Skocz do zawartości


Bańki


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
14 odpowiedzi w tym temacie

#1 Gość_coś_innego

Gość_coś_innego.
  • Tematów: 0

Napisano

Kilka lat temu charakterystyczne czerwone kręgi dostrzeżono na plecach Gwyneth Paltrow. Zabieg, który zostawia taką pamiątkę, staje się na Zachodzie coraz bardziej popularny. Jak przekonują terapeuci, bańki pomagają na bóle mięśni, przeziębienie i wiele innych schorzeń.

Wkrótce po przybyciu do Chin dowiedziałam się, że dotknęła mnie szczególna przypadłość: mam zablokowane qi. Mistrz, praktykujący tradycyjną medycynę chińską lekko ścisnął czubek mojego ucha, po czym poinformował mnie, że wstrzymany obieg mojego qi, czyli energii życiowej, jest po części skutkiem mojej skłonności do dzielenia włosa na czworo. Dowiedziałam się również, że doskwierają mi zastoje w wątrobie, w nie najlepszym stanie jest też moje serce. Aż do chwili postawienia tej diagnozy byłam przekonana, że cieszę się dobrym zdrowiem.

Mistrz dał mi do zrozumienia, że w moim przypadku pomocne mogą okazać się bańki. Zanim znalazłam się w Pekinie, nigdy nie słyszałam o podobnym zabiegu. W Chinach często można się natknąć na osoby, które mu się poddały: trudno przeoczyć jasnoczerwone kręgi, przypominające nieudany tatuaż lub okazałe "malinki", na odsłoniętych ramionach i karkach przechodniów (przed kilku laty sporo szumu w Stanach wywołały zdjęcia Gwyneth Paltrow, na których w wycięciu letniej sukienki można było zobaczyć rząd śladów po bańkach, biegnący w poprzek pleców).

Mimo że w Hollywood stawianie baniek, postrzegane jako łagodniejsza odmiana akupunktury, stało się w ostatnich latach modne, w Stanach przebija się do łask dość powoli. Ten dystans do nieznanej dotąd terapii jest skądinąd zrozumiały: istotą stawiania baniek jest "zasysanie" skóry i tkanki podskórnej do wnętrza niewielkich naczyń, które zostały przedtem nagrzane, zwykle za pomocą płonącego drewienka. Wysoka temperatura spalania w bańce sprawia, że przez chwilę powstaje tam podciśnienie, które, po przyłożeniu naczynia do skóry, zasysa ją na 2-3 centymetry w głąb. Stymuluje to krążenie krwi, pozwala uwolnić organizm od toksyn, zwiększa też wydajność systemu limfatycznego.

Bańki zwykle przystawiane są na plecach, można je jednak umieszczać również na szyi, udach lub biodrach. Swoich zwolenników mają naczynia plastikowe, część terapeutów dodatkowo namaszcza skórę olejem, by przemieszczać bańki z miejsca na miejsce. Niektórzy nakłuwają skórę przed postawieniem baniek, co skutkuje "wyssaniem" przez podciśnienie niewielkiej ilości krwi. Zwykle pacjentowi stawia się około tuzina baniek; cała procedura trwa od kilku do kilkunastu minut, podczas których zassana do środka naczynia skóra przybiera czerwonawy odcień: jego intensywność, twierdzą parający się tym fachowcy, świadczy o stężeniu toksyn w organizmie.

Stawianie baniek uważane jest za terapię stosunkowo bezpieczną: najgroźniejszy znany wypadek, do jakiego doszło przy okazji stosowania tej terapii, miał miejsce w ubiegłym roku na Tajwanie, gdzie pielęgniarka przypadkiem wylała na plecy piosenkarza pop szczyptę spirytusu, używanego do rozgrzewania baniek, po czym niechcący go zapaliła.

W USA stawianie baniek nie wymaga pozwolenia ani licencji, niezbędny sprzęt można zaś zakupić przez internet. W Azji praktykowane jest ono w wielu domach, można jednak poddać mu się również w klinikach, popularyzujących tradycyjną medycynę chińską. W Stanach Zjednoczonych, jak informuje Jesse MacLean, szef pionu edukacyjnego jednego ze stowarzyszeń terapeutów, godzinna sesja ze stawiającym bańki terapeutą kosztuje ok. 55 dolarów (godzinna sesja akupunktury kosztuje od 70 do 120 dolarów).

Lixing Lao, dyrektor programu badawczego poświęconego tradycyjnym chińskim metodom terapeutycznym na wydziale medycznym University of Maryland podkreśla, że jego pacjenci, którzy dowiedzieli się o stawianiu baniek, wolą tę terapię od akupunktury. Jego zdaniem, zainteresowanie tą formą leczenia w ostatnich latach rośnie. Lao osobiście zna wiele osób, które po seansie stawiania baniek uwolniły się od swoich dolegliwości lub ich stan znacząco się poprawił. Jego zdaniem, terapia ta jest szczególnie pomocna w przypadku bólów mięśni szkieletowych oraz, jak dodaje, "zakłóceń przemiany wewnętrznej objawiających się bólami żołądka, torsjami, biegunką, astmą lub kaszlem". W powszechnym przekonaniu stawianie baniek jest skuteczne w terapii wielu dolegliwości, od niepłodności, uporczywych bólów i nawracających przeziębień po zaparcia, bezsenność czy uzależnienie od narkotyków. Zdaniem niektórych terapeutów zwiększa również odporność organizmu.

Zarazem nadal brakuje solidnego, naukowego potwierdzenia dobroczynnych efektów stawiania baniek. W trakcie kwerendy, zorganizowanej w 2010 roku wspólnie przez amerykańskie i chińskie placówki badacze przeanalizowano wyniki 500 doświadczeń i testów, przeprowadzonych w warunkach klinicznych w latach 1959-2008. Jak się okazuje, stawianie baniek uważane jest za "potencjalnie pomocne" w leczeniu bólów, półpaśca i innych chorób zakaźnych, konieczne są jednak dalsze badania. Amerykańskie Towarzystwo Walki z Rakiem (ACS) na swojej stronie internetowej przestrzega, że nie posiada "potwierdzonych naukowo dowodów" na korzyści wynikające ze stawiania baniek, zaś informacje o uwieńczonych powodzeniem przypadkach tego rodzaju terapii "mają w większości charakter anegdotyczny".

Dla przybyszów z Zachodu trafiających do Chin tradycyjne techniki lecznicze w rodzaju baniek stanowią już coś w rodzaju atrakcji turystycznych. Organizatorzy niektórych wycieczek włączyli do swojego programu, obok zwyczajowego rzutu oka na Zakazane Miasto i Wielki Mur, poranne wykłady o zaletach medycyny chińskiej połączone z wizytami w wybranych klinikach. David Zhang, menedżer Joyful Bliss Massage Center w sercu Pekinu wspomina, że gdy już uda mu się wyjaśnić gościom, na czym polega stawianie baniek, ich obawy słabną. – Potem próbują tego na własnej skórze – rozpromienia się – i są zachwyceni!

A czy mnie się to spodoba? Zdecydowałam się na wizytę w jednym z renomowanych ośrodków praktykujących tradycyjną medycynę chińską. Oferta kojarzy się bardziej ze spa niż z ośrodkiem zdrowia: zaczęliśmy od masażu tuina, który niewiele ma wspólnego z masowaniem namaszczonej olejkami skóry – więcej z uciskaniem i ugniataniem wybranych punktów na całym ciele. Czułam się jednak po tym całkiem nieźle, a podczas godzinnej sesji zapadłam niemal w półdrzemkę.

Po masażu przyszedł czas na bańki. Położyłam się na brzuchu, z odsłoniętymi plecami, i zanim zdążyłam się poczuć nieswojo, poczułam lekki ucisk na plecach – w jednym, a później w kilkunastu kolejnych miejscach. Pielęgniarka okryła mnie rozgrzanym kocem i po raz drugi tego dnia niemal przysnęłam na leżance. Zasysana skóra lekko mnie szczypała, w żadnym razie jednak nie było to doznanie bolesne.

Bańki zostały ze mnie zdjęte po dziesięciu minutach. Na moich plecach widniało 14 różowych i czerwonych kręgów. Czułam się wypoczęta i zrelaksowana: czy jednak zawdzięczałam to masażowi, czy bańkom? Wieczorem doświadczyłam lekkich zawrotów głowy – w połączeniu z pieczeniem pleców przypominało to doznania po dniu spędzonym w pełnym słońcu. Po kilku dniach różowe kręgi wyblakły i znikły; jeszcze przez chwilę dokuczało mi swędzenie.

Z całą pewnością nie udało mi się uwolnić od jednego: skłonności do dzielenia włosa na czworo. I z pewnością nigdy nie dowiem się, na ile chorób nie zapadłam dzięki bańkom.

źródło: onet.pl

Po przeczytaniu tego artykułu zdziwiło mnie w jakiej nieświadomości żyłam do tej pory. Dotąd, obserwując barbarzyński rytuał stawiania baniek przez moją babcię, przekonana byłam, że to typowy przejaw medycyny ludowej, nie związanej zbytnio z tą, która praktykowana jest na Dalekim Wschodzie. Rytuał ten podobno pomaga na wszelkiego rodzaju dolegliwości, a przede wszystkim na choroby typu grypa, angina czy przeziębienie. Nigdy się temu nie poddałam, za dużo się napatrzyłam i chociaż nie należę do zwolenniczek leków (ból głowy wolę przeczekać niż wziąć coś przeciwbólowego) to jednak tego typu eksperymenty omijam jeszcze większym łukiem. A jak u was? Czy też była to znana praktyka w waszej rodzinie? Poddaliście się temu? Jak wrażenia i czy pomogło? Wiele razy byłam namawiana jednak odkryłam, że jeżówka purpurowa pomaga mi pozbyć się przeziębienia w ciągu 24 godzin bez naruszania powłok skórnych ;)
  • 1

#2

trele12.
  • Postów: 408
  • Tematów: 5
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja zadowalająca
Reputacja

Napisano

Ja tam leków za dużo to nie biorę :D, na przeziębienie niema jak herbata z cytryną i Rutino***** ;p
Ale kiedy na wstępnie jakiegoś artykułu czytam : pomagają na: i tam z 6-7 chorób to odrazu mnie odrzuca, w końcu nie ma leku na wsszystko.
  • 0

#3

ptaq.
  • Postów: 303
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

To ja może postaram się przytoczyć tu wypowiedź naszej doktor, która na przedmiocie zwanym dumnie "Pierwsza Pomoc Przedlekarska" czyli potocznie pielęgniarstwo uczyła nas stawiać bańki i tłumaczyła dlaczego pomagają przy schorzeniach.

Otóż, jak napisano w artykule, rozgrzanie bańki powoduje powstanie różnicy ciśnień, która to z kolei zasysa naszą skórę do środka powodując pękanie naczyń krwionośnych, będące bezpośrednią przyczyną "malinek" na skórze. Krew wydostająca się z popękanych naczyń stymuluje wydzielanie przeciwciał, które z kolei pomagają zwalczyć infekcję, tak więc stawianie baniek ma jak najbardziej naukowe podstawy.

Stawianie baniek (zrobione prawidłowo) jest bezbolesne. Być może wielu z Was ma nieprzyjemne doświadczenia z tego typu praktykami, bo np. babcia za długo grzała bańki. Podczas stawiania baniek należy też pamiętać o omijaniu okolicy kręgosłupa i łopatek (na plecach) oraz gruczołów sutkowych i koniuszka serca (na klatce piersiowej). Zaleca się też omijanie zmian skórnych typu trądzik, krosty, pieprzyki i inne tego typu :P

EDYTA:
Odpowiadając na pytanie zadane przez autorkę:

Rytuałowi się nigdy nie poddałem, ale miałem raz okazję banieczki stawiać oraz widziałem jak stawiali mamie i bratu (dość nieumiejętnie, bo brata trochę poparzyło) :D I warto pamiętać że przy tym zabiegu powłoki skórne nie ulegają naruszeniu.

BTW. też jestem przeciwnikiem leków (generalnie antybiotyków na zwykłe przeziębienie) i jak coś mi jest w sensie katar/kaszel to nie chodzę nawet do lekarza, bo wiem że i tak dostanę antybiotyk i będę musiał siedzieć w domu, a tak mogę się leczyć właśnie wyciągiem z jeżówki i kroplami do nosa i normalnie chodzić na zajęcia (zazwyczaj przeziębienie przechodzi po 7-10 dni) :D

Użytkownik ptaq edytował ten post 31.01.2012 - 15:14

  • 1

#4

Wszystko.
  • Postów: 10021
  • Tematów: 74
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Ok, nic do tego nie mam, ale muszę to napisać: nie ma naukowych dowodów na skuteczność stawiania baniek w leczeniu jakichkolwiek chorób.
http://www.cancer.or...inerals/cupping

Chociaż tutaj piszą że pomaga przy bólach głowy
http://www.ncbi.nlm....pubmed/18306448
Ale nie rzucajcie się na mnie. Nie ma też naukowych dowodów na to, że zażywanie witaminy c chroni przed przeziębieniami. To też nikogo nie obchodzi.
Raczej twierdzenie że leczy nawet grypę to przesada.

Użytkownik Wszystko edytował ten post 31.01.2012 - 17:21

  • 0



#5

Torek.
  • Postów: 696
  • Tematów: 15
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Ok, nic do tego nie mam, ale muszę to napisać: nie ma naukowych dowodów na skuteczność stawiania baniek w leczeniu jakichkolwiek chorób.
http://www.cancer.or...inerals/cupping

Chociaż tutaj piszą że pomaga przy bólach głowy
http://www.ncbi.nlm....pubmed/18306448
Ale nie rzucajcie się na mnie. Nie ma też naukowych dowodów na to, że zażywanie witaminy c chroni przed przeziębieniami. To też nikogo nie obchodzi.
Raczej twierdzenie że leczy nawet grypę to przesada.

U mnie takie coś stosowano, ale w powiedzmy "cięższych" przypadkach. I co? I działało!
Czy leczy grypę? Uleczylo zapalenie płuc(choć musze się o tym więcej dowiedzieć).
  • 0

#6

Wszystko.
  • Postów: 10021
  • Tematów: 74
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

No to jak działało to fajnie. Ciężko jednak na podstawie tak małej ilości danych wypowiadać się o twoim przypadku.
  • 0



#7

Torek.
  • Postów: 696
  • Tematów: 15
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

@Wszystko
Wiem o tym i związku z tym muszę się o tym więcej dowiedzieć. Jak nie będę miał niczego, to tamten post można będzie potraktować co najwyżej jako ciekawostkę.
  • 0

#8

ptaq.
  • Postów: 303
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Wszystko, pierwszy podany przez Ciebie link jest o stronie poświęconej chorobom nowotworowym i jest tam napisane, że raka ani innej choroby bańki nie wyleczą. Przepraszam, właściwie to napisano, że dostępne dowody naukowe nie potwierdzają/zalecają leczenia raka lub innych chorób za pomocą baniek. Co do drugiego linka to przeprowadzali badania generalnie na migrenowe bóle głowy i napięciowe (ang. "tension") bóle głowy. Przyczyną napięciowych bóli głowy jest w dużej mierze stres, złe odżywianie i ogólnie zła higiena życia, natomiast migrena może mieć wiele powodów (wśród których jest również stres) więc wydaje mi się że ten drugi test dowiódł nie tyle skuteczności baniek jako lekarstwa, lecz jako narzędzia relaksacyjnego :)
  • 0

#9

Torek.
  • Postów: 696
  • Tematów: 15
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

A więc tak. Najpierw trzeba mieć watę, którą zamaczamy alkoholem(z tego co wiem to najlepiej spirytus). Obwilżamy namoczoną watą wnętrze bańki po czym ją zapalamy i szybko przykładamy na jakiś punkt na ciele. O ile się nie mylę to nas nie poparzy(choć i zdarzają się takie przypadki, jednak nie za bardzo potwierdzone), gdyż ogień wypala tlen i nie może dalej się spalić. W ten sposób powstaje próżnia, ktora zasysa "płyny" z komórek. Jeśli chodzi o to zapalenie płuc, to przyłożone na plecy bańki wysysają wodę z płuc, lecząc zapalenie. W szpitalach gdy ma się ta chorobę płuca przebijają tym samym uszkadzając je.
Bańki można przykładać także na rany kłute(jak, np. przebicie się gwoździem). Lecz wtedy przez parę godzin rana boli niewyobrażalnie, lecz po czasie ból ustaje. W przypadku nie zastosowania tej metody, "normalny" ból może trwać tygodniami, jak nie dłużej jak wda się jakieś świństwo.
Nie moja teoria, więc się nie czepiać. Nie jest także zaczerpnięta z internetu. Jeśli są jakieś błędy to pisać.
  • -1

#10

Wszystko.
  • Postów: 10021
  • Tematów: 74
  • Płeć:Mężczyzna
  • Artykułów: 1
Reputacja znakomita
Reputacja

Napisano

Jakoś mi się nie wydaje, że te bańki są w stanie wyssać wodę z płuc.
  • 0



#11

ptaq.
  • Postów: 303
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Błędy? Nie, skądże znowu? To po prostu fantastyka naukowa :D Wyjaśnij mi moje wątpliwości:

Jak bańki mogą wyssać wodę z płuc, jeśli są one (płuca) oddzielone od żeber opłucną, która zapewnia zupełnie inne ciśnienie w środku klatki piersiowej niż to atmosferyczne (przykład: po przebiciu opłucnej igłą słychać odgłos zasysanego powietrza).

Po drugie :

O ile się nie mylę to nas nie poparzy(choć i zdarzają się takie przypadki, jednak nie za bardzo potwierdzone), gdyż ogień wypala tlen i nie może dalej się spalić.


Przypadki poparzeń przez bańki są jak najbardziej potwierdzone. Co z tego że ogień nie może się dalej palić, jeśli gaz w środku i krawędzie bańki są gorące?

Po trzecie: bańki stawia się w inny sposób niż napisałeś (chyba że jest kilka szkół)
1. Owijasz drucik watą i moczysz w denaturacie
2. Podpalasz go
3. Podpalonym wacikiem robisz dosłownie 1-2 rundy po wewnętrznym obwodzie bańki
4. Szybko przykładasz

Jeśli byś najpierw posmarował w środku alkoholem a potem podpalił, to śmiem twierdzić że byś kogoś poparzył (ofc w zależności od ilości alkoholu, ale tego byś pewnie nie żałował :) )

W szpitalach gdy ma się ta chorobę płuca przebijają tym samym uszkadzając je.


To zdanie mi wytłumacz bo albo jestem tępy i go nie rozumiem, albo Ty je jakoś dziwnie napisałeś

Ciężko mi się odnieść do fragmentu dotyczącego ran kłutych. Nie wiem czy ta praktyka coś da, bo zależnie od miejsca zranienia bańka będzie po jakimś czasie cała wypełniona krwią. Już nie mówiąc o tym że przeszkadza to w procesach krzepnięcia krwi. Może to ma w domyśle działać jak wysysanie jadu żmiji z rany. Tak czy inaczej nie polecam, lepiej jechać do szpitala, a jeśli mała rana to po co się bawić bańkami?

EDYTA: Zabawa z formatowaniem posta

Użytkownik ptaq edytował ten post 03.02.2012 - 10:35

  • 0

#12

Torek.
  • Postów: 696
  • Tematów: 15
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Błędy? Nie, skądże znowu? To po prostu fantastyka naukowa :D Wyjaśnij mi moje wątpliwości:

Nie moja teoria, więc się nie czepiać. Nie jest także zaczerpnięta z internetu. Jeśli są jakieś błędy to pisać.

Ja ci nic nie udowodnię, bo to nie ja to "wymyśliłem". Mogę ci co najwyżej wyjaśnić. A osoba, która to robiła już jej nie ma.

Po trzecie: bańki stawia się w inny sposób niż napisałeś (chyba że jest kilka szkół)
1. Owijasz drucik watą i moczysz w denaturacie
2. Podpalasz go
3. Podpalonym wacikiem robisz dosłownie 1-2 rundy po wewnętrznym obwodzie bańki
4. Szybko przykładasz

Twoja metoda jest po prostu inna, ja widziałem jak robiono to "moją".

Jeśli byś najpierw posmarował w środku alkoholem a potem podpalił, to śmiem twierdzić że byś kogoś poparzył (ofc w zależności od ilości alkoholu, ale tego byś pewnie nie żałował :) )

Tam nie należy wlewać alkoholu nie wiadomo ile tylko WYSMAROWAĆ watą, która jest namoczona alkoholem. Nam nie zależy na oparzeniu "pacjenta"(chyba, że chcemy mu się odegrać :x).
I niestety aby udowodnić to co napisałem któsby musiał nałożyć bańki na osobę chorą na zapelenie płuc. I wiem, że to ja powinienem dostarczyć dowodów, ale co z tego, skoro one są ciężkie do uwierzenia? Niestety ale musielibyście zobaczyć na własne oczy czy to jest prawdziwe, a nie chcę nikogo wprowadzać w błąd. Jak się nie uda to ta teoria jest błędna i tak się nie dzieje albo dzieje się co innego.

Ciężko mi się odnieść do fragmentu dotyczącego ran kłutych. Nie wiem czy ta praktyka coś da, bo zależnie od miejsca zranienia bańka będzie po jakimś czasie cała wypełniona krwią. Już nie mówiąc o tym że przeszkadza to w procesach krzepnięcia krwi. Może to ma w domyśle działać jak wysysanie jadu żmiji z rany. Tak czy inaczej nie polecam, lepiej jechać do szpitala, a jeśli mała rana to po co się bawić bańkami?

Nie wyssa dużo krwi(mówię na przypkładzie przebitej stopy), gdyż jak "ktoś" nałożył sobie bańkę na stopę, to dopiero po dwóch dniach. I wyssało wode i trochę krwi.

I czemu ktoś mi zminusował poprzedniego posta?

Użytkownik Torek edytował ten post 03.02.2012 - 20:46

  • 0

#13

ptaq.
  • Postów: 303
  • Tematów: 6
  • Płeć:Mężczyzna
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano

Nie wyssa dużo krwi(mówię na przypkładzie przebitej stopy), gdyż jak "ktoś" nałożył sobie bańkę na stopę, to dopiero po dwóch dniach. I wyssało wode i trochę krwi.

I czemu ktoś mi zminusował poprzedniego posta?


Wyssało zapewne limfę lub ropę. Ale z Twojej wypowiedzi wynikało, że jak przebijesz sobie rękę gwoździem, to szybko trzeba nałożyć bańkę (ja to tak odczytałem) Tak czy inaczej, napisałem wyżej jak tłumaczono mi zasadę działania baniek na studiach medycznych i przypuszczam że to jest właściwie wytłumaczenie. Nie lubię wychodzić na wszystkowiedzącego i pisać że coś jest niemożliwe, ale teoria, że podczas zapalenia płuc bańki wysysają z nich wodę jest co najmniej śmieszna. Pomyśl jaka to musiałaby być siła, żeby wyssać wodę z płuc, przez skórę, powięź piersiową, mięśnie międzyżebrowe, opłucną i następnie z pęcherzyków płucnych. Pomijam już fakt, że podczas takiego "wysysania" wody (właściwie to można powiedzieć o wydzielinie, która wydaje się tu bardziej pasować) płuca uległyby zniszczeniu, a powłoki skórne i leżące pod nimi mięśnie oraz opłucna również uległyby uszkodzeniu. Nie wspominając nawet o bólu jaki by to spowodowało (w przestrzeniach międzyżebrowych leżą nerwy międzyżebrowe, które zapewne uległyby uszkodzeniu), nie wspominając o unerwieniu płuc, opłucnej, mięśni i skóry.

Co do minusa to przyznaje się, dostałeś go ode mnie. Za co? Jak zobaczyłem tego posta to na szczęście leżałem na łóżku bo spadłbym z krzesła, niska wartość merytoryczna i przyznaję że nie doczytałem w ostatnim zdaniu że to nie Twoja teoria (czyja w takim razie?). Fragment o wysysaniu wydzieliny z płuc przebił wszystko :)
  • 0

#14

Torek.
  • Postów: 696
  • Tematów: 15
Reputacja dobra
Reputacja

Napisano


Nie wyssa dużo krwi(mówię na przypkładzie przebitej stopy), gdyż jak "ktoś" nałożył sobie bańkę na stopę, to dopiero po dwóch dniach. I wyssało wode i trochę krwi.

I czemu ktoś mi zminusował poprzedniego posta?


Wyssało zapewne limfę lub ropę. Ale z Twojej wypowiedzi wynikało, że jak przebijesz sobie rękę gwoździem, to szybko trzeba nałożyć bańkę (ja to tak odczytałem) Tak czy inaczej, napisałem wyżej jak tłumaczono mi zasadę działania baniek na studiach medycznych i przypuszczam że to jest właściwie wytłumaczenie. Nie lubię wychodzić na wszystkowiedzącego i pisać że coś jest niemożliwe, ale teoria, że podczas zapalenia płuc bańki wysysają z nich wodę jest co najmniej śmieszna. Pomyśl jaka to musiałaby być siła, żeby wyssać wodę z płuc, przez skórę, powięź piersiową, mięśnie międzyżebrowe, opłucną i następnie z pęcherzyków płucnych. Pomijam już fakt, że podczas takiego "wysysania" wody (właściwie to można powiedzieć o wydzielinie, która wydaje się tu bardziej pasować) płuca uległyby zniszczeniu, a powłoki skórne i leżące pod nimi mięśnie oraz opłucna również uległyby uszkodzeniu. Nie wspominając nawet o bólu jaki by to spowodowało (w przestrzeniach międzyżebrowych leżą nerwy międzyżebrowe, które zapewne uległyby uszkodzeniu), nie wspominając o unerwieniu płuc, opłucnej, mięśni i skóry.

Co do minusa to przyznaje się, dostałeś go ode mnie. Za co? Jak zobaczyłem tego posta to na szczęście leżałem na łóżku bo spadłbym z krzesła, niska wartość merytoryczna i przyznaję że nie doczytałem w ostatnim zdaniu że to nie Twoja teoria (czyja w takim razie?). Fragment o wysysaniu wydzieliny z płuc przebił wszystko :)

Rozumiem ciebie. Ja nie twierdzę, że tak jest. No i rzeczywiście zapomniałem napisać, że ta "woda" to wydzielina. Skoro wyssało limfę lub ropę, to z czego? I czy na pewno tylko to, czy może być to i inny płyn? I czemu później lekarz(chyba w szpitalu) stwierdził, że to uratowało "pacjentowi" życie?
A nie podam kto, gdzie i jak ze względu na anonimowość. Te teorie są oparte na doświadczeniach niż na nauce(tak mi się wydaje).
I jeśli chodzi o to wysysanie z płuc, to też miałem duże wątpliwości. Jednak to nie ja się bardziej na tym znam.

Użytkownik Torek edytował ten post 04.02.2012 - 00:20

  • -1

#15 Gość_Rolland

Gość_Rolland.
  • Tematów: 0

Napisano

Ja na temat baniek wiem tylko tyle, że wyciągnęły mnie z ostrego obustronnego zapalenia płuc, na które nie pomagały mi żadne leki i antybiotyki, w tym doustne, domięśniowe i dożylne. Męczyłem się z tym 4 tygodnie, po czym choroba była tak agresywna, że plułem krwią, miałem prawie 40 stopni gorączki, a lekarze w szpitalu gotowi byli przerwać terapię na rzecz morfiny, żeby mi ulżyć, każdy był przekonany że w ciągu maksymalnie tygodnia umrę albo na zawał przez infekcję serca, albo przez poważne uszkodzenie płuc, albo od przegrzania organizmu. Praktycznie w ostatnim momencie moja śp. babcia przekonała moją matkę, żeby wypisać mnie ze szpitala na własną odpowiedzialność, i potraktować bańkami. To była ostatnia deska ratunku, nie było nic do stracenia, więc tak też uczyniono. Wróciłem do domu i natychmiast po powrocie moja babcia zabrała się do pracy. No i stało się, postawiono mi bańki. Nie wierzyłem, że to coś pomoże, bo co mogą zdziałać szklane przedmioty przyssane do pleców? Przecież to jest śmieszne, tak sobie myślałem w duchu. Było mi szkoda mojej rodziny, że robi sobie nadzieję, ale długo nie myślałem bo po prostu odpłynąłem pod wpływem gorączki. Obudziłem się na drugi dzień, kiedy było po wszystkim. Czułem przyjemne ciepło na plecach, ale poza tym żadnych zmian. Jednak z dnia na dzień było coraz lepiej. Najpierw spadła gorączka. Potem ustąpił krwawy kaszel. Efekt był taki, że tydzień później zamiast leżeć w grobie - wstałem z łóżka praktycznie zdrowy. Gdyby nie te śmieszne szklane półkule, to byłbym teraz pożywką dla robactwa, także śmieszą mnie posty o braku naukowych dowodów na działanie tego cuda. Wiem jak to wszystko brzmi, sam bym to wyśmiał kiedyś. Ale bańki działają, nie wiem jak, ale działają, i nie potrzebują do tego naukowych dowodów. Post ten dedykuję Panu Wszystko, proszę spojrzeć na świat chociaż raz bez szkła i oka. Dołączona grafika
  • 1



Użytkownicy przeglądający ten temat: 2

0 użytkowników, 2 gości oraz 0 użytkowników anonimowych