Skocz do zawartości


Zdjęcie

Podróż w czasie


  • Please log in to reply
19 replies to this topic

#1

Ironmacko.
  • Postów: 809
  • Tematów: 24
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Zapraszam do zabawy polegającej na rozważeniu teoretycznie niemożliwego.

Na wstępie w dwóch zdaniach co skłoniło mnie do takich rozważań.Od pewnego czasu czytałem sobie o Atlantydzie, wysoko rozwiniętych cywilizacjachi o odkryciu wysoko rozwiniętych cywilizacji (jak na dany okres w historiiZiemi). Oczywiście wielu ludzi widzi w tych cywilizacjach wpływ ludzi z kosmosu…
Ja zacząłem zastanawiać się nad tym co by się stało gdybymnagle cofnął się powiedzmy 7000 tys lat do tyłu, tak jak stoję i z tym co mamna sobie. „Ląduje” pośród jakiegoś plemienia, co powiedzmy daje mi szanseprzeżycia (wezmą mnie za Boga i będą karmić, po drugie będę miał wyznawców, którymibędę mógł przewodzić) no i… właśnie może sobie po gdybamy… o to założenia, uproszczonebo wg. mnie 90% z nas zginęłaby w ciągu 1 roku (głód, zabici…)
- przenosisz się 7000tys lat wstecz jak stoisz
- lądujesz wśród jakiegoś plemienia, które jest podwrażeniem Twojego zaistnienia.

 Drogi czytelniku co robisz masz przed sobą powiedzmy 40 latżycia, a przecież hotelu w pobliżu nie ma. Proszę opisz swoją historię (możemyto robić wspólnie) jak zaistnieć, żeby za 7000 tys lat powiedzieli tutaj żyławielka cywilizacja.

 Wbrew pozorom sprawa nie jest taka prosta, co mam nadziejepokaże ta dyskusja, ewentualnych dyskutantów, proszę także o wytykanie błędówpoprzednikom, czy raczej niemożliwości pewnych rzeczy, np.: języka z przed7000lat na pewno nie znasz ;)

PS
Do Mod: nie wiem czy dobry dział... (na hydepark się nie zgadzam ;) )

Użytkownik Ironmacko edytował ten post 13.02.2012 - 16:46

  • 2

#2

Mischakel.

    Ataman

  • Postów: 762
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Najpierw ze strachu padłbym i udał nieprzytomnego/wycieńczonego, licząc na litość tubylców (wolę, ab zabrali mnie do swojej wioski i zaopiekowali się, niż żeby zatłukli przez jakieś nieporozumienie). Kiedy już się niby "ocknę" - pewnie przywołają do mnie jakiegoś mędrca, żeby mnie wysłuchał. I co ja teraz biedny zrobię? Wskazałbym palcem na siebie i przedstawiłbym się. Potem pokazałbym palcem na rozmówcę, co by zrobił to samo. Potem spróbowałbym wyjść z nim na zewnątrz. Pokazałbym paluchem pod siebie mówiąc "ziemia". Potem wskazałbym pod niego, aby - mam nadzieję - wyjawił mi nazwę miejsca, w którym się znajduję.

Byłbym pewnie atrakcją całej wioski. Wziąłbym kij i zaczął im rysować. Najpierw narysowałbym ich namiot/lepiankę/dom. I wskazał paluchem na jego oryginał. Następnie narysowałbym wiele większy od niego wieżowiec i wskazał na mnie. Aby wiedzieli, że pochodzę z krainy potężniejszej od ich ziem. I tak metodą porównawczą postarałbym wytłumaczyć sobie z nimi jak najwięcej. Postarałbym wtopić się w ich społeczność i być raczej przewodnikiem niż władcą.

Ekspertem nauk nie jestem, ale spróbowałbym pokazać im jak najwięcej. Narysowałbym im choćby mapę świata i polecił wyrzeźbić ją w jakiejś jaskini czy ścianie. Gdybym wiedział, gdzie się znajduję (metoda paluch-ziemia-paluch-ziemia pod starcem), to zaznaczyłbym im na tej mapce ich kraj. Pomógłby mi w tym - jakże by inaczej - paluch. Myślę też, że mógłbym z ich pomocą usprawnić ich władzę a może nawet stworzyć jakiś tworek państwowy. Może z ich pomocą udałoby mi się odtworzyć też jakąś nowoczesną jak na te czasy broń. No i koło bym im pokazał jakby go nie znali! ;)

To tak po krótce starałbym się zrobić ;)

Bardzo fajna inicjatywa, lubię takie zabawy.
  • 0

#3

Ironmacko.
  • Postów: 809
  • Tematów: 24
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Mischakel ok fajnie, a teraz pomyśl co dalej... ja zawsze miałem złudne uczucie dużej posiadanej wiedzy, ale właśnie wyobrażając sobie tą wyżej opisaną "przygodę" doszedłem do wniosku, że w takiej sytuacji miałbym duży problem z tym właśnie co dalej...

Możesz nawet założyć, że po pierwszym pokazywaniu paluchem, z czasem poznałbyś język miejscowych lub oni Twój (raczej pierwsza opcja jest bardziej prawdopodobna), ponieważ nie chce psuć zabawy, ja już w końcu chwile się nad tym zastanawiam, ja mojej opowieści na razie nie opowiem...

PS Dwie rzeczy:
- zastanawiam się czy ludzie mieszkający w lepiankach/namiotach byliby wstanie pojąć idea dużych domów (wieżowce, domy piętrowe)
- skąd byś wiedział gdzie jesteś... (staraj się nie odpowiadać pytając: albo wiesz, albo nie. Jesli wiesz to napisz skąd...)

Użytkownik Ironmacko edytował ten post 13.02.2012 - 20:02

  • 0

#4

Aidil.

    Są ci co wstają z łózka, i ci co ewentualnie wstają z kolan.

  • Postów: 4469
  • Tematów: 89
  • Płeć:Kobieta
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Zakładacie że wasi przodkowie byli ciemni, mało rozgarnięci czyli nie kumaci ^^,


Proponuję pojechać chociażby w obecne dorzecze Amazonki a przekonacie się jak was tam dorwą współcześni tubylcy ^^, nie potrzeba tych z przed 7000lat.

Bez zaplecza technicznego nie ma co się wybierać na podbój jakiejkolwiek prymitywnej kultury. Chyba tylko jako wkład do kotła ^^,
  • 1



#5

pietrov.
  • Postów: 81
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Akurat całkiem niedawno zaczęły mnie nachodzić bardzo podobne myśli. Mianowicie: ja i grupa znajomych trafiamy (z niczym) w przeszłość (typowi jaskiniowcy :D) i próbujemy ogarnąć wszystko. Doszedłem do wniosku, że z rzeczy, które by się bardzo przydały w takich warunkach to m.in.
-garbowanie skór (jak przyjdzie noc i zrobi się zimno taka skóra byłaby nieocenioną pomocą)
-podstawowe nauki przyrodnicze czyli: co jeść, czego nie jeść, nauka o ziemi (rudy metali, może zaczęlibyśmy wytapiać je z czasem)
-majsterkowanie. tworzenie przydatnych przedmiotów z wszystkiego co jest dostępne byłoby podstawową wiedzą potrzebną do przeżycia, żeby umieć zrobić dzidę czy szałas ;)

A tak w przypadku trafienia do takiej starożytnej cywilizacji, zgodnie ze swoim charakterem starałbym się wszystko spokojnie wytłumaczyć (jakkolwiek bym to zrobił, ale chyba sposób jaki przedstawił Mischakel jest najlepszy), pokazać swoją wiedzę (aby wiedzieli z kim mają do czynienia ;>) i próbowałbym zacząć żyć razem z nimi. Z jakim skutkiem tego nie wie nikt ;)
  • 0

#6

Ironmacko.
  • Postów: 809
  • Tematów: 24
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Dobra kolejne pomysły, tylko czy umiesz np: rozróżnić rudę miedzi od rudy żelaza lub w ogóle od zwykłej ziemi? Albo czy wiesz gdzie takowych ród trzeba szukać? Ja uczciwie mówiąc nie, już szybciej bym piec do jego wytopu postawił...
Podstawowe nauki przyrodnicze mnie rozbawiły i z wizualizowałem sobie to tak: wymiotuje - nie jeść, wysypka - nie jeść, rozwolnienie - nie jeść,... żyje i żadne z wcześniejszych zdrowe, można jeść :D

Edit: No i najważniejsze: co dokładnie chcesz tłumaczyć tej społeczności, właśnie chodzi o to podzielenie się wiedzą, wg. mnie to jest najtrudniejsza część dyskusji, bo sprowadza się do takiej przykładowej rozmowy:

- No poinformowałbym ich
- ale jak?
- no zadzwoniłbym z komórki
:DDD

Użytkownik Ironmacko edytował ten post 13.02.2012 - 21:42

  • 0

#7

pietrov.
  • Postów: 81
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

Wspomniałem o rudach metali głównie dlatego, że je rozpoznaję (jako tako :P) bo miałem w tym semestrze takowe zajęcia na uczelni ;) Podobnie wiedziałbym, które minerały byłyby najlepsze na broń/noże itd itp. Może stąd się właśnie te moje przemyślenia wzięły... Podświadomie chciałem wypróbować nabytą wiedzę w praktyce :)
Co do wymiotowania i biegunek: nie ryzykowałbym takiego sposobu szukania jedzenia. W momencie gdy nie mam podstawowych lekarstw na gorączkę, odwodnienie czy choćby przeziębienie, głupie zatrucie mogłoby doprowadzić nawet do śmierci. Także nie ruszałbym tego czego nie znam, albo stopniowo od minimalnych kęsów próbowałbym z dnia na dzień.
  • 0

#8

Ironmacko.
  • Postów: 809
  • Tematów: 24
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja bardzo dobra
Reputacja

Napisano

Ok. Dobra masz widzę to rozpoznawania rud... i wyjaśniłeś w jaki sposób próbujesz jedzenie (chociaż zakładając życie w jakiejś społeczności, z pewnością by Cię karmili)... dobra następny ruch...

Edit: czy rozpoznawanie rób = wiedza gdzie je znaleźć?



Użytkownik Ironmacko edytował ten post 13.02.2012 - 21:57

  • 0

#9

Dragwen.
  • Postów: 136
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Ja mam pomysł co robić, gdyby już było się traktowanym jako boga w tej społeczności. No co, bóstwo przyleciało z nieba i spadło w centrum ich wioski. W tamtych czasach albo by to potraktowali jako dar niebios --> jedzonko.. albo jako Bozie.
Na pewno trzeba by było wyuczyć się ich dialektu, chociaż po kilku latach na pewno byłoby to już obeznane, na początku bym się porozumiewał palec/rysunek.
Przekazałbym im najważniejsze zasady matematyki (koło, trójkąt pitagorejski, pola figur itd), LICZBY. Jeśliby nie posiadali wymyśliłbym czyli Podarował w prezencie nasze pismo (Bóg - Dawca Pisma, pięknie to brzmi.) i inne nauki, które znam - oo, i jeszcze podwójną helise. to by dopiero zaciekawiło naukowców ;)
Właśnie. Kazałbym wyszlifować w jakiś świątyniach UFO na ścianach, niech sobie robią w przyszłości teorie spiskowe.
Tak na złość. ;)
Zapewne kierowałbym państwem, bóg-dawca pisma to nie byle co. pokazałbym im w miare możliwości wiele przydatnych nauk, opowiadał jak najwięcej historii o naszym świecie, oczywiście dostaliby też w prezencie mini-mapkę układu słonecznego którą kazałbym wyryć/namalować gdzie sie da.
Stworzyłbym im jakiś prowizoryczny zegar i przekazał wiedze na temat dnia i doby (24 godziny, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku, rok przestępny itd.)
Jak wspominałem przekazałbym całą wiedzę jaką posiadam aby stali się nie lada zagadką dla uczonych.
Największym sukcesem byłoby doprowadzić do budowy przez nich monumentów, chociaż z moja wiedzą mógłbym im tylko narysować rysunki.
Uczyłbym ich sztuki. Chociaż sam umiem w tym zakresie mało wiem o co poniekąd chodzi (jak wszysycy).
Gdyby było to gdzieś w suchych miejscach kazałbym stworzyć system irygacyjny.
Jest jeszcze wiele rzeczy jakie bym zapewne zrobił ale na razie nie przychodzą mi do głowy.

Użytkownik Dragwen edytował ten post 13.02.2012 - 22:13

  • 0

#10

pietrov.
  • Postów: 81
  • Tematów: 1
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja neutralna
Reputacja

Napisano

następny i następny. można by tak w nieskończoność :D a i tak nigdy nie wpadniemy na tok myślenia takich ludzi i nasze przewidywania trafi szlag bo mogą się nas bać albo być agresywni whatever ;)
hmmm teoretycznie tak ale w praktyce już z tym gorzej bo pokłady są w konkretnych miejscach jak okolice tego a tego miasta itd, a jak nie wiemy gdzie jesteśmy to nic nam to nie da. trzeba kopać gdzie się da i liczyć na szczęście. albo szukać odsłonięć i badać je (pomijamy ciężką pracę - kopanie). tak czy siak późniejsze wybudowanie pieca i prawidłowe wytopienie metalu i tak byłoby prawdopodobnie nieosiągalne dla kogoś z moją wiedzą. ludzie obmyślali to przez pokolenia.
  • 0

#11

Connor.

    Kings Never Die

  • Postów: 1674
  • Tematów: 60
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

A co jeśli pojawilibyśmy się na ziemi, a że nie znamy ich języka, zwyczajów i nie jesteśmy ubrani jak oni, po prostu by nas zamknęli, torturowali a na końcu zabili?
  • 0



#12

butibu.
  • Postów: 289
  • Tematów: 20
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja ponadprzeciętna
Reputacja

Napisano

Prubowałbym nawiązać kontakt z tubylcami:
-English? English? eeeee... Polish?
Po wyczerpaniu wszystkich opcji werbalnych przeszedłbym do nie werbalnych. Po wyczerpaniu się gestów i min zrozumiałbym, iż nie uda mi się porozumieć. Już jestem pewny, że stanę się pachnącą mydłem przekąską. Dlatego podejmuję próbę ucieczki – desperacką gdyż bose stopy europejskiego białasa nie pozwalają szybko chodzić, co dopiero zygzakować biegiem w deszczu dzid i kamieni. Jestem jednak nieświadomy, że te same założenia które sprowadziły mnie w to miejsce, sprawiają, iż zdążyłem odcisnąć swoje zalety we surowej duszy starożytnego plemienia.
Teraz przeskoczę we historii kilka dni do przodu. Szybko okazuje się, że żeby przeżyć w nowych warunkach muszę nauczyć się żyć jak tubylcy. Muszę wiedzieć która woda nadaje się do picia, gdzie się nie zapuszczać, jak zdobyć jedzenie, jak zadbać o namiot lub lepiankę, jak rozpalić ogień, a również nauczyć się ich języka. Po poznaniu podstawowych faktów i umiejętności mógłbym zacząć się zastanawiać nad tym co dalej zrobić.
W tym momencie trzeba dodać trzecie założenie: Wiem, że przeniosłem się w czasie i dlatego nie ma sensu szukać cywilizacji. W innym wypadku próbowałbym wrócić do domu.
Nie da się we przeciągu życia jednego człowieka zbudować kwitnącej cywilizacji.
Zacząłbym od rewolucji agrarnej – wprowadziłbym plemię we prawdziwie osiadły tryb życia. To jest bardzo trudne. Trzeba zdobyć ziarna traw do zasiania oraz zwiarzęta do hodowli. Każda z tych rzeczy to wielkie przedsięwzięcie, które może przeciągnąć się na kilka sezonów. Jednocześnie uczyłbym tubylców czytania. Problem jest taki, że fonetyka tubylczego języka jest inna niż języka polskiego. Więc musiałbym stworzyć nowe pismo oparte o nowy alfabet. Lub od razu założyć, że alfabet fonetyczny będzie dla nich zbyt abstrakcyjny i zbyt trudny. Nauczyć ich hieroglifów. Co może dla nich być prostsze do zrozumienia. Ale dla mnie byłoby to trudniejsze. Oprócz tego uczyłbym ich liczyć.


Byłbym w stanie nauczyć ich wytwarzania ceramiki, druku, wytwarzania papieru. Zbudowałbym nawet warsztat tkacki. Chciałbym produkować węgiel drzewny. Próbowałbym wytapiać szkło. Na szukaniu rud metali się nie znam. Ale nie jest to niemożliwe. Na przykład, czerwone plamy na zboczach Tatr to ruda żelaza. Więc przy odrobinie szczęścia mógłbym znaleźć surowiec. Mając węgiel drzewny, piec i miechy ze zwierzęcej skóry, mógłbym uzyskać z rudy żelazo. Jednak muszę przyznać, że wymaga to przygotowań i jest bardzo trudne. Dlatego nie stawiałbym sobie tego za pierwszorzędny cel. Żelazo po opuszczeniu pieca hutniczego jest półproduktem. Następnie trafia do kuźni. Ważna zasada – pierwsze żelazne narzędzie jakie trzeba zrobić na starcie to młot dla kuźni. Obróbka żelaza kamieniami to musi być piekło. Hamulcem we produkcji żelaza jest brak węgla. Więc o rycerzach we żelaznych zbrojach można zapomnieć. Od żelaza do stali krótka droga. Wystarczy na pewnym etapie dodać do płynnego żelaza węgiel. Trzeba tylko ustalić w którym momencie i jaką ilość. Potrzeba do tego wielu doświadczeń, ale myślę, że stal jest tego warta.
Moje tubylcze plemię czerpałoby zyski ze sprzedaży wyprodukowanych dóbr. Dlatego większość żywniści zaczęłoby „importować”. Ja zaś dla siebie nie chcę zbyt wiele. Jakiś domek ze spiżu i kości słoniowej. Nie wiem czy pozwolić tamtejszym ludziom na niewolnictwo. Gdy staną się już zamożni to pewnie nie będą chcieli sami pracować, skoro mogą kupić niewolnika.

Użytkownik butibu edytował ten post 13.02.2012 - 23:46

  • 0

#13

pazuzu.
  • Postów: 767
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

A co jeśli pojawilibyśmy się na ziemi, a że nie znamy ich języka, zwyczajów i nie jesteśmy ubrani jak oni, po prostu by nas zamknęli, torturowali a na końcu zabili?


to bysmy zgineli i tyle :)
mysle ze przynajmniej 99% takich przenosin w czasie skonczylo by sie wlasnie szybka smiercia ale pozostaje ten 1% i chyba o nim tu rozmawiamy

ja probowalbym sie z nimi zasymilowac i uczyc od nich zycia bo to oni byliby w tym mistrzami a nie ja
najwazniejsze to nauczyc sie jezyka bo bez sprawnej komunikacji trudno by bylo cokolwiek zdzialac

zyjac posrod moich nowych towarzyszy obserwowal bym ich i staral pomagac w rozwiazywaniu ich problemow

Użytkownik pazuzu edytował ten post 13.02.2012 - 23:53

  • 0

#14

Connor.

    Kings Never Die

  • Postów: 1674
  • Tematów: 60
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 5
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano


A co jeśli pojawilibyśmy się na ziemi, a że nie znamy ich języka, zwyczajów i nie jesteśmy ubrani jak oni, po prostu by nas zamknęli, torturowali a na końcu zabili?


to bysmy zgineli i tyle :)


No shit, Sherlock. To było bardziej pytanie retoryczne, odskocznia od waszych opowiadań o traktowaniu nas/was jak bogów.
  • -1



#15

noxili.
  • Postów: 2850
  • Tematów: 17
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

*
Wartościowy Post

Zawsze bawi mnie przekonanie o prymitywiźmie ludzi sprzed 8-9 tysiecy lat. A najbardziej jakiś taki pokrecony obaz cywilizacji /kultury maja ci od kontaków z wyzszymi cywilizacjami.Prawdę powiedziawszy śmiem twierdzic że przecietny człowiek z nasze cywilizacji ma mniejsża wiedze praktyczna niż taki powiedzmy szaman z sprzed 7000 lat.

Przekazałbym im najważniejsze zasady matematyki (koło, trójkąt pitagorejski, pola figur itd), LICZBY. Jeśliby nie posiadali wymyśliłbym czyli Podarował w prezencie nasze pismo (Bóg - Dawca Pisma, pięknie to brzmi.) i inne nauki, które znam - oo, i jeszcze podwójną helise. to by dopiero zaciekawiło naukowców ;)
Właśnie.



Liczby znano już w tamtym czasie . I to zamiast prostackiego dziesiatkowego systemu obecnego posługiwano sie duzo fajniejszym 12stkowym. 12 mozna podzielić bez reszty przez 1,2,3,4,6,12 zas 10 tylko przez 1,2,5,10.
Koło znano już w tamtym czasie ajk równiez koło garncarskie , wozy i drogi też.Liczenie pola powieżchni figur są tak potrzebne w tamtym czasie jak teraz teraz umiejetność liczenia całek względem miary wektorowej.
Trójkat pitagorejski prawdopodobnie był znany tez a przynajmniej jego nadłużej znana jego wersja czyli tzw trójkąt królewski czyli trójkąt o bokach 3,4,5.Zreszta po co w tamtym czasie coś zaawansowanego? Jest mniej wiecej potrzebna jak umiejętnośc posługiwania sie liczbami urojonymi kasjerce w supermarkecie czyli wcale. :mrgreen:
Podwójna helisa?O tak napewno okrzykneli by bogiem dziwaka opowiadajacego bajki o dwóch skręconych rzemieniach.
Pismo: Pismo powstało dla biurokracji. Bez biurokratów kapłanów w teokratycznym , totalnie zbiurokratyzowanym świecie nigdyby pismo nie powstało . A system zapisu informacji w postaci kodów(np 7 jaj i 6 kurczaków) powstał jakiś 14 000 lat temu.Przecietny wspólczesny osobnik niema wiedzy która mogła by zrobić nadmierne wrazenie na naszych przodkach. Za to odwrotnie jak najbardziej.

Przyznam sie szczerze że od dawna staram sie praktycznie zmierzyć z umiejetnościmi uwczesnych ludzi.Kleiłem z gliny naczynia, zbudowałem kilka pieców, wymurowałem kilka ścian z kamieni i gliny, Zajmuje sie ziołolecznictwem, potrafie zrobić proste metalowe narzedzia By żyć w tamtym czasie potrzeba potężnej i bardzo zróżnicowanej wiedzy ogólnej, Co gorsza ta wiedza jest bardzo praktyczna i musi być wyuczona od kogoś kto to praktycznie ją zna.
Czy potraficie zbudować , dobrze wyważony i celny łuk? I dobre precyzyjne strzały??Ja budowałem i powiem ze cholernie trudne. A! bym zapomniał , robiłem to narzedzimi stolarski których mieć byście nie mieli 7000 lat temu.
A potraficie zrobic i wypalić prawidłowo cokolwiek z gliny? To tez umiejetnośc tylko pozornie łatwa.A w tamym czasie juz powszechna. Oprawiliście juz kiedyś jakieś zwierzę z skóry, rozciagliście skórę na prawidłach by wysuszyć ? Umiecie wyprawić i zgarbować bez gotowej chemii? Albo wysuszyć /zapeklowąć i uwędzić mieso??A to dość prosta zabawa w stosunku do innych ówczesnych umiejetności.
O umiejetnościach myśliwskich to nawet niema co wspominać . Uwczesny dzieciak miał wyzsze umiejetności tropienia i polowania niż wspólczesny rutynowany myśliwy.
Medycyna:
W tamtym czasie potrafiono juz skutecznie trepanować czaszki i leczyć zęby. Zielarstwo podejżewam że było juz znakomiicie rozwiniete.Poziom smiertelności przy zabiegach chirurgicznych dokonywanych przez szamanów europejska medycyna osiagneła dopiero 200 lat temu.
Posługuję sie glina(garncarstwo , budownictwo, zduństwo) i musze powiedziec że musiałby mnie długo uczyć ktoś kto ma praktyke w tej branży.A to dość podstawowa i powszechna wiedza w tamtych czasach.

Stworzyłbym im jakiś prowizoryczny zegar i przekazał wiedze na temat dnia i doby (24 godziny, 7 dni w tygodniu, 365 dni w roku, rok przestępny itd.)

A jak zamierzasz odmierzać ten czas???
Umiesz wyznaczyć datę na podstawie połozenia słońca i gwiazd?Umiesz wyznaczyc równonoce? I najkrótsze i nadłuzsze dni w roku? A to wiedza dostepna ówczesnym szamanom i co gorsza potrzebna bardzo przy ich trybie zycia. Zajmowałem sie astronomia i powiem ze wyznaczenie tego bez pożądnego kregu w stylu Stonehenge było by bardzo cieżko. Umiem też wyznaczyć północ na podstawie gwiazd . Czy jestem dumny z tego?Nie- bo to była wiedza powszechna w tamtym czasie.
Tak jechac mógłbym jeszcze długo ale streszczę to krótko:
Nasza cywilizacja wykastrowała nam umysły na dziesiatki sposobów. Podjeto kiedyś prace porównawczą na temat ile wiedzy musiał łykac przecietny ówczesny człowiek by móc wtedy poprostu żyć?? Wynik był deprymujacy dla nas :ta wiedza powszechna z tamtych czasów jest niewspólmiernie wieksza od tego co musimy poznac by bardzo dobrze funkcjnowac we wspólczesnym swiecie i uchodzić za osobe o duzej wiedzy.I to jest porówniae wiedzy oboby współcześnie bo duzej wiedzy z przeciętniakiem z kultur pierwotnych.
To my musielibyśmy sie od nich uczyć. Nasza wiedza jest im absolutnie do niczego nie potrzebna. A ich wiedza (duzo wieksza niz nasza) jest dla nas poprostu juz w duzym stopnu niedostepna bo tak nas ukształtowała cywilizacja.
Jest szansa że nie mogllibyśmy nauczyć sie ich jezyka!!! Juz jesteśmy w tym wieku(po 6-10 roku zycia) ze nauka jednego z najstarszych jezyków świata !klang jest tak naprawde niemozliwa bo wystepuja tam dźwięki których niepotrafimy naśladowąć.

Tu odsyłam do "Zaginionej cywilizacji epoki kamiennej" R Rudgleya.

Po prostu jesteśmy z ich pkt widzenia jakby niedrozwinieci . Jedyne co mogłoby sie spodobać im i zaimponować to:
znajomośc niezwykłych opowieści(mozna byłoby robić za genialnego bajarza opowiadajac im tylko dorobek naszej cywilizacji,historie bajki Andersena, Grimmów, filmy , legendy miejskie i ksiazki itp.)Nie znali książek ,gazet ,tv i intrernetu wiec nasze opowieści były by po przeróbkach bardzo interesujące. Potwierdzają to np opowieści podróżników stykajacych sie pierwszy raz z paleolitycznymi cywilizacjami np w Nowej Gwinei. Nasze opowieści sa fascynujace dla nich.
Drugi podpunkt to muzyka . Znamy tysiace kapitalnych melodii.Dorobek dziesiatków genialnych muzyków robi swoje.

albo szukać odsłonięć i badać je (pomijamy ciężką pracę - kopanie). tak czy siak późniejsze wybudowanie pieca i prawidłowe wytopienie metalu i tak byłoby prawdopodobnie nieosiągalne dla kogoś z moją wiedzą. ludzie obmyślali to przez pokolenia.


Potrafię odzukać na moczarach rudawke (ruda zelaza tzw darniowa), wyprodukować węgiel drzewny (sam sobie robie wegiel do grilla) i mysle że potrafiłbym wytopić tzw bułę żelazowa(zanieczyszczoną bryłe zelaza)bo budowałem piece w których potrafiłem stopic aluminium a nawet szkło. Niepotrafiłbym oczyścić żelaza ani go odkuć.
bo niemiałbym ani kowadła ani młota ani co gorsza kleszczy kowalskich do trzymania rozżarzoego kawałka żelaza.


Co do wymiotowania i biegunek: nie ryzykowałbym takiego sposobu szukania jedzenia. W momencie gdy nie mam podstawowych lekarstw na gorączkę, odwodnienie czy choćby przeziębienie, głupie zatrucie mogłoby doprowadzić nawet do śmierci.

Tak uwaga : przeciwgoraczkowo działa kora wierzby.Zatrucie mozna zminimalizować jedząc wegiel drzewny , a zwłaszcza zrobiony z brzozy. Podobnie mozna zrobić nieżly filtr wody pitnej z debowego konara pustego wewnatrz po wypełnieniu weglem drzewnym, i ubiciu tej masy .Dodatek gliny do jedzenia roślinnego ogranicza zawartość toksyn.Gotowanie zabija wszelkie pasozyty i bakterie.

Największym sukcesem byłoby doprowadzić do budowy przez nich monumentów, chociaż z moja wiedzą mógłbym im tylko narysować rysunki.

Czyli dowodem tego ze jeteś bogiem /demonem jest coś czego nie umiesz zrobić. No nieźle. :mrgreen:

Może z ich pomocą udałoby mi się odtworzyć też jakąś nowoczesną jak na te czasy broń.

Robiłem jako dzieciak samopały, kusze, łuki i petardy ale to dzieki dostepu do narzędzi i materiłów wspólczsnych np rurek.
Jednak jedyną 'nowoczena" bronia która potrafiłbym zrobić bez podrecznej biblioteki (bo kto na pamieć zna skład np prochu strzelniczego) i bez wspólczesnych narzedzi a której nie znano 10000 lat temu to prosta kusza z uproszczonym spustem. I to pod warunkiem ze dostarczono mi jelita zwierżąt na cieciwe. No i zatrute strzały i kolce-szybko by nie zabijały ale potrafiłbym wyprodukować toksynę z cisa. Ale to wiedza dość powszechnie znana w starozytności i w neolicie.

zastanawiam się czy ludzie mieszkający w lepiankach/namiotach byliby wstanie pojąć idea dużych domów (wieżowce, domy piętrowe)


Pojac by pojeli bo znano domy gdzie zamieszkiwała przaktycznie cała wioska. Problem zaczął by sie gybyś powiedził im ze na skrawek takiego domu musisz pracować 20 - 30 lat. Oni cały dom stawiali w kilka - kilkanaście dni.Z ich punktu widzenia zyjemy w krainie jakiś durni. :mrgreen:

Użytkownik noxili edytował ten post 14.02.2012 - 01:14

  • 7




 

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych