.

Moja poetycka wstawka miała w ładny, obrazowy sposób pokazać mój tok myślenia. To, o co mi chodzi.

No i na koniec - nawet gdybym nie był jednak tym chrześcijaninem - to tylko ziemska nazwa. Ludzki podział. Dla mnie Biblia jest jak wskazówka, a faktyczne "dogmaty" wiary zapisujemy sobie sami w naszych umysłach. Ja wierzę, że do zbawienia wystarczy szczera dobroć i pomoc innym, a nie chodzenie do odpowiedniej świątyni.
  • 0

#12

MrOsamaful.
  • Postów: 550
  • Tematów: 14
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Ja wierzę, że do zbawienia wystarczy szczera dobroć i pomoc innym, a nie chodzenie do odpowiedniej świątyni.

W Biblii jest zapisane, że Jezus mówił, że jeżeli ktoś chce być w niebie to ma oddać wszystko co ma biednym, ma być upokarzany przy każdej lepszej okazji i żyć jak bezdomny. Jak jest życiowym nieudacznikiem to pewnie ma z tego powodu +10 do szansy wejścia do nieba. Z tego co się orientuje nigdzie nie jest napisane, że dobroć i pomoc innym jest wymagana. Większe szanse na wejście do nieba ma Miecio spod monopolowego niż zwyczajny człowiek.

Użytkownik MrOsamaful edytował ten post 15.02.2012 - 20:27

  • 0

#13

Arctur V..
  • Postów: 311
  • Tematów: 9
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja Żałośnie niska
Reputacja

Napisano

Naturalnie, że normalne. Groźnych urojeń trzeba się bać! A najbardziej ich wyznawców...

edit Yawgmoth
Twoje wypowiedzi są lakoniczne, a wręcz prowokacyjne. Proszę trzymać się tematu. Jeśli nie masz nic do dodania, poza wyśmianiem poglądów użytkowników, to nie pisz wcale.
Ostrzeżenie.

Użytkownik Yawgmoth edytował ten post 16.02.2012 - 15:15
ostrzeżenie

  • 1

#14

Mariush.
  • Postów: 4335
  • Tematów: 60
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Bóg mówi, że im więcej wycierpisz tym masz większe szanse na wejście do nieba, rzeczywiście to nie jest zmuszanie.

Ale wg biblii możesz być Hitlerem XXI wieku ale w ostatniej minucie swojego życia nawrócić się i pójdziesz do nieba, niezwykły dowód na sprawiedliwość Boga nie :)?

W tych swoich wywodach tak błądzisz, że chwilami przeczysz sam sobie. Zajmij się lepiej czymś łatwiejszym, bo ten temat wyraźnie Cię przerasta. Zresztą, poziom Twojego zrozumienia istoty i sensu wiary chrześcijańskiej jest żenujący...
  • 4



#15

mariuszm.
  • Postów: 566
  • Tematów: 28
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Bóg mówi, że im więcej wycierpisz tym masz większe szanse na wejście do nieba, rzeczywiście to nie jest zmuszanie.

Ale wg biblii możesz być Hitlerem XXI wieku ale w ostatniej minucie swojego życia nawrócić się i pójdziesz do nieba, niezwykły dowód na sprawiedliwość Boga nie :)?

W tych swoich wywodach tak błądzisz, że chwilami przeczysz sam sobie. Zajmij się lepiej czymś łatwiejszym, bo ten temat wyraźnie Cię przerasta. Zresztą, poziom Twojego zrozumienia istoty i sensu wiary chrześcijańskiej jest żenujący...

Jeśli to prawda:

















to nie dziwię się że każdego chce uratować - Nawet przytoczonego hitlera, itp.
Czy człowieka stać było by na coś takiego ?

MrOsamaful nie cierpiał przez hitlera a wyobraźnią i wnioskowaniem sięga do jego czasów aby poprzeć swoje poglądy.
MrOsamaful - jaką miarą mierzysz taką i tobie odmierzą.

Szczytem ingnorancji jest odrzucenie przed zrozumieniem.

Użytkownik mariuszm edytował ten post 16.02.2012 - 13:34

  • 0


 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych