Zawsze bawi mnie przekonanie o prymitywiźmie ludzi sprzed 8-9 tysiecy lat. A najbardziej jakiś taki pokrecony obaz cywilizacji /kultury maja ci od kontaków z wyzszymi cywilizacjami.Prawdę powiedziawszy śmiem twierdzic że przecietny człowiek z nasze cywilizacji ma mniejsża wiedze praktyczna niż taki powiedzmy szaman z sprzed 7000 lat.
Przekazałbym im najważniejsze zasady matematyki (koło, trójkąt pitagorejski, pola figur itd), LICZBY. Jeśliby nie posiadali wymyśliłbym czyli Podarował w prezencie nasze pismo (Bóg - Dawca Pisma, pięknie to brzmi.) i inne nauki, które znam - oo, i jeszcze podwójną helise. to by dopiero zaciekawiło naukowców 
Właśnie.
Liczby znano już w tamtym czasie . I to zamiast prostackiego dziesiatkowego systemu obecnego posługiwano sie duzo fajniejszym 12stkowym. 12 mozna podzielić bez reszty przez 1,2,3,4,6,12 zas 10 tylko przez 1,2,5,10.
Koło znano już w tamtym czasie ajk równiez koło garncarskie , wozy i drogi też.Liczenie pola powieżchni figur są tak potrzebne w tamtym czasie jak teraz teraz umiejetność liczenia całek względem miary wektorowej.
Trójkat pitagorejski prawdopodobnie był znany tez a przynajmniej jego nadłużej znana jego wersja czyli tzw trójkąt królewski czyli trójkąt o bokach 3,4,5.Zreszta po co w tamtym czasie coś zaawansowanego? Jest mniej wiecej potrzebna jak umiejętnośc posługiwania sie liczbami urojonymi kasjerce w supermarkecie czyli wcale.
Podwójna helisa?O tak napewno okrzykneli by bogiem dziwaka opowiadajacego bajki o dwóch skręconych rzemieniach.
Pismo: Pismo powstało dla biurokracji. Bez biurokratów kapłanów w teokratycznym , totalnie zbiurokratyzowanym świecie nigdyby pismo nie powstało . A system zapisu informacji w postaci kodów(np 7 jaj i 6 kurczaków) powstał jakiś 14 000 lat temu.Przecietny wspólczesny osobnik niema wiedzy która mogła by zrobić nadmierne wrazenie na naszych przodkach. Za to odwrotnie jak najbardziej.
Przyznam sie szczerze że od dawna staram sie praktycznie zmierzyć z umiejetnościmi uwczesnych ludzi.Kleiłem z gliny naczynia, zbudowałem kilka pieców, wymurowałem kilka ścian z kamieni i gliny, Zajmuje sie ziołolecznictwem, potrafie zrobić proste metalowe narzedzia By żyć w tamtym czasie potrzeba potężnej i bardzo zróżnicowanej wiedzy ogólnej, Co gorsza ta wiedza jest bardzo praktyczna i musi być wyuczona od kogoś kto to praktycznie ją zna.
Czy potraficie zbudować , dobrze wyważony i celny łuk? I dobre precyzyjne strzały??Ja budowałem i powiem ze cholernie trudne. A! bym zapomniał , robiłem to narzedzimi stolarski których mieć byście nie mieli 7000 lat temu.
A potraficie zrobic i wypalić prawidłowo cokolwiek z gliny? To tez umiejetnośc tylko pozornie łatwa.A w tamym czasie juz powszechna. Oprawiliście juz kiedyś jakieś zwierzę z skóry, rozciagliście skórę na prawidłach by wysuszyć ? Umiecie wyprawić i zgarbować bez gotowej chemii? Albo wysuszyć /zapeklowąć i uwędzić mieso??A to dość prosta zabawa w stosunku do innych ówczesnych umiejetności.
O umiejetnościach myśliwskich to nawet niema co wspominać . Uwczesny dzieciak miał wyzsze umiejetności tropienia i polowania niż wspólczesny rutynowany myśliwy.
Medycyna:
W tamtym czasie potrafiono juz skutecznie trepanować czaszki i leczyć zęby. Zielarstwo podejżewam że było juz znakomiicie rozwiniete.Poziom smiertelności przy zabiegach chirurgicznych dokonywanych przez szamanów europejska medycyna osiagneła dopiero 200 lat temu.
Posługuję sie glina(garncarstwo , budownictwo, zduństwo) i musze powiedziec że musiałby mnie długo uczyć ktoś kto ma praktyke w tej branży.A to dość podstawowa i powszechna wiedza w tamtych czasach.
Stworzyłbym im jakiś prowizoryczny zegar i przekazał wiedze na temat dnia i doby (24 godziny, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku, rok przestępny itd.)
A jak zamierzasz odmierzać ten czas???
Umiesz wyznaczyć datę na podstawie połozenia słońca i gwiazd?Umiesz wyznaczyc równonoce? I najkrótsze i nadłuzsze dni w roku? A to wiedza dostepna ówczesnym szamanom i co gorsza potrzebna bardzo przy ich trybie zycia. Zajmowałem sie astronomia i powiem ze wyznaczenie tego bez pożądnego kregu w stylu Stonehenge było by bardzo cieżko. Umiem też wyznaczyć północ na podstawie gwiazd . Czy jestem dumny z tego?Nie- bo to była wiedza powszechna w tamtym czasie.
Tak jechac mógłbym jeszcze długo ale streszczę to krótko:
Nasza cywilizacja wykastrowała nam umysły na dziesiatki sposobów. Podjeto kiedyś prace porównawczą na temat ile wiedzy musiał łykac przecietny ówczesny człowiek by móc wtedy poprostu żyć?? Wynik był deprymujacy dla nas :
ta wiedza powszechna z tamtych czasów jest niewspólmiernie wieksza od tego co musimy poznac by bardzo dobrze funkcjnowac we wspólczesnym swiecie i uchodzić za osobe o duzej wiedzy.I to jest porówniae wiedzy oboby współcześnie bo duzej wiedzy z przeciętniakiem z kultur pierwotnych.
To my musielibyśmy sie od nich uczyć. Nasza wiedza jest im absolutnie do niczego nie potrzebna. A ich wiedza (duzo wieksza niz nasza) jest dla nas poprostu juz w duzym stopnu niedostepna bo tak nas ukształtowała cywilizacja.
Jest szansa że nie mogllibyśmy nauczyć sie ich jezyka!!! Juz jesteśmy w tym wieku(po 6-10 roku zycia) ze nauka jednego z najstarszych jezyków świata !klang jest tak naprawde niemozliwa bo wystepuja tam dźwięki których niepotrafimy naśladowąć.
Tu odsyłam do "Zaginionej cywilizacji epoki kamiennej" R Rudgleya.
Po prostu jesteśmy z ich pkt widzenia jakby niedrozwinieci . Jedyne co mogłoby sie spodobać im i zaimponować to:
znajomośc niezwykłych opowieści(mozna byłoby robić za genialnego bajarza opowiadajac im tylko dorobek naszej cywilizacji,historie bajki Andersena, Grimmów, filmy , legendy miejskie i ksiazki itp.)Nie znali książek ,gazet ,tv i intrernetu wiec nasze opowieści były by po przeróbkach bardzo interesujące. Potwierdzają to np opowieści podróżników stykajacych sie pierwszy raz z paleolitycznymi cywilizacjami np w Nowej Gwinei. Nasze opowieści sa fascynujace dla nich.
Drugi podpunkt to muzyka . Znamy tysiace kapitalnych melodii.Dorobek dziesiatków genialnych muzyków robi swoje.
albo szukać odsłonięć i badać je (pomijamy ciężką pracę - kopanie). tak czy siak późniejsze wybudowanie pieca i prawidłowe wytopienie metalu i tak byłoby prawdopodobnie nieosiągalne dla kogoś z moją wiedzą. ludzie obmyślali to przez pokolenia.
Potrafię odzukać na moczarach rudawke (ruda zelaza tzw darniowa), wyprodukować węgiel drzewny (sam sobie robie wegiel do grilla) i mysle że potrafiłbym wytopić tzw bułę żelazowa(zanieczyszczoną bryłe zelaza)bo budowałem piece w których potrafiłem stopic aluminium a nawet szkło. Niepotrafiłbym oczyścić żelaza ani go odkuć.
bo niemiałbym ani kowadła ani młota ani co gorsza kleszczy kowalskich do trzymania rozżarzoego kawałka żelaza.
Co do wymiotowania i biegunek: nie ryzykowałbym takiego sposobu szukania jedzenia. W momencie gdy nie mam podstawowych lekarstw na gorączkę, odwodnienie czy choćby przeziębienie, głupie zatrucie mogłoby doprowadzić nawet do śmierci.
Tak uwaga : przeciwgoraczkowo działa kora wierzby.Zatrucie mozna zminimalizować jedząc wegiel drzewny , a zwłaszcza zrobiony z brzozy. Podobnie mozna zrobić nieżly filtr wody pitnej z debowego konara pustego wewnatrz po wypełnieniu weglem drzewnym, i ubiciu tej masy .Dodatek gliny do jedzenia roślinnego ogranicza zawartość toksyn.Gotowanie zabija wszelkie pasozyty i bakterie.
Największym sukcesem byłoby doprowadzić do budowy przez nich monumentów, chociaż z moja wiedzą mógłbym im tylko narysować rysunki.
Czyli dowodem tego ze jeteś bogiem /demonem jest coś czego nie umiesz zrobić. No nieźle.
Może z ich pomocą udałoby mi się odtworzyć też jakąś nowoczesną jak na te czasy broń.
Robiłem jako dzieciak samopały, kusze, łuki i petardy ale to dzieki dostepu do narzędzi i materiłów wspólczsnych np rurek.
Jednak jedyną 'nowoczena" bronia która potrafiłbym zrobić bez podrecznej biblioteki (bo kto na pamieć zna skład np prochu strzelniczego) i bez wspólczesnych narzedzi a której nie znano 10000 lat temu to prosta kusza z uproszczonym spustem. I to pod warunkiem ze dostarczono mi jelita zwierżąt na cieciwe. No i zatrute strzały i kolce-szybko by nie zabijały ale potrafiłbym wyprodukować toksynę z cisa. Ale to wiedza dość powszechnie znana w starozytności i w neolicie.
zastanawiam się czy ludzie mieszkający w lepiankach/namiotach byliby wstanie pojąć idea dużych domów (wieżowce, domy piętrowe)
Pojac by pojeli bo znano domy gdzie zamieszkiwała przaktycznie cała wioska. Problem zaczął by sie gybyś powiedził im ze na skrawek takiego domu musisz pracować 20 - 30 lat. Oni cały dom stawiali w kilka - kilkanaście dni.Z ich punktu widzenia zyjemy w krainie jakiś durni.
Użytkownik noxili edytował ten post 14.02.2012 - 01:14